USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XII - nasze wrażenia
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  13  14  15  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#121 - Wysłana: 3 Cze 2013 16:26:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
PS. Jestem ciekaw, Q, jak Ci się będzie podobać wnętrze USS Vengeance. Mi bardzo przypadło do gustu (widać, że wojenny i nowoczesny pełną gębą).

Sam jestem ciekaw...

BTW. masz rację, polubiłem hejtowanie, adresowane zresztą w dowolnym kierunku... Dlatego...


Kor

Kor:
Żaden z nich jednak nie zmieniał Treka w Beverly Hills 90210, a właśnie to robi Abrams.

Jeszcze nie zrobił, ale... jeśli jesteś pewien, że Twoje serce to zniesie, to są tacy co zrobili:
http://www.youtube.com/watch?v=liPYEFatXqc
Jo_anka
Użytkownik
#122 - Wysłana: 3 Cze 2013 16:45:57
Odpowiedz 
Pierwsze wrażenie: porównanie STXII 2D i 3D:

Jeżeli macie wybór między filmem 2D, a 3D i o ile zwracacie uwagę na szczegóły, wybierzcie film 2D.
Inaczej będziecie się irytować kiedy będziecie mieć rozmazane plamy na pierwszym planie. Po prostu, ujęcia gdzie ostrość jest ustawiona na obiekt na drugim, 'głębszym' planie nie przekonwertowują się dobrze na 3D. STXII był nakręcony w 2D, a natępnie przerobiony na 3D i to trochę widać...
Q__
Moderator
#123 - Wysłana: 3 Cze 2013 18:22:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Trailer z cytatami z recenzji amerykańskich pism:
http://www.youtube.com/watch?v=KCVj6zh9obA

I refleksje o ST XII pióra dość znanego fana:
http://starfleetlibrary.blogspot.com/2013/06/star- trek-into-dumbness.html
Toudi
Użytkownik
#124 - Wysłana: 3 Cze 2013 18:37:23
Odpowiedz 
Jeśli jeszcze kogoś interesuje moje zdanie:
Abraaaaaams!!! czyli Star Trek roku 2013
Q__
Moderator
#125 - Wysłana: 3 Cze 2013 18:50:32
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
były wśród nich przykłady z których należy czerpać pełnymi garściami jak Star Trek The Next Generation, jak nowa Battlestar Galactica, jak Babylon 5, jak Honorverse i wiele innych.

Tak w sumie chcąc nakręcić naprrawde dobrego Treka nie ucieknie się przed takimi odniesieniami jak TOS, TMP, TWoK, TNG, B5, AND (koncepcja, niekoniecznie wykonanie) i nBSG i ST o jakim wszyscy tu marzymy nie da rady uniknąć nadbudowywania na dorobku ich wszystkich*.

* wszystkie zresztą, bez wyjątku, powstały pierwotnie jako Treki, jak wiadomo...

A'propos Honorverse: zauważyleś jak bardzo cykl HH jest spadkobiercą hornblowerowskiego stylu ST II?
Kor
Użytkownik
#126 - Wysłana: 3 Cze 2013 19:31:47 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
1. Prywatnie umiem sobie "dośpiewać" tylko jedną sytuację, w której może dojść do takiej sytuacji, b. w duchu klasycznej SF (expl. Petecki, Fiałkowski), sytuację, w której zhackowanie programu wymagało informatycznego geniuszu, który wzbudził respekt władz Akademii.

Tu nie potrzeba takiego rozumowania. W oryginalnej linii Kirk się tym wyróżnia, myśli outside the box. W linii alternatywnej robi to jako gówniarz, który chce innym pokazać, jak bardzo jest w sobie zadufany i jak ma ich gdzieś (tak to z boku wygląda). Aczkolwiek w obu przypadkach mamy odejście od jakichś zasad, w pierwszym - można zrozumieć jak dyskusja mogła doprowadzić do takiego, a nie innego rozwiązania dylematu (bo wcześniej nikt tego przecież nie zrobił, pewnie to nie było nawet ujęte prawnie), w drugim - absolutnie nie (bo wymagałoby to całkowitej niezdolności ewaluacji psychologicznej i zdarzenia i samego durnia neo-Kirka).

I tyle. O czym tu dyskutować. Mamy całkowicie inne rysy psychologiczne i biograficzne postaci. Rzecz podstawowa kiedy się próbuje ważyć, jak ocenić coś niespotykanego dokonanego przez danego człowieka, coś nieprzewidzianego. Po co to zrobił? Jak to zrobił? Jak litera prawa rozminęła się z intencją [czy planem] względem tej jednostkowej psychologii? Czy myślał, czy cwaniaczył?

Abramsowi jak zwykle się wydaje, że coś zrozumiał, a nie zrozumiał nic. Nic nowego.

PS. A pewien zakres umowności, szczególnie w nadzwyczajnych okolicznościach, nie jest wcale dziwny. Dziwne by było - ale mogę zrozumieć dlaczego część osób tutaj tego nie widzi - gdyby tej elastyczności nie było. Bo oczywiście - ludzie są robotami i sztywność najlepiej odpowiada funkcjonowaniu społeczeństwa Przecież takie TNG w sposób oczywisty opowiada się za sądem osoby na posterunku przeciw sztywnym regulacjom, które udają, że mają przewidzieć złożoność świata.

Tu nie o to chodzi. Tu chodzi o to, że w TOS admiralicja nie okazuje się głupia, a w wersji Abramsa okazuje się wręcz tępa (tylko ułożony w głowie scenarzystów happy end pozornie ją rozgrzesza, post factum!).
Mav
Użytkownik
#127 - Wysłana: 3 Cze 2013 20:00:01
Odpowiedz 
Kor:
Abramsowi jak zwykle się wydaje, że coś zrozumiał, a nie zrozumiał nic. Nic nowego.

Abrams to, Abrams tamto, a co ze scenarzystami? Od czego oni są?
Kor
Użytkownik
#128 - Wysłana: 3 Cze 2013 20:03:43
Odpowiedz 
Mav

Fakt, masz rację, ale to on sygnuje swoim nazwiskiem projekt i to on wciąga wszędzie tę trójcę popcornowych nieudaczników (oni nawet nie są rzemieślnikami, to półinteligenci sceny scenariopisarstwa),
Q__
Moderator
#129 - Wysłana: 3 Cze 2013 20:09:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Tu nie potrzeba takiego rozumowania.

Nie jestem pewien... W - bardzo pragmatycznej, wbrew pozorom - UFP geniusz wzbudzi szacunek, "zwykłe" oszustwo nie...

Kor:
W oryginalnej linii Kirk się tym wyróżnia, myśli outside the box. W linii alternatywnej robi to jako gówniarz, który chce innym pokazać, jak bardzo jest w sobie zadufany i jak ma ich gdzieś (tak to z boku wygląda)

Zobaczmy jak wygląda to u Gerrolda:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedd ed&v=IZjqtQY8XOM#t=61s
Zauważasz pewien wręcz maniakalny rys u "oryginalnego" Kirka?

Kor:
Rzecz podstawowa kiedy się próbuje ważyć, jak ocenić coś niespotykanego dokonanego przez danego człowieka, coś nieprzewidzianego. Po co to zrobił? Jak to zrobił?

Tu akurat trzeba oddać Abramsowi uczciwość: neoKirk wygłasza b. przekonujące (per se, bo niekoniecznie w zestawieniu z wcześniejszą błazenadą z jabłkiem etc.) uzasadnienie swojego postępowania:
http://www.youtube.com/watch?v=qs0J2F3ErMc

Kor:
Przecież takie TNG w sposób oczywisty opowiada się za sądem osoby na posterunku przeciw sztywnym regulacjom, które udają, że mają przewidzieć złożoność świata.

Zgadza się. TNG opowiada się wręcz za PRYWATĄ, która jednak ma posmak właśnie słusznej oceny tego, co wymyka się regulacjom.

Kor:
trójcę popcornowych nieudaczników (oni nawet nie są rzemieślnikami, to półinteligenci sceny scenariopisarstwa),

Musisz nazywać pewne rzeczy aż tak po imieniu?

(Inna rzecz, że nie wiem jak z Lindelofem, ale u K&O nie jest to... hmm... ograniczenie talentu... wrodzone, raczej nabyte wygodnictwo, bo pamiętam ich scenariusze do - świadomie - arcykiczowatego, le b. błyskotliwego serialu Jack of all Trades. Oto co nadmiar budżetu i popcornowa konwencja robi z ludzi.)
Toudi
Użytkownik
#130 - Wysłana: 3 Cze 2013 20:19:15
Odpowiedz 
Q__:
Tu akurat trzeba oddać Abramsowi uczciwość: neoKirk wygłasza b. przekonujące (per se, bo niekoniecznie w zestawieniu z wcześniejszą błazenadą z jabłkiem etc.) uzasadnienie swojego postępowania:

Ale nawet się nie broni, stwierdza że nie wierzy w scenariusze bez wyjścia. Potem monolog ma Spock i wszytko przerywają.

Natomiast uważam, że faktycznie można było wybronić to oszustwo, gdyby nie było tak aroganckie. W warunkach jakie osiągnę neoKirk po zmianie totalnie nie miało znaczenie co on zrobi. Stracił osłony. Nie wiem gdyby Kirk kazał im się wycofać zamiast je niszczyć, jeszcze arogancko 1 torpedą na okręt. A nie mógł ich unieruchomić fazerami?

I tak najbardziej rozbawiła mnie scena w sali kontroli, gdzie nagle wszystko gaśnie, zapala się ze zmienionymi ustawieniami, a oni pytają się jak on to zrobił... Ja bym przerwał ćwiczenie w celu znalezienia przyczyny awarii. ale co ja tam wiem.
Kor
Użytkownik
#131 - Wysłana: 3 Cze 2013 20:21:17 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
Nie jestem pewien... W - bardzo pragmatycznej, wbrew pozorom - UFP geniusz wzbudzi szacunek, "zwykłe" oszustwo nie...

Ha! Ale Ty jesteś tu staroświecki. Geniusz mylisz ze zdolnością wykazania się w jakieś dziedzinie (co wymaga systematycznej pracy latami, żeby zaczął się pokazywać), ale tak naprawdę można być geniuszem i nie osiągnąć nic. Kirk pokazał, że myśli niestandardowo, łamie powierzchowną intencję, ale jednocześnie stawia dylemat: co jest ważniejsze, taki durny udawany test w symulacji, czy kreatywność? Taka interpretacja może być też wzbogacona tym, że może samo prawo nie uwzględniało takiej sytuacji. To tylko domysł, ale pokazuje, że nie potrzeba informatyki by Kirk pokazał swoje, nazwijmy to umownie, IQ. Może nikt nie przewidział przeprogramowania testu. Może było to tak głupio ujęte, że ktoś otwiera test, a kończy go rozwiązanie testowej sytuacji. Nikt się nie zastanowił, że ktoś może zmienić środek.

Q__:
Zauważasz pewien wręcz maniakalny rys u "oryginalnego" Kirka?

Błędy gry aktorskiej

Q__:
Tu akurat trzeba oddać Abramsowi uczciwość: neoKirk wygłasza b. przekonujące (per se, bo niekoniecznie w zestawieniu z wcześniejszą błazenadą z jabłkiem etc.) uzasadnienie swojego postępowania

Ani to tłumaczenie nie jest dla mnie przekonujące - czysta sofistyka, wręcz przykład na czym polega (fałszywe zestawienie: że jak testujący może oszukiwać, gdzie oszustwo jest walorem testu, tak wtedy testowany również może oszukiwać i to w dowolny sposób; przecież to jest absurd; to pokazuje tylko butę neo-Kirka, szukanie tanich, nielogicznych wymówek i wygłaszanie ich publicznie - jedyny walor jaki tu widzę, to gdyby neo-Kirk wprost powiedział, że pokonałem Was własną bronią i tylko to miałem na myśli, ale on zdaje się bredzić w odcieniach moralnych, że oszustwo jest zawsze oszustwem, co jest brednią w przypadku testów!*), ani tym bardziej nie wpisuje się w szerszy kontekst. W czym jest lepszy oryginał? W niedopowiedzeniu. Nie pokazaniu. Coś, czego Abrams, jako Abrams i jego szajka, nie zaczęli nawet rozumieć.

* Mówiąc najprościej, jak dziś jestem w stanie - nie da się testować działania na człowieka oszustwa, kiedy się zakłada, że oszustwo zawarte jako próba w teście usprawiedliwia fałszowanie testu. Właśnie po to przy różnych testach podpisuje się pewne papiery, że wyłącza się je z ogólnie przyjętej moralności. Bo inaczej pewnych zjawisk albo w ogóle by się nie dało zbadać, albo nie dałoby się ich zbadać w pełnym zakresie. Czasami o to chodzi - jak się zachowasz wobec działań niemoralnych, albo nieprawnych. Nie daje ci to prawa do tego, że się przyszykujesz, przyjdziesz z kosą i wybijesz całe badanie. Nie, Ty właśnie np. masz dostać w mordę i pokazać swoją reakcję jako obywatel państwa Pacyfizm.

Co nie oznacza, że mamy dopuszczać jako dozwoloną dowolną taką umowę (wszyscy np. wiemy na jaki skraj może doprowadzić ludzi bieda). Ale nie widzę żadnego problemu z dopuszczeniem testu KM. I każdy doskonale wie po co jest i jak ma działać. Moralne tłumaczenia neo-Kirka, są więc żałosne. Chyba, że Wy interpretujecie je jako co innego, to z chęcią wysłucham takiej argumentacji.
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 3 Cze 2013 20:35:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Ale nawet się nie broni, stwierdza że nie wierzy w scenariusze bez wyjścia.

No to jest jednak poważna filozoficzna deklaracja, a jednocześnie wyznacznik b. swoistej kwalifikacji charakterologicznej (ten facet nigdy się nie podda, zawsze da z siebie wszystko).

Toudi:
I tak najbardziej rozbawiła mnie scena w sali kontroli, gdzie nagle wszystko gaśnie, zapala się ze zmienionymi ustawieniami, a oni pytają się jak on to zrobił... Ja bym przerwał ćwiczenie w celu znalezienia przyczyny awarii. ale co ja tam wiem.

Dobradoba... Wszyscy wiemy od ilu lat Trek jechał na uproszczeniach i umownościach. W Treku wiele rzeczy jest literalnie bez sensu, ale n planie symbolicznym znaczą coś b. istotnego. Tak jest i tym razem.

Kor

Kor:
To tylko domysł, ale pokazuje, że nie potrzeba informatyki by Kirk pokazał swoje, nazwijmy to umownie, IQ.

Niemniej rys informatyczny byłby fajny, bo inaczej można mieć wrażenie, że JTK pokonał program czystą siłą swojego ego.

Kor:
Błędy gry aktorskiej

Zgoda, jest to przeszarżowane. W dodatku "na dziś" mamy fragment prezentujący drobny urywek sytuacji (nie widzimy samego oszustwa). Niemniej... serio byłbym ciekaw Twojej pogłębionej analizy tego, co ma nam tu do powiedzenia Gerrold.
Kor
Użytkownik
#133 - Wysłana: 3 Cze 2013 20:59:33 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
serio byłbym ciekaw Twojej pogłębionej analizy tego, co ma nam tu do powiedzenia Gerrold.

Chcesz mnie złapać na moją niepamięć - pamięć szwankującą jak nasi budowlańcy - i że pewnie czegoś nie zauważyłem, a to odmieniłoby moje zdanie? Mam sam się pokonać? Dobra, spróbuję, ale najpierw - wybacz - odświeżę sobie kino. Bo ja mogę totalnie bredzić. Ja naprawdę mam coś z pamięcią. Więc pewnie zajmie mi to jakiś przedział czasowy, nie wiem - jutro, pojutrze, nie będę obiecywał bo zbyt znam siebie.
mozg_kl2
Użytkownik
#134 - Wysłana: 3 Cze 2013 21:20:14
Odpowiedz 
Powrót "Twin Peaks" wciąż prawdopodobny?

Czyżby David Lynch tęsknił za swoim kultowym "Miasteczkiem Twin Peaks"? Wiele na to wskazuje, a rewelacje te potwierdzają aktorzy.


Podczas gali w Muzeum Sztuki Nowoczesnej Orange Country David Lynch spotkał się z aktorami i ekipą produkująca "Miasteczko Twin Peaks". Wśród zaproszonych znaleźli się m.in. Ray Wise, Madchen Amick i Lara Flynn Boyle. Lynch zdradził Wise'owi, że w jego głowie powstaje plan na przywrócenie serialu do telewizji, tak samo jak zrobiła to platforma Netflix z "Bogatymi bankrutami".

Wise zdradził w rozmowie z mediami, że Lynch powiedział do niego takie zdanie: - Ray, miasteczko cały czas istnieje. Wydaje się, że jest możliwe, byśmy mogli tam wrócić. Co prawda, ty już nie żyjesz, ale coś z tym na pewno uda się zrobić. Ile w tym prawdy, a ile żartów? Czy Lynch mówił serio?

za hatak.pl
Kor
Użytkownik
#135 - Wysłana: 3 Cze 2013 21:30:50
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Czyżby David Lynch tęsknił za swoim kultowym "Miasteczkiem Twin Peaks"?

Nie uwierzycie, ale ja właśnie zacząłem oglądać Northern Exposure tj. Przystanek Alaska. Nigdy nie oglądałem poza jakimiś fragmentami epizodów i na razie nie mam jeszcze zdania na temat tego serialu, ale jakoś jak włączę epizod, to skończę na paru. A nic się tam nie dzieje!
Mav
Użytkownik
#136 - Wysłana: 3 Cze 2013 21:36:51
Odpowiedz 
mozg_kl2

Dlaczego ten news jest w tym temacie?
Jo_anka
Użytkownik
#137 - Wysłana: 4 Cze 2013 00:50:04
Odpowiedz 
ST TWoK rozmowy o teście Kobayashi Maru - ścieżka dialogowa polska

Z początku filmu po teście kadetów:

Kirk- Zapewne kręcisz się tu, by dowiedzieć się jaką ocenę wystawię twoim kadetom.
Spock-To zrozumiałe, że jestem ciekaw.
Kirk-Zniszczyli symulator i ciebie razem z nim.
Spock-Kobayashi Maru test często kończy się stratami w sprzęcie i ludziach.
O ile pamiętam, pan zdawał go trzy razy.
Pańskie rozwiązanie było… wyjątkowe.

Kirk-A przynajmniej zupełnie nowe.

Z drugiej połowy filmu w laboratorium na planetoidzie:

Savik-Sir, czy mogę o coś zapytać?
Kirk- Co panią gnębi, poruczniku?
Savik- Kobayashi Maru, sir.
Kirk-Myśli pani, że teraz jesteśmy w podobnej sytuacji?
Savik-Chodzi mi o test. Chciałabym|wiedzieć jak go pan przeszedł.
McCoy-Poruczniku, patrzy pani na jedynego kadeta Floty, który przeszedł niewykonalną misję.
Savik-Jak?
Kirk-Przeprogramowałem symulator, by dało się uratować statek.
Savik- Co?!!!
David Marcus- Oszukiwał.
Kirk-Zmieniłem warunki testu. Dostałem pochwałę za oryginalny pomysł.
Nie lubię przegrywać.

Savik- Czyli nigdy pan nie był w tej sytuacji.
W obliczu śmierci.

Kirk- Nie wierzę w sytuację bez wyjścia.

Przykro mi, ale nie dostrzegam różnicy w podejściu do problemu, old-Kirka i neo-Kirka.
Mav
Użytkownik
#138 - Wysłana: 4 Cze 2013 01:25:51 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Kor, za dużo filozofujesz. Zarówno oryginalny Kirk, jak i neoKirk nie uznają sytuacji bez wyjścia, co sami mówią w obydwu filmach. Logicznym jest więc, że test, który jest tak skonstruowany, że nie pozwala im wykonać zadania, czyli uratowania okrętu Kobayashi Maru, jest dla nich oszustwem, bo w prawdziwym życiu by go uratowali. Praktycznie w każdym filmie udowadniają, że wychodzą z sytuacji beznadziejnych. Takie jest przesłanie wynikające z przejścia tego testu przez Kirka, że dla niego nie ma sytuacji bez wyjścia.
Q__
Moderator
#139 - Wysłana: 4 Cze 2013 01:46:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Powrót "Twin Peaks" wciąż prawdopodobny?

Te media... Ostatnio podawały, że no! no way! no!
http://welcometotwinpeaks.com/news/david-lynch-no- twin-peaks/
a teraz...

Poczekajmy zatem na ew. konkrety, bo póki co mamy tzw. fakty medialne tylko...

Kor

Kor:
Nie uwierzycie, ale ja właśnie zacząłem oglądać Northern Exposure tj. Przystanek Alaska.

Ciekawe, że nie tylko mnie te seriale się ze sobą kojarzą...

Mav

Mav:
Dlaczego ten news jest w tym temacie?

Też się zastanawiam... Inna sprawa, że TP ma swój osobny topic i należało dać newsa raczej tam...

ps. brnąc w offtop - Rafał Kosik o "Eraserhead" Lyncha:
http://rafalkosik.com/eraserhead-glowa-do-wycieran ia
i wracając do tematu - tenże autor o STID (krótko i niepochlebnie):
http://rafalkosik.com/w-ciemnosc-star-trek
(mam wrażenie, że prawie każdy nie-fan uzna zaburaczenie "dwunastki" za typowo startrekowe, a tylko fan będzie równał w górę do najlepszych odsłon cyklu, tak między nami mówiąc)
Mav
Użytkownik
#140 - Wysłana: 4 Cze 2013 12:42:03 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
i wracając do tematu - tenże autor o STID (krótko i niepochlebnie):

"Gwiezdna Flota ma poważne braki kadrowe. Załoga okrętu „Enterprise” liczy jakieś pół tysiąca osób, ale gdy przychodzi co do czego, to wszyscy są zajęci i na najbardziej ryzykowną misję musi się udać kapitan z pierwszym oficerem i lekarzem pokładowym"

Już tyle lat nam to Trek wciska, że to kompletnie przestało być problemem I to jest ciekawa kwestia, w kontekście tego, co napisałeś w innym temacie, o strachu wytwórni przed zmianami. Czy ktoś kiedyś odważy się zostawić głównych oficerów na mostku i wysłać prawdziwy zwiad?
Q__
Moderator
#141 - Wysłana: 4 Cze 2013 13:29:44
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Czy ktoś kiedyś odważy się zostawić głównych oficerów na mostku i wysłać prawdziwy zwiad?

Tak, o ile nazywa się Sylvia Anderson i robi Space 1999:
http://www.youtube.com/watch?v=F84VksHUaLw#t=65s
http://www.youtube.com/watch?v=ISOFdgenJFY
(Nawet w gorszym, drugim, sezonie S:1999 to mamy.)
mozg_kl2
Użytkownik
#142 - Wysłana: 4 Cze 2013 19:38:49
Odpowiedz 
Mav:
Dlaczego ten news jest w tym temacie?

błąd w druku
Kor
Użytkownik
#143 - Wysłana: 4 Cze 2013 21:14:07 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Jo_anka

To dlatego, że nie rzutujesz słów na charakter. Wyrywasz je tym samym z kontekstu. Nie lubić przegrywać można z różnych powodów. Np. z powodu bycia infantylnym, nieodpowiedzialnym bucem. Ale można też po prostu mieć fantazję. Analogicznie: wiara, że nie istnieją sytuacje bez wyjścia może wynikać z dziecinnego zadufania w sobie, buty, a - z drugiej strony - brać się z przekonań filozoficznych lub być wyrazem poglądu, że zawsze należy próbować, a defetyzm nigdzie nie prowadzi, więc lepiej przyjąć takie przekonanie i nim się kierować.

Nie muszę mówić, iż wydaje mi się dość jasne, że neo-Kirk bardziej sytuuje się tutaj po lewej stronie, a Kirk po prawej.

Na skutek tych różnic, również decyzje, a co za tym idzie - kompetencje, dowództwa GF należy w obu tych przypadkach oceniać zupełnie inaczej. Podjęto zbieżną decyzję w odmiennych sytuacjach.
Mav
Użytkownik
#144 - Wysłana: 4 Cze 2013 23:50:17 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Skala USS Vengeance:

v

Troche ich ponioslo. Choc z drugiej strony mamy ciekawa uwage:

d

Jeszcze Prime Universe mogloby sie wybronic tym, ze poszli w ilosc. Defiant jest maly, a co za tym idzie latwy w budowie. Tyle, ze przez cale 7 lat DS9 pojawily sie tylko trzy, w tym dwa zniszczono. W potyczce z Borgiem w FC, gdzie Defiant powinien byc w ilosci przypominajacej rozwscieczony roj, byl tylko ten jeden z DS9
Toudi
Użytkownik
#145 - Wysłana: 5 Cze 2013 00:28:17
Odpowiedz 
Mav:
Troche ich ponioslo. Choc z drugiej strony mamy ciekawa uwage:

Poniosło już ich w 11, teraz muszą już to tylko ciągnąć.

Mav:
Defiant jest maly, a co za tym idzie latwy w budowie.

Mały tak, ale łatwy w budowie to on nie był. ;)

Ale 1,5km? Ładnie pojechali rozmiarem. Ciekawe czy to w ogóle było przemyślane?
Kor
Użytkownik
#146 - Wysłana: 5 Cze 2013 00:42:17
Odpowiedz 
Typowy przejaw gigantomanii. Świetnie by się dogadywali z wujaszkiem Adolfem
Mav
Użytkownik
#147 - Wysłana: 5 Cze 2013 00:54:54 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Toudi:
Poniosło już ich w 11, teraz muszą już to tylko ciągnąć.

Narada nie była federacyjna, więc jeszcze to można zrozumieć, bo Trek wielokrotnie serwował olbrzymy, choćby taki przykład:

k

Natomiast co innego okręt Federacyjny. Pierwszy raz chyba przekroczył granice kilometra. Aczkolwiek to okręt wojenny, z niewielką załogą. Ma pewnie dużo zapasów uzbrojenia, grubą warstwę pancerza itd. Więc w jakiś sposób jest to pomyślane.



A tu tekst, który przypadkiem znalazłem, może kogoś zainteresuje: http://www.newyorker.com/online/blogs/closeread/20 13/05/is-star-trek-into-darkness-a-drone-allegory. html
Toudi
Użytkownik
#148 - Wysłana: 5 Cze 2013 01:20:39
Odpowiedz 
Mav:
Narada nie była federacyjna, więc jeszcze to można zrozumieć, bo Trek wielokrotnie serwował olbrzymy, choćby taki przykład:

Nerada, VGer, Scimitar, Borg Cube. on ENTku nie wspominając i VOYu.

Mav:
Natomiast co innego okręt Federacyjny. Pierwszy raz chyba przekroczył granice kilometra. Aczkolwiek to okręt wojenny, z niewielką załogą. Ma pewnie dużo zapasów uzbrojenia, grubą warstwę pancerza itd. Więc w jakiś sposób jest to pomyślane.

Z tego co zauważyłem okręty wojenne mają większe załogi niż eksploracyjne. Bo nawet jak nie obsługa, to naprawa i utrzymanie wymaga sporej ilości ludzi. Na automacie okręt leci tylko do pierwszej bitwy, potem jest już gorzej i gorzej,

Co do zapasów, biorąc pod uwagę, ze torpeda jest wielkości dwóch ludzi, to na takim okręcie będzie ich aż za dużo.

Jestem tylko ciekaw, czy przypadkiem JJA i spółka nie pomylili sposobu w jaki wystrzeliwane są torpedy w ST. Bo ze skanu Entka wynika, że ma przynajmniej 72 tuby burtowe. A nie np 2 (czy ile ich tam było) wyrzutnie przednie i tylne.
Eviva
Użytkownik
#149 - Wysłana: 5 Cze 2013 07:46:35
Odpowiedz 
Toudi:
Ale 1,5km? Ładnie pojechali rozmiarem. Ciekawe czy to w ogóle było przemyślane?

Statek "Red Dwarf" był pono wielkości średniego miasta, więc USS Vengance wypada skromnie
Mav
Użytkownik
#150 - Wysłana: 5 Cze 2013 11:08:25 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Toudi:
Z tego co zauważyłem okręty wojenne mają większe załogi niż eksploracyjne. Bo nawet jak nie obsługa, to naprawa i utrzymanie wymaga sporej ilości ludzi. Na automacie okręt leci tylko do pierwszej bitwy, potem jest już gorzej i gorzej,

Jakieś drony naprawcze mogłyby odciążyć załogę, ale niestety roboty w Treku są czymś praktycznie nieistniejącym. Jak się na przykład pojawiły Exocomp-y w TNG, to się zrobiły inteligentne i już nie mogły pracować

Toudi:
Jestem tylko ciekaw, czy przypadkiem JJA i spółka nie pomylili sposobu w jaki wystrzeliwane są torpedy w ST. Bo ze skanu Entka wynika, że ma przynajmniej 72 tuby burtowe. A nie np 2 (czy ile ich tam było) wyrzutnie przednie i tylne.

No właśnie sobie obejrzałem tą scene i też nie rozumiem. Ze skanu wynika, że są umieszczone na całym boku sekcji maszynowej. Przecież JJ i spółka odpalali torpedy w "11" więc wiedzą, że okręt nie ma kilkadziesiąt wyrzutni.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  13  14  15  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XII - nasze wrażenia

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!