USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp
 Strona:  ««  1  2  ...  109  110  111  112  113  ...  128  129  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#3301 - Wysłana: 15 Gru 2011 02:17:39
Odpowiedz 
Kor:
Mam wrażenie, że dla Ciebie porządny człowiek, to tylko taki, który przypomina jakiegoś wyzbytego emocji robota. Z tym zgodzić się nie sposób.

Nie, porządny człowiek -ba, człowiek, którego stawia się na piedestale - to taki człowiek, który umie nad swoimi emocjami zapanować, który nie kozaczy, nie popisuje się. Przykłady: oryginalny Kirk - facet był kowbojem, ale był też inteligentem, człowiekiem, który nie bał dać wrogowi po twarzy, ale który robił to tylko wówczas gdy było to konieczne. Były momenty, w którym podziwiałem oryginalnego Kirka - chodź nie jest tajemnicą, że nie jest to moja ulubiona postać... Jednym z takich momentów jest to gdy w odcinku TOS Arena odmawia zabicia bezbronnego Gorna bo to było by niecywilizowane, innym jest sposób, w którym - używając swojej głowy, nie mięśni - pokonuje sondę Nomad, i zawsze podziwiam Kirka gdy bierze na siebie odpowiedzialność za postępowanie swojej załogi. Pokaż mi takie, godne pochwały cechy w pseudo-Kirku.
Lubie też Worfa... Klingon więc powinien rządzić się wyłącznie emocjami. A on jest milczący, opanowany, mający szacunek dla autorytetów w rodzaju Picarda. Jednym słowem jest w stanie okiełznać swoją wojowniczą naturę i za to go szanuje.

Kor:
To, że ktoś wszczyna bójki w barze, czy nieodpowiedzialnie prowadzi, o niczym jeszcze nie świadczy. W sytuacji ekstremalnej właśnie ktoś taki może okazać się osobą, która jako jedyna potrafi zachować zimną krew i zdolność podejmowania decyzji.

Problem w tym, że on nigdy nie zachowywał zimnej krwi i nigdy nie wykazał się zdolnością podejmowania właściwych decyzji. Robi to co chce i - zresztą słusznie - uważa, że wszystko ułoży się po jego myśli. Czy to on wymyślił sposób jak dostać się na statek Nero? Nie, Chekov to zrobił. Mądry plan pseudo-Kirka polegał na gonieniu w pojedynkę okrętu, który dopiero co zniszczył całą armadę statków Federacji i odparował planetę. I jedynym planem naszego genialnego kapitana jest: podążać za tym gościem, bez żadnego planu? Geniusz... Ale wszystko uszło mu na sucho, bo jak mówię scenarzyści zawsze usłużnie posuną mu właściwy plot device, który chroni przed ponoszeniem jakichkolwiek konsekwencji za jego działania. A co do prowadzenia samochodu... on go nie tylko nieodpowiedzialnie prowadził... on go ukradł, uciekał nim przed policją i rozmyślnie - na złość ojczymowi - zrzucił go w przepaść. Naprawdę człowiek godny pochwały, nie ma co.

Kor:
Jak stwierdził jeden z polskich historyków w wywiadzie poświęconym AK - ludzie, którzy nadają się do prowadzenia komórek partyzanckich, to rzadko są ludzie, których w czasach pokoju matki chętnie widziałyby jako mężów swoich córek.

Fajnie, ale pseudo-Kirk nie jest w partyzantce, nie jest jednym z Maquis - on służy w Flocie, jako kapitan statku flagowego Federacji reprezentując cała ludzkość. Zupełnie inne realia, zupełnie inne oczekiwania od kandydata na taką funkcje. Tacy Maquis rzeczywiście rekrutowali się z podejrzanego elementu - patrz psychopata Suder - ale czy rzeczywiście jest to standard, do którego ktokolwiek powinien dążyć?

Kor:
Wspomniany przez Ciebie epizod Tapestry rozumiesz moim zdaniem zbyt literalnie. Mówi on również o tym, że owa głupia zawadiackość młodego Picarda jest częścią tego, kim stał się w przyszłości. Nie jako moment, który został przezwyciężony, który jedynie pozwolił mu coś zrozumieć by następnie zostać wykreślonym, lecz jako istotna część jego charakteru, która, oszlifowana na skutek doświadczeń, nadal jest w nim obecna.

Pozwól, że zacytuje:
PICARD
I was... a different person in
those days... an arrogant,
undisciplined, young man with far
too much ego and far too little
wisdom.


Zanim Picard znalazł się pod opieką Q, Jean-Luc wyraźnie odcinał się od tego kim był - co widać powyżej. Morał odcinka, polega jednak na tym by nie odcinać się od swoje przeszłości, ale czerpać z niej naukę. Bez tych, popełnionych w młodości błędów Picard nie był by tym samym człowiekiem jakiego znamy - o czym na własne oczy możemy się w tym odcinku przekonań. I dopiero po doświadczeniu jakie przeżył za sprawą Q, Picard zrozumiał na tą lekcje - przeszłość nas kształtuje. Więc, niech postacie popełniają błędy, ale niech ponoszą ich konsekwencje, nich się na nich uczą, by stać się lepszymi ludźmi. I tego właśnie autorzy scenariusza, Orci i Kurtzman nie rozumieją...

Kor:
O tym samym mówi kilka jeszcze trekowych epizodów z różnych serii, szczególnie te w których następuje rozszczepienie osobowości (Kirka, w TOS: The Enemy Within; Torres, w VOY: Faces i wiele innych traktujących o zbliżonych problemach).

TOS: The Enemy Within - czyli dr Jekyl i Mr. Hyde w wydaniu Trekowym. Oczywiście, zgadzam się, że potrzebujemy tej mrocznej, zwierzęcej strony naszej natury by móc poprawnie funkcjonować, szkopuł w tym by umieć ją kontrolować. Pseudo-Kirk tego nie potrafi - i najwyraźniej nie chce się tego nauczyć - a scenarzyści mu na to nie pozwalają. Szkopuł w tym by odrzucić kamień, gdy Gorn leży bezradny u twoich stóp... ale pseudo-Kirk też tego nie potrafi - bo najwyraźniej scenarzyści myślą, że zabijanie bezbronnych łotrów jest cool...
Q__
Moderator
#3302 - Wysłana: 15 Gru 2011 11:45:56
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Problemem jest co innego. Nie widzieliśmy, żeby Kirk dorósł. Pokazano nam tylko, że jest na to nadzieja, że zdolny jest do refleksji i poczynił na tej drodze parę drobnych kroczków. I wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy teraz mieli śledzić dalszy ciąg jego przemiany. Jednak nie. Miast tego uznano, że już stał się człowiekiem odpowiedzialnym, nadano mu odznaczenia i powierzono dowództwo nad statkiem. Błąd nie leży w samej postaci Kirka, lecz w tym jak na tym etapie jego dorastania ustosunkowuje się do niego świat przedstawiony.

Indeed. Najcelniejsze podsumowanie najgorszej z wad (uproszczeń) tego filmu. Gdyby Kirk na koniec dowiedział się, że zamiast być wywalonym kończy Akademię z wyróżnieniem (a przy tym jak bohater heinleinowskiego "Space Cadeta", usłyszał, że owszem, jest bohaterem, ale to nic nadzwyczajnego, bo należy to do codziennych obowiązków członka GF), albo nawet dostaje pierwszy przydział oficerski (nawet porucznika w uznaniu zasług) wszystko byłoby ok. I nawet gdyby w kolejnym filmie Kirk powrócil już kapitanem mielibyśmy prawo wierzyć, że dojrzał "po drodze".
Tak natomiast dostaliśmy powtórkę z "Jak Wojtek został strażakiem".
Vanja
Użytkownik
#3303 - Wysłana: 15 Gru 2011 18:19:16
Odpowiedz 
Picard:
Po pierwsze nie nazwał bym go zdegenerowanym - facet pije, jego sprawa.

Picie stało się jego głównym zajęciem i celem. Nie jest w stanie egzystować na trzeźwo. Robi wszystko, żeby zdobyć alkohol. Jedyną drogą do poznania nowych osób (Deana, Wolkanie) jest wspólne chlanie z nimi. To nie "jego sprawa", to się kwalifikuje do leczenia.

Picard:
Przynajmniej nie zniszczył jakiegoś zabytkowego samochodu, nie miał konfliktów z prawem i nie zabił mnóstwa bezbronnych Romulan.

Wcale a wcale Będąc dorosłym, a więc w pełni świadomym swoich decyzji, ukradł pocisk atomowy, zdewastował go przerabiając na statek kosmiczny i zawłaszczył sobie teren bazy rakietowej wraz z wyposażeniem. Ile osób zmarło lub zachorowało z powodu promieniowania w czasie demontażu wyposażenia rakiety możemy tylko zgadywać. A wszystko tylko po to, żeby na starość móc chlać w jakimś ciepłym miejscu. Naprawdę uważasz że to mniej naganne niż zachowanie dwunastolatka?

Picard:
Po drugie: to właśnie było dobre przesłanie - takie jakiego doszukujecie się w filmie Abramsa: jesteś alkoholikiem, który robi wszystko dla pieniędzy, ale możesz jeszcze wyjść na ludzi. I pod wpływem załogi z Enterprise pan Cochrane, odrobinę się zmienia, dojrzewa, spogląda na swój wynalazek

Cochrane nie dojrzał i się nie zmienił. Łysy i spółka wsadzili go do Phoenixa i wysłali na spotkanie z Wolkanami żeby odegrał rolę jaką dla niego wymyślili. Chcieli widzieć w nim bohatera a nie alkoholika jakim był naprawdę. Kolejne pokolenia nie chciały pamiętać prawdy o nim.

To ciekawe że potrafisz się w czymś takim doszukać innego przesłania innego niż to, że przyszłość zapamięta to, co będzie jej wygodne.

Picard:
Cochrane (…) - spojrzał na sprawy nieco inaczej.

Tak, Cochrane zaiste spojrzał na Wolkan nieco inaczej- przez denko butelki z alkoholem
Elaan
Użytkownik
#3304 - Wysłana: 15 Gru 2011 19:44:16
Odpowiedz 
Q__:
Gdyby Kirk na koniec dowiedział się, że zamiast być wywalonym kończy Akademię z wyróżnieniem (a przy tym jak bohater heinleinowskiego "Space Cadeta", usłyszał, że owszem, jest bohaterem, ale to nic nadzwyczajnego, bo należy to do codziennych obowiązków członka GF), albo nawet dostaje pierwszy przydział oficerski (nawet porucznika w uznaniu zasług) wszystko byłoby ok.

Cóż, trudno się z tym nie zgodzić.
Skojarzył mi się tutaj pewien fragment z " Diuny " Herberta.
Gdy podczas pojedynku w jaskini, Paul Atryda pierwszy raz zabija człowieka, Fremeni patrzą na niego z podziwem, ale Lady Jessika robi coś przeciwnego.
Podchodzi do syna i pyta z rozmyślną pogardą : Jak się czujesz jako morderca ?
Nie pozwala mu cieszyć się tym zwycięstwem, ale daje czas na refleksje.
I tego właśnie pytania nikt neo-Kirkowi nie zadał.
Q__
Moderator
#3305 - Wysłana: 5 Lut 2012 02:12:26
Odpowiedz 
Kolejna opinia na tytułowy temat:
http://www.tunequest.org/star-trek-2009/20090520/
Q__
Moderator
#3306 - Wysłana: 14 Mar 2012 21:02:48
Odpowiedz 
Picard
Użytkownik
#3307 - Wysłana: 15 Mar 2012 19:40:57 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Vanja:
Picie stało się jego głównym zajęciem i celem. Nie jest w stanie egzystować na trzeźwo. Robi wszystko, żeby zdobyć alkohol. Jedyną drogą do poznania nowych osób (Deana, Wolkanie) jest wspólne chlanie z nimi. To nie "jego sprawa", to się kwalifikuje do leczenia.

Powrót do odgrzewanych kotletów. Śmiem z Tobą polemizować na ten temat. Facet pił w stresujących sytuacjach - to jest jako tako zrozumiałe. Po pijaku Pheonixa przecież nie zaprojektował i nie skonstułował. Poza tym Lilly mówiła, że nie poleci z nim jeśli będzie pijany - czyli był w stanie być trzeźwy kiedy mu na tym zależało.

Vanja:
Będąc dorosłym, a więc w pełni świadomym swoich decyzji, ukradł pocisk atomowy, zdewastował go przerabiając na statek kosmiczny i zawłaszczył sobie teren bazy rakietowej wraz z wyposażeniem. Ile osób zmarło lub zachorowało z powodu promieniowania w czasie demontażu wyposażenia rakiety możemy tylko zgadywać. A wszystko tylko po to, żeby na starość móc chlać w jakimś ciepłym miejscu. Naprawdę uważasz że to mniej naganne niż zachowanie dwunastolatka?

Masz jakikolwiek dowód na to, że ukradł ów pocisk, a nie, że był w owej bazie w Montanie za przyzwoleniem i z błogosławieństwem rządu USA? Pewnie, że nie masz. Masz jakieś dowody na to, że ktokolwiek zmarł w czasie prac na rakietą? Nie masz żadnego info na ten temat. Przestań zmyślać koleżanko! No i start tej rakiety - jakby na to nie patrzeć, nawet gdyby pierwszy kontakt się nie wydarzył był olbrzymim skokiem technologicznym ludzkości, porównywalnym z lotem Wright czy odkryciem Ameryki. Nie widzę żadnego doniosłego znaczenia w zdemolowaniu bezcennego zabytku przez kapitana Jerka.

Vanja:
Cochrane nie dojrzał i się nie zmienił. Łysy i spółka wsadzili go do Phoenixa i wysłali na spotkanie z Wolkanami żeby odegrał rolę jaką dla niego wymyślili. Chcieli widzieć w nim bohatera a nie alkoholika jakim był naprawdę. Kolejne pokolenia nie chciały pamiętać prawdy o nim.

Zmienił się o tyle, że wziął sobie do serca powierzoną rolę, że zrozumiał, iż jest kimś więcej niż tylko pijaczyną. Najlepiej widać to w scenie, w której rozmawia z Rikerem, tuż przed startem rakiety

Vanja:
Tak, Cochrane zaiste spojrzał na Wolkan nieco inaczej- przez denko butelki z alkoholem

I dzięki temu być może pierwszy kontakt rozegrał się w takiej a nie innej atmosferze. Zresztą gdybyśmy mieli do czynienia z Cochranem, który nie spotkał się z załogą Enterprise wszystko mogło by się skończyć tak:
http://www.youtube.com/watch?v=4Keu3eKg_qQ

I jeszcze jeden powód, dla którego nienawidzę nowego filmu. Jest temu winna również oklepana Droga bohatera, którą Orci i Kurtzman zastosowali przy opowiadaniu historii kapitana Jerka:
http://io9.com/345313/eight-reasons-why-the-heros- journey-sucks

Elaan:
Lady Jessika robi coś przeciwnego.
Podchodzi do syna i pyta z rozmyślną pogardą : Jak się czujesz jako morderca ?
Nie pozwala mu cieszyć się tym zwycięstwem, ale daje czas na refleksje.
I tego właśnie pytania nikt neo-Kirkowi nie zadał.

Brawo, trafne spostrzeżenie. Tej właśnie refleksyjności mi w filmie najbardziej brakuje. Bo kapitan Jerk ma być tam superherosem i basta - bo inaczej młódź poczuje się zawiedziona.
Elaan
Użytkownik
#3308 - Wysłana: 15 Mar 2012 20:12:48 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Picard:
Masz jakikolwiek dowód na to, że ukradł ów pocisk, a nie, że był w owej bazie w Montanie za przyzwoleniem i z błogosławieństwem rządu USA?

Ja powiedziałabym raczej, że ten pocisk został niejako "zapomniany", bo gdyby było inaczej zapewne odpalono by go podczas wieloletniego konfliktu.
Cochrane przejął go jak bezpańskiego psa i mógł być raczej pewny, że nikt się o niego nie upomni.
Przebudowa pocisku na pewno trwała dość długo - Lily wspomniała, że zdobycie tytanu na pokrycie kokpitu zajęło jej pół roku. A co dopiero mówić o budowie prototypowych silników warp?
Nikt się tym jednak nie zainteresował, więc jeśli był jakiś rząd, to mocno iluzoryczny.

Picard:
Zmienił się o tyle, że wziął sobie do serca powierzoną rolę, że zrozumiał, iż jest kimś więcej niż tylko pijaczyną.

A niełatwo przyszło temu indywidualiście i - nie bójmy się tego słowa - egoiście, pogodzić się z faktem, że nagle musi być odpowiedzialny nie tylko za siebie, Lily i może paru przyjaciół, ale za coś znacznie ważniejszego, choć bardziej abstrakcyjnego: przyszłość pokoleń.

Picard:
I dzięki temu być może pierwszy kontakt rozegrał się w takiej a nie innej atmosferze.

Georg Christoph Lichtenberg

Przytacza się jedynie złe uczynki, których przyczyną jest wino.
Jednak przyczynia się ono również do wielu dobrych, o których się nie mówi.
Wino podnieca do aktywności: dobrych do dobrej, złych do złej.


Picard:
Bo kapitan Jerk ma być tam superherosem

A wychodzi na zarozumiałego - z przeproszeniem - dupka.
Q__
Moderator
#3309 - Wysłana: 15 Mar 2012 20:17:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Powrót do odgrzewanych kotletów.

Jeśłi swoimi wypowiedziami (z którymi się zresztą nie zgadzam) sprowokujesz Vanję do powrotu to uznam to za święto. Serio*.

* nawet jeśli znów mi nawrzuca
Picard
Użytkownik
#3310 - Wysłana: 16 Mar 2012 03:39:07 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Elaan:
Ja powiedziałabym raczej, że ten pocisk został niejako "zapomniany", bo gdyby było inaczej zapewne odpalono by go podczas wieloletniego konfliktu.
Cochrane przejął go jak bezpańskiego psa i mógł być raczej pewny, że nikt się o niego nie upomni.
Przebudowa pocisku na pewno trwała dość długo - Lily wspomniała, że zdobycie tytanu na pokrycie kokpitu zajęło jej pół roku. A co dopiero mówić o budowie prototypowych silników warp?
Nikt się tym jednak nie zainteresował, więc jeśli był jakiś rząd, to mocno iluzoryczny.

Pewnie masz racje. Dość jednak powiedzieć, że w filmie nikt słowem nie wspominał o tym by Cochrane komukolwiek cokolwiek ukradł i tu Vanja się myli, tym bardziej, że siłowe wtargnięcie na teren bazy nuklearnej USA i zagarnięcie jej dla siebie graniczy z niemożliwością. Tak więc zarzuty Vanji są bezzasadne.

Elaan:
A niełatwo przyszło temu indywidualiście i - nie bójmy się tego słowa - egoiście, pogodzić się z faktem, że nagle musi być odpowiedzialny nie tylko za siebie, Lily i może paru przyjaciół, ale za coś znacznie ważniejszego, choć bardziej abstrakcyjnego: przyszłość pokoleń.

Niełatwo to prawda. Ale po prawdzie na jego miejscu mógł bym zachować się podobnie bo perspektywa tego, że wszyscy uważają Cię za człowieka, którym nie jesteś i oczekują, że sprostasz własnej legendzie, może być przytłaczająca.

Elaan:
A wychodzi na zarozumiałego - z przeproszeniem - dupka.

Stąd nowa ksywka jaką będę tu wobec niego stosował: kapitan Jerk. Inna sprawa, że zabrakło w tym filmie silnej postaci mentora, kogoś kto mógł by Jerka strofować, kogoś o kim pisałaś. Jeśli już autorzy chcieli się wzorować na oklepanej Drodze bohatera, mogli przynajmniej wziąć przykład z dobrych epizodów Gwiezdnych wojen i Yody, który strofował Lukea:
A Jedi must have the deepest commitment, the most serious mind. This one a long time have I watched. All his life has he looked away... to the future, to the horizon. Never his mind on where he was. Hmm? What he was doing. Hmph. Adventure. Heh. Excitement. Heh. A Jedi craves not these things.

O tej postaci dobrze napisano też tu:
He starts as an arrogant sonovabitch, and becomes a slightly more motivated arrogant sonovabitch. He does not learn to sacrifice, he does not learn to work well with others – he takes over the goddam ship. He’s right all the time, he never doubts he’s right, and the only obstacle he occasionally faces is when other people aren’t sharp enough to see how frikkin’ awesome – and right – he is as quickly as they should.


Elaan:
Wino podnieca do aktywności: dobrych do dobrej, złych do złej.

Dobre wino nie jest złe. Ale człowiek je spożywający rzeczywiście może być różny i różne też mogą byś skutki jego aktywności.

Q__:
Jeśłi swoimi wypowiedziami (z którymi się zresztą nie zgadzam) sprowokujesz Vanję do powrotu to uznam to za święto. Serio

Po prawdzie to Ty odgrzewasz tego kotleta wrzucając nowe recenzje dawno przebrzmiałego filmu.
Elaan
Użytkownik
#3311 - Wysłana: 16 Mar 2012 18:25:13
Odpowiedz 
Picard:
Inna sprawa, że zabrakło w tym filmie silnej postaci mentora, kogoś kto mógł by Jerka strofować,

Nie zabrakło postaci, tylko "geniusze" O&K nie wpadli na to, by ją wykorzystać tak, jak na to zasługiwała.
Mam tu na myśli oczywiście kpt. Christophera Pike`a.
Bruce Greenwood to może nie gwiazda, ale - co ważniejsze - to naprawdę dobry aktor.
Stworzyłby z tej roli małą perełkę, dodając jednocześnie postaci neo-Kirka - i jego przemianie - więcej psychologicznego prawdopodobieństwa.
Zamiast przydługiej sceny przejażdżki antycznym wehikułem albo zbędnego widoku Kirka pod łóżkiem, w filmie powinny znaleźć się dodatkowe sceny z Pike`m.

A przy okazji, znalazłam - co prawda nie nowy, ale chyba też tu nie linkowany - wywiad Greenwoodem.

http://trekmovie.com/2009/05/06/exclusive-intervie w-with-bruce-greenwood/
Q__
Moderator
#3312 - Wysłana: 16 Mar 2012 21:10:30
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Mam tu na myśli oczywiście kpt. Christophera Pike`a.
Bruce Greenwood to może nie gwiazda, ale - co ważniejsze - to naprawdę dobry aktor.
Stworzyłby z tej roli małą perełkę, dodając jednocześnie postaci neo-Kirka - i jego przemianie - więcej psychologicznego prawdopodobieństwa.

Moim zdaniem jednak ta postać - choć epizodyczna - błyszczy jednak w tym filmie. On i Robau to odbłyski światla Gwiezdnej Floty jaką znamy-i-kochamy. (Wypadają lepiej niż wszyscy kapitanowie ery Bermana śmiem zauważyć, nawet filmowy pseudo-Picard.)
Elaan
Użytkownik
#3313 - Wysłana: 16 Mar 2012 22:11:07
Odpowiedz 
Q__:
ta postać - choć epizodyczna - błyszczy jednak w tym filmie. On i Robau to odbłyski światla Gwiezdnej Floty jaką znamy-i-kochamy.

Zdecydowanie tak. Szkoda, że to tylko krótkie odblaski dawnej chwały.
Robau w tych krótkich scenach rzeczywiście robi wrażenie. Nie ukrywa strachu, ale ani przez chwilę widz nie ma wątpliwości, że nie pozwoli wymknąć mu się spod kontroli.
Picard
Użytkownik
#3314 - Wysłana: 15 Kwi 2012 21:03:31 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Niesamowite - recenzja autorstwa kogoś kto nie jest fanem nowego Treka, a kto dostrzega jak idiotyczne były wypociny Abramsa:
Why Star Trek (2009) Is Overrated
http://www.youtube.com/watch?v=ZBtAAMgm86c&feature =relmfu
http://www.youtube.com/watch?v=Z1AZ4zN_Jic&feature =relmfu
http://www.threadbombing.com/data/media/2/applause.gif
mozg_kl2
Użytkownik
#3315 - Wysłana: 15 Kwi 2012 22:10:52
Odpowiedz 
Picard:
Niesamowite - recenzja autorstwa kogoś kto nie jest fanem nowego Treka, a kto dostrzega jak idiotyczne były wypociny Abramsa:

Brawo Picard. Znalazłeś 2 hejterskie recenzje nowego treka. Jak znajdę 10 pozytywnych autorstwa nie fanów to uznasz, że film jest dobry?
Picard
Użytkownik
#3316 - Wysłana: 15 Kwi 2012 22:57:17 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Brawo Picard. Znalazłeś 2 hejterskie recenzje nowego treka. Jak znajdę 10 pozytywnych autorstwa nie fanów to uznasz, że film jest dobry?

Dobrze wiesz, że nie o to chodzi - chodzi o to, że ktoś kto nie jest fanem i spogląda na film obiektywnie, nie przez pryzmat fanbojstwa, dostrzegł jak głupi jest to film.
mozg_kl2
Użytkownik
#3317 - Wysłana: 15 Kwi 2012 23:20:24
Odpowiedz 
Picard:
że nie o to chodzi - chodzi o to, że ktoś kto nie jest fanem i spogląda na film obiektywnie, nie przez pryzmat fanbojstwa, dostrzegł jak głupi jest to film.

Właśnie nie wiem o co Ci chodzi. Wspominani przeze mnie ktos też nie są fanami, nie patrzą przez pryzmat fanbojstwa, patrzą obiektywnie(to nie możliwe IMHO), i dostrzają, że nowy film jest świetny.
Picard
Użytkownik
#3318 - Wysłana: 16 Kwi 2012 03:17:14
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Właśnie nie wiem o co Ci chodzi. Wspominani przeze mnie ktos też nie są fanami, nie patrzą przez pryzmat fanbojstwa, patrzą obiektywnie(to nie możliwe IMHO), i dostrzają, że nowy film jest świetny.

Chodzi mi o to, że ktoś kto nie jest fanem - bo fan rzekomo może być uprzedzony do tego filmu z powodu błędów w continuity - dostrzegł głupotę tego filmu. Czyli nie tylko fani ją dostrzegają, to obiektywne problemy, które kolą w oczy nie tylko fanów. A twoi znajomi - pewnie tak samo jak Ty - wyłączyli mózgi na czas projekcji, a później nie myśleli o tym co obejrzeli. Gdybyś wysłuchał powyższej recenzji wiedział byś, że recenzentowi film się podobał póki go oglądał, ale gdy po seansie zastanowił się nad tym co dane mu było obejrzeć... Wówczas zdał sobie sprawę jak bardzo ów film był głupi.
mozg_kl2
Użytkownik
#3319 - Wysłana: 16 Kwi 2012 09:11:41
Odpowiedz 
Picard:
Chodzi mi o to, że ktoś kto nie jest fanem - bo fan rzekomo może być uprzedzony do tego filmu z powodu błędów w continuity - dostrzegł głupotę tego filmu. Czyli nie tylko fani ją dostrzegają, to obiektywne problemy, które kolą w oczy nie tylko fanów.

Chodzi Ci o to, że sam nie wiesz o co Ci chodzi. Znalazłeś dwie hejterskie recenzje, wiec postanowiłeś podzielić się nimi z całym światem, bo "się z Tobą zgadzają", a dodatkowo "biją" w Abramsa a każdy, kto krytykuje Abramsa to nowy mesjasz i trzeba mu postawić pomnik.

Picard:
A twoi znajomi - pewnie tak samo jak Ty - wyłączyli mózgi na czas projekcji, a później nie myśleli o tym co obejrzeli.

To, że obrażasz mnie to już Twoja sprawa. Może zajmie się tym moderacja mam to gdzieś. Tylko pytam na jakiej podstawie obrażasz moich znajomych i szerzej wszystkich, ktorym ten film się podobał? Po drugie wspomniałem o nie fanach, i ich recenzjach, nie miałem na myśli moich znajomych. Nie zauważyłeś tego, bo musiałeś hejtować.
Seybr
Użytkownik
#3320 - Wysłana: 16 Kwi 2012 09:13:49
Odpowiedz 
Picard:
Chodzi mi o to, że ktoś kto nie jest fanem - bo fan rzekomo może być uprzedzony do tego filmu z powodu błędów w continuity - dostrzegł głupotę tego filmu.

Wiesz bo film miał, tak mi się zdaje trafić nie do fanów ale do tych co treka nie lubią. Przykład z mojego podwórka, moi znajomi koledzy nie są fanami treka. Za to ten film im się podobał. Opinii nie będę przytaczał, no dobra jedną dam.
Stary spodziewałem się nudnego łysego który ratuje jakiś świat, a dostałem dobre kino akcji SF.

Mi ten film się podobał, bo nie był taki sztywny.
mozg_kl2
Użytkownik
#3321 - Wysłana: 16 Kwi 2012 09:39:55
Odpowiedz 
Seybr:
Stary spodziewałem się nudnego łysego który ratuje jakiś świat, a dostałem dobre kino akcji SF.

Trudno się z tym nie zgodzić. Wreszcie dostaliśmy star treka, który nie jest teratrem telewizji z zadęciem, i kiczem. Jednak według Picarda Twoi znajomi wyłączli mózgi i nie myślą.
Picard
Użytkownik
#3322 - Wysłana: 16 Kwi 2012 10:09:09
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Chodzi Ci o to, że sam nie wiesz o co Ci chodzi. Znalazłeś dwie hejterskie recenzje, wiec postanowiłeś podzielić się nimi z całym światem, bo "się z Tobą zgadzają", a dodatkowo "biją" w Abramsa a każdy, kto krytykuje Abramsa to nowy mesjasz i trzeba mu postawić pomnik.

Wiem o co mi chodzi i tłumaczyłem już to nie raz. Po prostu, postronna osoba, ktoś w żaden sposób nie będący fanem dostrzega głupotę i słabą realizację nowego filmu i to jest krzepiące. I co do tego słowa: ,,hejterskie", które tak kochasz - wiesz Polacy nie gęsi... Na przyszłość staraj się używać polszczyzny, a nie uparcie bombardować nas zwrotami zaczerpniętymi z ango-internetu.

mozg_kl2:
To, że obrażasz mnie to już Twoja sprawa. Może zajmie się tym moderacja mam to gdzieś. Tylko pytam na jakiej podstawie obrażasz moich znajomych i szerzej wszystkich, ktorym ten film się podobał? Po drugie wspomniałem o nie fanach, i ich recenzjach, nie miałem na myśli moich znajomych. Nie zauważyłeś tego, bo musiałeś hejtować.

Chociażby na podstawie tego co ów pan w recenzji mówił. Podobał mu się film półki o nim nie pomyślał, kiedy pomyślał zobaczył jak ów spektakl był głupi. Tak więc nie wyłączajcie drodzy widzowie mózgu na czas projekcji.

Seybr:
Wiesz bo film miał, tak mi się zdaje trafić nie do fanów ale do tych co treka nie lubią. Przykład z mojego podwórka, moi znajomi koledzy nie są fanami treka. Za to ten film im się podobał. Opinii nie będę przytaczał, no dobra jedną dam.
Stary spodziewałem się nudnego łysego który ratuje jakiś świat, a dostałem dobre kino akcji SF.

Chyba miał trafić do anty-fanów, Treka, bo ten film był antytezą całego ST. Inna sprawa, że twoi znajomi zamiast łysego ratującego świat dostali młodego dupka ratującego świat... Masz racje, zmiana na lepsze.

Seybr:
Mi ten film się podobał, bo nie był taki sztywny.

Bo o nim nie myślałeś albo też głupota w filmach Ci nie przeszkadza. Wysłuchałeś wogóle recenzji, którą zamieściłem powyżej? To właśnie opinia przeciętnej osoby, której film się podobał półki nie zaczął rozmyślać nad tym co dane mu było zobaczyć.

mozg_kl2:
Trudno się z tym nie zgodzić. Wreszcie dostaliśmy star treka, który nie jest teratrem telewizji z zadęciem, i kiczem.

Kiczem jest na pewno - cukierkowe kolorki jak z Batmana i Robina, obcy wyglądający jak z drugorzędnego komiksu, głupawa treść i takie same postaci. Tak wcale, nie kiczowaty...
Q__
Moderator
#3323 - Wysłana: 16 Kwi 2012 10:15:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
To, że obrażasz mnie to już Twoja sprawa. Może zajmie się tym moderacja mam to gdzieś.

Uwaga:
Picard:
A twoi znajomi - pewnie tak samo jak Ty - wyłączyli mózgi na czas projekcji, a później nie myśleli o tym co obejrzeli.

nie jest obraźliwa wprost. Ale za wcześniejszy tekst o "chamstwie" chyba jednak ostrzeżenie wlepię.

Picard

Po przemyśleniu sprawy: insynuowanie przekupności po raz kolejny (wszyscy pamiętamy kiedy mialo to miejsce), obraźliwa uwaga w odpowiedzi na znacznie subtelniejszą złośliwość rozmówcy - to jednak zasługuje na penalizację. "Dokładać" rozmówcy też trzeba umieć. Ostrzeżenie.
Picard
Użytkownik
#3324 - Wysłana: 16 Kwi 2012 10:21:06
Odpowiedz 
Q__:
Po przemyśleniu sprawy: insynuowanie przekupności po raz kolejny (wszyscy pamiętamy kiedy mialo to miejsce), obraźliwa uwaga w odpowiedzi na znacznie subtelniejszą złośliwość rozmówcy - to jednak zasługuje na penalizację. "Dokładać" rozmówcy też trzeba umieć. Ostrzeżenie.

Kiedy i komu zarzucałem przekupność? Wypraszam sobie!
Q__
Moderator
#3325 - Wysłana: 16 Kwi 2012 10:27:13
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Kiedy i komu zarzucałem przekupność?

Tu (po raz drugi; pierwszy był z epizod z synalkiem):
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=3006&page=1#msg248998
Sam przyznałeś, że przesadziłeś zresztą.
Picard
Użytkownik
#3326 - Wysłana: 16 Kwi 2012 10:35:31
Odpowiedz 
Q__:
Sam przyznałeś, że przesadziłeś zresztą.

Wow, wyciągasz coś tak zadawnionego żeby mi dołożyć, bo nie podoba Ci się to co pisze? Naprawdę wow! Nie sądziłem, że stać Cię na podobne zachowania.
Q__
Moderator
#3327 - Wysłana: 16 Kwi 2012 10:59:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Po prostu: winy się skumulowały. Nie chodzi zresztą o to co piszesz (bo rozumiem nawet Twoją troskę o kondycję kina), ale o granice jakie przekraczasz w swojej krucjacie.

Wracając zaś do tematu... Sądzę, że tropimy winnych nie tam gdzie trzeba. Emmerich i nawet Bay potrafią być reżyserami całkiem przyzwoitymi ("Moon 44" uchodził za interesujący debiut, "StarGate" zasiliło listę klasyki już dawno temu, "Wyspa" - choć nonsensowna - nakręcona jest b. sprawnie, "Bad Boys" i "Twierdza" też są niczego sobie w sumie), Abramsa można wręcz posądzać o rzemieślniczą wybitność.
Problem jest raczej w studiach i producentach, a konkretnie w tym, że nie zachodzi - najwyraźniej - mechanizm selekcjonowania scenariuszy. (Skoro reżyser sam nie umie, lub umie, ale ma to gdzieś, ktoś to powinien zrobić za niego.)
Picard
Użytkownik
#3328 - Wysłana: 16 Kwi 2012 11:53:06 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Abramsa można wręcz posądzać o rzemieślniczą wybitność.

Wybacz ale jaja sobie robisz. Ten facet nie umie utrzymać kamery - wiem, że nie on ją trzyma, to tylko taki zwrot - , jego filmy składają się z ujęć, które wyglądają tak jakby kręcone były podczas trzęsienia ziemi, jak także z ujęć stanowiących dzikie najazdy na twarze postaci. Na dodatek ma paskudną manierę do zaciemniania i tak już chaotycznego obrazu poprzez dodawanie zbytecznych i wizualnie paskudnych refleksów i smug światła. Z tym ostatnim zdecydowanie przesadza. To wszystko sprawia, że ujęcia w jego filmach są prawie nieczytelne. Trzeba mieć zapusty VISOR by tego nie zauważyć - nawet autor recenzji, którą umieściłem to dostrzegł.

Q__:
Problem jest raczej w studiach i producentach, a konkretnie w tym, że nie zachodzi - najwyraźniej - mechanizm selekcjonowania scenariuszy. (Skoro reżyser sam nie umie, lub umie, ale ma to gdzieś, ktoś to powinien zrobić za niego.)

Jesteś zbyt wyrozumiały dla Bay'a. Wyspy nie widziałem więc się o niej nie wypowiem, ale każdy inny film tego pana opiera się na wspomnianym schemacie: bum-trach-ciach, niewybredny humor, rasistowskie stereotypy, pół nagie modelki, CGI, amerykańska flaga, więcej bum-trach-ciach, the end. Nie wiem gdzie widzisz potencjał w tym facecie? Robi ten sam film, wciąż i wciąż od nowa? Bay zdaje się celowo wybierać projekty, które pozwalają mu na bawienie się materiałami wybuchowymi i na oglądanie półnagich panienek.
mozg_kl2
Użytkownik
#3329 - Wysłana: 16 Kwi 2012 13:03:17
Odpowiedz 
Picard:
Wyspy nie widziałem więc się o niej nie wypowiem

Powiedziała osoba która wypowiada się krytycznie na temat battleship i avengers.

Picard:
Wiem o co mi chodzi i tłumaczyłem już to nie raz. Po prostu, postronna osoba, ktoś w żaden sposób nie będący fanem dostrzega głupotę i słabą realizację nowego filmu i to jest krzepiące

A ja powtarzam. Znajdę 10 postronnych osób, którym ten film się podobał i co z tego?

Picard:
inny film tego pana opiera się na wspomnianym schemacie: bum-trach-ciach, niewybredny humor, rasistowskie stereotypy, pół nagie modelki, CGI, amerykańska flaga, więcej bum-trach-ciach, the end.

Czekam na poparcie tego twierdzenia.
Q__
Moderator
#3330 - Wysłana: 16 Kwi 2012 13:26:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Wybacz ale jaja sobie robisz. Ten facet nie umie utrzymać kamery - wiem, że nie on ją trzyma, to tylko taki zwrot - , jego filmy składają się z ujęć, które wyglądają tak jakby kręcone były podczas trzęsienia ziemi

Nie robię. Zwróć uwagę, że poza stylem prowadzenia kamery (który jednym się podoba, innym nie) na całość filmu składa się "trochę" więcej elementów. Abrams ma pewną lekkość, pewną trudnodefiniowalną iskrę bożą, talent - akurat w "jedenastce" najmniej widoczny - do budowania pełnowymiarowych postaci (co było doskonale widać w - głupawym zresztą - "LOST"), pewien indywidualny styl dodający smaczku jego - rzemieślniczym skądinad - produkcjom.
To co kręci nie jest - zgoda - mądre (zazwyczaj), ale nie jest też nijakie, pozbawione śladów twórczej indywidualności. Powtórzę: gdyby system produkcji wieszał mu wyżej poprzeczkę, Abrams wyrósłby na nowego Spielberga czy Lucasa (acz prawdą jest też, że Nolan zmuszany do dawania z siebie maximum możliwości, miałby szansę otrzeć się o artystyczną wybitność, a może nawet ją osiągnąć, bo zdradza wyższy potencjał).

A'propos:
http://filmy-wedlug-agniechy.blogspot.com/2012/04/ 931-super-8-rez-jj-abrams.html

Picard:
rasistowskie stereotypy

Zwł. w "Bad Boys", gdzie bohaterami, którym kibicujemy są czarnoskórzy?
 Strona:  ««  1  2  ...  109  110  111  112  113  ...  128  129  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!