USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / bylem w kinie na Star Trek Beyond
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
krzychu
Użytkownik
#1 - Wysłana: 5 Sier 2016 23:23:35
Odpowiedz 
ocena 7/10
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 5 Sier 2016 23:33:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
krzychu

No dobra, niech tam. Co prawda większość z nas zamieściła już swoje wrażenia nt. w/w filmu, ale powiedzmy, że drugi temat o nowym filmie nie zaszkodzi. A nuż zachęci jakiegoś nowego fana do dzielenia się impresjami z wizyty w kinie? (A legalne oglądanie zawsze godne pochwały.)
krzychu
Użytkownik
#3 - Wysłana: 5 Sier 2016 23:41:03
Odpowiedz 
spodobala mi sie filozofia gwiezdnej floty

-starch przed smiercia utrzymuje nas przy zyciu

w odroznieniu od krall : zadawanie cierpienia utrzymuje go przy zyciu
Mav
Użytkownik
#4 - Wysłana: 6 Sier 2016 13:52:19
Odpowiedz 
A ja nie byłem, więc założę temat "nie byłem w kinie na Beyond"
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 6 Sier 2016 13:56:41
Odpowiedz 
Mav

Jeśli temat rozwinie się z sensem, to czemu nie.
Korrd
Użytkownik
#6 - Wysłana: 6 Sier 2016 19:03:58
Odpowiedz 
Ja z kolegą specjalnie pojechaliśmy do Poznania, żeby obejrzeć film w większym gronie trekkerów (przy okazji pozdrawiam Wielkopolski Oddział Gwiezdnej Floty). Najfajniejsze w tym wszystkim było spotkanie z poznańskim fandomem, a Star Trek: Beyond ? Cóż... całe szczęście, że nawaliliśmy się już w pociągu, a w kinie jeszcze dobiliśmy - dzięki temu film był nawet zabawny ;)
MarcinK
Użytkownik
#7 - Wysłana: 6 Sier 2016 20:16:36
Odpowiedz 
krzychu:
bylem w kinie na Star Trek Beyond

W ramach pokuty masz trzykrotnie okrążyć na kolanach sztab główny GF.
Guauld
Użytkownik
#8 - Wysłana: 6 Sier 2016 21:12:47
Odpowiedz 
MarcinK


Bylem w kinie na Star Trek Beyond
więcej grzechów nie pamiętam...

krzychu:
starch przed smiercia utrzymuje nas przy zyciu

Trochę mało to trekowe, ale nie widząc jeszcze filmu nie mam za bardzo jak się do tego odnieść. Spoilery mi w tym wypadku nie robią, może rozwiniesz (albo ktoś inny)?
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 6 Sier 2016 21:47:49 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
może rozwiniesz (albo ktoś inny)?

W sumie to, co kluczowe było już w dialogu McCoy'a i Spocka w drugim trailerze.

Guauld:
Trochę mało to trekowe

Ja wiem? TOS często lubił sobie pofilozofować, stawiajac paradoksalne, na pierwszy rzut oka, tezy...
Guauld
Użytkownik
#10 - Wysłana: 6 Sier 2016 21:59:28 - Edytowany przez: Guauld
Odpowiedz 
Q__:
W sumie to, co kluczowe było już w dialogu McCoy'a i Spocka w drugim trailerze.

A, myślałem już, że może jakiś przebłysk czegoś z tego filmu, o jakim jeszcze nikt nie wspominał.

Q__:
Ja wiem? TOS często lubił sobie pofilozofować, stawiajac paradoksalne, na pierwszy rzut oka, tezy...

Tzn. ja nie twierdzę, że to nie jest teza, jaka w Treku pojawić się nie powinna, wręcz przeciwnie, ale zadowolony byłbym dopiero, jak by jednak zwieńczona była czymś głębszym - acz, na litość, nie interstellarową miłością...

Generalnie to zestawienie

krzychu:
-starch przed smiercia utrzymuje nas przy zyciu

w odroznieniu od krall : zadawanie cierpienia utrzymuje go przy zyciu

skojarzyło mi się prędzej z Władcą Pierścieni i konfliktem Wolnych Ludów z Mordorem.
Maveral
Użytkownik
#11 - Wysłana: 6 Sier 2016 22:21:47
Odpowiedz 
Guauld:
Trochę mało to trekowe

Czego potwierdzeniem jest chociażby odcinek, który wczoraj sobie przypomniałem - TNG 2x02 "Where Silence Has Lease" ;)
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 6 Sier 2016 22:38:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
acz, na litość, nie interstellarową miłością...

I tu mi przypomniałeś sławetny dialog z "Cody" AND:

Trance: I suppose I should start at the beginning.
Harper: You, me, Beka, and Rev on the Maru? I can remember that part.
Trance: No. The real beginning. The “In the beginning” beginning. Once upon a time, there was matter. And energy. And Love. And Love meant that all the matter and all the energy were all bound very tightly together in one place.
Harper: Errr... like before the Big Bang?
Trance: Exactly. And then something new came along. Something that wasn’t Love.
Harper: Hate?
Trance: Worse. Boredom. Some parts of the matter and energy wanted something new. Something different. They became... distinct. Adversarial. In reaction, other individuals arose. Those who wanted Love to continue. Two factions. Who fought a war in Heaven.
Harper: A war in Heaven? Like angels and devils and stuff?
Trance: Exactly.
[Harper’s got a sneaking suspicion. One he’s afraid to confirm, but he can’t help himself.]
Harper: Which side were you on?
[Trance waves her pointy prehensile tail in front of Harper’s face.]
Trance: The tail is a dead giveaway. That’s why I let them shoot it off.
[Harper still can’t believe it.]
Harper: A real live devil? Horns? Pitchfork?
Trance: We called ourselves... well, the best translation is “Lightbringers.” But maybe it’s more accurate to use the Latin. You know any Latin?
[Harper feels his data port.]
Harper: I think I left that chip back in my quarters.
Trance: In Latin, the word for “Lightbringer” is “Lucifer.”
[Harper is seriously freaked out.]
Harper: My best friend is the devil.
[Trance looks moved.]
Trance: I’m your best friend? Harper, that’s so sweet.
Harper: Uh... you’re welcome?
Trance: So. We fought a war. Against Love. We won. And when it was done... we blew up Heaven.
Harper: The Big Bang?
Trance: The Lucifers caused everything to explode. Energy. Life. Excitement. The end to boredom. As the Lucifers blasted the universe into existence, we gathered matter and energy around ourselves. And we burned. Oh, how we burned.
[Trance looks out at the stars. Revealing her tattoo. A sun with a face.]
Trance: And we’re still burning. Today.
Harper: Suns.
Trance: Suns. Lucifers. Devils. (a beat) But Love didn’t die in the War. Love still existed. And Love wanted to restore Heaven. By collapsing existence back into itself.
Harper: You’re saying the Spirit of the Abyss... is... God?
Trance: No. Harper, if there’s a God, It’s greater than you or me or the Abyss. It’s beyond all meaning. All understanding. The Abyss is just the other side of the coin. The Lucifers want energy, chaos, expansion. The Abyss wants harmony, order, singularity.
Harper: So on one side... Love. On the other...
Trance: Blowing Things Up.
[Trance puts on her best “school teacher” expression.]
Trance: It’s the tension between these two forces... Love on one side and Blowing Things Up on the other that makes everything possible. Except there was a problem. In the end, we knew... Love was going to win. In the End, everything was going to collapse back down into singularity again.



Mało co, a mielibyśmy to w kanonie.
Guauld
Użytkownik
#13 - Wysłana: 6 Sier 2016 22:58:54 - Edytowany przez: Guauld
Odpowiedz 
Maveral:
Czego potwierdzeniem jest chociażby odcinek, który wczoraj sobie przypomniałem - TNG 2x02 "Where Silence Has Lease"

Gdyby Kralla zastąpić jakąś istotą, z jaką nie da się walczyć, pokroju Nagilum, to może trzymając się tego zamysłu (przetrwania) nawet coś dobrego by mogło wyjść z filmu. W innej reżyserii oczywiście.

Q__:
In the end, we knew... Love was going to win.

A teraz to jak bym Hathaway słyszał w tej znienawidzonej przeze mnie scenie. Jako metafora to jest nawet fajne, ale jak rzuciłem okiem na dalszy dialog, to zdaje się, że ona mówiła całkiem dosłownie?
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 6 Sier 2016 23:35:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
jak bym Hathaway słyszał w tej znienawidzonej przeze mnie scenie.

Tej?
http://www.youtube.com/watch?v=3-UrWY7bsGM

(Jedno mi się tam podoba: wnętrze statku, kostiumy i to, że gadają tam dłużej niż w ostatnich Trekach. Uups... to chyba więcej niż jedno .)

Guauld:
Jako metafora to jest nawet fajne, ale jak rzuciłem okiem na dalszy dialog, to zdaje się, że ona mówiła całkiem dosłownie?

I tak, i nie. Z jednej strony jest to dosłowne, z drugiej... mamy tu do czynienia z językiem jakim starożytna inteligencja, rozumna gwiazda, usiłuje człowiekowi (fakt, niby trochę upgrade'owanemu, bo cyborgowi, który w dodatku przez jakiś czas w mózgu potężną bazę danych nosił, ale zawsze...) wyjaśnić rozgrywki bytów dalece go przewyższających i ich różnice światopoglądowe. Więc Trek, nawet podwójnie zdekanonizowany (bo jest to odrzucone zakończenie wyrzuconej z kanonu serii), jak zwykle wykręcił się umownością...*

* "Interstellar" udawał, że chce być bardziej serio, to sobie tak nie mógł poradzić...
Guauld
Użytkownik
#15 - Wysłana: 6 Sier 2016 23:55:33
Odpowiedz 
Q__:
że gadają tam dłużej niż w ostatnich Trekach

No dobra, jak na blockbustera to jednak nie lada osiągnięcie .

Q__:
I tak, i nie. Z jednej strony jest to dosłowne, z drugiej... mamy tu do czynienia z językiem jakim starożytna inteligencja, rozumna gwiazda, usiłuje człowiekowi (fakt, niby trochę upgrade'owanemu, bo cyborgowi, który w dodatku przez jakiś czas w mózgu potężną bazę danych nosił, ale zawsze...) wyjaśnić rozgrywki bytów dalece go przewyższających i ich różnice światopoglądowe.

Lemem mi tu zajechało bardzo przyjemnie (trochę Solarisem, trochę Głosem Pana) i tak zacząłem się zastanawiać czy w AND może jednak zalatuje później taką tematyką (przypomnę, że 5 odcinków widziałem), czy po prostu taki wyjątek się trafił i to odrzucony do tego?
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 7 Sier 2016 00:09:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
No dobra, jak na blockbustera to jednak nie lada osiągnięcie

Owszem, acz film od tego nie zmądrzał...

Guauld:
Lemem mi tu zajechało bardzo przyjemnie (trochę Solarisem, trochę Głosem Pana)

Mnie bardziej "Nową kosmogonią" zmiksowaną ze zinfantylizowaną "Prawdą" i z warstwa powierzchniową "Końca dzieciństwa" (to już nie Lem, jak wiemy). Acz - owszem - taki rozmach jest lemowski, a w sumie stapledonowski właściwie (choć mieszanie do tego religii to bardziej Dukaj z Oramusem).

Guauld:
AND może jednak zalatuje później taką tematyką (przypomnę, że 5 odcinków widziałem), czy po prostu taki wyjątek się trafił

Powiem tak... Zdarzają się w AND różne takie przebłyski w różnych sezonach, acz nie stała się ta ANDzia od tego TNG 2.0, raczej - na początku częściej zwycieską, pod koniec coraz bardziej przegraną - konkurencją dla ENTka. Ale przebłyski są.

(Aha: dwa pierwsze sezony i "The Lone And Level Sands" z trzeciego wypada Trekerowi znać tak czy siak.)

Guauld:
i to odrzucony do tego?

Odrzucony, bo autor tej "Cody" i developer AND, Robert Hewitt Wolfe, weteran Treka zresztą, stracił wpływy na rzecz Kevina Sorbo. (I po drugim sezonie odszedł z serialu.)
Empata Wolkanin
Użytkownik
#17 - Wysłana: 7 Sier 2016 22:31:48
Odpowiedz 
krzychu:
byłem w kinie na Star Trek Beyond

Współczuję ci z całego serca.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 8 Sier 2016 01:52:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Empata Wolkanin

Empata Wolkanin:
Współczuję ci z całego serca.

Nie przesadzaj. Po pierwsze: w świetle obecnych wyników Beyond dalszy bojkot tego filmu nie ma już szczególnego ekonomicznego sensu, ta walka z Paramountem jest już praktycznie wygrana (oby tylko nie było to pyrrusowe zwycięstwo kosztem samego Treka...). Teraz jak bojkotować to Discovery. Po drugie: krzychu miał okazję zobaczyć na dużym ekranie choćby te dwie sceny (początek i koniec ST XIII):
http://www.youtube.com/watch?v=CI8gCrQX0WI
http://www.youtube.com/watch?v=L4DVUEb3Tm8
A Ty...?

ps. Poza tym powiedziałbym, że recepcja Beyond b. zależy od pewnego czynnika...
Jeśli ktoś ostatnimi laty sycił głód Treka fanprodukcjami, to będzie w pierwszym rzędzie czuł wkurzenie, że zabrano mu możliwość oglądania ich dalszych części (które scenariuszowo bywały nawet wybitne, jak na średni poziom ST) dając w zamian dość średni film.
Jeśli znów ktoś do fanprodukcji się nie przekonał, czy nie słyszał o nich, ale żył (w fanowskiej części swojego życia) powtórkami wcześniejszych filmów i serii, ucieszy się zobaczywszy błahy, ale dość uroczy, kamyczek dorzucony do kanonicznej mozaiki. I będzie na tak, choć ślepym entuzjazmem raczej nie wybuchnie. Nie odczuł w końcu znaczącej przerwy. (No, chyba, że b. chciał zobaczyć coś nowego.)
Jeśli, natomiast, dla kogoś ostatnimi czasy jedynym kontaktem z ST były filmy Abramsa, a jest fanem z długim stażem, ceniącym w ST inne klimaty, to rzuci się na ten film, będący najbardziej Trekowym kinowym Trekiem od czasu INS i najładniejszym wizualnie po TMP, jak spragniony na łyk świeżej wody.

Niezadowoleni natomiast mogą być głównie fani selektywni, dla których Trek godny uwagi to tylko TNG, tylko DS9, tylko TMP... lub... tylko filmiska JJa. Ci, dla których liczy się tylko TOS (a sprawa fanprodukcji ich nie ruszyła) będą jednak raczej entuzjastyczni.

Przy czym ja tam wszystkie te postawy rozumiem i szanuję. (I powiem więcej: gdyby nie sprawa fanprodukcji dająca mi jak dotąd wrażenie, że Trek głupszy wypiera mądrzejszego, byłbym sympatykiem, jeśli nie umiarkowanym entuzjastą, tego filmu. Bo sam w sobie wypada Beyond znacznie fajniej, niż w kontekście dość chamskiej - i dość nierozważnej tym samym - polityki wytwórni. I w sumie cierpi przez nią, a nie przez swoje - nie tak wielkie - winy.)
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 14 Sier 2016 08:38:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Przykład odbioru Beyond przez nie-fana:
http://www.youtube.com/watch?v=0WPcDCwm0DU

Pod częścią zarzutòw bym się podpisał, ale... b. znamienne wydaje mi się że za jeden z głównych zarzutów robi to, że bogaterowie są nagle sztywni jak w serialu, a i fabuła zdaje się do ich sztywności miejscami dostosowywać... To, że recenzja ozdobiona jest planszą czołówkową... Discovery uważam za znamienne również.
Seybr
Użytkownik
#20 - Wysłana: 14 Sier 2016 13:34:22
Odpowiedz 
Ok widziałem nowego Treka. Co mnie zniesmaczyło, poprawność polityczna. Sulu jest gejem. Przecież inaczej nie można, jak psuć do końca.

Jak film odbieram, obejrzałem - acha. Spodziewałem, się szybkiej akcji, ale nie absurdów. Dajemy skopać sobie tyłek. Hmm, wtedy akcja na planecie nie miała by racji bytu. Żeby tak dać sobie skopać tyłek, gdzie szybki odwrót. Dalej idzie, super motor i Jaylah (fajna kosmitka).
Dalej mega akcja i piękne zakończenie. Nowy Entek i keta w galaktykę.

Szału film nie zrobił, wrażenia tym bardziej. Jak stare treki uważałem czasem za przegadane, tutaj dostaliśmy akcję a treści tyle co kot napłakał.
mozg_kl2
Użytkownik
#21 - Wysłana: 14 Sier 2016 14:51:00
Odpowiedz 
krzychu:
ocena 7/10

grunt to rozbudowana wypowiedź.

Modeee zamknij temat

Mav:
A ja nie byłem, więc założę temat "nie byłem w kinie na Beyond"

ja założę może pójdę do kina.
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 14 Sier 2016 15:16:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Modeee zamknij temat

Trochę szkoda by było. Nawet nie ze względu na post założycielski, a naście z tych po nim....
Eviva
Użytkownik
#23 - Wysłana: 15 Sier 2016 11:01:24
Odpowiedz 
Mówi się, że Beyond zaliczył klapę w Box Office. Ciekawe, bo mnie podobał się dużo bardziej niż poprzednie części. Absurdy mi nie przeszkadzają, przywykłam. Natomiast mamy w zasadzie oryginalną historię, bardzo fajnie poprowadzoną, piękne zdjęcia, Kirk jest dowódcą, nie gówniarzem z nadczynnością hormonalną i choć Jaylah jest grzechu warta, ani myśli jej podszczypywać. Wątek Sulu i jego partnera - gdyby mi nie wyłożono kawę na ławę, powiedziałabym że witał się z jakimś kuzynem i jego córeczką. Spokojnie można przyjąć taką interpretację na podstawie widoku. Po raz pierwszy też prawie zaakceptowałam Quinto w roli Spocka - prawie, bo całkiem się nie da. Rzecz jasna są i minusu. Zoe Saldana w roli Uhury jeszcze bardziej mdła i nijaka niż w poprzednich filmach, co najmniej niejasna motywacja "złoli"... trochę tego jest. Jednak w prawie każdym SF ma się jakieś bzdury, to wliczone w ryzyko. Nie ma co rozdzierać nad tym koszulek. Jak dla mnie film jest bardzo fajny, na pewno lepszy od nowych Gwiezdnych Wojen.
Mav
Użytkownik
#24 - Wysłana: 15 Sier 2016 13:27:30 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
"Beyond" wkroczył na terytorium nowych "Gwiezdnych wojen" i prezentuje się przy nich nędznie, jak pospolita podróba, smutne to. Trailery "Rogue One" zapowiadają zdecydowanie lepszą space opere niż "Beyond" i to pod każdym względem. Ciekawszy świat, ciekawszy tech-stuff, lepsze postacie, lepsi Obcy itd., jednym słowem wszystko lepsze.

Zastanawia mnie olbrzymia krytyka "jedenastki" wśród fanów, a entuzjazm przy "Beyond". Przecież to jedno i to samo. Obydwa filmy z poważnym SF nie mają nic wspólnego, pełne są dziur w fabule, dodatkowo "Beyond" już w ogóle wydaje się pozbawione jakiegokolwiek sensu - this is a $150 million blockbuster about nothing.

"Beyond" kontynuuje z powodzeniem upodabnianie Treka do słabej podróbki SW, co zapewne będzie robił także nowy serial "Discovery" skupiający się na wojence z Klingonami.
Seybr
Użytkownik
#25 - Wysłana: 15 Sier 2016 13:52:25
Odpowiedz 
Eviva:
Mówi się, że Beyond zaliczył klapę w Box Office

Widać fani trzeci raz nie nabrali się.

Eviva:
Natomiast mamy w zasadzie oryginalną historię, bardzo fajnie poprowadzoną

Napisaną na kolanie.

Eviva:
Kirk jest dowódcą,

Po prostu dorósł.

Eviva:
Wątek Sulu i jego partnera - gdyby mi nie wyłożono kawę na ławę, powiedziałabym że witał się z jakimś kuzynem i jego córeczką.

Wybacz ale mężczyźni tak się nie witają. Buziaczek i czułe przytulenie, bleee. Choć faktycznie, może jestem uczulony. Może to jego brat z córeczką.

Na plus filmu można zaliczyć doktora. Dobry humor, trafne spostrzeżenia.
Eviva
Użytkownik
#26 - Wysłana: 15 Sier 2016 14:03:16
Odpowiedz 
Mav:
"Beyond" wkroczył na terytorium nowych "Gwiezdnych wojen" i prezentuje się przy nich nędznie, jak pospolita podróba

Ja w tym nie widzę podróbki "Gwiezdnych Wojen". Chyba trzeba być silnie uprzedzonym, by ją widzieć. Albo nie mieć innych zarzutów. Nie wspominając o tym, że to raczej "Gwiezdne Wojny" są marną podróbką Star Treka.

Seybr:
Buziaczek i czułe przytulenie, bleee.

Zależy od kultury. W Rosji mężczyźni jeszcze nie tak dawno na powitanie całowali się w usta, a gdybyś któremuś z nich zarzucił homoseksualizm, byłyby to Twoje ostatnie słowa na tej ziemi.
Seybr
Użytkownik
#27 - Wysłana: 15 Sier 2016 14:08:48
Odpowiedz 
Eviva:
W Rosji mężczyźni jeszcze nie tak dawno na powitanie całowali się w usta, a gdybyś któremuś z nich zarzucił homoseksualizm, byłyby to Twoje ostatnie słowa na tej ziemi.

Byłem w Rosji i jakoś nie widziałem, a trochę tam posiedziałem i podróżowałem. Nie jednego sztakana wypiłem :P.
MarcinK
Użytkownik
#28 - Wysłana: 15 Sier 2016 14:15:31
Odpowiedz 
Eviva:
Nie wspominając o tym, że to raczej "Gwiezdne Wojny" są marną podróbką Star Treka

A Trek do podróbka Ikarii XB-1
Mav
Użytkownik
#29 - Wysłana: 15 Sier 2016 14:23:05 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Eviva:
Ja w tym nie widzę podróbki "Gwiezdnych Wojen". Chyba trzeba być silnie uprzedzonym, by ją widzieć. Albo nie mieć innych zarzutów. Nie wspominając o tym, że to raczej "Gwiezdne Wojny" są marną podróbką Star Treka.

Jak "Beyond" nie jest podróbką SW to czym jest? Poważnym SF? Ambitnym SF? Hard SF? Blockbusterowym SF (jak Elysium, czy Edge of Tomorrow)? Nie, to typowa space opera, "space fantasy", które bawi się w swoim własnym oderwanym od jakiekolwiek rzeczywistości światem. Światem pełnym kiczowatych, chwilami absurdalnych kosmitów, kolorowej broni rodem z SF lat 60, technologią także w stylu retro, pozbawioną nawiązań do realnego rozwoju, a także, co znamienne, posiadającym wyraźnych czarnych charakterów rodem z komiksów. Trek ma Kralla, Nero, Khana itd., a SW ma swoich.

Czy Elysium lub Edge of Tommorow, czyli lekkie blockbustery SF, mają takich komiksowych villainów? Mają kiczowatych kosmitów? Mają broń w postaci kolorowych "promieni"? Nie. A więc Trek nie jest nawet lekkim blockbusterem SF, to obecnie pełnokrwista "fantasy-space-opera" i jego konkurencją są SW, komiksowe adaptacje jak "Strażnicy Galaktyki" itd.

Według mnie Trek przegrywa w kategorii space opery z SW i to bardzo mocno. Szkoda, że Trek zboczył na dobre w kierunku niepoważnego "space fantasy".
Eviva
Użytkownik
#30 - Wysłana: 15 Sier 2016 16:03:03 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Seybr:
Byłem w Rosji i jakoś nie widziałem

Za Stalina byłeś? Gratulacje

Mav:
Jak "Beyond" nie jest podróbką SW to czym jest?

Kangur też nie jest podróbką zająca. Takie porównania do niczego nie prowadzą, a mnie się "Beyond" podobało dużo bardziej niż "Przebudzenie mocy", przynajmniej nie był w nim żałosnego dupka z pieprzykiem na Cindy Crawford, udającego że jest "stlasnie gloźny". Ani wielkiego hologramu bez nosa, który ni cholery nie robi, ale podobno wszyscy się go boją... Ani kretynizmu w rodzaju błyskawicznego odnalezienia na odległej planecie zaginionego od dziesięciu lat Skywalkera...
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / bylem w kinie na Star Trek Beyond

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!