USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  ...  128  129  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#391 - Wysłana: 12 Maj 2009 14:00:13 - Edytowany przez: Picard
Slovaak

Koleżanka specjalizująca się w TOSie pisze ci że nowy Kirk jest bardzo podobny do starego Kirka a ty co? Ignor i znów kłamstwo byle tylko byle tylko film oczernić. A oczerniaj sobie.

A pewnie w tym momencie gdy ucieka samochodem przed RoboCopem, albo gdy napastuje sexualnie Uhure w barze...

ja bardzo lubię Kirka. Picard jest i zawsze był nuuudny, plastikowy, sztuczny. Zawsze ratował go tylko i wyłącznie przychylny mu scenariusz.

Twoje zdanie i twoje prawo abyś je miał. A teraz jeszcze dodatkowo masz prawo lubić nie tylko Kirka-oryginał ale też pseudo-Kirka...

Picard, daj sobie spokój z nowym filmem bo coś ci sie w głowę dzieje.

O, widzę, że kolega wraca do swoich starych metod prowadzenia dyskusji - jak miło! Czekam tylko aż nazwiesz mnie głupią świnią...

Po raz kolejny udowadniasz wszystkim że nie chodzi o to co się stało w nowym filmie ale że złe bo akurat stało się w nowym filmie.

Nie - gdyby w nowym filmie działo się chociażby tak jak w ST II bądź jeszcze lepiej, jak w ST VI, tyle, że z zastosowaniem nowszych środków technicznych to nie czepiał bym się tego filmu. A, że dzieje się tak jak w Fantastycznej czwórce a nie w Star Treku to się czepiam...

W innych filmach to samo albo nawet gorsze rzeczy są przez ciebie całkowicie akceptowane a nawet dorabiasz do tego jakieś morały

W jakich filmach? Bo jeśli chodzi Ci o Start Trek to nie pamiętam by w nim była tylko akcja i nic poza tym.

W nowym filmie zwyczajnie nie chces ich zauważyć, twoja strata.

To napisz proszę jakie głębokie treści, jakie nauki moralne wyciągnąłeś z nowego filmu? Strzelaj pierwszy - nim oni Ciebie ustrzelą?

W nowym filmie pokazane jest jak w żadnym innym ile zła może wyrządzić szaleniec którego jedynym celem w życiu jest zemsta za śmierć rodziny.

O ciekawa motywacja zważywszy, że nie ma sensu - Spock starał się pomóc Romulusowi ustrzec się przed katastrofą, a w podzięce Nero rozwalił mu ojczystą planetę. W dodatku w przeszłości, kiedy to mógł spokojnie udać się na Romulusa z dowodami zaistnienia w przyszłości katastrofy i ostrzec władze na długo przed jej zaistnieniem. W dodatku dał by władzą nowoczesną technologie z XXIV wieku co pozwoliło by im podbić zarówno tą ,,wredną" Federacje, która chciała pomóc ziomkom Nero w przeszłości jak i Klingonów. Zawsze zastanawiałem się co by się stało gdyby przebiegły Romulanin miał wehikuł czasu - teraz już wiem: działa by bez ładu i składu aby tylko wywołać wokół siebie jak najwięcej zamieszania.

Jak tak bardzo chcesz możemy zignorować Praxis, proszę bardzo.

A łapiesz jakie było przesłanie zniszczenia Praxis? Jeśli wydajesz zbyt wiele środków na zbrojenia, jeśli prowadzisz rabunkową eksploatacje to wcześniej czy później przytrafi ci się taka katastrofa! Dlatego właśnie te ofiary z Praxis nie poszły na marne - i dlatego, że dzięki nim Imperium wreszcie zawarło pokój z Federacją.

Ale jest jeszcze zamieszkana przez 230 milionów planeta Veridian IV która została niszczona. Powiesz że w innej linii czasowej bo Picard uratował sytuację. Nie masz prawa tak mówić skoro nie raczyłeś zauważyć że Volcan i Romulus też nie zostały zniszczone w tej samej linii czasowej

Ależ kolego Verydian IV nie został wcale zniszczony - a raczej został i powrócił na swoje miejsce po tym jak duet Kirk & Picard powstrzymali Sorana przed zniszczeniem gwiazdy Verydian. W przeciwieństwie do nowego filmu w Generation nie ma fizyki kwantowej - poczynania Sorana nie zapoczątkowały tam jakieś alternatywnej linii czasu, w której Verydian IV został jednak zniszczony! To raz: dwa tak czy siak w nowym filmie giną dwie planety wraz ze wszystkimi mieszkańcami - jakie to zabawne!

I dalej, na Volkanie Abrams uśmiercił tylko 6 milionów osób. (w ST:7 uśmiercono 230 milionów) Oczywiście nie ma to dla ciebie znaczenia

Owszem miało by gdyby te 230 milionów osób nie powróciło do życia w Generations. Ale powróciło. A w nowym filmie Wolkaną nikt planetarnego holokaustu nie odczyni.

Romulus... wymyślasz że na nim zginęły miliardy... eh, to ja sobie wymyślę że działania łysego Picarda doprowadziły do śmierci bilionów i jeszcze przed 2390 zostanie on stracony za zbrodnie wojenne.


Teraz nie wiem już o czym wogóle mówisz: jakie zbrodnie wojenne, o czym mowa? A Romulus był stolicą Imperium prawda - można się więc spodziewać, że zamieszkiwały go rzeczywiście miliardy ,,ludzi". Ale dzięki Abrasmowi obrócili się oni nieodwracalnie w popiół - i to jest równie zabawne co optymistyczne!

Poklok

Czyli prowadzisz prosta klasyfikację - albo ktoś jest prawdziwym fanem Treka i brzydzi się komercyjną papką, albo zalicza się do motłochu, który zachwyci się każdą bzdurą? Bo takie wrażenie odniosłem po lekturze Twoich postów...

Ja po prostu nie wyobrażam sobie by ktoś kto lubił wcześniej Star Treka i nazywał się jego fanem pokochał teraz tą wydmuszkę, która po nim pozostała - to wszystko. A, że film przeznaczony jest głównie dla fanów komercyjnej papki to fakt.

Choć nowy film zawiódł, to uderzanie w tony o upadku Treka wydają mi się przesadzone. Zwłaszcza, jeśli ktoś go nie widział.

Wiesz przyznał bym Ci racje gdyby Trek od lat się nie psuł i nie ciążył w kierunku, w którym ostatecznie podążył Abrams. I gdyby nie zapowiadało się na to, że każdy kolejny film będzie wyglądał identycznie jak ten obecny...
Pah Wraith
Użytkownik
#392 - Wysłana: 12 Maj 2009 14:43:04
http://trekmovie.com/about/index/pollsarchive/
druga ankieta

W skrócie: 82% ankietowanych (z próby 3378 osób) na stronie trekmovie.com ocenia film na 9 punktów i wyżej (w skali 9-10). Trzy i mniej punktów przyznało filmowi zaledwie 4% ankietowanych.
Poklok
Użytkownik
#393 - Wysłana: 12 Maj 2009 15:07:35
Picard
A pewnie w tym momencie gdy ucieka samochodem przed RoboCopem, albo gdy napastuje sexualnie Uhure w barze...

Molestował...? Zgoda, były to dość końskie zalety podpitego faceta, ale bez przesady. Zresztą sama Uhura pomocy nie wzywała.

Co do samochodu, to robił na złość ojczymowi, mając kilkanaście lat. U takiej zapalczywej osoby jak Kirk, w dodatku pozbawionej ojca, nie jest to nieprawdopodobne. Inna sprawa, że ewolucję postaci pokazano potem w niezbyt zadowalający sposób, no ale skąd możesz o tym wiedzieć

Ja po prostu nie wyobrażam sobie by ktoś kto lubił wcześniej Star Treka i nazywał się jego fanem pokochał teraz tą wydmuszkę, która po nim pozostała - to wszystko.

No widzisz, jak rzeczywistość potrafi przerosnąć nasze wyobrażenia? A to grono zadowolonych fanów nie jest wcale takie małe. Widać nowy Trek nie jest tak całkiem pozbawiony zalet.

A, że film przeznaczony jest głównie dla fanów komercyjnej papki to fakt.

Wiesz, Trek nigdy nie miał chyba ambicji być dziełem sztuki, dostępnym dla nielicznych - i dobrze. To prawda, że można było nowy film zrobić lepiej, mądrzej. Nie udało się, nie pierwszy raz. Szkoda, ale kto wie, co będzie jutro?

Wiesz przyznał bym Ci racje gdyby Trek od lat się nie psuł i nie ciążył w kierunku, w którym ostatecznie podążył Abrams. I gdyby nie zapowiadało się na to, że każdy kolejny film będzie wyglądał identycznie jak ten obecny...

Ano prawda. Tak to już jest, że nic nie jest w życiu niezmienne. Gdyby trochę popracowano nad scenariuszem, to ST XI mogło być dużo lepsze. Nie zrobiono tego, i może następna część będzie równie niedopracowana. Pożyjemy, zobaczymy, a przynajmniej ja zobaczę. Ty, Picardzie, jak rozumiem, zaufasz swoim zdolnościom do prekognicji
Delta
Użytkownik
#394 - Wysłana: 12 Maj 2009 16:05:26 - Edytowany przez: Delta
The_D
2 razy większy okręt ma 8-razy większą objętość, więc ekstrapolując powinien zabrać 8-razy większą załogę.

Dlatego może zabrać kilka tysięcy osób, a do tego kupę dodatkowego sprzętu i przeznaczyć część powierzchni np. na holodeck. Także pomieszczenia są większe. Porównaj np. kajutę Kirka, było nie było kapitańską, na "Enterprise-A" (ST VI) z kajutami oficerów z "Enterprise-D". U Kirka nie było także czegoś takiego jak Ready Room obecny nawet na mniejszych niż Galaxy jednostkach Floty.
Eviva
Użytkownik
#395 - Wysłana: 12 Maj 2009 18:55:35
Picard
gdy napastuje sexualnie Uhure w barze

Wielkie mi napastowanie, próba nienachalnego słownego podrywu - Uhura była znacznie bardziej wulgarna niż on.

Slovaak
ja bardzo lubię Kirka. Picard jest i zawsze był nuuudny, plastikowy, sztuczny. Zawsze ratował go tylko i wyłącznie przychylny mu scenariusz.

Hehe, tym razem się zgadzamy co do słowa. Najlepszy dowód, że publiczność jakoś więcej sympatii zachowała dla Kirka - inaczej nowy film traktowałby o młodości Picarda.
Domko
Użytkownik
#396 - Wysłana: 12 Maj 2009 19:08:00
Daj spokój - nie w tym rzecz, ale w popularności TOS-a w Ameryce. Poza tym, wybacz, ale ja też jestem publiczność, a za Kirkiem nigdy nie byłem jakoś zachwycony, więc nie uogólniaj.
Eviva
Użytkownik
#397 - Wysłana: 12 Maj 2009 19:21:09
Domko
Poza tym, wybacz, ale ja też jestem publiczność, a za Kirkiem nigdy nie byłem jakoś zachwycony, więc nie uogólniaj.

Rzecz w tym, że mówiąc "publiczność" ma się na myśli ogół publiczności. To że niecała ma jednakowe zdanie, nie ma takiego znów znaczenia, bo w tej akurat sprawie naprawde bierze się pod uwagę zdanie większości. A większość widocznie woli Kirka i pogódź się z tym.
Domko
Użytkownik
#398 - Wysłana: 12 Maj 2009 19:31:36 - Edytowany przez: Domko
Mnie naprawdę mało interesuje kogo woli ogół. Mnie interesuje tylko bezpodstawne uogólnianie - tak jakbyś zapomniała, że TOS w USA jest serialem kultowym i to jest jedyny powód, dla którego wybrano Kirka i s.a. W Polsce Star Trek kojarzy się z "łysym kapitanem".
Eviva
Użytkownik
#399 - Wysłana: 12 Maj 2009 19:33:33 - Edytowany przez: Eviva
Domko
W Polsce Star Trek kojarzy się z "łysym kapitanem".

Teraz Ty uogólniasz. Komu się kojarzy, to się kojarzy, ale w zadnym wypadku nie wszystkim. Na dzień dzisiejszy zaryzykowałabym twierdzenie, że nawet nie większości.
Domko
Użytkownik
#400 - Wysłana: 12 Maj 2009 20:53:04
Eviva
Teraz Ty uogólniasz.

Uczę się od lepszych w tym fachu.

Jak widzisz uogólnianie niczego nie daje w dyskusji tylko niekonstruktywne sprzeczki. Proponuję, że możesz zostać przy swoim zdaniu, a ja przy swoim, a i tak żadne z nas nie ma racji.
Eviva
Użytkownik
#401 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:13:02
Domko

Ej, nie obrazaj się. Przecież to zwykłe przekomarzanki i tyle. Pax nobiscum. Wcale nie chcę się kłócić.
Slovaak
Użytkownik
#402 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:18:57 - Edytowany przez: Slovaak
Picard

O ciekawa motywacja zważywszy

A najlepsze jest to że o sprawie miałby wyrokować ktoś kto nie ma zielonego pojęcia co kryje się w umyśle i sercu osoby która widziała śmierć swojej rodziny. Nie rozumiesz jego motywów więc jego działania wydają ci się dziwne. Wcale jednak nie muszą takie być, nie jesteś bogiem.


dwa tak czy siak w nowym filmie giną dwie planety wraz ze wszystkimi mieszkańcami -

Owszem miało by gdyby te 230 milionów osób nie powróciło do życia w Generations. Ale powróciło. A w nowym filmie Wolkaną nikt planetarnego holokaustu nie odczyni.



poczynania Sorana nie zapoczątkowały tam jakieś alternatywnej linii czasu, w której Verydian IV został jednak zniszczony!

Od końca:

Owszem zapoczątkowały inną linię czasową w której Veridian 4 został zniszczony, tę linię czasową pamiętał tylko Picard który cofnął się w czasie by powstrzymać Sorana.

W nowym filmie Volkana nikt nie ratuje, prawda ale sprawa Romulusa jest niewiadomą. Także w filmie giną dwie planety tak samo jak w ST:7 zostają zniszczone dwa układy planetarne jednak rozdzielając to na linie czasowe to w każdej zostaje zniszczona tylko jedna planeta i jeden układ planet. Ale ty oczywiście rozdzielisz tylko w ST:7 a w ST:11 ma być już inaczej bo film "Zły".

Jesteś negatywnie nastawiony to nowego filmu i udowadniasz to stosując wybiórczą logikę. Jak grochem o ścianę. I nie nazwę cię świnią bo ty jesteś zupełnie odporny na wszelkie działania. Dla ciebie śmierć jednej osoby w nowym filmie to bezsensowna tragedia ale śmierć 230 milionów w filmie z łysym to pouczający element filmu. Ciekawa filozofia, idź ogłoś ofiarom holokaustu że nie ma nic złego w tym że dzieci głodowały w obozach, bo przecież dzięki tym ofiarom świat mógł zobaczyć ile złego jest w stanie dokonać wariat. Bardzo pouczające.
Eviva
Użytkownik
#403 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:23:59
Slovaak

Błagam, wyhamuj, bo znowu będziesz miał kłopoty, a wcale tego nie chcę. Po co się wysilasz, skoro efekt jest z góry wiadomy?
Hanz
Użytkownik
#404 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:25:24
Veni, vidi, varto bylo Film naprawde wart polecenia. Mnóstwo nawiązan do "starego" treka a co wazniejsze calosc jest logicznie wyjasniona lub mozna to sobnie samemu latwo wyjasnic (tak moi drodzy - trzeba nad tym filmem troche pomyslec, bez tego zamiena sie w kolejny "ekszyn mułwi" z hollywood), nowa załoga imho bardzo dobrze dobrana; moim idolem zostal Chekov

Jak kazdy jednak film nie ustrzegl sie od bledów lub niepotzebnych/ zle zrealizowanych scen; min:
<MOZLIWY SPOILER>
Calosc z spotkaniem z czerwonym potworem na Delta Vega byla absolutnie niepotrzebna - zamiast tego imho lepszy efekt odniosla by jakas spokojniejsza scena, pozwolila by sie odprezyc widzowi i przygotowac na spotkanie z starym Spockiem.
Scotty plynacy w rurach na enterprise? ale o co chodzi? co to za rury i do czego to? zwykla woda?poza tym za malo wody wylalo sie jak Kirk otworzyl awaryjnie wlaz.
Kolejny raz okret gownego przeciwnika jest ciemny, "mhroczny i zly" - ja rozumem ze to okret gorniczy, ale to romulanin - im slonce nie przeszkadza jak Remanom raczej... A okrety takie nie musza wcale wygladac jak wysypisko - wrecz przeciwnie.
Zdolnosci szermiercze Sulu - tu juz pojechali po calosci - tragedia, dno i wodorosty. Sam ciwcze walki bronia biala i mialem w reku od mieczy przez topory po wlocznie i smialo moge stwierdzic ze dalbym rade Sulu majac w reku zwykly sztylet, a najgorsze ze jescze by dostal w plecy Wiem.. czepiam sie, ale w tej kwestii juz tak mam
Eviva
Użytkownik
#405 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:30:50 - Edytowany przez: Eviva
Hanz

Co do Sulu - w filmie nie liczy się realizm walki, ale efektowność. Zapewniam, że żaden z filmowych herosów karate nie poradziłby sobie z kilkoma łobuzami na ulicy. Wspaniale prezentujące się kopniaki z wyskoku czy półobrotu zabierają zbyt wiele cennego czasu i w prawdziwym starciu, nie sportowym, sa kompletnie nieefektywne, chyba że to sam kopacz jest napastnikiem i napada na kogoś, kto bronić się nie potrafi. Skad wiem? Ano, ćwiczyłam karate 5 lat i smiac mi się czasem chce, gdy oglądam filmy z "kopanego" gatunku.
Hanz
Użytkownik
#406 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:40:11 - Edytowany przez: Hanz
Eviva

Jednakze co do szermierki to moze ona wygladac efektownie i bez wszelkich przewrotow, salt obrotow. Realizm w tej kwestii nie wyklucza wcale efektownosci - zamiast skakania wokol przeciwnika, odwracanie sie plecami o wiele lepiej by wygladala zwykla szybsza wymina ciosow - dalo by to imho o wiele lepszy efekt, mimo skrocenia walki (zwykle takie koncza sie po max paru ciosach, ladnie mozna by ukazac np przewage szybkosci Sulu nad przeciwnikiem). Skoro mogli w filmie zadbac o zwykla pierdolke jak pokazanie przyjecia pozycji na bacznosc przez zaloga jak obok przechodzi kapitan to czemu by nie mogli zadbac o troche realizmu w walce?
Eviva
Użytkownik
#407 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:44:34
Hanz

Ponieważ choreografa walk mieli do d...
Picard
Użytkownik
#408 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:46:05
Eviva

Wielkie mi napastowanie, próba nienachalnego słownego podrywu - Uhura była znacznie bardziej wulgarna niż on.

Nie jestem wprawdzie tak wielkim fanem załogi TOS jak Ty - ale na litość boską nawet ja widzę, że obie postacie w nowym filmie zachowały się nie tak jak powinny, inaczej oryginalni bohaterowie.

Hehe, tym razem się zgadzamy co do słowa. Najlepszy dowód, że publiczność jakoś więcej sympatii zachowała dla Kirka - inaczej nowy film traktowałby o młodości Picarda.

Nie, jak długo były by wybuchy, wygłupy, czerwone potwory i skoki z kolorowymi spadochronami - tak długo film by się sprzedał. Popcornowa widownia ma w nosie jakiego kapitana ogląda - ważne by się działo. Więc jak pisałem - łysy mięśniak Vin Disel zagra Picarda i nowe pseudo-TNG też pewnie powstanie...

Poklok

Zgoda, były to dość końskie zalety podpitego faceta, ale bez przesady. Zresztą sama Uhura pomocy nie wzywała.

Może to i za mocne określenie - ale w scenie, którą ja widziałem, pseudo-Kirk też gentelmenem nie był, a określenie o molestowaniu też wziołem z jednej z zachodnich video recenzji - i to umiarkowanej. Czyli jak widzisz - nawet osobą stosunkowo neutralnym się takie zachowanie nie podoba, bo wiedzą kim był James T. Kirk i wiedzą, że nie powinien on się tak zachowywać.

Co do samochodu, to robił na złość ojczymowi, mając kilkanaście lat. U takiej zapalczywej osoby jak Kirk, w dodatku pozbawionej ojca, nie jest to nieprawdopodobne.

Zastanawiam się czemu ta scena wogóle znalazła się w filmie? Z tego co wiem - nie w nosiła ona nic do fabuły, głupia była straszliwie i dodatkowo umieszczono w niej product placement: rockową piosnkę oraz chyba ten ,,telefon" Noki. No i oczywiście James Syberius Kirk wyskakuje z wozu tuż przed przepaścią - bardzo naciągane i źle świadczące o stanie umysłowym tego młodzieńca... Nie wiem jak komuś może podobać się film opierający się na takich scenach?

No widzisz, jak rzeczywistość potrafi przerosnąć nasze wyobrażenia? A to grono zadowolonych fanów nie jest wcale takie małe. Widać nowy Trek nie jest tak całkiem pozbawiony zalet.


Sądzę po prostu, że wielu fanów uważa - w swojej naiwności - , że ten film to taki wabik na nowych widzów: myślą, że kiedy studio pozyska już nowych fanów będzie można nakręcić coś ambitniejszego, przynajmniej stanowiącego kompromis pomiędzy starym a nowym Trekiem. Ale sądzę ,że sporo się przeliczą - przynajmniej do czasu kiedy trio: Abrams, Kurtzman i Orci dzierżą stery. A fanów, którzy lecą na ten film - tak jak cała reszta - dla efektów i akcji całkowicie nie potrafie zrozumieć. Jakie to zalety nogo filmu mogły przyciągnąć ich do kina?

Wiesz, Trek nigdy nie miał chyba ambicji być dziełem sztuki, dostępnym dla nielicznych - i dobrze. To prawda, że można było nowy film zrobić lepiej, mądrzej. Nie udało się, nie pierwszy raz. Szkoda, ale kto wie, co będzie jutro?

Ostatnio zdaje się mieć talent do przepowiadania przyszłości - np. w sprawie tego jaki będzie nowy film - dlatego powiem Ci jak będzie wyglądało jutro dla Treka: nastąpi jeszcze większa eskalacja akcji, efektów i dalsza minimalizacja treści - sequele filmów akcji mają to do siebie, że z regóły chcą przyciągnąć widza do siebie pomnożeniem tych cech pierwowzoru, które przyniosły filmowi popularność. A co do tego jaki Trek - był, przez lata był niszowy, ale nie upieram się, że taki musi być nadal. Problem w tym, żeby zyskując na dynamizmie i efektowności nie stracił na wartości - a tego z obecnym podejściem studia do rzeczy i z trio Abrams, Kurtzman i Orci nie da się osiągnąć. Ja naprawdę nie upieram się aby Trek był statycznym filmem dla wybrańców - ale domagać się od niego powiedźmy poziomu jaki prezentował sobą np. Mroczny rycerz chyba można?

Gdyby trochę popracowano nad scenariuszem, to ST XI mogło być dużo lepsze.

Pewnie, że tak - tym większe rozczarowanie, że tego zaniechano! Tym Ja sam oglądając niektóre fragmenty filmu uzmysłowiłem sobie, że przy odrobinie dobrej woli można było by to nakręcić lepiej: np. Kirk sam mógł w barze bronić Uhury przed natrętnymi zalotnikami i nie byli by to kadeci Floty, tylko jacyś wredni obcy, Nero miał by lepszą motywacje, dla tego co robił, albo też wogóle go zastąpił bym jakąś wrogą rasą obcych - i na pewno nie pozwolił bym w jednym filmie zniszczyć dwóch planet...

Ty, Picardzie, jak rozumiem, zaufasz swoim zdolnościom do prekognicji

Jak na razie mnie one nie zawiodły - ale pożyjemy zobaczymy...
Eviva
Użytkownik
#409 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:48:23
Picard

Więc jak pisałem - łysy mięśniak Vin Disel zagra Picarda i nowe pseudo-TNG też pewnie powstanie...

Weź Ty mnie nie strasz, bo przejdę załamanie nerwowe i zacznę się jąkać.
Hanz
Użytkownik
#410 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:53:23
Nie wiem jak komuś może podobać się film opierający się na takich scenach?

Ciekawe - nie zauwazylem zeby ten film oparty byl na takich scenach. Osobiscie wydaje mi cie conajmniej dziwne ze wypowiadasz sie na temat tego filmu tylko na podstawie paru minut z trailera i kilku scenek... pomijajac ze w trailer ma sie nijak do tego filmu (chocby ze slowa ktore padaja w trailerze w filmie sa w zupelnie innym kontekscie, czesc z nich tez okrojono na potrzeby trailera)
Sh1eldeR
Użytkownik
#411 - Wysłana: 12 Maj 2009 21:54:01
Slovaak
Chyba już dawno zauważyłeś, że coniektórzy stosują "wybiórczą logikę", proponuję Ci to całkowicie zignorować i się nie denerwować. Niczym nie zasłużyłeś sobie na to, by nowy film psuł Ci nerwy poprzez osoby stosujące wewnętrznie sprzeczne argumenty (zakładam, że jeśli analogiczne wydarzenia raz rozpatrujemy i oceniamy tak, a innym razem inaczej, to jest to logiczna sprzeczność). Po prostu sobie to odpuść... wątpię, żebyś dał radę to zrobić, ale tak Ci właśnie radzę. Wyszedł nowy Trek, nie musisz z tego powodu się denerwować, nawet pośrednio.

Hanz
Ta woda to może jakieś chłodzenie było? Albo po prostu... fragment zwykłego "rurociągu" z wodą, zasilającego łazienki w kabinach.

Co do Narady to typowo utylitarne jednostki mogą wyglądać niezbyt ślicznie. Nie są przecież okrętami reprezentatywnymi, ani jednostkami pierwszoliniowymi.

Jeśli zaś chodzi o walkę Sulu, to uwierzę na słowo. W TOS-ie chyba zresztą też nie świecił, jak latał ze szpadą. To niestety częsty burak w filmach.
jasiek1
Użytkownik
#412 - Wysłana: 12 Maj 2009 22:46:25
Po pójściu na ten film po raz trzeci i czwarty postanowiłem trochę przeredagować moją pierwszą opinię. W tym momencie, wszyscy krytykują brak cech wspólnych z kanonem, a mało kto pamięta, że już na początku filmu było pokazane, że to już jest alternatywna rzeczywistość, czyli wszystko może być inne lub takie same. Przykładem takiego Alternatywnego wszechświata jest Mirror Universe, gdzie postacie są takie same z wyglądu, ale z charakteru to już inni ludzie.

Film jako nakręcony został genialnie, chociaż nie do końca z tradycją Treka i raczej został dany do kin jako taki popkornmówi i dzięki temu zyskał taką szybka popularność.

Co do samego filmu to tylko mogę się przyczepić, że trwał za krótko. Nowi aktorzy grający TOSowską załogę dali z siebie wszystko co można zobaczyć na filmie i porównać z innymi filmami sprzed lat 90. Motyw muzyczny filmu może i był dość często powtarzany w czasie jego trwania, ale jak się już wczuje w klimat to tego tak bardzo się nie odczuwa. Efekty specjalne i komputerowe były naprawdę wysokim poziomie i fabuła nie jest taka zła. Owszem wątpię , aby jakiś romulański wariat na statku górniczym dał radę przenieść się w czasie, ale to właśnie wprowadziło element dramatyzmu.

Osobiście uważam, że ten film jest całkiem niezły i chętnie pójde na niego po raz piaty i szósty, ponieważ jest według mnie o wiele lepszy od Star Trek Nemesis, w którym jest walka kosmiczna, ale to film jednego aktora, za to tutaj w jedenastce widać staranie zrównoważenia występów każdego aktora.
Dlatego moja ocena filmu to: 9/10
kordian
Użytkownik
#413 - Wysłana: 12 Maj 2009 22:54:22
Nie jestem wprawdzie tak wielkim fanem załogi TOS jak Ty - ale na litość boską nawet ja widzę, że obie postacie w nowym filmie zachowały się nie tak jak powinny, inaczej oryginalni bohaterowie.

Chłopie!!!
Weź na wstrzymanie!!!

W przyszłości nie mają hormonów????????
kordian
Użytkownik
#414 - Wysłana: 12 Maj 2009 22:55:36
Zastanawiam się czemu ta scena wogóle znalazła się w filmie? Z tego co wiem - nie w nosiła ona nic do fabuły

wniosła

Młody Kirk przeżywa to, że jego ojciec nie żyje i już za młodu ma ze sobą problemy
The_D
Użytkownik
#415 - Wysłana: 12 Maj 2009 23:05:33
Picard

Zastanawiam się czemu ta scena wogóle znalazła się w filmie? Z tego co wiem - nie w nosiła ona nic do fabuły,

Wyłącz na chwilę filtr ukrywający pozytywne recenzje i przeczytaj jeszcze raz ten temat Scena z samochodem wpisuje się w wątek ukazujący jak mogłoby potoczyć się życie osoby o takim potencjale jak Kirk, gdyby na starcie dostała inne warunki (w tym wypadku wychowanie przez matkę i ojczyma) I że mimo przeciwności losu i burzliwego dzieciństwa taka osoba może wyrosnąć na wartościowego obywatela Federacji.

Sh1eldeR
Co do Narady to typowo utylitarne jednostki mogą wyglądać niezbyt ślicznie. Nie są przecież okrętami reprezentatywnymi, ani jednostkami pierwszoliniowymi.

Typowo utylitarne jednostki nie mają również macek, zadymionych buchającą nie wiadomo skąd parą wielkich pustych przestrzeni, ani niezabezpieczonych kładek kilkanaście metrów nad ziemią
Picard
Użytkownik
#416 - Wysłana: 12 Maj 2009 23:07:50
Hanz

iekawe - nie zauwazylem zeby ten film oparty byl na takich scenach.

Tj. ten film nie opiera się na: akcji, efektach, dynamicznych ujęciach i młodych bohaterach, z którymi młodzież może się utożsamiać? Jeśli tak nie jest to jutro biegnę do kina!

kordian

W przyszłości nie mają hormonów????????

Pewnie, że mają - oryginalny Kirk też je miał i to jeszcze jakie! - ale nie oznacza to, że zachowują się jak rozwydrzone dzieciaki z gimnazjum, którym taki język i takie zachowania imponują. Takie zachowanie to przejaw niedojrzałości, tudzież braku elementarnej kultury - a nie działania hormonów.

Młody Kirk przeżywa to, że jego ojciec nie żyje i już za młodu ma ze sobą problemy

Można było by to pokazać w znacznie ciekawszy i sensowniejszy sposób - a tak zrobiono z naszego protagonisty wandala, który niszczy zabytki i - co gorsza, wielu młodym pewnie się takie podejście podoba.
waterhouse
Moderator
#417 - Wysłana: 12 Maj 2009 23:46:42 - Edytowany przez: waterhouse
Picard
Tj. ten film nie opiera się na: akcji, efektach, dynamicznych ujęciach i młodych bohaterach, z którymi młodzież może się utożsamiać? Jeśli tak nie jest to jutro biegnę do kina!

Do kina marsz! Ten film opiera się przede wszystkim na postaciach z krwi i kości [i] nie na F/X.

Picard
[i]Można było by to pokazać w znacznie ciekawszy i sensowniejszy sposób - a tak zrobiono z naszego protagonisty wandala, który niszczy zabytki i - co gorsza, wielu młodym pewnie się takie podejście podoba.


Widziałeś film, że wiesz w jaki sposób to pokazano, by mówić że można to było zrobić lepiej?
Sh1eldeR
Użytkownik
#418 - Wysłana: 13 Maj 2009 00:11:39 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Picard
waterhouse
Aye, Picard, leć do kina. Film opiera się rzeczywiście na postaciach i relacjach między nimi. A głównym wątkiem jest pojedynek logiki z uczuciami. Chłodnej logiki z gorącymi uczuciami. Logika więc, czy uczucia?

Film odpowiada na to pytanie tak: jest ono źle postawione. Należy pogodzić jedno z drugim. Wolkanie nie powinni kochać logicznie. Ludzie (i Romulanie ) nie powinni dać się zaślepić przez furię i żądzę zemsty.

To jest główny wątek tego filmu, przejawia się w naprawdę wielu scenach. I tych głównych, i tych drobnych. Nawet w związku Uhury ze Spockiem, który to motyw z początku mi się mocno nie podobał, a który teraz doceniam (choć nie wiem, czy był on na miejscu).

PS: Aha, Picard, myliłeś się w przewidywaniach co do jednego Kirk wcale nie zbawił świata. Naradę ostatecznie zniszczył młody Spock, obracając przeciwko Nero jego własną broń zagłady -- czerwoną materię. Po prostu wykorzystał wolkański okręt, który niektórzy -- mylnie -- nazywali timeshipem (to nie był okręt służący do podróży w czasie; cofnął się o ponad 100 lat wstecz tak samo jak Narada, czyli za sprawą zewnętrznego fenomenu). To na tym statku składowana była czerwona materia, wykorzystywana przez Nero do niszczenia planet. Gdy Spock rozbił się swoim statkiem o Naradę (w międzyczasie został transportowany na Enterprise), rozpoczęła się reakcja i Naradę ostatecznie pochłonęła od środka czarna dziura.

Kirk odegrał w filmie naturalnie ważną rolę, ale nie było tak, że to on był wielkim zbawcą. W ogóle nikt nim nie był, bo Nero został pokonany dzięki pracy zespołowej.
waterhouse
Moderator
#419 - Wysłana: 13 Maj 2009 00:14:05
Sh1eldeR

Zgadzam sie w 100%
Poklok
Użytkownik
#420 - Wysłana: 13 Maj 2009 00:16:06
Picard

Co do sceny w barze - czepiłeś się, za przeproszeniem, jak rzep psiego ogona. Kirk jest tutaj podpitym, zagubionym "młodym gniewnym". Jak niby twoim zdaniem miał się zachowywać w barze? Wyrywać Uhurę na cytaty z Szekspira? A że sam dialog z "ruchaniem zwierząt" jest słaby, to fakt. Mnie na przykład zirytował. Ale to jeszcze nie powód, żeby skreślać cały film, zwłaszcza że takich kwiatków jest mało - wszystkie pokazano chyba w trailerze.


Jeśli chodzi o scenę z samochodem, to tu już odpowiedziano za mnie. Fakt - może można ją było lepiej pokazać. Ale dzieła idealne w naturze nie występują. Ta akurat scena mówiła sporo o zmienionej młodości Kirka i jego stosunku do świata spowodowanym kłopotami rodzinnymi.

Sądzę po prostu, że wielu fanów uważa - w swojej naiwności - , że ten film to taki wabik na nowych widzów: myślą, że kiedy studio pozyska już nowych fanów będzie można nakręcić coś ambitniejszego, przynajmniej stanowiącego kompromis pomiędzy starym a nowym Trekiem. Ale sądzę ,że sporo się przeliczą - przynajmniej do czasu kiedy trio: Abrams, Kurtzman i Orci dzierżą stery.

Wiesz, po obejrzeniu "Batmana i Robina", czy jak się to filmiszcze nazywało (w porównaniu z nim ST XI to arcydzieło, choć to żaden argument), naprawdę położyłem krzyżyk na filmach o gacku z Gotham. Minęło jakieś dziesięć lat i mamy TDK, który nawet Tobie się podobał. Morał jest prosty - nigdy nie mów nigdy

A fanów, którzy lecą na ten film - tak jak cała reszta - dla efektów i akcji całkowicie nie potrafie zrozumieć. Jakie to zalety nogo filmu mogły przyciągnąć ich do kina?

Skąd wiesz, że tylko dla efektów i akcji? Oprócz jasnowidzenia natura obdarzyła Cię też darem telepatii? Choć nowy film niezbyt mi się podobał, to jednak nie był totalnym gniotem. Parę zalet miał, i to nie tylko związanych z efektami. Na przykład: aktorstwo było dobre, niektóre gagi nawet śmieszne, chemia między załogą była. Poza tym dochodzi jeszcze nostalgia za Kirkiem i spółką tudzież ciekawość, jak ich przedstawiono.

Ostatnio zdaje się mieć talent do przepowiadania przyszłości

Picard, sorry - ja na temat twoich przepowiedni nie mam zamiaru dyskutować. Skupmy się na faktach, ok? Te są takie, że mamy nowego Treka, IMHO lepszego od Nemezis. Mogę być skrzywiony, bo widziałem je w telewizji, a mniejszy ekran robi swoje. Tym niemniej obserwowanie poczynań Shinzona niemal mnie uśpiło. Czyli to nie jest tak, że Abrams całkiem zawalił.

Pewnie, że tak - tym większe rozczarowanie, że tego zaniechano!

Zgoda. Wyszło jak wyszło, czyli przeciętnie. Ja osobiście trzymam kciuki za to, żeby następnym razem poszło lepiej. IMHO zdrowsza postawa, nawet jeśli naiwna
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  ...  128  129  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!