USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp
 Strona:  ««  1  2  ...  94  95  96  97  98  ...  128  129  »» 
Autor Wiadomość
IDIC
Użytkownik
#2851 - Wysłana: 31 Sty 2010 15:02:24
Odpowiedz 
Delta:
To, że jest w połowie człowiekiem.
Ja wiem, że z biologicznego punktu widzenia to ma tyle sensu, co te czerwone wargi u Wolkan i Romulan, na które Vanja pomstuje, ale taki kanon twórcy wymyślili i co ja na to poradzę, tego się trzeba trzymać.

Rozumiem
zapytałam, ponieważ mój aktualny stan wiedzy jest taki, że jesli już w TOS-ie była mowa o "fizjologii" Spocka to z owej mowy wynikało raczej, że jest to fizjologia volkańska, a nie ludzka
i czytając Twoj post, pomyślałam, że coś mi może umknęło
Madame Picard
Moderator
#2852 - Wysłana: 31 Sty 2010 16:43:28
Odpowiedz 
Eviva:
A Ty lubisz bardziej "owłosionych", nie?

A skąd takie przypuszczenie? Wielokrotnie mówiłam, że wolę klaty gładkie albo w niewielkim stopniu owłosione.

Delta:
Na mój prosty rozum, nie znalazła odpowiedzi, bo nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To nie matematyka, gdzie wynik działania jest tylko jeden. Zbyt wiele czynników wchodzi w grę i w zależności od kombinacji (w dodatku w zależności od kombinacji w danym czasie) mogą one przynosić różne efekty

Dokładnie tak. Dzisiejszy stan wiedzy nie pozwala jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o przyczyny takiego a nie innego kształtu danego społeczeństwa.

Delta:
wprawdzie "nawet ludzie tej samej rasy żyjący w podobnych warunkach geograficznych tworzą i tworzyli różne kultury", ale te kultury są w wielu miejscach wręcz identyczne. Więc baza musiała być podobna. I taką podstawową wspólną bazą jest baza genetyczna.

No właśnie nie bardzo. Amerykański etnolog George Murdock zebrał w latach 20 XX wieku informacje o wszystkich zbadanych do tej pory kulturach historycznych i współczesnych. Okazało się, że różnorodność możliwych systemów kulturowych była doprawdy imponująca, choć z drugiej strony wiele było też podobieństw. Co więcej - to spostrzeżenie dedykuję Picardowi - jedynie 2 normy moralne okazały się uniwersalne: zakaz zabijania i zakaz kazirodztwa (obie oczywiście obwarowane wieloma zastrzeżeniami i wyjątkami od reguły). W obu tych przypadkach można powołać się na uwarunkowania biologiczne tych norm. Jednak całej tej wielkiej różnorodności nie sposób wytłumaczyć tylko czynnikami biologicznymi i geograficznymi (choć na pewno mają one bardzo ważne znaczenie).
Delta
Użytkownik
#2853 - Wysłana: 31 Sty 2010 20:17:18
Odpowiedz 
Madame Picard
Dokładnie tak.

My się w takim temacie zgadzamy ze sobą? Kto by pomyślał.

Okazało się, że różnorodność możliwych systemów kulturowych była doprawdy imponująca, choć z drugiej strony wiele było też podobieństw.

I właśnie o te podobieństwa chodzi. Obojętne jakim czynnikiem są motywowane, to prawdopodobnie jest on wspólnym dla danych kultur. A życie, w swych podstawach, bazuje na tych samych potrzebach, ogólnie mówiąc, biologicznych bez względu na szerokość geograficzną. Nie jest to oczywiście jedyny czynnik, ale upierałbym się, że jest najważniejszym.

Jednak całej tej wielkiej różnorodności nie sposób wytłumaczyć tylko czynnikami biologicznymi i geograficznymi

Na pewno się nie da. Zwłaszcza, że w miarę rozwoju cywilizacyjnego coraz bardziej uniezależniamy się od czynników biologicznych czy geograficznych a zastępujemy je cywilizacyjnymi/społecznymi/historycznymi. Pewnych uzależnień jednak się nie pozbędziemy (chyba, że ewoluujemy jako gatunek) a i tak choćbyśmy nie wiem jak zaawansowane społeczeństwo stworzyli, jego korzenie będą sięgać czasów "pierwotnych", gdy nasza własna biologia i otaczające środowisko decydowały o wszystkim. Zawsze to będzie podstawą, punktem wyjścia. Ot, małpa zlazła by z drzewa w nieco innym czasie i miejscu i cywilizacja mogłaby wyglądać inaczej, lub mogłoby jej w ogóle nie być.
Q__
Moderator
#2854 - Wysłana: 1 Lut 2010 18:04:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Żeby nie było, że tylko o męskiej urodzie się u nas dyskutuje - Saldana doceniona:
http://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id= 8978
(Nawiasem mówiąc też wolę panienkę z "Watchmen" zwłaszcza, że jej bohaterka to rodaczka.)

ps. tak prezentuje się odtwórczyni roli wspomnianej Silk Spectre w "cywilu":
http://www.makbet.pl/artykul/2626/coz-ze-ze-szwecj i

EDIT:

Picard

Jednym z Twoich głównych zarzutów wobec pp. Kurtzmana i Orciego było to, że propogują prostactwo. Jako, że z "jedenastki" zarzut ten jest jednak słabo wyprowadzalny, podpierałeś się filmem "Transformers" i obecnym w nim "dialogiem o masturbacji", Tymczasem - przykro mi - dialog ten nie jest dziełem owego dueciku:

W jednej ze scen rozmawia z ich przywódcą, Optimusem Prime, przez okno swojego pokoju. Rodzice stoją pod drzwiami i zastanawiają się, dlaczego ich dorastający syn zamyka się w pokoju.

Skecz pod tytułem "rozmowa rodziców o masturbacji syna", w który rozwinęła się ta scena, powstał w całości z improwizacji na planie - zaskoczenie na twarzy głównego bohatera jest autentyczne, takiej kwestii nie było w scenariuszu, nie wiedział, co na to odpowiedzieć.

http://film.gazeta.pl/film/1,24464,4396884.html

ps. chciałbym Ci jeszcze - zwłaszcza w kwestii tego co powiedziałeś o R. Roddenberrym - przytoczyć pewien cytat:

· "Tolerancja jest to gotowość przyznania przedstawicielowi innego światopoglądu tej samej dozy inteligencji i dobrej woli, co sobie." - Karl Rehner
Q__
Moderator
#2855 - Wysłana: 29 Mar 2010 03:01:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
całkiem wiarygodny film pt. Kontakt na podstawie ksiązki Carla Sagana. Można mieć więc nadzieje, że projekt Abramsa będzie wiarygodny naukowo - a tu okazuje się, że w nim czerwone potwory na białym śniegu grasują...

A'propos "Kontaktu" Sagana, przypomina mi się tylko cytat z Ziemkiewicza (z czasów gdy jeszcze zajmował się on SF):

„Książki fantastyczne? Lubię, ale tylko złe” – mówił w jednym z opowiadań pilot Pirx. W gruncie rzeczy określał w ten sposób pewną ogólną prawidłowość. Ludzie lubią książki fantastyczne wtedy, gdy są one złe; w każdym razie te złe lubią znacznie bardziej. A może, lepiej, nie tyle bardziej je lubią, co bardziej ich potrzebują.
/.../
Skoro zacząłem od Lema, to i na jego przykładzie rzecz wyjaśnię. Napisał on w latach sześćdziesiątych powieść „Głos Pana”, przez wielu uważaną za najlepszą w dorobku pisarza. (Ciekawa historia, swoją drogą; paręnaście lat temu zabierałem się do tego tekstu tak i owak, od przodu, od tyłu, ze środka – i za każdym razem padałem po paru stronach; ostatnio trafiłem go gdzieś na taniej książce i połknąłem w zachwycie od jednego kopa. Czyżbym jednak z wiekiem troszkę mądrzał?)
Temat dla science fiction standardowy, kontakt z obcą cywilizacją. Ujęcie natomiast jak na SF rewolucyjne, bo oto Lem opisał sprawę tak, jakby ona rzeczywiście mogła wyglądać. Żadnego picu, rysowania na piasku twierdzenia Pitagorasa i innych naiwnych głupactw, których tyle SF naprodukowała. Zamiast tego pokazuje Lem, jak grupa naukowców, i nie byle neptków, tylko najwybitniejszych, łamie sobie zęby na próbie rozwiązania zadania ze zbyt wielką liczbą niewiadomych. Zresztą nie będę streszczał, każdy szanujący się fan zna.
To właśnie nazywam tu fantastyką dobrą. Czy „Głos Pana” odniósł sukces? Hm, w pewnym stopniu, w pewnym kręgu odbiorców... Ale czy można porównać to z sukcesem „Kontaktu” Sagana? Nie przypadkiem porównuję „Głos Pana” właśnie z tą powieścią. Punkt wyjścia jest w obu niemal identyczny; odebranie przesłanego z kosmosu sygnału. Dalej jednak idzie zupełnie inaczej. U Lema odkrycie zostaje natychmiast utajnione, pracujący nad nim naukowcy ukrywają się w tajnej bazie wojskowej, na owocach ich wysiłku kładą łapę politycy i generalicja, przede wszystkim sprawdzając starannie, czy nie stanowią one zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. U Sagana z punktu zaczyna się sielanka, wodzowie światowych mocarstw (tekst ma swoje lata) padają sobie w ramiona, uzgadniając współdziałanie dla dobra ludzkości. U Lema naukowcy nadgryzają komunikat od różnych stron analizą matematyczną i za każdym razem nie są w stanie zrozumieć otrzymanego wyniku. U Sagana „suną bez wysiłku w sedna środek”, jak to śpiewał ongiś Młynarski. Gdy lemowscy naukowcy próbują zastosować otrzymany komunikat jako przepis konstrukcyjny, otrzymują w efekcie nie do końca wiadomo co; gdy to samo robią eksperci u Sagana, w try miga udaje im się skonstruować gwiezdny powóz, tylko wsiadać i fruuu, prosto pomiędzy odległe galaktyki.
Biorąc rzecz tak na zdrowy rozum, idiotyzm pogania u Sagana idiotyzm. Spróbujcie nadać dzikim buszmenom opis konstrukcji „Poloneza”, wystukując go na tam – tamie alfabetem Morse’a. Jeśli buszmeni słysząc wasze stukanie nauczą się sami z siebie owego alfabetu, a następnie szybciutko rozwiną przemysł metalurgiczny, gumowy, naftowy, chemiczny i inne, jakie są do tego niezbędne – wszystko oczywiście bez pomocy z zewnątrz – i w czasie krótszym niż pokolenie wyfabrykują coś, co będzie w stanie jeździć, to zjem cały nakład „Fantastyki” z tym felietonem i odszczekam spod stołu. Choć oczywiście ten akurat przykład jest bardzo dla Sagana życzliwy, bo różnica poziomu między nami a buszmenami jest znikoma wobec przepaści, jaka musiałaby dzielić nas od cywilizacji zdolnej do podróży międzygwiezdnych, a i ukręcenie „Poloneza” z piasku to betka w porównaniu ze stworzeniem na Ziemi, posiadanymi tu materiałami i technologiami czegoś, co by było do takich podróży zdolne. Ale naiwność naiwnością, a sukces „Kontaktu” był niewątpliwy („Milion dolarów za ten guzik wart elaborat!” – wyrwał się Lemowi okrzyk zgrozy i oburzenia w jednym z wywiadów). Nie „pomimo” oczywistego faktu, iż cała jego fabułka jest od góry do dołu niemożliwa, absurdalna, wyssana z palca i naciągana do niemożności – ale właśnie dlatego. Pamiętacie Państwo, dlaczego Pirx lubił tylko złą fantastykę? Ano dlatego, że dobra opisuje świat takim, jakim on jest – a świata takiego, jaki on jest, Pirx miał wokół siebie po dziurki w nosie i ani myślał mieć go jeszcze w lekturze. Oto i odpowiedź.


(z felietonu "Kto by lubił Kasandrę")
Madame Picard
Moderator
#2856 - Wysłana: 29 Mar 2010 15:11:42
Odpowiedz 
Q__:
Pamiętacie Państwo, dlaczego Pirx lubił tylko złą fantastykę? Ano dlatego, że dobra opisuje świat takim, jakim on jest – a świata takiego, jaki on jest, Pirx miał wokół siebie po dziurki w nosie i ani myślał mieć go jeszcze w lekturze. Oto i odpowiedź.

Dobrze powiedziane.
Oto dlaczego wielu z nas (włącznie ze mną) lubi ST .

A nazwanie "Kontaktu" wiarygodnym naukowo filmem to doprawdy dowcip dnia . Picard mógł go zostawić na zbliżający się Prima Aprilis.
Q__
Moderator
#2857 - Wysłana: 29 Mar 2010 15:48:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
A nazwanie "Kontaktu" wiarygodnym naukowo filmem to doprawdy dowcip dnia . Picard mógł go zostawić na zbliżający się Prima Aprilis.

Choć rozumiem sympatię Picarda do tego filmu. To w sumie sympatyczna, postTNGowsko-postspielbergowska sielanka, lepsza od takiego FC na przykład.

Gdyby główną bohaterkę przerobić na faceta i nazwać Cohrane, Machinę ochrzcić "Phoenixem", a z nadawców "kosmicznego listu" zrobić Wolkan wyszedłby całkiem fajny Trek. Lepszy od produkcji B&B.
Madame Picard
Moderator
#2858 - Wysłana: 29 Mar 2010 16:26:46
Odpowiedz 
Q__

Bo to jest film sympatyczny i na swój sposób dobry, choć bardzo nierówny. Tym niemniej nazywanie go naukowo wiarygodnym to chyba żart .
Jo_anka
Użytkownik
#2859 - Wysłana: 29 Mar 2010 16:27:20
Odpowiedz 
Q__:
(z felietonu "Kto by lubił Kasandrę")

Odpowiedź brzmi: Masochista!
Q__
Moderator
#2860 - Wysłana: 29 Mar 2010 16:33:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Tym niemniej nazywanie go naukowo wiarygodnym to chyba żart

I tu dochodzimy do kwestii, na ile program SETI, w swym ówczesnym kształcie (bo to jego "Kontakt" był ideowym manifestem) spełnia kryteria good science.

(Przy czym jak najbardziej jestem zwolennikiem poszukiwania pozaziemskiego życia, wątpliwości mam tylko wobec szaleńczych nadziei jakie ze znalezieniem go wiązano. I wiary w iście trekową łatwość wzajemnego zrozumienia. Ba, większą niż trekowa, bo w ST często by się porozumieć potrzebny był "cud" telepatii, a tu "cudowne" efekty miały przyjść od ręki.)

Jo_anka

Zważywszy na to, że lubię kasandryzmy Lema, będę się chyba musial nad sobą głębiej zastanowić .

ps. tekst o naukowym (nie)prawdopodobieństwie "jedenastki":
http://trekmovie.com/2009/05/09/bad-astronomys-rev iew-of-the-science-star-trek/
i o roli konsultantki naukowej w procesie powstawania w/w filmu:
http://forum.newsarama.com/showthread.php?t=146342
Picard
Użytkownik
#2861 - Wysłana: 21 Maj 2010 22:42:27 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Do tych, którzy mieli nadzieje, że Orci i Kurtzman napiszą jeszcze kiedyś mądry scenariusz nawiązujący do tradycji ST:
http://retroreflex.blogspot.com/2010/01/orci-is-st ill-moron.html
Szczególnie na uwagę zasługuje ten fragment:

They want a trek that isn't too trek heavy. Read that line again. Now, if you haven't choked on your drool, or you managed not to have an aneurysm, you should be as ticked off as I am.

How the hell can anyone read that and think that's a good thing? That's just saying "we have to keep it dumb, because the new fans are not so much fans of trek as wallets that enjoyed a big dumb blockbuster with a star trek name slapped on it."


Czyli widzicie jednak, że racje miałem pisząc, że nie ma co liczyć na to, że tych dwóch ,,mędrców" się zreflektuje, i że napiszą tym razem coś dobrego.
Q__
Moderator
#2862 - Wysłana: 21 Maj 2010 23:36:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Wygląda to na żarcie własnego ogona, czyli to do czego zdążyli nas przyzwyczaić Berman i Braga, których - śmiem powiedzieć - jedynym wkładem autorskim w Treka byli Neelix, Kes, Nosferatu zwani Remanami i gwałciciel Shinzon. Pytanie: czy nowi dwaj "mędrcy" będą żreć ogon z większym urokiem niż poprzednicy, czy mlaskając tak samo?

Prawda jest taka, że od czasów DS9 (które zaskakiwało raz na plus, raz na minus) Trek niczym mnie pozytywnie nie zaskoczył, aż do przedczołówkowego trailera "jedenastki". Tak więc jeśli dwunastka będzie kiepska nie powiem, że Trek zdechł, nie on po prostu nie zmartwychwstał, bo zdechł dawno temu. Berman i Braga pokazywali nam umalowanego trupa, twierdząc, że to żywy, podczas gdy żywą, rozwijajaca się, SF mielismy gdzie indziej - w SAAB, w nBSG (mimo wszelkich wad tego serialu), w co lepszych odcinkach (których aż tak wiele nie było zresztą) TXF, w "Firefly/Serenity", nawet w E2, "Dark Skies" i "Threshold" (choć te dwa ostatnie to zdecydowanie druga liga).
Picard
Użytkownik
#2863 - Wysłana: 22 Maj 2010 00:06:20
Odpowiedz 
Q__:
Berman i Braga pokazywali nam umalowanego trupa, twierdząc, że to żywy, podczas gdy żywą, rozwijajaca się, SF mielismy gdzie indziej

I tu - niestety - muszę się zgodzić.

Q__:
w SAAB,

Namierzyłem pilota tej serii, jutro za linkuje go na forum.
Poklok
Użytkownik
#2864 - Wysłana: 22 Maj 2010 00:29:43 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Picard

Od kiedy obejrzałem sezon "Fringe" straciłem całą wiarę w Orciego i Kurtzmana. Są zwyczajnie za ciency na to, by tchnąć w Treka nowego ducha, nawet gdyby od tego zależało ich życie.

Q__:
żywą, rozwijajaca się, SF mielismy gdzie indziej - w SAAB, w nBSG (mimo wszelkich wad tego serialu), w co lepszych odcinkach (których aż tak wiele nie było zresztą) TXF, w "Firefly/Serenity", nawet w E2, "Dark Skies" i "Threshold" (choć te dwa ostatnie to zdecydowanie druga liga).

A Farscape to co, pies?
Q__
Moderator
#2865 - Wysłana: 22 Maj 2010 02:07:03
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
A Farscape to co, pies?

Myślisz, że wymieniłem wszystkie godne uwagi seriale SF jakie znam?
Toudi
Użytkownik
#2866 - Wysłana: 22 Maj 2010 02:13:05 - Edytowany przez: Toudi
Odpowiedz 
Q__:
"Threshold"

A to nie było czasem duetu B&B?
Poklok:
A Farscape to co, pies?

Farscape dostał pogrzeb ze wszystkimi honorami.
Eviva
Użytkownik
#2867 - Wysłana: 22 Maj 2010 06:35:34
Odpowiedz 
Poklok:
A Farscape to co, pies?

Farscape to gniot, proszę nie obrażać psów.
Picard
Użytkownik
#2868 - Wysłana: 22 Maj 2010 07:25:24
Odpowiedz 
Eviva:
Farscape to gniot, proszę nie obrażać psów.

Za słabo znam serial aby się wypowiadać, ale mogę powiedzieć, że od strony technicznej przedstawiał się dobrze - wygląd obcych, statku, całkiem dobre efekty jak na telewizyjną produkcje - więc podejrzewam, że wina tkwi w scenariuszach. Co było w nich takiego złego? A psy rzeczywiście zasługują sobie na szacunek, bardzo porządne z nich zwierzaki.

Poklok:
Od kiedy obejrzałem sezon "Fringe" straciłem całą wiarę w Orciego i Kurtzmana. Są zwyczajnie za ciency na to, by tchnąć w Treka nowego ducha, nawet gdyby od tego zależało ich życie.

Ja nie miałem wątpliwej przyjemności obejrzenia wspomnianego serialu, natomiast widziałem kilka innych filmów, do których scenariusz pisała wspomniana dwójka i... o rety! Rzeczywiście masz racje: oni nie mogli by napisać dobrego scenariusza - nie tylko do Treka - nawet gdyby zależało od tego ich życie. To każe się zastanowić nad decyzjami podejmowanymi przez Paramount, nad tym, że akurat Orciego, Kurtzmana i Abramsa - ludzi o których dorobku twórczy nie można powiedzieć nić dobrego - zaangażowano do kręcenia nowego filmu. Niby oczywistą oczywistością jest, że każde studio chce wycisnąć ze swojej serii filmów ostatnie soki, ale świadomie angażować do nakręcenia nowego filmu, ludzi znanych z produkcji gniotów - bo dadzą oni studiu taki film jakiego sobie ono życzy - , to już jest zbrodnia na Treku i kinematografii jako takiej.

Q__

Jeszcze jedno, odnoście tego trupa: Berman i Braga znali przynajmniej nieboszczyka za życia, więc jako tako umieli go upodobnić do istoty żywej, którą niegdyś był. Nowa ekipa nie ma o zmarłym zielonego pojęcia, nie umie i nie chce upodobnić go do tego kim był za życia, a ich prace nad zwłokami przypominają poczynania Frankensteina.
Eviva
Użytkownik
#2869 - Wysłana: 22 Maj 2010 07:44:55 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard:
wygląd obcych, statku, całkiem dobre efekty jak na telewizyjną produkcje

Taak - szczególnie wojownik, któremu z twarzy zwiesza się plastelina, i pluszowy ślimak pierdzący helem - rozkoszne, po prostu sama słodycz.

Picard:
Nowa ekipa nie ma o zmarłym zielonego pojęcia, nie umie i nie chce upodobnić go do tego kim był za życia, a ich prace nad zwłokami przypominają poczynania Frankensteina.

Fakt, że film Abramsa tak przypomina oryginalnego Treka, jak sitcom "Halo Hans" "Stawkę większą niż życie", a może i mniej jeszcze. Rzeczywiście to zastanawiające, czemu powierzono Treka akurat tym partaczom - może nikt inny nie chciał się za to brać z obawy kompromitacji?
Picard
Użytkownik
#2870 - Wysłana: 22 Maj 2010 08:28:16
Odpowiedz 
Eviva:
Taak - szczególnie wojownik, któremu z twarzy zwiesza się plastelina, i pluszowy ślimak pierdzący helem - rozkoszne, po prostu sama słodycz.

Hej, mówiłem, że kiepsko znam ten serial! Ostatnio widziałem go w 1999 kiedy puszczali go na nieboszczce Wizji TV -, teraz już jednak wiem jaki masz problemy z tym serialem i rzeczywiście są one spore np. bardzo subtelny humor:
Eviva:
pluszowy ślimak pierdzący helem



Eviva:
Rzeczywiście to zastanawiające, czemu powierzono Treka akurat tym partaczom - może nikt inny nie chciał się za to brać z obawy kompromitacji?

Możliwe. Jednak podejrzewam, że Abrams, Orci i Kurtzman są teraz na fali - nie widzieć czemu? - i specjalizują się w filmach, na których zależy Paramount: bezmózgich akcyjniakach.
Eviva
Użytkownik
#2871 - Wysłana: 22 Maj 2010 08:47:14 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard

Fakt, że są na fali i nieraz zastanawiałam się, czemu. No cóż, nie poradzimy nic na to, widocznie taki mamy czas. Czas błyszczącej tandety i miernot z poparciem. Widać to w muzyce rozrywkowej, widać i w filmie. ST XI w odniesieniu do Treka Roddenberry'ego to to samo, co Doda w odniesieniu do Davida Bowie. Zarobi kupę kasy, będzie uwielbiana, ale pozostanie tandeciarą i miernotą.
Picard
Użytkownik
#2872 - Wysłana: 22 Maj 2010 09:06:14
Odpowiedz 
Eviva:
Zarobi kupę kasy, będzie uwielbiana, ale pozostanie tandeciarą i miernotą.

Co racja to racja.
Poklok
Użytkownik
#2873 - Wysłana: 22 Maj 2010 12:06:11
Odpowiedz 
Q__:
Myślisz, że wymieniłem wszystkie godne uwagi seriale SF jakie znam?

Wydawało mi się to wątpliwe, ale skoro doszedłeś aż do "Treshold", to mogło zrodzić się takie podejrzenie

Toudi:
Farscape dostał pogrzeb ze wszystkimi honorami.

Po tym, jak go zamordowano ciosem noża w plecy.

Picard:
podejrzewam, że wina tkwi w scenariuszach.

Są specyficzne, tak bym to ujął. I prawdą jest, że niektóre są lekko koszmarne. Ten serial trzeba oglądać od początku, dać mu szansę a i tak nie każdemu się spodoba. Kiedyś, nic jeszcze o Farscape nie wiedząc, obejrzałem przypadkiem odcinek ze środka sezonu i nie wytrwałem do końca.

Eviva:
Taak - szczególnie wojownik, któremu z twarzy zwiesza się plastelina, i pluszowy ślimak pierdzący helem - rozkoszne, po prostu sama słodycz.

Czepiasz się. Farscape ma sporo wad, a czasami szoruje niebezpiecznie nisko po podłodze, ale pokaż mi idealny serial. Na pewno nie jest nim TOS. A od Rygela się proszę łaskawie odczepić

A tak w ogóle: Picard, Eviva - nie obraźcie się, ale dyskutujecie jak para staruszków z Babilonu wieszcząca upadek moralny i intelektualny młodzieży i rychłą zagładę cywilizacji
Eviva
Użytkownik
#2874 - Wysłana: 22 Maj 2010 12:56:11 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Poklok:
A tak w ogóle: Picard, Eviva - nie obraźcie się, ale dyskutujecie jak para staruszków z Babilonu wieszcząca upadek moralny i intelektualny młodzieży i rychłą zagładę cywilizacji

Khe, khe, to... tamto.., tego... za moich czas to ta młodzież nie była taka bezczelna... A w ogóle to z szacunkiem do siwych włosów (gdzie by one nie rosły)!
Picard
Użytkownik
#2875 - Wysłana: 22 Maj 2010 14:33:16
Odpowiedz 
Poklok:
A tak w ogóle: Picard, Eviva - nie obraźcie się, ale dyskutujecie jak para staruszków z Babilonu wieszcząca upadek moralny i intelektualny młodzieży i rychłą zagładę cywilizacji

No, na 2012 zapowiedziana jest premiera kolejnego filmu Abramsa z ST w tytule więc świat tego raczej nie wytrzyma. Swoją drogą wciąż tłumacze teksty ba Phoenixa o poprzednim dziele tego pana i aż dziw mnie bierze, że ktoś bije mnie na głowę z niechęci do tego filmu, że chce mu się napisać na temat jego wad tekst długością dorównujący krótkiemu opowiadaniu... Ale do rzeczy: nie, nie sądzę, że to młodzi czy staży widzowie się psują, opuszczając w rozwoju intelektualnym - w końcu efektowne acz niegłupie filmy w rodzaju Mrocznego rycerza biją rekordy popularności - tylko wytwórnie traktują widzów jak głupków, a ci często łykają co im się zaserwuje. To oczywiście część problemu, bo te filmy rzeczywiście też serwowane są ludziom, którzy gazetowy komiks uważają pewnie za dzieło sztuki i tym całkiem młodym, bez wyrobionego gustu. Ciekawe do czego zainspiruje ten anty-Trek Abrmasa to nowe pokolenie, bo prawdziwy, stary Trek zainspirował np. powstanie telefonów komórkowych, eksperymenty -na razie w skali mikro - z transporterem, a i o prawdziwych fazerach się przebąkuje, że już o promowaniu tolerancji i łagodzeniu w ludziach zimnowojennych strachów nie wspomnę.
Toudi
Użytkownik
#2876 - Wysłana: 22 Maj 2010 15:01:31
Odpowiedz 
Poklok:
Toudi:
Farscape dostał pogrzeb ze wszystkimi honorami.

Po tym, jak go zamordowano ciosem noża w plecy.

Wiele seriali nie dostaje nawet tego, a cios nożem w plecy jest dosyć popularny.

A Farscape zasługuje na obejrzenie, choćby dlatego, że nie jest amerykański, tylko australijski. Już samo to jest sporym plusem. A serialem był dobry m, miał bardzo dobry specyficzny humor, który ktoś chciał przenieść do SG1 przez co zniszczył dwa ostatnie sezony....
Eviva
Użytkownik
#2877 - Wysłana: 22 Maj 2010 16:52:43
Odpowiedz 
Toudi:
A serialem był dobry m, miał bardzo dobry specyficzny humor

... którego najmocniejszymi punktami była fotorgazm u niebieskiej kapłanki i wspomniane pierdzenie helem. Dziękuje uprzejmie za taki humor, w porównaniu z nim ST XI wypada wcale nieźle.
Picard
Użytkownik
#2878 - Wysłana: 22 Maj 2010 18:03:44 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva:
w porównaniu z nim ST XI wypada wcale nieźle.

Nie zgodzę się - balonowe ręce pseudo-Kirk jeszcze jakoś bym przeżył, ale tekstów o seksie ze zwierzętami i wymiotowaniu już nie. I jeszcze to, że nazwali matkę Spocka dziwką - biedna Winona Ryder, wiem że raz zabawiła się w złodziejkę, ale żeby przez to przekreślili cała jej karierę i aby musiała grać epizody w takich marnych filmach?
Eviva
Użytkownik
#2879 - Wysłana: 22 Maj 2010 18:39:24
Odpowiedz 
Picard

Fakt - dziwne, że mali Wolkanie w ogóle znali to określenie. Było to zdecydowane przegięcie. Gdyby powiedzieli "ludzka samica", starczyłoby aż nadto. Uwaga o seksie ze zwierzętami też była kompletnie zbędna, ale co do wymiotowania - to nie rozumiem Twych obiekcji. Człowiek, którego mdli, nie ma już prawa się wyrzygać?
Picard
Użytkownik
#2880 - Wysłana: 22 Maj 2010 20:25:46
Odpowiedz 
Eviva:
Uwaga o seksie ze zwierzętami też była kompletnie zbędna, ale co do wymiotowania - to nie rozumiem Twych obiekcji. Człowiek, którego mdli, nie ma już prawa się wyrzygać?

Chodzi mi o to, że gdy spotykają się po raz pierwszy dwie legendarne postaci - Kirk i McCoy, których podróbki w tym filmie dostaliśmy - to ostatnią rzeczą jaką, chciał bym od jednego z nich usłyszeć to to, że może zwymiotować na tego drugiego. To nie było ani śmieszne, ani estetyczne. Zresztą pan doktor słynął z bardziej wyszukanego poczucia humoru.
 Strona:  ««  1  2  ...  94  95  96  97  98  ...  128  129  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!