USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów
 Strona:  ««  1  2  ...  15  16  17  18  19  ...  39  40  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#481 - Wysłana: 24 Maj 2015 22:50:50
pirogronian:
yyyy bo Trek to nie tylko SF, ale i socjologia i filozofia społeczna? A to akurat w PtA było. I to dobrze podkreślone.

No i co wartościowego masz niby w tym temacie w PtA? Tam jest tylko głupia wojenka, w której chodzi o chwalenie się kto ma większego członka.
Q__
Moderator
#482 - Wysłana: 24 Maj 2015 23:01:01
Mav

Mav:
No i co wartościowego masz niby w tym temacie w PtA?

Różnica filozofii pomiędzy IK i UFP? To co wojna zrobi z najlepszego-z-najlepszych Gartha?

A tymczasem...
- ekipa HF upublicznia dokument zza kulis:
http://www.youtube.com/watch?v=YeFXKM8UaV0
- i wypuszcza pierwszy odcinek drugiego sezonu Henglaar, M.D.
https://www.spreaker.com/user/8188888/hmd-2-01-gra duation-directors-ed
- zaś producent Horizona chwali się, że jest na etapie postprodukcji:
http://www.youtube.com/watch?v=HQ3i7RQ2788
pirogronian
Użytkownik
#483 - Wysłana: 24 Maj 2015 23:03:22
Mav:
No i co wartościowego masz niby w tym temacie w PtA? Tam jest tylko głupia wojenka, w której chodzi o chwalenie się kto ma większego członka.

Czyżby? O ile wiem, to Trek od samego początku oparty był na idei utopijnej Federacji. I w PtA to również jest główny motyw (patrz: przemowa Ramireza). A "głupia wojenka" prezentuje, że pokojowo nastawiona Federacja, działająca dzięki współdziałaniu różnych ras/społeczeństw ma potencjał wojenny wcale nie gorszy, niż militarystyczne imperia, oparte w całości na etosie wojownika i władzy silniejszego.
Q__
Moderator
#484 - Wysłana: 25 Maj 2015 13:40:33 - Edytowany przez: Q__
Tymczasem Hidden Frontier powraca z nową stroną:
http://www.hiddenfrontier.net/

I remasterowanym drugim sezonem:
- 2.05 "Encke"
http://www.youtube.com/watch?v=-N6uoxvdoZA
- 2.06 "To the Stars"
http://www.youtube.com/watch?v=gdLQ_vicqpk
- 2.07 "Fire in the Heart"
http://www.youtube.com/watch?v=XFA4yhMiNt4
- 2.08 "Coward's Death"
http://www.youtube.com/watch?v=-C-sT2okoRE
- 2.09 "Worst Fears, Part 1"
http://www.youtube.com/watch?v=Vak4qRFfQGs

A my mamy to na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1425

ps. Cieszę się, ale powiem jedno... Powinni te swoje epizody dać do obrobienia jakiemu Richterowi czy Kraftowi (od nowego Horizona), albo nawet zwrócić się do swojego starego kumpla Boardmana (ostatnio robi VFX do STC, przedtem do nBSG) i dopiero wtedy wypuszczać... Bo przy obecnym standardzie NV, STC czy Axanaru trochę to jednak śmiesznie/żałośnie wygląda... (A szkoda, bo niektóre fabuły niezłe.)
Mav
Użytkownik
#485 - Wysłana: 25 Maj 2015 21:07:16
Q__:
Różnica filozofii pomiędzy IK i UFP? To co wojna zrobi z najlepszego-z-najlepszych Gartha?

pirogronian:
Czyżby? O ile wiem, to Trek od samego początku oparty był na idei utopijnej Federacji. I w PtA to również jest główny motyw (patrz: przemowa Ramireza). A "głupia wojenka" prezentuje, że pokojowo nastawiona Federacja, działająca dzięki współdziałaniu różnych ras/społeczeństw ma potencjał wojenny wcale nie gorszy, niż militarystyczne imperia, oparte w całości na etosie wojownika i władzy silniejszego.

No jasne, ale co w związku z tym? Do czego to zmierza? Co w tym ciekawego? Czym to może zaskoczyć, czego nauczyć, do jakich przemyśleń sprowokować?

Jeśli chodzi o temat wojenny, to ewidentnie po "Prelude" widać dosyć niedojrzałe, gówniarskie wręcz podejście, czyli podniecanie się tym kto ma lepszy okręt, lepszą ksywkę i kto wali najlepsze przemowy niosące tłum... Naprawdę takie podejście do tematu WOJNY Wam pasuje?
pirogronian
Użytkownik
#486 - Wysłana: 25 Maj 2015 21:38:52
Mav:
No jasne, ale co w związku z tym? Do czego to zmierza? Co w tym ciekawego? Czym to może zaskoczyć, czego nauczyć, do jakich przemyśleń sprowokować?

Że współpraca lepsza od dyktatury?

Mav:
Jeśli chodzi o temat wojenny, to ewidentnie po "Prelude" widać dosyć niedojrzałe, gówniarskie wręcz podejście, czyli podniecanie się tym kto ma lepszy okręt, lepszą ksywkę i kto wali najlepsze przemowy niosące tłum...

Oglądam całkiem sporo filmów dokumentalnych na temat wojny. Niestety, one właśnie mniej więcej w ten sposób wyglądają. A PtA do (para)dokument. Zaczem pytanie

Mav:
Naprawdę takie podejście do tematu WOJNY Wam pasuje?

jest imho źle zadane
Q__
Moderator
#487 - Wysłana: 26 Maj 2015 14:22:05 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Czym to może zaskoczyć, czego nauczyć, do jakich przemyśleń sprowokować?

Zobaczymy po obejrzeniu całości... Wtedy ocenimy stopień głębi produkcji Petersa.

Mav:
to ewidentnie po "Prelude" widać dosyć niedojrzałe, gówniarskie wręcz podejście, czyli podniecanie się tym kto ma lepszy okręt, lepszą ksywkę i kto wali najlepsze przemowy niosące tłum... Naprawdę takie podejście do tematu WOJNY Wam pasuje?

"Prelude..." to paradokument, kręcony w dodatku - in universe - przez ostatniego neonazistę na Ziemi, to też swego rodzaju trailer mający przyciągać uwagę do Axanaru. Nie wiemy czy gotowy już film pełnometrażowy pójdzie w te same klimaty. Mam nadzieję, że choćby Gerrold* w roli konsultanta do tego nie dopuści. Że to wszystko będzie znacznie głębsze. I, że posłużenie się postacią Gilla okaże się celową ironią. (W końcu trudno mi uwierzyć, że słaby scenariusz wzbudził taki entuzjazm Cawley'a, Gerrolda i tylu gwiazd ST/nBSG.) Ale... jeśli się pomylę w tych nadziejach - przyznam to.

Przyznam również, jeśli Renegades okażą się lepszym Trekiem niż myślałem. Mam nadzieje, że Ty jesteś równie - potencjalnie - gotów na weryfikację swoich opinii?

* ten Gerrold to zresztą ciekawy przypadek... mam wrażenie, że Roddenberry-bis, w tym sensie, że również uwierzył w legendę Treka i swoją (jak Gene w latach '70), ale to dobrze - wbrew pozorom - bo zwiększa to szanse, że stworzy nam Treka na legendarną miarę...
Mav
Użytkownik
#488 - Wysłana: 26 Maj 2015 20:08:44 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Mam nadzieje, że Ty jesteś równie - potencjalnie - gotów na weryfikację swoich opinii?

Nie, opinii nie zmienie, dlatego, że mam już wystarczająco dużo informacji na temat tych dwóch produkcji, aby wiedzieć, że nie mają one w sobie nic z tego, co w Treku cenie najbardziej.

Otóż jak wiesz, dla mnie Trek to odcinki TNG w konwencji zagadek z dziedziny SF. Czyli załoga natrafia na jakiś problem w klimatach stricte science fiction, czyli jakieś anomalie, pętle czasowe, rożne kosmiczne byty itd. i aby rozwiązać zagadkę, wyjść z kłopotów, rozwiązać sytuacje, musi użyć swojej wiedzy i technologii - TO JEST MÓJ STAR TREK. Nie jakieś obyczajowe historyjki, romanse, pyskówki, czy jakieś afery polityczne między Romulanami, Klingonami itd.

Także ani jakaś wojenka z Klingonami w Axanarze, ani tym bardziej jakaś banda przygłupich kosmicznych najemników z Renegades mnie nie interesuje i nie niesie ze sobą żadnych wartościowych treści.

pirogronian:
Że współpraca lepsza od dyktatury?

Łał, gdyby nie Axanar, nie wiedziałbym 0 tym, ani nawet się nad tym nie zastanawiał BANAŁ.

pirogronian:
Oglądam całkiem sporo filmów dokumentalnych na temat wojny. Niestety, one właśnie mniej więcej w ten sposób wyglądają. A PtA do (para)dokument. Zaczem pytanie

To zależy. Są takie, które zajmują się stroną techniczną, więc są porównania itd. Jest jednak całe mnóstwo takich, które skupiają się na okrucieństwie wojny.

Poza tym, sam jednak uważasz, że taki nurt extra wojny w dokumentach wojennych jest zły, więc skoro Axanar idzie w takie klimaty popisywania się wojną, to już na starcie zasługuje na poważny minus, prawda?
pirogronian
Użytkownik
#489 - Wysłana: 26 Maj 2015 20:23:29
Mav:
pirogronian:
Że współpraca lepsza od dyktatury?

Łał, gdyby nie Axanar, nie wiedziałbym 0 tym, ani nawet się nad tym nie zastanawiał BANAŁ.

Tak na prawdę jest to banał tylko dla idealistów. A dzisiejszy świat nie jest idealny. De facto widzimy, że najlepiej "radzą sobie" na świecie państwa dyktaturalne (USA, Rosja, Chiny). Fajną przeciwwaga dla Treka jest tutaj Starship Troopers, gdzie wprost pochwalono (słowami nauczyciela) skuteczność rozwiązywania wszelkich problemów siłą.

Mav:
Otóż jak wiesz, dla mnie Trek to odcinki TNG w konwencji zagadek z dziedziny SF. Czyli załoga natrafia na jakiś problem w klimatach stricte science fiction, czyli jakieś anomalie, pętle czasowe, rożne kosmiczne byty itd. i aby rozwiązać zagadkę, wyjść z kłopotów, rozwiązać sytuacje, musi użyć swojej wiedzy i technologii - TO JEST MÓJ STAR TREK. Nie jakieś obyczajowe historyjki, romanse, pyskówki, czy jakieś afery polityczne między Romulanami, Klingonami itd.

I to by było na tyle dyskusji Po prostu o gustach się nie dyskutuje
Q__
Moderator
#490 - Wysłana: 26 Maj 2015 20:49:13 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Nie, opinii nie zmienie, dlatego, że mam już wystarczająco dużo informacji na temat tych dwóch produkcji,

Mówiłem, że jesteście symetryczni z Picardem czasami?

Mav:
Otóż jak wiesz, dla mnie Trek to odcinki TNG w konwencji zagadek z dziedziny SF. Czyli załoga natrafia na jakiś problem w klimatach stricte science fiction, czyli jakieś anomalie, pętle czasowe, rożne kosmiczne byty itd. i aby rozwiązać zagadkę, wyjść z kłopotów, rozwiązać sytuacje, musi użyć swojej wiedzy i technologii - TO JEST MÓJ STAR TREK. Nie jakieś obyczajowe historyjki, romanse, pyskówki, czy jakieś afery polityczne między Romulanami, Klingonami itd.

Poczekaj... Nie jest tajemnicą, że także ja ten typ Treka lubię najbardziej i nawet założyłem - w dużym stopniu z myślą o Tobie - temat o takich anomaliach:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=3895
Nie zapominajmy jednak, że taki typ Treka stanowił margines TOS (z udanych realizacji w/w schematu w najstarszej odsłonie Treka wymieniłbym w sumie tylko "The Doomsday Machine"), relatywnie rzadko pojawiał się w Trekowych filmach (tylko w TMP kosmiczne cudo jest w centrum, w czwórce, GEN i INS pojawia się w tle, w roli pretekstu), wybija się na jaką-taką pozycję w TNG, by w DS9, VOY i ENT znów występować się sporadycznie ("Visionary", "Blink of an Eye", w jakimś sensie "Vox Sola").

Uśrednionym wzorcem tego typu historii jest zapewne "Booby Trap", odcinek sam w sobie wybitny, ale ile takich "Booby Trap" dalibyśmy radę obejrzeć, zanim by nas to znudziło?

Z drugiej strony zgadzam się, że historie o tym kto ma zostać romulańskim papieżem, albo klingońskim królem, wzgl. co poróżniło głównego medicine mana Gornów z bajorańskim dalajlamą, do tego stopnia, że poprowadził krucjatę przeciwko niemu są fanowsko może i fascynujące, ale poznawczo puste.
Tylko do momentu, jednak, aż transcendują na poziom takich socjologicznych, psychologicznych, moralizatorskich uogólnień, że staną się taką perełką Treka jak "Duet" (i ekranowym odpowiednikiem najlepszych powieści Le Guin czy Strugackich).

Zatem: szanuję Twój gust, ale twierdzę, że wartościowy Trek nie musi być koniecznie hard SF, a jednocześnie, że hard SF - choć mam słabość do tej konwencji - niekoniecznie automatycznie gwarantuje udanego Treka (jej kiepskie pozory - tym bardziej).
Twierdzę też, że Roddenberry rozumiał Treka znacznie szerzej niż Ty...
Mav
Użytkownik
#491 - Wysłana: 26 Maj 2015 21:38:21 - Edytowany przez: Mav
pirogronian:
Tak na prawdę jest to banał tylko dla idealistów. A dzisiejszy świat nie jest idealny. De facto widzimy, że najlepiej "radzą sobie" na świecie państwa dyktaturalne (USA, Rosja, Chiny). Fajną przeciwwaga dla Treka jest tutaj Starship Troopers, gdzie wprost pochwalono (słowami nauczyciela) skuteczność rozwiązywania wszelkich problemów siłą.

Pytanie brzmi, czy Axanar właśnie zmusi do refleksji na ten temat, wniesie coś wartościowego do tego tematu. Szczerze, wątpię.

pirogronian:
I to by było na tyle dyskusji Po prostu o gustach się nie dyskutuje

A nie na tym opiera się forum? Na zderzeniu różnych gustów, wymianie opinii itd?

Q__:
nawet założyłem - w dużym stopniu z myślą o Tobie - temat o takich anomaliach:

Mam teraz strasznie mało czasu, więc nie mogę udzielać się w kilku tematach. Staram się coś napisać jak mam czas, ale różnie z tym bywa.

Q__:
Z drugiej strony zgadzam się, że historie o tym kto ma zostać romulańskim papieżem, albo klingońskim królem, wzgl. co poróżniło głównego medicine mana Gornów z bajorańskim dalajlamą, do tego stopnia, że poprowadził krucjatę przeciwko niemu są fanowsko może i fascynujące, ale poznawczo puste.

No właśnie totalnie przestały mnie interesować historie o Treku w Treku. Na początku przygody z Trekiem je lubiłem. Byłem przecież wielkim fanem DS9, które przoduje w wątkach wewnątrz trekowych. Jest polityka, relacje między załogą itd. Dziś jednak są to dla mnie głównie historie totalnie nudne i bezwartościowe.

Q__:
Tylko do momentu, jednak, aż transcendują na poziom takich socjologicznych, psychologicznych, moralizatorskich uogólnień, że staną się taką perełką Treka jak "Duet" (i ekranowym odpowiednikiem najlepszych powieści Le Guin czy Strugackich).

Zdarza się to jednak rzadko, bardzo rzadko. I nie zapowiada się, aby Axanar i Renegades osiągnęły ten poziom. W TNG było kilka odcinków obyczajowych, które mi się podobały. Np. ten w którym Picard miał romans z załogantką, co utrudniało mu prace. Niby wyjściowo banalna miłosna historyjka, ale jednak daje do myślenia, niesie ze sobą jakąś życiową prawdę. Ale tak jak napisałem, rzadko takie odcinki osiągają wysoki poziom.

Q__:
Zatem: szanuję Twój gust, ale twierdzę, że wartościowy Trek nie musi być koniecznie hard SF, a jednocześnie, że hard SF - choć mam słabość do tej konwencji - niekoniecznie automatycznie gwarantuje udanego Treka (jej kiepskie pozory - tym bardziej).

Zgadza się. Po porostu po latach ta część Treka jest dla mnie najbardziej interesująca. Wynika to pewnie z ponadczasowości tych historii. Otóż jakieś wojenne morały, tematy polityczne, takie jak choćby z odcinka Duet, są poruszane cały czas, na różne sposoby, w różnych filmach czy serialach, tak samo wszędobylskie wątki obyczajowe. Natomiast historie takie jak z Doomsday Machine, The Best of Both Worlds, Yesterday's Enterprise, The Royale, Where Silence Has Lease, Time Squared itd. w tych klimatach, są na swój sposób unikatowe.

Q__:
Twierdzę też, że Roddenberry rozumiał Treka znacznie szerzej niż Ty..

G.R. musiał znać Treka najlepiej, bo sam go stworzył Ja rozumiem, że Trek jest bogaty, rozciągnięty, w tym tkwi jego siła, ale im dalej po TNG, tym bardziej zanikał w nim element hard SF, aż w końcu w tej chwili zniknął praktycznie całkowicie, a tak być nie może. I zarówno Axanar jak i Renegades nic nie robią, aby to zmienić, wręcz przeciwnie.
Q__
Moderator
#492 - Wysłana: 27 Maj 2015 08:55:38 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Pytanie brzmi, czy Axanar właśnie zmusi do refleksji na ten temat, wniesie coś wartościowego do tego tematu. Szczerze, wątpię.

Pożyjemy, zobaczymy..

Mav:
No właśnie totalnie przestały mnie interesować historie o Treku w Treku. Na początku przygody z Trekiem je lubiłem. Byłem przecież wielkim fanem DS9, które przoduje w wątkach wewnątrz trekowych. Jest polityka, relacje między załogą itd. Dziś jednak są to dla mnie głównie historie totalnie nudne i bezwartościowe.

Czekaj... Czy te opowieści z DS9 mówiły tylko o świecie Treka? Czy z tych politycznych i personalnych zderzeń nie płynęły ogólniejsze konkluzje?

Mav:
Zdarza się to jednak rzadko, bardzo rzadko.

A cały TOS (którym zresztą Le Guin się inspirowała) ile tam miałeś "wewnątrztrekowej" polityki, która stanowiła aluzyjną analizę czegoś istotnego? Prawie co odcinek...

Mav:
I nie zapowiada się, aby Axanar i Renegades osiągnęły ten poziom.

W wypadku Axanaru mam jednak minimum cień nadziei, że będzie inaczej...

Mav:
Natomiast historie takie jak z Doomsday Machine, The Best of Both Worlds, Yesterday's Enterprise, The Royale, Where Silence Has Lease, Time Squared itd. w tych klimatach, są na swój sposób unikatowe.

W "The Doomsday Machine" masz - poza warstwą hard SF - to czego nie lubisz, konflikt między bohaterami (kompletnie in universe), polityczną aluzję i przesłanie, że wojna jest zła. Czyli dopiero mieszanka tego co lubisz, i tego czego nie lubisz, daje mocnego, krwistego Treka.
W "TBoBW" wątek hard SF, jest jednocześnie wątkiem zderzenia dwu przeciwstawnych dróg społecznej ewolucji, do tego masz kawałek głupiej wojenki (pierwszy taki w Treku) i jeszcze personalne konflikty Riker-Shelby. I dopiero to połączenie działa, czyli jw.
Co do pozostałych... Zwykle bawię się w adwokata diabła, tym razem pobawię się w prokuratora.
"Yesterday's Enterprise" bazuje na naciąganym naukowo (to jasnowidzenie Guinan) wątku podróży w czasie i korygowania historii. To jest najbardziej wytarty SFowy (i Trekowy) banał. Dopiero zrobienie z tego opowieści o dwu alternatywnych przebiegach historii, o powrocie opłakanej już przez widzów Tashy, o mierzeniu się Łysego z jego własnym Kobayashi Maru, połączone z sentymentalnym sięgnięciem do do ery filmów Meyera, a zwłaszcza znakomite rozegranie tej historii pod względem psychologicznym powoduje, że rzecz robi się doskonała. Aha: to w sumie jest historia o konflikcie in universe.
Pozostale trzy?
Popatrz na ich oceny na EAS, u Jammera i Kethinova:
http://www.ex-astris-scientia.org/episodes/tng2.ht m
http://www.jammersreviews.com/st-tng/s2/
http://www.kethinov.com/startrekepisodes.php?seaso n=2&series=2
Jednym podobają się bardziej, innym mniej, ale nie są zaliczane do ekstraklasy...
Czy są hard SF?
"The Royale"? Trudno powiedzieć. Trochę rzecz przypomina finał "Odysei kosmicznej" (samotny kosmonauta wokół którego Obcy zrobili hotel), trochę kingowsko-kubrickowskie sceny z wątku Jacka z "Lśnienia", ale rzecz sprowadza się w sumie do prostego morału, że mogą istnieć zagadki przerastające naszych bohaterów. Czy to jest hard SF (spytam raz jeszcze)? Nie wiem, Picard z Datą nie oszacowali możliwości tych Obcych, a ja mam?
"Where Silence Has Lease"... W sumie to są dwie klisze.... Stary, nadreprezentowany w TOS schemat testującej załogę superinteligencji i nieśmiertelnych Obcych usiłujących zrozumieć śmierć (widziałem prawie identyczny wątek w starym opowiadaniu Zimniaka czy Oramusa, tam też odchodziło torturowanie ziemskich kosmonautów), co zresztą b. przypomina wątek z pilota DS9 - "Emissary" (podobnie wyciągali odpowiedzi Obcy z Sisko, acz tam skończyło się na wizjach i dialogu). Owszem, idą za tym istotne pytania, ale raczej eschatologiczne niż hard SF.
"Time Squared" - podstawa fabuły jest technobełkotliwa (czyli trudno to liczyć do hard SF), o sile odcinka decyduje raczej realizacja... i fakt, że Picard okazuje na koniec dość brutalne oblicze (rzecz nie do pomyślenia odkąd stery przejął Piller, a we wczesnym TNG trafiało się).
Czy lubię/cenię te odcinki? To inna rzecz.

Z tym, że rozumiem co miałeś na myśli. Szukasz w Treku czegoś bardziej ponadczasowego, bardziej filozoficzno-abstrakcyjnego i bardziej pozwalającego nam pamiętać o tym, że bohaterowie są intelektualistami, naukowcami, niż to, co daje nam "PtA". I wolisz intelektualną zadumę od luzackiego wspominania wojennych przewag.

Mav:
Ja rozumiem, że Trek jest bogaty, rozciągnięty, w tym tkwi jego siła, ale im dalej po TNG, tym bardziej zanikał w nim element hard SF, aż w końcu w tej chwili zniknął praktycznie całkowicie, a tak być nie może. I zarówno Axanar jak i Renegades nic nie robią, aby to zmienić, wręcz przeciwnie.

Ok, tylko, że zabrałeś się do tego od trochę złej strony (co na dobre wyszło, bo fajna dyskusja się rozpętała), bo skoro zanegowano to, co uważasz w Treku za najcenniejsze (ba! obaj uważamy) postanowiłeś maksymalistycznie zanegować całą resztę. Ja bym nie był tak radykalny. Smucę się, że straciliśmy (oby nie bezpowrotnie) coś cennego, ale zauważam, że inne cenne elementy Peters gotów jest jednak zachować.
(I nie wiem czy Russ też nie - w końcu główna przygłupia najemniczka jakimś cudem wyrafiniowaną poezję cytuje. Może na przełomie XXIV i XXV wieku i obdarci zbóje są intelektualistami? W końcu Eddington i Dukat na swój sposób byli...)

EDIT: a propos zachowywania cennych elementów... Wspominaliśmy o "TBoBW" popatrz na skróconą edycję tegoż odcinka:
http://www.youtube.com/watch?v=Zarqv1amsmE
I porównaj z "PtA" od strony realizacyjnej - zauważ: prawie identyczny sposób prowadzenia kamery, budowania napięcia, identyczne aktorstwo i - nawet - intonacja (posłuchaj gadających głów z Axanaru na przemian z Picardem, gdy rozkazuje w bitwie). Czy nie dowodzi to szacunku Petersa do tradycji ST?

ps. A tymczasem twórcy Hidden Frontier wypuścili kolejny (czwarty) odcinek swojego audio spin offa - Star Trek - Diplomatic Relations zatytułowany "Détente":
http://www.hiddenfrontier.net/works/dr104/
Dostępny też (oczywiście za darmo) na ich kanale na iTunes:
https://itunes.apple.com/us/podcast/star-trek-dipl omatic-relations/id998127434
Q__
Moderator
#493 - Wysłana: 29 Maj 2015 20:39:26 - Edytowany przez: Q__
Q__
Moderator
#494 - Wysłana: 30 Maj 2015 09:01:25 - Edytowany przez: Q__
Wybaczcie dubel, ale oto mamy "The White Iris":
http://www.youtube.com/watch?v=zUg8-Tz69_I
https://vimeo.com/128304406

Także na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1428

EDIT:
Parę moich refleksji... Cóż mogę powiedzieć? To nie jest typ Treka jaki najbardziej lubię, to nie jest w ogóle SF, ba nie jestem pewien, czy jest to w ogóle Trek o jakiego chodziło Roddenberry'emu (czyli Mav się nie ucieszy)*. Co zastrzegłszy... muszę powiedzieć, że "The White Iris" b. mi się podoba i jest odcinkiem wybitnym (4/4 w skali Jammera).
Cóż powiedzieć? B. dobre jest pokazanie, że Kirkowi tak naprawdę b. zależało na tych wszystkich kobietach, że przeżył stratę dziecka, które miał z Miramanee (scena, w której tuli ducha-nie-ducha tej dziewczynki wzruszy chyba każdego**)... To - mówiąc modnie - b. ociepla jego wizerunek, a jednocześnie pozwala pogodzić gorzkie słowa Jamesa Tyberiusza z "The Naked Time" ze zmieniającymi się potem, u jego boku, kobietami. Jest to po prostu człowiek niosący na swoich barkach ciężką odpowiedzialność i rozpaczliwie pragnący czasem bliskości.
Ten odcinek idzie w kierunku, w którym szedł "Mind-Sifter", czyli usiłuje stanowić zarazem swego rodzaju list miłosny do Kirka (widać zresztą, że scenarzyści naprawdę są w tej postaci rozkochani) i pokazywać jego mniej heroiczno-monolityczne, bardziej ludzkie, oblicze. Przy czym ekipie Mignogny udaje się to, co nie wyszło Cawley'owi. Kirk pozostaje bowiem tym samym twardym, pewnym siebie, kosmonautą, którego pokazywał TOS (zwłaszcza wczesny, gdy nasz kapitan prowadzony był w sposób bardziej poważny), ale ta fasada kryje wrażliwego, b. surowego dla siebie, człowieka. Jest to w sumie - mające posmak seansu psychoterapeutycznego - zajrzenie w psychikę tego ikonicznego bohatera, a to co tam widzimy uwalnia go od wielu stawianych mu przez fanów zarzutów (np. - mówiąc kolokwialnie - dziwkarstwa). Po obejrzeniu "The White Iris" szanuje się Kirka bardziej niż dotąd.
Ponadto pochwalić trzeba fakt, ze bodaj po raz pierwszy (choć godzi się odnotować istnienie jakichś drobnych scenek z Troi z późnego VOY) dostajemy wątek Doradcy przy pracy, gdzie z tej pracy coś pożytecznego wynika. (Sama forma analizy psychiki, gdzie to co wewnętrzne zostaje "wyniesione na zewnątrz", że tak powiem, każe wspomnieć z sentymentem DS9 "Facets", acz White uniknął bezmyślnego kalkowania).
Fajne jest też - tak ongiś typowe dla ST - sięgnięcie do skarbca ludzkiej kultury, tym razem do słynnego obrazu van Gogha:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Irysy_(obraz_van_Gogh a)
http://www.vangoghsunflowers.com/projects/vangoghi rises/
No i trudno się nie uśmiechnąć słysząc ten dialog:

Kirk: People will think I'm crazy.
McCoy: You are. That's why we like you.


(Trzeba też docenić takie smaczki jak znany z Manuala - i siostrzanej produkcji - znak Farraguta na piersi munduru Nakii, Robert J. Sawyer w roli oficera na mostku czy kwiecisto-hippisowski cywilny strój doktor McKennah - to co Susan Ivanova po godzinach nosiła było w nieuchwytny sposób podobne, ale i cywilne szaty Sisko się przypominają, a jest to przy tym ubiór stylistycznie b. TOSowy.)
Jednym słowem, poniekąd wbrew zastrzeżeniu jakie na początku uczyniłem, dostajemy tu Treka w świetnej kondycji, samoświadomego, inteligentnego i głębokiego. Treka jakiego nie jest nam od lat zdolny dostarczyć Paramount, ani CBS.
Oczywiście, można się czepiać różnych szczegółów. Tego, że po raz kolejny dostajemy - de facto - bottle show. Tego, że choć był to w sumie epizod konieczny (i musi być White choć trochę geniuszem, ze na to wpadł, bo - paradoksalnie - na tak "oczywiste" pomysły rzadko kto wpada), konieczny, by widzowie mogli szanować jednego z najważniejszych bohaterów Treka, cały czas mamy do czynienia z oglądaniem się wstecz, grzebaniem w kanonie (tym razem ilość wykopalisk była rekordowa: Rayna Kapec, Edith Keeler, Miramanee, tragiczny los załogi Farraguta), nie posuwaniem się do przodu.
Mamy też do czynienia z przekombinowaniem roli Spocka*** - nieźle sobie radzi jako faktyczny p.o. dowódcy, zdaje się doskonale rozumieć ziemską sztukę i psychikę (nasz Wolkanin bywał pełny niespodzianek... i zalet... ale problem człowieczeństwa to ogarnął chyba dopiero na etapie ST VI), broni wreszcie wartości duchowości przed materialistą "Bonesem" (niby Wolkanie zawsze byli po trosze mistykami, ale jakoś nietypowo to wygląda), wygłaszając - in universe jako pierwszy, przed Sisko i Chakotay'em - jakąś własną wersję zasady NOMA (co gryzie się jednak z poglądami Roddenberry'ego (acz komponuje z lemowskim "wysoka technologia nie wyklucza wierzeń religijnego typu") i definiując wprost katrę jako "duszę". (Wypada to wszystko b. dobrze, ale jest jakby out-of-character.)
Niemniej: nie wiem czy jest lepiej niż w "Lolani" i w "World Enough and Time", ale jest bardzo dobrze (bo nawet naiwności i niekonsekwencje tego odcinka są b. Trekowe w swej naturze). Star Trek jednak żyje, Moi Państwo!

* choć już Piller byłby b. dumny...

**


*** swoją drogą: ciekawe jest, że zarówno w NV/P2,jak i w STC reszta mostkowych dostaje w końcu coś do grania, co cieszy.... cieszy też, że Huber i Haberkorn korzystając z okazji, coraz lepiej wcielając się w swoich bohaterów... wcielając się już, właśnie, nie tylko grając... (tu też - nawiasem mówiąc - trzeba "Mind-Sifterowi" pochwalić, że dal nam Spocka może gorzej zagranego, ale sensowniej poprowadzonego)

Tak zaś komentują wspomniany epizod na TrekBBS (zauważam różne argumenty przeciw, ale nie przekonują mnie, może jestem sentymentalny...):
http://www.trekbbs.com/showthread.php?t=272593
(Najbardziej mnie tam cieszy, że ekipy NV/P2 i STC zaczynają sobie okazywać nawzajem szacunek traktując konkurencję jako coś pozytywnego, impuls do własnego rozwoju.)
Q__
Moderator
#495 - Wysłana: 1 Cze 2015 14:53:29 - Edytowany przez: Q__
Pierwsza recenzja "The White Iris":
http://trekclivos79.blogspot.com/2015/06/the-mirac le-of-flower-power-star-trek.html

A ja tymczasem wdałem się w dyskusję o tymże odcinku na TrekMovie, chwaląc go:

#63. @Finnigan

I thank you for posting “The White Iris” too.

#69. @Lostrod

Maybe “The White Iris” isn’t – theoretically – “my” type of Star Trek (I prefer closer to hard SF episodes), maybe it is rather Piller’s type of Trek than Roddenberry’s type of Trek, but it is very beautiful, deep and touching story, and solid addendum to ST canon. It is also very personal love letter to Kirk from STC authors.

http://trekmovie.com/2015/05/29/cbss-tv-domination -means-trek-might-only-return-as-a-sexy-procedural /#5267645

I broniąc przed fałszywym zarzutem jakoby anachronicznie pokazywał holodeck:

#84. @Dswynne
#87. @Cygnus-X1

It’s not exactly holodeck, it’s pre-holodeck technology from TAS. Do you not heard about Rec Room from “The Practical Joker”?
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Recreation_r oom

Regards.

http://trekmovie.com/2015/05/29/cbss-tv-domination -means-trek-might-only-return-as-a-sexy-procedural /#5267712

BTW. zaskoczyło mnie, że "The White Iris", który uważam za epizod wybitny jest bodaj najczęściej krytykowaną z dotychczasowych odsłon STC, a także z jak bardzo zachowawczo-TOSowych pozycji bywa prowadzona ta krytyka i jak odrzucane bywa wszystko, co kojarzy się z erą Bermana (np. psychoanalityczna tematyka). Acz znajduje ów odcinek i gorliwych admiratorów/obrońców, doceniających jego odmienność...
(EDIT: acz - po namyśle - mogę przyznać rację jednemu poważnemu zarzutowi. Otóż faktycznie mamy do czynienia z pewnym kryzysem przywództwa Kirka zarówno w NV/P2, jak i w STC. Zauważmy: w "The White Iris" Kirk zmaga się z wewnętrznymi - wcale ponętnymi - demonami, w "Mind-Sifterze" za sprawą Kora zostaje prawie całkowicie wyzuty z "kirkowatości"*, w "Lolani", tkwiąc w sieci sprzecznych uwarunkowań podejmuje decyzję gdy jest już za późno, ba... nawet w "Kitumbie" rozgrywającym jest młody klingoński cesarz, nie on... Nie dziwię się więc - choć większość w/w odcinków oceniam wysoko - tym, którzy tęsknią do czasów gdy nasz kapitan był strong decissive, w roddenberry'owkim stylu**.)

* prawie, bo jakoś wrażenie na tej lekarce zrobił...

** skoro nawet Hunt taki był, to czemu fan-Kirk nie ma być?

ps. Bonus: Vic Mignogna jako William Shatner w roli Kirka recytujący swego rodzaju poezję:
http://www.youtube.com/watch?v=whLh7UdA5v4
I strona dziewczynki, która zagrała nienarodzoną córeczkę Kirka:
http://www.saraitrek.com/
Oraz - z innej beczki - autoreklama Maurice'a Molyneaux zawierająca nieupublicznioną dotąd scenkę ze Starship Polaris:
https://vimeo.com/108898599
pitrock
Użytkownik
#496 - Wysłana: 2 Cze 2015 10:59:55
Obejrzałem „The White Iris” i chciałbym co nieco napisać od siebie.
Zgodzę się z Q, że nie jest to odcinek Treka, za którym bym przepadał. Powiem więcej – scenariusz do tego odcinka mógłby śmiało posłużyć dla jakiegokolwiek innego serialu zupełnie niezwiązanego z SF, ale „The White Iris” podoba mi się. Co więcej, takie odcinki są potrzebne. Mamy w nich szanse poznać naszych bohaterów z bardziej osobistej, wręcz intymnej strony.
Pominę tu stronę techniczną i wątek konfliktu, bo one stanowią tu tylko tło. Kirk jawi się tu jako osoba tragiczna, która zmagając się z demonami przeszłości walczy o ich przebaczenie i zrozumienie. Czy to były faktycznie duchy czy tylko manifestacja psychiki Kirka – ten temat pozostawmy na inny czas. W każdym razie osobiście poczułem ciężar jaki nosił w sobie Kirk; dopingowałem go, bo też chciałem w końcu odczuć ulgę. Doświadczenia Kirka z kobietami miały też swój dramatyczny wydźwięk, zaryzykowałbym nawet zdania, że niejeden doznałby trwałego urazu na psychice gdyby musiał się z tym zmierzyć.
Jeśli chodzi o pozostałe postacie to McCoy jest taki jaki być powinien i to poczytuję jako kolejny plus.

Q__:
Mamy też do czynienia z przekombinowaniem roli Spocka*** - nieźle sobie radzi jako faktyczny p.o. dowódcy, zdaje się doskonale rozumieć ziemską sztukę i psychikę (nasz Wolkanin bywał pełny niespodzianek... i zalet... ale problem człowieczeństwa to ogarnął chyba dopiero na etapie ST VI), broni wreszcie wartości duchowości przed materialistą "Bonesem" (niby Wolkanie zawsze byli po trosze mistykami, ale jakoś nietypowo to wygląda)

Z tym niestety zgodzić się nie mogę. Spock w tym odcinku ma trochę przekichane, bo z jednej strony Enterprise na jego głowie, ciągłe tłumaczenie się, że robimy wszystko co w naszej mocy, a do tego niedysponowany psychicznie Kirk. To całkiem sporo jak na pierwszego oficera. Spock w takiej sytuacji zmuszony jest do tego, aby wejść w ludzką psychikę, gdyż jest to gwarantem przywrócenia dawnego Kirka. McCoy, jak sam stwierdza, nie może poradzić sobie ze stanem kapitana, w tym momencie pozostaje poszukiwać rozwiązania innego, psychologicznego czy wręcz mistycznego. Koniec końców to nie Spock podpowiada rozwiązanie tylko Doradca (na marginesie, bardzo przyjemna dla oka pani), jednakże rola Spocka jest znacząca.
Podobał mi się również wątek z Doradcą, miejmy nadzieję, że zostanie on rozwinięty należycie.

I jeszcze taka moja osobista obserwacja: początkowa scena trochę mi przypomina scenę z TNG: Loud as a Whisper.
Q__
Moderator
#497 - Wysłana: 2 Cze 2015 16:43:10 - Edytowany przez: Q__
pitrock

pitrock:
Co więcej, takie odcinki są potrzebne. Mamy w nich szanse poznać naszych bohaterów z bardziej osobistej, wręcz intymnej strony.

Jak pisałem: w wypadku Kirka było to w sumie niezbędne. Od czasu "The Naked Time", od którego dość wyraźnie się zmienił, aż do TMP i TWoK, gdzie zmagał się z kryzysem wieku średniego (i nie zawsze - zwł. w TMP - był sympatyczny) w zasadzie nie mieliśmy okazji zajrzeć mu w psychikę i czegokolwiek się o nim - głównym bohaterze w końcu - dowiedzieć.
Tymczasem historii spockocentrycznych mieliśmy całe mnóstwo.

(Nawiasem mówiąc w kolejce wciąż czeka McCoy - tragiczną historię o ojcu i eutanazji już znamy, opowieść o rozwodzie zdaje się pasować również do Prime Timeline, podobno ma córkę... Wiemy też, że gotów jest oddać życie za Spocka... Ale ile tu jeszcze do odkrywania...)

pitrock:
Spock w takiej sytuacji zmuszony jest do tego, aby wejść w ludzką psychikę, gdyż jest to gwarantem przywrócenia dawnego Kirka.

Teoretycznie tak, ale w świetle sławetnej continuity pojawia się problem, bo sądzę, że gdyby tak rozgryzł ludzką psychikę już ok. czwartego roku Five Year Mission (bo chyba tak należy umieścić te wydarzenia - zresztą wciąż mam kłopot jak rozmieścić względem siebie epizody NV/P2, STC i TAS), to w TMP byłby na koniec nieco mniej zdziwiony... No, ale przy wykładni Fontany (a nawet przy roddenberry'owskiej wersji o przekłamujących skrybach Gwiezdnej Floty) jakoś to ujdzie.

pitrock:
Podobał mi się również wątek z Doradcą, miejmy nadzieję, że zostanie on rozwinięty należycie.

Ja też. Zwł, że doktor McKennah b. atrakcyjna kobita*. Tylko znów będzie problem dlaczego najpierw instytucję Doradcy wprowadzono, a potem znikła (choć to da się pewnie jakoś zwalić na militarystyczne zapędy Cartwrighta).

* jak widać:


pitrock:
I jeszcze taka moja osobista obserwacja: początkowa scena trochę mi przypomina scenę z TNG: Loud as a Whisper.

Fakt. Tu dyplomacja i wątki parapsychiczne, tam dyplomacja i wątki parapsychiczne....

A tu jeszcze ciąg dalszy mojego dialogu z TrekMovie, bo jeszcze potrwał:

Cygnus-X1 - June 1, 2015

Thanks for the reference. Though I would point out that—and I know that Indie Trek obviously isn’t canon, either, but—TAS isn’t canon. So, building on something from TAS is like building on a Trek novel or on another Indie Trek production. Not a huge deal, but it would have been nice to introduce that new technology (whatever it is) with a word or line of explanation in order to obviate confusion about the setting/timeline. In other words, if this thing that looks rather like a TNG holodeck is not a TNG-era holodeck, then what is it and how is it different?

Also, I thought that it might be pre-holodeck technology, until Kirk physically interacts with Miramanee by kissing her. To me, that implies that it’s not just light-projection but actual force-fields as in a TNG-era holodeck. But, I suppose I could be reading too much into it, or that it could be pre-holodeck technology in terms of the room not changing as you walk through it.

http://trekmovie.com/2015/05/29/cbss-tv-domination -means-trek-might-only-return-as-a-sexy-procedural /#5267733

Na co ja:

@Cygnus-X1 – June 1, 2015

Canonical status of TAS isn’t that clear. It was canon, then it was decanonised by Roddenberry himself, then it was canonised again (according to Paramount).

(Yes, I know that it makes some serious difficulties/canonical incosequencies.)
/.../
But, Cygnus, I think that only decorations was holographic. Miramanee et cons. was ghosts (we don’t know – real or real-only-for-Kirk, as Spock says).

http://trekmovie.com/2015/05/29/cbss-tv-domination -means-trek-might-only-return-as-a-sexy-procedural /#5267739

Cygnus-X1 - June 1, 2015

Oh, you’re right. Kirk recreates the scenario of the last time that he was with her, and she appears (as per McKenna’s rather prescient suggestion). And as they are lying on the ground, Kirk doesn’t really physically interact with the holographic recreation.

Pre-holodeck it is.

http://trekmovie.com/2015/05/29/cbss-tv-domination -means-trek-might-only-return-as-a-sexy-procedural /#5267781

Udowodniłem.

ps. Coś z niższej półki (sądząc po samej jakości mundurów już) - reklamowe, sporo ujawniające w sumie, klipy zapowiadanego już tu Star Trek: Raven (tym razem widać silny wpływ VOY - nawet akcja osadzona na Intrepidzie*):
http://www.youtube.com/watch?v=reR99R0ApS4
http://www.youtube.com/watch?v=OWc0LSAOKHM
Strona studia (robią też tego audio-Voyagera, gdy o VOY mowa):
http://starfleetstudios.com/

* wygląda to trochę tak, jakby fani nie mieli zbytniej odwagi mierzyć się z legendą TNG (co dostaliśmy? jeden - na swój sposób profesjonalny - porno-epizod, "Digital Ghost" z życia jakichś pozaekranowych redshirtow i nawet niezły - acz kontrowersyjny w sumie - występ Picarda w ostatnim dotąd odcinku INT), ale VOY - jako TNG light z niedalekiej ery - może być krokiem we właściwym kierunku...
Mav
Użytkownik
#498 - Wysłana: 2 Cze 2015 19:12:48 - Edytowany przez: Mav
Q__:
W "The Doomsday Machine" masz - poza warstwą hard SF - to czego nie lubisz, konflikt między bohaterami (kompletnie in universe), polityczną aluzję i przesłanie, że wojna jest zła. Czyli dopiero mieszanka tego co lubisz, i tego czego nie lubisz, daje mocnego, krwistego Treka.
W "TBoBW" wątek hard SF, jest jednocześnie wątkiem zderzenia dwu przeciwstawnych dróg społecznej ewolucji, do tego masz kawałek głupiej wojenki (pierwszy taki w Treku) i jeszcze personalne konflikty Riker-Shelby. I dopiero to połączenie działa, czyli jw.

To nie tak. Przecież lubię dwa pierwsze sezony nBSG, gdzie polityka, wątki społeczne i relację między postaciami są na porządku dziennym. Różnica polega na tym, że te obyczajowe odcninki Treka, których nie lubię, są pozbawione elementu SF lub ten element jest mało ważny, wciśnięty tak dla picu. Natomiast w przypadku nBSG, wyjściowym źródłem, podstawą wątków polityczno-obyczajowych jest wyraźny element SF, to na nim się wszystko opiera. Tak jest też w przypadku "TBoBW", gdzie mamy jedną z najciekawszych obcych ras w świecie SF, a głupia wojenka nie jest głupia, bo opiera się na taktyce, na talencie załogi do szukania rożnych rozwiązań, a nie jest to jak np. w przypadku Axanara idiotyczne gonienie się okrętów i strzelanie.

To samo dotyczy pozostałych odcinków jak "The Doomsday Machine", gdzie rdzeniem fabularnym jest potyczka z potężną nieznaną maszyną, a konflikty między załogą itd., są wątkami pobocznymi dopełniającymi opowiadaną historie.
Q__
Moderator
#499 - Wysłana: 3 Cze 2015 00:38:25 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Natomiast w przypadku nBSG, wyjściowym źródłem, podstawą wątków polityczno-obyczajowych jest wyraźny element SF, to na nim się wszystko opiera. Tak jest też w przypadku "TBoBW"

Mav:
To samo dotyczy pozostałych odcinków jak "The Doomsday Machine", gdzie rdzeniem fabularnym jest potyczka z potężną nieznaną maszyną, a konflikty między załogą itd., są wątkami pobocznymi dopełniającymi opowiadaną historie.

Rozumiem. Po prostu chciałbyś by w Treku - serialu SF w końcu - punktem wyjściowym dla rozwoju fabuł były SFowe sytuacje właśnie. W sumie mogę się podpisać pod tym postulatem (acz jestem bardziej tolerancyjny dla innego typu historii, gdy dobre, jak "The White Iris" ostatnio*).

* dorzucam kolejne entuzjastyczne recenzje:
http://www.geektrench.com/star-trek-continues-whit e-iris-reviewed-spoilers/
http://www.scifiob.com/reviews/star-trek-continues -the-white-iris-a-scifiob-review

Mav:
głupia wojenka nie jest głupia, bo opiera się na taktyce, na talencie załogi do szukania rożnych rozwiązań, a nie jest to jak np. w przypadku Axanara idiotyczne gonienie się okrętów i strzelanie

Poczekaj... Sam zwracałem uwagę na pewne nonsensy axanarowej batalistyki, ale zwróć uwagę, że Peters et cons. stanęli przed karkołomnym zdaniem godzenia przegięć batalistyki DS9 z klasyczną TOSowo/TMPowsko/TNGowską taktyką. Peters twierdzi, że powymyślał jakieś sensowne taktyki i doktryny militarne dla Axanaru (w dużym stopniu w opozycji do DS9, z tego co mówi), dajmy mu szansę i wstrzymajmy się z oceną do czasu obejrzenia gotowego filmu.

(Inna sprawa, że potrafię wybaczyć DS9 to śmieszne pstrzenie nadmiarem jednostek po ekranie, bo sednem tak naprawdę nie było ono, a to co działo się z bohaterami, a raczej w bohaterach. Pstrzenie było dodatkiem w sam raz dla nastolatków.)

ps. Raven od wczoraj na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1430
Mav
Użytkownik
#500 - Wysłana: 4 Cze 2015 13:24:16
Q__:
dajmy mu szansę i wstrzymajmy się z oceną do czasu obejrzenia gotowego filmu.

"Prelude" już zdradził koncepcje walk w Axanarze - to powolne, zamulone manewry okrętów, które strzelają do siebie z powolnych, zamulonych torped i działek, a 80% strzałów nie trafia z kilkuset metrów.
Q__
Moderator
#501 - Wysłana: 4 Cze 2015 19:40:53 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
a 80% strzałów nie trafia z kilkuset metrów

Faktem jest, że w klasycznym ST walka nie polegała na tym, kto spudłuje, a na tym kto ma mocniejsze osłony i skuteczniej je penetrujacą broń. Ten wygrywał, czasem pierwszą salwą. Faktem jest również, że za Bermana zaczęło to być psute, w imię efekciarstwa (które jednak oglądalności nie podniosło).

ps. Jeszcze trochę o pilocie (i nie tylko) Dreadnought Dominion:
http://trekclivos79.blogspot.com/2015/06/dreadnoug ht-dominion-big-ship-on-big.html
Kolejny Kickstarter NV/P2:
https://www.kickstarter.com/projects/2075083284/st ar-trek-new-voyages-phase-ii-2015
Preview nowego odcinka Antyllusa - "Eye of the Tempest":
http://www.youtube.com/watch?v=x-8agDZILNc
I drobne wyjaśnienie losu "The White Iris" na YT*:
http://trekmovie.com/2015/06/03/rumor-control-cbs- not-pulling-fan-films-from-youtube/
(Cóż, tak, czy siak, innego Treka nie mamy.)

* przy okazji usiłuję załatwić drobną, ale istotną, sprawę pisząc:

And how about Curt Danhauser’s nuTAS “And Let the Heavens Fall”?
http://www.danhausertrek.com/AnimatedSeries/HF_Ful l.html
http://fiction.ex-astris-scientia.org/star_trek_an imated_reviews.htm
http://www.danhausertrek.com/AnimatedSeries/Press_ Release_07_23_2008.html

Maybe it was blocked only-by-bot too? I wan’t see it again (and again). Mayb on Vimeo…

http://trekmovie.com/2015/06/03/rumor-control-cbs- not-pulling-fan-films-from-youtube/#5268213
(Pomijam, że literówkę strzeliłem w drugim maybe .)
Mav
Użytkownik
#502 - Wysłana: 4 Cze 2015 22:00:35
Q__:
Faktem jest, że w klasycznym ST walka nie polegała na tym, kto spudłuje, a na tym kto ma mocniejsze osłony i skuteczniej je penetrujacą broń. Ten wygrywał, czasem pierwszą salwą. Faktem jest również, że za Bermana zaczęło to być psute, w imię efekciarstwa (które jednak oglądalności nie podniosło).

To jest pewien wzór walki z TNG. Lubię to oglądać

https://www.youtube.com/watch?v=H_XbWq49vUM

Widać tam klasę TNG.
Q__
Moderator
#503 - Wysłana: 4 Cze 2015 22:36:32 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Widać tam klasę TNG.

Acz widać i ciekawostkę, do której się odniosłem we właściwym topicu:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=94&page=2#msg290345
Lubisz klimaty hard SF, to mamy pole do analiz.

(Widać też jak wiele gada się tam pomiędzy salwami - wniosek: ładowanie broni, ponowne podnoszenie osłon itp. zajmuje cholernie dużo czasu.)
Q__
Moderator
#504 - Wysłana: 10 Cze 2015 06:27:40 - Edytowany przez: Q__
Recenzja "The White Iris" z TrekMovie:
http://trekmovie.com/2015/06/09/fan-film-review-st ar-trek-continues-the-white-iris/

A u nas - od wczoraj - na main site reklama Kupoka i innych spin offów Potemkina oraz wspominanego tu filmu Star Trek: Eye of the Tempest, będącego - jak doczytałem - crossoverem Antyllusa i - również pozostającego w produkcji - Saladina:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1431

Tymczasem w kolejce na stronę główną francuski fanfilm Star Trek: Le Retour des Moltens (ma angielskie napisy):
http://www.youtube.com/watch?v=5k9ddKIsVQE
Q__
Moderator
#505 - Wysłana: 13 Cze 2015 01:12:03 - Edytowany przez: Q__
Walter Koenig:
http://www.youtube.com/watch?v=sypVAPjHavY
I Jorge Pallo*:
http://www.youtube.com/watch?v=0YVfJBWNijM
Opowiadają o swoim zaangażowaniu w powstawanie serii Captain Pike.

Nawet fajnie im w tych mundurkach-sweterkach.

* więcej:
http://en.wikipedia.org/wiki/Jorge_Pallo
http://www.imdb.com/name/nm0657903/

ps. Na main site tymczasem już od dwóch dni (więc niedługo z niej spadnie) Le Retour des Moltens:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1432
Parura123
Użytkownik
#506 - Wysłana: 13 Cze 2015 21:39:39
Q__:
Le Retour des Moltens

Niezłe, niezłe. Obejrzałam z wielką przyjemnością i nawet coś zrozumiałam z napisów . Mieli ciekawy pomysł na film, a teraz wf-y w szkole zyskały nowy wymiar
Q__
Moderator
#507 - Wysłana: 15 Cze 2015 08:40:04 - Edytowany przez: Q__
Parura123

Parura123:
Niezłe, niezłe. Obejrzałam z wielką przyjemnością

A jak z oglądaniem "The White Iris"? Bo niezbyt rozumiem atmosferę niechęci wokół tegoż odcinka (ledwo co czytałem recenzję na EAS i Bernd Schneider dał mu ledwo 5/10), wiec tym bardziej jestem ciekaw Twoich (i nie tylko Twoich) wrażeń z niego.


Tymczasem trochę huku wokół kolejnej edycji Kickstartera New Voyages/Phase 2:
http://trekmovie.com/2015/06/13/eyeing-new-episode s-new-voyages-launches-2015-kickstarter/
Pada tam też tytuł odcinka, do którego zdjęcia właśnie ruszają - "Torment of Destiny". Jego reżyserem będzie Mark Edward Lewis:
http://soundadvice.mzed.com/instructors

(Tu warto dodać, że twórcy STC i NV/P2 nauczyli się wreszcie zgodnej koegzystencji. Przy czym obie kręcone przez nich serie postrzegane są zwykle na Zachodzie jako kanon - STC stanowi uznawany przez Roda Roddenberry'ego czwarty sezon TOS, a NV/P2 - piąty, mający takiż sam imprimatur. Cóż, nawet to zabawne oglądać dwa sezony na przemian.)

ps. I jeszcze taka ciekawostka - James Cawley (pierwszy Kirk z NV, gdyby kto nie wiedział) jest z natury jasnowłosy (nawet bardziej niż rudawy Shatner), jako Kirk występował zaś z włosami czarnymi:
https://www.facebook.com/startrekphase2/photos/a.1 0150213878010934.352705.43727400933/10153558935750 934/
Czyżby to znaczyło, że - kanonicznie - Kirk farbował sobie włosy? Właściwie równie dobrze mogliby mu ogolić głowę, by wpisywał się w poczet łysych badassów Robau - Picard - Sisko. (Potem by znowu zapuścił.)
Parura123
Użytkownik
#508 - Wysłana: 15 Cze 2015 18:07:52
Q__
Mi się całkiem podobał, chociaż momentami za dużo nie rozumiałam bo mój translator średnio przyswaja angielski. Najpierw muszę pochwalić stronę wizualną. Te mundury, wnętrza, charakteryzacja... piękne. Widać, że profesjonaliści. I Kirk zupełnie jak oryginalny. Te same ruchy, a nawet budowa ciała . A sam odcinek dobry jak na odcinek "o ludziach", a dokładnie o jednej osobie. Dobrze pokazali relacje między bohaterami i sceny pożegnań. Szczególnie z córeczką Kirka (plus za to, że udało się wzruszyć osobę z uczuleniem na wątki romantyczne i łzawe sceny ). Nie umiem oceniać filmów, więc więcej z sensem raczej o nie powiem. Myślę, że niegłupim pomysłem było pokazanie holodecku (czy jak mu tam wtedy był). Przynajmniej wiadomo, że były też przed TASem. Tylko psycholog pokładowa trochę mi tu popsuła wizję. Zdążyłam się przyzwyczaić, że w TOSie za psychologa robił lekarz, a tu psycholog.
Q__
Moderator
#509 - Wysłana: 15 Cze 2015 20:11:18 - Edytowany przez: Q__
Parura123

Parura123:
Te mundury, wnętrza, charakteryzacja... piękne.

A zwróciłaś uwagę na taki drobiazg jak nieuchwytne podobieństwo cywilnego stroju doktor McKennah do stroju Lethe, cywilnego (?) psychologa z Tantalus V, z "Dagger in the Mind" (czyli pierwszego "psychitarycznego" odcinka ST)? Przeglądałem sobie dzisiaj Trek Daily Pictures i uderzyło mnie to:

http://www.treksinscifi.com/trekdaily/?p=988

http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Lethe

Widać taka tam moda między psychiatrami/psychologami...

ps. Tymczasem twórcy Axanaru pytani o to, co teraz będą kręcić (w ramach zdjęć do swojego filmu) odpowiadają tym obrazkiem:

http://www.startrekaxanar.com/axanar-production-da y-1-its-a-wrap/
Tak, to jest ten pejzaż Vulcana z czwórki (najwidoczniej odtworzony cyfrowo przez Richtera):
http://eddieonfilm.blogspot.com/2010/11/its-miracl e-these-people-ever-got-out.html
I jeszcze się chwalą, ze pomaga im Kevin Rubio (legenda światka SW - twórca "Troops" i komiksów Tag & Bink, jak chyba wszyscy wiemy).
Parura123
Użytkownik
#510 - Wysłana: 15 Cze 2015 21:16:57
Q__:
ieuchwytne podobieństwo cywilnego stroju doktor McKennah do stroju Lethe, cywilnego (?) psychologa z Tantalus V, z "Dagger in the Mind"

Nie, akurat na to nie
Q__:
pejzaż Vulcana

Zapowiada się ciekawie . Trzeba będzie obejrzeć
 Strona:  ««  1  2  ...  15  16  17  18  19  ...  39  40  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!