USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów
 Strona:  ««  1  2  ...  20  21  22  23  24  ...  38  39  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#631 - Wysłana: 1 Sty 2016 13:17:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
"Scorned at the Captain's Table" - nowy epizod Star Trek: Nature's Hunger:
http://www.youtube.com/watch?v=wF_SL5zF6No
Także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1546

ps. A to życzenia sylwestrowe od ekipy Star Trek: Cataja:
http://www.youtube.com/watch?v=Xe3RtoWudi8
MarcinK
Użytkownik
#632 - Wysłana: 1 Sty 2016 15:03:31
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#633 - Wysłana: 4 Sty 2016 20:12:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
No i mamy drugi odcinek Star Trek: Absolution - "The Galaxy Just Got Smaller. Part II"
http://www.youtube.com/watch?v=AkYFVMbF7f4
Również na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1547

A oto plakacik:


ps. "Eye of the Tempest" na Vimeo, z YT ów epizod zniknął, ponoć nie za sprawą CBSu, a bota, jak pilot REN:
https://vimeo.com/149989853
Niemniej Thompson chyba stracił zapał:
http://www.trekbbs.com/showpost.php?p=11406034&pos tcount=73
Q__
Moderator
#634 - Wysłana: 7 Sty 2016 20:34:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The Red Shirt Diaries, Ep. 27, "This Side of Paradise":
http://www.youtube.com/watch?v=S1Z4dNv9Tns
Wraz z filmikiem zza kulis:
http://www.youtube.com/watch?v=m74gApac0ww
Także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1548

Oraz pierwsza część tekstu o w/w The Red Shirt Diaries na blogu Axanaru:
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-t he-red-shirt-diaries-part-1/

I druga część "Eye of the Tempest" na Vimeo:
https://vimeo.com/150229401

A także - gdy o znikaniu mowa - wyjaśnienie jak to z zablokowaniem "The White Iris" było:
http://www.trekbbs.com/showpost.php?p=11414294&pos tcount=21

I drobny sneak peek INT "Nemo Me Impune Lacessit":

http://www.trekbbs.com/showpost.php?p=11378427&pos tcount=122
https://www.flickr.com/photos/27808002@N07/2345473 1492/

Fan-twórcy się nie poddają, jak widać.
MarcinK
Użytkownik
#635 - Wysłana: 8 Sty 2016 16:59:50
Odpowiedz 
Q__:
Fan-twórcy się nie poddają, jak widać.

Jeszcze trochę i będą musieli zbudować dla nich oddzielne więzienie. Najlepiej na orbicie.
Q__
Moderator
#636 - Wysłana: 8 Sty 2016 17:35:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Najlepiej na orbicie.

Jak na orbicie, to ja sam chętnie zostanę fan-twórcą...

Tymczasem mamy trailery:
- Starship Farragut - "The Crossing"
http://www.youtube.com/watch?v=oN2omo-_oNo
- The Romulan Wars - "The Tunnel at the End of the Light"
http://www.youtube.com/watch?v=LG32aCwKH5c
- remasterowanej wersji Hidden Frontier "Countermeasures"
http://www.youtube.com/watch?v=HcY_vnoGrLw

Wszystkie - wraz z w/w INTrepidowym kadrem - na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1549


A to druga część tekstu o w/w The Red Shirt Diaries na blogu Axanaru:
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-t he-red-shirt-diaries-part-2/
Q__
Moderator
#637 - Wysłana: 12 Sty 2016 16:12:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The Red Shirt Diaries, Ep. 28, "The City on the Edge of Forever":
http://www.youtube.com/watch?v=SUB5n4ECHE0
Wraz z video z planu:
http://www.youtube.com/watch?v=mx1mZiqFWVs
Również na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1551

A w kolejce na jutro, na stronę główną, czeka kolejna TASowa lekcja logiki C. Danhausera:
- Lekcja 6: "Ad Hominem (Attack the Man)"
http://www.youtube.com/watch?v=ahM2CXZx80o

Oglądać, póki Paramount z CBS'em nie zablokują!
Q__
Moderator
#638 - Wysłana: 13 Sty 2016 17:23:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
"Ad Hominem..." (z kawałkiem "Ptolemy Wept") już od dobrych trzech godzin na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1552

A tymczasem mamy reklamowe filmiki Star Trek Anthology:
http://www.youtube.com/watch?v=WvftStsn7nc
I ST - The Romulan Wars
http://www.youtube.com/watch?v=UqBRpAcpUus
(Jak nic wytwórnie je znikną za te sceny z "The Cage" i tego Spocka...)

EDIT:
I jeszcze podobna zabawa Kirkiem, czyli żart twórców TrekYards:
http://www.youtube.com/watch?v=3MIJmq3mafs

ps. Podoba mi się to jednak, to nadużywanie kanonicznych ujęć, bo wygląda na rzucanie wyzwania wytwórniom: "może i wy mapie prawa, ale Trek to nasze dziedzictwo!".

Cóż jednak poradzę, że postrzegam je trochę jak pląsy świadomych swego losu redshirtów?

https://www.facebook.com/StarTrekContinues/photos/ a.368013926565463.92376.333296680037188/1093091774 057671/?type=3
Q__
Moderator
#639 - Wysłana: 16 Sty 2016 15:04:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
No i doczekaliśmy się premiery "The Holiest Thing":
http://www.youtube.com/watch?v=woQv9pbXUgo

Zasadniczo jest to rzecz, którą każdy fan obejrzeć musi. Zatem... na co czekacie?

Mamy ten epizod także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1556
I nie tylko:
http://www.startrek.pl/episodes.php?op=Opis&epid=7 49

EDIT:
Pierwsze wrażenia widzów z TrekBBS:
http://www.trekbbs.com/threads/the-holiest-thing-r eleased.278526/
I nie tylko:
https://www.reddit.com/r/startrek/comments/414l4s/ newest_star_trek_new_voyages_episode_the_holiest/

ps. Z innej beczki: tekst o historii crowdfundingu fan-treków z bloga Axanaru (część pierwsza):
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-c rowdfunding-star-trek-fan-films-part1/
Q__
Moderator
#640 - Wysłana: 18 Sty 2016 20:44:28
Odpowiedz 
The Red Shirt Diaries, Ep. 29, "Operation: Annihilate!":
http://www.youtube.com/watch?v=ymhNr2EoByA
Także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1557
(Filmiku zza kulis jeszcze nie ma, ale miejsce nań czeka.)

Tymczasem ekipa Farraguta reklamuje swój crossoverowy odcinek:

https://www.facebook.com/starshipfarragut/photos/a .192406587460911.46886.144996558868581/11282595272 08941/?type=3

A ekipa Valianta wspólny projekt licznych fan-ekip (też stanowiący rodzaj crossovera zatem), osadzony w realiach STO machinimowy projekt Star Trek: Unity:

https://www.facebook.com/151123951763551/photos/a. 151125768430036.1073741825.151123951763551/3988791 93654691/?type=3
Q__
Moderator
#641 - Wysłana: 20 Sty 2016 19:38:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__:
Filmiku zza kulis jeszcze nie ma, ale miejsce nań czeka

A nie... Od bieżącego odcinka filmiki zza kulis dostępne są tylko dla darczyńców przyczyniających się do powstawania serii...

Tymczasem mamy króciutki fanfilm ST - Needs of the Many, entuzjastycznie witany przez Nicka Cooka (kapitan Hunter z INT) i Chrisa Doohana:
http://www.youtube.com/watch?v=HffA7Okbujs
Znalazł się także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1558

No i jeszcze o "The Holiest Thing":
http://trekmovie.com/2016/01/18/star-trek-new-voya ges-releases-latest-episode-the-holiest-thing/

A propos... skoro o NV mowa... Cawley najwyraźniej wykonał taktyczny zwrot... Nie wspiera już Petersa w "zrobimy lepszego Treka" tylko uderza w ton "jak fajnie robić amatorską fanprodukcję", najwyraźniej przestraszył się wytworni:
https://www.facebook.com/james.cawley.526/posts/10 205307811044701
Q__
Moderator
#642 - Wysłana: 21 Sty 2016 23:32:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Cóż... Liczyłem, że ktoś z Was rozpocznie dyskusję o NV/P2 "The Holiest Thing", a widzę, że sam będę musiał...
Zacznę - nietypowo - od konkluzji... Otóż konkluzja jest taka, że - jak ktoś powiedział - STC to jest, zasadniczo, TOS-według-Freibergera, podczas gdy NV/P2 to TOS-według-Bermana. To zdanie, w zasadzie, mówi wszystko...
Jeśli zatem ktoś z Was jest fanem bermanowsko pojętej (więc z jednej strony traktowanej jako sztywny gorset, ale z drugiej gwałconej raz za razem i tak) continuity, to z pewnością będzie zachwycony... Czego tu nie mamy? Przejście stylistyczne od TOS do TAS i ery filmowej. Słynne pasy z polem siłowym (koniec ganiania w samych sweterkach na obce planety!). Zrefitowany w efektowny sposób - acz jeszcze nie do poziomu filmowego - Entek. Nowoczesne efekty specjalne mimo TOSowatych (bo już nie 100% TOSowych, czas in universe płynie) wnętrz. Historia o tym jak Kirk poznał - w Prime Timeline - Carol Marcus (a więc jedna z największych tajemnic kanonu w końcu na ekranie). Ferengi (w końcu niby ENT ich "wprowadził"). Rzut okiem w XXIV wiek i sędziwy Scotty w b. przekonująco wyglądającej TNGowskiej scenerii... Facet pracujący przy wersji reżyserskiej TMP teraz sam w roli reżysera... Jednym słowem: continuity porn na kopy...
A jednocześnie... Te pasy wyglądają b. sztucznie. Ba, w ogóle nowoczesne CGI gryzą się z wnętrzami w stylu lat '60-'70, wyglądając jak doklejone na siłę - to co genialnie udało się Okudzie nie powiodło się Cawley'owi z Richterem. Ferengi drażni - raz: przypomina co z kanonem robił ENT, dwa: innych Obcych już nie było? A ponoć Galaktyka jest duża... Wreszcie sama historia miłosna... Może i mają rację ci, którzy twierdzą, że to jeden z lepiej napisanych romansów Kirka, ale może tamte mniej raziły bo były w tle, ten jest na pierwszym planie. No i miał być Czymś Wielkim, a jest opowieścią, która dokładnie wiemy jak się skończy... Zmierzającą do obowiązkowego finału historyjką odfajkowującą po drodze spodziewane punkty. (I to mocno na siłę vide te finalne oświadczyny...) W dodatku (co to ja o gwałceniu kanonu mówiłem...?) wprowadzającą pewne chronologiczne zamieszanie z racji tego, kiedy jest osadzona (choć fani, z tego co widzę, gotowi są - wbrew twórcom - traktować ją jako prequel do TOS raczej; no i zawsze można rzecz zwalić na kłopoty z pamięcią... lub celowe ubarwienia Scotty'ego). Wątek śledczy też całkiem na siłę. Ponadto... Jacy King gra dobrze, tworzy ciekawą postać, ale b. mało przypomina Carol - i tę z ST II, i tę z ST XII. Brian Gross... cóż... nadal nie odnalazł się w roli Kirka...* (Co dziwi, bo był b. kirkowaty w "Going Boldly" i - jak wieść fandomowa głosi - grywał już wcześniej kirkopodobne role.) Ktoś złośliwy napisał, że wygląda to tak jakby jeszcze nie zebrał się do kupy po tym co zrobił mu Kor mind-sifterem i - faktycznie - takie się ma wrażenie... (No, chyba, że to ma być stylizacja na Pine'a, bo i taka wersja krąży.) Dochterman - choć taki zasłużony, także dla Treka** - też reżyserem okazał się tu b. przeciętnym (może Gross... i ten scenariusz... wymagali lepszego?). W dodatku sędziwy Scotty (i cały jego wątek) doklejony jest zupełnie na siłę do tej opowieści... No i Stacy zawodzi - na całej linii - jako Spock, ale to akurat nie dziwi... Spockiem tak naprawdę potrafił być tylko Nimoy. Owszem, Quinto ma parę dobrych momentów, gdy scenarzyści nie każą mu robić z siebie idioty. Owszem, Haberkorn był całkiem przyzwoitym mirror Spockiem w jednym epizodzie STC... Ale... Nimoy'owi dorównać nie sposób.
Nie zrozumcie mnie jednak źle - cieszę się, że ten odcinek powstał. Cieszę się, że go obejrzałem (w weekend planuję obejrzeć jeszcze raz, by zweryfikować swoją opinię o nim). Cieszę się, że zobaczyłem te pasy i ciekawy planetarny habitat (nawet jeśli TOSowy prom na jego tle dziwnie wyglądał), bo daje to szansę na obejrzenie w przyszłości mniej ziemiopodobnych planet (i innych lokacji). No i jest parę rzeczy, które zdecydowanie muszę pochwalić... XXIV wiek odrobiony znakomicie. Sheldon jako Scotty - doskonały, wypada nie gorzej od Doohana. Gdyby Doohan wstał z grobu, to by myślał, że siebie widzi. Wreszcie... scenariusz - nie jest wybitny, jako się rzekło, ale i tym razem do poziomu żenady najgorszych odsłon TOS (i Treka w ogóle) daleko. Jest zbyt bermanowsko, zbyt miałko, ale rąk się nie załamuje, oczami nie przewraca... No i jest jedna b. fajna scenka - gdy Kirk gna na pomoc Carol, by... ostatecznie zostać (w sumie) uratowanym przez nią. Ładny dowód, że twórcy potrafią pośmiać się z kirkowatości Kirka i trochę z samych siebie. To naprawdę rzadki przykład udanego Trekowego humoru (co, jak co, ale ten twórcom NV/P2 wychodzi, choć zwykle preferują Treka b. serio). (Choć znów można sarkać, że Kirk to przecież heros miał być...) Parę dialogów Carol-Kirk też jest niezłych (choć b. sztampowych)...
Nadto - byłbym zapomniał - jedna rzecz jest tam absolutnie genialna - wyjaśnienie fenomenu protomaterii. Technobełkotliwe, przegięte - niestabilna materia z początków Wszechświata, hehe... takie rzeczy to tylko w Erze - ale genialnie ratuje jeden z gorszych kanonicznych pomysłów. Za to wiekie brawa. Serio. To najjaśniejszy punkt tego epizodu. Terraformerskie użycie Transportera też ciekawe.
Co powiedziawszy... nadal czekam na Treka-według-Roddenberry'ego... Niekoniecznie TOS...
A jakie jest Wasze zdanie? Byłem zbyt surowy***?

* Jak ironiczne wydaje się w tym kontekście, że Cawley tak się bronił przed zatrudnieniem Mignogny, który okazał się najlepszym Kirkiem po Shatnerze... Jak widać ludzie b. zasłużeni dla Treka potrafią też popełniać kolosalne błędy... (Czego smutnym efektem ubocznym jest w tym wypadku zastąpienie - również świetnej - Kim Stinger znacznie gorszą Uhurą także.)

** http://www.imdb.com/name/nm0229981/

*** Choć fakt, że Trekowe serwisy nie śpieszą się coś z recenzjami i niska nota na IMDB (było 5,4, jest 6,0, a głosujących b. niewiele) wydają się być znamienne...

ps. By nie było, że tylko się pastwię... CNN entuzjastycznie o Cawley'u i NV/P2:
http://edition.cnn.com/2016/01/21/entertainment/st ar-trek-new-voyages-online-series/index.html
(Bo, co by nie gadać, to jest godna szacunku seria i zasłużony producent.)
Q__
Moderator
#643 - Wysłana: 23 Sty 2016 07:40:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Cóż... swoją opinię o "The Holiest Thing" podtrzymuję (czyli nadal mam kłopot z oceną epizodu tak zdumiewająco splatającego zalety i wady, a przy tym tak przedziwnie rozczarowującego, choć jednocześnie tak dobrze grającego na emocjach - zwł. nostalgii - widza, iż ma się ochotę sporo mu wybaczyć, mimo, że chłodny rozum i wady wypunktuje, i powie, że seria kierunek zgubiła; są tam bowiem i elementy, za które dałbym ledwo 1/4 w skali Jammera, i ogólny nastrój sprawiający, że skłonny byłbym myśleć nad solidnym 3/4), może tylko doliczę autorom na malutki plus, że bohaterowie cytują poezję (Colderidge'a), jak tradycja ST każe* (w dodatku podkreślają tym podwójnie macierzyńską, że tak powiem, rolę Carol - były smaczki dla ściślaków**, ten jest dla humanistów***), i spróbuję ich wytłumaczyć strukturą fikcji-w-fikcji - Scotty, jak to inżynier, ma prawo być kiepskim narratorem, dla którego ciekawsza jest natura protomaterii niż kolejna historia miłosna jego kapitana****. Docenię im też ten - jeszcze jeden - drobiazg, że Geordi zrehabilitował się po zachowaniu z "Relics" - ładne dopełnienie kanonicznego wątku, pedagogiczne jak Kolega Picard lubi.

* Inna sprawa, że poezja ta jest cytowana w sposób absolutnie drewniany, to najgorszy - jak dotąd - moment Grossa w roli Kirka...

** Poza wątkiem protomaterii mamy np. scenkę wykrywania statku Ferengi w mgławicy - anachronicznie nowoczesną w realiach TOS, ale na tyle naukowo logiczną i efektowną zarazem, że się jej to wybacza... (Tu trzeba po raz kolejny podkreślić niebotyczną przewagę fan-twórców nad B&B gdy schodzi na kwestie naukowe i technikalia.)

*** Tę humanistyczną atrakcyjność wspominam zresztą nie bez kozery - była bowiem bardzo istotną składową sukcesu TWoK, a "The Holiest Thing" wyraźnie do tego nawiązuje... za przedmiot interstrukturalnych gier biorąc... ST II właśnie...

**** Inna rzecz, że historia ta - choć nie powala - zawiera całkiem interesujące smaczki - pierwszym jest ewidentna zazdrość Spocka (co ładnie kontynuuje linię TMP - nie wiemy czy rzecz ma jawnie homoseksualne podłoże, czy też nie, ale widzimy, że dla wolkańskiego XO przyjaźń z kapitanem jest na tyle ważna, że trudno mu trzymać emocje na wodzy gdy coś może jej zagrozić; jego reakcje przypominają zresztą wyraźną radość jaką okazał w finale "Amok Time"). Drugim - skrajnie prostolinijna uczciwość Kirka w relacji z Carol, która obróciła się przeciw niemu (na tyle wzmacniał ją psychicznie i przekonywał, by nie porzucała rozpoczętej pracy, że w końcu wybrała pracę zamiast niego). Znaczy... zdarzały się naszemu kapitanowi momenty, gdy używał swoich męskich uroków w sposób dość cyniczny, dla wyższego celu (przypominają się Shahna z "Gamemasters of Triskelion" i Alersa Z NV/P2 "Enemy: Starfleet!"), ale ogólnie postrzeganie go jako cynicznego playboy'a wydaje się b. krzywdzące dlań. Raczej można powiedzieć, że miłość w czasach UFP - przynajmniej taka, jak rozumie ją Kirk - jest tak samo (bardziej?) szczera, jak dziś, tylko mniej nastawiona na posiadanie drugiej osoby (co ma swoje zalety, ale i wady - ciężej o monogamiczne trwałe związki), a bardziej na jej dobro i wspieranie jej rozwoju. (Choć zazdrość - jako się rzekło - nadal tam istnieje i nawet największymi twardzielami miota. Co "potem" zobaczymy na przykładzie Rikera, Worfa, nawet Picarda - "The Host" się kłania.)

Choć Berndowi Schneiderowi się podobało (dał 8/10!):
http://fiction.ex-astris-scientia.org/new_voyages_ reviews.htm#theholiestthing
Clive Burrell ze SKoST też wygląda na zachwyconego:
http://trekclivos79.blogspot.com/2016/01/mothering -instinct-new-voyages-holiest.html

Czas jednak omówić Needs of the Many... Zacznijmy od scenografii, bo gra tu ważną rolę - czasy ENT rozsądnie wykorzystane jako era surowej jeszcze, niebezpiecznej, jakby trochę lemowatej, kosmonautyki. Na tym tle rozgrywa się - pasująca do starych numerów "Astouding" czy "Młodego Technika" - przewidywalna (w sumie, od momentu kiedy widzimy ranę młodej załogantki, a i tytuł swoje sugeruje) opowieść o kosmonautycznym obowiązku. Kameralna, przejmująca (takie historie zawsze są przejmujące), tragiczna tym bardziej, że rozpisana na b. młodych ludzi, których - w bardziej sprzyjających okolicznościach - mogło połączyć co innego. Owszem, są tam przegięcia (tak spokojnie mówić i robić swoje z prętem w brzuchu? no chyba, że szok ją znieczulił...), ale jest to bardzo dobry debiut i bardzo dobry dodatek do kanonu ST, lepszy - bo bardziej serio - od swojego oryginału - ENT. (Swoją drogą: ciekawi mnie gdzie to kręcili...)


EDIT:
I jeszcze tekst o historii crowdfundingu fan-treków z bloga Axanaru (część druga):
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-c rowdfunding-star-trek-fan-films-part2/
Q__
Moderator
#644 - Wysłana: 26 Sty 2016 00:55:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
A jednak video z planu RSD, Ep. 29 się pojawiło (i zostało doedytowane gdzie należy):
http://www.youtube.com/watch?v=KaRU-EIGiYI

Tymczasem jednak mamy... The Red Shirt Diaries, Ep. 30, "Amok Time":
http://www.youtube.com/watch?v=nLybrUQvHYo
Wraz z filmem zza kulis:
http://www.youtube.com/watch?v=biPln7ulHrA
Również na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1562
Niestety jest to finalny odcinek tej sympatycznej produkcji.
Q__
Moderator
#645 - Wysłana: 27 Sty 2016 21:50:25
Odpowiedz 
Zapowiedź pierwszego pełnometrażowego odcinka trzeciego sezonu Project Potemkin - "The Last Child":
http://www.youtube.com/watch?v=DWvQLab_eAg
Także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1563

Oraz kolejne ujęcie testowe Star Trek - Raven:
http://www.youtube.com/watch?v=OqwBCTr4Gvo

I trochę wieści od twórcy Pacific 201:
http://www.youtube.com/watch?v=xEnkCWW1e7c
Q__
Moderator
#646 - Wysłana: 1 Lut 2016 13:21:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kolejne - różne technicznymi detalami ścieżki dźwiękowej - wersje "The Holiest Thing":
http://www.youtube.com/watch?v=uCewW49OqYk
http://www.youtube.com/watch?v=n8e4yi3kVno

I kolejna zapowiedź The Romulan Wars - "The Tunnel at the End of the Light" (co trafiła do jednego newsa z POTemkinem):
http://www.youtube.com/watch?v=snPJFxPycdk
(Aktorstwo b. drewniane, ale nawet jest chwilami klimacik.)

I kapitan Challengera ze Star Trek Anthology oddająca cześć załodze autentycznego Challengera (to jest, bodaj, najistotniejsza część dziedzictwa ST):
http://www.youtube.com/watch?v=-KtE-ZadN9Q
Q__
Moderator
#647 - Wysłana: 4 Lut 2016 15:01:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Czas na parę powtórek i w efekcie - na kilka kolejnych mini-recenzji vignettes POTemkina i jednego z jego spin offów. Tym razem mamy trzy... dziwne, bo dość nietypowe - i formalnie, i treściowo - acz pełne znajomych Trekowych elementów historyjki.

"Frazier's Angels" - teoretycznie typowy Trek - Away Team, zwiad planetarny, akcja ratunkowa, ocaleni w jej efekcie przed dziwaczną sztuczną inteligencją chcącą potraktować ludzi jak motyle do kolekcji, przesunięci w czasie (więc TOSowo umundurowani) załoganci USS Kongo. Wszystko to jednak podane jest w dość humorystycznym sosie, bowiem wysłane na tenże zwiad dziewczyny - choć najlepsze z najlepszych w redshirtowskim fachu - są dość niesforne i kłótliwe, a jednocześnie ich dowódca tytułuje je "aniołkami" i ogólnie zwraca się do nich w dość specyficzny sposób składając tym samym hołd pewnej XX-wiecznej serii telewizyjnej. Sam zresztą ma na imię Charlie. Adekwatnie do tego prowadzona jest narracja i tak oto otrzymujemy Trekową wersję Aniołków Charliego (co b. przypomina sposób w jaki jedne amerykańskie seriale potrafią składać żartobliwy hołd innym - przypomnijmy sobie Trekowe epizody znanych sitcomów). Może to i trochę naciągane, a realizacyjnie nie zawsze zręczne (czasem jednak amatorstwo wychodzi), ale fajne.

"Ladies Night Out" - tu dziwność jest zupełnie inna. Otóż jeden ze znanych z poprzedniego epizodu "aniołków" nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swojej podwładnej-i-koleżanki. Zgodnie z lekarskim zaleceniem udaje się do - znanej już z "Closing Time" klingońskiej knajpy, która jednak nie jest tym razem elementem humorystycznym. Oto bowiem Klingoni najwyraźniej potrafią spowodować przypłynięcie sławetnej Barge of the Dead (co stanowi ewidentne nawiązanie do znanego pozagrobowego odcinka VOY), dzięki czemu młoda porucznik ma okazję pożegnać nie jedną nawet, a dwie poległe koleżanki (drugą jest - najwidoczniej poległy w międzyczasie - kolejny z "Aniołków") i odzyskać spokój. Rzecz więc - w sumie - kończy się dobrze, ale utrzymana jest w nastroju niesamowitości i psychodelii, przyprawionej okazjonalnie obecnym w Treku (acz tu może bardziej pachnącym... B5) Obcym mistycyzmem.

Starship Tristan "Moving Day" - tu znów mamy rozpisaną na dwu bohaterów, (przyrodnich) braci, lekarzy... z których jeden jest b. nietypowym - bo b. ludzkim i emocjonalnym w zachowaniu - pół-Wolkanem, pół-żartobliwą psychomachię typową może dla brytyjskiego humoru, czy dla klasycznej SF (Trurl i Klapaucjusz, szczęśnicy z "Balu na Pięciu Księżycach"), ale niespotykaną prawie w bezkonfliktowym Treku (acz... vignette o pokładowym medyku XXV-wiecznego Phoenixa, szła w podobnym infernalno-rodzinnym kierunku), choć przyprawioną typowym dla wielu Trekowych lekarzy sarkazmem i zgryźliwym poczuciem humoru (oraz kolejnym tekstem spod znaku "I'm a doctor..."), co w efekcie daje efekt podobny do tego, jaki by mogła dać epicka kłótnia Bonesa z EMH. Rzecz jednak ujawnia poważniejsze, a mocno osadzone w tradycji ST, oblicze, bo jeden z braci - być może, nie jest to do końca jasno dopowiedziane, w stylu "Carbon Creek" - prowadzi nielegalne eksperymenty augmentacyjne w tradycji doktora Arika Soonga, a protegowany przezeń bratu młody oficer jest być może swego typu Bashirem-przed-Bashirem, że tak powiem... i jego synem. To dodaje do - pozornie humorystycznej - przekomarzanki braci sporo mroku w tradycji późnego DS9. I zostawia widza w poczuciu niepokoju.

Przy czym żadna z tych historii nie jest może w 100% udana (tj. nie stanowi Trekowego arcydziała nawet w kategorii fanprodukcji), ale wszystkie pokazują jak można inteligentnie - i, często, ambitnie - poszerzać konwencję ST bez gubienia jego Trekowości. Najemnicy Paramountu i CBSu powinni się uczyć...
Q__
Moderator
#648 - Wysłana: 8 Lut 2016 01:43:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Na blogu Axanaru mamy tekst o znanej fan-komedii Bastards of Kirk:
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-b astards-of-kirk/

Michael Hinman rozmawia z Tommym Kraftem od Horizona (czyniąc przy tym uszczypliwości pod adresem Axanaru*):
http://1701news.com/node/1012/one-man-band-trek-fa n-film-eyes-feb-28-premiere.html

Zaś SKoST w sentymentalnym tonie podsumowuje RSD (rzucając przy okazji światło na okoliczności przedwczesnego zakończenia tejże serii):
http://trekclivos79.blogspot.com/2016/02/the-red-s hirt-diaries-closes-book.html

* Co ma związek z takimi sprawami:
http://1701news.com/node/1004/quote-quote-quote-qu ote.html
http://1701news.com/node/1013/what-does-fan-film-n eed-2-million.html
Q__
Moderator
#649 - Wysłana: 10 Lut 2016 02:46:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Cóż, sentymentalny tekst z bloga SKoST mnie skusił i obejrzałem sobie cały drugi sezon The Red Shirt Diaries (niektóre epizody powtórkowo, niektóre po raz pierwszy, bo - chyba o tym pisałem - nie byłem jakimś szczególnym entuzjastą tej serii i to, że zamieszczałem nie zawsze znaczyło, że oglądałem). Powiem jedno: wciągnęło mnie. Mam wrażenie, że drugi sezon jest lepszy od pierwszego. Częściowo to może kwestia (ciut) lepszych dekoracji i pewnej domieszki CGI (widok Enterprise'a wsparty stosowną muzyką zawsze budzi sentyment), częściowo tego, że twórcy się wyrobili (humor, mam wrażenie, nieco obniżył loty sam w sobie, ale interstrukturalne zabawy fabułą materiału wyjściowego - TOSu, znaczy - stały się coraz ciekawsze, coraz bardziej zwariowane i wyrafinowane zarazem). W efekcie zareagowałem jak chorąży Williams na - oglądane w trakcie zdarzeń "Tomorrow is Yesterday" - zacząłem od sceptycyzmu i mruczenia pod nosem "jakie to głupie", by po paru epizodach zacząć rechotać raz za razem jak szalony (co ostatnio zdarzyło mi się w takim natężeniu lata temu, gdy po raz pierwszy czytałem początkową część "Wizji lokalnej", pełną gier słów i kalamburów).
W efekcie jeszcze mi smutniej, że to już koniec... chociaż... zawsze przecież mogę wrócić do tych 30 epizodzików i obejrzeć je po raz kolejny. Co i Wam radzę - niezależnie od tego czy je już oglądaliście, czy nie, bo jest to naprawdę solidna - choć nierówna - dawka Trekowego humoru (którą jednak tylko fani TOS docenią, dla innych większość żartów - i ogólnie ekranowych zajść - będzie niezrozumiała), humoru pod koniec przyprawionego, nieobcą nam wszystkim, nostalgią za lepszymi latami Treka i nawet pewnym - wprowadzonym z zaskakującym wyczuciem - wątkiem tragicznym...

ps. Jedną rzeczą niewątpliwie RDS się zapisze w historii Treka - tym onelinerem, w którym chorąży Williams definiuje Enterprise'a jako giant flying computer. Trafne, prawdziwe i bodaj jeszcze lepiej pasujące do Ent-D niż Ent-no-bloody...

(Aha: Mav, w odcinku-komentarzu-do-"Space Seed" nie doszło do tego, do czego zakładałeś, że doszło, nawet poza kadrem w sposób jednoznacznie ekranowo zasugerowany. Acz Khan niewątpliwie do uwiedzenia Williams nachalnie dążył - nie on jeden, Trelane także - stąd ta jego erotycznie wyzywająca poza, którą wychwyciłeś z analityczną precyzją godną lepszej sprawy... np. fan-analiz technologii...)

EDIT:
A tymczasem ekipa Star Trek Continues chwali się wysokim miejscem w takim oto rankingu:
https://www.inverse.com/article/11012-ranking-the- 9-best-indie-science-fiction-web-series
Dostrzeżeniem przez kolejne medium:
http://www.openculture.com/2016/02/watch-star-trek -continues-the-critically-acclaimed-fan-made-seque l-to-the-original-tv-series.html
Podcastami z Kim Stinger (Uhurą):
http://trekgeeks.com/archives/2393
I Jamesem Kerwinem:
http://trekgeeks.com/archives/2834
No i ujawnia daty premiery nadciągającego odcinka:
https://vimeo.com/153858519
Q__
Moderator
#650 - Wysłana: 12 Lut 2016 00:47:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Star Trek: Hidden Frontier 6.01 - "Countermeasures" w wersji remasterowanej:
http://www.youtube.com/watch?v=Irr3nvwz4_g
Także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1568

(Obejrzałem po raz kolejny z przyjemnością, choć zmiany raczej symboliczne, bo jest to - wbrew pozorom - jeden z lepszych odcinków nie tylko HF, ale i całego Treka, nawet jeśli niekoniecznie jest to ten typ odcinków ST, które najbardziej lubię. No i zawsze miło zobaczyć Kirę - w dodatku w kapitańskiej roli - nawet jeśli mało podobna. Idea rozszerzającej się przez sojusze - jeszcze nie pod względem formalnym, ale już pod względem zasięgu wpływów - Federacji też piękna i optymistyczna w najlepszej Trekowej tradycji...
Znaczy: jak ktoś jeszcze nie widział, to gorrąco polecam. Godna wizja rzeczywistości post-DS9.)

EDIT:
Okazuje się, że na pilocie się nie skończyło... Oto kolejne remasterowane odcinki szóstego sezonu HF (doedytowane też gdzie trza):
- 6.02 "Dancing in the Dark"
http://www.youtube.com/watch?v=cVxC9wxhB4M
- 6.03 "Homeport"
http://www.youtube.com/watch?v=Tgq3j1YTQLo
- 6.04 "Beachhead"
http://www.youtube.com/watch?v=-dyPwZPiiPc

(Z czego z kolei polecam "Dancing...". Za b. sympatyczny wątek Horty w szeregach GF, który już chwaliłem.)
Q__
Moderator
#651 - Wysłana: 14 Lut 2016 11:21:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Tekst z bloga Axanaru o - omawianym i u nas - filmiku Star Trek Survivor:
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-s tar-trek-survivor/

A skoro o Treku post-DS9 (i post-NEM) mowa... Po "Countermeasures" wróciłem sobie do powtórkowego oglądania HF. Zacząłem, gdzie przerwałem od "Worst Fears, Part 1" i proszę - od razu miła niespodzianka: w pierwszej scenie (pierwszej po czołówce, przed nią mieliśmy koszmarny sen Arisa) admirał Nechayev (inna rzecz, że albo fatalnie dobrana fan-aktorka, albo p. admirał szybko się postarzała i zbrzydła*) odsuwa od dowodzenia Knappa za samowolkę z "Fire in the Heart" (a zwł. jej konsekwencje - prawie zniszczony statek). Dochodzę do wniosku, że czasem brakowało mi jednak w Treku zdrowo pojętej (czyli zero przekombinowanych fabularnych zagadek i dziwaczejących metaplotów) continuity.
Potem standardzik - na stację przybywa ojciec Arisa, Kaz, który - jak się zdaje - uciekł Grey. Ale choć żona wita go z przejęciem, syn ma jakieś złe przeczucia (jest tak podrażniony, że spławia Trayę, która chciała z nim pogadać)...
Kaz informuje o szykującym się ataku dużej floty Grey. Nechayev - choć nie jest pewna tej decyzji - wysyła na jej spotkanie spory kontyngent statków (jakiś Promek, Sovek, Def i sporo innych) pod dowództwem m.in. Shelby (rozkazy wydaje na naradzie, na której obecna jest Cole). Knapp odwiedza admirał i przekonuje ją, że skoro nie jest pewna decyzję zawsze może zmienić. Nechayev jednak wypomina mu nowsze i starsze winy (m.in. śmierć przedstawiciela Dominium), i radzi mu by przygotował się raczej do obrony, bo na stację lecą już sędziowie, którzy będą oceniać jego działania - i zajął córką - niż zawracał jej głowę. (Kapitan sądzi, że będzie sądzony pod naciskiem politycznym Dominium. Admirał nie zaprzecza, ale i nie widzi w tym nic dziwnego.)
Shelby tymczasem (ciekawe, wygląda jakby Henglaar robił za jej second-in-command) przybywa na miejsce, w którym ma spotkać wrogie siły i... znajduje tam parę stateczków. Natomiast siły Grey przybywają niespodziewanie i otaczają... DS12. Gdy to następuje Kaz krzyczy i mdleje - wygląda, że był ich zniewoloną psychicznie marionetką.
"Worst Fears, Part 2" zaczyna się, gdzie poprzedni epizod skończył. Nechayev wydaje rozkazy usiłując zorganizować obronę stacji. Darwin twierdzi, że nie mają szans, za to Knapp, który - jak twierdzi - poznał statki Grey - rwie się do działania.
Shelby, tymczasem, chce wracać na odsiecz DS12. Różni się opiniami z dowodzącym flotą komodorem, który jednak szybko uznaje jej błąd i nakazuje jej zabrać resztę jednostek, a sam - trzema statkami - będzie osłaniał jej odwrót. Jest to samobójcze poświęcenie. Nawet słabsze jednostki Grey niszczą jednostki GF bez problemu. Jest między nimi Olympus, Prometheus komandora Munoza.
Kaz (który znajdował się na Excelsiorze, nie na DS12) znajduje się pod opieką Henglaara, doktor jednak może tylko stabilizować jego funkcje. Książę małżonek Tren'La najwyraźniej jest umierający. Illiana nie wydaje się tym przejęta, uważa, że "to coś co ich zdradziło", to nie może być już jej mąż, to musi być bezduszna marionetka Grey. Henglaar prosi Arisa, by nie oceniał rodziców - obojga - zbyt surowo.
Shelby, tymczasem, pełna niepokoju i mająca desperacką nadzieję, że ktoś z osłaniających odwrót może jednak przeżył, pogania swoją załogę, źle znosząc dłużący się czas konieczny by wrócić w okolice stacji. Henglaar radzi jej odpocząć i pozorować luz, by nie podkopywać morale. Komandor przyznaje, że bycie kapitanem jest trudniejsze niż myślała i zaczyna podziwiać Knappa, że sobie z tym radził.
Tymczasem obrona DS12 trwa. De facto dowodzi nią Knapp, nawet Nechayev wykonuje jego rozkazy. Admirałi Darwin kierują samoobroną stacji, tymczasem Knapp koordynuje ich działania i prowadzi naładowane antymaterią statki, używane jako drony do samobójczych ataków na jednostki Grey.
Nechayev naradza się z nim nad dalszymi działaniami. Przyznają oboje, że - przynajmniej pod naciskiem okoliczności - świetnie im się współpracuje. Kapitan ma plan, być może samobójczy, ale chce go spróbować. Admirał zgadza się. Traya, która podsłuchiwała, zarzuca ojcu, że podejmując się takiej misji znów ucieka, choćby w śmierć, przed nią, jak przed jej mamą. Knapp przed wyruszeniem prosi Nechayev, by - jeśli nie wróci - zaopiekowała się jego córeczką.
Kaz, który ma poczucie, że zawiódł żonę, syna i sojuszników, a poza tym świadomy jest swojego stanu, prosi Arisa (który został przy nim), by pomógł mu umrzeć...
Knapp startuje (statkiem Illiany, bo jego technologii chce użyć)...
Tu dostajemy emocjonujący przeskok akcji - Shelby wraca z flotą, zastaje nienaruszoną - przynajmniej na oko - DS12 i zero statków Grey. Nie wie jednak co to znaczy...
"Worst Fears, Part 3" - ustami admirał - wyjaśnia sytuację. Okazuje się, że Knapp pociągnął za sobą statki Grey do czegoś na kształt podprzestrzennej kieszeni, ratując tym samym stację. Być może da się go z tego uwolnić, ale nie wiadomo jak. Shelby, która tymczasem najwyraźniej polubiła - a niewątpliwie zaczęła szanować - swojego dowódcę, obwinia Nechayev za postawienie Knappa w sytuacji, w której - zagrożony pozbawieniem dowództwa i sądem - dokonał tak desperackiego wyboru (odpowiada tak na słowa admirał chwalące poświęcenie kapitana) i stwierdza, że znajdzie sposób, by Knappa uwolnić.
Komandor jak mówi, tak robi - naradza się z Henglaarem i Lefler (która, przynajmniej na razie, nie ma pomysłów na uratowanie Knappa), potem udaje się na rozmowę z uwięzionym za zabicie swojego ojca Arisem (po drodze odbywa ciężką rozmowę z doktorem, który zarzuca jej naginanie zasad etycznych , bo chłopiec jest mordercą - zdaniem Henglaara Kaza można było jednak uratować - oraz twierdzi, że ratując Knappa za cenę narażenia stacji - bo uwolnienie kapitana może oznaczać uwolnienie również statków Grey - zmarnotrawi jego poświęcenie; dodaje także, że Knapp nie poświęciłby dobra stacji dla Shelby w odwrotnej sytuacji, i że - skoro Shelby postanowiła wzorować się na swojim dowódcy nie powinna naśladować jego błędów).
Po rozmowie uwalnia chłopca. Prowadzi to do kolejnego dialogu, tym razem ponownie z admirał. Nehayev powtarza z grubsza argumentację Henglaara, wychwala poświęcenie Knappa, zarzucając Shelby lekkomyślność będącą jego przeciwieństwem, ale... nie wydaje jej rozkazu zaprzestania prób uratowania kapitana(ani nawet umieszczenia Arisa w celi), prosi tylko, by uważała.
Aris ponownie spotyka się z Trayą, rozmawiają o swoich ojcach. Knappówna pyta młodego księcia czy zabił swojego ojca, bo ten go zawiódł. Aris zapewnia, że nie, pomógł mu umrzeć, bo Kaz był umierający. Broni też zarówno jego, jak i... ojca Trayi. Jego własny ojciec nie był świadomym zdrajcą, tylko ofiarą Grey. A Knapp nie porzucił córki, tylko poświęcił się dla niej. W końcu kocha ją i powie jej to osobiście... ile by to czasu nie zajęło...
Shelby i Aris startują runaboutem. Darwin wykrywa ów nieautoryzowany start, ale Nechayev każe mu to zlekceważyć, twierdzi, że pewnie był to sensor ghost .
Shelby i Aris lecą więc nie niepokojeni, analizują szczegóły techniczne przedsięwzięcia (Aris b. dobrze zna się na technologii Tren'La, której mają użyć), chcą bowiem uwolnić Knappa, nie wypuszczając jednocześnie na wolność uwięzionych statków Grey. Otwierają wejście do kieszeni podprzestrzennej. Okazuje się - wykrywa to Aris - że statek Knappa jest jej centralnym punktem. Uwolnienie go spowoduje, że cała kieszeń się otworzy wypuszczając Grey. Aris łączy się (telepatycznie?) z kapitanem, wygląda to na powtórkę z początkowej sceny snu (ale młody książę miewał już prorocze sny... choć nie aż tak prorocze). W dialogu - nad którym unosi się klimat mistycznych scen DS9 - informuje go, że przybył go uwolnić i zajmie jego miejsce. Mówi, że kapitan ma córkę, którą powinien się opiekować, a nadto statek i Federację. Knapp odpowiada, że przecież Aris ma matkę. Książę odpowiada znanym powiedzeniem ("the needs of the many..."). I oto Knapp materializuje się niespodziewanie na pokładzie runabouta, a Aris w sterowni statku Tren'La. Kapitan dziękuje Shelby za przybycie na ratunek. Rozmawiają chwilę i wracają na stację.
Czas na finał. Admirał informuje Knappa przy obiedzie, że wpłynęła na wycofanie przeciw niemu zarzutów. Ian i tak chce odejść z Floty, by poświęcić się opiece nad córką. Proszony jest jednak o pozostanie - czeka go awans na komodora i dowództwo na DS12 (ta forma służby da mu więcej czasu na ojcowskie obowiązki), acz Nechayev pozostanie dowódcą sektora. Knapp jest zdziwiony. Taka propozycja po tym co zrobił...? Tak, właśnie z powodu tego co zrobił. To jest pogranicze, a na pograniczu potrzebni są dowódcy zdolni podejmować ryzykowne, śmiałe decyzje.
Shelby tymczasem nerwowo chodzi po kajucie, pakuje się. Przychodzi do niej Lefler pogratulować jej kapitańskiego awansu. Zauważa wśród spakowanych rzeczy pamiątki szczęśliwego czasu spędzonego przez Elizabeth z Mackenzie'm Calhounem na Excaliburze.
Ian natomiast udaje się do córki. Przyznaje, że uciekał od niej. Obiecuje, że nigdy już tego nie zrobi. Choć nie może obiecać, że nigdy jej nie zostawi - służba w GF może wymagać od niego różnych poświęceń. Rozmawiają też o Arisie i ostatniej rozmowie między nim, a Knappem. Treya pyta czy Tren'La wróci? Ojciec odpowiada jej, że teraz sądzi, iż wszystko jest możliwe. Odcinek zamyka - b. klasyczne i klimatyczne - ujęcie odjazdu kamery od okna stacji, w którym widać ich twarze.
Q__
Moderator
#652 - Wysłana: 14 Lut 2016 15:33:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
cd. bo widzę, że nie wlazło.

Cóż... Otrzymaliśmy three-partera o długości - i fabule - klasycznego odcinka ST. Mówi się zwykle, że "Worst Fears" to epizod o eutanazji i tak go interpretuje. Nie jestem o tym przekonany. To raczej odcinek o desperacji, honorze i szukaniu odkupienia w śmierci/ryzykownych decyzjach (i to przez trzy osoby - Kaza, Knappa i Arisa). Także o presji psychicznej otoczenia, która do takich decyzji popycha, gdy zdaje się tak dociskanemu, że brak dobrych rozwiązań. Jest to również epizod o ojcostwie i relacjach ojcowie-dzieci. Mam jednak wrażenie, że tematyka ta nazbyt zdominowana jest przez mydlano-postDS9owskie fabularne dzianie się, a jednocześnie, że pewne decyzje podejmowane są zbyt nagle, pewne przełomy - nie tylko te związane z samobójczymi decyzjami, bo rzecz dotyczy również Nechayev i Shelby - dokonują się w bohaterach zbyt gwałtownie, pewne rozwiązania są zbyt naciągane (po co Aris został na statku, czy nie wystarczyło by zabrać Knappa na runabouta zostawiają statek tam, gdzie był? dlaczego Knappa ratowano a młodego Tren'La uznano tak gładko za zaginionego?), brak też klasycznych Trekowych Monologów(TM) biorących poruszone tematy pod lupę (tzn. może trochę tego jest w dwu wypowiedziach Arisa, ale jednak zdecydowanie za mało), dlatego moja całościowa ocena to jakieś 2,5/4. Z czego 0,5 bo jest tam jednak doskonale wyczuwalny klimat klasycznego Treka, który czyni rzecz oglądalną - nawet przyjemnie oglądalną - mimo jej wszelkich wad. Cieszę się jednak, że seria się potem rozwinęła...

* Gwoli uczciwości: Nechayev w niektórych dalszych ujęciach przypomina nawet oryginał, więc nie zawsze jest tak źle...


EDIT:
Z innej beczki: wersja reżyserska (czyli walentynkowa z 2014) NV/P2 "The Holiest Thing":
http://www.youtube.com/watch?v=gDunh95K-mc

Oraz czołówka Star Trek: Raven:
http://www.youtube.com/watch?v=XiPLpQAq8c4

EDIT 2:
I kolejny fragment Horizona:
http://www.youtube.com/watch?v=qTw1vfDRWVw
Który trafił też na stronę główną:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1569
Q__
Moderator
#653 - Wysłana: 15 Lut 2016 16:13:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Oglądał ktoś fragment Horizona obecny na majnsajcie? Ciekaw jestem Waszych opinii o ujawnionych ułamkach tej produkcji, bo premiera tuż-tuż...

A co do "The Holiest Thing", to wersja reżyserska pozbawiona jest fragmentu ze starym Scotty'm (poważna wada, mimo wszystko), ale za to - mam wrażenie - znacznie lepiej poprowadzony jest w niej wątek miłosny. Gdyby połączyć zalety obu tych wersji mielibyśmy całkiem zadowalający (acz na poziomie 3/4 nie 4/4) odcinek ST...
Szkoda, że poprawiając to, czy owo, popsuto inne rzeczy... Bo tak mamy dwa półprodukty do samodzielnego złożenia z nich w głowie sumującej ich mocne strony całości...

ps. Tymczasem powtórzyłem sobie HF "Heroes". Tu też nie będzie wyżej niż 2,5 (z czego 0,5 za klimat ST i - mimo wszystko - niejaką narracyjną sprawność, czyniącą wady tej historii mniej dotkliwymi niż by mogły być.
Życie na DS12 wraca do normy. Statki są remontowane. Komodor Cole wyrusza niedługo ze stacji. Knapp prosi ją by zabrała jego i Trayę ze sobą (konkretniej: podrzuciła ich kawałek), bo chce spędzić więcej czasu z córką. Wspominają też poświęcenie komodora Terry'ego, które w sumie uratowało życie im wszystkim.
Robin Lefler tymczasem pracuje przy naprawach. Luko, który uwinął się ze swoją bezpieczniacką robotą pomaga jej (sądząc po efektach dość skutecznie), jednak kiedy chce się z nią umówić spotyka się z wyraźną odmową. Robin - podobno - jest zbyt zmęczona. W kabinie czeka jednak na naszą inżynier niespodzianka- kwiaciarz ze stacji przynosi jej bukiet. Nie od Luko jednak - towarzyszy mu holograficzna wiadomość od andoriańskiego renegata Sha'Keva, który więził Robin i twierdzi, że wspomina to tak miło, że ma nadzieję, iż niedługo znów się spotkają...
Lefler wpada w panikę. Luko przeprowadza w sprawie błyskawiczne śledztwo, jednak nic nie ustala. Informuje tylko Robin, że Sha'Kev nie będzie w stanie bezpiecznie przeniknąć do przestrzeni Federacji. On i Shelby usiłują przy tym uspokoić inżynier (argumentując także, że w obecnej sytuacji w całej UFP jest równie niespokojnie, więc jej sytuacja nie jest wyjątkowa), bezskutecznie jednak. Lefler robi się coraz bardziej nerwowa, w końcu - gdy zmęczona zasypia przy pracy - męczy ją koszmarne sen, że Andorianin przyszedł ją "odwiedzić" przebrany za oficera GF.
Tymczasem Independence pod dowództwem Cole i Johnsa dolatuje do miejsca, w którym ma wysadzić ojca i córkę Knappów. Prom z w/w dwójką na pokładzie startuje. Statek rusza stawić czoła piratom Tzenkethi (których aktywność, należy dodać, ostatnio wzrosła w okolicy - z rozmowy wiadomej pary komodorów wynika, że Tzenkethi poczuli słabość Federacji związaną z zagrożeniem ze strony Grey, więc pozwalają sobie na więcej).
Ian rozmawia z córką w promie usiłując w końcu przełamać lody...
Tymczasem Independence radzi sobie z piratami bez większego trudu... jednak... w czasie walki z nimi odbiera wezwanie pomocy z frachtowca, więc Cole decyduje się pozwolić im uciec i ruszyć na ratunek...
Uszkodzony przez piratów statek jest dość daleko, droga do niego trochę zajmie, w dodatku Independence wychodzi pokonując ją poza zasięg umożliwiający łączność, co oznacza, że dowódca DS12 i jego jedyne dziecko będą mieć dla siebie nawet więcej czasu niż planowano.
Korzystając z tego Knapp rozmawia z Trayą, zauważa jej znajomość technicznych spraw (związanych z zasięgiem łączności właśnie) i uświadamia sobie, że ma do czynienia nie z zupełnym już dzieckiem, a z dojrzewającą i uczącą się nowych rzeczy każdego dnia 11-latką, której - choćby chciał - nie zwróci już dzieciństwa zabranego przez Syndykat Oriona. Dyskutują też o minionych wydarzeniach i okazuję się, że zgadzają się w ocenie - Aris jest takim samym bohaterem jak Ian.
Na pokładzie Independence tymczasem porucznik McCabe (ten, który potem zrobi zawrotną karierę) i wolkańska chorąży analizują wezwanie pomocy. McCabe'owi wygląda na to - choć nie jest pewien - że jest to fałszywka. Upiera się przy tym mimo braku jednoznacznych dowodów (co dla współpracownicy jest... nielogiczne), ale ma rację - sygnał nadany został z innej lokalizacji. Podążając tym tropem Independence zmienia kurs. Pojawiła się szansa ujęcia piratów, odkrycia ich bazy.
Na miejscu zastają ostrzelany i uszkodzony statek Ferengi, który jednak nie potrzebuje pomocy. Podążając jonowymi śladami spotykają napastnika. Jest to statek Tzenkethi dowodzony przez człowieka, niejakiego kapitana Masona. Po krótkiej, acz zażartej, walce statek zostaje uszkodzony, a jego załoga schwytana. Mason, któremu Cole grozi wymuszonym mind meldem (ST VI się kłania) przyznaje się do związków z piratami Tzenkethi i Syndykatem Oriona, odmawia jednak wskazania swojego mocodawcy, niebezpiecznego człowieka, któremu nawet Cole nie powinna wchodzić w drogę, jak twierdzi. Wsypuje też napadniętego przez siebie Ferengi - nie była to niewinna ofiara, a wspólnik w interesach, który chciał zachować towar dla siebie.
Przy pirackim dowódcy znalezione zostają dziwne artefakty. Pewne ich właściwości - jak ustala McCabe - kojarzą się z tetrahedronami (o których mowa była w poprzednich odcinkach). To one właśnie są w/w towarem. Mason twierdzi, że niewiele o nich wie.
Robin tymczasem odwiedza Doradcę. Ebrey tłumaczy jej, że wszyscy stalkerzy mają obsesję kontroli, m.in. nad ofiarą, więc Lefler przeżywając sprawę kwiatów powoduje, że Sha'Kev osiąga swój cel - przejął kontrolę nad jej życiem, narzucił mu swoje zasady. Dlatego Robin najlepiej zrobi żyjąc jak gdyby nigdy nic i czekać spokojnie, aż Andorianin zostanie ujęty (owszem, mając się na baczności, ale nie panikując).
Independence wraca po Knappa i jego córkę, zastając ich w najlepszej komitywie, pogrążonych w rozmowie.
Czas na finał. Na stacji jej dowódca odbiera od Cole meldunek o szczegółach antypirackiej akcji i powierza jej kolejną misję - tym razem humanitarną wśród Tzenkethi. Poprawienie poziomu życia tych Obcych będzie najlepszym sposobem na wyleczenie ich z kryminalnych skłonności. Przy okazji państwo komodorowie oplotkowują koleżankę - kapitan... nie, już admirał, Janeway, która została właśnie awansowana i mianowana szefową operacji temporalnych GF (trafiła za biurko, gdzie nie wyrządzi więcej szkód). To forma ironicznej i wyrafinowanej kary, a twierdzi się, że dowództwo Floty nie ma poczucia humoru...
Lefler tymczasem zdołała się jakby z lekka otrząsnąć - przychodzi do Shelby na przyjacielskie pogaduchy. Oznajmia jej, że zamierza na nowo normalnie żyć. Razem wspominają lepsze czasy spędzone na pokładzie Excalibura.
McCabe z młodą Wolkanką tymczasem badają dalej artefakty. Gdy je - jakby - aktywują wyczuwa to telepatycznie spokojnie pracujący dotąd w ogrodzie starszy pan, w którym widz rozpoznaje... Toliana Narosa.

Dlaczego tak niska ocena? Po pierwsze - problemy teoretycznie istotne fabularnie (budowanie przez Knappa relacji z córką, to co dzieje się z Robin) potraktowane są strasznie po macoszemu - niby widzimy co zachodzi, w jakim kierunku zmierza, ale przemiany następujące w bohaterach ponownie dokonują się poza kadrem, musimy je przyjąć na wiarę. Po drugie - znów brak miejsca na jakieś zapadające w pamięć dialogi, monologi czy (STC "The White Iris" się kłania*) sceny. Niby Ebrey wygłasza jakieś mądrości nt. stalkingu, ale jest tego b. mało. Po trzecie - stalking właśnie, uważany za temat odcinka. Cieszę się, że Caves i spółka postanowili ten problem poruszyć, doceniam im to. Jednak cała realizacja wydaje się, najłagodniej mówiąc, mało przekonująca - parafrazując wspomnianą w odcinku admirał: Starfleet lieutnant commanders don't easily succumb to fear. Jednym słowem - zdrowy rozsądek wskazuje, że zarówno siła czynnika zdolnego doprowadzić Robin (oficera GF, jak wiemy) do takiego stanu musiałaby być nieporównanie silniejsza; jak i standardowa reakcja Lefler na próbę zastraszenia powinna być zupełnie inna ("dopadnę skur..kowańca i urwę mu czułki!" - tak się dotąd zachowywali oficerowie Floty). Trend udwudziesto(pierwszo)wieczniania mentalnego bohaterów, który już w DS9 i VOY się pojawiał, tu przekracza granice realizmu/śmieszności o lata świetlne. Czego wybaczyć nie sposób, nawet gdy płynie to z najlepszych intencji. Jak ironicznie wygląda w tym wypadku, że jako wzór w prezentowaniu oficerów GF można twórcom HF podsunąć VOY, VOY, z którego robili sobie - uzasadnione przecież - żarty.

(Z rzeczy in universe - istotnym przełomem jest pojawienie się tetrahedron keys - to one są tymi artefaktami; i pierwsza wzmianka o Sirocu. O Narosie już wspomniałem.)

Podsumowując: realizacyjnie jest coraz lepiej, naturalniej. Fabularnie widać regres po pierwszych - b. niezręcznych, ale koncepcyjnie dalece ciekawszych, odcinkach. Na szczęście jest to chwilowe. Niedługo poziom serii się poprawi.

* http://www.youtube.com/watch?v=9hEcjDQBvQU
Q__
Moderator
#654 - Wysłana: 20 Lut 2016 22:34:16
Odpowiedz 
Trochę drobnych newsów...

Ekipa INTrepida zapowiada premierę "Nemo Me Impune Lacessit" na pierwszy weekend kwietnia:
http://www.trekbbs.com/threads/star-trek-intrepid- resumes-production.263065/page-7#post-11471902

Ekipa POTemkina chwali się, że ruszyły zdjęcia do drugiego odcinka serii Battlecruiser Kupok:
http://www.trekbbs.com/threads/project-potemkin-a- star-trek-fan-film.112212/page-47#post-11469882

Ekipa StarFleet Studios nowymi korytarzami:
http://www.youtube.com/watch?v=4Z74owAKVCw
I kolejnymi ujęciami testowymi CGI:
http://www.youtube.com/watch?v=zFHOW8rueMU

Cawley i spółka szykują kolejną Trekonderogę:
http://www.suncommunitynews.com/articles/the-sun/t rekonderoga-is-getting-a-sequel/
http://1701news.com/node/1029/fan-film-based-treko nderoga-coming-back.html

A Hinman wciąż roztrząsa sprawę axanarowego pozwu (nie wiem po co się tak zawziął...):
http://1701news.com/node/1031/are-expectations-too -high-axanar-lawsuit-response.html
Q__
Moderator
#655 - Wysłana: 26 Lut 2016 18:49:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
To staje się pomału Trekową tradycją - po trailerze ST XIII i pilocie REN również Star Trek: Horizon doczekał się wcześniejszej premiery w efekcie wycieku (tym razem wycieku - teoretycznie znanego tylko darczyńcom - adresu/linku do gotowego filmu):
http://www.youtube.com/watch?v=l94v4YOqxOc

Ponadto warto wiedzieć, że na amerykańskim konwencie Farpoint miał miejsce pokaz surowej jeszcze (tj. nie obrobionej cyfrowo do ostatecznej jakości) wersji kolejnego odcinka Farraguta - "The Crossing"; premiera internetowa zapowiadana jest na początek marca:
https://www.kickstarter.com/projects/265092982/sta rship-farragut-the-crossing/posts/1492786
(Oby się tylko jak z "The Holiest Thing" nie porobiło...)

ps. Horizon, oczywiście, jest już na stronie głównej (info o "The Crossing" też):
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1572


EDIT:
Tekst z bloga Axanaru o Horizonie (część pierwsza):
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-s tar-trek-horizon-part-1/
Q__
Moderator
#656 - Wysłana: 29 Lut 2016 07:41:38 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Cóż, może kilka moich refleksji nt. historii zwącej się Star Trek: Horizon.

Na starcie produkcja Krafta zbiera minusa za pokazanie Iconian (przyznajmy uczciwie - nie był pierwszy, szedł w ślady HF i STO z REN). Pewnych Tajemnic nie powinno się redukować do korzystających z wormholowych portali humanoidów. W dodatku - jak już pisałem - strasznie anime (niekoniecznie najlepszą) to pachnie. Niemniej dostajemy przynajmniej wyjaśnienie dlaczego iconiańskie niedobitki są tak nieprzyjaźnie usposobione (w STO). Wyjaśnienie b. Trekowe z ducha: nie wrodzone zło - okoliczności.
Potem jest bardzo dobrze - efektowna scena batalistyczna, w której kapitan traci ukochaną (no, dobra, traci ją na jakiś czas). Znacie mój stosunek do batalistyki, a jednak chwalę... Bo, po pierwsze, dobrze jest to nakręcone, po prostu... Po drugie zaś wygląda to nawet naturalnie - jak po eksploracyjnym TNG nastało wojenne (od pewnego momentu) DS9, tak tu po eksploracyjnym ENTku nastał bitewny Horizon.
Po bitwie mamy okazję poznać trochę bohaterów (swoją drogą: jak by uszlachetniły filmy Abramsa takie przerwy na rozmowy, dające okazję zatrzymać się na chwilę, podumać, zżyć z postaciami). Cóż... Kapitan Harrison Hawke b. odlegle przypomina Sisko - też jest żołnierzem przede wszystkim, a jego XO - komandor Jackson Gates (ulubiona postać zachodnich widzów) - b. dobrze wpisuje się w Trekowe tradycje swoim ironicznym, ale i ciepłym poczuciem humoru - tu znów można mieć odległe skojarzenia z Bonesem (z delikatną domieszką Scotty'ego/O'Briena). Przy czym jednak nie są to absolutnie Ben-bis, ani McCoy/Scotty/O'Brien-bis, podobne - w najodleglejszym sensie - typy, absolutnie nie kalki...
(Nadto zauważyć trzeba, że życie w/w dowódcy naznaczyła tragedia miłosna w stylu przeżytej przez Nathana Westa z SAAB. A mszcząc się za to wszedł w tryb Anakina Skywalkera z EP II na chwilę.)
Poza tym w załodze mamy Romulańską zdrajczynię (źle brzmi, a jest to szlachetna postać chyba) zdecydowaną służyć Koalicji Planet, kolejnego komandora - inżyniera, który jej nie ufa (co też ma wyjaśnienie w biografii), porucznika imieniem Tom (o nim w sumie nie da się wiele powiedzieć, choć zapamiętywalny, bo ma charakterystyczną twarz) i lingwistkę Marie (Hoshi-bis, tym razem na zasadzie charakterologicznej kalki, ale zupełnie inny typ urody).
Poza tym dowiadujemy się wreszcie jak wygląda słynny admirał Gardner czy też Gardener (według niektórych wersji jeden z przodków Kirka - da się w to uwierzyć):
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Gardner
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Samuel_Gardner
Potem powrót do akcji. Nasza dzielna gromadka - w asyście kapitana Archera* i Wolkan - ruszaj niszczyć romulańską superbroń (o osiągach iście starkillerowych). Dowodzi Hawke (co znów budzi skojarzenie ze słynnym "Sisko to the Fleet!"). Akcja kończy się sukcesem...** jednak Discovery wraz ze swoją załogą zostaje rzucony w przyszłość, do XXVIII wieku, do wnętrza podprzestrzennej "kieszeni" (b. modne ostatnio), w której ukryty jest Horizon - broń przeciwko Iconianom, zdobyta i ukryta przez nich w początkowych scenach. Tu wojna ustępuje eksploracji, ale... dzieje się. Marie cudownie szybko radzi sobie z iconiańskim pismem. Poznajemy - smutny - los parki iconiańskich niedobitków. Dowiadujemy się, że ukochana kapitana znalazła sposób by ocaleć... oraz, że jest agentką temporalną z XXXI wieku. Poznajemy też tożsamość Future Guy'a... mówiąc w skrócie jest to Romulanin z przyszłości, który ma dokładnie ten sam powód do wkurzenia co Nero, ale lepsze środki by spróbować coś na to zaradzić. Romulanin, który z Horizona zrobił swoją bazę. No i chyba główny sprawca Romulan War (przynajmniej w jej ENTkowo-HORizonowym przebiegu).
Wiadomo, Future Guy zostanie pokonany, Horizon zniszczony, załoga wróci do domu, kapitan rozstanie się z ukochaną - bo ta wróci do przyszłości, by było bardziej emocjonująco ktoś z bohaterów oberwie w walce - padnie na sympatyczną Marie, by obudzić w widzach empatię. Niemniej... Mimo tej przewidywalności ogląda się b. dobrze, bo fabuła poprowadzona jest logicznie (pomijając wspomniane cudowne lingwistyczne sukcesy), dostajemy sensowne wyjaśnienie o co chodziło w sławetnej TCW, wreszcie... wydarzenia z Abramsverse zostają wpisane w sensowny szerszy obraz ze starego kanonu (co ma też symboliczne odbicie w wybranej estetyce - wizualny styl ENT, ale Obca planeta z nietypowym kolorem roślinności i sporo leens flares - stare z nowym). Jest też dużo smaczków - poza taką, a nie inną konstrukcją bohaterów w starokanonicznym stylu, poza wyjaśnieniami licznych ENTkowych zagadek, mamy jeszcze wątek przełamywania uprzedzeń między inżynierem (zwie się Francis Brookes), a Romulanką T'Mar (jest tego wymiar symboliczny - mimo tragicznej przeszłości zawsze można się dogadać), no i ujawnione przez podróżującą w czasie porucznik Yarris i - trochę mimochodem przez Future Guy'a - optymistyczne wieści z przyszłości - z Koalicji zrobi się wielka Federacja, a z czasem i dla Romulan znajdzie się w niej miejsce - sama Yarris jest częściowo Romulanką (i Cardassianką też) - dzięki tym dwu wątkom czuje się, że jest to stary, dobry, Trek. Wreszcie: na uznanie zasługuje sposób w jaki Kraft pogrywa ze znanym zdaniem, że nikt, nigdy nie widział Romulan przed XXIII wiekiem - T'Mar została zmodyfikowana genetycznie, by móc infiltrować ziemskie siły, a Future Guy nosi hełm, uszu nie widać. No i NX-y oglądamy refitowane, wedle projektu Drexlera (a zwą się konsekwentnie po ziemskich wahadłowcach - statek naszych bohaterów to Discovery, a zniszczony NX-03 był pewnie Challengerem***)...
Do tego dochodzą technologiczne smaczki - imponujące, acz pokazane w niedopowiedzeniu, futurystyczne gadgety Yaris (zaawansowany dermoregenerator i bransoletka służąca jako coś na kształt Transportera), broń której możliwości ewidentnie dostarczają radochy panom oficerom, torpedy tricobaltowe, dające niespodziewany skutek uboczny, no i technologie starożytnych na jałowym biegu zużywające dość energii by zasilić tym 10 NX'ów (w tym efektowne drony strzegące Horizona). Mogłoby to być pewnie pokazane/wykorzystane lepiej, ale nie jest źle... (Choć nasuwa się pytanie o moc torped fotonicznych, skoro można je odpalać prawie pod nosem kolegów z załogi...)
Tak, czy owak, realizacyjnie rzecz jest prawie perfekcyjna, fabularnie "tylko" przyzwoita (boli bodaj tylko brak wyjaśnienia ostatecznego losu Marie - powinni pokazać jak ktoś odwiedza ją w ambulatorium - jeśli przeżyła, lub jak koledzy czczą jej śmierć, choćby tylko krótkim toastem, czy smutnymi minami - jeśli jej się nie udało). Mimo wyjaśnienia sporej ilości ważnych zależności in universe w stylu tak dobrym, że mam nadzieję, iż Fuller nie zechce tego nadpisać, brak jednak dostatecznej głębi, dostatecznych związków z rzeczywistością (którą Trek powinien wszak komentować), i dostatecznego efektu WOW by dać 4/4 w skali Jammera, ale... 3,5/4 musi być.

* Zastosowany jest tu stary numer z "Digital Ghost" - głos słychać, osoby nie widać, za to statek jest.

** Nawet szkoda, że tak szybkim, bo ginie w nim romulański admirał Verak, który zapowiadał się nawet na interesującego szwarccharaktera (ciekawe zresztą, jak o nim mowa, że Kraft pogrywa z poprawnością polityczną i konserwatyzmem widzów podobnie jak twórcy DS9 w wypadku mirror Kiry - admirał jest gejem, mówi to jego styl bycia i dane pozaekranowe, ale jest też antagonistą właśnie... choć trudno nazwać go złym, raczej romulańskim patriotą po prostu).

*** Co z powieściami się zazębia:
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Challenger_(NX-0 3)

ps. Zachodnim Fanom b. się spodobało (powtarza się opinia "Best fan-film ever!" - przebijcie to Cawley'u z Miignogną):
http://www.trekbbs.com/threads/star-trek-horizon-e nterprise-feature-length-fan-film.231925/page-11#p ost-11483283
Krajowi są mniej entuzjastyczni:
http://trek.pl/forum/index.php?/topic/10522-star-t rek-horizon/
Ciekaw jestem jakie będą recenzje na czołowych serwisach... (Do tego stopnia, że podrzuciłem B. Schneiderowi link.)
Q__
Moderator
#657 - Wysłana: 2 Mar 2016 06:39:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Horizon, tymczasem, robi mniejszy szum niż przewidywałem... Recenzji (fakt, b. pozytywnej) doczekał się tylko na blogu REN:
http://startrekrenegades.com/trek/2016/02/26/star- trek-horizon-fan-film-review/
Na IMDB nota niezła, ale nie jakaś b. wysoka - 7,5 i oceniających raczej mało:
http://www.imdb.com/title/tt3854562/
I tylko taka mała wzmianka medialna:
http://www.wilx.com/home/headlines/Local-filmmaker -version-of-Star-Trek--370314151.html

ps. Podrzuciłem link i na TrekMovie.
Q__
Moderator
#658 - Wysłana: 3 Mar 2016 08:08:41
Odpowiedz 
Dwie zapowiedzi:

Erin Gray (znana z Bucka Rogersa) powróci jako komodor Gray (kolejna "bitchayev", mająca tak tragiczny wpływ na losy Lolani) w siódmym odcinku STC (będzie o ponoszeniu przez komodor konsekwencji?):
http://www.trekbbs.com/threads/stc-episode-7-news- and-speculation.279330/

No i znamy premierę mirrorowego odcinka Farraguta - "The Crossing". To już za parę dni - 5 marca (będzie co dać na main site ):
http://www.trekbbs.com/threads/starship-farragut-t he-crossing.266125/page-3#post-11489610
Q__
Moderator
#659 - Wysłana: 5 Mar 2016 01:03:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Z bloga Axanaru o Horizonie (część pierwsza):
http://www.axanarproductions.com/fan-film-friday-s tar-trek-horizon-part-2/

Podcast Axanaru poświęcony Horizonowi (i sprawie pozwu):
http://trek.fm/axp/37

Fragment cancelowanego odcinka NV/P2 "Origins. The Protracted Man", który da się oglądać jako samodzielną vignette z młodości Kirka*:
http://www.youtube.com/watch?v=PVZ2mRkoem4
(Z gościnnym występem Petersa jako Gartha, był to jego debiut w tej roli.)

I - skoro o Axanarze mowa - drobna ciekawostka - znany pisarz SF (i Treker) David Brin jest fanem Axanaru:

http://www.axanarproductions.com/captains-log-feb- 26-28th-2016/

Do tego dochodzi drobne info, że "Yorktown: A Time to Heal" wciąż jest kręcony:
http://www.trekbbs.com/threads/yorktown-a-time-to- heal-official-thread-for-the-sulu-fan-film.143042/ page-14#post-11492407
A richterowe CGI stacji Vanguard trafią właśnie do niego:
http://www.trekbbs.com/threads/yorktown-a-time-to- heal-official-thread-for-the-sulu-fan-film.143042/ page-14#post-11271250

I nowiutki trailer wspominanej tu Trekopdobnej produkcji Starship Polaris:
http://www.youtube.com/watch?v=-UXIU4SLv-k

* trafił też na stronę główną (trailer Polaris z nim):
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1575
Q__
Moderator
#660 - Wysłana: 7 Mar 2016 07:57:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wygląda na to, że na premierę "The Crossing" jednak sobie poczekamy, na recki Horizona też... Ale to nie znaczy, że w świecie fan-produkcji nic się nie dzieje...

Twórcy Continues reklamują się nowym filmikiem:
http://www.youtube.com/watch?v=825nfruRflw
http://www.youtube.com/watch?v=g-xcH0o3OPI

Tommy Kraft publikuje bloopery z planu Horizona:
http://www.youtube.com/watch?v=Bjwkzekh42Y

Ekipa filmu Captain Pike zapewnia, że nie porzuciła projektu:

http://www.trekbbs.com/threads/star-trek-captain-p ike.271759/page-8#post-11493043

A na TV Tropes analizują "PtA":
http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/WebVideo/Pre ludeToAxanar
I (pilota) REN:
http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/WebVideo/Sta rTrekRenegades

ps. Ciekawostka - inny, niezależny film Tommy'ego Krafta - "ElizaNewton":
http://www.youtube.com/watch?v=irA0KyCYOZU
 Strona:  ««  1  2  ...  20  21  22  23  24  ...  38  39  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!