USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Nie ma Orciego!
 Strona:  ««  1  2  3 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#61 - Wysłana: 30 Gru 2014 13:31:04
Odpowiedz 
Picard

Jeszcze a'propos:
Picard:
Też będziemy mieli włąsnego, kretyńskiego, gadającego szopa?

Tak właściwie wydra byłaby lepszym wyborem. Do załogi Kirka mógłby wszak dołączyć przeniesiony, jak stary Spock, z końca XXIV wieku Stephen T. Otter!

http://en.hiddenfrontier.com/index.php/Stephen_T._ Otter
Ten słynny gwiazdor Hidden Frontier:
Poklok
Użytkownik
#62 - Wysłana: 31 Gru 2014 00:07:35
Odpowiedz 
Q__:
A zwróciłeś uwagę (bo ja to właśnie, dopiero teraz, zauważyłem), jak bardzo trzy ostatnie filmy starego kanonu stanowią odbicie tego, co równolegle działo się w dziedzinie Trekowych seriali?

Analogicznie: można niestety podejrzewać, że wyczekiwany przez fandom serial, gdyby jakimś cudem się ziścił, będzie równał stylistyką i treścią do ambramsowych arcydzieł. Na tyle oczywiście, na ile jest to możliwe przy skromniejszych, telewizyjnych środkach. Co prawda, mniejszy budżet może paradoksalnie wyjść trekowi na dobre...
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 31 Gru 2014 08:49:31
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
Analogicznie: można niestety podejrzewać, że wyczekiwany przez fandom serial, gdyby jakimś cudem się ziścił, będzie równał stylistyką i treścią do ambramsowych arcydzieł.

W sumie dobre wrażenie czego można się było spodziewać od Abramsa i jego ekipy daje nakręcony przez ludzi JJ'a (zdaje się, że nie bez jego inspiracji) i obecnie mający status fanprodukcji Star Trek: Phoenix, o którym zdarzyło mi się pisać:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=11&topic=2941&page=59#msg261514
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3682&page=0#msg274666
Była akcja promocyjna tegoż ST:P na FB mająca wymusić na wytwórniach zrobienie z niego kolejnej oficjalnej serii.
Teraz podobną akcję autopromocyjną podjęli twórcy Star Trek - Renegades z Timem Russem na czele, a to co dotąd upublicznili nawet bardziej niż ST:P wygląda jak Abrams-dla-ubogich.

Era JJa jednak mija... Boję się, że ewentualny nowy serial to będzie już odbicie stylu Lina... Aczkolwiek... w czasach Bermana seriale i filmy trzymała jedna wytwórnia. Teraz seriale ma CBS, co może oznaczać inny kierunek niż w filmach...
Gorzej, że CBS jak dotąd wykazuje się tylko celowaniem w obstrukcji, a to przycina skrzydełka Abramsowi (może i dobrze), a to Cawleyowi, a to Danhauserowi, a to twórcom Axanaru... Strategia psa ogrodnika?
Poklok
Użytkownik
#64 - Wysłana: 31 Gru 2014 14:39:46
Odpowiedz 
Q__:
Teraz seriale ma CBS, co może oznaczać inny kierunek niż w filmach...

Gdzieś czytałem, że sytuacja prawna telewizyjnego treka jest dość zagmatwana: owszem, do już nakręconych seriali prawa ma CBS, ale ponoć nie jest do końca jasne, kto ma prawo tworzyć nowy materiał. Choć nie wykluczam, że autor artykułu plótł po prostu bzdury.
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 31 Gru 2014 14:52:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
Choć nie wykluczam, że autor artykułu plótł po prostu bzdury.

Chyba sam to pisałem także. Nie wykluczam, że plotłem...

Serio natomiast: wygląda na to, że po walce buldogów pod dywanem... wróć... kulturalnych dyskusjach prawników... wyszło jednak na to, że prawa do kręcenia seriali ma tu tylko CBS. (Acz zdaje się, że Paramount będzie mógł się próbować mieszać, tak jak CBS się wmieszało doprowadzając do odsunięcia JJ'a-naszego-kochanego... Choć CBS miało tu silniejsze podstawy, bo ma prawo do marki, a Paramount tylko do kręcenia filmów... cokolwiek to znaczy...)
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 21 Cze 2015 18:21:37
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Zdecydowanie większą determinacje w ratowaniu upadającego SF wykazuje Neill Blomkamp.

Ciekawostka dot. Blomkampa i Treka:
http://variety.com/2013/film/features/why-neill-bl omkamp-said-no-to-star-trek-1200562287/
(Tak: on też mógł reżyserować, odmówił.)
Q__
Moderator
#67 - Wysłana: 7 Cze 2016 16:05:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wiele razy hejtowałem Orciego i Kurtzmana, Borg świadkiem, że zasłużenie... Ale teraz muszę równie zasłużenie pochwalić... Oglądając bowiem wiadomy filmik wsłuchałem się w warstwę dialogową znanej sceny barowej "jedenastki" i zauważyłem, że zdarzała się tym panom spora subtelność i całkiem niegłupie podteksty potrafili w ten dialog wpleść... Dobra, ten tekst o peacekeeping /.../ armada mogli sobie darować (nawet jak "humanitarian" w środek łagodząco wetknęli), ale rzućmy okiem chociażby na ten fragment:

Pike: /.../ Something I admired about your dad, he didn't believe in no-win scenarios.
Kirk: Sure learned his lesson.
Pike: Well, it depends on how you define winning.


I od razu dostajemy - b. głęboki w sumie - spór o definicję zwycięstwa, wygrywania, które inaczej definiuje irytujący młody kryminalista - którym neoKirk w tym momencie jest, a inaczej stary oficer GF. W dodatku jest w to wpleciony b. istotny szczegół biograficzny... dotyczący dwóch linii czasu. Słuchając tego fragmentu z uwagą rozumiemy od razu jak istotną postacią musiał być dla Kirka-Prime jego ojciec. I, że ten nowy - tak jak i stary - oszukując na teście Kobayashi Maru tak naprawdę będzie pokazywał coś więcej niż to, że w jednej rzeczywistości jest łobuzem, a w drugiej perfekcjonistą nie potrafiącym znieść porażki... Nie, to oszustwo jest dla jednej z jego wersji przedłużeniem głębokiej wiary, którą wyniósł z domu (tak to nowy Trek dodaje dodatkowe piętro znaczeniowe Trekowi dawnemu), dla drugiej - formą złożenia hołdu poległemu ojcu i jego ideałom (to, o czym teraz szerzej mówi Beyond), paradoksalną oznaką wychodzenia na ludzi...

A potem pada:

Pike: If you're half the man your father was Jim, Starfleet could use you.

I to jest też b. charakterystyczne dla ST, b. roddenberry'owskie (w AND też się zdarzało), takie ścisłe splecenie idealizmu z cynicznym wręcz pragmatyzmem. Pike mówi tu wprost - "słuchaj, materiale ludzki, GF cię wykorzysta". I to jest b. pokrewne temu momentowi w/w ANDzi, w którym idealizm Hunta wydał się Tyrowi najwyższą (i godną pochwały!) formą egocentryzmu. To jest też bliskie VOY "Basics", gdzie nawet mordercze skłonności Sudera znalazły zastosowanie dla dobra ogółu. I VOY "The Void" gdzie Kaśka proponuje sojusz napotkanym Obcym, nie pytając ich o świadectwa moralności, tylko domagając się zaakceptowania od teraz pewnych - gwarantujących maksymalizację zysków wszystkim - zasad.
Wbrew pozorom G.R. nie był bowiem naiwny, nie kazał czynić dobra dla samego dobra, a dlatego, że się to - przy odpowiednio zbudowanej definicji (kłania się to, o czym była mowa w kontekście zwyciężania) - opłaca. I Trek - Jego dziedzictwo - jest tym myśleniem przesiąknięty.
Tutaj jest to samo - propozycja pozytywnej przemiany życia wynika tyleż z idealizmu proponującego, co z jego głębokiego przekonania, że będzie to opłacalne i dla młodego Kirka (który w życiu odnajdzie sens i poczucie spełnienia), i dla społeczeństwa (któremu się uzdolniony obywatel nie zmarnuje).
Etyka ST jest - choć można to przeoczyć - etyką utylitarną, zdroworozsądkową*.

* tak, jak Ci kiedyś pisałem Picard, Pike nie bawi się w nawracanie tego młodego Jerka , on mu znajduje zastosowanie, takiemu, jaki jest (jasne, wie, że szkolenie doszlifuje go z czasem)...

Nawet to jest dobre:

Kirk: We done?
Pike: I'm done.


Kapitan pokazuje, że to on kontroluje rozmowę,ale zarazem zostawia rozmówcy wybór ("złożyłem propozycję, zrobisz z nią co zechcesz").

I zauważmy jeszcze - bo cień śmierci Kirka-ojca się nad tym wszystkim unosi - że Pike wcale nie obiecuje neoKirkowi lekkiego (i długiego) życia - pewnie w tej szczęśliwej UFP czas życia pensjonariuszy kolonii karnych jest statystycznie dłuższy niż oficerów GF. On mu "tylko" daje coś czym warto żyć i za co warto umrzeć. I możliwość zrozumienia sensu ojcowskiej śmierci tym samym.

Przy czym trzeba ze smutkiem przyznać jedno - wiele razy w ST XI-XII jest tak, że dobre rzemiosło Abramsa traci na tym, że używane jest do przenoszenia na ekran nonsensów scenariusza. Tu jest na odwrót - te oczojebne (za przeproszeniem) widoczki knajpy, ta okrwawiona kirkowa (a w zasadzie: mało kirkowa) facjata, ten cywilny (a raczej pół-cywilny, kurtka logo GF ma), niepozorny, strój Pike'a... To wszystko odrywa uwagę od tego, co bohaterowie mówią i/lub osłabia ich słów wymowę (zamiast sugerować widzowi: "słuchaj! o ważnych rzeczach jest mowa..."). Tym razem to abramsowe rzemiosło zawiodło pogrążając tym samym wysiłki jego kolegów...

Gdyby inaczej, zręczniej, rzecz była poprowadzona dyskutowalibyśmy o tej scenie latami...
 Strona:  ««  1  2  3 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Nie ma Orciego!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!