USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów
 Strona:  ««  1  2  ...  11  12  13  14  15  ...  37  38  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#361 - Wysłana: 3 Gru 2014 19:52:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
bo odcinek tak bardzo mi się nie podoba

Dlaczego? Przecież Trek zna wiele gorszych, głupszych. Zarówno TOS, jak i produkcje nowożytne, że tak powiem.

Kwestia degustibusa, czy jeszcze jakieś merytoryczne powody?

Mnie się na przykład nie podobało, że relacje wewnątrz załogi idą w kierunku znanym z DS9 - picie, emocjonalne konflikty, prawie bójka Bonesa ze Spockiem, acz nie mogę powiedzieć, że jest to nie-Trekowe (bo tym samym podważyłbym sens powstania, a więc i oglądania, wszystkiego co powstało potem, także NV). Najwyżej nie-Roddenberry'owskie.
To samo sceny jawnego opłakiwania - w świetle tego co cytowałem z Pillera. I tak trudnego radzenia sobie z zaginięciem kogoś bliskiego - kapitana, znaczy - zwł. gdy skonfrontujemy to z - nieludzkim cokolwiek, ale b. roddenberry'owskim, jak sądzę - pragmatyzmem Hunta i Sary Riley w AND "The Banks of the Lethe".
(Trudno to jednak uznać za obiektywne wady. Bardziej za coś co nie trafia w mój trekowy gust.)

Druga sprawa jaka mnie razi - odcinek jest trochę listem miłosnym załogi do kapitana i kapitana do załogi w finale. Wzruszać - wzrusza, ale razi przerysowaniem.

Do tego - w tym konkretnym przypadku - dochodzi problem fanostwa: wspominałem już problem jaki mam w tym odcinku z Grossem, ale Stacy jako Spock wypada bodaj nawet gorzej niż Quinto - nie dość, że nie ma pozornie kamiennej, ale tak wiele mówiącej twarzy Nimoy'a, to i jemu brak charyzmy. Mieliśmy odcinki w których Pierwszy (Riker w "TBoBW", Chakotay choćby w "Before and After", Kira w dość licznych epizodach) lub Drugi (Data w drugiej części "Redemption") miał okazję sobie podowodzić i błysnąć umiejętnościami, ale nawet relatywnie bladzi aktorsko Frakes i Beltran wypadali w takich razach lepiej niż Spock z "Mind-Siftera" (choć teoretycznie odwalił on w tym odcinku kawał świetnej roboty). Inny odtwórca tej roli być może ocaliłby ten odcinek.

Znaczy: coraz mniej tam widzę ducha TOS, coraz więcej ducha ENT (rozwlekłość, kopiowanie z DS9 w stylu light, żywienie się kanonem do przesady), acz do fabularnej żałosności co słabszych odcinków wciąż jeszcze daleko. Wciąż jeszcze jest sens.
Dostrzega się natomiast podobne zmęczenie materiału i podobnie kiepskie aktorstwo. Gdzież są czasy - zdolnego błyszczeć i na tle wielu perełek kanonu - "World Enough and Time"?

(Nie wiem zresztą czy problem nie w tym, ze NV dobija pomału chęć bycia interquelem, tak jak ENT dobiła chęć bycia prequelem*, a zatem niesienia na plecach dziesiątek lat kanonu w roli balastu.
Zaś STC, o którym wspominaliśmy, czy nie poradziło sobie lepiej, bo postanowiło być zwyczajną kontynuacją TOS, nie komentarzem do TOS, albo pomostem pomiędzy nim, a czymś innym. Nie wiem jednak czy i ono nie zapadnie na tę samą chorobę - w "Fairest of Them All" widać niepokojące tendencje do nawiązywactwa.
No i drugi problem - co to za Trek, bez planety/cywilizacji odcinka? Rozumiem, że fanom oszczędzać trzeba, więc niech to będzie nawet cywilizacja zredukowana do dwóch osób, jak w "Lolani" właśnie - gdzie wystarczyło to do pokazania sedna wewnętrznego sporu cywilizacjo oriońskiej... i tym samym skomentowania spraw ziemskich - czy do jednego artefaktu, jak w "Doomsday Machine" czy "Booby Trap", ale bez powrotu do tego schematu jako sedna serii nie widzę szans na zdrowego Treka.)

* ciekawa analiza a'propos:
http://www.avclub.com/article/enterprise-was-forev er-torn-between-our-future-and-207632

Queerbot:
A czytałeś to opowiadanie?

Ba! Nawet je linkowałem...

Queerbot:
Są jakieś różnice, w opowiadaniu lepiej jest to wszystko rozegrane?

Sprawdź sam:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=121&page=7#msg281034

ps. Tak na wiadomy epizod reagują inni:
http://www.trekbbs.com/showthread.php?t=254137&pag e=10
Queerbot
Użytkownik
#362 - Wysłana: 5 Gru 2014 14:04:05
Odpowiedz 
Q__:
Kwestia degustibusa, czy jeszcze jakieś merytoryczne powody?

Gdyby miało to 45 minut, może nie byłbym tak ostry. Ale ponieważ ma 60+ i ponapychane jest scenami strasznie dłużącymi się i nie posiadającymi żadnej wartości (np scena "pogrzebu"), daje to efekt niesamowitej nudy. W odcinku są klasyczne dwie warstwy - Kirk w szpitalu i Enterprise, tak się buduje teoretycznie dobre odcinki. Tylko że tutaj żadna z tych warstw nie przedstawia sobą żadnej wartości. Pobyt Kirka w szpitalu psychiatrycznym - tam się nic nie dzieje. Lekarka/ pielęgniarka zakochuje się w ewidentnym wariacie (no, spójrzmy na to z jej perspektywy), odchodzą jakieś melodramaty, które pozbawione są nawet napięcia seksualnego (podejrzewam, że to niestety taka platoniczna fantazja autorki opowiadania...), ktoś gdzieś łazi, jakieś zdjęcia nie wiadomo po co robią, ale wszystko to jest zupełnie oderwane od siebie. Na statku też niewiele się dzieje. Ten dziwny i sprawiający wrażenie zrobionego "na siłę" konflikt Spocka z załogą, o którym pisałeś. Płaczący po Kirku Indianin, który pewnie 3 tygodnie temu został przydzielony na okręt, wszystko jest jakieś takie rozlazłe.

Spotkanie tych dwóch warstw przebiega błyskawicznie, aż za błyskawicznie i za łatwo.

Myślę, że masz rację pisząc, że NV/P2 grzęzną w pragnieniu bycia tym interquelem. I chyba też za bardzo się przejmują, chcą jakoś tak nabożnie traktować załogę Enterprise i TOS, że wszystko wychodzi im w tym odcinku bardzo ugrzecznione i mdłe. W przywoływanej "Lolani" mamy seksualną niewolnicę, zdradę, intrygę - oczywiście również jest to trochę TOSowo mdłe, ale przynajmniej wydobywają z tego jakiś pazur, cokolwiek interesującego. Tak swoją drogą jutro STC ogłoszą, kto będzie ich guest star w odcinku o Romulanach.

Q__:
ps. Tak na wiadomy epizod reagują inni:
http://www.trekbbs.com/showthread.php?t=254137&pag e=10

Nie rozumiem, skąd takie zdania:
Over all its a strong entry by Phase 2, one of its best, certainly (and maybe) the best episode with no big name guest stars.
Very cool episode - I really liked it. The best since World Enough and Time . HANDS DOWN. It felt like proper Trek; very ambitious with Kor and the Guardian too.

itd.
Q__
Moderator
#363 - Wysłana: 5 Gru 2014 19:04:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Myślę, że masz rację pisząc, że NV/P2 grzęzną w pragnieniu bycia tym interquelem. I chyba też za bardzo się przejmują, chcą jakoś tak nabożnie traktować załogę Enterprise i TOS

Ukazało się tymczasem kilka recenzji, przeczytałem je i chyba ich autorzy wskazali mi w czym leży główny problem...
http://trekclivos79.blogspot.co.uk/2014/12/a-psych ological-edge-in-new-voyages.html
http://www.sliceofscifi.com/2014/12/02/reviewing-s tar-trek-phase-ii-mind-sifter/
http://kneelbeforeblog.co.uk/web-content/star-trek -new-voyages-mind-sifter/

Otóż to nabożeństwo, o którym piszesz, idzie w zupełnie błędnym kierunku... Tj. oni chcą być maksymalnie TOSowi i maksymalnie poważni zarazem. Być wierni roddenberry'owskiej konwencji i transcendować ją jednocześnie...
To właśnie prowadzi do przeskoków pomiędzy realistycznym, może nawet przerysowanym w tym "realizmie" (bo protegowanego lekarki chyba aż tak by za niewinność nie tłukli; brutalny osiłek, wbrew pozorom, zazwyczaj zna granice, w jakich może sobie na coś pozwolić), szpitalem psychiatrycznym, a teatralnym jak zawsze TOSem. To czyni tak przykre wrażenie gdy Kirk przechodzi od roli udręczonego do granic możliwości, a b. nijakiego przy tym, człowieka do aplikowanych widzowi bez ładu i składu przebłysków dawnej kirkowatości.

Owszem, były udane próby transcendowania konwencji TOSu - "Doomsday Machine", "The City on the Edge of Forever", TMP i TWoK wreszcie, ale one nie bazowały na tego rodzaju stylistycznym miszmaszu. Były spójne.

Dalej: bohaterowie ery Roddenberry'ego to są określone - do granic komiksowego przerysowania - charaktery. Kirk, jaki jest - każdy widzi. Nawet w TMP z jego stonowanym (i tym samym rażącym betonowy fandom TOS) aktorstwem.
Tymczasem w "Mind-Sifterze", w pogoni za realizmem twórcy zapuszczają się na obszar, na którym Kirk przestaje być tą trochę komiksową marionetką (którą jednak pokolenia poznały i pokochały), a zaczyna być każdym, czyli - niestety - nikim.

McCoy wchodzący w pijacką rolę Scotty'ego i Bashira. Spock w roli charyzmatycznego buntownika przeciwko rozkazom. Udręczony i słaby Kirk (dlaczego nie był choć trochę McMurphym? dlaczego nie rewanżował się tym pielęgniarzom podbitymi oczami? dlaczego tak mało opowiadał lekarce o gwiazdach? mógł przecież ją uwieść wizją - z jej punktu widzenia urojonego, ale pięknego przyszłego świata, przy okazji błyskając okruchami wiedzy naukowej, która by jej imponowała). Dochodzimy tu do etapu późnego VOY i całego ENT, gdzie pod rządami B&B doszło do stanu, gdy bohaterowie stali się prawie idealnie wymienni w swoich rolach (jak Paris i Chakotay w - świetnym, mimo to, "Year of Hell"), tj. każda opowiedziana historia mogła być o każdym.
To nawet gorsze dla słynnego magnetyzmu Wielkiej Trójki - który przetrwał nienaruszony nawet rządy Bennetta - niż podmienianie Bonesa na Uhurę u Abramsa czy wypychanie na pierwszy plan Kirka kosztem reszty, jakiego dokonywali dotąd z egomaniacką lubością Cawley i Mignogna.

Doceniam, prawdę mówiąc, fakt, że Gerrold i Cawley chcą eksperymentować. Nie mogę jednak równie docenić efektów.

Tu dodam ciekawostkę - recenzent najbardziej krytyczny wobec "Mind-Siftera" chwali z drugiej strony najsłabszy chyba, jak dotąd, epizod STC, czyli nie wygłosił swojej miażdżącej opinii z pozycji trekożerczych:
http://kneelbeforeblog.co.uk/web-content/on-the-we b-star-trek-continues-episode-3-fairest-of-them-al l/
("PtA" też chwalił.)
Q__
Moderator
#364 - Wysłana: 5 Gru 2014 19:06:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W nowym poście, bo nie wlezie...

Skoro mówimy o innych projektach... Obejrzałem sobie powtórkowo straszący na naszej main site HF "Enemy Unknown".
Cóż powiedzieć... Zacznijmy może od tego, że w swojej ocenie całkowicie pominę stronę wizualną i poziom aktorstwa, bo to nawet przy genialnym scenariuszu dawałoby max. 2/4 (w skali Jammera) końcowej noty.
Fabularnie natomiast jest nawet ciekawie, przy czym fabuła rozbija się tu wyraźnie na dwie części (tę z pierwszego i drugiego kawałka całości i tę z trzeciego).
Pierwszymi dwiema trzecimi jestem wybitnie zauroczony. Owszem, jest to wybitnie Trek nie dla kogoś, kto lubi problemy społeczne czy zagadki filozoficzne, bo dostajemy po prostu sprawnie, (nawet b. sprawnie, jak na te warunki techniczne) opowiedzianą historię kapitana, który w czasie gdy Dominion War zmierzała ku końcowi przeżył - można tak to w sumie nazwać - spotkanie z UFO. Dzieje się sporo i bez przynudzania, atmosfera zagadki narasta, przy okazji poznajemy sympatyczny (acz jeszcze strasznie niewyrazisty - potem się to zmieni - i dość stereotypowy) zestaw bohaterów (w którym wyróżnia się, głównie urodą odtwórczyni, znana skądinąd Robin Lefler). Kapitan Knapp dostaje nowy przydział i teraz będzie kierował badaniami nad tym, co ongiś go uprowadziło (trochę to pachnie wątkiem Sinclaira z B5).
W szczegółach też jest dobrze, ba, to one dodają smaku dość płaskiej historyjce - drobne antyVOYagerowe żarty (narzekanie inżynierów - w tym Lefler - na zastępowanie znanych z TNG niezawodnych komputerów - gel packs, które okazują się zawodne), przypomnienie paru kanonicznych i jednego znanego z NF gatunku, spore - widać rękę uważnego fana - skupienie na kosmonautycznych procedurach (startów, walk), trochę plotek z młodości bohaterów w Akademii, pozwalające lepiej ich poznać, idealistyczne nastawienie GF (badać, próbować porozumienia, walczyć w ostateczności) - to wszystko trzyma poziom.
Nawet elementy per se wątpliwe nie psują dobrego wrażenia. Skupmy się jednak na nich szerzej. Otóż Ian Quincy Knapp, bohater główny serii i póki co jedyna naprawdę wyrazista postać w ogóle jest na tym etapie (co nawet trochę mnie zdziwiło, bo przywykłem cenić go - i odbierać ogólnie b. pozytywnie - w dalszych sezonach) strasznym bucem (narzekania na Sisko i Jellico to na tym tle pikuś), krótko trzymającym załogę, nie uznającym nie tylko sprzeciwu, ale i dyskusji często, w dodatku wyraźnie się napawającym walką z Dominium w pierwszych scenach. Jest to jednak podane w sposób na tyle nieprzegięty (tym bardziej, że są również sceny, w których ten sam bohater zachowuje się inaczej - rozsądnie, idealistycznie), że ma się ochotę dać twórcom kredyt zaufania - a nuż okaże się, że miało to służyć pokazaniu jakie spustoszenia czyniła wojna w psychikach Fedków? Zapał z jakim załoganci pełnią swoje obowiązki może dla odmiany śmieszyć - widać, że są to fani cieszący się bardzo tym, że mogą przez chwilę wcielić się w oficerów GF. Jednak ów stachanowski zapał daje się znów wytłumaczyć jako pochodną atmosfery entuzjazmu dla służby panującej we Flocie.
Składa się to jedno z drugim na mroczniejszy - nie tak przegięty w tym jednak, jak czasem w DS9 (choć HF wyraźnie w ślady DS9 idzie) - wizerunek Federacji, idący (mimo woli, zapewne) w kierunku tych interpretacji Treka, które widzą UFP niebezpiecznie komunistyczną (w stylu śp. CCCP), ale tym samym intryguje. Tym bardziej, że nie rozsadza ram kanonu, raczej wypełnia je nową treścią.
Kolejnym plusem (by do ewidentnych zalet wrócić) jest konsekwentnie budowana atmosfera tajemnicy, SFowej zagadki.
Ma się ochotę dać tej - tak topornej technicznie - spory kredyt zaufania na starcie. I zobaczyć w jakim kierunku ujednoznaczni swoje dwuznaczności. Do tego momentu za samą fabułę dałbym mocne 3, może nawet 3,5/4 - naprawdę sporo jak na historię wyzbytą Problemowości.
W trzeciej części jest gorzej - co prawda ostatni-z-Iconian (sympatyczny, ale sam w sobie stanowiący popsucie-przez-konkretyzację jednego z ciekawszych uchodzących za wymarłe kanonicznych gatunków; teraz zresztą STO idzie w tym samym kierunku, psując Iconian na inny sposób, ale może nawet bardziej) plątał się na planie już wcześniej, ale to co ujawnia w scenie narady i to co wypowiadają przy tej okazji bohaterowie psuje dotychczasowy efekt sprowadzając rzecz gdzieś do poziomu ENT (efekt ów nawet potęguje znajomość serii, choć niby przyjęcie takich, a nie innych rozwiązań zostanie z czasem częściowo wytłumaczone). Co prawda w dyskusji oficerów nad nowym Obcym zagrożeniem przywołana jest przytomnie Skala Kardaszewa (duży plus), ale już wyłaniająca się z ich ustaleń - i wspominków rzeczonego Iconianina (kolejny zgrzyt: opowiada jakby mówił o tym po raz pierwszy - ma tę wiedzę od lat, a Flota nie przysłała doń wcześniej fachowców na konsultacje?) - wizja łączy b. modny (i dość niemądry) schemat znany choćby z cyklu Dahak Webera czy z ME (odwieczne kosmiczne zagrożenie, które przez całe epoki czegoś tkwi w stagnacji wychyla się co ileś stuleci z nory - tu: z Briar Patch - i akurat na bohaterów padło, ze stawią mu czoła; oczywiście dadzą radę, wpadając na proste pomysły, na które nikt przez eony całe wpaść nie zdołał) z tym co pisał Mav o sztucznym wyrównywaniu szans bohaterów w walce z każdym zagrożeniem w erze post-TNG (tu sięga to absurdalnego założenie, ze cywilizacja II Typu ma szanse z cywilizacją III Typu... która zresztą do końca III Typu nie jest, skoro gnieździ się w jednej Sferze Dysona... o czym za chwilę). Prowadzi to do kolejnej sceny bitewnej - znów dość sprawnej, gdy pominiemy założenia, szczęśliwie nie wygranej przez naszych, choć schematycznie kapitan musi ocaleć, gdzie innym się nie uda - rozwala natomiast głupawymi konkretami (psionika, "chcemy waszej energii życiowej") dotychczasową Zagadkę, pokazując, ze zamiast inteligentnej, bazującej na niedopowiedzeniach, SF dostaniemy nawalankę w DS9owskim stylu, opartą na porównywalnie bzdurnych założeniach dotyczących antagonistów, znacznie gorzej jednak rozegraną/zagraną, więc i tracącą na głębi (która ratowała wojenne sezony DS9). (Tym bardziej, że DS9 rozegrała już - do pewnego stopnia odświeżający - schemat zderzenia Federacji z niepowstrzymalnym wrogiem na przykładzie Dominium. HF odcina tu tylko kupony fundując powtórkę.)
Szczęśliwie przypomniana w finale (wspomniana przeze mnie wcześniej) Sfera Dysona i ogólna, mimo kiepskiego aktorstwa, solidność z jaką fani wcielają się w oficerów GF nieco ratują efekt. W sam raz na tyle by dać tej części nieco naciągane 2/4.
Podsumowując: całościowo - po uczynieniu wstępnej poprawki - "Enemy Unknown" zasługuje na uczciwe 2,5-3/4, a na tle współczesnego sobie ENTka nawet błyszczy (skrzydeł dodaje mu wspominany fanowski entuzjazm tak odmienny od atmosfery zmęczenia materiału, tak wszechobecnej w produkcjach B&B). I - jeśli ktoś nie boi się warstwy technicznej, której re-mastering niewiele pomógł - zasługuje na obejrzenie jako ciekawostka (choć po trzeciej części nie robi już apetytu na więcej). Szczęśliwie HF miewa potem lepsze odsłony (to zresztą normalne: z fanprodukcji tylko Axanar i STC, robione przez ludzi już z tym zakresie doświadczonych, wystartowały z przyzwoitego pułapu).

ps. Skoro o nowszych odsłonach produkcji z tej rodzinki mowa - szykuje się kolejny epizod INT, noszący tytuł zapożyczony z wyzywającej, butnej wręcz, dewizy herbowej królów szkockich* - "Nemo Me Impune Lacessit" (swoją drogą dobre motto dla moderatorów):

https://www.facebook.com/starshipintrepid/photos/a .166890339997581.37081.166890306664251/84041441597 8500/

* http://en.wikipedia.org/wiki/Nemo_me_impune_lacess it
Q__
Moderator
#365 - Wysłana: 8 Gru 2014 00:40:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Napisałem, że ukazywanie wymarłych cywilizacji jest oczywistym tematem dla fanprodukcji ST i proszę... Twórcy Project: Potemkin przypomnieli mi swoją nową vignette (drugą trzeciego sezonu) zatytułowaną "Unspoken", że od dłuższego już czasu ten temat eksploatują:

http://www.youtube.com/watch?v=-6iumc6-rpE

ps. Oczywiście vignette trafiła na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1364
Q__
Moderator
#366 - Wysłana: 12 Gru 2014 10:18:06
Odpowiedz 
Kolejna nowość - wstępny epizodzik nowej produkcji Trek: Isolation zatytułowany "Change in Command":
http://www.youtube.com/watch?v=ULHhXE-tXbw
Rzecz jest - jak widać - spin offem Farraguta i trafi niebawem (jutro/pojutrze) na stronę główną.

Słowo wstępne od twórców:
http://www.youtube.com/watch?v=IV_9CPBHniQ

I plakacik:

https://www.facebook.com/startrekisolation/photos/ a.1507663652795842.1073741829.1507125606182980/158 6818134880393/
Queerbot
Użytkownik
#367 - Wysłana: 13 Gru 2014 01:31:20
Odpowiedz 
Q__:
Trek: Isolation

Chętnie będę to oglądał, tylko mam cichą nadzieję, że może tym razem pojawi się jakaś inna klasa statku, a nie znowu Constitution (szczególnie, że tam jest mowa o okręcie naukowym).

Q__:
HF "Enemy Unknown".

Nawet mi się to podobało, ale - że tak zapytam - na czym dokładnie polegał "remastering"? ;)
Q__
Moderator
#368 - Wysłana: 13 Gru 2014 01:58:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
tylko mam cichą nadzieję, że może tym razem pojawi się jakaś inna klasa statku, a nie znowu Constitution (szczególnie, że tam jest mowa o okręcie naukowym).

Wszystko, co wiadomo na ten temat, znajdziesz TU:
https://www.facebook.com/startrekisolation
Jest tam - zdaje się - i projekt ichniego statku:

https://www.facebook.com/startrekisolation/photos/ a.1507126939516180.1073741827.1507125606182980/150 7126859516188/
Wygląda niezbyt fortunnie, jak spodek w stylu NX-01 doczepiony do zupełnie innej sekcji napędowej.

Queerbot:
że tak zapytam - na czym dokładnie polegał "remastering"?

No niby coś tam poprawiali cyfrowo...
Q__
Moderator
#369 - Wysłana: 14 Gru 2014 01:41:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#370 - Wysłana: 20 Gru 2014 13:14:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ekipa Star Trek: Hidden Frontier umieściła w Sieci re-masterowane wersje dwu kolejnych odcinków pierwszego sezonu swojej serii, zatytułowanych, kolejno:
- "Two Hours"
http://www.youtube.com/watch?v=-1d5ZHl7nug
- "Perihelion"
http://www.youtube.com/watch?v=CLBY0VLCmjs
(Warto zwrócić uwagę, że pierwszy z w/w odcinków opowiada o podróży w czasie i przenosi bohaterów na pokład słynnego Titanica.)

Ponadto od paru dni można oglądać krótki żarcik filmowy Blue Seraph Productions, niezależnego studia filmowego założonego przez, znanych z HF, Adama Browne i J.T. Tepnapę (będących w prywatnym życiu homoseksualnym małżeństwem), którzy na parę minut ponownie wcielili się w swoich dawnych bohaterów (Joriana Zen i Corey'a Astera):
http://www.youtube.com/watch?v=E11oIFTAi3g

A my mamy to wszystko na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1370


ps. Z innej beczki... Dwie zapowiedzi dotyczące czwartego odcinka STC:
1. wystąpi w nim Adrienne Wilkinson (znana z roli córki Xeny w Xenie i roli kapitan Singh w - nadciągających - REN):
https://www.facebook.com/StarTrekContinues/photos/ a.368013926565463.92376.333296680037188/8793178121 01736/
2. epizod ma być dla odmiany dramatyczno-refleksyjno-filozoficzny:
https://www.facebook.com/StarTrekContinues/photos/ a.368013926565463.92376.333296680037188/8816429218 69225/
Q__
Moderator
#371 - Wysłana: 22 Gru 2014 00:14:03
Odpowiedz 
Kolejne re-masterowane odcinki HF - "Echoes":
http://www.youtube.com/watch?v=R_BWkzyASc4
I "Refugees" (to już drugi sezon):
http://www.youtube.com/watch?v=XpkGM4XaQRk

Oraz...
Q__:
Star Trek Cataja - The Falkenhorst Chronicles/.../ - 02 "Erste Anzeichen"

W wersji reżyserskiej:
http://www.youtube.com/watch?v=d_gwRT2oH70

A my mamy to na main site :
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1371
Q__
Moderator
#372 - Wysłana: 24 Gru 2014 15:46:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Obejrzałem sobie te cztery epizodziki HF, bo epizodami to - ze względu na skrótowość i, wymuszony względami technicznymi, ubóstwo lokacji i bohaterów drugoplanowych, kameralizm fabuł - nazwać to trudno.
"Two Hours" opowiada chyba najciekawszą z tych czerech historii - komandor Johns, który pasjonował się historią Titanica zostaje wysłany na ratunek wzywającemu pomocy Federacyjnemu statkowi. Okazuje się jednak, że tym razem nie jest to sprawka Grey, za to Johns i jego załoga mają do czynienia z tajemniczym - ewidentnie powstałym w UFP - statkiem z przyszłości i anomalią czasoprzestrzenną, w efekcie czego - wpadłszy w tą ostatnią - napotykają na Titanica i odkrywają, że jego katastrofa została spowodowana przez interwencję z przyszłości. Wplątany w temporalną intrygę, w której uczestniczy pochodzący z XXIX wieku sprawca katastrofy Lightoller (udający I oficera Titanica... który w prawdziwej historii nosił właśnie to nazwisko) i ścigająca go kapitan Ziminski (rodaczka!) dowodząca USS Casuality, komandor - inaczej niż TOSowi bohaterowie w "The City on the Edge of Forever" - uznaje, że ratowanie rozbitków jest ważniejsze niż Temporalna PD (jest to b. ciekawy temat do dyskusji, który spowodował, że właśnie ów odcineczek cenię najwyżej z tej czwórki; intrygujące jest także - pozostawione bez odpowiedzi - pytanie czy w oryginalnej linii czasu Titanic miał zatonąć, czy nie) - ale następnie wraz ze swym statkiem (i ewakuowanymi na jego pokład rozbitkami) ginie w potyczce z przybyszami z przyszłości doprowadzając tym samym do zapadnięcia się anomalii temporalnej i tym samym samowymazania się linii czasu znanej z odcinka, zgodnie z wszelkimi regułami niesławnego Temporal Reset Button. W efekcie aktualna wersja Johnsa rozumie z obserwowanych wydarzeń mniej niż zostawiony z paroma pytaniami widz.
Tak, czy owak, choć nędznie* i skrótowo jest też ciekawie. A dodatkowy plusik można dodać za dowodzonego przez komandora Sovka (zwie się Independence), który gubi plazmę podobnie jak Ent-E w INS, bo lubię takie smaczki.

* odcinek o Titanicu bez Titanica, w sumie...

"Perihelion" - to byłby piękny przykład nienachalnego crossovera ST z SW, gdyby nie to, że twórcy podkreślają iż wybór cyfrowej makiety Executora wynikał z przypadku - ot, taką tylko mieli.
W każdym razie po niespodziewanym awansie Munoza* na p.o. kapitana własnego statku (później okaże się, że jest to USS Olympus klasy Prometheus) nowym XO u boku Knappa zostaje znana z TNG komandor Shelby, która jest dość arogancka, w typowym dla siebie stylu, ale Knapp usadza ją w charakterystycznym dlań z pierwszego sezonu HF wyjątkowo bucowatym stylu.
Potem jest klasycznie - misja ratunkowa mająca odnaleźć zaginiony statek GF (tytułowy Perihelion). Odnalezienie tegoż orbitującego wraz z gigantyczną Obcą jednostką na orbicie czarnej dziury. Odsłuchanie nagrań dziennika pokładowego ginącej załogi. Śledztwo naukowe i konieczność współpracy pomiędzy skonfliktowanymi kapitanem i XO (obowiązkowo prowadząca do poprawy ich relacji). Wreszcie konieczność zamknięcia anomalii czasoprzestrzennej łączącej wszechświaty o różnych prawach fizyki (w sumie b. a'propos tego crossovera, co go niby nie ma i versusowych dyskusji).
Nic wielkiego, przełomowego czy odkrywczego, ale solidny standard.

* wygląda to strasznie dziwnie zważywszy na to jak rozbudowana była rola Munoza w pilocie, ale takie są prawa fanprodukcji (i nie tylko - vide pilot B5)

"Echoes" - równie standardowo, ale gorzej. Rozmowy dyplomatyczne (i nielubiane przez oficerów "niańczenie ambasadorów") - tym razem Son'a, Cardassian i Tzenkethi*) związane z dyskutowaniem postępów badań nad pierścieniami planety Ba'ku. Kolejni Tzenkethi, tym razem terroryści, chcący wymusić na Knappie dostęp do planety, trzymający zaś w roli zakładnika... Wesley'a Crushera**, który nie chcąc zrezygnować z człowieczeństwa odłączył się od Travelera i osiadł samotnie w okolicy. Kapitan łamiący wolę terrorystów swoją nieustępliwością ("zero negocjacji, otworzyć ogień!") - tym razem ta jego bucowatość jest nawet sympatyczna.
Wreszcie przybycie na pomoc - ideały GF mimo wszystko - tzenkethijskiej kolonii i kolejna bitwa z Grey, w której Wes standardowo dokonuje tego, czego nie dokonał nikt przed nim (rozwiązanie równie kanoniczne, co naiwne) i wynajduje nanity, które rozbrajają wrogi statek od wewnątrz (gdyby częściej występował to by Grey w jeden-dwa takie krótkie sezony pokonali). Powrót młodego Crushera w szeregi GF, w ramach continuity z weselną scenką w NEM) i rozczarowanie porucznika Witczaka, że Lefler woli dawną miłość zamiast niego. Naukowcy przybywający na koniec badać pierwszy zdobyczny statek Grey.
W sumie wszystko ok, ale fabuła trochę przepakowana wydarzeniami, no i... właśnie... wspomniana kanoniczna naiwność, dlatego całościowo gorzej niż poprzednio. Tak jakoś zresztą jest, ze odcinki wpisujące się w continuity serii wypadają słabiej niż te samodzielne, bazujące na Zagadce.

* poznajemy w końcu wygląd tegoż gatunku... nie jest imponujący:

(pierwszy z prawej)

** zupełnie zresztą do samego siebie niepodobnego...

"Refugees" - realizacyjnie cały czas mamy pewną poprawę, fabularnie wciąż gorzej. Przedstawiciele rodu panującego planety Tren'La, księżna (księżniczka?) Illiana i jej nastoletni syn Aris używając eksperymentalnego napędu uciekają z atakowanej przez Grey planety i przybywają na DS12 z ofertą sojuszu. Wysłana na spotkanie z nimi admirał Nechayev odrzuca ofertę zasłaniając się PD i wytycznymi Rady Federacji, tymczasem kapitan Knapp rozkazuje chorążemu Artimowi Ibanyi (tak, dzieciak z INS jest już oficerem Floty) zaprzyjaźnić się z Arisem i szpiegować go.
Kiedy Grey atakują stację i planetę (dochodzi do bitwy flot, Illiana zostaje ranna) dwaj młodzieńcy (tak, Artim i Aris) łącząc talenty, wiedzę i doświadczenia zdolni są porwać myśliwiec wroga i zwrócić go ku jego twórcom. Ta współpraca czyni ich autentycznymi przyjaciółmi.
Tymczasem - poza ekranem - ostatni Iconianin, Rayvan, ginie ratując wioskę Ba'ku przed najeźdźcą. Knapp żałuje, że nie miał czasu/okazji poznać go lepiej.
Ponadto poznajemy holograficzno-ogrodnicze hobby Henglaara, co ociepla jego wizerunek.
Wracająca do zdrowia Illiana zostaje na stacji pomagać w walce z Grey.
Znów przełom, który nie przyniesie przełomu, znów budowanie continuity. Parę fajnych wątków tła, ale brak rzetelnej SFowości.

Ogólnie każda z tych historii zasłużyłaby pewno na solidne 3/4, bo brak tu żenujących wpadek typu bermanizmów, bohaterowie zachowują się raczej z sensem (choć Knapp jest przeszarżowany), procedury działań i bitwy zdają się być przedstawione z sensem, postępowaniem bohaterów kierują ideały Treka znane z kanonu itd., ale przez błahość i skrótowość (swoje dokłada też chaotyczne przeskakiwanie akcji ze statku na statek i od bohatera do bohatera*) nawet najlepszy z tych odcineczków zasługuje zaledwie na 2/4. Brak też Problemowości w roddenberry'owskim stylu (acz doczekamy się jej, jeszcze pod koniec drugiego sezonu, a rozkwitnie za kolejne dwa sezony, gdy do ekipy dołączy Carlos Pedraza, jeden z lepszych fan-scenarzystów), póki co są to takie sobie bajeczki ze świata Treka.
Nie żenująco, ale stanowczo i nie wybitnie. Najlepiej wypadają Titanic z Executorem, dla nich warto to zobaczyć.

* co powoduje, że poza Knappem i tymi, których osobowości znamy z kanonu, dostajemy dość bladą ludzką masę, jednostek różniących się głównie płcią, gatunkiem, wiekiem/doświadczeniem i kolorem skóry... (Henglaar niby się nieco wyróżnia, ale póki co dostał może minutę-dwie czasu ekranowego)

EDIT: jeszcze trochę o HF:
http://cheek.org/theview/2007/20070716.htm
http://cheek.org/theview/2004/20041004.htm
Dathon
Użytkownik
#373 - Wysłana: 27 Gru 2014 09:49:07
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
bije na głowę swoją prostą i głupiutką "Lolani" "Mind Siftera".

Na EAS oba dostały po 7/10.
Empata Wolkanin
Użytkownik
#374 - Wysłana: 27 Gru 2014 13:25:39
Odpowiedz 
A co myślicie o twórczości Evivy - Lot Von Brauna, cykl o Polaku z XXI wieku? Wg. mnie są to świetne książki.
Dathon
Użytkownik
#375 - Wysłana: 27 Gru 2014 13:49:50 - Edytowany przez: Dathon
Odpowiedz 
Empata Wolkanin

Myślimy że robisz Pan offtopa spamując cały czas o tamtej k...obiecie.

Nudzisz Pan Panie Senok.
Q__
Moderator
#376 - Wysłana: 27 Gru 2014 14:13:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Empata Wolkanin

W istocie trudno nie zgodzić się z Dathonem, że jest coś dziwnego w tym, że co drugi post wspominasz o w/w fanfikach. W tym wypadku w dodatku offtopując, bo temat poświęcony jest fanfilmom, nie fanowskiej pisaninie. Tym bardziej, że gdybyś skorzystał z forumowej przeglądarki wiedziałbyś, że kto chciał się wypowiedzieć nt. "Czy leci z nami Polak?" itp. zdążył już to uczynić w innym temacie. Bo o tym, że wspominana raz po raz przez Ciebie fan-autorka niekoniecznie jest tu powszechnie lubiana już słyszałeś...
Twierdziłeś, że nie szukasz tu awantur, więc..?

Dathon

Wiesz coś, czego ja nie wiem (i sugerujesz, że mamy tu do czynienia z przypadkiem sockpuppetingu)? Hmm...

ps. Do końca roku raczej banować nie zamierzam, ale nie szalejcie Chłopcy...

EDIT: wracając do tematu... Wired poświęca ostatnio sporo uwagi STC - fajnie:
http://video.wired.com/series/obsessed
Empata Wolkanin
Użytkownik
#377 - Wysłana: 27 Gru 2014 16:37:48 - Edytowany przez: Empata Wolkanin
Odpowiedz 
Wspominam bo nadal nie mogę się od was dowiedzieć dlaczego macie taki pogląd na te fanfiki i ich autorkę. Nawet zbytnio nie wiem kim jest Eviva.

Czy ja jestem ślepy czy nie ma tutaj wyszukiwarki forumowej?

To dopiero mój drugi post o tym. No ten będzie trzecim.
Mav
Użytkownik
#378 - Wysłana: 27 Gru 2014 17:20:52
Odpowiedz 
Empata Wolkanin:
Czy ja jestem ślepy czy nie ma tutaj wyszukiwarki forumowej?

a



Dathon:
Myślimy że robisz Pan offtopa spamując cały czas o tamtej k...obiecie.

Hmmm... czy tylko mi się wydaje, że tekst "o tamtej k...obiecie" ma w przekazie "o tamtej kurwie", ale autor niby ugryzł się w język i zamienił na "kobiecie"?

Naprawdę bardzo to niskich lotów.
Elaan
Użytkownik
#379 - Wysłana: 27 Gru 2014 17:49:58 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Empata Wolkanin:
nadal nie mogę się od was dowiedzieć dlaczego macie taki pogląd na te fanfiki i ich autorkę. Nawet zbytnio nie wiem kim jest Eviva.

Tę niewiedzę łatwo nadrobić.

http://startrekmine.blogspot.com/
http://lubimyczytac.pl/autor/69762/luiza-dobrzynsk a
http://asymaka.blogspot.com/2014/07/luiza-dobrzyns ka-wywiad-i-konkurs.html

Eviva jest nie tylko utalentowaną pisarką i - co często idzie w parze - osobą bardziej wrażliwą na pewne sprawy i ludzkie zachowania.
Jest także osobą niezależną w swoich poglądach, do tego nawykłą wyrażać je bez owijania w bawełnę. A to nie każdemu się podoba.
I choć nie powinno tak być, osobista niechęć pewnych osób do autorki [do tego wyrażana w sposób, który budzić może tylko niesmak i politowanie - przykładem post niejakiego "D...athona" nr 375] przenoszona jest w sposób nieuprawniony i nieracjonalny na jej fanfiki.
Nie zawsze i nie we wszystkim z Evivą się zgadzam, ale lubię i cenię ją ogromnie. Mało kto bowiem okazał mi tyle bezinteresownej życzliwości i przyjaźni.
Dathon
Użytkownik
#380 - Wysłana: 27 Gru 2014 18:00:24 - Edytowany przez: Dathon
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Hmmm... czy tylko mi się wydaje, że tekst "o tamtej k...obiecie" ma w przekazie "o tamtej kurwie"

Panie Mav koleżanke miałem na myśli ale ona już nie koleżanka tutejszych. Na własne życzenie.

Elaan

Elaan:
Eviva jest nie tylko utalentowaną pisarką

O jej talentach legendy kronżom. Czarne.

http://pawelpollak.blogspot.com/2014/12/eviva-kaml iwa.html
http://pawelpollak.blogspot.com/2013/10/pisarz-sel f-publisher-grafoman.html
Q__
Moderator
#381 - Wysłana: 31 Gru 2014 19:51:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracając do tematu...

Mav

Napisałeś swego czasu (o "Mind-Sifterze"):
Mav:
Oszałamiające 2800 wyświetleń wersji stereo i aż ponad 200 wersji 5.1 Surround, czyli w sumie niecałe 3 tysiące, to dosyć przygnębiający wynik, który gdzieś pokazuje "siłę" fanprodukcji.

Tymczasem twórcy Axanaru się chwalą:

Prelude to Axanar has been viewed over 500,000 times since its release on YouTube on August 15, 2014 -- that's just four months (to the day) ago!
https://www.facebook.com/StarTrekAxanar/posts/6941 70567364136
Od tamtego czasu wynik zresztą skoczył, teraz jest to 542 429 wejść.

(Jasne, należy pamiętać o widzach oglądających 'PtA" po raz n-ty - sam swego czasu regularnie wracałem do tej produkcji - ale...)


EDIT:
Warto też poinformować, że do producentów - wspominanego tu parę razy - Equinoxa dołączył - wiadomo który - James Cawley:

http://startrekequinox.com/facebookpost/its-offici alstar-trek-equinox-will-be-produced-by-phase-ii-m ore-detail/
http://startrekequinox.com/facebookpost/star-trek- equinox-raffle-with-new-york-comic-con-being-such- a-huge-success-and/
http://vimeo.com/109285699
http://vimeo.com/109445119
To zaś skład reszty ekipy:
http://startrekequinox.com/crew/
A to - obsada tejże, dość dziwnej, produkcji:
http://startrekequinox.com/characters/character-ca rds/
Dathon
Użytkownik
#382 - Wysłana: 5 Sty 2015 11:33:59
Odpowiedz 
Jak Pan Admin o Cawleyu.

https://www.youtube.com/watch?v=unJtORGwYok

Cud! Cud! W końcu bedzie. (Kiedy?)
Q__
Moderator
#383 - Wysłana: 6 Sty 2015 14:25:41
Odpowiedz 
Q__:
Star Trek Cataja - The Falkenhorst Chronicles/.../ - 02 "Erste Anzeichen"

Wersja z angielskimi napisami:
http://www.youtube.com/watch?v=3ILRJoJpJMo

Dathon

Dathon:
W końcu bedzie. (Kiedy?)

Wiem, że pytasz retorycznie, ale ponoć w lutym..
szwagier
Użytkownik
#384 - Wysłana: 7 Sty 2015 01:08:50
Odpowiedz 
Ja tylko wrzucę moje 3 grosze... patrząc na niektóre produkcje fanów, to osobiście byłoby mi wstyd tworzyć takie filmy, będąc świadom moich nietalentów i nieumiejętności, czy to technicznych, czy aktorskich. Ze zwykłego szacunku do ST - dałbym sobie spokój. Dlatego też nie robię wiele rzeczy, które lubię - nie komponuje muzyki, nie piszę piosenek, ani nie gram w kadrze Polski w piłkę nożną... a nie czekaj... tu bym się wiele nie wyróżniał ;)
Q__
Moderator
#385 - Wysłana: 7 Sty 2015 11:31:03
Odpowiedz 
szwagier

szwagier:
Ja tylko wrzucę moje 3 grosze... patrząc na niektóre produkcje fanów, to osobiście byłoby mi wstyd tworzyć takie filmy, będąc świadom moich nietalentów i nieumiejętności, czy to technicznych, czy aktorskich

Ciekaw jestem, które konkretnie tytuły masz na myśli... i dlaczego, prawie na pewno, jest między nimi HF...?
szwagier
Użytkownik
#386 - Wysłana: 7 Sty 2015 12:29:13
Odpowiedz 
Q__:
Ciekaw jestem, które konkretnie tytuły masz na myśli... i dlaczego, prawie na pewno, jest między nimi HF...?

Gdybym jeszcze pamiętał tytuły ;) W każdym bądź razie "przelatywałem"swego czasu m.in. na yt takie produkcje. HF akurat kojarzę i jest na tej liście
Q__
Moderator
#387 - Wysłana: 7 Sty 2015 12:40:10
Odpowiedz 
szwagier

szwagier:
HF akurat kojarzę i jest na tej liście

Przynajmniej wyróżnia się z tej grupy scenariuszami (i stala, acz powolną, poprawą).

A jakie byś wymienił kontrprzykłady, czyli fanprodukcje godne, Twoim zdaniem, oglądania?
szwagier
Użytkownik
#388 - Wysłana: 7 Sty 2015 13:04:13
Odpowiedz 
Q__:
A jakie byś wymienił kontrprzykłady, czyli fanprodukcje godne, Twoim zdaniem, oglądania?

O to:

https://www.youtube.com/watch?v=CWH5ROnI9Ac

Scena transportu jest genialna
Q__
Moderator
#389 - Wysłana: 7 Sty 2015 13:40:32
Odpowiedz 
szwagier

szwagier:
O to:

A takie z ludźmi..?
szwagier
Użytkownik
#390 - Wysłana: 7 Sty 2015 14:07:30
Odpowiedz 
Ciężko mi znaleźć. Poza Axanar i Phase 2.
 Strona:  ««  1  2  ...  11  12  13  14  15  ...  37  38  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!