USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp
 Strona:  ««  1  2  ...  18  19  20  21  22  ...  128  129  »» 
Autor Wiadomość
Slovaak
Użytkownik
#571 - Wysłana: 15 Maj 2009 00:16:12 - Edytowany przez: Slovaak
Delta

To jest kolejny burak.
Wskazany zresztą przez Slovaaka.


To byłby burak gdyby napęd warp rzeczywiście był sprawny ale tego nie da sie udowodnić. Co więcej, G.Kirk został uznany za dobrego dowódcę, więc pomimo ze nie pokazali nie można założyć nawet że napęd/teleporter był sprawny. Logiczny wniosek jest taki że napęd warp/teleporter nie działały, podobnie jak uzbrojenie, osłony, autopilot.


Bo widzisz w tym wypadku leci samolot bez skrzydeł/silnika

To że leci bez skrzydeł/silnika to tylko twoja teoria nie poparta żadnymi dowodami. Porównanie jest trafione.
Delta
Użytkownik
#572 - Wysłana: 15 Maj 2009 00:27:55 - Edytowany przez: Delta
Slovaak
To byłby burak gdyby napęd warp rzeczywiście był sprawny ale tego nie da sie udowodnić.

Nie, dlatego, że cała akcja lotu kursem na zderzenie była wykonywana bez napędu warp, czyli na impulsowych lub/i manewrowych. A to oznacza, że:
1. te silniki działały
2. były wydajniejsze niż napęd "Narady" chyba, że powiesz, że Nero był debilem i chciał by mu okręt skasowano.

Jeśli oba punkty są prawdziwe a to pokazuje nam właśnie ST XI, to "Kelvin" z całą załogą na pokładzie mógł uciec Romulanom. Dodatkowo załoga zyskiwała czas na naprawy na okręcie. No nie powiesz mi, że to się by nie opłacało.

To że leci bez skrzydeł/silnika to tylko twoja teoria nie poparta żadnymi dowodami. Porównanie jest trafione.

No i widzisz i znów to samo, rzuciłeś jakimś przykładem, wykazałem Ci że nie pasuje bo ma błędy w logice, no i od razu włączył Ci się ignor i nie dotarło do Ciebie to co mówiłem.
Nie dotarło do Ciebie, że żeby ta analogia była spójna i logiczna to ten silnik/skrzydła tego samolotu o którym mówisz odpowiadają transporterowi? A jak można powiedzieć, że Abrams umieścił te elementy i pamiętał o odpowiednim ich wykorzystaniu, skoro o nich ani słowa na ekranie nie ma, a Kirk robi ewidentną głupotę popełniając samobójstwo? Widzisz, gdyby Abrams w ogóle pomyślał o transporterze, to wystarczało, że ktoś by o nim choćby bąknął, że on padł. A nawet komputer podał raport uszkodzeń i się o tym nie zająknął. I to jest fakt, który masz gdzieś, "bo tak".

Edycja:
Poza tym prosiłem o cytat, gdzie mówiłem rzecz, którą mi zarzuciłeś. Jakoś go nie otrzymałem. Jeśli myślisz, że to, że wygodnie przemilczysz ten fakt, a później znów będziesz mi wciskał, że kłamię i odrzucam kanoniczne fakty, które podajesz, to się mylisz.
Q__
Moderator
#573 - Wysłana: 15 Maj 2009 01:05:37 - Edytowany przez: Q__
No to jeszcze garść refleksji...

Siedziałem i dumałem nad tym filmem i... dochodzę do wniosku, że kupuję to.

Kupuję abramsową wizję czasów Kirka-ojca, w końcu - jak już pisano - to czasy odbudowującej się z gruzów, a jednocześnie sięgajacej gwiazd cywilizacji. Czasy nie tak odległe od epoki określanej jako "nuclear horror" i obdartych ciuchów Cohrane'a. Czasy w których - w oryginalnej linii czasu - "zasłynął" Kodos (ciekawe skądinąd co robi w tej?). (Zresztą jeszcze w latach TOS na oddalonych federacyjnych placówkach było bidnie, ponuro i "przemysłowo".) W sumie logicznie wpisuje się to w wizję rozwoju przedstawionego świata. (W czasach TNG jest w końcu "weselej" i kolorowiej niż w czasach TOS.)

Kupuję bohaterów (poza wspomnianą dwójką np. Scotty), owszam Chekov i Uhura są inni z wyglądu, ale w końcu alternatywna linia czasu. Mam pewne wątpliwości co do mało kirkowatego wyglądu Kirka, ale alternatywną wizję jego życia (bunt zamiast prostej drogi, dorastanie na Ziemi) też kupuję. Akceptuję i emocjonalnego Spocka (w końcu w tej linii czasu nie musiały zajść wydarzenia znane z "Yesteryear"). I b. doceniam kreację kapitana Pike'a, doskonałego ofcera.

Akceptuję też fabułę - dość pretekstowa, ale bywały w ST gorsze, no i znalazło się miejsce na trekowe ideały widoczne w zachowaniu Kirka i Spocka wobec wrogów, czy w tym jak służba w GF zmieniła JTK. Podoba mi się bardzej naukowy technobełkot (wreszcie doczekałem). Kupuję finał (przyspieszony awans Kirka przełknę, w okolicznościach wojennych nie raz kogoś . b szybko awansowano np. późniejszego cesarza Napoleona), a zwłaszcza finalny monolog.

Czego nie kupuję? Wyglądu i stylu Nero i jego Romulan (ale podobny zarzut miałem do odpustowej bandy Khana). Wstawionych na siłę scenek akcji (to niszczenie wiertła, jakby fazerem nie można; potworki na Delta Vega; Scotty pływający w rurze). Viideoclipowego początku filmu - te wstawki z młodosci Kirka są niepotrzebne (bo co do Spocka można się zastanawiać) tak jak i nachalny product placement (obrzydzili mi Nokię). Nie kupuję Jellyfish - ten stateczek wygląda jak gungańska konstrukcja z TPM. Nie kupuję paskudnawych humanoidów a'la SW (tego asystenta Scotty'ego i tego z baru). No i tego, że "old Spock" został wprowadzony do fabuły nieco bez pojęcia.

Smuci mnie też brak pogłebienia psychologicznego bohaterów (twórcy powinni dokładniej obejrzeć ST II). Wkurza, że by zrozumieć Nero potrzeba dopiero "Countdown" (to też zerżnięte z Lucasa, jego SW PT da się docenić tylko znając z 5 powieści EU osadzonych w tej samej epoce).

Natomiast zastanawiam się nad zmianą designu okrętów w stosunku do TOSowej. Czyżby przyszły projektant "oryginałów" zginął na Kelvinie?

Tym niemniej film jest dobry, na szczęscie mający znośniejsze tempo niż trailer, i niosący w sobie znacznie mniejsze stężenie kiczu (Picard obejrzyj jednak), i robi apetyt na jeszcze. Choć - tu kolejny zarzut - nie jest mimo wszystko samodzielną całością, ogląda się go jako urywek dłuższej opowieści.

ST XI nie jest arcydziełem, ale jest udanym reBootem, i jednym z lepszych - z perspektywy - trekowych filmów (lepszym np. od GEN czy ST III). Jak mówiłem: czekam na kolejne opowieści z tego świata, byle z lepszym scenariuszem (niech w końcu zamówią go u solidnego autora SF). Panowie Orci i Kurzman: bohaterowie ST powinni nieć trochę więcej okazji do myślenia i gadania - było wyciąć sceny z Corvattą, a zamiast nich włożyć jakiś fajny dialog.

(Owszem,odczułem bolesny brak Problemu przez duże P, ale tak po prawdzie nie było go ani w ST II, ani w ST III, ani w GEN, ani w FC, ani w NEM, a w INS był, ale wysilony i wydumany. Czego by nie mówili malkontenci Abrams naprawdę nie jest gorszy od duetu B&B, i chyba bardziej niż oni rozumie specyfikę dużego ekranu.)
Slovaak
Użytkownik
#574 - Wysłana: 15 Maj 2009 01:12:23 - Edytowany przez: Slovaak
2. były wydajniejsze niż napęd "Narady" chyba, że powiesz, że Nero był debilem i chciał by mu okręt skasowano

1. Przypomnij sobie że to przebudowany stek górniczy, więc jego zwrotność, reakcja są najprawdopodobniej za wolne.

2. Ten manewr choćbym nie wiem jak sie starał kojarzy mi się z tzw "manewrem Picarda", czy kapitan statku Ferengi też był debilem? Jeśli tak to Picard miał farta i tyle, taki z niego wielki dowódca. I dalej, skoro USS Stargazer mógł wejść w warp (a mógł bez najmniejszej wątpliwości) to czemu Picard nie uciekł? I dalej, statek w warp nie porusza się w tej samej przestrzeni to statek nie będący w warp, więc niby w jaki sposób doszło do kolizji?

Cytat dla Delty:
skoro o nich ani słowa na ekranie nie ma, a Kirk robi ewidentną głupotę popełniając samobójstwo?

To jest właśnie ten cytat o który prosiłeś - "nie widać, więc nie ma chociaż są tego skutki". A ta ewidentna głupota to tylko twoja teoria na której poparcie masz właśnie tylko taki cytat.

Także dla ciebie samolot leci po prostu za wysoko byś zobaczył te skrzydła/silniki.

Dobranoc
Delta
Użytkownik
#575 - Wysłana: 15 Maj 2009 01:47:20 - Edytowany przez: Delta
Q__
Siedziałem i dumałem nad tym filmem i... dochodzę do wniosku, że kupuję to.

No to mam dzisiaj dzień zaskoczeń. Najpierw zaskoczyli mnie niektórzy Forumowicze zażarcie broniąc Abramsa i ignorując kanon. Teraz Ty, bo czego jak czego, ale tego się nie spodziewałem.

Kupuję abramsową wizję czasów Kirka-ojca, w końcu - jak już pisano - to czasy odbudowującej się z gruzów, a jednocześnie sięgajacej gwiazd cywilizacji. Czasy nie tak odległe od epoki określanej jako "nuclear horror", obdartych ciuchów Cohrane'a.

Przecież minęło prawie 200 lat. Równie dobrze można by powiedzieć, że dzisiejsze USA to odbudowująca się cywilizacja po rewolucji amerykańskiej i czasy nie tak odległe od głodujących i obdartych emigrantów irlandzkich.

Czasy w których - w oryginalnej linii czasu - "zasłynął" Kodos

To, że jeden facet okazał się kolejnym Hitlerem to chyba trochę mało? Ransom w czasach Janeway też popełnił zbrodnię "dla dobra załogi". Takie rzeczy dzieją się w każdych czasach.

owszam Chekov i Uhura są inni z wyglądu, ale w końcu alternatywna linia czasu.

A co z alternatywnymi światami pokazanymi w TNG: Parallels? Tam Riker wyglądał jak Riker. Także w lustrzanym uniwersum wygląd postaci się nie zmienił.

ale alternatywną wizję jego życia (bunt zamiast prostej drogi, dorastanie na Ziemi) też kupuję.

Chciałbym zobaczyć minę Picarda jak to przeczyta.

Akceptuję i emocjonalnego Spocka (w końcu w tej linii czasu nie musiały zajść wydarzenia znane z "Yesteryear").

Łącznie z tym, że wywalił Kirka z burtę? Ja wiem, że Spock bywał emocjonalny jak na Wolkana, ale bez przesady.

Akceptuję też fabułę - dość pretekstowa, ale bywały w ST gorsze,

Ciekawe gdzie. Żaden film nie miał tak słabej fabuły. Może co niektóre odcinki miały. A co się stało z tym, że powinno się dążyć do lepszej jakości, a nie robić fuszerkę bo inni wcześniej taką zrobili?

Podoba mi się bardzej naukowy technobełkot (wreszcie doczekałem).

Ta. A najlepsze jest to o tej rozszerzającej się na kawał galaktyki supernowej. Albo to o czym napisała Vanja:

"Atmosfera lodowych planet działa jak dość silna lornetka, dzięki czemu można z jej powierzchni obserwować sąsiednią planetę w znacznym powiększeniu, aby dostrzec wszystkie szczegóły jej implozji. "
"Sztuczne czarne dziury można stworzyć z obiektu o masie planety i kropli czerwonej farby, dzięki czemu znikną zaraz po tym jak powstaną."
"Czerwona materia (obiekt tak łatwo wchodzący w gwałtowne reakcje z klasyczną materią że trzeba go trzymać w specjalnych pojemnikach) może być pobierana z nich zwykłą, metalową igłą bez żadnego ryzyka. "

Kupuję finał (przyspieszony awans Kirka przełknę, w okolicznościach wojennych nie raz kogoś . b szybko awansowano np. późniejszego cesarza Napoleona.)

Bez przesady, on też nie od razu był awansowany. A zresztą gdy już szybko awansował, to przede wszystkim miał patent oficerski od dawna w rękach.

Slovaak
Przypomnij sobie że to przebudowany stek górniczy, więc jego zwrotność, reakcja są najprawdopodobniej za wolne.

Masz rację. Ale tym bardziej świadczy to na korzyść "Kelvina". Po co wywalać załogę za burtę, ryzykować, że nie da się powstrzymać "Narady" i po rozwaleniu "Kelvina" zniszczy ona bezbronne kapsuły, wysyłać kogoś na pewne samobójstwo, skoro można po prostu zwiać własnym okrętem wykorzystując jego przewagę, o której obydwaj pisaliśmy?

Ten manewr choćbym nie wiem jak sie starał kojarzy mi się z tzw "manewrem Picarda", czy kapitan statku Ferengi też był debilem?

No dobrze, tylko, że Picard nie rozwalił "Stargazera" zbliżył się tylko do Ferengich i dosunął im z baterii i torped. Okręt musiał opuścić, gdy okazało się, że nie da rady go uratować (co zresztą też jest bardzo naciągane). No i najważniejsze, Manewr Picarda polega na skoku w warp. A "Kelvin" nie porusza się w warp. Sam mówiłeś, że byłby to burak, gdyby napęd warp był sprawny.

To jest właśnie ten cytat o który prosiłeś - "nie widać, więc nie ma chociaż są tego skutki".

Ale widzisz, w Generations też nie widać zmiany modulacji osłon. I dlatego przyjęto, że Riker tego nie zrobił. Ale nie twierdzi się, że Riker był idiotą, tylko, ze Berman spartaczył sprawę. Uważam, że to samo powinno dotyczyć Abramsa. Gdzie się próbował postarać można go chwalić, ale gdzie spaprał to spaprał.

Dobranoc

Dobranoc. Może przyśni Ci się rozwiązanie zagwozdki.
Q__
Moderator
#576 - Wysłana: 15 Maj 2009 02:02:14 - Edytowany przez: Q__
Delta

Przecież minęło prawie 200 lat.

Jak dokładnie posłuchasz niektórych dialogów z TOSu i popatrzysz na niektóre sceny zobaczysz, że w XXIII wieku - poza Flotą - bywa dosć mrocznie.

A co z alternatywnymi światami pokazanymi w TNG: Parallels? Tam Riker wyglądał jak Riker. Także w lustrzanym uniwersum wygląd postaci się nie zmienił.

Wszechświatów alternatywnych mamy nieskończoną ilość, w tym się to widać zmieniło, w innych nie.

Chciałbym zobaczyć minę Picarda jak to przeczyta.

Zauważ: życie pod rządami Kodosa z jednej strony musiało szybko nauczyć go realizmu, z drugiej mogło skłonić do snucia eskapistycznych marzeń o gwiazdach. No i miał wzór w postaci ojca. W nowej linii czasu dorasta bardziej bezstresowo, ale bez ojca i puszczony cokolwiek "samopas".

Łącznie z tym, że wywalił Kirka z burtę?

A to nie, to jest akurat ten fatalny sposób wprowadzenia do fabuły starego Spocka.

Żaden film nie miał tak słabej fabuły.

Słabszej (w znaczeniu: bardziej pretekstowej) może i nie, głupsze bywały. Znacznie głupsze.

A co się stało z tym, że powinno się dążyć do lepszej jakości, a nie robić fuszerkę bo inni wcześniej taką zrobili?

Powinno się, owszem. Ale nie mogę twierdzić, że Abrams jest gorszy niż duet B&B, czy słabsze filmy Bennetta.

Ta. A najlepsze jest to o tej rozszerzającej się na kawał galaktyki supernowej. Albo to o czym napisała Vanja

Mówiłem o wykładzie Spocka o wszechświatach alternatywnych. Najlepszy taki kawałek od czasów "Booby Trap".

Ale nie twierdzi się, że Riker był idiotą, tylko, ze Berman spartaczył sprawę. Uważam, że to samo powinno dotyczyć Abramsa.

Tu się zgodzimy.

ps. nie dziw mi się: po trailerze straciłem wiarę w powstanie nowego TMP i oczekiwałem arcygniota (typu "Armageddonu", nowej "Wojny światów", ID4 czy nawet "Znaków"), a otrzymałem po prostu kolejny rozrywkowy film trekowy, nie gorszy, ani nie lepszy, od dotychczasowej średniej, a mniej niszowy, więc jestem jednak mile rozczarowany...
Queerbot
Użytkownik
#577 - Wysłana: 15 Maj 2009 03:44:30
A o co chodzi w filmie z tymi migoczącymi wszędzie światłami?
Darklighter
Użytkownik
#578 - Wysłana: 15 Maj 2009 09:08:56 - Edytowany przez: Darklighter
To byłby burak gdyby napęd warp rzeczywiście był sprawny ale tego nie da sie udowodnić.

Lista uszkodzeń:
Po pierwszej salwie, pierwsze wymienione uszkodzenie to:
"Warp drive has been knocked out" - nie wiem, czy tym coś udowodnię jednak.
potem
"Weapons are offline" - dziwne, pewnie chodzi o torpedy?
"Main power 38%"
potem
"All power to forward shield" - pewnie lepiej zdjąć ze światła w kiblu - to najwięcej daje mocy.
potem są różne bla bla (jak wsłucham się dokłądniej to zapodam - niestety kiepska jakość dźwięku.
i po drugiej salwie:
"All remaining power to forward shields" - pewnie z kibla na innym piętrze.

Q_

Czy kupujesz:
1) Żadna z konsol na Kelvinie nie wybuchła nikomu w twarz? To, że ludzie ginęli tam, gdzie doszło do trafienia.
2) Scenę z nagłą ciszą kosmosu po tym jak wyrzuciło z przestrzeń jakąś babkę z załogi?
kordian
Użytkownik
#579 - Wysłana: 15 Maj 2009 10:09:42
O właśnie, to co było super to to, że aż tam bardzo po kokpicie nie latali jak wcześniej

Szkoda, ino, że pasów nie było
Darklighter
Użytkownik
#580 - Wysłana: 15 Maj 2009 10:27:21
Szkoda, ino, że pasów nie było\

W wahadłowcach były. Burak?
lawiscool
Użytkownik
#581 - Wysłana: 15 Maj 2009 11:10:10
Obejrzałem... Zapłakałem... Skasowałem.
Q__
Moderator
#582 - Wysłana: 15 Maj 2009 11:25:58 - Edytowany przez: Q__
Darklighter

Czy kupujesz:
1) Żadna z konsol na Kelvinie nie wybuchła nikomu w twarz? To, że ludzie ginęli tam, gdzie doszło do trafienia.
2) Scenę z nagłą ciszą kosmosu po tym jak wyrzuciło z przestrzeń jakąś babkę z załogi?


Jasne.

(Dzieki za przypomnienie.)

ps. Moja obrona ST XI nie wynika z cielęcego zachwytu, po prostu nie rozumiem odsądzania Abramsa od czci i wiary połaczonego z nagłym wynoszeniem pod niebiosa duetu B&B, czy Bennetta-nie-wspomaganego-przez-Meyera. By była jasność - arcydzieła SF to ten pan A. nie nakręcił, ale nie dam sobie wmówić, że jego film jest niby znacząco gorszy od tego co oglądaliśmy w ST III, ST V, GEN, FC, INS, większości odcinków VOY i ENT, że o NEM nie wspomnę. Owszem, nie jest to Trek moich marzeń, ale tamte Trekami moich marzeń nie były, zresztą prawda jest taka, że od śmierci Roddenberry'ego solidny Trek nie powstał (choć z drugiej strony prawdą jest też, że niektóre elementy wprowadzone przez epigonów - w tym Abramsa - były próbą naprawienia wad oryginału).
Jamjumetley
Użytkownik
#583 - Wysłana: 15 Maj 2009 11:37:40 - Edytowany przez: Jamjumetley
Delta
Miał szanse na ratunek, bo najwyraźniej był szybszy i zwrotniejszy od statku Romulan. Świadczy o tym to, że go dogonił, nie dał się wymanewrować i go staranował. To jest kolejny burak.
Wskazany zresztą przez Slovaaka.


On go nie gonił. Szli na czołówkę. Te "macki" Narady są z przodu. Uciec Kelvin też nie mógł. WARP padł po pierwszym ostrzale. Do tego cały czas przyjmował na siebie uderzenie z broni Narady.

Nie mógł tak sobie wykalkulować jeśli był kompetentny, a braku kompetencji nie można mu odmówić. Bo powinien znać swoje szanse i możliwości swojego okrętu. No i przecież chciał do rodziny, nie? To nie jest materiał na kamikadze. A zwalanie lenistwa scenarzystów na postacie też nie jest najlepszym wyjściem.

Oczywiście, że chciał do rodziny. Ale na mostku i tak już nikogo nie było kiedy autopilot padł.

Zresztą dał radę samemu pokierować okrętem. Koniec
Eviva
Użytkownik
#584 - Wysłana: 15 Maj 2009 12:04:00
Jamjumetley
Koniec

W przypadku Delty nigdy nie ma końca... A jesli fakty mu nie pasuja do teorii, to tym gorzej dla faktów.
Q__
Moderator
#585 - Wysłana: 15 Maj 2009 13:01:28 - Edytowany przez: Q__
Delta
Picard

Taka refleksja ogólna.

Czytając Was nie rozumiem jednego... Czemu nagle bzdury Bermana okazują się lepsze od bzdur Abramsa? Czemu scenariuszowe brednie z GEN slużące przekazaniu pałeczki okazują się lepsze od podobnych bredni z "jedenastki"? Czemu rozwałka z FC ma być koniecznie ambitniejsza niż rozwałka z najnowszego ST? Czemu wydumany nad pojęcie Problem z INS, ma być lepszy niż wydumanego Problemu brak? Czemu nachalne nieraz wady TOSu da się przełknąć kiedy dublują je B&B (np. w ENT), ale nie kiedy dubluje je Abrams (choć po prawdzie mógł akurat ich nie dublować)?

ps. pytanie od MP: w czym idiotyczny scenariusz ST III i morał zeń płynący jest lepszy od ST XI?
Eviva
Użytkownik
#586 - Wysłana: 15 Maj 2009 13:33:35
Q__

Q_mplu drogi... Czemu tak jeździsz na ST III? Co w tym filmie takiego złego poza pomysłem regeneracji ciała Spocka?
Q__
Moderator
#587 - Wysłana: 15 Maj 2009 13:49:49
Eviva

Co w tym filmie takiego złego poza pomysłem regeneracji ciała Spocka?

A co dobrego? Zapchajdziura kompletna.
Eviva
Użytkownik
#588 - Wysłana: 15 Maj 2009 14:13:47
Q__

Mnie się podobał. Może i zapchajdziura (w końcu powstał wyłacznie po to, by wskrzesić lekkomyślnie uśmierconego Spocka), ale wcale nie był zły.
USS Dante
Użytkownik
#589 - Wysłana: 15 Maj 2009 14:31:26
hym... własnie przeczytałem wypowiedź naszych wspaniałych twórcow nowego treka, w ktorej tłumaczą sie, ze musieli sięgnać po alternatywną linię, bo kazdy wie,ze musiało sie wszystko "pięknie" skończyć, bo wszyscy wiedzą co byloby dalej (TOS ), a siegając po alternatywe można bylo kształtować historię na nowo, do dodaje element zaskocznia, niepewnosci o losy bohaterow itd...tak jak byłem sceptyczny do tych alternatyw, to teraz uwazam,że w sumie to ma sens. Skoro chcą opowiedzieć nową historię starej zalogi w nowych realiach to niech im będzie. W końcu to tylko film, a o treku stanowią seriale, a nie kinowe "hity", ktore spojrzmy prawdzie w oczy nigdy nie były do końca trekowe... bardziej sie martwie o tę własciwą linie, kanoniczną, w ktorej za przeproszeniem rozpierdzielili Romulusa...i co teraz... Trek bez Imperium ? poza tym wyniknęło z tego juz mnóstwo niescisłości (jak wczesniej wspominałem)... moglby wreszcie ktoś usiąść i zająć sie przyszłoscią treka, a nie kręcąc nowe historyjki ni kanonicnze, ni do konca trekowe stwarzac pozory uwielbienia dla tradycji...
kordian
Użytkownik
#590 - Wysłana: 15 Maj 2009 14:53:05
kochani, a ile mamy pewności w jakiej linii ten Romulus się rozwalił?

Może w innej linii Spock go jak najbardziej ocalił?
Picard
Użytkownik
#591 - Wysłana: 15 Maj 2009 14:57:42
Delta

Chciałbym zobaczyć minę Picarda jak to przeczyta.

Chciałeś to masz:
Delta
Użytkownik
#592 - Wysłana: 15 Maj 2009 15:00:29 - Edytowany przez: Delta
Q__
Jak dokładnie posłuchasz niektórych dialogów z TOSu i popatrzysz na niektóre sceny zobaczysz, że w XXIII wieku - poza Flotą - bywa dosć mrocznie.

Czyli gdzie konkretnie? W Federacji czy poza nią? Fedków ze strony cywilnej pokazano niewiele. Jeden Kodos wiosny nie czyni, bo tacy maniacy trafiają się w każdych czasach.

Wszechświatów alternatywnych mamy nieskończoną ilość, w tym się to widać zmieniło, w innych nie.

No niech będzie.

Zauważ: życie pod rządami Kodosa z jednej strony musiało szybko nauczyć go realizmu, z drugiej mogło skłonić do snucia eskapistycznych marzeń o gwiazdach.

Nie wiemy nawet czy on długo żył pod tymi rządami Kodosa.

No i miał wzór w postaci ojca. W nowej linii czasu dorasta bardziej bezstresowo, ale bez ojca i puszczony cokolwiek "samopas".

No i zalatuje to SW aż miło. A nad wszystkim i tak wisi przeznaczenie -jaki by nie był i tak będzie we Flocie.
Pamiętasz jak krytykowałeś DS9 za bajorańską wiarę w Proroków? A takie odgórnie narzucone przeznaczenie jest dobrym rozwiązaniem?

Ale nie mogę twierdzić, że Abrams jest gorszy niż duet B&B, czy słabsze filmy Bennetta.

IMHO pod względem scenariusza/fabuły to nie było słabszego kinowego ST. A seriale często jechały na schematach, to fakt, ale Berman zrobił kilkaset odcinków, ciekawe ile oryginalnych odcinków zrobiłby Abrams skoro on nawet pełnometrażowy film robi na jak najprostszym i najbardziej oklepanym schemacie.
Zresztą prosty przykład. Wielokrotnie mówiono, że w ST deflektor to coś w rodzaju deus ex machina, prawda? Abrams zmienił to na transporter. I czy to jest lepsze?

Mówiłem o wykładzie Spocka o wszechświatach alternatywnych. Najlepszy taki kawałek od czasów "Booby Trap".

A reszta?

oczekiwałem arcygniota (typu "Armageddonu",

Widziałem Armageddon, jest lepszy. Przede wszystkim dlatego, że nie ma powiązania z innymi filmami/serialami takich jak ma ST. W ten sposób unika się sprzeczności z innymi częściami bo ich po prostu nie ma. A Abrams w przypadku ST tego nie uniknął bo mu się nie chciało.

Jamjumetley
On go nie gonił. Szli na czołówkę.

I kto dorabia fakty do teorii?
Nero to idiota i koniecznie chciał sobie swój statek rozwalić? Jak Ci się chce to sobie w to wierz, ja nie muszę.
Zresztą to jest wewnętrznie sprzeczne z tym co twierdzono: że Kirk musi zostać na pokładzie. W przypadku chęci z obu stron takiego czołowego zderzenia nie musi, bo nie ma potrzeby zmiany kursu, a nadana prędkość zrobi swoje, tak jakbyś ustawił w samochodzie prosto koła nacisnął gaz i puścił kierownicę.

Uciec Kelvin też nie mógł.

Jeśli dogonił Naradę unikającą zderzenia, to był szybszy i lepiej manewrował. Mógł uciekać na impulsowej po drodze naprawiając napęd jak o dziesiątki razy w ST pokazywano.

A tak w ogóle, nie zastanawia nikogo fakt jak pozbawione napędu warp kapsuły uciekły Romulanom po zniszczeniu "Kelvina"?

Oczywiście, że chciał do rodziny. Ale na mostku i tak już nikogo nie było kiedy autopilot padł.

Jasne, a ja znów pisałem jak grochem o ścianę, że "Kelvin" mógł uciekać i zlikwidować po drodze choćby to jedno jedyne uszkodzenie. I wtedy w razie potrzeby nikt nie musiałby zostać na pokładzie.

Eviva
W przypadku Delty nigdy nie ma końca... A jesli fakty mu nie pasuja do teorii, to tym gorzej dla faktów.

Wiesz co, Eviva, łaskawie zejdź ze mnie. Twoje "fakty" już zacytowałem.

Q__
Czytając Was nie rozumiem jednego... Czemu nagle bzdury Bermana okazują się lepsze od bzdur Abramsa? Czemu scenariuszowe brednie z GEN slużące przekazaniu pałeczki okazują się lepsze od podobnych bredni z "jedenastki"?

A to B&B nigdy tu nie krytykowano? A jeśli tak, to czemu Abramsa za to samo nie można? Poza tym chodzi o fakt, że film jest słaby, co najwyżej dorównuje najsłabszym ST. Nie ma za co go chwalić, tak samo jak jakoś nikt nie chwalił np. Bragi za VGR: Threshold. I tylko tyle.

ps. pytanie od MP: w czym idiotyczny scenariusz ST III i morał zeń płynący jest lepszy od ST XI?

A co w nim było idiotycznego? Konkret.
A fabułę miał o tyle lepszą, że był oryginalniejszy od tej oklepanej w ST XI. Była też bardziej rozbudowana i nie robiono tam takich debilnych chwytów jak to wyrzucenie za burtę po to tylko by Kirk mógł spotkać Spocka żeby fabuła mogła ruszyć dalej. Geniusz Abrams wraz z pomocnikami nie był w stanie na tyle pomyśleć, że Spock nie musiał się ukrywać po jaskiniach, tylko mógł sam doczłapać do bazy i nawet przenieść się gdzie tam by sobie chciał przy pomocy tego transportera? Zresztą ten transporter jest jak moc Jedi.

Zresztą nikt nie powiedział, że filmy Bennetta są super. Jego przecież też krytykowano. Cóż, najwyraźniej zapomniałem, że Abramsa krytykować nie wolno.

Picard
Chciałeś to masz:

Dzięki.
Q__
Moderator
#593 - Wysłana: 15 Maj 2009 15:26:51 - Edytowany przez: Q__
Delta

A nad wszystkim i tak wisi przeznaczenie -jaki by nie był i tak będzie we Flocie.

Nie przeznaczenie (jak mi się w pierwszej chwili zdawało), jednak nie przeznaczenie. Wrodzony (genetyczny) potencjał, który nasz bohater by zmarnował, gdyby nie Pike i stary Spock.

A to B&B nigdy tu nie krytykowano? A jeśli tak, to czemu Abramsa za to samo nie można?

Jasne, że można, tylko mam wrażenie, że tak się uwzieliscie na tego Abramsa, że zapomnieliście o tym co wyprawiali jego poprzednicy. A on naprawdę nie jest od nich summa sumarum gorszy.

(Doceniam mu realistyczne wnętrza statków, choćby Jellyfish ładnie pokazane w scenie niszczenia Narady. Doceniam scenę gdzie Spock idzie się poświęcać jak to Spock. I trochę smaczków, takich jak te wymienione przez Darklightera, wskazujących na nieco wyższy poziom realizmu niż u B&B.)

Widziałem Armageddon, jest lepszy.

Tak? U Abramsa przynajmniej brak tego żałosnego pseudo-patosu.

A co w nim było idiotycznego? Konkret.

Mistyczna "katra", wskrzeszająca moc Genesis, i sam fakt, że cała (służąca tylko wskrzeszeniu Spocka) fabuła była napędzana tymi idiotyzmami. Do tego dodano trochę strzelanin, trochę Klingonów, trochę obrazków z Vulcana i nazwano to filmem.

Przykro mi: Abrams nie jest ani geniuszem, ani wizjonerem, ale mimo wszystko zrobił lepszy film niż to coś.

Cóż, najwyraźniej zapomniałem, że Abramsa krytykować nie wolno.

Wolno, ale używanie jako młota na niego duetu B&B jest.. dosć zabawne.

(Zgoda, można krytykować Abramsa przez zestawienie jego tworu z najlepszymi filmami SF - i wtedy umarł w butach. Można dowodzić o ile ST XI jest gorszy niż TMP czy najlepsze odcinki, które wyszły spod ręki Roddenberry'ego - i wtedy leży i kwiczy. Ba, można w roli "młota" na nowego Treka używać nawet zalet ST II czy DS9, ale egzorcyzmowanie Abramsa Bermanem i Bragą, ma tyle sensu co wypędzanie Diabła Belzebubem.)

ps. Film Abramsa ma kupę wad, i tyle głębi co bajoro, ale jest jakoś pełniejszy trudnej do zdefiniowania (a b. TOSowej z ducha) witalności, i (widocznej w tle) oryginalności niż skostniałe (a równie wyzbyte głębi) produkcje B&B, widać, że - zmumifikowany przez wiadomy duet - Trek ożył (choć stan zdrowia ożywieńca może budzić spore wątpliwości). (Abrams ma, po prostu, odwagę eksperymentować, podczas gdy poprzednicy starali się być bardziej "fanboyscy" od fanboyów. Nie wiem, czym skończa się te eksperymenty, ale wiem, że skostnienie o mało nie wykończyło ST.)
Jamjumetley
Użytkownik
#594 - Wysłana: 15 Maj 2009 15:43:51 - Edytowany przez: Jamjumetley
I kto dorabia fakty do teorii?
Nero to idiota i koniecznie chciał sobie swój statek rozwalić? Jak Ci się chce to sobie w to wierz, ja nie muszę.
Zresztą to jest wewnętrznie sprzeczne z tym co twierdzono: że Kirk musi zostać na pokładzie. W przypadku chęci z obu stron takiego czołowego zderzenia nie musi, bo nie ma potrzeby zmiany kursu, a nadana prędkość zrobi swoje, tak jakbyś ustawił w samochodzie prosto koła nacisnął gaz i puścił kierownicę.


Wybacz, ale nie oglądałeś uważnie filmu. Jest scena w której Narada porusza się. "Macki" są ewidentnie z przodu. To Tobie te fakty są nie na rękę. Wytłumacz mi zatem dlaczego Shinzon był na tyle głupi, żeby prowadzić swój statek na zderzenie z Enterprise-E (sarkazm). Tutaj mamy analogiczną scenę. Czy ja gdzieś napisałem, że Nero próbuje zderzyć się z Kelvinem? Dowodzi ogromnym statkiem. Nie zdążył uniknąć kolizji.

Jeśli dogonił Naradę unikającą zderzenia, to był szybszy i lepiej manewrował. Mógł uciekać na impulsowej po drodze naprawiając napęd jak o dziesiątki razy w ST pokazywano.

Fajnie - tylko, że nie gonił Narady.

Jasne, a ja znów pisałem jak grochem o ścianę, że "Kelvin" mógł uciekać i zlikwidować po drodze choćby to jedno jedyne uszkodzenie. I wtedy w razie potrzeby nikt nie musiałby zostać na pokładzie.

Pomyśl logicznie. Uciekać? Odwróciłby a Narada tak by mu tyłek skopała, że nic by z Kelvina nie zostało.

Zresztą nikt nie powiedział, że filmy Bennetta są super. Jego przecież też krytykowano. Cóż, najwyraźniej zapomniałem, że Abramsa krytykować nie wolno.

Jak wybiórczo Słuchaj - możemy razem pokrytykować Abramsa za:
- Czerwoną materię (że jest cool i w ogóle)
- Za "wiercenie" w planecie mimo, że wystarczy czarną dziurę dać odpowiednio blisko.
- Za dyskotekowy mostek
- Za brak jakiejkolwiek obrony ze strony którejś z dwóch planet
- Za transport na gigantyczne odległości
- Za Supernowę (ą?) zagrażającą całej Drodze Mlecznej

itd.

...ale zarzucanie błędów, czy pójścia na łatwiznę w tym wypadku, to czepianie się...
Domko
Użytkownik
#595 - Wysłana: 15 Maj 2009 15:51:13
Jamjumetley
Wytłumacz mi zatem dlaczego Shinzon był na tyle głupi, żeby prowadzić swój statek na zderzenie z Enterprise-E (sarkazm).

Chyba nie oglądałeś uważnie Nemesis.
Shinzon próbował uniknąć kolizji, a nie prowadził Scimitara na zderzenie z Enterprise-E.
Jamjumetley
Użytkownik
#596 - Wysłana: 15 Maj 2009 15:53:24
czytaj nawias...
theczarek
Użytkownik
#597 - Wysłana: 15 Maj 2009 16:06:41
Vanja

Punkty 1-3. Jakby romulanie postępowali zawsze logicznie i rozsądnie to by byli Vuclanami. A to na dodatek byli górnicy - robole. Nie ojcowie założyciele narodu .

6 Nie zupełnie rozumiem. Kradzieże aut zdarzały się w realu nawet 8latkom (bo jak twierdzili zapalić bez kluczyków jest dziecinnie prosto). A że przyłapany małolat pląta się w zeznaniach .



7. Słowo Klucz: "bezwładność" .

9 W starym treku nikt się tego nie czepiał, wiec czemu teraz. (Bones chyba nazwał Spoka kilka razi zielonokrwistym nie?)
Do starego treka wymyślano usprawiedliwienia dziur i błędów to zróbmy tak i dla nowego. Jeden ze enzymów krwi Vulcan wchodząc w kontakt z powietrzem przechodzi reakcję chemiczną.

12-14) Estetyka zmienia się z czasem nie zawsze na lepsze.

15) Zakładam że jak inni przeszedł kurs wstępny i zdał egzaminy w trakcie przeskoku czasowego. Nepotyzm i popieranie bliskich i przyjaciół zawsze istniał i istnieć będzie.

16) "Vanja, do ch**y, jestem funkcjonariuszem ochrony nie lekarzem." - powiedział strażnik


23-24)Spóźniłaś się o kilka lat - "Gniew Khana"

25) Spadochron otwiera się po osiągnięciu ziemi wtedy prędkość jest mała (równa 0). Inaczej rzeczywiście może być duża i niebezpieczna.
Domko
Użytkownik
#598 - Wysłana: 15 Maj 2009 16:07:44
Jamjumetly
czytaj nawias...

No czytałem. Ale nie rozumiem czemu służył ten sarkazm - nie załapałem do czego to było i dlatego myślałem, że to na poważnie.
Delta
Użytkownik
#599 - Wysłana: 15 Maj 2009 16:10:17 - Edytowany przez: Delta
Q__
Nie przeznaczenie (jak mi się w pierwszej chwili zdawało), jednak nie przeznaczenie. Wrodzony (genetyczny) potencjał, który nasz bohater by zmarnował, gdyby nie Pike i stary Spock.

Czy tego samego nie można powiedzieć o L. Skywalkerze? Albo ten bajorański numer z łapaniem za ucho i mówieniem: masz silną pagh będziesz wysłannikiem?

Jasne, że można, tylko mam wrażenie, że tak się uwzieliscie na tego Abramsa, że zapomnieliście o tym co wyprawiali jego poprzednicy.

Nie zapomniałem. Sam podawałem przykład Rikera z GEN mówiąc, że to taka sama wina scenarzysty. Ponownie: różnica jest taka, że ja obydwa takie przypadki traktuję tak samo, a Slovaak, Eviva i inni już nie. Dla nich tam było "be" tu jest "cacy". To jest właśnie wybiórcza logika.

A on naprawdę nie jest od nich summa sumarum gorszy.

1. Po części to kwestia gustu.
2. Nawet jeśli, nie ma się z czego cieszyć.
3. Jeśli krytykuję duet B&B za to samo co zrobił Abrams to czemu Abramsa mam za to chwalić?

I trochę smaczków, takich jak te wymienione przez Darklightera,

Że konsole nie eksplodują, tylko miejsce uderzenia? Od kiedy to jest normalne? Przecież wszystko po same konsole jest zasilane plazmą. Wybuch np. torpedy nie rozwali tylko bezpośrednio miejsca uderzenia. Temperatura podgrzeje plazmę w porozrywanych przewodach, jak myślisz co się z nią stanie?

Tak? U Abramsa przynajmniej brak tego żałosnego pseudo-patosu.

O tak, a najbardziej to widać po poświęcającym się młodym Spocku.

A i przy okazji Armageddonu, przypomniało mi się, że Chekov i Scott skojarzyli mi się, podczas oglądania ST XI, z tym Ruskim na Mirze w Armageddonie.

Mistyczna "katra"

Pojawia się często w ST. Zresztą skoro nie znamy wszystkich zjawisk a to obcy świat, to w czym problem?

wskrzeszająca moc Genesis

Bo Spock nie mógł się zregenerować? Dziwne, że już dzisiaj regeneracji organizmu się dokonuje. Nawet opracowano sposób na cofnięcie specjalizacji komórek do momentu gdy znów staną się niewyspecjalizowane. W ten sposób można je przeszczepić w dowolne miejsce organizmu, gdzie nastąpi ich rozwój, specjalizacja zgodna z wymogami danego organu i w efekcie regeneracja.
A tak poza tym, to Genesis jest czymś w rodzaju deus ex machina, transporter u Abramsa także, podobnie jak "czerwona materia" robiąca czarne dziury, które później znikają. W czym to jest lepsze, że Abrams nie zasłużył na krytykę? Zwłaszcza, że Abrams ma dużo większe możliwości wynikające z budżetu i trzydzieści lat rozwoju nauki na wsparcie, o rozwoju efektów specjalnych nie wspominając.

Do tego dodano trochę strzelanin, trochę Klingonów, trochę obrazków z Vulcana i nazwano to filmem.

Gdyby tego nie było, to np. Eviva albo Madame Picard nazwałaby film przenudzonym jak DS9.

A tak wróciwszy do przesłania. Jest tam trochę o przyjaźni, o tym jak lekceważenie zasad i pośpiech prowadzić może do zagłady/tragedii, o bezinteresownym poświęceniu się, o tym, że można się zdobyć na litość dla pokonanego wroga, w końcu o tym, że ten zawód nie niesie za sobą zaszczytów co misję nawet jeśli jest nią ratowanie świata czy innej załogi (Kirk powiedział do jednego z kadetów: "marzy ci się powitanie godne bohaterów"), że to po prostu obowiązek i nie będzie w nagrodę awansów z miejsca na wysokie stanowiska. ST III pod tym względem jest prawdziwszy niż ST Abramsa. To jest właśnie ST, gdzie awans i uznanie zdobywa się latami pracy a nie materiałem genetycznym i znajomościami.

Przez ostatni rok tyle tu się naczytałem o tym przesłaniu jakie będzie miał ST XI. I co? I też nie wyszło Abramsowi lepsze.

Wolno, ale używanie jako młota na niego duetu B&B jest.. dosć zabawne.

Byli lepsi, choćby dlatego, że zrobili dużo więcej filmów i odcinków. Abrams dorównuje jedynie tym najsłabszym z nich i to jest przewaga Bermana i poprzedniej ekipy.
Jamjumetley
Użytkownik
#600 - Wysłana: 15 Maj 2009 16:13:40 - Edytowany przez: Jamjumetley
Domko
No czytałem. Ale nie rozumiem czemu służył ten sarkazm - nie załapałem do czego to było i dlatego myślałem, że to na poważnie.

Dalta pisze: Nero to idiota i koniecznie chciał sobie swój statek rozwalić?

No to próbuję tłumaczyć, że Shinzon (jak tu Nero) też nie chciał zderzenia, ale nie zdążył go uniknąć. Moja wina, że był skierowany przodem do Kelvina i do niego "naparzał"?
 Strona:  ««  1  2  ...  18  19  20  21  22  ...  128  129  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!