USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp
 Strona:  ««  1  2  ...  108  109  110  111  112  ...  128  129  »» 
Autor Wiadomość
mozg_kl2
Użytkownik
#3271 - Wysłana: 26 Lis 2011 19:04:31
Q__:
I cóż Ty na to, Picard?

Jak to śpiewają kibice, "A on swoje". Ktoś musi być samotną wyspą i obrońcą dobrego kina.

Picard:
To tak jakbyś ortodoksyjnego katolika starał się przekonać do wyznawania satanizmu.

Satanizm to dark side wiary katolickiej.
Picard
Użytkownik
#3272 - Wysłana: 26 Lis 2011 19:26:12
mozg_kl2:
Satanizm to dark side wiary katolickiej.

Widzę, że też mało wiesz o satanizmie- to tylko neliberalizm ubrany w nowe, pseudo-mistyczne szatki. Ale jeśli chodzi Ci o postać szatana jako takiego to jest ona owszem częścią religii katolickiej, przy czym jest ona zaprzeczeniem jej celów i dogmatów i każdy katolik w wypowiadając kredo swojej wiary wyrzeka się szatana. Tak więc moja analogia jest jednak trafiona - szatan=zaprzeczenie katolickiej moralności, film Abramsa=zaprzeczenie Star Treka.
Vanja
Użytkownik
#3273 - Wysłana: 26 Lis 2011 19:47:30
Picard:
Tak więc moja analogia jest jednak trafiona - szatan=zaprzeczenie katolickiej moralności, film Abramsa=zaprzeczenie Star Treka.

Sęk w tym że ani satanista nie zaprzecza istnienia i nadprzyrodzonych przymiotów Boga ani katolik istnienia i mocy szatana. W przeciwieństwie do niektórych obecnych na tym forum fanów, którzy będą głośno krzyczeć że ST 11 to nie ST
Picard
Użytkownik
#3274 - Wysłana: 26 Lis 2011 19:52:25 - Edytowany przez: Picard
Vanja:
Sęk w tym że ani satanista nie zaprzecza istnienia i nadprzyrodzonych przymiotów Boga ani katolik istnienia i mocy szatana. W przeciwieństwie do niektórych obecnych na tym forum fanów, którzy będą głośno krzyczeć że ST 11 to nie ST

Nie Katolik po prostu krzyczy, że szatan to nie Bóg. Tak też anty-fani Abramsa krzyczą, że film J.J'a to nie Star Trek - i oba krzykacze mają w tym przypadku zasadniczo racje.
Vanja
Użytkownik
#3275 - Wysłana: 26 Lis 2011 20:07:23 - Edytowany przez: Vanja
Katolik wypiera się w swoim życiu zła i szatana i nie twierdzi że szatan nie jest szatanem. Jak się ma ta analogia do antyfanów ST 11?
maris
Użytkownik
#3276 - Wysłana: 26 Lis 2011 20:43:37
Picard:
Nie zna się współczesnej łaciny? Jak chcesz mogę przetłumaczyć i najpóźniej jutro wrzucę na forum.

zna się tyle o ile. Dużo w tym lenistwa, tudzież niechęci do częstego zerkania w słownik, a tekst długi. A za jakieś streszczenie się nie pogniewam... ;)
Picard
Użytkownik
#3277 - Wysłana: 26 Lis 2011 20:53:01 - Edytowany przez: Picard
Vanja:
Katolik wypiera się w swoim życiu zła i szatana i nie twierdzi że szatan nie jest szatanem. Jak się ma ta analogia do antyfanów ST 11?

Taka to analogia, że ja się wypieram filmu Abramsa i wszystkiego co on reprezentuje ale nie przeczę istnieniu tego filmu. Pojął? Katolicy mówią ,,apage satana" ja mówię : ,,apage Abrams!" I tak jak Katolik wierzy w szatańską trójce, tak ja wiem, że J.J jest też jeden ale objawia się pod trzema postaciami Orci, Kurtzman i Abrams. Belzebub wcielony!


maris:
zna się tyle o ile. Dużo w tym lenistwa, tudzież niechęci do częstego zerkania w słownik, a tekst długi. A za jakieś streszczenie się nie pogniewam... ;)

OK, zaczynam tłumaczyć.
Vanja
Użytkownik
#3278 - Wysłana: 26 Lis 2011 21:15:54
Picard:
Taka to analogia, że ja się wypieram filmu Abramsa i wszystkiego co on reprezentuje ale nie przeczę istnieniu tego filmu.

Krzyczysz że Star Trek to nie Star Trek a mimo to się go wypierasz. Sam już nie wiesz czemu zaprzeczasz

Picard:
ja wiem, że J.J jest też jeden ale objawia się pod trzema postaciami Orci, Kurtzman i Abrams

Oto smok wielki o trzech głowach i potwornych zębiskach a imiona jego J i J. Weź przeto księgę, miecz płomienisty i wyrusz na krucjatę
Picard
Użytkownik
#3279 - Wysłana: 27 Lis 2011 05:49:30
Vanja:
Krzyczysz że Star Trek to nie Star Trek a mimo to się go wypierasz. Sam już nie wiesz czemu zaprzeczasz

Dlatego się właśnie go wypieram - tak jak Katolicy wypierają się szatana, bo nie jest on ich Bogiem.

Vanja:
Oto smok wielki o trzech głowach i potwornych zębiskach a imiona jego J i J. Weź przeto księgę, miecz płomienisty i wyrusz na krucjatę

A co ja robię przez te ostatnie kilka lat?
Vanja
Użytkownik
#3280 - Wysłana: 27 Lis 2011 09:05:04
Picard:
A co ja robię przez te ostatnie kilka lat?

Powtarzasz w kółko trzy te same argumenty na temat ST 11, zamęczając tym niewielką grupkę polskich fanów. Jak się to ma do walki z Abramsem W Trzech Osobach nie potrafię pojąć
Dukat
Użytkownik
#3281 - Wysłana: 27 Lis 2011 10:48:35
Picard:
film Abramsa=zaprzeczenie Star Treka.

Tyle, ze nie bardzo jesteś w stanie to wykazać. Dla mnie to zupełnie przeciętny Star Trek, z zupełnie przeciętnym poziomem trekowej głupoty. Zanim go zobaczyłem przeczytałem kilka recenzji takich koranicznych fanów jak Ty i się nieco obawiałem. Okazało się, że jednak film nie odbiega od średniej trekowej, a jak już to na plus
mozg_kl2
Użytkownik
#3282 - Wysłana: 27 Lis 2011 12:22:39
Picard:
Widzę, że też mało wiesz o satanizmie

O satanizmie wime sporo. Point is, ze nie może istnieć religia oparta tylko i wyłacznie na negatywnych wartościach, a tym jest satanizm. Zresztą satanizm to tak naprawde medialna bańka.

Picard:
film Abramsa=zaprzeczenie Star Treka.

Zaprzeczenie treka rozpoczeło się juz w czasach DS9 takze nihil novi.
Mav
Użytkownik
#3283 - Wysłana: 27 Lis 2011 13:47:10 - Edytowany przez: Mav
Picard:
film Abramsa=zaprzeczenie Star Treka

Dawno mnie tu nie bylo ale widze ze 11 ciagle jest obgadywana

Picard chcesz powaznego star trek-a, chcesz aby to bylo ambitne, madre kino s-f i bardzo dobrze ale czy nie widzisz ze formula treka juz sie to tego nie nadaje? Chcesz powaznego kina ze statkami strzelajacymi kolorowymi kulkami i promieniami z technologia przyszlosci bez robotyki, cybernetyki bez wielu oczywistych rzeczy? Z setkami obcych z charakteryzacja ala lata 60? Za czasow tng trek jeszcze inspirowal naukowców, byl swiezy, nowoczesny i byl madrym serialem i byc nim mogł. Minelo 20 lat i w treku nic sie nie zmienilo ale swiat poszedl do przodu i niestety w tej chwili star trek nadaje sie tylko do takiego wybuchowego rozrywkowego kina s-f a jak myslisz inaczej to czekam na konkretne argumenty dlaczego w tym opakowaniu moglo by zaistniec ambitne kino s-f
Q__
Moderator
#3284 - Wysłana: 27 Lis 2011 15:23:35 - Edytowany przez: Q__
Picard

Powołujesz się często na Whedona, chwalisz jego produkcje i pomysły... Oto informacja o zeszłorocznym spotkaniu Whedona z "Lycyperem" Abramsem na ComicConie 2010 i film z niego:
http://popwatch.ew.com/2010/07/22/j-j-abrams-and-j oss-whedon-greet-the-comic-con-faithful-at-ews-vis ionaries-panel/
http://techland.time.com/2010/07/23/whedonabrams-l ove-comic-con-star-trek-each-other/
http://www.youtube.com/watch?v=cPQKHjoiCO8
Nie widać jakoś by Whedon uważał Abramsa za twórczą nicość czy rzucał się do przegryzania mu gardła. Ba... jak donosi "Techland", dodatek do "TIME": Whedon embarrassed his comrade by calling Star Trek “the gold standard for a team movie, a genre movie, that’s come out in the last few years,” adding, “I have had moments of sheer fucking panic because I love Star Trek so much.”
On też ma zły gust?
Dukat
Użytkownik
#3285 - Wysłana: 27 Lis 2011 15:25:27
Q__:
On też ma zły gust?

Ciężko zgrzeszył przeciw koranowi, dżihad pikardyjski go czeka.
Picard
Użytkownik
#3286 - Wysłana: 29 Lis 2011 15:14:54
Mav:
Picard chcesz powaznego star trek-a, chcesz aby to bylo ambitne, madre kino s-f i bardzo dobrze ale czy nie widzisz ze formula treka juz sie to tego nie nadaje? Chcesz powaznego kina ze statkami strzelajacymi kolorowymi kulkami i promieniami z technologia przyszlosci bez robotyki, cybernetyki bez wielu oczywistych rzeczy? Z setkami obcych z charakteryzacja ala lata 60? Za czasow tng trek jeszcze inspirowal naukowców, byl swiezy, nowoczesny i byl madrym serialem i byc nim mogł. Minelo 20 lat i w treku nic sie nie zmienilo ale swiat poszedl do przodu i niestety w tej chwili star trek nadaje sie tylko do takiego wybuchowego rozrywkowego kina s-f a jak myslisz inaczej to czekam na konkretne argumenty dlaczego w tym opakowaniu moglo by zaistniec ambitne kino s-f

A nie pomyślałeś o tym by inkorporować wszystkie te elementy o, których piszesz - robotykę, cybernetykę i związaną z tym problematykę do Treka? Nie pomyślałeś, że właśnie w ten sposób można było by rzeczywiście uczynić Star Trek znowu interesującym, znaczącym kinem SF? Były już próby poruszenia tej tematyki i dobrze było by zobaczyć rozwinięcie tych wątków. To rzeczywiście było by coś nowego świeżego i takiego co można było by traktować jako poważne SF. Możesz więc mi powiedzieć czemu nie zobaczyliśmy takiego filmu, a zamiast niego pokazano nam Gwiezdne wojny podszywające się pod Star Treka?


Q__:
Whedon embarrassed his comrade by calling Star Trek “the gold standard for a team movie, a genre movie, that’s come out in the last few years,” adding, “I have had moments of sheer fucking panic because I love Star Trek so much

Wiem o tej wypowiedzi od dawna - widziałem tą wypowiedź na youtube. Raz: to, że Whedon jest całkiem dobrym pisarzem - dużo lepszym niż Orci i Kurtzman - nie oznacza, że jest wyrocznią. Dwa: co miał powiedzieć, skoro kolega Abrams był tuż koło niego? Poza tym Whedon nie podaje żądnych konkretów dlaczego ten film jest takim the gold standard for a team movie, zero konkretów. A tak wogóle to ile było filmów opowiadających o drużynach w ostatnim dziesięcioleciu hmmm? I w jaki sposób rzekomy gold standard for a team movie czyni z tego filmu dobre science fiction? A jeśli Whedon mówi zupełnie poważnie, to ja się zaczynam bać o Avangers.

Dukat:
Tyle, ze nie bardzo jesteś w stanie to wykazać. Dla mnie to zupełnie przeciętny Star Trek, z zupełnie przeciętnym poziomem trekowej głupoty. Zanim go zobaczyłem przeczytałem kilka recenzji takich koranicznych fanów jak Ty i się nieco obawiałem. Okazało się, że jednak film nie odbiega od średniej trekowej, a jak już to na plus

Odbiega - głupotą, wulgarnością, nastawieniem na akcje, szkodliwym przesłaniem - ,,odpuść sobie logikę rób to co uważasz za słuszne" - złym portretem postaci - pseudo-Kirk to dupek, pseudo-Spock to psychopata itp. -, niszczeniem kanonu itd. I nie raz to już udowodniłem. Oczywiście się nie zgodzisz, bo abramsowe klapki nosić na oczach. Dlatego też uważam, że takie dyskusje są zbędne i bezcelowe. Ale jeśli chcecie to ciągnąć...

mozg_kl2:
Zaprzeczenie treka rozpoczeło się juz w czasach DS9 takze nihil novi.

Sorry, ale nie - DS9 był nadal inteligentnym SF, nadal za pomocą metafory poruszał ważkie problemy, stawiał istotne pytania. Tak jak powinien to czynić dobry Star Trek i dobry film SF wogóle. Scenariusz w tamtym serialu też miał dużo więcej sensu.
Mav
Użytkownik
#3287 - Wysłana: 29 Lis 2011 15:41:22 - Edytowany przez: Mav
Picard:
A nie pomyślałeś o tym by inkorporować wszystkie te elementy o, których piszesz - robotykę, cybernetykę i związaną z tym problematykę do Treka? Nie pomyślałeś, że właśnie w ten sposób można było by rzeczywiście uczynić Star Trek znowu interesującym, znaczącym kinem SF? Były już próby poruszenia tej tematyki i dobrze było by zobaczyć rozwinięcie tych wątków. To rzeczywiście było by coś nowego świeżego i takiego co można było by traktować jako poważne SF. Możesz więc mi powiedzieć czemu nie zobaczyliśmy takiego filmu, a zamiast niego pokazano nam Gwiezdne wojny podszywające się pod Star Treka?

Ze 100 letniej kamienicy nie zrobisz nowoczesnego szklanego biurowca choćbyś nie wiem jaki remont zrobił. Tak samo jest z trekiem. Trzeba by było zająć sie praktycznie każdym elementem. Ile by zostało z oryginału? Chyba tylko nazwy takie jak zjednoczona federacja planet, klingoni itd i główne założenia czyli ludzie eksplorujący kosmos okrętami poruszającymi sie szybciej niż światło. To by musiały byc takie zmiany, ze to juz nie byl by trek tylko cos co bylo by nim co najwyżej inspirowane.
Dukat
Użytkownik
#3288 - Wysłana: 29 Lis 2011 16:54:53
Picard:
Odbiega - głupotą, wulgarnością, nastawieniem na akcje, szkodliwym przesłaniem - ,,odpuść sobie logikę rób to co uważasz za słuszne" - złym portretem postaci - pseudo-Kirk to dupek, pseudo-Spock to psychopata itp. -, niszczeniem kanonu itd. I nie raz to już udowodniłem.

Głupota nie odbiega. Nie jesteś w stanie wykazać, że jest głupszy niż "FC", "Pokolenia" albo ST IV bo zwyczajnie głupszy nie jest (trzeba by wybitny talent, aby zrobić film głupszy niż FC).

Wulgarność jest względna, a Ty jesteś przeczulony jakiś.

To "przesłanie" to chyba sam sobie wymyśliłeś. Zresztą w serialu bohaterowie często zachowywali się nielogiczne, wręcz gorzej niż w ST XI.

Najwyraźniej jesteś wrogo nastawiony, bo koraniczne postacie są inne niż się przyzwyczaiłeś. Ot cały problem.
Picard
Użytkownik
#3289 - Wysłana: 29 Lis 2011 17:20:43 - Edytowany przez: Picard
Mav:
Ze 100 letniej kamienicy nie zrobisz nowoczesnego szklanego biurowca choćbyś nie wiem jaki remont zrobił. Tak samo jest z trekiem. Trzeba by było zająć sie praktycznie każdym elementem. Ile by zostało z oryginału? Chyba tylko nazwy takie jak zjednoczona federacja planet, klingoni itd i główne założenia czyli ludzie eksplorujący kosmos okrętami poruszającymi sie szybciej niż światło. To by musiały byc takie zmiany, ze to juz nie byl by trek tylko cos co bylo by nim co najwyżej inspirowane.

Raz: to samo zrobił Abrams - zrobił coś co jest Trekiem tylko z nazwy, ma jakieś tam elementy zaczerpnięte z pierwowzoru - statki, nazwy własne miejsc, planet, obcych ras - ale tak znacząco różni się od tego co było wcześniej, że jest to tak naprawdę ST. Dwa: pokazałem Ci już, że były odcinki poruszające tematykę o, której pisałeś, więc nie widzę przeszkód by pojawiło się rowzinięcie tej problematyki - w końcu Star Trek jest o to boldly go where no man has gone before a nie o powielaniu tego co już było. Więc nie mam absolutnie nic przeciwko pojawieniu się w tych filmach nowej technologii - osadzić akcje w czasach po Nemesis i już można robić cuda nie dziwy. Trzy: skoro Star Trek jest już przestarzały - częściowo przyznaje Ci racje - to czemu nie odłożyć go na muzealną półkę, zamiast starać się reanimować trupa?

Dukat:
Głupota nie odbiega. Nie jesteś w stanie wykazać, że jest głupszy niż "FC", "Pokolenia" albo ST IV bo zwyczajnie głupszy nie jest (trzeba by wybitny talent, aby zrobić film głupszy niż FC).

Odbiega. Pokaż mi gdzie w wymienionych przez Ciebie filmach: pokazano następujące rzeczy: Romulanina, który chce się zemścić na Federacji, za to że... Federacja chciała mu pomóc, gdzie pokazano, że krnąbrnych załogantów wyrzuca się ze statku zamiast zamknąć ich w brygu, pokaż mi gdzie awansowano młodzika, który technicznie nie skończył nawet Akademii do rangi kapitana flagowego statku Federacji, pokaż mi kiedy to atakowana planeta - w tym przypadku Wulkan - nadawała wezwanie pomocy, w którym nie było mowy o ataku, pokaż mi kiedy to ludzie na plancie połykanej przez czarną dziurę... chowali się do jaskiń , pokaż mi kiedy to GW zamiast ludzi uzbrojonych w fazery wysyłała na misje kosmicznych ninjów, pokaż mi taki kosmiczny zbieg okoliczności jak ten, że pseudo-Kirk ląduje na planecie, na której przebywają dwie postacie kluczowe dla dalszego przebiegu akcji... obie w odległości pieszego spacerku, pokaż mi kiedy to trzeba do wywiercenia w planecie dziury potrzebne było kosmiczne wiertło opuszczane na jakimś groteskowym kablu... pokaż mi kiedy to na misje ratunkowe wysyła się ludzi rzekomo zarażonych groźna chorobą - scena z opuchniętymi łapami pseudo-Kirka... Pokaż mi kiedy to wymordowano cała, bezbronną już załogę obcego statku, tylko dlatego, że strzelanie torpedami wygląda cool? Mam kontynuować?

Dukat:
Wulgarność jest względna, a Ty jesteś przeczulony jakiś.

Nie, nie jest. Chyba, że ma się wrażliwość jaskiniowca. Te grubiańskie żarty są tam po to tylko bawić ludzi, którzy mają taką właśnie wrażliwość i mentalność. Dotąd Trek obywał się bez dowcipów tak niskiego rzędu i mógł obywać się bez nich dalej.

Dukat:
Najwyraźniej jesteś wrogo nastawiony, bo koraniczne postacie są inne niż się przyzwyczaiłeś. Ot cały problem.

Są gorsze niż do tej pory - przedstawiono ich jak bandę rozpuszczonych, nieodpowiedzialnych nastolatków, którym wszystko uchodzi płazem bo scnarzysta tak postanowił .Ładne przesłanie - nie musisz się zmienić, nie musisz nad sobą pracować, olej logikę i rób co uważasz za słuszne, a wyjdziesz na swoje. A co podziało się z We work to better ourselves? Gdzie ten Trekowy idealizm? Brak. Film głosi wręcz sprzeczne z nim przesłanie i dlatego jest anty-Trekiem.

Dukat:
To "przesłanie" to chyba sam sobie wymyśliłeś. Zresztą w serialu bohaterowie często zachowywali się nielogiczne, wręcz gorzej niż w ST XI.

Podaj proszę przykłady takiego zachowania. A to przesłanie wynika zarówno z treści filmu jak i z tego co mówił stary Spock do pseudo-Spocka. masz to jak na dłoni.
Vanja
Użytkownik
#3290 - Wysłana: 29 Lis 2011 17:35:35
Picard:
Odbiega. Pokaż mi gdzie w wymienionych przez Ciebie filmach: pokazano następujące rzeczy

Mówisz i masz: lista z jednego tylko filmu (za to Twojego ulubionego)

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2763&page=0#msg177874

Bynajmniej nie kompletna
mozg_kl2
Użytkownik
#3291 - Wysłana: 29 Lis 2011 20:11:24
Picard:
Sorry, ale nie - DS9 był nadal inteligentnym SF, nadal za pomocą metafory poruszał ważkie problemy, stawiał istotne pytania. Tak jak powinien to czynić dobry Star Trek i dobry film SF wogóle. Scenariusz w tamtym serialu też miał dużo więcej sensu.

Jedno nie przeczy drugiemu. DS9 to co najwyzej dobre sf, ale średni trek.
Dukat
Użytkownik
#3292 - Wysłana: 29 Lis 2011 20:11:35
Picard:
Nie, nie jest. Chyba, że ma się wrażliwość jaskiniowca.

O jaskiniowcach odsyłam do równoległego wątku.

Picard:
Są gorsze niż do tej pory - przedstawiono ich jak bandę rozpuszczonych, nieodpowiedzialnych nastolatków, którym wszystko uchodzi płazem bo scnarzysta tak postanowił

W każdym filmie jest tak jak jest, bo scenarzysta postanowił. Np. w "siedem" postanowił, ze sprawca zostawia tylko te ślady, które chce zostawić. W czym to mądrzejsze, to nie wiem.

Vanja wyborna lista.
Picard
Użytkownik
#3293 - Wysłana: 29 Lis 2011 23:49:20 - Edytowany przez: Picard
Vanja:
Mówisz i masz: lista z jednego tylko filmu (za to Twojego ulubionego)

Zapoznam się z twoją listą, co nie nadal nie oznacza, że FC jest w jakiś sposób na poziomie głupoty jaką był film Abramsa - owszem film nie jest idealny, daleko mu do ideału, ale to jednak nie taka skala idiotyzmu. W FC nie ma nastolatków zbawiających wszechświat - ciężki idiotyzm sam w sobie - , pomagiera Scottiego, który wygląda jak bezwłosy Ewok, czarnych dziur, które w jednej scenie niszczą całe planety a drugiej statki podróżują przez nie bez najmniejszego uszczerbku, nie ma czerwonych potworów wyskakujących spod śniegu, ani małolatów wyskakujących z pędzących samochodów i łapiących się w ostatniej chwili krawędzi klifu podczas gdy goni je Robocop.

mozg_kl2:
Jedno nie przeczy drugiemu. DS9 to co najwyzej dobre sf, ale średni trek.

Dziwne, ale akurat co do powyższego stwierdzenia się zgadzam. Aktualnie oglądam powtórki tegoż serialu na AXN SF to co o nim piszesz pokrywa się z moimi obserwacjami.

Dukat:
W każdym filmie jest tak jak jest, bo scenarzysta postanowił. Np. w "siedem" postanowił, ze sprawca zostawia tylko te ślady, które chce zostawić. W czym to mądrzejsze, to nie wiem.

Może w tym, że w Siedem morderca był majętnym geniuszem, który miał wiedzę i czas by przechytrzyć policje - np. masz tam wytłumaczenie czemu nie zostawiał nigdzie odcinków palców - obcinał sobie skórę na opuszkach palców itp. A u Abramsa mamy grupę rozwydrzonych dzieciaków, z zerowym doświadczeniem życiowym, która ratuje cała Federacje. Ręce opadają... W dodatku to, że bohaterowie nigdy nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich czynów, świadczy o tym, że niczego się nie nauczą - a czy nie taki jest sens filmów o dorastaniu?
mozg_kl2
Użytkownik
#3294 - Wysłana: 30 Lis 2011 08:00:25
Picard:
Dziwne, ale akurat co do powyższego stwierdzenia się zgadzam. Aktualnie oglądam powtórki tegoż serialu na AXN SF to co o nim piszesz pokrywa się z moimi obserwacjami.

Są dni kiedy jestem, z Nas dumny. To jest właśnie ten dzień.
Dukat
Użytkownik
#3295 - Wysłana: 30 Lis 2011 08:08:54
Picard:
W FC nie ma nastolatków zbawiających wszechświat - ciężki idiotyzm sam w sobie

Jest za to stary łysol zbawiający Ziemię w stylu kapitana Ahaba.

wątek "siedem" uważam za zamknięty, nie będę dawał tu wykładów z kryminologii.

Picard:
W dodatku to, że bohaterowie nigdy nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich czynów

W sumie norma w ST... jawne łamanie rozkazów bez żadnych konsekwencji. No ale Ty widzisz źdźbło u Abramsa, a nie widzisz belki we wszystkich poprzednich produkcjach.
Q__
Moderator
#3296 - Wysłana: 30 Lis 2011 08:44:54 - Edytowany przez: Q__
Picard

Picard:
W dodatku to, że bohaterowie nigdy nie ponoszą żadnych konsekwencji swoich czynów, świadczy o tym, że niczego się nie nauczą - a czy nie taki jest sens filmów o dorastaniu?

Kiedy - na co zwracał też uwagę jeden z linkowanych przeze mnie panów, więc nie jestem odosobniony w tej (stawianej od dość dawna) tezie - tam sens jest inny (i jak najbardziej w duchu Treka), że nie ma - pomijając jawne patologie - jednostek złych z natury, są tylko jednostki właściwie lub niewlaściwie ukierunkowane. Kirk bez pomocy kapitana Pike'a skończyłby jako barowy zabijaka, GF znalazła zastosowanie dlań - takiego jakim jest! - i wyprowadziła go "na ludzi". Jest to teza jak najbardziej w duchu Roddenberry'ego i pośredni zarzut dla wspólczesnych nam społeczeństw, że bezrefleksyjnie marnotrawią swój ludzki potencjał.

(Aha: zanim, po raz kolejny, zaczniesz sarkać na ten relatywizm przypomnij sobie, że GF zdołała znaleźć "zastosowanie" dla klingońskiego wojownika uważającego zabójstwo za całkiem zdrowy sposob rozwiązywania sporów politycznych oraz Wolkana doradzającego zabicie przeciwnika jako logiczne. Przypomnij też sobie, że - o czym n razy pisałem - Kirk odniósl swego czasu sukces w pozyskaniu pewnej planety - Sigma Iotia II mianowicie - dla UFP, bo umiał zastosować gangsterskie metody... czyli miał to gdzieś w genach .

Zwróć też uwagę, że o ile Trek twardo stoi na stanowisku scjentyzmu i intelektualnej uczciwości, wbrew relatywizmowi poznawczemu - vide "The First Duty" i to co kapitan Picard mówi Wesley'owi, o tyle pewna doza relatywizmu moralnego stoi u samych założeń UFP, inaczej zamiast mowy o porozumieniu ponad podziałami, byłaby mowa o narzuceniu - siłą lub "nawracaniem do skutku" - innym swoich poglądów. Widać to też doskonale w VOY "The Void" gdzie Janeway buduje - "Federację-w-miniaturze" nie z aniołków, a z materiału ludzkiego, który był pod ręką czyli z piratów i morderców, bo wszak nimi stali się wszyscy uwięzieni w tytułowej Pustce; nie wynosi się nad nich, ani nie zamierza wymierzać im wyroków tylko proponuje im współdziałanie w imię wyższego celu.)

Dukat

Dukat:
Jest za to stary łysol

... mający w dodatku bardzo mało wspólnego z kapitanem Picardem z TNG (nie licząc stetryczałego, groźnego dla Wszechświata, staruszka z "All Good Things...".) .
Vanja
Użytkownik
#3297 - Wysłana: 30 Lis 2011 10:49:47
Picard:
W FC nie ma nastolatków zbawiających wszechświat

Jest za to bohater Federacji- marzący tylko o kasie i kolejnej flaszce zdegenerowany alkoholik, któremu buduje się pomniki i nazywa szkoły jego imieniem

Zaiste, godny przykład dla młodzieży
Mav
Użytkownik
#3298 - Wysłana: 30 Lis 2011 16:58:57 - Edytowany przez: Mav
Picard:
Raz: to samo zrobił Abrams - zrobił coś co jest Trekiem tylko z nazwy, ma jakieś tam elementy zaczerpnięte z pierwowzoru - statki, nazwy własne miejsc, planet, obcych ras - ale tak znacząco różni się od tego co było wcześniej, że jest to tak naprawdę S

Scenariusz 11 moze ci sie nie podobac ok, ale estetycznie jest to star trek. Rasy tam pokazane jak klingoni, romulanie, volkanie sa identycznie. Technologia taka sama sa fazery, torpedy fotonowe, teleportery, trikordery itd. Takie same statki, gwiezdna flota itd tylko scenariusz mozna powiedziec jest bardziej rozrywkowo wybuchowy. Jedyne co stylizacyjnie nie pasowalo do treka to scena z samochodem i jej detale jak muzyka czy telefon nokii reszta to wypisz wymaluj star trek tylko z glupim scenariuszem

Picard:
Więc nie mam absolutnie nic przeciwko pojawieniu się w tych filmach nowej technologii - osadzić akcje w czasach po Nemesis i już można robić cuda nie dziw


Tak jak myslalem, Picard chyba nie zdajesz sobie sprawy o jakich zmianach ja mysle. Jesli trek mial by sie stac materialem na powazne, ambitne, swieze, dosc realistyczne (musial by byc realniejszy zeby bardziej zadzialac na psychike widza) kino s-f. to to nie wystarczylo by umiecis akcje po nemesis i dodac jakas technologie trzeba by bylo nowego podejscia, zresetowania sagi.

Koniec z tysiącami ras (jakosc nie ilosc kilka kilkanascie ras) różniacymi sie od nas detalami jak inne uszy, nosy itd. Koniec ze wspólnym dobrym dla wszytkich powietrzem, jedzeniem. Koniec z kompatybilnoscia seksualna i wspolnymi dziecmi (niezła glupota) i cudownym wszedobylskim translatorem. Koniec z fazerami, kolorowymi torpedami kuleczkami. Koniec z teleportacja (moge uzasadnic jak ktos chce) koniec z glupotami ala mostkowy away team wyposazony w conajwyzej fazer na pasku. Czas akcji bliższy naszym czasom (2150/200 a nie 300 czy 400) Mozna by jeszcze wymieniac. Dla mnie to musiały by byc takie zmiany zeby trek stal sie materialem na powaznie odebrane, madre kino s-f.


Picard:
koro Star Trek jest już przestarzały - częściowo przyznaje Ci racje - to czemu nie odłożyć go na muzealną półkę, zamiast starać się reanimować trupa?

Star trek zaczął sie staczac juz po tng by upasc kompletnie przy ent tak wiec juz dawno powinno sie go zostawic w spokoju. Z drugiej strony moze lepszy rozrywkowy trek 11 niz zaden. Przynajmniej cos sie dzieje mozna isc do kina a potem podyskutowac. Cos sie w swiecie treka przynajmniej ciagle dzieje.
Picard
Użytkownik
#3299 - Wysłana: 15 Gru 2011 01:07:30 - Edytowany przez: Picard
Q__:
Kiedy - na co zwracał też uwagę jeden z linkowanych przeze mnie panów, więc nie jestem odosobniony w tej (stawianej od dość dawna) tezie - tam sens jest inny (i jak najbardziej w duchu Treka), że nie ma - pomijając jawne patologie - jednostek złych z natury, są tylko jednostki właściwie lub niewlaściwie ukierunkowane. Kirk bez pomocy kapitana Pike'a skończyłby jako barowy zabijaka, GF znalazła zastosowanie dlań - takiego jakim jest! - i wyprowadziła go "na ludzi". Jest to teza jak najbardziej w duchu Roddenberry'ego i pośredni zarzut dla wspólczesnych nam społeczeństw, że bezrefleksyjnie marnotrawią swój ludzki potencjał.

Po pierwsze: nie wierzę by człowiek mógł wyjść na ludzi jeśli nie zmieni się jego postawa, jego światopogląd jego zachowanie, jego sposób bycia. Dobrym przykładem na to jest odcinek TNG Tapestry - kiedy to pokazano jak to Picard był kadetem z potencjałem, ale jego głupia zawadiackość niemal nie kosztowała go życia. I chłop - kiedy zarobił nożem w serce - się zmienił, docenił wartość życia, zrozumiał jak głupia jest przemoc i, że należy ją stosować tylko w ostateczności. Pseudo-Kirk nigdy się tego nie nauczy bo otoczony jest magicznym polem siłowym scenarzystów - może wyskakiwać z pędzących samochodów, wszczynać bójki w barze, doprowadzać do tego, że zostanie wyrzucony na obcą planetę gdzie będzie musiał uciekać przed potworami... i wszystko to ujdzie mu płazem. Wciąż jest łobuzem o niebezpiecznych skłonnościach i wybacz mi nie chciał bym mieć takiego człowieka jako ambasadora ludzkości w kosmosie, a tym bardziej nie chciał bym by położył on łapki na arsenale kilkudziesięciu torped fotonowych w jakie uzbrojony jest Enterprise. Tacy ludzie są nieodpowiedzialni i nie powinno być dla nich miejsca na ważnych stanowiskach, gdzie będzie od nich zależało życie całej załogi - a czasami - nawet przyszłe losy ludzkości. Po drugie: co tak naprawdę mówi ten film poprzez akceptacje i - wręcz - gloryfikacje pseudo-Kirka, jakie wartości promuje? Promuje głupią brawurę i całkowitą odporność na zmiany, chęć popisywania się za wszelką cenę, podejmowania decyzji pod wpływem adrenaliny, a nie zdrowego rozsądku. I to jest złe i szkodliwe przesłanie, z którym nigdy się nie zgodzę! Pamiętasz odcinek DS9 Valiant, gdzie pokazano prawdziwe konsekwencje takiej brawury? Tak jak powiedział wówczas Nog:

(to Collins)
He may have been a hero... he may
even have been a great man... but
in the end, he was a bad captain.

Mocne przesłanie, któremu Abrams głupio stara się grać na nosie. I jeśli szukasz przykładów na to jak kończy się zagospodarowanie takiego łobuza przez Flotę, to spójrz co zrobił on z bezbronną załogą Narady - wystrzelał ich jak kaczki. I to jest rzeczywiście to przesłanie, pod którym się podpisujesz, to są wartości, którym przyklaskujesz Q?

Vanja:
Jest za to bohater Federacji- marzący tylko o kasie i kolejnej flaszce zdegenerowany alkoholik, któremu buduje się pomniki i nazywa szkoły jego imieniem

Zaiste, godny przykład dla młodzieży

Po pierwsze nie nazwał bym go zdegenerowanym - facet pije, jego sprawa. Przynajmniej nie zniszczył jakiegoś zabytkowego samochodu, nie miał konfliktów z prawem i nie zabił mnóstwa bezbronnych Romulan. Po drugie: to właśnie było dobre przesłanie - takie jakiego doszukujecie się w filmie Abramsa: jesteś alkoholikiem, który robi wszystko dla pieniędzy, ale możesz jeszcze wyjść na ludzi. I pod wpływem załogi z Enterprise pan Cochrane, odrobinę się zmienia, dojrzewa, spogląda na swój wynalazek - i jego rolę w przyszłości - w sposób jaki do tej pory nie przyszedł mu do głowy... Cochrane to bardzo ludzka postać, z masą przywar ale nie był złym człowiekiem - najwyżej był typowym przedstawicielem swoich czasów, który - dzięki interwencji z przyszłości - spojrzał na sprawy nieco inaczej.

Mav:
Scenariusz 11 moze ci sie nie podobac ok, ale estetycznie jest to star trek. Rasy tam pokazane jak klingoni, romulanie, volkanie sa identycznie. Technologia taka sama sa fazery, torpedy fotonowe, teleportery, trikordery itd. Takie same statki, gwiezdna flota itd tylko scenariusz mozna powiedziec jest bardziej rozrywkowo wybuchowy. Jedyne co stylizacyjnie nie pasowalo do treka to scena z samochodem i jej detale jak muzyka czy telefon nokii reszta to wypisz wymaluj star trek tylko z glupim scenariuszem

Bzdura! Pokaż mi łysych Romulan z tatuażami. I nie tłumacz się tym, że to było wytłumaczone w jakimś tam komiksie - ograniczmy się do filmu. Wolkanie może wyglądają podobnie ale zachowują się już całkowicie nie po Wolkańsku - począwszy od wulgarnych dzieci wyzywających mamę pseudo-Spocka od dziwek, poprzez idiotów, którzy chowają się w jaskiniach gdy ich planetę pochłania czarna dziura, aż po Sareka, który robi się strasznie emocjonalny i wyznaje pseudo-Spockowi - w typowo łzawej scenie made in Hollywood, jak to bardzo kochał jego mamusie. Żenujący jest wizerunek tych Wolkan. Klingonów tam nie uświadczyłem - były tylko ich statki w symulacji. Technologia też działa inaczej - pokaż mi kiedy to wejście w warp było tożsame z wejściem w hiperprzestrzeń i kiedy podczas przebywania w warp załoga statków nie mogła odczytywać korzystać z sensorów i leciała na ślepo? Pokarz mi kiedy to okręty budowano w całości na Ziemi, pokaż mi gdzie na jakimkolwiek okręcie Federacji są rury z wodą, w których topi się Scotty. Pokaż mi, który z okrętów Federacji wyglądał w środku jak skrzyżowanie hali fabrycznej z i-Podem. Możesz mi to pokazać? Właśnie pokaż mi też markowe produkty w Star Treku - kosmiczne buty Nike, jedyne 2 listki latinium! Wiesz też, że planeta Delta Wega w tym filmie magicznie zmieniła położenie, i że kapitan Pike jest znacznie starszy niż jego serialowy pierwowzór?

Mav:
Koniec z tysiącami ras (jakosc nie ilosc kilka kilkanascie ras) różniacymi sie od nas detalami jak inne uszy, nosy itd. Koniec ze wspólnym dobrym dla wszytkich powietrzem, jedzeniem. Koniec z kompatybilnoscia seksualna i wspolnymi dziecmi (niezła glupota) i cudownym wszedobylskim translatorem. Koniec z fazerami, kolorowymi torpedami kuleczkami. Koniec z teleportacja (moge uzasadnic jak ktos chce) koniec z glupotami ala mostkowy away team wyposazony w conajwyzej fazer na pasku. Czas akcji bliższy naszym czasom (2150/200 a nie 300 czy 400) Mozna by jeszcze wymieniac. Dla mnie to musiały by byc takie zmiany zeby trek stal sie materialem na powaznie odebrane, madre kino s-f.

Wiesz co... pięknie to napisałeś. I tak w moje wyobraźni wyglądała seria Star Trek: Enterprise, zanim ją zobaczyłem. Czyli tak zaakceptował bym takie zmiany, jeśli oznaczały by one to, że Trek znów mógl by być mądrym inspirującym serialem SF, a nie tylko kolejną krzykliwą produkcją dla zjadaczy popcornu. Tak więc osadzić akcje w czasach pre-federacyjnych i niech kręcą coś takiego, jestem za.

Mav:
Star trek zaczął sie staczac juz po tng by upasc kompletnie przy ent tak wiec juz dawno powinno sie go zostawic w spokoju. Z drugiej strony moze lepszy rozrywkowy trek 11 niz zaden. Przynajmniej cos sie dzieje mozna isc do kina a potem podyskutowac. Cos sie w swiecie treka przynajmniej ciagle dzieje.

Ja tam jednak wole by Trek definitywnie umarł niż ma staczać się dalej w otchłań autoparodii.

Dukat:
Jest za to stary łysol zbawiający Ziemię w stylu kapitana Ahaba.

Akurat przesłanie jest takie, że aby ocalić Ziemię musiał przestać być Ahabem, musiał podjąć racjonalną decyzję, nie podyktowaną chęcią zemsty i musiał dokonać altruistycznego aktu - chęć poświęcenia się za wolność Daty.

Dukat:
W sumie norma w ST... jawne łamanie rozkazów bez żadnych konsekwencji. No ale Ty widzisz źdźbło u Abramsa, a nie widzisz belki we wszystkich poprzednich produkcjach.

Pewnie, Kirk zamałanie rozkazów nie został zdegradowany, nie zdegradowano też za to samo Toma Parisa, admirała Pressman nie postawiono pod sąd za łamanie traktatu z Algeron, Picard nie skończył z nożem w sercu...

Dukat:
wątek "siedem" uważam za zamknięty, nie będę dawał tu wykładów z kryminologii.

typowe dla Ciebie, zero wyjaśnień.
Kor
Użytkownik
#3300 - Wysłana: 15 Gru 2011 01:43:48 - Edytowany przez: Kor
Picard

Jak doskonale wiesz, ogólnie zgadzam się z Tobą w krytyce najnowszego filmu z uniwersum Star Trek. Dokonano w nim wielu, moim zdaniem wątpliwych, wyborów. Zgodzę się również z tym, że głównych bohaterów nie najlepiej zarysowano. Nie mogę się jednak zgodzić z ogólnymi nastawieniami, jakie wyczuwam w Twoich wypowiedziach.

Mam wrażenie, że dla Ciebie porządny człowiek, to tylko taki, który przypomina jakiegoś wyzbytego emocji robota. Z taką redukcją człowieka zgodzić się nie sposób.

To, że ktoś wszczyna bójki w barze, czy nieodpowiedzialnie prowadzi, o niczym jeszcze nie świadczy. W sytuacji ekstremalnej właśnie ktoś taki może okazać się osobą, która jako jedyna potrafi zachować zimną krew i zdolność podejmowania decyzji, a przy tym stanąć po odpowiedniej stronie.

Jak stwierdził jeden z polskich historyków w wywiadzie poświęconym AK - ludzie, którzy nadają się do prowadzenia komórek partyzanckich, to rzadko są ludzie, których w czasach pokoju matki chętnie widziałyby jako mężów swoich córek.

Z drugiej strony, co i rusz społeczność szokują mordy dokonane przez miłego, ułożonego sąsiada, który zawsze był rozsądny, pomocny i nigdy nie podnosił głosu. Powiedziałbyś - człowiek ideał, a to właśnie on, jak się okazuje, zakopał w piwnicy 20 osób.

Wspomniany przez Ciebie epizod Tapestry rozumiesz moim zdaniem zbyt literalnie. Mówi on również o tym, że owa głupia zawadiackość młodego Picarda jest częścią tego, kim stał się w przyszłości. Nie jako moment, który został przezwyciężony, który jedynie pozwolił mu coś zrozumieć by następnie zostać wykreślonym, lecz jako istotna część jego charakteru, która, oszlifowana na skutek doświadczeń, nadal jest w nim obecna.

O tym samym mówi kilka jeszcze trekowych epizodów z różnych serii, szczególnie te w których następuje rozszczepienie osobowości (Kirka, w TOS: The Enemy Within; Torres, w VOY: Faces i wiele innych traktujących o zbliżonych problemach).

Można dyskutować w sprawie nowego Kirka o wielu kwestiach np. czy powinien być przyjęty do GF, czy powinien był tak od razu dostać dowództwo statku itp. ale - bez żartów - nie można powiedzieć, że jest on złym człowiekiem. Nieuporządkowanym, nieodpowiedzialnym - owszem, ale gdzie Ty widzisz w nim zło? W tym, że bywa agresywny, roznosi go adrenalina i młodzieńczy bunt, oraz miewa drobne zatargi z prawem?

Problemem jest co innego. Nie widzieliśmy, żeby Kirk dorósł. Pokazano nam tylko, że jest na to nadzieja, że zdolny jest do refleksji i poczynił na tej drodze parę drobnych kroczków. I wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy teraz mieli śledzić dalszy ciąg jego przemiany. Jednak nie. Miast tego uznano, że już stał się człowiekiem odpowiedzialnym, nadano mu odznaczenia i powierzono dowództwo nad statkiem. Błąd nie leży w samej postaci Kirka, lecz w tym jak na tym etapie jego dorastania ustosunkowuje się do niego świat przedstawiony.

A wystarczyłoby pod koniec filmu pokazać, że owszem, wita się go z honorami (w końcu uratował świat), ale zostaje mu zwrócona uwaga w sprawie potraktowania przez załogę Narady, a sam Kirk, bez złośliwości, w dobrej atmosferze, zostaje skierowany na dalsze, dajmy na to dwuletnie, szkolenie. Następnie, albo w nowym filmie, albo jako przerywnik, mający podtrzymać zainteresowanie, miniaturka jak je odbywał, utrzymywał kontakt z dawną załogą, zachowywał wręcz przykładowo, nabrał powagi i teraz, w uznaniu za zasługi, dostając dowództwo statku może skompletować własny zespół. Pierwsza misja, która miała być przedłużeniem szkolenia w polu, okazuję się... I mamy XII.
 Strona:  ««  1  2  ...  108  109  110  111  112  ...  128  129  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI - Pierwsze wrażenia, opinie, itp

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!