USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Zyski Nowego Star Treka
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Madame Picard
Moderator
#91 - Wysłana: 3 Wrz 2009 17:38:22
Odpowiedz 
Delta:
Wychodzi na to, że w smutnych czasach żyjemy. Dawniej może i było gorzej, ale przynajmniej było co od czasu do czasu oglądnąć.

Ja najwyraźniej żyję w innych czasach, bo każdego roku udaje mi się obejrzeć w kinie co najmniej kilka dobrych filmów . Hint: nie tylko SF grają w kinach .
Picard
Użytkownik
#92 - Wysłana: 3 Wrz 2009 17:44:32 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
W jakimś sensie jest. Takich "smaczków" było znacznie więcej. Choćby fenomenalnie dobrana większośc aktorów (wspomniałeś coś o McCoy'u).

Nie to mam na myśli pisząc, o tym, że film powinien być dla fanów - bo ten nie na smaczki tylko na dobrą historie się zasadza...

Q__:
A czy wstąpienie do Akademii (jakoś się tam uczył, skoro przechodził z roku na rok) a potem do najszlachetniejszej organizacji jaka zna wszechświat ST nie jest zmianą samo w sobie?

Patrząc na to jakich ludzi w filmie Abramsa przyjmuje się do Akademii wątpię: kiboli, którzy skują Ci mordę w barze, nadużywającą alkoholu Murzynkę, która plecie coś o sexie ze zwierzętami i zieloną pannę, która chętnie wskoczy z Tobą do łóżka. Sama elita...

Q__:
Nie predyspozycje, a to jaki robimy z nich użytek. Kirk miał zawsze "gangsterskie" predyspozycje (kwestia temperamentu jak sadzę), i zmiana tego byłaby łamaniem kanonu (na co jesteś tak czuły), ale zawsze w TOS - jak widzieliśmy - umiał je wykorzystać w słusznym celu. Np. nie sięgnął po władze nad Galaktyką u boku Gartha (środki techniczne miał), a jeśli z upodobaniem bawił się w gangstera na obcej planecie to tylko po to by z czasem wprowadzić ją do UFP. W "jedenastce" najpierw widzimy Kirka, który marnuje swoje dobre, i złe cechy robiac głupoty. Potem widzimy jego rozmowę z kapitanem Pike'm i wybory których dokonuje stają się coraz sensowniejsze (stopniowo, co oznacza, że przemiana trwa). I tyle.

Ależ ten cały film jest łamaniem kanonu! A co do zmiany Kirka - zauważ, że w oryginale była mowa, że początkowo był on kujonem, któremu w Akademii nie łatwo szło w relacjach z rówieśnikami. Dopiero później stał się kowbojem - nie łobuzem! - i ta zmiana jest kanonem, a nie to co pokazał nam J.J. Widzisz można było taką przemianę pokazać, na ekranie - z kujona w bohatera - ale to już przerastało możliwości Kurtzmana, Orciego i Abramsa. A jakie to ideały przekazał pseudo-Kirkowi Pike skoro ten pierwszy wcale nie chciał go słuchać?

Q__:
Tyle lat uczył się w Akademii i sądzisz, że niczego się nie nauczył?

Czego oszukiwania na testach, skakania ze spadochronem, uciekania przed potworami? Bardzo głęboka przemiana - zmienił to się Nog, z chciwego Ferengi, w przykładnego, młodego oficera Floty, a nie pseudo-Kirk, który na początku i końcu jest ten sam. Zresztą miałem kolegów na studiach, którzy wcale się nie uczyli i jakoś przez sesje przechodzili - ściąga niestety czasami czyni cuda - skąd wiesz, że pseudo-Kirk nie postępował podobnie? znowu wtykasz morał w niewiadome w scenariuszu...

Q__:
Kieruję się zasadą prawdopodobieństwa. 1. Skoro nie wspomniano, że Kirk wcześniej taką umiejętność posiadał (a byłoby to na tyle efektowne, że J.J. by to pokazał - vide scenka z młodym Johnem C. z T2), łatwiej założyć, że nabył jej w Akademii. 2. Skoro jest z siebie tak dumny (z siebie, nie puszcza oka do wspólnika "zbrodni") to znaczy, że dokonał tego sam.

Znowu wtykasz morał w niewiadome w scenariuszu... Po pierwsze: scenariusza do T2 nie pisali Orci i Kurtzman - i całe szczęście. Natomiast pisali scenariusz do Transformers gdzie nie raz pojawiają się rzeczy wyrwane z kontekstu i nie mające z niczym nic wspólnego - np. ustala się, że jakaś postać ma jakąś zdolność, a później się z tego nie korzysta. W tym przypadku nasi ,,pisarze" mogli postąpić odwrotnie - nie wspomnieli o zdolnościach pseudo-Kirka wcześniej, bo im na tym nie zależało, za to pokazali je później. Dwa: taki zarozumiały buc jak pseudo-Kirk nie przyznał by się, że ktoś mu pomagał, nawet jeśli komisja proponowała by mu zmniejszenie kary, w zamian za wsypanie wspólnika - po co z kimś dzielić się sława, nawet jeśli to nie sława. Albo jeśli ten ktoś powiedział, że skuje Ci twarz jeśli szepniesz słówko i jego udziale...

Q__:
Służy w Gwiezdnej Flocie i walczy w jej imię, czy to nie jest dostateczne wyjaśnienie. System wartości Floty znamy od ponad 40 lat.

Powiedź mi kiedy to Gwiezdna Flota w ciągu tych 40 lat przestała kierować się Pierwszą Dyrektywą i zaczęła robić za peacekiping armada? Pod ideami wszczynania burd - oczywiście w imię pokoju i federacyjnej racji stanu! - to pseudo-Kirk rzeczywiście by się podpisał. Cała ta przemiana owej postaci przypomina mi niesławną przemianę Anakina Skywalkera: zabiał wcześniej bezbronne kobiety i dzieci, opowiadał się za tyranią, nie szanował swojego mistrza i łamał jego polecenia, ale dopioro po przystąpieniu do Imperatora staje się tym zły... A świstak siedzi i zawija!

Q__:
Szkoda, naprawdę szkoda, że neo-Kirk nie wygłosił ani jednego dętego monologu, bo "między wierszami" to Ty czytać nie umiesz. (Ani nawet wyciągać prostych wniosków z tego, co na ekranie.)

Pomiędzy wierszami to wszystko sobie możesz wsadzić - nawet krasnoludki i sierotkę Marysie, co nie oznacza, że występowali oni w filmie...
Q__
Moderator
#93 - Wysłana: 3 Wrz 2009 17:51:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Oczekuje, że pokarze nam się tą zmianę, o której się rozpisujesz, ot oczekuje czegoś w rodzaju wydarzeń z Batman Begins. Tam widzimy bohatera jako dziecko i dowiadujemy się co nim powoduje - lęk. Lęk ten przyczynia się do śmierci rodziców chłopca co wprawia go w poczucie winy. Widzimy jak nasz bohater dorasta, wiemy, że chce się zemścić na mordercy swoich rodziców - nie udaje mu się to, ale jednocześnie uczy się czemu nie powinien tego robić, jaka jest różnica pomiędzy sprawiedliwością a zemstą i poznaje źródło zła, które zabiło jego rodziców. Zaczyna w nim kiełkować myśl, że mógł by zmienić zaistniały stan rzeczy ale nie wie jak się do tego zabrac.

I wciąż tam mamy monologi, dialogi, długie ujecia, i teksty z offu...

Zresztą zestawianie ST XI z BB jest nieuprawnione, bo Nolan dał się wcześniej poznać jako artysta, wiec dysponuje znacznie bardziej wyrafinowanymi środkami wyrazu niż - zdolny zresztą - rzemieślnik Abrams. (Wise'a, Moore'a mógłbyś zestawiać z Nolanem, Abramsa nie ma sensu, nie mylmy lig.)

Poza tym: jedenastka zasadniczo nie jest opowieścią o tym jak Wojtek został strażakiem (tzn. Kirk kapitanem) tylko o tym jak zły Nero namieszał w czasie, a potem skopano mu tyłek, by nie mieszał więcej (stąd migawki pokazujące stopień tych zmian, i fakt, że oto rosną mściciele). W BB było dokładnie na odwrót - najistotniejsze było dojrzewanie bohatera, Ras'al'Ghoul i Scarecrow występowali w tle. Zresztą nie ma się czemu dziwić. W Treku zawsze na pierwszym miejscu był problem, w obliczu którego stają bohaterowie (psychologia bohaterów była traktowana dość po macoszemu, zwłaszcza w erze TOS i TNG, co jest zresztą typowe dla klasycznej SF); natomiast w "Gackach" to psychika głównego bohatera była zwykle na pierwszym planie, jak przystało na komiks inspirowany niemieckim ekspresjonizmem.

(Owszem: Abrams-z-wiadomym-duecikiem mógł podjąć dyskusję z konwencję i pogłębić psychicznie bohaterów, zwłaszcza, że teraz taka moda, ale - jak widzimy - panowie wybrali wierność TOSowi i w jego wadach.)
Delta
Użytkownik
#94 - Wysłana: 3 Wrz 2009 17:51:55
Odpowiedz 
Madame Picard
Hint: nie tylko SF grają w kinach .

Wierzę na słowo.

A poważnie. Wiem, że nie tylko SF grają w kinach, ale są to albo filmy z gatunków za którymi nie przepadam, albo filmy, które nawet chętnie bym obejrzał ale w trakcie oglądania często okazują się właśnie takie jak ST XI w porównaniu do TMP. W efekcie zawsze do nowości kinowych podchodzę niechętnie (i na ogół oglądam dopiero gdy pojawią się poza kinem), bo w 99% przypadków natrafiam na właśnie takiego rodzaju filmy o jakich powyżej wspomniałem.
Q__
Moderator
#95 - Wysłana: 3 Wrz 2009 18:15:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Patrząc na to jakich ludzi w filmie Abramsa przyjmuje się do Akademii wątpię: kiboli, którzy skują Ci mordę w barze, nadużywającą alkoholu Murzynkę, która plecie coś o sexie ze zwierzętami i zieloną pannę, która chętnie wskoczy z Tobą do łóżka. Sama elita...

To, że Akademia dała im szansę i zrobi z nich dobrych oficerów świadczy raczej na korzyść Akademii?

(Zresztą widzisz te postacie tak, jak chcesz widzieć. "Kibole" atakują Kirka bo ten zaczepił ich koleżankę. Uhura pije, ale na pijaną nie wygląda. Skądinad nie gwałci to kanonu - o tym, że TOSowi ochroniarze rwali się do bitki wiemy, był odcinek gdzie tłukli się w barze z Klingonami, trekowe pijaństwo to też tradycja - vide Scotty, Sisko, róźne wcielenia Daxa. A Orionki mają temperament jaki mają... Zresztą widzielismy ją tylko z Kirkiem, któremu kobiety nie umiały się oprzeć.)

Picard:
Ależ ten cały film jest łamaniem kanonu! A co do zmiany Kirka - zauważ, że w oryginale była mowa, że początkowo był on kujonem

Nie łamaniem kanonu, a zmianą linii czasu.

Picard:
A jakie to ideały przekazał pseudo-Kirkowi Pike skoro ten pierwszy wcale nie chciał go słuchać?

Nie chciał słuchać, a jednak posłuchał. Zapisał się do Akademii.

Picard:
skakania ze spadochronem

Sądzisz, że nie jest to b. skomplikowana umiejetność?

Picard:
pseudo-Kirk, który na początku i końcu jest ten sam

Znaczy nadal nie ma celu w życiu i rozbija się na motorze? Strasznie wielki ten motor

Picard:
Zresztą miałem kolegów na studiach, którzy wcale się nie uczyli i jakoś przez sesje przechodzili - ściąga niestety czasami czyni cuda - skąd wiesz, że pseudo-Kirk nie postępował podobnie?

Zaraz, zaraz. Film jest amerykański, a Akademia elitarna. W USA ściąganie jest traktowane b. surowo. Poza tym: nasze niepubliczne uniwersytety dostają dotację do każdego studenta, Akademia GF ma inne zadanie: selekcję.

Picard:
Natomiast pisali scenariusz do Transformers gdzie nie raz pojawiają się rzeczy wyrwane z kontekstu i nie mające z niczym nic wspólnego - np. ustala się, że jakaś postać ma jakąś zdolność, a później się z tego nie korzysta.

Skoro tak, to czy by nie wspomniano jaki z Kirka ober-hacker?

Picard:
Powiedź mi kiedy to Gwiezdna Flota w ciągu tych 40 lat przestała kierować się Pierwszą Dyrektywą i zaczęła robić za peacekiping armada?

Czy wspomniano, że utrzymuje ona pokój metodami militarnymi, czy to już Twoja nadinterpretacja jej działań? Że jest "armada" wiemy od dawna, że jej celem jest zachowanie pokoju - też.

Picard:
Pomiędzy wierszami to wszystko sobie możesz wsadzić - nawet krasnoludki i sierotkę Marysie, co nie oznacza, że występowali oni w filmie...

Spokojne, naprawdę, mniej emocji. Między wierszami, nie oznacza "dośpiewywania sobie", a tzw "dodawanie dwa do dwu". I wyciąganie niepodanych wprost wniosków.

ps. napradę musimy dalej reklamować J.J.? mnie to nudzi...
Abigail
Użytkownik
#96 - Wysłana: 3 Wrz 2009 21:30:44
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ:
Ciekawe jaki aspekt odbudowy będzie poruszony, po XI mogę się domyślić...

Na to powiem już tylko: pożyjemy, zobaczymy

Trochę odchodząc od tematu, szkoda, że w USA/Europie nie jest zbyt popularne wydawanie filmów tylko do dystrybucji na DVD* czy innych tego typu nośnikach. W ten sposób można by wypuścić film zrobiony ze znacznie mniejszym budżetem, ale bardziej niszowy, skrojony właśnie pod oczekiwania fanów. Nie byłby wtedy może wielkim sukcesem kasowym, ale na swoje pewnie by wyszedł.

*Może się mylę, ale wiele takich przykładów nie znam. System ten na pewno sprawdza się w Japonii.
Delta
Użytkownik
#97 - Wysłana: 3 Wrz 2009 21:58:26
Odpowiedz 
Abigail
Trochę odchodząc od tematu, szkoda, że w USA/Europie nie jest zbyt popularne wydawanie filmów tylko do dystrybucji na DVD* czy innych tego typu nośnikach. W ten sposób można by wypuścić film zrobiony ze znacznie mniejszym budżetem, ale bardziej niszowy, skrojony właśnie pod oczekiwania fanów.

Wiesz, to wcale nie musi być zła droga, tylko często niestety okazuje się zła. Mam dwa przykłady takich filmów. Pierwszy to Starship Troopers III, któremu bardzo daleko do pierwszej części. Drugim, chyba bardziej wyraźnym przykładem, jest Babylon 5: The Lost Tales. Tu Straczynski się starał zrobić taki niskobudżetowy, niszowy film i nie bardzo mu wyszło. Okrojony do bólu budżet niestety wyłazi z każdego kąta. Scenariusz sam w sobie nie jest zły (IMHO jest lepszy niż np. STXI), ale być może byłby dużo lepszy, gdyby budżet pozwolił na więcej. Obsadę to można na palcach jednej ręki policzyć (dosłownie). A scenografia to praktycznie sam blue screen i to bardzo jaskrawo widać. Jednym słowem szkoda, bo przy lepszym budżecie coś z tego by rzeczywiście było i B5 miałby szansę na kontynuację, a tak wyszedł film zbliżony do produkcji fanowskich, które borykają się z całą masą problemów jakich wytwórnie nie mają. A wszystko właśnie przez to, że wytwórnia podeszła do tego filmu jako niskobudżetowej produkcji na DVD i z uwagi na spodziewane niskie przychody, poskąpiła kasy. I w ten sposób mamy albo takie niskobudżetowe filmy wyłącznie na DVD, albo przesadę w wyłożonych środkach jak w przypadku ST XI. Z jednej skrajności w drugą. Za to potrzebne by było coś pośrodku, tyle, że problem w tym, że ciężej taki film sprzedać bez jego emisji w kinach. Stąd te ograniczone środki jakie dostają ekipy filmowe i to się mści na jakości, a zatem na późniejszych wskaźnikach oglądalności. A w oparciu o te, wytwórnie podejmują decyzje i koło się zamyka.
IMHO internet jest szansą na zmianę sytuacji. Czyli filmy niszowe będą powstawać, a internet pozwoli na łatwiejszą ich sprzedaż. I może wtedy ich jakość będzie lepsza. Ale filmów wyświetlanych w kinie i tak nie dogonią, co oznacza, że raczej poza tą niszę nie wyjdą.
Abigail
Użytkownik
#98 - Wysłana: 3 Wrz 2009 22:27:33
Odpowiedz 
Delta

Toteż właśnie problemy te wynikają przede wszystkim z braku doświadczenia. W Japonii wychodzi to nieźle, ale tam też fani są przyzwyczajeni do tej metody zaopatrywania się w filmy czy seriale. Też liczę na Internet, chociaż to jeszcze kwestia przyszłości. Niestety naprawdę dobre, szybkie łącza wciąż nie są dostatecznie powszechne, nawet w USA.

Co do efektów specjalnych - mnie np. w zupełności zadowoliłyby takie na poziomie DS9/VOY. Ale jakich to by wymagało budżetów, nie mam pojęcia niestety
Delta
Użytkownik
#99 - Wysłana: 3 Wrz 2009 22:43:17
Odpowiedz 
Abigail
W Japonii wychodzi to nieźle, ale tam też fani są przyzwyczajeni do tej metody zaopatrywania się w filmy czy seriale.

Nie wiem jak to działa na japońskim rynku, ale pewnie dałoby się to skopiować i na rynku europejskim czy amerykańskim. Tylko musi minąć parę lat. A to oznacza nakłady przy niekoniecznie zadowalającej stopie zwrotu, stąd niechęć producentów.

Co do efektów specjalnych - mnie np. w zupełności zadowoliłyby takie na poziomie DS9/VOY.

Ja też. Ale te braki w budżecie jednak widać. Nam nie przeszkadza, ale innym może bardzo przeszkadzać. A przede wszystkim bardzo ogranicza możliwości twórców, co wychodzi na złe całej produkcji.

Ale jakich to by wymagało budżetów, nie mam pojęcia niestety

O ile dobrze słyszałem, to DS9 miał budżet rzędu 1,5 mln USD za odcinek. B5: The Lost Tales miał podobny, tyle, że kilka-kilkanaście lat później.
Q__
Moderator
#100 - Wysłana: 3 Wrz 2009 22:54:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Delta:
Babylon 5: The Lost Tales. Tu Straczynski się starał zrobić taki niskobudżetowy, niszowy film i nie bardzo mu wyszło. Okrojony do bólu budżet niestety wyłazi z każdego kąta. Scenariusz sam w sobie nie jest zły (IMHO jest lepszy niż np. STXI), ale być może byłby dużo lepszy, gdyby budżet pozwolił na więcej. Obsadę to można na palcach jednej ręki policzyć (dosłownie). A scenografia to praktycznie sam blue screen i to bardzo jaskrawo widać.

Blue screen był ładny, ładniejszy niż F/X w jedenastce, i to mi nie przeszkadzało. Scenariusz też dość przemyslany. Tylko ta wymuszona kameralność (czyt. brak aktorów) sucks. Nie da się zrobić filmu bez aktorów (choćby podkładających głosy).

(Z drugiej strony: śmierć części obsady to nie wina Straczynskiego.)

ps. a'propos:
http://www.zml.com/movie/babylon-5-the-lost-tales- voices-in-the-dark-319328.htm
The_D
Użytkownik
#101 - Wysłana: 3 Wrz 2009 23:53:30
Odpowiedz 
Delta:
Pierwszy to Starship Troopers III, któremu bardzo daleko do pierwszej części.

Druga część też trafiła od razu na DVD. I bardzo jej daleko do części III. Nawet nie starano się zachować czegokolwiek z ducha oryginału i zrobiono horror klasy B z robalami w roli głównej.

A z tego co wiem, kolejne przykłady to filmy ze świata Gwiezdnych Wrót. Niestety nie widziałem ich, więc nie mam jak ocenić.
Alucard87
Użytkownik
#102 - Wysłana: 4 Wrz 2009 00:02:06
Odpowiedz 
The_D:
kolejne przykłady to filmy ze świata Gwiezdnych Wrót

Akurat Continuum widziałem, Ark of Truth nie zdążyłem przed formatem. Ale powiem szczerze - dobry jest. Jak na pełnometrażowy odcinek SG-1, jest świetny. Sam z siebie w porównaniu z innymi "feature-length" wypada już trochę słabiej.
Picard
Użytkownik
#103 - Wysłana: 4 Wrz 2009 09:38:38 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
To, że Akademia dała im szansę i zrobi z nich dobrych oficerów świadczy raczej na korzyść Akademii?

O ile jeszcze pamiętasz coś z prawdziwego Treka to powinienieś wiedzieć, że Akadaemia to nie poprawczak - tu nie prostuje się ludziom życia, tu obowiązuje sito egzaminacyjne przez, które przechodzą tylko najlepsi. Żadna z wzmiankowanych osób na taką nie wyglądała.
Q__:
(Zresztą widzisz te postacie tak, jak chcesz widzieć. "Kibole" atakują Kirka bo ten zaczepił ich koleżankę. Uhura pije, ale na pijaną nie wygląda. Skądinad nie gwałci to kanonu - o tym, że TOSowi ochroniarze rwali się do bitki wiemy, był odcinek gdzie tłukli się w barze z Klingonami, trekowe pijaństwo to też tradycja - vide Scotty, Sisko, róźne wcielenia Daxa. A Orionki mają temperament jaki mają... Zresztą widzielismy ją tylko z Kirkiem, któremu kobiety nie umiały się oprzeć.)

Jak Cię widzą, tak Cię piszą - jak głosi przysłowie. W przytaczanym przez Ciebie odcinku ochroniarze owszem wdali się w bójkę ale raz: ponieśli tego konsekwencje, dwa: walczyli o honor swojego statku, trzy: nie klepali w kilku jednego nieszczęśnika. Trzech na jednego to właśnie zachowanie a'la kibol a nie uczciwa walka, którą stoczył by oficer i dżentelmen w jednej osobie. Zadna z tych okoliczności nie ma miejsca w przypadku nowego filmu. Pseudo-Uhura powiedziała, że sobie poradzi z pseudo-Kirkiem - a trzech amigos skopało go tylko ze względu na to, że ten nadepnął im na odcisk. Nie widzimy też by ochroniarze ponosili z tytułu swojego bandyckiego zachowania jakieś konsekwencje. Pseudo-Uhura nie jest pijana bo - o ile pamiętasz - nie zdążyła w siebie w chłonąć jeszcze odpowiednie ilości alkoholu - bójka jej przerwała proceder picia. Poza tym - poza gadaniem - nie zrobiła nic aby bronić pseudo-Kirka przed swoimi kolegami, bysiami. I zaglądanie do kieliszka przez Scottiego jestem w stanie zrozumieć - oficera z długoletnim stażem i reputacją - ale nie można go usprawiedliwić u kadeta, w dodatku kobiety. Co do Orionki -znowu szerzysz rasistowski pogląd, że nie to geny determinują to kim jesteśmy? Fajnie - czyli każda Orionka jest skazana na rozwiązłość z racji swoje rasy? A co do rzekomego uroku pseudo-Kirka: nasza pijacka Uhura jakoś mu się oparła - dziwne co, że jednak można?

Q__:
Nie łamaniem kanonu, a zmianą linii czasu.

Tego do końca nie wiemy - nie wiadomo czy linia czasu po Nemesis jeszcze istnieje. Równie dobrze autorzy tego gniota mogli pogrzebać 40 lat historii Treka...

Q__:
Nie chciał słuchać, a jednak posłuchał. Zapisał się do Akademii.

To nie miało nic wspólnego z żadnymi ideałami głoszonymi przez Pike'a - bo o nich pseudo-Kirkowi nie zdołał opowiedzieć -, to chęć szukania guza w kosmosie i zrobienia łatwiej kariery, tudzież rwania panien. I popatrz w Akademii już sypia z Orionką - o śmierci, której nawet się nie zająknął! -, a po jednej misji zostaje kapitanem flagowego okrętu Federacji...

Q__:
Sądzisz, że nie jest to b. skomplikowana umiejetność?

Sądzę, że każdy może się tego nauczyć - i obecnie są kursy spadochronowe - i nie trzeba być Einsteinem by dokonać takiego wyczynu. I co podziało się w świecie Abramsa z plecakami odrzutowymi - ich już też nie ma bo kawał szmaty spowalniający upadek, jest niby bardziej cool?

Q__:
naczy nadal nie ma celu w życiu i rozbija się na motorze? Strasznie wielki ten motor

Cel miał w tym filmie zawsze jeden i ten sam: szukanie guza. I to udało mu się znaleźć. I rzeczywiście masz racje: Federacja ufundowała mu jego własny, wielki motor i to mimo to, że nie wykazał się żadnymi zdolnościami przywódczymi by na niego w najmniejszym stopniu zasłużyć.

Q__:
Zaraz, zaraz. Film jest amerykański, a Akademia elitarna. W USA ściąganie jest traktowane b. surowo. Poza tym: nasze niepubliczne uniwersytety dostają dotację do każdego studenta, Akademia GF ma inne zadanie: selekcję.

Z filmu wynika co innego: w Akademii są kibole, zaglądające do kieliszka amatorki niewybrednego humoru i erotomanki - gdzie ta selekcja, gdzie ta dyscyplina? Wmawiasz mi, że Ci ludzie uczciwie przechodzili przez egzaminy? Litości!

Q__:
Skoro tak, to czy by nie wspomniano jaki z Kirka ober-hacker?

Pisałem już, że w tym przypadku scenariusz mogli sknocić w inny sposób niż w przypadku Transformers: mogli nie powiedzieć, że pseudo-Kirk to haker, a nim był. Ale mógł też kogoś poprosić o pomoc co jest możliwe biorąc pod uwagę jego poziom jego cwaniactwa w nowym filmie.

Q__:
Czy wspomniano, że utrzymuje ona pokój metodami militarnymi, czy to już Twoja nadinterpretacja jej działań? Że jest "armada" wiemy od dawna, że jej celem jest zachowanie pokoju - też.

A jakimi niby? Gałązki oliwnej to w tym filmie nie uświadczymy - nawet słowa nie ma o pokojowej działalności Floty: takiej jak badania, czy dyplomacja. A Flota - w koanie - chroniła terytorium i obywateli Federacji, a nie robiła za Marines prezydenta Busha.

Q__:
Spokojne, naprawdę, mniej emocji. Między wierszami, nie oznacza "dośpiewywania sobie", a tzw "dodawanie dwa do dwu". I wyciąganie niepodanych wprost wniosków.

Ale co Ty chcesz dodawać - swoje fantazje? Bo przecież nie fakty, ze scenariusza... W taki sposób to można rzeczywiście do filmu dodać krasnoludki.

Q__:
ps. napradę musimy dalej reklamować J.J.? mnie to nudzi...

To Ty reklamujesz bezmyślność nowego filmu - ja robie mu anty reklamę i ja przynajmniej mam z tego jakiś ubaw.
Picard
Użytkownik
#104 - Wysłana: 4 Wrz 2009 09:55:49
Odpowiedz 
Q__:
wciąż tam mamy monologi, dialogi, długie ujecia, i teksty z offu...

To źle? To już w filmie postacie nie mogą ze sobą rozmawiać by ten film Cię nie zanudził? Oj, biedactwo nie przemęczaj się - jest dla Ciebie mnóstwo filmów gdzie tylko się strzelają i piorą się po mordach...

Q__:
Zresztą zestawianie ST XI z BB jest nieuprawnione, bo Nolan dał się wcześniej poznać jako artysta, wiec dysponuje znacznie bardziej wyrafinowanymi środkami wyrazu niż - zdolny zresztą - rzemieślnik Abrams. (Wise'a, Moore'a mógłbyś zestawiać z Nolanem, Abramsa nie ma sensu, nie mylmy lig.)

To nie jest żadne usprawiedliwienie: wręcz przeciwnie, świadczy o tym jak decydencji podchodzą do tematu Treka: że powierzają go nie tej osobie, której powinni, bo akurat osoba, której go powierzają jest teraz na topie. I nie nie sądze, by Abrams był sprawnym rzemieślnikiem - nim był Ridley Scott kiedy realizował Aliena- , bo trzęsącą się kamerę, nadmiar soczewek i cyfrowych efektów o dobrym rzemiośle się świadczy.

Q__:
TOS i TNG, co jest zresztą typowe dla klasycznej SF); natomiast w "Gackach" to psychika głównego bohatera była zwykle na pierwszym planie, jak przystało na komiks inspirowany niemieckim ekspresjonizmem.

Tylko, że jednak problemy prezentowane w TOS i TNG nie ograniczały się li tylko do skopania złego, prawda? Był jednak ciut bardziej wyrafinowane, prowadziły do dylematów moralnych i etycznych, a ich rozwiązanie nie wymagało tylko młócenia pięciami. To drugie podejście jest rodem z komiksu - ale już nie ekspresjonistyczny tylko zwyczajnie bezmyślnego.

Q__:
(Owszem: Abrams-z-wiadomym-duecikiem mógł podjąć dyskusję z konwencję i pogłębić psychicznie bohaterów, zwłaszcza, że teraz taka moda, ale - jak widzimy - panowie wybrali wierność TOSowi i w jego wadach.)

W wadach owszem. Tylko gdzie te zalety? Zresztą jaki jest sens sięgania do początków jeśli nie chce się opowiedzieć o tym jak Ktoś tam został strażakiem?
Abigail
Użytkownik
#105 - Wysłana: 4 Wrz 2009 10:11:10
Odpowiedz 
Picard:
Z filmu wynika co innego: w Akademii są kibole, zaglądające do kieliszka amatorki niewybrednego humoru i erotomanki - gdzie ta selekcja, gdzie ta dyscyplina? Wmawiasz mi, że Ci ludzie uczciwie przechodzili przez egzaminy? Litości!

Kibole mnie też razili, ale Uhury i Orionki nie podaruję. Uważasz zatem, że ktoś, kto w swoim wolnym czasie lubi wypić kilka drinków albo się z kimś przespać, jest zerem przechodzącym przez życie dzięki oszustwom? Swoich znajomych z tzw. reala też oceniasz w ten sposób, czy tylko niechęć do XI skłania Cię do takiego rozumowania? :/
Picard
Użytkownik
#106 - Wysłana: 4 Wrz 2009 10:20:34
Odpowiedz 
Abigail:
Uważasz zatem, że ktoś, kto w swoim wolnym czasie lubi wypić kilka drinków albo się z kimś przespać, jest zerem przechodzącym przez życie dzięki oszustwom? Swoich znajomych z tzw. reala też oceniasz w ten sposób, czy tylko niechęć do XI skłania Cię do takiego rozumowania? :/

Powiedźmy sobie otwarcie: tacy ludzie nie prezentują sobą zbyt wysokiego poziomu. Wypić jedno, nawet kilka piw owszem - poprawiać je kardasjańskim Bolsem to co innego... Przespać się z osobą, którą się kocha to jedno - być rozwiązłą i mieć łóżkowe przygody, to już co innego... A znajomych dobieram sobie właśnie tak by unikać takich osób jakie pokazane były w nowym filmie.

P.S Odnośnie dystrybucji filmów na DVD: wspomniany film z serii StarGate pojawi się w Polsce na rzeczonym nośniku, w ramach nowej kolekcji filmów SF.
Abigail
Użytkownik
#107 - Wysłana: 4 Wrz 2009 10:30:46
Odpowiedz 
Picard:
Powiedźmy sobie otwarcie: tacy ludzie nie prezentują sobą zbyt wysokiego poziomu. Wypić jedno, nawet kilka piw owszem - poprawiać je kardasjańskim Bolsem to co innego... Przespać się z osobą, którą się kocha to jedno - być rozwiązłą i mieć łóżkowe przygody, to już co innego... A znajomych dobieram sobie właśnie tak by unikać takich osób jakie pokazane były w nowym filmie.

Ale łóżkowe przygody i popicie Bolsem nikogo nie krzywdzi i nie musi wpływać negatywnie na akademickie wyniki. W przypadku Uhury wiemy przecież, że jest bardzo zdolną 'studentką'.
Madame Picard
Moderator
#108 - Wysłana: 4 Wrz 2009 10:57:07
Odpowiedz 
Picard

Rozumiem, że jakbyś zobaczył mnie w barze z drinkiem (a zdarza mi się pić alkohol, co więcej, bardzo to lubię), to uznałbyś, że wszyscy nauczyciele akademiccy / socjologowie / absolwenci UW i UJ to pijacy i życiowi wykolejeńcy? I że mój niedokończony drink dobitnie świadczy o upadku ww. uczelni?
Picard
Użytkownik
#109 - Wysłana: 4 Wrz 2009 11:32:41 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Abigail:
Ale łóżkowe przygody i popicie Bolsem nikogo nie krzywdzi i nie musi wpływać negatywnie na akademickie wyniki. W przypadku Uhury wiemy przecież, że jest bardzo zdolną 'studentką'.

Alkohol zabija szare komórki - to fakt naukowy! A co do tego, że przygodny sex nikogo nie krzywdzi powiedź to komuś kto złapie po takiej przygodzie HIV, albo dziewczynie, która zaciąży w wyniku takiej przygody - promowanie takiej postawy jest cokolwiek nieodpowiedzialne ze strony autorów filmu...

Madame Picard:
I że mój niedokończony drink dobitnie świadczy o upadku ww. uczelni

A pijesz kilka drinków ciurkiem, tak jak pseudo-Uhura? Jeśli nie to nie masz się czego wstydzić: ja np. uwielbiam wytrawne, czerwone wino serwowane do posiłków, a i jakimś drinkiem nie pogardzę, ale na umór pić nie zamierzam. A i jeszcze jedno odnośnie kondycji nowej Floty: jak pseudo-Spock mógł przejść testy psychologiczne skoro, z niego jest praktycznie psychopata, który traci nad sobą kontrolę z powodu byle prowokacji?
Madame Picard
Moderator
#110 - Wysłana: 4 Wrz 2009 11:54:43
Odpowiedz 
Picard:
Alkohol zabija szare komórki - to fakt naukowy!

Jak to mówi mój kolega: alkohol zabija powoli... a mnie się tam nie spieszy .

Picard:
A co do tego, że przygodny sex nikogo nie krzywdzi powiedź to komuś kto złapie po takiej przygodzie HIV, albo dziewczynie, która zaciąży w wyniku takiej przygody

Na świecie istnieją prezerwatywy, wiesz?

Picard:
A pijesz kilka drinków ciurkiem, tak jak pseudo-Uhura?

Bywało i tak, zwłaszcza za pięknych studenckich czasów. Ech, kogo przyjmowali na to UW...
(Czy Uhura piła na umór kilka drinków ciurkiem? Ja ją widziałam z jednym drinkiem. Ale ja już od dawna mam wrażenie, że ja inny film widziałam ).
Abigail
Użytkownik
#111 - Wysłana: 4 Wrz 2009 12:02:37
Odpowiedz 
Madame Picard:
Na świecie istnieją prezerwatywy, wiesz?

A w czasach ST pewnie nawet znacznie lepsze środki

Madame Picard:
(Czy Uhura piła na umór kilka drinków ciurkiem? Ja ją widziałam z jednym drinkiem. Ale ja już od dawna mam wrażenie, że ja inny film widziałam ).

Zamawiała kilka, ale czy kilka drinków = upicie się na umór? To już zależy od pijącego
Picard:
promowanie takiej postawy jest cokolwiek nieodpowiedzialne ze strony autorów filmu...

Ja tam nie dopatrzyłam się żadnego promowania. Było to po prostu pokazane, bez żadnego wartościowania. A ST to przecież nie film edukacyjny dla młodzieży gimnazjalnej, przeznaczony do wyświetlania na wychowaniu do życia w rodzinie.
Picard
Użytkownik
#112 - Wysłana: 4 Wrz 2009 12:06:15
Odpowiedz 
Madame Picard:
Na świecie istnieją prezerwatywy, wiesz?

A czy wiesz czy stosowali je w nowym filmie? Skoro film jest dla młodzieży i pokazuje młodzież uprawiającą sex to wypadało by rzeczywiście by autorzy odnotowali istnienie kosmicznych gumek...

Madame Picard:
Ja ją widziałam z jednym drinkiem. Ale ja już od dawna mam wrażenie, że ja inny film widziałam

Chyba tak, bo w mojej wersji zamawiała piwo i jakiegoś kardasjańskiego Bolsa i nie wiem czy czegoś jeszcze... No i pije się w towarzystwie a nie do lustra, jak to robiła pseudo-Uhura. I powiedź mi od kiedy UW to coś na kształt Akademii wojskowej?
Picard
Użytkownik
#113 - Wysłana: 4 Wrz 2009 12:11:04
Odpowiedz 
Abigail:
Ja tam nie dopatrzyłam się żadnego promowania. Było to po prostu pokazane, bez żadnego wartościowania. A ST to przecież nie film edukacyjny dla młodzieży gimnazjalnej, przeznaczony do wyświetlania na wychowaniu do życia w rodzinie.

Jednak pokazywanie hedonistycznej młodzieży - pijącej i zabawiającej się ze sobą - to jednak promowanie. Każdy nasz wybór ma określone konsekwencje i o tym tez był prawdziwy Trek - obejrzyj TNG Tapestry, a przekonasz się o czym mówię. Nowy film promuje postawę: zróbmy sobie dobrze. Chodzi mi o to, że brak w nim zupełnie pozytywnych postaw i wzorców osobowych - może poza Pikiem, ale co na dobrą sprawę o nim można powiedzieć poza tym, że jest?
Madame Picard
Moderator
#114 - Wysłana: 4 Wrz 2009 12:16:39 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Picard:
wypadało by rzeczywiście by autorzy odnotowali istnienie kosmicznych gumek...

Kosmiczne gumki są niekanoniczne . Czy kiedykolwiek wspomniano, aby używał ich Kirk, Picard czy Riker, którzy dalibóg wzorem abstynencji seksualnej nie byli?
(Tylko nie pisz, że im wolno, bo byli starsi. Nosicielem chorób wenerycznych albo sprawcą ciąży można stać się w każdym wieku. No, w każdym razie w ich wieku można.)

Picard:
I powiedź mi od kiedy UW to coś na kształt Akademii wojskowej?

A co za różnica, skoro i tu i tu przyjmują pijaków?
I powiedz mi, od kiedy żołnierze są z definicji zagorzałymi abstynentami?
Jamjumetley
Użytkownik
#115 - Wysłana: 4 Wrz 2009 12:34:22
Odpowiedz 
Picard - ty się chyba czepiasz wszystkiego czego się da, tak dla zasady. Jak już Madame pisała - za czasów studenckich pije się ogromne ilości alkoholu. Mimo to wychodzi się na ludzi. Nie wmówisz mi, że żaden adwokat, lekarz, policjant, czy ktoś tam jeszcze nie nadużył w młodości %. BTW - ciągle snujesz domysły. Widziałeś, żeby Uhura wypiła te wszystkie drinki? Ja widziałem tylko, że zamawiała. A po drodze do baru witała się ze znajomymi. Osiłki to też jej kumple. Nigdy na imprezie nie szedłeś do baru zamówić coś sobie i znajomym?

Picard:
A co do tego, że przygodny sex nikogo nie krzywdzi powiedź to komuś kto złapie po takiej przygodzie HIV, albo dziewczynie, która zaciąży w wyniku takiej przygody

Rozumiem, że Ty wiesz wszystko o cyklu rozrodczym Orionek... Wielokrotnie podkreślasz, że kanon jest łamany, a było już wcześniej mówione, że po pierwszym kontakcie ludzkość poradziła sobie z chorobami.
Q__
Moderator
#116 - Wysłana: 4 Wrz 2009 12:48:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
tu nie prostuje się ludziom życia, tu obowiązuje sito egzaminacyjne przez, które przechodzą tylko najlepsi. Żadna z wzmiankowanych osób na taką nie wyglądała.

A co wiemy o zaletach intelektualnych tych osób, o ich przeszłości? Nic! Widzisz pojedyncze ich zachowania i na tej podstawie oceniasz całokształt? Skoro trafili do Akademii widać jakieś zalety mieli.

(Swoją drogą: czy kapitan Styles, po tym co widzieliśmy na ekranie, nadawał się na kapitana?)

Picard:
Nie widzimy też by ochroniarze ponosili z tytułu swojego bandyckiego zachowania jakieś konsekwencje.

Pike kazał im się wynosić, i można sądzić, że zajął się sprawą. Nie widzieliśmy jak ich karał bo to nie film o nich, to tylko jedna ze scenek pokazujących odmnienione życie Kirka. Poza tym: skoro potem widzimy ich na pokładzie Enyerprise'a razem z Kirkiem musieli ukończyć Akademię w tym samym czasie, więc w scenie bójki byli jeszcze na początku swojej drogi, nieukształtowani. (Inna rzecz, że scena nie była najładniejsza, ale cały wątek młodości-dzieciństwa Kirka został skopany, pewnie dlatego, że pełnił rolę ilustracyjną, bo osią fabuły było co innego.)

Picard:
Pseudo-Uhura nie jest pijana bo - o ile pamiętasz - nie zdążyła w siebie w chłonąć jeszcze odpowiednie ilości alkoholu - bójka jej przerwała proceder picia.

Dobra, a co z Jadzią Dax? Zresztą, czy to kosmonautki, czy zakonnice?

(A Łysy gdzie zarobił ranę? W barze. Zakładamy oczywiście, że poszedł tam praktykować abstynencję, right?)

Picard:
Co do Orionki -znowu szerzysz rasistowski pogląd, że nie to geny determinują to kim jesteśmy? Fajnie - czyli każda Orionka jest skazana na rozwiązłość z racji swoje rasy?

Rozwiązłość? Rasa? Oriońskie normy kulturowe oceniają sprawy seksu inaczej niż Ty. Dziewczyna wyrosła w takim środowisku. Zresztą, ponownie: Flota to nie zakon, inaczej Kirk i Riker dawno by z niej wylecieli.

Picard:
A co do rzekomego uroku pseudo-Kirka: nasza pijacka Uhura jakoś mu się oparła - dziwne co, że jednak można?

Tak dziwne, że wprowadzono mały powiew realizmu po TOSowej tradycji "Kirk zalicza wszystko".

Picard:
To nie miało nic wspólnego z żadnymi ideałami głoszonymi przez Pike'a - bo o nich pseudo-Kirkowi nie zdołał opowiedzieć

Tak, mówił o bohaterskiej śmierci jego ojca... Faktycznie nie ma tu miejsca na ideały. Kirk-ojciec zginął, jak islamski terrorysta, by mieć więcej panien...

Picard:
Sądzę, że każdy może się tego nauczyć - i obecnie są kursy spadochronowe - i nie trzeba być Einsteinem by dokonać takiego wyczynu. I co podziało się w świecie Abramsa z plecakami odrzutowymi -

To skocz jutro z takiej wysokości, jak to takie proste . Swoją drogą: Kirk poważnie ryzykuje tam życie dla GF i ocalenia innych. Stanowczo: niic się nie zmienił.

(Natomiast, że sama scena spadochronowa była absurdalna, to fakt, ale czy to pierwszy "burak" w Treku? I czy to pierwsza tak durna scena? Przypomnę NEM - i "Mad Max" Picard.)

Picard:
Cel miał w tym filmie zawsze jeden i ten sam: szukanie guza.

Ryzykował zycie i ocalił Ziemię tak przy okazji, nieświadomie . Ok. (Swoją drogą TOSowy Kirk też lubił szukać guza, o ile oglądałeś TOS.)

Picard:
w Akademii są kibole

Którego klubu mają szaliki?

Picard:
zaglądające do kieliszka amatorki niewybrednego humoru i erotomanki - gdzie ta selekcja, gdzie ta dyscyplina? Wmawiasz mi, że Ci ludzie uczciwie przechodzili przez egzaminy? Litości!

Ergo: Jadzia Dax, Sisko, Scotty, Riker i Kirk-z-oryginalnej-linii-czasu też oszukiwali na egzaminach i są zerami .

Picard:
Ale mógł też kogoś poprosić o pomoc co jest możliwe biorąc pod uwagę jego poziom jego cwaniactwa w nowym filmie.

Mógł, ale scenariusz jakoś sugeruje coś całkiem innego. (Swoją drogą: czy stawienie samotnie czoła trzem jest objawem cwaniactwa? A samotny lot na statek wroga?)

Picard:
A Flota - w koanie - chroniła terytorium i obywateli Federacji, a nie robiła za Marines prezydenta Busha.

Zaraz: pokaż mi te Iraki i Afganistany, w których walczy Flota z "jedenastki".

Picard:
Ale co Ty chcesz dodawać - swoje fantazje? Bo przecież nie fakty, ze scenariusza...

Fakty, na które nie zwracasz uwagi.

Picard:
To Ty reklamujesz bezmyślność nowego filmu - ja robie mu anty reklamę i ja przynajmniej mam z tego jakiś ubaw.

Znaczy: nie znasz mechanizmów reklamy, o których wspominałem, i nie czytasz dokładnie moich wypowiedzi (co zresztą widać).

Picard:
To źle? To już w filmie postacie nie mogą ze sobą rozmawiać by ten film Cię nie zanudził? Oj, biedactwo nie przemęczaj się - jest dla Ciebie mnóstwo filmów gdzie tylko się strzelają i piorą się po mordach...

Zamiast jechać po granicy obrażania mnie zastanów się nad tym co ostatnio napisałem. Napisałem, że wolę Nolana od Abramsa, ale dodałem, że Ty jeśli coś widzisz, nie zawsze to zrozumiesz, jeśli o tym dodatkowo nie usłyszysz. Tak przynajmniej wynika z tego co piszesz.

Picard:
To nie jest żadne usprawiedliwienie: wręcz przeciwnie, świadczy o tym jak decydencji podchodzą do tematu Treka: że powierzają go nie tej osobie, której powinni, bo akurat osoba, której go powierzają jest teraz na topie.

Tu się zgodzę. Ale jeśli chodzi o Paramount to nic nowego, nieprawdaż?

Picard:
I nie nie sądze, by Abrams był sprawnym rzemieślnikiem - nim był Ridley Scott kiedy realizował Aliena

Scott był kimś więcej niż rzemieślnikiem, czego dowiódł kręcąc potem "Blade Runnera". Tyle, że Trek poziomu "Blade Runnera" nigdy jak dotąd nie sięgnął, niestety... (Wise był najbliżej.)

Picard:
bo trzęsącą się kamerę, nadmiar soczewek i cyfrowych efektów o dobrym rzemiośle się świadczy.

Chwalisz Moore'a, a przecież to zapożyczone z nBSG .

Picard:
Tylko, że jednak problemy prezentowane w TOS i TNG nie ograniczały się li tylko do skopania złego, prawda? Był jednak ciut bardziej wyrafinowane, prowadziły do dylematów moralnych i etycznych, a ich rozwiązanie nie wymagało tylko młócenia pięciami.

Jasne, klasyczne seriale trekowe stały znacznie wyżej, ale filmy - niekoniecznie. Vide FC, INS, NEM, nawet ST II.

Picard:
Tylko gdzie te zalety?

Choćby pierwszy od czasów DS9 przytomny kawałek wykładu z fizyki wpleciony w fabułę, choćby świetnie dobrana większość aktorów. Choćby doskonali drugoplanowi kapitanowie - Robau, Kirk sr, Pike - pokazujący wyraźnie czym jest Flota i jacy ludzie w niej służą (mila odmiana po czasach, gdy większość admirałów i drugoplanowych kapitanów była rażąco niekompetentna). Choćby przyzwoity budżet, niezłe (acz używane bez umiaru) F/X i rozmach realizacyjny. Choćby odwaga eksperymentowania ze stylistyką.

ps. swoją drogą: może nie jest to chwalebne, ale za młodu piłem ostrzej niż neo-Uhura, a życie miłosne mam prawie-tak-bogate jak Kirk, rozumiem, że jestem bezwartościowym śmieciem?
Arek
Użytkownik
#117 - Wysłana: 4 Wrz 2009 16:18:08
Odpowiedz 
Q__
Jamjumetley
Madame Picard
Picard
Szkoda że nie jestem moderatorem, zamknąłbym temat.

Picard
Bardzo cię przepraszam za to co teraz powiem, ale jesteś kompletnie nieobiektywny co do ST XI, powiem więcej, brniesz w zaparte, mimo że większośc twoich argumentów jest po prostu do nie powiem czego [aczkolwiek kilka jest bardzo celnych ]. I ciągle tą denną dyskusję prowadzisz, jakby to była conajmniej święta wojna. Pokaż że coś z oglądania TNG wyniosłeś, proszę cię! Bo na razie nie wygląda żebyś wyciągał jakiekolwiek wnioski z TNG [oprócz tych pokazanych jak krowa na rowie, tylko tam zawsze był podtekst, a ty wydajesz się go nie zauważać]. Twoja postawa przywodzi mi na myśl dosłowne traktowanie słowo w słowo biblii.

Q__
Zgadzam się ze wszytkim co napisałeś w poście wyżej.
Picard
Użytkownik
#118 - Wysłana: 4 Wrz 2009 16:39:52
Odpowiedz 
Madame Picard:
Tylko nie pisz, że im wolno, bo byli starsi. Nosicielem chorób wenerycznych albo sprawcą ciąży można stać się w każdym wieku. No, w każdym razie w ich wieku można

A no byli starsi - poza tym prezentowali sobą jednak większy poziom, niż ci zidiociali hedoniści z filmu Abramsa. Np. często i gęsto troszczyli się o swoje partnerki czemu nie raz poświęcone były całe epizody: mam je wymieniać? Niczego takiego nie ma w nowym filmie. Poza tym rozwiązłość Kirka w serialu wprawdzie mi się nie podoba - nie podoba mi się po prawdzie niemal wszystko w tej postaci do czasu TMP - ale na usprawiedliwienie można dodać, że TOS był kręcony w latach 60 gdy świat wyglądał nieco inaczej - nie było np. groźby HIV, a rewolucja sexualna była przejawem chęci zerwania z konserwatywną mentalnością, a nie peanem na cześć konsumpcjonizmu i hedonizmu jaki obecnie panuje na świecie. Inna sprawa, że należy jeszcze raz podkreślić: , że każda z wymienionych przez Ciebie postaci nie tylko sypiała z kobietami, ale też prezentowała sobą coś więcej - pewne wartości i poziom intelektualny, którego postacią Abramsa brakuje.

Madame Picard:
A co za różnica, skoro i tu i tu przyjmują pijaków?
I powiedz mi, od kiedy żołnierze są z definicji zagorzałymi abstynentami?

Gdzie masz tych pijaków w Akademii Floty przed czasami Abramsa: W.C i Nog chodzili zawiani?

Jamjumetley:
Mimo to wychodzi się na ludzi. Nie wmówisz mi, że żaden adwokat, lekarz, policjant, czy ktoś tam jeszcze nie nadużył w młodości %. BTW - ciągle snujesz domysły. Widziałeś, żeby Uhura wypiła te wszystkie drinki? Ja widziałem tylko, że zamawiała. A po drodze do baru witała się ze znajomymi. Osiłki to też jej kumple. Nigdy na imprezie nie szedłeś do baru zamówić coś sobie i znajomym?

Kolego - kto nadużywał alkoholu ten nadużywał, ja nie i tego nie żałuje. Złoty środek chłopie, złoty środek! Dwa: pseudo-Uhura nie zdążyła wypić bo jej burda w tym przeszkodziła ale już sam fakt, że zamówiła takie ilości alkoholu oznacza chyba, że miała zamiar je skonsumować? Trzy: nie widziałem by siedziała z kimś przy barze - miała najwyraźniej zamiar wchłonąć te wszystkie procenty sama, a picie do lustra tak czy siak nie jest przejawem zdrowych zachowań.

Jamjumetley:
Rozumiem, że Ty wiesz wszystko o cyklu rozrodczym Orionek... Wielokrotnie podkreślasz, że kanon jest łamany, a było już wcześniej mówione, że po pierwszym kontakcie ludzkość poradziła sobie z chorobami

Wszystkimi? Bo jakoś lekarze nadal są w w czasach ST niezbędni - od ery ENT poczynając a na Nemesis kończąc. Poza tym dla widza to bez znaczenia jaki cykl rozrodczy ma Orionka i czy chorby weneryczne zostały w XXIII wieku pokonane - sam tego nie wiem a co dopiero, ktoś kto z ST nigdy styczności nie miał? - ważne, że pokazano mu na ekranie, że łatwy sex, bez konsekwencji jest OK. Podobnie jak picie, niszczenie zabytków i wykorzystywanie przewagi liczebnej do sponiewierania jakiegoś nieboraka, który Ci się nie spodoba...


Q__:
A co wiemy o zaletach intelektualnych tych osób, o ich przeszłości? Nic! Widzisz pojedyncze ich zachowania i na tej podstawie oceniasz całokształt? Skoro trafili do Akademii widać jakieś zalety mieli.

(Swoją drogą: czy kapitan Styles, po tym co widzieliśmy na ekranie, nadawał się na kapitana?)

znowu wpisujesz morał w niewiadome scenariusza! OK, zdążyłem się już do tego przyzwyczaić... Widzisz wszystko co wiemy o tych postaciach pokazano nam na ekranie - a to co nam pokazano wygląda nie tyle nie zachęcająco co wręcz zatrważająco. Kibole, ,,alkoholiczki", rozwiązłe panny, psychopata i oszust - sama śmietanka! Nie obchodzą mnie twoje fantazje na ich temat - trzymajmy się faktów! I o jakim kapitanie mowa - bo nie jestem chodzącą encyklopedią Treka...

Q__:
Pike kazał im się wynosić, i można sądzić, że zajął się sprawą. Nie widzieliśmy jak ich karał bo to nie film o nich, to tylko jedna ze scenek pokazujących odmnienione życie Kirka. Poza tym: skoro potem widzimy ich na pokładzie Enyerprise'a razem z Kirkiem musieli ukończyć Akademię w tym samym czasie, więc w scenie bójki byli jeszcze na początku swojej drogi, nieukształtowani

A z czego wnosisz, że ukształtowani byli później? Jednego z tych osiłków widzimy na Enterprise i z tego, że z miejsca nie przylał on pseudo-Kirkowi wnosisz, że dokonała się w nim jakaś przemiana? Jakie poniósł konsekwencje, jak się zmienił? Nic na ten temat - bo moralizatorstwo nie jest przecież cool...

Q__:
Dobra, a co z Jadzią Dax? Zresztą, czy to kosmonautki, czy zakonnice?
(A Łysy gdzie zarobił ranę? W barze. Zakładamy oczywiście, że poszedł tam praktykować abstynencję, right?)

Co chcesz od Jadzi? A co do Łysego - widzieliśmy scenę w barze: pił z kumplami po pożegnalnym drinku. Rzeczywiście pijacka orgia to była...

Q__:
Rozwiązłość? Rasa? Oriońskie normy kulturowe oceniają sprawy seksu inaczej niż Ty. Dziewczyna wyrosła w takim środowisku. Zresztą, ponownie: Flota to nie zakon, inaczej Kirk i Riker dawno by z niej wylecieli.

Tak jak klingońskie normy moralne są inne niż nasze - a sprzeciwiałeś się im niegdyś, że ho,ho. A pamiętasz tą łysą z TMP, której rasa - Deltanie o ile mnie pamięć nie myli - byli bardziej sexualnie doświadczeni niż ludzie? Owa pani ślubowała celibat by nie wykorzystywać osobników mniej doświadczonych ras dla swojej przyjemności - jak to świadczy o doświadczonej, acz rozwiązłej orionce? A co do Kirka i Rikera - czy nie troszczyli się oni o swoje partnerki, czy nie raz zdarzało się im zakochać? A jaką reakcje na ślerć pani Zielonki przejawił pseudo-Kirk? mniej niż zero...

Q__:
Tak dziwne, że wprowadzono mały powiew realizmu po TOSowej tradycji "Kirk zalicza wszystko".

A czemu ten powiew realizmu nie sięga do oriońskiej sypialni? W końcu pseudo-Kirk miał być podobnież tak czarujący, że żadna nie może się mu oprzeć - twoje słowa.

Q__:
Tak, mówił o bohaterskiej śmierci jego ojca... Faktycznie nie ma tu miejsca na ideały. Kirk-ojciec zginął, jak islamski terrorysta, by mieć więcej panien...

Oklepane do bólu... ale pomijając to: jak śmierć ojca ma się do ideałów Federacji, skąd wiemy jakie ideały wyznawał tato naszego protagonisty? Co to ma do rzeczy?

Q__:
Zaraz: pokaż mi te Iraki i Afganistany, w których walczy Flota z "jedenastki".

Jeszcze ich nie ma ale nie wykluczone, że w sequelu się pokarzą. Zresztą powiedź mi kiedy to nazywano Flotę mianem: peacekeeping armada, i pokaż mi w prawdziwym zyciu peacekeeperów którzy nie łamali by tego co Flota nazywa Pierwszą Dyrektywą?

Q__:
Swoją drogą: Kirk poważnie ryzykuje tam życie dla GF i ocalenia innych. Stanowczo: niic się nie zmienił.

(Natomiast, że sama scena spadochronowa była absurdalna, to fakt, ale czy to pierwszy "burak" w Treku? I czy to pierwsza tak durna scena? Przypomnę NEM - i "Mad Max" Picard.)

Co do Mad maxa - zgoda. Tyle, że na Nemesis za takie sceny - słusznie! - ludzie psy wieszali, a nad nowym filmem same ochy i achy. Czemu? Dwa: pseudo-Kirk dostał rozkaz i skakał, aby - słowami złotej młodzieży GF - skopać tyłki Romulanom, nic nie wiemy o jego chęci niesienia pomocy i ratunku dla Wolkan. Trzy: kiedy tyl;ko najdzie mnie ochota, to nauczę się skakać ze spadochronem - miliony ludzi robi to na mcałym świecie, do tego nie trzeba geniusza?

Q__:
Ryzykował zycie i ocalił Ziemię tak przy okazji, nieświadomie . Ok. (Swoją drogą TOSowy Kirk też lubił szukać guza, o ile oglądałeś TOS.)

Pierwszy lepszy amerykański heros w przepoconym podkoszulku ocali coś tam, czy kogoś tam - czy w związku jest dla Ciebie wzorem do naśladowania? Poza tym znowu - nic nie wiesz o motywacjach pseudo-Kirka w przypadku misji ratowania Ziemi: jeśli chcesz poztać motywacje bohatera, odsyłam jeszcze raz do Batman Begins, pod tym względem, u Abramsa panuje posucha.

Q__:
Fakty, na które nie zwracasz uwagi.

Znasz definicje faktu? W takim razie przytocz jeden z tych swoich faktów tyczących się nowego filmu - zobaczymy, prawa czy fausz?

Q__:
Napisałem, że wolę Nolana od Abramsa, ale dodałem, że Ty jeśli coś widzisz, nie zawsze to zrozumiesz, jeśli o tym dodatkowo nie usłyszysz. Tak przynajmniej wynika z tego co piszesz.

Bo jeśli czegoś nie widzę - w filmie - oznacza, że tego tam nie ma, inaczej jak zanegujesz istnienie krasnoludków w filmie Abramsa?

Q__:
Którego klubu mają szaliki?

Klubu Akademia dla osłów... Chodziło mi rzecz jasna o mentalność tych ludzi, ale rzeczywiście bardziej do nich pasuje miano dresiarze: w końcu ubiór mają odpowiedni do stylu życia i głoszonych - pięściami - ideałów!

Q__:
Tu się zgodzę. Ale jeśli chodzi o Paramount to nic nowego, nieprawdaż?

Owszem - tylko nie wiem skąd w takim razie taki zachwyt nad ,,dziełem" Abramsa skoro ten film lepszy od takiego Nemesis na pewno nie był?

Q__:
Znaczy: nie znasz mechanizmów reklamy, o których wspominałem, i nie czytasz dokładnie moich wypowiedzi (co zresztą widać).

Jeślli uważasz, że sława i niesława są tym samym to twoja sprawa...

Picard
Użytkownik
#119 - Wysłana: 4 Wrz 2009 16:41:16
Odpowiedz 
Q__:
Scott był kimś więcej niż rzemieślnikiem, czego dowiódł kręcąc potem "Blade Runnera". Tyle, że Trek poziomu "Blade Runnera" nigdy jak dotąd nie sięgnął, niestety... (Wise był najbliżej.)

Mówię o czasach Aliena... I nie, nie domagam się od Treka drugiego Blade runnera, nie chce tylko by był drugim Szybkim i wściekłym, czy jak to się nazywa...

Q__:
Chwalisz Moore'a, a przecież to zapożyczone z nBSG

A gdzie ja chwaliłem stronę techniczną nBSG? O ile pamiętam wypowiadałem się pozytywnie jedynie o treści...

Q__:
Jasne, klasyczne seriale trekowe stały znacznie wyżej, ale filmy - niekoniecznie. Vide FC, INS, NEM, nawet ST II.

Nie wmówisz mie, że wszytskie te film uważasz za równie głupie i wyjałowione z treści co ,,dzieło" Abramsa! To zupełnie inna liga - na korzyść starych filmów, rzecz jasna. I nie możesz powiedzieć by tamte produkcje były anty-Trekowe - tak jak rzecz się ma z obecna.

Q__:
Choćby pierwszy od czasów DS9 przytomny kawałek wykładu z fizyki wpleciony w fabułę

Mówisz o tych czarnych dziurach, które w jednej chwili potrafią rzoerwać planetę a w drugiej nie są w stanie uszkodzić nawet maleńkiego stateczku Spocka, czy o tej supernowej, która miała zniszczyć galaktykę?

Q__:
Choćby doskonali drugoplanowi kapitanowie - Robau, Kirk sr, Pike - pokazujący wyraźnie czym jest Flota i jacy ludzie w niej służą

Co możesz powiedzieć o tych ludziach poza tym, że są? Jakie np. wyznawali ideały, gdzie jest o nich mowa w filmie?

Q__:
Choćby przyzwoity budżet, niezłe (acz używane bez umiaru) F/X i rozmach realizacyjny

Nowe Gwiezdne Wojny też miały dużo większy budżet niż oryginał i zaowocowało to Jar Jaryzacją i Anakinizacją Star Wars ( oraz ogólnym przerostem formy nad treścia) - nie inaczej jest w przypadku Treka.

Q__:
Choćby odwaga eksperymentowania ze stylistyką.

Czyli zmiana stylistyki z filozofującego SF na głupi film akcji dla małolatów, uznajesz za zmianę in plus?

Q__:
ps. swoją drogą: może nie jest to chwalebne, ale za młodu piłem ostrzej niż neo-Uhura, a życie miłosne mam prawie-tak-bogate jak Kirk, rozumiem, że jestem bezwartościowym śmieciem?

A prezentujesz sobą coś więcej niż pseudo-Kirk i pseudo-Uhura? Bo ich właśnie tylko od tej strony znamy...
Eviva
Użytkownik
#120 - Wysłana: 4 Wrz 2009 17:51:16 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard


PICARD! NOW YOU MAKE ME SICK! SHUT UP RIGHT NOW!

Innymi słowy, dość tego! To już dawno przestała być dyskusja, a zrobiło się, z przeproszeniem, pieprzenie kotka przy pomocy młotka! I jeśli nie potrafisz wyluzować w sprawie Abramsa, to zostaw choć kotka w spokoju.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Zyski Nowego Star Treka

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!