USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Startrek XIII - o czym mógłby J.J.Abrams nakręcić?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  26  27  28  29  30  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#31 - Wysłana: 24 Cze 2013 20:32:38
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Zgadzam się w 100%! Star trek to eksploracja a nie jatka, gdzie wszystko wokół wybucha.

Ale jatka lepiej się sprzedaje. Popatrz, o ile przebił nowy Trek pierwszy film - już zarobił 430.011.000 dolarów, a to pewnie nie koniec. Ludzie lubią młóckę i tyle, a myślenie nie w modzie.
Evelin Siv
Użytkownik
#32 - Wysłana: 24 Cze 2013 21:56:15
Odpowiedz 
Eviva:
Ale jatka lepiej się sprzedaje. Popatrz, o ile przebił nowy Trek pierwszy film - już zarobił 430.011.000 dolarów, a to pewnie nie koniec. Ludzie lubią młóckę i tyle, a myślenie nie w modzie.

Ha, a to, że się sprzedaję, to jestem świadoma...
Myślenie nie w modzie...dobrze to ujęłaś. Ech...i weź się tu doczekaj dobrego Treka w takim społeczeństwie... Odgrzebali tylko historię, żeby kasę zarobić i przyciągnąć nową widownię. Moim zdaniem jak mają niszczyć ideę, to nie powinni się zabierać za odgrzewanie. Ale co taki mały znikomy Trekker możę zrobić. Oni posiadają patenty.
Eviva
Użytkownik
#33 - Wysłana: 25 Cze 2013 07:19:58
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Oni posiadają patenty.

W tym sęk. Gdyby nie to - mój Boże, fanowskie story są o niebo lepsze!
Evelin Siv
Użytkownik
#34 - Wysłana: 25 Cze 2013 23:04:11
Odpowiedz 
Eviva:
fanowskie story są o niebo lepsze!

Racja...stąd mogliby czerpać pomysły - oda samych fanów, którzy najlepiej znają uniwersum i wiedzą, co się podoba (mimo że nawet fani lubią rożne rzeczy w Treku, niekoniecznie te same). Ale przecież dla producentów, to byłoby zniżenie polotów.
Ja już jeden fanowski serial mam na uwadze...eee zapomniałam nazwy ale Q_ o nim pisał, w którymś temacie, co udział biorą też niektórzy aktorzy z ST.
Picard
Użytkownik
#35 - Wysłana: 25 Cze 2013 23:47:56
Odpowiedz 
Q__:
Skoro jednak nie dostanę jednego, ani drugiego marzy mi się by trzynasty film zakończył się interwencją dowodzącego naprawionym Ent-D (lub nawet Ent-E) odbudowanego Daty i przywróceniem starej linii czasu

Wiem, że po części żartujesz ale to jest niewykonalne z jeszcze jednego powodu. Jeśli przyjmiemy za dobrą monetę te tłumaczenia, że nowe filmy dzieją się w równoległym wszechświecie, i że obowiązujące są tu zasady mechaniki kwantowej - chodź nigdy tak nie było w dotychczasowych serialach i filmach! - to gdyby nawet Enterprise E cofnął się w czasie by powstrzymać Nero to nic by nie osiągnął. Ot, po prostu stworzył by nową linie czasu, w której Nero został powstrzymany. Wielu twórców bawiących się multiwersum tego nie rozumie. Weźmy np. zakończenie ostatnio głośnej gry Bioshock Infinite. Przez całą grę twórcy międlili teorię wieloświatu... a później zrobili zwrot o 180 stopni i powiedzieli, że zabijając powstać głównego bohatera w przeszłości, w chwili gdy dokonywał on kluczowego wyboru, można skasować wszystkie linie czasu, w których ów bohater wogóle postanowił choćby spróbować przystąpić do chrztu... Sorry, ale nie tak działa mechanika kwantowa! Zabijając głównego bohatera w przeszłości Elizabeth nie skasowała by żadnych linii czasu, zamiast tego stworzyła by zwyczajnie nową linie, w której ów bohater został utopiony. Widać, że twórcy nie rozumieli w pełni konceptu, którym się bawili. Czyżby Q__ też go nie pojmował?
Mav
Użytkownik
#36 - Wysłana: 26 Cze 2013 01:19:39 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Racja...stąd mogliby czerpać pomysły - oda samych fanów, którzy najlepiej znają uniwersum i wiedzą, co się podoba (mimo że nawet fani lubią rożne rzeczy w Treku, niekoniecznie te same).

Gdyby fani mieli zrobić wspólnie serial, to by się pozabijali już przy tworzeniu ogólnej koncepcji Chyba nie jest możliwe, żeby powstał serial, który zadowoliłby wszystkich starych fanów.
Evelin Siv
Użytkownik
#37 - Wysłana: 26 Cze 2013 10:00:03
Odpowiedz 
Mav
Oj może nie może by się dogadali jakoś, wziąć jakiś takich bardziej dojrzałych, wieloletnich fanów i zaczerpnąć od nich koncepcje. A to prawda, że nie wszystkim się w pełni dogodzi, ale...i tak myślę, że wyszłoby lepiej niż z Abramsem ;p

Albo poprosić o pomoc strych aktorów. Choć niby Nimoy jest zaangażowany w nowego Treka...
Mav
Użytkownik
#38 - Wysłana: 27 Cze 2013 01:09:25 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Evelin Siv:
może by się dogadali jakoś, wziąć jakiś takich bardziej dojrzałych, wieloletnich fanów

Wlasnie tacy sa najgorsi Tyle lat juz siedza w Treku i tyle razy w kolko ogladali swoje ulubione filmy i seriale, ze maja swoja sztywna wizje nowego serialu i beda jej zazarcie bronic, bez kompromisow

Teraz jest tu kryzys, malo aktywnych uzytkownikow, ale jeszcze pare lat temu jakbys zalozyla temat w stylu: robimy wspolnie nowy serial, to sama bys sie przekonala

Dla mnie na przyklad serial ST, taki prawdziwy, najlepszy, musi byc o okrecie. A wielu fanow kombinuje cos z kolonia, akademia GF ( ) stakiem obcych i takie tam. I juz na starcie zaczyna sie powazny konflikt.
Evelin Siv
Użytkownik
#39 - Wysłana: 27 Cze 2013 09:23:04
Odpowiedz 
Mav:
Teraz jest tu kryzys, malo aktywnych uzytkownikow, ale jeszcze pare lat temu jakbys zalozyla temat w stylu: robimy wspolnie nowy serial, to sama bys sie przekonala

Stare dobre czasy...

Mav:
Dla mnie na przyklad serial ST, taki prawdziwy, najlepszy, musi być o okrecie.

Niektórzy, by powiedzieli, że to już oklepane, przeżytek. Ale ja się zgadzam, też bym tak chciała. Zawsze tak było i moim zdaniem mimo wszystko się sprawdzało. Także ja jestem za. I oczywiście główny wątek: eksploracja, a nie ciągle wojny.
Mav
Użytkownik
#40 - Wysłana: 27 Cze 2013 13:38:02 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Stare dobre czasy...

Potrzebny by był nowy, dobry serial, aby te czasy wróciły.

Evelin Siv:
Niektórzy, by powiedzieli, że to już oklepane, przeżytek. Ale ja się zgadzam, też bym tak chciała. Zawsze tak było i moim zdaniem mimo wszystko się sprawdzało. Także ja jestem za. I oczywiście główny wątek: eksploracja, a nie ciągle wojny.

Okręt ma największy potencjał. Można korzystać ze wszystkich możliwości, jakie daje świat ST. Całe bogactwo staję otworem. Można pokazywać kolonie, stację, inne okręty, nowe cywilizację itd. Zamykanie się na stacji, czy jakiejś koloni, jest bez sensu.

Evelin Siv:
I oczywiście główny wątek: eksploracja, a nie ciągle wojny.

Tak, formuła podobna do TNG Żadnej regularnej wojny, jedynie incydenty, jak z Romulanami w strefie neutralnej w TNG Eksploracja, relacje między głownymi rasami i sprawy wewnątrz Federacyjne - prawdziwy Star Trek.
Elaan
Użytkownik
#41 - Wysłana: 27 Cze 2013 18:23:58
Odpowiedz 
Po ST ID wiadomo już przynajmniej o czym "trzynastka" nie będzie.
Uśmiercając Pike`a, Abrams zrezygnował z najważniejszej TOS-owej opowieści: buntu i podróży Spocka na Talos IV.
Może i dobrze się stało, bo "The Menagerie" to wspaniały epizod, a w wydaniu Abramsa nawet Nimoy mógłby tego nie strawić.
Eviva
Użytkownik
#42 - Wysłana: 27 Cze 2013 18:28:34
Odpowiedz 
Elaan:
Może i dobrze się stało, bo "The Menagerie" to wspaniały epizod, a w wydaniu Abramsa nawet Nimoy mógłby tego nie strawić.

I się zwymiotować. Dobrze się stało.
Podejrzewam, że fabuły "trzynastki" nawet sobie teraz nie wyobrażamy... choć mam podejrzenia, że bez odwołań do pon farr się nie obejdzie
Elaan
Użytkownik
#43 - Wysłana: 27 Cze 2013 18:48:48 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Eviva:
choć mam podejrzenia, że bez odwołań do pon farr się nie obejdzie

Cóż, czas leci, a siedem lat to nie wieczność.
Ciekawe tylko, czy Abrams odważyłby się pokazać jak Spock dla honoru i wolkańskich zasad definitywnie rzuca Uhurę.
Tak powinno się stać, ale happy end to dla Amerykanów większa świętość, niż krowa dla hinduistów.
Osobiście, chętniej niż Borga zobaczyłabym w "trzynastce" panoszące się na błyszczącym mostku Enterprise stada głodnych Tribbli.
Ale Abrams sięgnie pewnie po coś bardziej "wystrzałowego": Doomsday machine lub komputer Daystroma.
Picard
Użytkownik
#44 - Wysłana: 27 Cze 2013 19:55:07
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Choć niby Nimoy jest zaangażowany w nowego Treka...

A bidulek po ostatnim filmie zarzekał się, że już skończył z odtwarzaniem roli Spocka. Tu ktoś podsunął mu pod nosek czek na pokaźną sumkę i w cudowny sposób zmienił zdanie. Widać nie tylko kobieta zmienną jest.

Mav:
Dla mnie na przyklad serial ST, taki prawdziwy, najlepszy, musi byc o okrecie. A wielu fanow kombinuje cos z kolonia, akademia GF ( ) stakiem obcych i takie tam. I juz na starcie zaczyna sie powazny konflikt.

Okręt gwiezdny? Ale to już było... i to cztery razy: TOS, TNG, VOY, ENT. Sądzę, że ta konwencja poniekąd się wyczerpała. Kolonia Federacji? Czemu nie? zawsze to coś nowego. O ile planeta nie wyglądała by jak kanadyjskie lasy rodem ze StarGate to jestem jak najbardziej za, mogło by być ciekawie. Akademia GF. Nie, stanowczo nie. Wyszedł by kolejny serial w stylu Star Trek 90210. To właściwie teraz robi Abrams tylko miesza to z filmem akcji. Jedyny pomysł tego typu, który był by dopuszczalny to coś w stylu TNG Lower decks gdzie akcja serialu rozciągnięta jest na jakieś siedem lat podczas, których nasi bohaterowie powoli awansują, pnąc się po kolejnych szczeblach kariery. Seria mogła by się kończyć objęciem przez głównego bohatera/bohaterkę dowództwa nad małym okrętem bądź niewielką stacją kosmiczną. Statek obcych? Czemu nie? Znowuż to coś innego, inny punkt wiedzenia i coś co idzie na przekór antropocentryzacji. Czemu nie?

Evelin Siv:
Stare dobre czasy...

Po pierwsze aby to forum odżyło trzeba zakazać dwóch rzeczy: rozmów o polityce - w szczytowym okresie popularności tego forum istniał taki nieformalny zakaz i wówczas wszystkim żyło się znacznie lepiej -, oraz rozmów o Abramsie. Oba te zagadnienia powodują jedynie święte wojny i są zarzewiem niezgody i konfliktów. Nie przypominam sobie ani jednej konstruktywnej dyskusji na oba wymienione tematy. Więc zabrońmy ich na forum! Chodź wiem, że mąciciele nie pozwolą na ich zamknięcie bo lubią oni flame war.

Elaan:
Ciekawe tylko, czy Abrams odważyłby się pokazać jak Spock dla honoru i wolkańskich zasad definitywnie rzuca Uhurę.

Wiem, że miało się nie mówić o Abramsie ale to za bardzo kuszące, sorry. Ja się dziwię, że jeszcze tego wątku nie poruszył. Przecież to coś rodem z teen drama, a jego grupą docelową są właśnie nastolatki! Mógł by pozować na kogoś kto porusza ambitne tematy. Przecież tu prawa jednostki do szczęśliwego związku z kosmiczną cizią skonfrontowane są z potrzebami wymierającej rasy! No i oczywiście inaczej niż w TOS The City on the edge of forever gdzie Kirk dla ratowania historii poświęcił kobietę, którą kochał pseudo-Spock wybrał by kosmiczną cizie. Bo tak jak pisała na swym blogu Eviva ten facet myśli rozporkiem. I wtedy mielibyśmy ostateczne splunięcie w twarz wszystkim ideą ST. Cale szczęście wydaje mi się, że ta tematyka wiązała by się ze zbyt dużą ilością stania w miejscu i gadania, a tego J.J i jego widownia nie ścierpi.

Elaan:
Ale Abrams sięgnie pewnie po coś bardziej "wystrzałowego": Doomsday machine lub komputer Daystroma

Prawdopodobnie. Ostatecznie przecież ten facet i jego scenarzyści to istna kopalnia pomysłów i powiew świeżego powietrza. na razie dwa razy pod rząd skopiowali Nemesis, po raz trzeci też mogą to zrobić. O, mam! Komputer Daystroma zamontowany zostaje na Doomsday machin dostaje świra i zaczyna mścić się na Federacji niszcząc jej planety.
Mav
Użytkownik
#45 - Wysłana: 27 Cze 2013 22:15:05 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Okręt gwiezdny? Ale to już było... i to cztery razy: TOS, TNG, VOY, ENT. Sądzę, że ta konwencja poniekąd się wyczerpała. Kolonia Federacji? Czemu nie? zawsze to coś nowego.

Przecież dzięki okrętowi mamy dostęp do wszystkiego co ma galaktyka do zaoferowania! Setki koloni, baz, terytoriów itd. To jest potencjał. Jak taka formuła ma się wyczerpać? Co daje kolonia? No co? Daje NUUUUUUDEEEEEEEE... Co tam miałoby się dziać ciekawego? Jasiek i koledzy zgubiliby się w lesie? Jeśli Star Trek został mocno wyciśnięty przez 5 seriali, to najgorsze co można zrobić, to dotykowo się ograniczać umiejscawiając akcje na statycznym terenie.

Dla mnie tylko okręt. Okręt to jeden z głównych bohaterów Star Trek-a, samowystarczalny dom dla załogi, który pomaga im rozwiązywać problemy, dzięki niemu możemy eksplorować kosmos... Kolonia? Nie dziękuję. Jak myślę o nowym serialu, to przychodzi mi mnóstwo pomysłów do głowy, od ogólnej koncepcji do poszczególnych epizodów. Jak myślę o serialu o kolonii, to moja wyobraźnia się dusi, dostaje klaustrofobii
Evelin Siv
Użytkownik
#46 - Wysłana: 28 Cze 2013 00:16:12 - Edytowany przez: Evelin Siv
Odpowiedz 
Mav:
Okręt ma największy potencjał. Można korzystać ze wszystkich możliwości, jakie daje świat ST. Całe bogactwo staję otworem. Można pokazywać kolonie, stację, inne okręty, nowe cywilizację itd.

Zgadzam się i choć Picard mówi, że to już było (tak jak wspominałam, że może ktoś tak myśleć), to mimo wszystko jestem za. Mam sentyment do klasyki
Kolonia hm...może i by mogło powstać parę ciekawych odcinków, ale czy cały serial, by to ścierpiał. Tak czy siak wsiedli by na okręty i gdzieś polecieli, bo ile można siedzieć w miejscu A jak było w DS9, w końcu Defiant wszedł nam na ekran i polecieli...

Mav:
Żadnej regularnej wojny, jedynie incydenty, jak z Romulanami w strefie neutralnej w TNG Eksploracja, relacje między głownymi rasami i sprawy wewnątrz Federacyjne - prawdziwy Star Trek.

TAK Miło spotkać kogoś z podobnymi odczuciami

Elaan:
Ciekawe tylko, czy Abrams odważyłby się pokazać jak Spock dla honoru i wolkańskich zasad definitywnie rzuca Uhurę.
Tak powinno się stać, ale happy end to dla Amerykanów większa świętość, niż krowa dla hinduistów.

Ha, co racja to racja. Dobrze to ujęłaś. Wiesz, ale może doda trochę dreszczyku emocji, że cała sala w kinie krzyknie "Nie rób tego! Nie zostawiaj jej! Tak nie można!"
Picard:
Tu ktoś podsunął mu pod nosek czek na pokaźną sumkę i w cudowny sposób zmienił zdanie. Widać nie tylko kobieta zmienną jest.

To ciekawe czy film naprawdę mu się podoba, czy tylko kasa jaką dostał za niego...Przykre...

Picard:
oraz rozmów o Abramsie. Oba te zagadnienia powodują jedynie święte wojny i są zarzewiem niezgody i konfliktów.

Ale o czym tu gadać, jak nie o Abramsie IMO można o tym rozmawiać, ale w granicach rozsądku. Każdy ma swoje zdanie. Jak się nie zgadzam, to nie komentuje i się nie wyżywam. (czasem nie można się powstrzymać, wiem ). A polityka to tak, stwarza jeszcze większe podziały, dlatego ja się na ten temat nie wypowiadam.

Picard:
I wtedy mielibyśmy ostateczne splunięcie w twarz wszystkim ideą ST.

A jeszcze tego nie zrobili? Zawsze można coś jeszcze sknocić...

Picard:
coś w stylu TNG Lower decks gdzie akcja serialu rozciągnięta jest na jakieś siedem lat podczas, których nasi bohaterowie powoli awansują, pnąc się po kolejnych szczeblach kariery. Seria mogła by się kończyć objęciem przez głównego bohatera/bohaterkę dowództwa nad małym okrętem bądź niewielką stacją kosmiczną.

A to powiem, że mnie zaciekawiło. No może...
A odcinek fajny, bo wreszcie trochę świeżej krwi i o oficerach tych mniej znanych czyli załoga od innej strony, nie tylko mostek i ci główni oficerowie (choć oczywiście przepadam za nimi, ale dobra taka odmiana, przestają wtedy ci inni być tylko tłem).
Picard
Użytkownik
#47 - Wysłana: 28 Cze 2013 12:02:07
Odpowiedz 
Mav:
Przecież dzięki okrętowi mamy dostęp do wszystkiego co ma galaktyka do zaoferowania! Setki koloni, baz, terytoriów itd. To jest potencjał. Jak taka formuła ma się wyczerpać? Co daje kolonia? No co? Daje NUUUUUUDEEEEEEEE... Co tam miałoby się dziać ciekawego? Jasiek i koledzy zgubiliby się w lesie? Jeśli Star Trek został mocno wyciśnięty przez 5 seriali, to najgorsze co można zrobić, to dotykowo się ograniczać umiejscawiając akcje na statycznym terenie.

A nie pomyślałeś, że można było by się nie ograniczać do tej jednej kolonii? Że bohaterowie mogli by eksplorować również inne miejsca w swoim układzie planetarnym? A co ważniejsze sama planeta, na której by przebywali, była by zapewne wielkim i nie zbadanym miejscem, do którego jeszcze nikt nie dotarł. Jakieś artefakty, pozostałości po dawno wymarłych mieszkańcach i zapytanie czemu to oni wymarli? Możemy nawet dorzuć do tego, że do takiego wymierania kultur na powierzchni dochodziło cyklicznie i, że nadchodzi właśnie czas, w którym powinno dojść do kolejnego wielkiego wymierania. I mamy już zarazem tajemnicę i tykający zegar: czy uda się na czas kolonistom rozwiązać zagadkę i uchronić się od zagłady? Do tego wroga fauna i flora, jacyś tubylcy, którzy nie są humanoidalni przez co porozumienie z nimi jest utrudnione. Może nawet to życie jest na tyle odmienne od człekokształtnych, że wcześniej nie zostało odkryte? Ciekawe były by tu próby porozumienia się z takimi istotami. Może w jakimś odcinku kolonii groziło by zderzenie z asteroidą i mieszkańcy sami musieli by znaleźć rozwiązanie problemu i uratować się przed zagładą? Może w innym prawa do kolonii zaczęło by rościć sobie jakieś obce mocarstwo np. Kardasjanie? Może doszło by do drastycznych zmian klimatu bądź/i katastrof naturalnych i koloniści musieli by się do tego przystosować? Może zaczęła by się szerzyć plaga i musieli by znaleźć lekarstwo? Może znaleźli by na powierzchni rozbite statki innych, nieznanych kultur z technologią, która nawet im się nie śniła? Może podejmowali by wysiłki aby terraformować tą planetę, co zagrażało by miejscowym formą życia - i już mamy konflikt natury etycznej: czy mają prawo bawić się w Boga i ingerować w obcy ekosystem wyłącznie dla własnej wygody? A czy nie fajnie było by gdyby ta kolonia stanowiła owoc wspólnego wysiłku wszystkich potęg kwadrantu Alfa, coś w rodzaju nieszczęsnego Paradise City, które jednak tym razem działa jak należy? I masz mieszankę kultur, ras i zwyczaj. Dorzucić do tego jeszcze jakąś ważką tematykę społeczną: postawić pytanie np. o to czy pokojowa współpraca tak odmiennych kultur jest wogóle możliwa, i mamy serial jak się patrzy!Może jakieś spory polityczne wokół kopni pomiędzy jej założycielami? Marzy mi się aby środowisko tej planety wymyślili do spółki naukowcy z artystami mogło by to dać iście ciekawe rezultaty jak chociażby ten dokument produkcji Discovery channel.

I tu nie ma wygód statku kosmicznego, tutaj bohaterowie muszą zmagać się z prawdziwą dziczą i nieznanym nie wyposażeni w wymyślną technologię okrętów gwiezdnych. Tu liczy się ich pomysłowość i hart ducha. W gruncie rzeczy dostalibyśmy prawdziwą opowieść o pograniczu a tym właśnie miał być w zamyśle Trek: the final frontier. Widzisz, w kilka minut wymyśliłem kilka ciekawych fabuł opartych na pomyśle koloni, myślę, iż zawodowi scenarzyści spisali by się znacznie lepiej niż ja.
Mav
Użytkownik
#48 - Wysłana: 28 Cze 2013 13:17:54 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Evelin Siv:
TAK Miło spotkać kogoś z podobnymi odczuciami

Tak. Nam by się dobrze współpracowało przy tworzeniu nowego serialu

Picard:
A co ważniejsze sama planeta, na której by przebywali, była by zapewne wielkim i nie zbadanym miejscem, do którego jeszcze nikt nie dotarł.

Enteprise w kilka minut potrafił zeskanować każdą planetę. Wiedzą już po chwili czy są tam inteligentne istoty, bakterie, jaka pogoda, skład powietrza, minerały itd. Więc wielkie, niezbadane miejsce odpada.

Picard:
Jakieś artefakty, pozostałości po dawno wymarłych mieszkańcach i zapytanie czemu to oni wymarli? Możemy nawet dorzuć do tego, że do takiego wymierania kultur na powierzchni dochodziło cyklicznie i, że nadchodzi właśnie czas, w którym powinno dojść do kolejnego wielkiego wymierania. I mamy już zarazem tajemnicę i tykający zegar: czy uda się na czas kolonistom rozwiązać zagadkę i uchronić się od zagłady?

Robi się z tego Trekowy "Lost" A uchronić się przed zagładą, która miałaby być rozległa w czasie, to nie problem, wystarczy wezwać okręt... W TNG widać, że początkujące kolonie to kilkaset, może kilka tysięcy osób, ewakuacja to żaden problem.

Picard:
Do tego wroga fauna i flora, jacyś tubylcy, którzy nie są humanoidalni przez co porozumienie z nimi jest utrudnione

Prime Directive kolega zna? Federacja nie założyłaby koloni na planecie, która jest już zamieszkana. Co do obcej fauny i flory, to wygenerowanie takiego obcego środowiska jest bardzo kosztowne (Avatar na przykład) i to tego nie daje samo w sobie jakiegoś wielkiego potencjału fabularnego.

Picard:
Może nawet to życie jest na tyle odmienne od człekokształtnych, że wcześniej nie zostało odkryte?

Jeśli by je przeoczyli, to po ich odkryciu Federacja zapewne opuściłaby kolonie. A jeśli tamci by się zgodzili, aby Fedki zostały, to też nie ma w tym potencjału na dziesiątki odcinków... W TNG takich spotkań było całkiem sporo i starczyły one na pojedyncze epizody.

Picard:
Może w jakimś odcinku kolonii groziło by zderzenie z asteroidą i mieszkańcy sami musieli by znaleźć rozwiązanie problemu i uratować się przed zagładą?

Asteroida zagrożeniem dla koloni Federacji? Czy Ty ich czasem teraz nie obraziłeś? Czujniki są pewnie zdolne wykryć taką asteroidę bardzo wcześnie, pewnie jakiś okręt by wezwali, albo kolonialny prom by wystarczył.

Picard:
Może doszło by do drastycznych zmian klimatu bądź/i katastrof naturalnych i koloniści musieli by się do tego przystosować?

To nie "Ziemia 2" Koloniści nie zostają wyrzuceni z Federacji na pastwę losu. Jeśli coś takiego miałoby miejsce, dostaliby pomoc od Federacji. A ta zresztą, jak wiemy z TNG, potrafi kontrolować pogodę.

Picard:
A czy nie fajnie było by gdyby ta kolonia stanowiła owoc wspólnego wysiłku wszystkich potęg kwadrantu Alfa, coś w rodzaju nieszczęsnego Paradise City, które jednak tym razem działa jak należy?

A kto by się pchał na taki pomysł skoro w ST planet klasy M jest jak grzybów po deszczu? Poza tym relację między rasami w TNG były ciekawe, bo wiązały się z pokazem możliwości. Np. Romulanie pojawiali się w swych potężnych Warbirdach, co budziło respekt, było pokazem sił itd. A jakby to miałoby być na kolonii? Romulanie zaatakowaliby widłami Kardasjan, bo ci zniszczyli im kawałek pola?

Picard:
I tu nie ma wygód statku kosmicznego, tutaj bohaterowie muszą zmagać się z prawdziwą dziczą i nieznanym nie wyposażeni w wymyślną technologię okrętów gwiezdnych. Tu liczy się ich pomysłowość i hart ducha.

Koloniści są dobrze wyposażeni, a planety klasy M, które wybiera Federacja, są przyjazne... To jest Trek, tam nie ma kolonii typu LV-240
Picard
Użytkownik
#49 - Wysłana: 28 Cze 2013 16:12:58
Odpowiedz 
Mav:
Enteprise w kilka minut potrafił zeskanować każdą planetę. Wiedzą już po chwili czy są tam inteligentne istoty, bakterie, jaka pogoda, skład powietrza, minerały itd. Więc wielkie, niezbadane miejsce odpada.

Gdzie tam, zawsze w serialu badali po łebkach. Z konieczności bo konwencja serialu na więcej nie pozwalała, na bardziej szczegółowe badania nie mieli czasu. Zawsze też zdarzyć by się mogło, że te formy życia były by na tyle egzotyczne, że tradycyjne skany by ich nie wykrywały. Np. podczas pierwszego kontaktu z Borg, kiedy Data skanował sześcian po raz pierwszy nie wykrył na nim śladów życia, które jak wiadomo jednak tam było. Odo z DS9 też zdaje się nie był wykrywalny przez tradycyjne skanery.

Mav:
Robi się z tego Trekowy "Lost" A uchronić się przed zagładą, która miałaby być rozległa w czasie, to nie problem, wystarczy wezwać okręt... W TNG widać, że początkujące kolonie to kilkaset, może kilka tysięcy osób, ewakuacja to żaden problem.

Tyle, że Ci ludzie wcale nie musieli by się chcieć wynieść, tak jak np. Maquis nie chcieli zostawić swoich domów w Kardasjańskiej DMZ, ani Indianie z odcinka TNG Journey's end nie chcieli opuścić zajmowanego przez siebie świata. Ostatecznie taka planeta stała by się ich domem i nie chcieli by się z niej wynosić. A w LOST była jakaś archeologia, bo ja sobie osobiście nie przypominam?

Mav:
Prime Directive kolega zna? Federacja nie założyłaby koloni na planecie, która jest już zamieszkana. Co do obcej fauny i flory, to wygenerowanie takiego obcego środowiska jest bardzo kosztowne (Avatar na przykład) i to tego nie daje samo w sobie jakiegoś wielkiego potencjału fabularnego.

Pewnie, że znam dlatego też pisałem o obcych formach życia, które nie rozpoznawalne były by przez tradycyjne skany. Ot, przeszedł mi do głowy kolejny przykład takich stworzeń z TNG Identity Crisis A pewnie, że dobry scenariusz musiał by być, że nie można skupić się na samych stworzonkach. Ale jedną z fajnych rzeczy w fantastyce naukowej jest właśnie to, iż powala ona dotrzeć tam gdzie nie dotarł jeszcze żadne człowiek. A nie każdy plener musiał by być też wygenerowany cyfrowo - jedną z nielicznych zalet pierwszego filmu Abramsa było to jak wyglądał Wulkan. W takie między innymi plenery ekipę serialu powinni zabierać i nałożyć kolorowy filtr na kamerę i już mamy poczucie obcości.

Mav:
Jeśli by je przeoczyli, to po ich odkryciu Federacja zapewne opuściłaby kolonie. A jeśli tamci by się zgodzili, aby Fedki zostały, to też nie ma w tym potencjału na dziesiątki odcinków... W TNG takich spotkań było całkiem sporo i starczyły one na pojedyncze epizody.

O i mamy zarzewie kolejnego ciekawego konfliktu: Federacja chce tych ludzi wyrzucić z ich domów, podczas gdy oni chcą zostać. Z tubylcami natomiast wogóle mogło by nie być początkowo wspólnego języka gdyż byli by oni tak dalece odmienni, że porozumienie było by dalece utrudnione. I oto tym również mógł by być ten serial o szukaniu takiego porozumienia.

Mav:
Asteroida zagrożeniem dla koloni Federacji? Czy Ty ich czasem teraz nie obraziłeś? Czujniki są pewnie zdolne wykryć taką asteroidę bardzo wcześnie, pewnie jakiś okręt by wezwali, albo kolonialny prom by wystarczył.

Okręt może nie dolecieć na czas - patrz DS9 w pilotowym odcinku wezwał na pomoc Enterprise ale nim ten doleciał sytuacja z Kardasjanami została już rozwiązana. A kolonia nie musi mieć wcale tak bardzo rozwiniętych czujników - ten sprzęt, który mają osadnicy z konieczności nie będzie prima sort. Asteroida też mogła by być złośliwie skierowana na kolnie przez, któregoś z sąsiadów, który chciał by aby koloniści wynieśli się ze swoich domów, ale nie chciał by ryzykować otwartej konfrontacji z UFP więc spiskował by za jej plecami. I jest konflikt, który z kolej jest wodą na młyn dla fabuły. Aa co oni z jednym promem przeciwko asteroidzie zdolnej zagrozić całej planecie by zdziałali?

Mav:
To nie "Ziemia 2" Koloniści nie zostają wyrzuceni z Federacji na pastwę losu. Jeśli coś takiego miałoby miejsce, dostaliby pomoc od Federacji. A ta zresztą, jak wiemy z TNG, potrafi kontrolować pogodę.

I we wszystkich koloniach od razu montuje się takie regulatory pogody? W serialu nie raz widzieliśmy, że nie wszystkie kolnie są tak zadbane. Ba, nie wszystkie nawet utrzymują stały kontakt z Federacją. Są też nieprzewidziane zagrożenia, którym nawet Federacja nie jest w stanie zaradzić. Np. istota krystaliczna itp.

Mav:
A kto by się pchał na taki pomysł skoro w ST planet klasy M jest jak grzybów po deszczu? Poza tym relację między rasami w TNG były ciekawe, bo wiązały się z pokazem możliwości. Np. Romulanie pojawiali się w swych potężnych Warbirdach, co budziło respekt, było pokazem sił itd. A jakby to miałoby być na kolonii? Romulanie zaatakowaliby widłami Kardasjan, bo ci zniszczyli im kawałek pola?

Chodzi właśnie o taki eksperyment socjalny mający na celu oszacować czy te rasy mogą żyć ze sobą w pokoju. Taka misja pojednania. Coś jak wspomniane wcześniej Paradise city. A takie zbliżenia pozwoliło by na lepsze poznanie się obcych kultur jak i na zakopanie przepaści jej dzielących - przesłanie w stylu wszyscy jesteśmy ,,ludźmi". Ale twoja uwaga o bitwie na widły jest rzeczywiście zabawna. Kargul i Pawlak w kosmosie! Ot, mógł by być to wątek komiczny jakiego nam trzeba.

Mav:
Koloniści są dobrze wyposażeni, a planety klasy M, które wybiera Federacja, są przyjazne... To jest Trek, tam nie ma kolonii typu LV-240

A kto powiedział, że musi być to zupełnie planeta klasy M? W końcu terraformuje się w Treku również planety innego rodzaju. Przykładem projekt Genesis ale nie tylko.
Mav
Użytkownik
#50 - Wysłana: 28 Cze 2013 19:01:39 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Gdzie tam, zawsze w serialu badali po łebkach. Z konieczności bo konwencja serialu na więcej nie pozwalała, na bardziej szczegółowe badania nie mieli czasu.

Ale z serialu wiemy, że jeśli jakaś planeta jest brana pod uwage jako kolonia lub do terraformowania, to jest badana dokładnie.

Picard:
Tyle, że Ci ludzie wcale nie musieli by się chcieć wynieść, tak jak np. Maquis nie chcieli zostawić swoich domów w Kardasjańskiej DMZ, ani Indianie z odcinka TNG Journey's end nie chcieli opuścić zajmowanego przez siebie świata. Ostatecznie taka planeta stała by się ich domem i nie chcieli by się z niej wynosić

Picard:
i mamy zarzewie kolejnego ciekawego konfliktu: Federacja chce tych ludzi wyrzucić z ich domów, podczas gdy oni chcą zostać.

Ale Trek to Federacja, szerzenie jej ideałów itd. A opcja z zostaniem na siłę na planecie, wiąże się z konfliktem z Federacją lub odejściem od niej, a to nie bardzo mi się podoba.

A teraz ciekawa uwaga: Wszystkie te pomysły, które tutaj dałeś, idealnie nadają się do serialu o okręcie Np. ten:

"Asteroida też mogła by być złośliwie skierowana na kolnie przez, któregoś z sąsiadów, który chciał by aby koloniści wynieśli się ze swoich domów, ale nie chciał by ryzykować otwartej konfrontacji z UFP więc spiskował by za jej plecami. I jest konflikt, który z kolej jest wodą na młyn dla fabuły."

Jest to ciekawa fabuła na odcinek. Okręt otrzymuje wezwanie pomocy od kolonii, której zagraża podejrzana asteroida. Potem okazuję się, że została celowo wysłana - ciekawa fabuła na odcinek lub dwa

Widzisz, co byśmy nie wymyślili my czy inni użytkownicy tego forum, wszystko to można spokojnie umieścić w serialu w takiej konwencji. I to nie pojedyncze pomysły a wszystkie. To jest właśnie siła okrętu. Możemy wszystko

Picard:
Np. podczas pierwszego kontaktu z Borg, kiedy Data skanował sześcian po raz pierwszy nie wykrył na nim śladów życia, które jak wiadomo jednak tam było. Odo z DS9 też zdaje się nie był wykrywalny przez tradycyjne skanery.

Picard:
Pewnie, że znam dlatego też pisałem o obcych formach życia, które nie rozpoznawalne były by przez tradycyjne skany

Picard:
A kto powiedział, że musi być to zupełnie planeta klasy M? W końcu terraformuje się w Treku również planety innego rodzaju. Przykładem projekt Genesis ale nie tylko.

TNG: Home Soil Odcinek idealnie na temat Mamy tam terraformowanie planety, zmienianie ją w klase M. Badanie weryfikacyjne wykazały brak życia, ale jednak tam było i następuję próba kontaktu. Jak widzisz, serial o okręcie spokojnie może opowiadać takie rzeczy, a cała historia zmieściła się w jednym epizodzie... Ciężko by było czerpać z tego na dziesiątki odcinków. Zwrócę także uwagę na fakt, iż terraformowanie planety a kolonia, to dwie różne sprawy. Kolonie zakłada się już na gotowej planecie lub już przemienionej na klase M. Serial o ekipie terraformującej byłby jeszcze nudniejszy, bo ten proces trwa dekady, więc co by mieli tam robić ciekawego przez kilka sezonów?

Picard:
A w LOST była jakaś archeologia, bo ja sobie osobiście nie przypominam?

Nie wiem. Chodziło mi o odkrywanie tajemnic i walkę o przetrwanie.
Picard
Użytkownik
#51 - Wysłana: 30 Cze 2013 12:33:56 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Ale z serialu wiemy, że jeśli jakaś planeta jest brana pod uwage jako kolonia lub do terraformowania, to jest badana dokładnie.

Co nie oznacza, że zawsze uda się na jej powierzchni znaleźć wszystkie interesujące rzeczy. Tarchannen III jest dobrym tego przykładem. Tam przed założeniem koloni nie udało się znaleźć dziwnych istot żyjących na powierzchni.

Mav:
Ale Trek to Federacja, szerzenie jej ideałów itd. A opcja z zostaniem na siłę na planecie, wiąże się z konfliktem z Federacją lub odejściem od niej, a to nie bardzo mi się podoba.

A kto powiedział, że ów konflikt z Federacją muszą scenarzyści rozwiązać w ten sposób, iż koloniści opuszczą UFP? Nie, ostatecznie można wypracować jakiś kompromis. Ważne, że był by jakiś konflikt interesów, a konflikt jest młynem na wodę fabuły.

Mav:
A teraz ciekawa uwaga: Wszystkie te pomysły, które tutaj dałeś, idealnie nadają się do serialu o okręcie

Oczywiście, że taki odcinek można było by też zrobić w serialu, którego akcja dzieje się na okręcie ale jak mówię mój problem z serią rozgrywającą się na statku polega na tym, że to już było - i to cztero bądź nawet pięciokrotnie jeśli liczyć ENT. Kolonia jest natomiast świeżym pomysłem, z którym jeszcze nie mieliśmy w Treku do czynienia.

Mav:
I to nie pojedyncze pomysły a wszystkie. To jest właśnie siła okrętu. Możemy wszystko

Na kolonii teoretycznie też. Nawet podróże w inne rejony kosmosu. Przypuśćmy, że w jakieś jaskini chronionej przed skanem grubą warstwom jakiegoś minerału, znaleziono technologię Iconian:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Iconian]
A ta pozwala na podróże w inne rejony wszechświata a'la StarGate. I cała fabuła też mogła by kręcić się wokół tej technologii. Czy powinniśmy ją zachować czy też należało by ją zniszczyć bo jest ona zbyt niebezpieczna?

Mav:
Ciężko by było czerpać z tego na dziesiątki odcinków.

Czemu? Podałem Ci kilka przykładów na całkiem różne fabuły, ale jestem przekonany, że zawodowy scenarzysta poradził by sobie znacznie lepiej niż ja i wykazał by się większą kreatywnościom. Ciekawą historię da się opowiedzieć w każdym środowisku jeśli ma się wstrząsająco wyobraźni.

Mav:
Mamy tam terraformowanie planety, zmienianie ją w klase M. Badanie weryfikacyjne wykazały brak życia, ale jednak tam było i następuję próba kontaktu.

I widzisz kolejny przykład na to, że skany nie dają bynajmniej 100% pewności, że na planecie nie ma życia. Może nie być tam życia jakie znamy, ale nie oznacza to wcale, iż nie ma go wcale.

Mav:
Zwrócę także uwagę na fakt, iż terraformowanie planety a kolonia, to dwie różne sprawy. Kolonie zakłada się już na gotowej planecie lub już przemienionej na klase M.

Widzisz, nie jestem tego taki do końca pewien. Tarchannen III nie zalicza się raczej do kategorii planet klasy M, z pewnością nie jest rajskim ogrodem. Spójrz na opis tego świata:
The planet was characterized by perpetual twilight, frequent sandstorms and its sparse vegetation, including a variety of dark, spindly plants. The planet's atmosphere stretches up to an altitude of 210 kilometers. This atmosphere was capable of supporting humanoid life-forms.

To samo tyczy się planety Nimbus III, która w najlepszym razie przypomina Tatooine. W obu przypadkach wyobrażam sobie, że terraformacja była by wskazana. Mimo to założono kolonie na powierzchni obu tych światów. Myślę sobie, że nasz hipotetyczny serial o koloni powinien wyglądać nieco jak Trylogia marsjańska:
http://projektinfinitus.pl/fantastyka/ksiazki/326- kim-stanley-robinson-trylogia-marsjanska.html
Kima Stanleya Robinsona gdzie owszem podejmowane są wysiłki terraformacyjne ale na powierzchni istnieją już stałe kolonie.

Mav:
serial o okręcie spokojnie może opowiadać takie rzeczy, a cała historia zmieściła się w jednym epizodzie...

Ponownie mówię, że mój sprzeciw wobec fabuły statek + załoga wiążę się z faktem, że to już było w ST pokazane i to wielokrotnie.
ortkaj
Użytkownik
#52 - Wysłana: 1 Lip 2013 23:17:48
Odpowiedz 
O czym wy marzycie?
Scenariusz będzie na pewno taki: Kirk wraca po dwóch miesiącach z pięcioletniej misji na której znów pokłócił się z młodym Spockiem . Na Ziemi czeka już jakiś Wolkanin, który wyprodukował wirus mający zabić wszystkich Romulan z zemsty za zniszczenie Wolkana, podrzuci wirus Kirkowi ten go zawiezie na Romulus niechcący wprowadzi do środowiska, będzie oskarżony o zdradę w ostatniej chwili uratuje go załoga. Romulanie będą mrzeć jak muchy ale niezawodny stary Spock raz z doktorem uratuje im tyłki, ten Wolkanin co to dał truciznę będzie miał wielki ukryty statek i będzie wielka walka w której Kirk staranuje statek przeciwnika a ten rozpuknie się w przestrzeni. cbdo
Prawa autorskie zastrzeżone.
Picard
Użytkownik
#53 - Wysłana: 1 Lip 2013 23:26:24
Odpowiedz 
ortkaj:
Prawa autorskie zastrzeżone.

Oj, pisz do Abramsa jak w dym!

Ale na serio ludzie, nie macie więcej pomysłów? C'mon, przez chwilę było w tym temacie jak za starych dobrych czasów, kiedy to rozmawiało się o Treku a nie o polityce i Abramsie.
Mav
Użytkownik
#54 - Wysłana: 2 Lip 2013 00:12:12 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Co nie oznacza, że zawsze uda się na jej powierzchni znaleźć wszystkie interesujące rzeczy. Tarchannen III jest dobrym tego przykładem. Tam przed założeniem koloni nie udało się znaleźć dziwnych istot żyjących na powierzchni.

Dla mnie obcy na planecie to za mało, żeby uciągnąć cały serial.

Picard:
A kto powiedział, że ów konflikt z Federacją muszą scenarzyści rozwiązać w ten sposób, iż koloniści opuszczą UFP? Nie, ostatecznie można wypracować jakiś kompromis. Ważne, że był by jakiś konflikt interesów, a konflikt jest młynem na wodę fabuły.

Okręt, co pokazał TNG (na przykład: Coming of Age, The Drumhead, Ensign Ro, The Ensigns of Command) ma największy potencjał jeśli chodzi o wewnętrzne tarcia w Federacji, bo można różne historie opisywać. W przypadku koloni mielibyśmy tylko jeden wątek z niechęcią opuszczenia planety.

Picard:
ale jak mówię mój problem z serią rozgrywającą się na statku polega na tym, że to już było

Picard:
A ta pozwala na podróże w inne rejony wszechświata a'la StarGate. I cała fabuła też mogła by kręcić się wokół tej technologii. Czy powinniśmy ją zachować czy też należało by ją zniszczyć bo jest ona zbyt niebezpieczna

Picard:
Ponownie mówię, że mój sprzeciw wobec fabuły statek + załoga wiążę się z faktem, że to już było w ST pokazane i to wielokrotnie.

Argument, że to już było jest nietrafiony. Nie można robić czegoś na siłę, a pomysł z kolonią jest moim zdaniem robiony na siłę. To nie jest sam w sobie fajny pomysł, tylko szukanie na silę czegoś nowego. Gdyby kolonia była taka super i miała potencjał to już wcześniej by powstał o niej serial.

To już stacja kosmiczna jest o wiele lepsza. Zresztą sam GR wpadł na taki pomysł. Stacja ma to coś z okrętu, jest domem dla załogi, konstrukcją. Dokujące co chwile okręty dają jakieś fabularne możliwości. Stacją jest zamieszana w lokalne sprawy sektora itd. Ale życie pokazało, że DS9 scenarzyści nie ogarnęli i musieli wywołać wojenkę z Dominion, które wylazło z korytarza, żeby serial przetrwał, do tego dorzucili jeszcze Defianta...
Picard
Użytkownik
#55 - Wysłana: 2 Lip 2013 00:38:56
Odpowiedz 
Mav:
Dla mnie obcy na planecie to za mało, żeby uciągnąć cały serial.

Ale ja nie mówię, że oni mieli by być jedyną osią fabuły wokół, której ma się kręcić historia. Przecież zaproponowałem także i inne pomysły.

Mav:
Okręt, co pokazał TNG (na przykład: The Drumhead, Ensign Ro, The Ensigns of Command ) ma największy potencjał jeśli chodzi o wewnętrzne tarcia w Federacji, bo można różne historie opisywać. W przypadku koloni mielibyśmy tylko jeden wątek z niechęcią opuszczenia planety.

Nie koniecznie. Jak mówiłem: mógł by być omówiony dylemat związany z tym czy taką planetę należy terra formować czy też nie, skoro na powierzchni są miejscowe formy życia? Można by poruszyć tematykę pierwszej dyrektywy - może nie wszyscy koloniści chcieli by się do niej stosować? Co jeśli trzeba było by wybrać pomiędzy dobrem kolonii a dobrem obcych, którzy już istnieją na planecie? A może pojawiły by się tarcia polityczne i część kolonistów chciała by opuścić UFP? To tylko kilka luźnych pomysłów...

Mav:
Argument, że to już było jest nietrafiony. Nie można robić czegoś na siłę, a pomysł z kolonią jest moim zdaniem robiony na siłę. To nie jest sam w sobie fajny pomysł, tylko szukanie na silę czegoś nowego. Gdyby kolonia była taka super i miała potencjał to już wcześniej by powstał o niej serial.

Argument, że gdyby kolonia była taka fajna to powstał by o niej serial jest bardzo nietrafiony. Po prostu powielano wielokrotnie schemat załoga i statek bo to był element tradycji, jak także studio wiedziało, że taka formuła serialu się sprzeda wśród fanów. Robiono to właśnie, z wyżej wymienionych powodów, a nie dlatego, że pomysł z kolonią by się nie sprawdził.

Poza tym jak dla mnie to nie jest szukanie na siłę, to jest innowacja, powiew świeżego powietrza. A to jest lepsze od stagnacji i powtarzalności. Kreatywność się liczy.

Mav:
To już stacja kosmiczna jest o wiele lepsza. Zresztą sam GR wpadł na taki pomysł. Stacja ma to coś z okrętu, jest domem dla załogi, konstrukcją.

Moim zdaniem nie. Planeta to całe nowe obce środowisko a odkrywanie takowych jest właśnie jednym z zadań jakie przed sobą stawiał Trek: to explore strange new worlds... Chciał bym zobaczyć taki świat w bardziej szczegółowym ujęciu. Stacja kosmiczna nie daje takich możliwości. I chodź lubię DS9 jako serial science fiction to jako Trek nie wywiązywał się on zasadniczo z misji eksploracyjnej jaką stawiał przed sobą ST.
Mav
Użytkownik
#56 - Wysłana: 2 Lip 2013 01:47:08 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Ale ja nie mówię, że oni mieli by być jedyną osią fabuły wokół, której ma się kręcić historia. Przecież zaproponowałem także i inne pomysły.

Picard:
Nie koniecznie. Jak mówiłem: mógł by być omówiony dylemat związany z tym czy taką planetę należy terra formować czy też nie, skoro na powierzchni są miejscowe formy życia? Można by poruszyć tematykę pierwszej dyrektywy - może nie wszyscy koloniści chcieli by się do niej stosować? Co jeśli trzeba było by wybrać pomiędzy dobrem kolonii a dobrem obcych, którzy już istnieją na planecie? A może pojawiły by się tarcia polityczne i część kolonistów chciała by opuścić UFP? To tylko kilka luźnych pomysłów...

Ale to się nadaję maks na kilka epizodów... No ile można ciągnąć wątek: terraformujemy planetę z obcymi, czy nie? Ile można ciągnąć wątek niezdecydowanych kolonistów?

Picard:
Po prostu powielano wielokrotnie schemat załoga i statek bo to był element tradycji, jak także studio wiedziało, że taka formuła serialu się sprzeda wśród fanów. Robiono to właśnie, z wyżej wymienionych powodów, a nie dlatego, że pomysł z kolonią by się nie sprawdził.

Nie element tradycji, tylko esencja Star Treka.... Nawet sam tytuł mówi o "gwiezdnej wędrówce".

Picard:
Poza tym jak dla mnie to nie jest szukanie na siłę, to jest innowacja, powiew świeżego powietrza. A to jest lepsze od stagnacji i powtarzalności. Kreatywność się liczy.

Kolonia to żadna innowacja. A kreatywność to nowi twórcy serialu mogliby pokazać właśnie z okrętem. Mamy 2013 rok, efekty pozwalają stworzyć ciekawszych obcych, wspaniałe, obce światy (światy, a nie jedną kolonie), jest jeszcze mnóstwo do pokazania w ST. Przychodzi mi cała masa pomysłów na nowy serial. Kolonia tylko zabiera możliwości.

Picard:
Planeta to całe nowe obce środowisko a odkrywanie takowych jest właśnie jednym z zadań jakie przed sobą stawiał Trek: to explore strange new worlds...

WORLDS, nie world... Skupienie się na jednej planecie to strata czasu, skoro z okrętem można zwiedzić dziesiątki ciekawych, różnych unikalnych planet... Po co mi wielce szczegółowa jedna planeta? Oglądałeś "Wirtualna podróż na planetę Darwin 4"? W 90 minut opisali tam dokładnie całą obcą planetę i zamieszkujące ją życie, a Ty byś chciał to rozciągnąć na 7 sezonów.

Badanie planety, szukanie kontaktu z inteligentnym życiem na niej, tarcia z Federacją dotyczące pierwszej dyrektywy... Przecież to nawet na jeden sezon by nie starczyło.

These are the voyages of the starship!
Picard
Użytkownik
#57 - Wysłana: 2 Lip 2013 12:54:39
Odpowiedz 
Mav:
Ale to się nadaję maks na kilka epizodów... No ile można ciągnąć wątek: terraformujemy planetę z obcymi, czy nie? Ile można ciągnąć wątek niezdecydowanych kolonistów?

Ja nie mówię, że to musiały by być jedyne poruszane w serialu wątki. To tylko klika luźnych pomysłów, które wymyśliłem w klika minut - jak już pisałem, sądzę, że zawodowi scenarzyści spisali by się dużo lepiej niż ja.

Sam też pisałem o tym, że ciekawym pomysłem była by kolonia multikulturowa złożona z Federacji, Romulan, Klingonów... Tu można było by pociągnąć wątek Zjednoczenia, o którym już wcześniej pisałem - może ta kolonia to pierwsza nieśmiała próba pokazania, że Wolkanie i Romulanie mogą żyć ze sobą w pokojowej koegzystencji? Można tu nawet wyciągnąć coś dobrego z nieszczęsnego filmu J.J'a. Może obecnie Romulanie uważają Spocka za bohatera bo starał się on ratować ich planetę i chodź mu się nie udało to jednak doceniają jego wysiłek uważając, że poświęcił życie by ratować ich stolice? I stąd zrodziła się ta inicjatywa założenia wspólnej kolonii.

Mav:
Nie element tradycji, tylko esencja Star Treka.... Nawet sam tytuł mówi o "gwiezdnej wędrówce".

Z założenia też ma być to jednak pogranicze. A jak dotąd nie pochyliliśmy się jeszcze nad ludźmi, którzy żyją na takim pograniczu. Lataliśmy jedynie pomiędzy jednym domem takich kolonistów a drugim, nigdzie nie zagrzewając miejsca. Myślę, że czas to zmienić.

Mav:
Kolonia to żadna innowacja.

Czemu nie? pokarz mi serial ST, który eksplorował by tematykę kolonii a przyznam Ci racje.

Mav:
(światy, a nie jedną kolonie),

To tak jakbyś powiedział, że na Ziemi jest tylko jeden rodzaj środowiska naturalnego. Na takiej kolonii też było by na co patrzeć, za całą pewnością.

Mav:
WORLDS, nie world... Skupienie się na jednej planecie to strata czasu, skoro z okrętem można zwiedzić dziesiątki ciekawych, różnych unikalnych planet... Po co mi wielce szczegółowa jedna planeta? Oglądałeś "Wirtualna podróż na planetę Darwin 4"? W 90 minut opisali tam dokładnie całą obcą planetę i zamieszkujące ją życie, a Ty byś chciał to rozciągnąć na 7 sezonów.

Sam zamieszczałem ten film, w jednym z wcześniejszych postów.

A kto Ci powiedział, że szczegółowo? To te dwie sondy miały zbadać całą planetę? Trochę to zabawna teza, to tak jakbyś powiedział, że przedstawiając jeden bądź nawet kilka zbliżonych do siebie obszarów na Ziemi, można opisać szczegółowo całą planetę. Każda planeta klasy M ma na pewno ma tyle różnych stref klimatycznych i unikatowych biosfer, że każda z nich sama w sobie jest obcym światem. No i to nie był by film dokumentalny tylko serial fabularny,a ciekawą historię da się opowiedzieć w każdym środowisku. Inna rzecz, że jeszcze dochodzą do tego inne planety znajdujące się w tym samym układzie słonecznym jak także urządzenie Iconian, które mogło by znaleźć się na planecie, a które pozwoliło by na podróże a'la Stargate.

Mav:
These are the voyages of the starship!

Owszem i te wojaże już były i to pięć razy pokazane. IMO czas na coś bardziej odkrywczego.
Mav
Użytkownik
#58 - Wysłana: 2 Lip 2013 13:13:07 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard

Badanie planety nie uciągnie serialu, bo nikt by nie szalał z zachwytu jak odkryli by nowe zwierzątko albo roślinę. Zjednoczenie głównych ras na kolonii to także strzał w stopę. W TNG wiecznie coś knujący Romulanie to był świetny wątek, tak samo tarcia wewnątrz Klingonów. Jak wszyscy mieliby się zjednoczyć na kolonii to co by się miało dziać? Wspólne śpiewanie przy ognisku, wyprawy na ryby?

Dla mnie siedzenie na kolonii to już nie byłby Trek... Uwielbiam w TNG jak na początku prawie każdego odcinka Picard zaczyna swój dziennik dowódcy, w którym mówi, że lecą do sektora takiego i takiego, że do bazy takiej i takiej, zbadać coś tam, spotkać sie z kimś tam, potem scena na mostku lub gdzieś indziej i zaczyna się zabawa

A gadnie o kreatywności... Ja chcę dobrego Treka, a nie wymyślanie kolonii jako sposobu na świeżość... Jakby się okazało, że nakręcono 10 sezonów TNG, ale dopiero teraz pokażą te pozostałe trzy, to byś nie oglądał? Wzruszył byś ramionami i olał sprawę, bo ILE MOŻNA Z TYM OKRĘTEM? Czy może obejrzałbyś je z radością?

Dla mnie nowy serial to miałby być TNG 21 wieku, eksploracja, incydenty z Romulanami czy Klingonami i innymi gdzieś w różnych miejscach w galaktyce, odwiedzanie różnych stacji, kolonii, badanie tajemniczych zjawisk... A nie jakieś oranie pola i National Geographic na kolonii.
mozg_kl2
Użytkownik
#59 - Wysłana: 4 Lip 2013 16:49:19
Odpowiedz 
Czy Neil Blomkamp wyreżyserowałby "Star Treka"?

Twórca "Dystryktu 9" i "Elizjum" wiązany jest ze "Star Trekiem 3". Czy sam jest zainteresowany reżyserią?


Blomkamp w wywiadzie podkreśla, że jest wielkim fanem "Star Treka", szczególnie serialu "Star Trek: Następne pokolenie". Uważa jednak, że reżyseria takiego filmu nie jest dla niego. Dodaje, że w ogóle stanie za kamerą części jakiejś serii go nie interesuje.


Kiedy studio wyczuje serię, od razu wyczuwają pieniądze. Będą starać się zrobić wszystko, co w ich mocy, aby przyniosła najwięcej pieniędzy. Podczas tego procederu wiele interesujących pomysłów na film gdzieś pod tym znika. Czy chciałbym zrobić "Star Treka" na własnych zasadach bez takiej polityki? Jasne. Czy udałoby mi się zrobić film według mojej wizji? Raczej nie, dlatego nie chcę nawet się do tego zabierać.
mówi Blomkamp
Studio Paramount chce kolejnego "Star Treka" w 2016 roku na rocznicę serii. Z uwagi na zobowiązania J.J. Abramsa wobec serii "Star Wars" studio szuka innego reżysera.

za hatak.pl
Tango
Użytkownik
#60 - Wysłana: 10 Lip 2013 11:25:52
Odpowiedz 
Witam wszystkich!

Obserwuje forum od 2007 roku, może czas końcu się odezwac

Po dwunastce, gdzie JJ ciął, giął, lepił, i robił inne mniej lub bardziej cenzuralne rzeczy z trekiem, czuję przez skórę, że w trzynastce możemy zobaczyć .... klingonów z tzw "gładkimi czołami" i na dokladkę zrebootowanego generala Changa;) Wiecie o co chodzi: napięcie w galaktyce sie zaostrza, klingońskie tajne służby zgodnei z planem młodego ambitnego Changa (może w filmie stracic oko i na koniec donitują mu zaślepke;)) porywają kapsułe z Khanem, zeby storzyc Klingonów z DNA kogoś kto "straszliwie" skopal im tyłki, sprawy sie skomplikują i szeryf Kirk uratuje sytuację , wszystko w oprawie 3D, i oczywiście klingońskim krążownikiem 10 razy większym niż Enterprise

Co wy na to?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  26  27  28  29  30  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Startrek XIII - o czym mógłby J.J.Abrams nakręcić?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!