USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / "Star Trek 2009" - przekład
 Strona:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#1 - Wysłana: 26 Lip 2011 19:20:07
Odpowiedz 
Zgodnie z obietnicą wzięłam się za przekład arcydzieła A.D. Fostera. Trochę to potrwa, bo książka jest wcale gruba, ale na zachętę wklejam tu początek - to, co przetłumaczyłam do tej pory. I po szekspirowsku - Jak Wam Się Podoba?
Eviva
Użytkownik
#2 - Wysłana: 26 Lip 2011 19:25:44 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Gwiazda była ogromna i bardzo stara. Przez miliardolecia siły, który władały nią całe jej długie życie, uległy wreszcie wyczerpaniu. Teraz się zapadała. Grawitacyjny kataklizm zaowocował w końcu spektakularną eksplozją, określaną jako supernowa. W sercu superolbrzyma pozostała już tylko neutronowa gwiazda, zimna i martwa. Cała reszta została rozrzucona eksplozją, tworząc błyszczącą wszelkimi kolorami falę uderzeniową, rozprzestrzeniającą się niemal z szybkością światła i połykającą wszystko na swej drodze. Przez dzień albo dwa pozostałości supernowej będą świecić silniej niż wszystko inne w tym zakątku galaktyki. Gwiazda umarła.
W innym zakątku wszechświata, niczym się nie wyróżniającym miejscu na jednym z ramion galaktyki, narodziło się dziecko. Taka jest równowaga istnienia.
Chociaż przybycie dziecka na świat było mniej dramatyczne niż niż śmierć superolbrzyma, miało być ono nie mniej pamiętne. Tak jak niektóre gwiazdy mają niezwykłe początki, tak i ono było dzieckiem burzy. W tym momencie jednak nie to zaprzątało umysły dwóch medyków nadzorujących poród. Był on wynikiem zetknięcia dwóch kultur, starożytnej i ultranowoczesnej. Z jednej strony było to powodem, dla którego ten poród miał być czymś niezwykłym dla matki, z drugiej zaś groziło możliwością poronienia w każdej chwili. Chociaż obie specjalistki medyczne widziały już setki porodów, były szczególnie skoncentrowane na tym, który miał nastąpić tego poranka. Nie działo się tak dlatego, że ojciec dziecka piastował wysokie stanowisko w ich społeczności i uczestniczył w wielu pracach rządowych.
Działo się tak, gdyż matka - była INNA.
Umywszy noworodka starsza z dwóch specjalistek odnotowała, że malec oddycha spokojnie, jak również energicznie kopie. Jego rzadkie piski przebijały się przez łagodną muzykę, wypełniającą pomieszczenie.
- Jest silny.
Ostrożnie podała go matce. Gdy młoda kobieta wzięła noworodka w ramiona, łzy popłynęły po jej gładkich policzkach.
- Witaj. - szepnęła do dziecka.
Odwoławszy swą mentorkę na bok młodsza z medyczek wyszeptała cicho:
- Dziecko jest zdrowe. Dlaczego ona płacze?
Starsza kobieta wyjaśniła krótko:
- Ona jest człowiekiem.
To tłumaczyło wszystko.
Odległy szmer spowodował, ze obie się odwróciły.
- Nadchodzi Sarek. - powiedziała starsza z medyczek.
Pomimo tego, że jego oddech był przyspieszony z powodu szybkiego kroku, Sarek wydawał się mieć wszystko pod kontrolą. Inaczej mówiąc, był teraz typowym wolkańskim ojcem. Patrzył na wyczerpaną porodem matkę i ich potomka bez uśmiechu, a mimo to duma i afekt były wyraźnie widoczne na jego twarzy.
Wszyscy obecni w pomieszczeniu, mimo że nie okazywali emocji, starali się uzyskać jak najlepszy widok na to, co się działo. Szczegóły tej ciąży i porodu były dość niezwykłe, by usprawiedliwić ich ciekawość.
Uspokoiwszy oddech Amanda Grayson patrzyła z dumą na noworodka. Chociaż była jedynym człowiekiem na tej porodówce, nie czuła się samotna ani wyobcowana. Przywykła już do takiego traktowania i takich obyczajów i chętnie się im poddawała. Poza tym nie była przecież sama. Sarek był przy niej. Jej mąż. I to w samą porę.
Zdjąwszy kaptur z głowy Sarek podszedł do łóżka i ukląkł przy nim. Wypełniwszy swe obowiązki medyczka odstąpiła, by pozwolić rodzicom przeżyć ten szczególny moment razem, jako rodzina. Podobnie jak jej koledzy nic nie mówiła. Komentowanie szczegółów tego unikalnego porodu nie należało do jej obowiązków, a już na pewno nie był to właściwy czas. Jej sprawą było bezpieczne sprowadzenie dziecka na ten świat. Wykonała to, z całym swym doświadczeniem, precyzją i wiedzą. Jakiekolwiek prywatne przemyślenia powinna zachować tylko dla siebie. Inne zachowanie byłoby... niegrzeczne.
Sarek klęczał przy łóżku, obok żony i dziecka.
- Dobra robota.
Mimo radości i bólu Amanda wciąż mogła zdobyć się na sardoniczne:
- Dzięki.
Poczuł się skrępowany.
- Twój ton sugeruje rozczarowanie. Rozumiem to w pełni. Nieobecność w tym krytycznym momencie nie była wynikiem mojej woli. Rada Naukowa zażądała mojej obecności na sesji badającej...
Przerwała mu :
- Nie rób tego. Wiedziałeś, że chcę, byś tu był.
Złowiwszy kątem oka wymianę spojrzeń dwóch położnych Sarek cisnął im własne, które spowodowało natychmiastowe przeprosiny. Sięgnąwszy do małego touchpada przesunął palcem po jego powierzchni. Wypełniająca porodówkę muzyka przycichła.
- Wiedziałaś o tym, że wolkańscy mężczyźni zazwyczaj nie są obecni przy porodzie.
Amanda nie dała się udobruchać.
- Zgodnie z tradycją to ja rodzę. Przeprowadziłam się tu, na obcą planetę, po to by być z tobą. Potrzebuję tego, żebyś był ze mną właśnie dzisiaj. Po to, żebyś trzymał mnie za rękę i mówił, że świetnie mi idzie, nawet wtedy, gdy po prostu oddycham najlepiej, jak umiem.
Na długi moment zaległa cisza, przerywana jedynie gaworzeniem i popłakiwaniem dziecka. Potem Sarek przysunął się do żony najbliżej, jak tylko mógł i powiedział zniżonym głosem:
- Masz rację. Nasza miłość jest silniejsza niż tradycja. Powinienem tu być. Przepraszam.
Na jej twarzy ukazał się promienny uśmiech. Przyciągnęła go do siebie wolną ręką i pocałowała. Teraz razem podziwiali cud, który sprowadzili na ten świat.
- Popatrz - popatrz na naszego chłopca. Jest taki piękny...
- Pomyślałem... - zaczął Sarek
- Jak zwykle. - znów się uśmiechnęła.
Nawet jak na człowieka była niepoprawna, pomyślał z miłością.
- Pomyślałem, że moglibyśmy dać dziecku imię po jednym z najbardziej szanowanych budowniczych naszej kultury. Nazywał się Spock.
Patrząc na swego synka Amanda rozważała propozycję męża, póki ten nie poczuł się zmieszany.
- Twoje milczenie nie sugeruje zbytniego entuzjazmu.
- Nie - zawahała się na moment, potem jej uśmiech powrócił. Dotknęła lekko noska dziecka.
- Spock. Może być. To dobre imię. Spock.
- Dziecko ma twoje oczy. - wyszeptał jej mąż z miłością.
Amanda odsunęła górny róg pieluszki, przykrywający częściowo główkę chłopczyka. Pogłaskała kciukiem jedno ze spiczastych, różowych uszek dziecka - delikatnych jak kwiaty.
- i twoje uszy. - dokończyła miękko.
Elaan
Użytkownik
#3 - Wysłana: 26 Lip 2011 20:12:35
Odpowiedz 
Eviva:
Jak Wam Się Podoba?

Mnie podoba się ogromnie ! Tłumacz to dalej .
Eviva
Użytkownik
#4 - Wysłana: 26 Lip 2011 20:46:28
Odpowiedz 
Elaan

O, to masz jak w banku. Tylko ze to potrwa, jak już miałam zaszczyt.
Elaan
Użytkownik
#5 - Wysłana: 26 Lip 2011 21:38:10
Odpowiedz 
Eviva

To niech sobie potrwa . Chętnie poczekam .
Precyzja przekładu i piękno tekstu przede wszystkim !
mozg_kl2
Użytkownik
#6 - Wysłana: 27 Lip 2011 07:38:13
Odpowiedz 
Eviva

Myśle, że w pełni należy Ci się nagroda gildi trolli w kategorii realizacja nerdowskich marzeń.
Eviva
Użytkownik
#7 - Wysłana: 27 Lip 2011 08:06:05 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2
Użytkownik
#8 - Wysłana: 27 Lip 2011 08:57:32
Odpowiedz 
Eviva

Gildia Trolli nie ma najlepszej opini w niektorych środowiskach, więc uważałbym z tą radościa. Nie mniej, ciesze się, że ktoś podłapał idee o której pisałem jakiśczas temu. Jak będzie całośc to wrzuce w pdf i na mojego ebook readera. Będzie co czytać. Przewidujesz inne pozycje jeszcze?
Eviva
Użytkownik
#9 - Wysłana: 27 Lip 2011 09:53:49 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Gildia Trolli nie ma najlepszej opini w niektorych środowiskach, więc uważałbym z tą radościa.

William Shatner powiedział, odbierając Złota Malinę:
- Zawsze co nagroda, to nagroda.

mozg_kl2:
Przewidujesz inne pozycje jeszcze?

Oczywiście. Jak już zaczęłam, to będę lecieć dalej. Nie przewiduje następnej prelekcji, wystawę mam wielokrotnego użytku, a w długie jesienne i zimowe wieczory trzeba coś robić.
mozg_kl2
Użytkownik
#10 - Wysłana: 27 Lip 2011 10:06:04
Odpowiedz 
Eviva:
William Shatner powiedział, odbierając Złota Malinę:
- Zawsze co nagroda, to nagroda.

Coś w tym jest. Zatem dostajsze statuetkę, tak zwane nerd glasses http://www.istockphoto.com/file_thumbview_approve/ 217108/2/istockphoto_217108-nerd-glasses.jpg

Eviva:
Oczywiście. Jak już zaczęłam, to będę lecieć dalej. Nie przewiduje następnej prelekcji, wystawę mam wielokrotnego użytku, a w długie jesienne i zimowe wieczory trzeba coś robić.

Wyczuwam złośliwą ironie. A będziesz tłumaczyc cośz ENTka?<błagalno płaczliwy ton, i wielki maślane oczy>
Eviva
Użytkownik
#11 - Wysłana: 27 Lip 2011 11:39:32 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
mozg_kl2

Nie mam niestety żadnej książki z tego działu, ale jeśli jakaś mi się napatoczy, to czemu nie?
mozg_kl2
Użytkownik
#12 - Wysłana: 27 Lip 2011 12:53:54
Odpowiedz 
Eviva:
Nie mam niestety żadnej książki z tego działu, ale jeśli jakaś mi się napatoczy, to czemu nie?

A jeśli pomoge temu napatoczeniu to jej szanse się zwiększą?
Eviva
Użytkownik
#13 - Wysłana: 27 Lip 2011 12:55:23
Odpowiedz 
mozg_kl2

Jasne Choć dopiero wtedy, gdy skończę ST 2009
mozg_kl2
Użytkownik
#14 - Wysłana: 27 Lip 2011 14:15:39
Odpowiedz 
Eviva:
Jasne Choć dopiero wtedy, gdy skończę ST 2009

Posiadam w swoim zasobie nowelizacje Broken Bow w wersji pdf(e-book), jeśli to cos daje.
Eviva
Użytkownik
#15 - Wysłana: 27 Lip 2011 17:10:16
Odpowiedz 
mozg_kl2

Jasne że daje, jeszcze jak!
krzychu
Użytkownik
#16 - Wysłana: 27 Lip 2011 17:48:27
Odpowiedz 
musze sie do czegos przyznac po przeczytaniu strony tekstu nic z niego nie zrozumiem i strasznie boli mnie glowa
Doctor_Who
Użytkownik
#17 - Wysłana: 27 Lip 2011 17:54:08
Odpowiedz 
krzychu

Jak tak mam przeważnie przy próbach czytania literatury pięknej na monitorze . A papieru i tuszu zawsze mi szkoda na druk... Ale doceniam trud translatorski.
Eviva
Użytkownik
#18 - Wysłana: 27 Lip 2011 18:14:46
Odpowiedz 
Co w tym było niejasnego? Trochę słownej poezji i narodziny Spocka - taż to nie twierdzenie Fermata.
Doctor_Who
Użytkownik
#19 - Wysłana: 27 Lip 2011 18:43:38
Odpowiedz 
Eviva

Ależ nie, nie - Ty wykonałaś zadanie dobrze. Problem leży w nas, a przynajmniej we mnie - nie potrafię czytać beletrystyki na komputerze, nie umiem się wciągnąć tak jak przypadku obcowania z prostokątnym papierowym obiektem służącym zazwyczaj do podpierania stołów, zwanym też czasem książką.
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 27 Lip 2011 18:53:25
Odpowiedz 
Doctor_Who



Może z czasem... kto wie.
mozg_kl2
Użytkownik
#21 - Wysłana: 28 Lip 2011 08:05:24
Odpowiedz 
Eviva:
Jasne że daje, jeszcze jak!

Jakbyś mogła zatem wysłać maila na mojego maila a w odpowiedxi odeśle Ci Ebooka.

Eviva:
Może z czasem

Ja betonowy fan ksiażek ostatnio powoli przerzucam się na ebooki.
Eviva
Użytkownik
#22 - Wysłana: 29 Lip 2011 08:33:18
Odpowiedz 
mozg_kl2

Próbowała wysłać Ci maila, ale mi go odrzuca. Podaję mój:
eviva66@gmail.com
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 29 Lip 2011 12:20:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Przekład niezły. I koresponduje z moja idee fixe wydania w Polsce kolejnych Trekowych rzeczy (o tym włąśnie spiskowałem z nureczką i fluorem po avangardowych korytarzach ).

Początek powieści.. Hm... Podobne pierwsze zdania już czytywałem (w "Logach", w SW, i bodajże u Resnicka), ale cóż robić.. Taki początek b. dobrze pasuje do SF, to i autorzy z tego faktu korzystają .

ps. czekam na ciąg dalszy .
Eviva
Użytkownik
#24 - Wysłana: 1 Sier 2011 18:33:35
Odpowiedz 
Lecimy dalej
================================================== ======================

Statek gwiezdny USS Kelvin nie był sam. Ten fakt niepokoił kapitana Robau, szczególnie, że dzielił obecnie tę część federacyjnej przestrzeni z niezidentyfikowanym intruzem. Sądząc z wyrazu twarzy porucznik Pitts był nawet bardziej zaniepokojony. Czy to dlatego, że sprawa była niewytłumaczalna, czy z innych powodów, Robau nie potrafiłby powiedzieć.
Cóż, niedługo powinni otrzymać jakieś wyjaśnienia.
Choć Pitts mia ł niewiele do powiedzenia, nie potrafił przestać mówić. Robau zdecydował się mu nie przerywać. Gdy ekscytacja przeważa nad niepokojem, trzeba dać upust emocjom. W ten sposób, gdy dojdzie do kryzysu, opanowanie emocji stanie się łatwiejsze.
-.... Nie wiemy, czemu nasze sensory nie wykryły go wcześniej. To bez sensu, zwłaszcza że jego odczyty grawitacyjne są poza skalą. Powinniśmy mieć większy zakres odczytu niż mamy. Ludzie dostają szału próbując sklasyfikować to coś...
Pitts kontynuował swą wypowiedź nawet wtedy, gdy drzwi windy otworzyły się już przed oboma oficerami, wpuszczając ich na mostek. Nikt tam nawet nie usiłował zachować spokoju. Niektórzy biegali bezładnie od stanowiska do stanowiska, sprawdzając odczyty lub konsultując się z kolegami. Ręce i oczy wszystkich były w ciągłym ruchu.Starsze raporty zamykały się i rozpoczynały nowe.
- Pewnego dnia - pomyślał Robau - będziemy mogli odczytać wszystko za pomocą prostego wejścia w system informacyjny i po prostu porozmawiać z centralną bazą danych statku o wszystkim, co będzie się działo.
Cóż, jeszcze nie było takiej możliwości. Technologia rozpoznawania głosu była dobra przy podstawowych operacjach na statku, ale nie teraz, gdy trzeba było opanować sytuację całościowo. Polecenie źle zinterpretowane przez toster spali grzankę. Polecenie źle zinterpretowane przez statek tak potężny jak Kelvin miało dużo poważniejsze konsekwencje. Gwiezdna Flota pracowała nad tym problemem i na dniach miano wprowadzić taką technologię. Wiedział o tym. Przykładem był ten nowy statek, którego budowy jeszcze nie ukończono...
To nie będzie jego statek, przypomniał sobie, gdy podszedł do niego pierwszy oficer. Cokolwiek stanie im na drodze, będą musieli poradzić sobie z tym przy pomocą tej technologii, jaką aktualnie dysponowali.
- Raport.
- Odczyty pokazują dystorsję grawitacyjną na astronomiczną skalę, kapitanie, jednak nie możemy zlokalizować źródła. Wiem, że to niezwykłe, ale ta anomalia jest nieregularna i - nie wiem, jak inaczej to powiedzieć - jak nie z tego świata. Wciąż staramy się zidentyfikować uskok i...
Przerwał, rzucając się do instrumentów
- Sir, nowy kontakt, dryf zero-trzy-zero!
Zabrzmiał sygnał alarmu zbliżeniowego. Ale CO się zbliżało? Jak sensory Kelvina mogły zostać tak zdezorientowane przez jedną dystorsję grawitacyjną, by nie móc ustalić jej pochodzenia?
Patrząc na Robau sternik podał informację i jednocześnie swą opinię:
- Kapitanie, jesteśmy cały rok świetlny od Klingoińskiej Strefy Neutralnej. Jeśli nie jest to ich kolejna próba prowokacji, to ta dystorsja w ogóle nie ma nic wspólnego z Imperium.
Podszedłszy do sterów Robau zwrócił uwagę na przedni ekran. Przed nimi nie było nic poza morzem gwiazd. Chociaż trudno było przypuszczać, ze wszystkie sensory Kelvina naraz uległy awarii, faktem było, że zawiodły. Coś tam było. Coś naprawdę imponującego. I na pewno nie tak daleko, jak sugerowałyby to odczyty.
- Czy ta anomalia może być wynikiem obecności nowego typu statku?
- Jeśli pochodzi ze statku, nie jest on klingoński - pierwszy oficer był tego pewny - Nie ma w zapisach przykładu takiej dystorsji.
- Zatem, jak powiedziałem, to coś nowego. - Robau wciąż wpatrywał się w ekran, ukazujący pustą przestrzeń przed dziobem.
- W każdym razie coś odmiennego. - wymamrotał pod nosem oficer naukowy, sprawdzając własne instrumenty.
- Tam! - zawołał oficer łączności, który jako pierwszy coś dostrzegł.
Przed Kelvinem eksplodował ogniem gigantyczny pierścień energii. Wyglądał niczym błyskawica burzowa w próżni. Już samo to wystarczyło, by przyciągnąć uwagę wszystkich obecnych na mostku. Jednak nie patrzyli na kłębiącą się dystorsję. Ich uwagę przykuwał statek materializujący się w centrum anomalii.
- Czy to statek? - wyszeptał oficer naukowy z niedowierzaniem..
Abstrakcyjny statek wynurzał się z samego środka dystorsji grawitacyjnej. Ogromna konstrukcja o powalającej geometrii kształtów, wykonana z metalu, stopów i materiałów, których sensory Kelvina nie umiały do końca rozpoznać, Statek Federacji wyglądał przy nim niczym karzeł.Wpatrujący się w niego oficer naukowy przyrównał go w myślach do olbrzymiej, zmutowanej kałamarnicy, która nie mogła przestać rosnąć, aż stała się większa, niż było trzeba. Rozległe, gładkie krzywizny z ciemnego materiału, rozświetlone od wewnątrz, jak jakieś zaborcze ramiona wyciągały się w stronę małego Kelvina.
- Wygląda na to, że ktokolwiek zaprojektował ten statek, po prostu nie umiał przestać budować. - powiedział oficer naukowy - Byłem w kilku historycznych budowlach, które w taki sposób powstały. Ich właściciele po prostu dodawali pokój po pokoju bez żadnego planu.
Wskazał na przedni ekran.
- Nie wiem, co to jest i skąd pochodzi, ale jeśli zbudowali to Klingoni, to jestem gotów połknąć d'k tahg ostrzem naprzód.
Chociaż wielkość przybysza była naprawdę imponująca, Robau bardziej martwił się tym, jaki jest jego cel, nie wymiary.
- Odebraliśmy od nich jakiś przekaż, na jakiejkolwiek częstotliwości?
Patrząc na swą konsolę oficer łączności potrząsnął głową.
- Nie, kapitanie. Wszystkie kanały milczą. O ile mogę to stwierdzić, oni nie rozmawiają nawet między sobą.
- Jest za cicho. - pomyślał Robau niespokojnie. Ktoś, kto kryje się za takim olbrzymem, powinien mieć coś do powiedzenia. Statek był zbyt mocno oświetlony na to, by mógł być opuszczonym wrakiem. Czy jego załoga teraz ogląda Kelvina, i co przy tym myśli? Trudno było sformułować jakieś, choć najbardziej ogólnikowe przypuszczenie. Równie trudno było podjąć decyzję, jak zareagować na milczenie intruza.
- Wywołujcie ich. Czy na pewno jest gdzieś nie zarejestrowany jako eksperymentalna forma statku?- Na pewno, sir - odpowiedział pierwszy oficer.
Robau wiedział, ze podniesienie osłon może zostać zrozumiane jako wrogi gest. Jednak pasywność mogła się okazać śmiertelnie niebezpieczna.
- Żółty alarm, podnieść osłony.
- Osłony podniesione, sir - gdy oficer taktyczny powtórzył komendę, cały mostek zareagował w odpowiedni sposób, a potem cały statek. Przerywano posiłek, kończono rozmowy, zamykano urządzenia rozrywkowe i cała załoga pospieszyła na stanowiska bojowe.
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 1 Sier 2011 18:57:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Niezłe. Miło sobie przypomnieć kapitana Robau .
ortkaj
Użytkownik
#26 - Wysłana: 1 Sier 2011 20:17:06
Odpowiedz 
Eviva
Fajne tłumaczenie
Uważam, że masz star trekowego czuja - teksta.
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 1 Sier 2011 20:18:30
Odpowiedz 
ortkaj

Dzięki
Po tylu latach na tym forum i na kilku innych muszę chyba coś mieć
Elaan
Użytkownik
#28 - Wysłana: 1 Sier 2011 20:34:33
Odpowiedz 
Eviva:
- Wygląda na to, że ktokolwiek zaprojektował ten statek, po prostu nie umiał przestać budować. - powiedział oficer naukowy

Czy ten opis nie sugeruje przypadkiem, że Nero w oczekiwaniu na Spocka rozbudowywał Naradę bez ładu i składu ?
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 1 Sier 2011 20:38:12
Odpowiedz 
Elaan

To bardzo możliwe - w końcu zwykły statek górniczy nie dokopałby chyba całe GF.
Elaan
Użytkownik
#30 - Wysłana: 1 Sier 2011 20:44:07
Odpowiedz 
Eviva

Nie jestem pewna, ale czy stary Spock nie wspomina gdzieś, iż Nero zjawia się o 25 lat za wcześnie, aby przechwycić jego stateczek ?
To by znaczyło, że miał dużo czasu na takie przeróbki .
 Strona:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / "Star Trek 2009" - przekład

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!