USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Dlaczego Enterprise budowany jest na Ziemi?
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Slovaak
Użytkownik
#31 - Wysłana: 3 Maj 2009 18:15:49 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
Poklok

i polowanie Jean-Luca.

Zniszczenie to akurat przetrwały na 100%, pewna ich część teleportowała się na Enterprise czego Picard zupełnie nie zauważył. Dopiero gdy Borg zaczął aktywnie działać wtedy go "olśniło".


w jaki sposób te drony miałyby przetrwać zniszczenie statku

W taki sam sposób w jaki przetrwała załoga w spodku Enterprise w ST:7. Spodek jak wiemy miał awarię sterowania.


można użyć w początkowej fazie lotu np. promieni trakcyjnych

Nie trzeba. USS Voyager odrywał sie od ziemi o własnych siłach. Osiągał pułap coś pomiędzy 50-150 metrów i włączał silniki impulsowe by lecieć przed siebie. W dodatku przeleciał na wysokości do 200 metrów nad załogą i nic im się nie stało. To samo powtarzał w ostatnim odcinku i też się nikomu nic nie stało. Wnioski są dwa: albo plazma z silników jest nieszkodliwa, albo nie jest wydzielana cały czas i można ją magazynować przez cały lot w atmosferze i wypuszczać w kosmosie gdy zbiorniki są pełne.

To oczywiście moje spekulacje ale opierają się i wyjaśniają to co widzimy na ekranie a nie uważają że tego nie było.
Eviva
Użytkownik
#32 - Wysłana: 3 Maj 2009 18:24:36 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Slovaak

Tak jak Ci napisałam wyżej (tzn. na poprzedniej stronie), nie przekonasz Picarda. Ja próbowałam kilka miesięcy bez najmniejszego skutku. Co do plazmy, czyli swoistego stanu skupienia zjonizowanego gazu, to jest rzeczą niemożliwa, by nie miała wpływu na środowisko - ale być moze statki tejj ery wyposażone sa w jakieś filtry czy coś w podobie. Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne, w końcu społeczeństwo, które tam widzimy, jest bardzo świadome, dużo bardziej niz my i raczej inwestuje w te rzeczy.
borgus
Użytkownik
#33 - Wysłana: 3 Maj 2009 21:44:22
Odpowiedz 
Towarzystwo drogie.

To, że łatwiej jest coś zbudować na ziemi, niż na orbicie, to chyba sprawa oczywista, prawda? Pod ręką są wszystkie materiały, narzędzia, energia, siła robocza. Wszystko trzyma się dzięki grawitacji, czerwona farba do drzwi nie unosi się w postaci czerwonych kulek - pełen komfort.

Jedyny problem, to dostarczyć go na orbitę. Piszecie, że tylko Voyager mógł lądować - i słusznie. Lądowanie jest znacznie bardziej skomplikowane od startu. Aby wystartować, można taki statek przyczepić do wielkiego zbiornika z paliwem i grzecznie wynieść na orbitę. Lub przeciągnąć na wielki plac startowy i pozwolić mu nieco okopcić okolicę. Start statku powietrznego jest banalnie prosty (patrz obecne doświadczenia z lotami w kosmos), problemem jest lądowanie - i dlatego takie wielkie statki nie lądują.

Statek podczas osiągania pułapu i orbity musi osiągnąć sporą prędkość, co w tamtych czasach nie było większym problemem, kształt spodka dostarczy nawet siły nośnej. Sprawa banalna, zwłaszcza, że całość można dokładnie przygotować i zaplanować. Tak więc nic prostszego, niż poskładać go na ziemi i wystrzelić na orbitę.
Eviva
Użytkownik
#34 - Wysłana: 3 Maj 2009 22:08:17
Odpowiedz 
borgus
Tak więc nic prostszego, niż poskładać go na ziemi i wystrzelić na orbitę.

Poskładać - tak, ale wystrzelić, to już jest pewien problem, z powodów, które tu zostały dość dokładnie opisane przez parę osób.
Hazral
Użytkownik
#35 - Wysłana: 3 Maj 2009 22:28:14 - Edytowany przez: Hazral
Odpowiedz 
To, że łatwiej jest coś zbudować na ziemi,
Raczej coś co nie ma latać w kosmosie
Pod ręką są wszystkie materiały
Które trzeba przywieść z orbity, bo takie silniki mogą być wytwarzane na Andorii, układy komputerowe na Boalii Replikatorem nie zreperujesz całości okrętu, tylko najprostsze elementy (tak to kanoniczne, stacje remontowe okrętów tez, wszelkie modyfikacje też są przeprowadzane w dokach).
Dodajmy do tego deuter i surowiec z kopalni (bo Romulanie nie są chyba tak opóźnieni że kopalni potrzebują, a na Ziemi nie ma wcale tak dużo surowców, niektóre występują w szczątkowej formie, np. na księżycu jest dobre paliwo do reakcji termojądrowych ale na ziemi ono występuje śladowo), no i antymaterii trzeba przechowywać w większej ilości by nasze 30 budowanych w tej chwili statków, mogło sprawnie zainicjować reakcje w rdzeniach (z którymi może się wydarzyć wypadek i przypadkowa eksplozja oz znacznej sile).
Do tego testy okrętu np: włączanie i sprawdzanie cewek warp czy silników impulsowych, badania geometrii warp faktycznie. Pięknie się je przeprowadza w dokach na ziemi czy ich pobliżu, a potem trzeba robić ewentualne poprawki, przeprojektować to czy tamto. Czyli takim statkiem startujemy i lądujemy, i startujemy i lądujemy i znów startujemy. No chyba że mamy doki na orbicie z której takich popraw czy przebudowy dokonujemy. Podobnie jak badania geometrii warp i lotów testowych. (chm zaraz to jaki jest sens budowy doku na powierzchni skoro sporo prac i tak trzeba wykonać w doku na orbicie?? ee wytłumaczy mi to ktoś? Abrams? Ktokolwiek?)
Innymi słowy stocznie na planecie to miodzo!
Żadnych problemów i komplikacji! Bo przecież łatwiej się składa 12 tys ton element łącznikowy kadłuba na powierzchni niż ten sam element ważący 0 na orbicie
Lądowanie jest znacznie bardziej skomplikowane od startu
No właśnie nie. Sprawnym statkiem można bez większych problemów wylądować, mamy pola integracyjne silniki anty grawitacyjne i tony działającego sprzętu. A starty statkiem który ma tylko 50% sprawnych systemów do testów jest nierealny
Niczym kij w mrowisko, widzę ze temat popularny ostatnio = Choć raczej umrze śmiercią naturalną.... jeżeli już nie umarł ?
kordian
Użytkownik
#36 - Wysłana: 4 Maj 2009 09:00:38
Odpowiedz 
eeeee, Kochani, toż to wszystko bajka tak naprawdę jest, więc o co się w ogóle spierać?

Za 300 lat to się mogę "założyć o cokolwiek ", że nie ludzie tylko roboty będą składać takie rzeczy, że nie anihilacja będzie źródłem Energi tylko coś zupełnie innego (fluktuacje kwantowe - Energia punku zerowego?).

Coś takiego jak holodek będzie jakimś głupim wymysłem, bo o wiele lepszy i zajmujący mniej miejsca będzie pomysł typu matrix.

O co tu się spierać? Jeśli akurat dla reżysera scena budowy statku na ziemi ma odpowiednio oddziaływać na widza, a młody gniewny oglądający nieopodal domu jak składają jego przyszły statek to scena która coś mówi. Mówi, że można zmienić swoją drogę i przeznaczenie. Że można iść za marzeniami i to o to chodzi w takim momencie, a nie o to, czy ten statek da rade sam wystartować czy go 100 vulcan będzie linami ciągnęło...
Picard
Użytkownik
#37 - Wysłana: 7 Maj 2009 23:00:28 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
kordian

eeeee, Kochani, toż to wszystko bajka tak naprawdę jest, więc o co się w ogóle spierać?

Nie to science-fiction - nie mów, że nie widzisz róznicy?

młody gniewny oglądający nieopodal domu jak składają jego przyszły statek to scena która coś mówi.

Tak, że film mieści się w tak zwanej kategorii kina cool - cokolwiek miało by to oznaczać - i, że nie jest już dla sztywnych nerdów tylko dla ludzi, którzy uważają Fantastyczną czwórkę za najlepszy film wszech czasów!

. Mówi, że można zmienić swoją drogę i przeznaczenie

Łamiąc wszelkie reguły i pozostając łobuzem bez zasad - idealny wzorzec dla młodego pokolenia!

Slovaak

Więc jeśli się już przeprosiliśmy to spokojnie:
My nazywamy to plazmą,|ale jakkolwiek nazywają to Klingoni,

Nie, bo powiedziane było, że statki Federacji wyrzucają z siebie plazmę a okręty Klingonów gaz. Żeby zlokalizować statek generała Czanga zmodyfikowano torpedę przy użyciu sprzętu do wykrywania anomalii gazowych. Gdyby Enterprise też wyrzucał z siebie gaz to czy torpeda nie uderzyła by w niego skoro był on logicznie rzecz biorąc najbliższym jej źródłem gazowej anomalii?

Oba:

To, że Enterprise utrzymuje się tu w powietrzu nie znaczy wcale, że został zaprojektowany do lotów atmosferycznych - dla porówniania: ja też jako tako utrzymuje się na wodzie ale kanału La Manche bym wpław nie przepłynął, nie nadaje się do tego. Szczerze, powiedź mi, który dzisiejszy samolot ma równie nie opływowe kształty co statki Federacji?

Co więcej Bashir i DAX nie pytali o taktykę Klingonów tylko o ocalałych we wrakach. Także wymyślasz żeby tylko podeprzeć swoją teorię i obalić kanon.

Nie, nie obalam kanonu - ekstrapoluje tylko to co powiedział Worf: Klingońskie statki mogą być w pobliżu by zaatakować z znienacka ekipy ratunkowe, które chciały by nieść pomoc rozbitkom. Jeśli Klingoni chcieli by zastawić taką pułapkę czy nie było by logiczne aby zadbali o to by przynęta miała się na co złapać - jeśli nie złapiesz robaka, nie złowisz też ryby, proste!

Ta dyskusja nie ma dalej sensu, guzik wiesz o budowie okrętów a się mądrzysz. Twoje "wydaje mi" się nie ma żadnej wartości.

OK, w takim razie mnie oświeć - gdzie poza filmem Abramsa miałeś budowę statku na planety? I nie mówić o tych obiektach na Marsie, które ,,wydają" Ci się tajnymi stoczniami Federacji -de facto dobrze widzianymi z orbity.

Widzisz dziś wszystkie rakiety buduje sie na powierzchni planety. Stocznie i całe zaplecze jest gotowe. Uważasz że zawsze tak będzie? Bo przecież ile energi będzie trzeba włożyć by stocznie przenieść w kosmos.

Stoczni nie można wybudować już na orbicie z materiałów przywiezionych z planet i asteroid?

Sam przytoczyłem ten przykład jako dowodzący że nie ma ograniczeń wiekowych więc nie sam sobie przeczę tylko ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

Rzeczywiście ni w ząb Cię w tym przypadku nie rozumię ni w ząb - nie jestem pewien co chciałeś powiedzieć w tym wewnętrznie sprzecznym zdaniu: Przypomnij sobie wspólny lot Garaka i Worfa do Kwadrantu Gamma. Garak chciał wstąpić do Akademii Gwiezdnej Floty. Czy były jakieś przeciwwskazania wiekowe? Nie było. jasny dowód że akademia nie przyjmuje w określonym wieku, Jeśli Garak był za stary, to czemu piszesz, że nie było ograniczeń wiekowych? A jeśli były to i tak nie wiem co to ma wspólnego z tym, że nagle Chekov i Uhura stali się dużo starsi niż powinni byli być. No i nadal uważam, że to, iż Garak był agentem grało decydującą rolę dlaczego się do Akademii nie dostał - serio, chciał byś mieć potencjalnego szpiega w swoich szeregach?

Worf pomimo że wiedział że Garak był szpiegiem, sabotażystą i to powiedział że rozpatrzy prośbę.

A co Ty byś powiedział na jego miejscu - spadaj, spływaj, zjeżdżaj? Skoro Worf ostatecznie nie rozpatrzył jego prośby widać powiedział co powiedział na odczepnego.

Także równie dobrze możesz powiedzieć że uznajesz tylko TNG i żaden USS Voyager nie istnieje.


Tego nie napisałem - twierdze jedynie, że odcinek, który przytoczyłeś był zwyczajnie głupi ( zresztą tak jak wiele wczesnych epizodów TNG) A co do faktów: czy Voyager lądował na moście, bo ja sobie tego nie przypominam...

No widzisz. Teraz będziesz się licytował o wysokość, o każdy metr.
Most Golden Gate ma wysokość 227 metrów nad poziom wody. USS Voyager leciał poniżej tej wysokości. Za wysoko?


Znaczy się przeleciał pod mostem? Też tego nie pamiętam...
Pah Wraith
Użytkownik
#38 - Wysłana: 7 Maj 2009 23:25:07
Odpowiedz 
kordian
O co tu się spierać? Jeśli akurat dla reżysera scena budowy statku na ziemi ma odpowiednio oddziaływać na widza, a młody gniewny oglądający nieopodal domu jak składają jego przyszły statek to scena która coś mówi. Mówi, że można zmienić swoją drogę i przeznaczenie. Że można iść za marzeniami i to o to chodzi w takim momencie, a nie o to, czy ten statek da rade sam wystartować czy go 100 vulcan będzie linami ciągnęło...

O, na tym forum jest osoba, która rozumie o co chodzi w pisaniu filmów! Jestem bardzo mile zaskoczony!
Slovaak
Użytkownik
#39 - Wysłana: 7 Maj 2009 23:28:45 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
Nie, bo powiedziane było, że statki Federacji wyrzucają z siebie plazmę a okręty Klingonów gaz.

Nie. Spock mówi Gwiezdna Flota nazywa to plazmą a jakkolwiek nazywają to Klingoni to jest to tak czy inaczej zjonizowany gaz. Obydwa okręty wydzielają to samo ale rasy inaczej to nazywają. I tyle.


To, że Enterprise utrzymuje się tu w powietrzu nie znaczy wcale, że został zaprojektowany do lotów atmosferycznych - dla porówniania: ja też jako tako utrzymuje się na wodzie ale kanału La Manche bym wpław nie przepłynął, nie nadaje się do tego. Szczerze, powiedź mi, który dzisiejszy samolot ma równie nie opływowe kształty co statki Federacji?

Może nie celowo ale faktem jest że się utrzymuje. Może nie były rekordzistą prędkości w atmosferze ale się utrzymuje. Popatrz sobie na samoloty z IWŚ gdzie tam opływowe kształty? Cały kadłub zaczynał się sinikiem gwiazdowym, płaski jak ściana niemal a leciało. Miało skrzydła i ciąg więc leciało. Poza tym nawet kamieniowi nadając moc pozwolisz lecieć. Więc niezbędny jest ciąg i poleci wszystko. Jedne obiekty lepiej a inne gorzej ale poleci wszystko. Poza tym czym jest atmosfera? To gaz, taki sam jaki mamy w mgławicach (prawda?) I popatrz że nawet Borg Cube potrafił w tak gęstym gazie się przemieszczać, tak gęstym że go z 2 kilometrów nie widać było. A co dopiero w tak rzadkiej atmosferze jak ziemska?


Nie, nie obalam kanonu - ekstrapoluje tylko to co powiedział Worf: Klingońskie statki mogą być w pobliżu by zaatakować z znienacka ekipy ratunkowe, które chciały by nieść pomoc rozbitkom. Jeśli Klingoni chcieli by zastawić taką pułapkę czy nie było by logiczne aby zadbali o to by przynęta miała się na co złapać - jeśli nie złapiesz robaka, nie złowisz też ryby, proste!

Wątpię by Klingoni walcząc z jedną z najpotężniejszych frakcji Alfy specjalnie się starali nie uszkadzać Kardasjańskich okrętów. To było by nie logiczne i podczas wielkiej bitwy powodowało by straty a rozbitkowie i tak mogli przetrwać. Poza tym w tym odcinku ciągle słyszy sie "MOŻE", tak więc nawet oni nie mają pewności, nawet Worf nie mówi że to jakaś taktyka. Po prostu po bitwie ocalało się że ktoś przeżył, to zostawiono kilka niszczycieli które miały sobie czatować na ekipy ratunkowe.


OK, w takim razie mnie oświeć - gdzie poza filmem Abramsa miałeś budowę statku na planety?


Nigdzie. Ale to niczego nie dowodzi.


Stoczni nie można wybudować już na orbicie z materiałów przywiezionych z planet i asteroid?

Można, pytanie tylko czy koniecznie trzeba na orbicie. A jak pokazała dyskusja jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Więc upieranie się można porównać do wizyty w sklepie z ciuchami "bo mnie się podoba zielona bluzka", "a mnie niebieska".


A co Ty byś powiedział na jego miejscu - spadaj, spływaj, zjeżdżaj? Skoro Worf ostatecznie nie rozpatrzył jego prośby widać powiedział co powiedział na odczepnego.


Worf ostatecznie nie rozpatrzył prośby ale tylko dlatego że chwilę później sam Garak przyznał że nie ma zamiaru iść do AF.

I tak. Sam mówiłeś coś że Worf coś tam niemiłego zrobił tej Klingonce z tyłkiem na mostku w TNG, to co? Nie mógł powiedzieć spływaj lub coś bardziej wulgarnego komuś kogo uważał za wroga i zamierzał go zabić przy pierwszej oznace zdrady?

A fragment miał udowodnić że nie ma maksymalnego wieku dla tych którzy chcą się zaciągnąć do AF.


Znaczy się przeleciał pod mostem?

Przeleciał na wysokości poniżej 227 metrów. A jeśli to za wysoko by być szkodliwym dla środowiska to przy dwóch startach i dwóch lądowania był tylko kilka metrów nad ziemią i nic się nie stało. To dowodzi że przyjmując szkodliwość silników impulsowych mimo wszystko można temu jakoś zaradzić, ja mówiłem o zbiornikach by nie pluć plazmą cały czas Eviva wspomniała o filtrach. Mamy fakt że się nic nie dzieje, pytanie tylko jakie rozwiązanie sobie wybierzemy.
kordian
Użytkownik
#40 - Wysłana: 7 Maj 2009 23:56:54
Odpowiedz 
Pah Wraith

hehe, dzięki
kordian
Użytkownik
#41 - Wysłana: 7 Maj 2009 23:57:57
Odpowiedz 
Plazma jako taka nie jest nieekologiczna, to jakiś "gupi" wymysł.
Eviva
Użytkownik
#42 - Wysłana: 8 Maj 2009 07:17:41
Odpowiedz 
Slovaak
Spock mówi Gwiezdna Flota nazywa to plazmą a jakkolwiek nazywają to Klingoni to jest to tak czy inaczej zjonizowany gaz. Obydwa okręty wydzielają to samo ale rasy inaczej to nazywają. I tyle.

Problem nie w nazwie czy nawet stanie skupienia - ale czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaką owa plazma ma temperaturę?
Picard
Użytkownik
#43 - Wysłana: 8 Maj 2009 08:41:19
Odpowiedz 
Eviva

Problem nie w nazwie czy nawet stanie skupienia - ale czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaką owa plazma ma temperaturę?

Dzięki Evivia - ktoś wreszcie zauważył to co nie raz podkreślałem i co zresztą jasno wynika z serialu!

Nie. Spock mówi Gwiezdna Flota nazywa to plazmą a jakkolwiek nazywają to Klingoni to jest to tak czy inaczej zjonizowany gaz. Obydwa okręty wydzielają to samo ale rasy inaczej to nazywają. I tyle.


Hmmm... muszę zajrzeć do swojej kopii Star Trek VI - i tak miałem to zrobić zważywszy na to jak smutny jest dzisiejszy dzień dla Treka - ale nie wydaje mi się aby ten cytat był dokładnie taki jak zapodajesz. No i skoro oba statki używają takiego samego rodzaju napędu to czy czy torpeda nie powinna skierować się na najbliższe źródło gazu, tj. na Enterprise, który także ów ,,gaz" wydzielał?

Może nie celowo ale faktem jest że się utrzymuje. Może nie były rekordzistą prędkości w atmosferze ale się utrzymuje.

Temu nie przeczę, ale skoro statek ten nie został zbudowany z myślą o lotach atmosferycznych to czemu budowany ma być niby na powierzchni planety? Czemu - jako pierwsze wyzwanie - każe mu się pokonywać siłę ciążenia i opór atmosfery z myślą o pokonywaniu, których nie został zaprojektowany? Jaki to ma sens? Zasadniczo nie odpowiedziałeś jak dotąd na pytanie zawarte w temacie: Dlaczego Enterprise budowany jest na Ziemi?

To gaz, taki sam jaki mamy w mgławicach (prawda?) I popatrz że nawet Borg Cube potrafił w tak gęstym gazie się przemieszczać, tak gęstym że go z 2 kilometrów nie widać było. A co dopiero w tak rzadkiej atmosferze jak ziemska?

W 100% prawdą jest oczywiście to co piszesz o mgławicach - jest to gaz. Ale nie zawsze jest on tak gęsty jak twierdzisz - przeciwnie może być on rozproszony na przestrzeni wielu lat świetlnych, a zagęszczenia występują lokalnie w miejscach gdzie mają się narodzić przyszłe gwiazdy. Zdarzało się sporadycznie, że statki gwiezdne manewrowały nawet w tak zagęszczonych obszarach ale nie było to dla nich normalne zadanie, ich załogi robiły to zazwyczaj by się przed kimś ukryć. A w takich obszarach nawigacja i lot są utrudnione: np. w INS, Enterprise-E musiał zwalniać ilekroć znajdował się w we wnętrzu tzw. Ciernistego pola - sama nazwa tego miejsce przemawia do wyobraźni i daje przykład na to jak bardzo jest oni przyjazne dla okrętów. Należy też zważyć na to, że w mgławicach nie ma np. prądów powietrznych i zjawisk atmosferycznych, które są naturalne w ziemskiej atmosferze. No i po ostatnie: Federacja nigdy nie budowała okrętów w mgławicach, czemu więc miała by to robić na powierzchni planet?

Wątpię by Klingoni walcząc z jedną z najpotężniejszych frakcji Alfy specjalnie się starali nie uszkadzać Kardasjańskich okrętów. To było by nie logiczne i podczas wielkiej bitwy powodowało by straty a rozbitkowie i tak mogli przetrwać. Poza tym w tym odcinku ciągle słyszy sie "MOŻE", tak więc nawet oni nie mają pewności, nawet Worf nie mówi że to jakaś taktyka. Po prostu po bitwie ocalało się że ktoś przeżył, to zostawiono kilka niszczycieli które miały sobie czatować na ekipy ratunkowe.

Czy Kardasjanie są tak potężni to temat na inną dyskusje - dostawali bęcki praktycznie od każdego włączając w to biednych Bajoran. A co do tej taktyki: Worf nie miał pewności czy w pobliżu przebywają zamaskowane okręty - tego przecież nie może być pewien nikt - ale sam fakt, że powiadomił załogę o takiej możliwości świadczy o tym, że jest to zwyczajna taktyka w stosowana przez Klingonów, z którą Worf był dobrze zaznajomiony. Służył przecież przez pewien czas na BoP w trakcje wojny domowej w odcinku TNG Redemption. Sam fakt, że jest to taktyka powszechnie znana i stosowana przez Klingonów świadczy o tym, że jest to celowe i zapewne doprowadzone do perfekcji działanie mające na celu zadanie przeciwnikowi jak największych strat. Oczywiście może być tak, że Klingoni zwyczajnie korzystają z okazji i zastawiają pułapki tam gdzie przypadkiem ktoś ocalał we wrakach statków, ale oznaczało by to, że wiele pozostawiają losowi czego na wojnie nie powinno się robić i raczej się nie robi.
Skoordynowane i zaplanowane działania armii nie mogą przecież opierać się na kaprysach losu. Może się przecież zdarzyć, że dane miejsce doskonale nadaje się na pułapkę - a podczas bitwy tam toczonej, przypadkiem wykończono wszystkich rozbitków - a inne nie nadaje się na nie wcale - a w bitwie, która miała tam miejsce przeżyło wielu rozbitków. Tak więc lepiej świadomie, nie strzelać tak aby zabić - przynajmniej tam gdzie zastawienie zasadzki jest możliwe i się opłaca. A czy taka taktyka wiąże się z ryzykiem, że strzelając selektywnie do Kardasjan poniesie się większe straty? Owszem, ale ryzyko na wojnie istnieje zawsze - sztuką jest podjąć je tak aby zmaksymalizować swoje szanse na zwycięstwo. Zresztą zobacz, że w DS9 Way of the warrior pokazano też, że okręty klingońskie okręty zaangażowane w bitwę zazwyczaj mają wsparcie w postaci zamaskowanej jednostki - być może jej zadaniem jest właśnie zaatakować związanego w walce przeciwka znienacka i uszkodzić jego okręt tak aby mógł tam ktoś przeżyć?

Nigdzie. Ale to niczego nie dowodzi.

Hmmm... A to czemu?

Można, pytanie tylko czy koniecznie trzeba na orbicie. A jak pokazała dyskusja jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Więc upieranie się można porównać do wizyty w sklepie z ciuchami "bo mnie się podoba zielona bluzka", "a mnie niebieska".


Nie, kwestia koloru garderoby to kwestia gustu! Kwestia miejsca budowy stoczni to kwestia praktyczności danego rozwiązania. Biorąc pod uwagę oczywiste korzyści płynące z budowy stoczni na orbicie, jak także to, że zawsze widzieliśmy, iż budowa właśnie tam się odbywa logicznie jest założyć, że Flota wybrała właśnie to rozwiązanie. Tym bardziej, że brakuje argumentów na poparcie alternatywnego rozwiązania - koncepcja tajnej stoczni to chyba jedyny taki argument, w dodatku też spekulatywny.

Worf ostatecznie nie rozpatrzył prośby ale tylko dlatego że chwilę później sam Garak przyznał że nie ma zamiaru iść do AF.

OK, w takim razie nigdy nie dowiemy się czy by ją rozpatrzył i jaka była by jego decyzja - co przywodzi mi na myśl jedno pytanie: po co wyciągałeś ten przykład, skoro niczego on nie dowodzi?

I tak. Sam mówiłeś coś że Worf coś tam niemiłego zrobił tej Klingonce z tyłkiem na mostku w TNG, to co? Nie mógł powiedzieć spływaj lub coś bardziej wulgarnego komuś kogo uważał za wroga i zamierzał go zabić przy pierwszej oznace zdrady?

Klingonka nie była nawet prawdziwa - był to twór Rkiera-Q, a zachowanie Worfa było podyktowane okolicznościami: ta pani rzuciła się na Tashe. Natomiast Garak był jak najbardziej prawdziwy i nie stwarzał w danej chwili żadnego zagrożenia, zaś Worf nie jest bynajmniej dzikusem by uciekać się bez powodu, nawet do werbalnej przemocy.

A fragment miał udowodnić że nie ma maksymalnego wieku dla tych którzy chcą się zaciągnąć do AF.

OK, ale co to ma wspólnego z tym, że Chekov i Uhura są dużo młodsi w tym filmie niż powinni być?

Przeleciał na wysokości poniżej 227 metrów. A jeśli to za wysoko by być szkodliwym dla środowiska to przy dwóch startach i dwóch lądowania był tylko kilka metrów nad ziemią i nic się nie stało.

Lądował na Ziemi??? Zresztą możecie mieć racje z tymi filtrami czy czym tam - ale zważcie, że Intrepid mimo wszystko został pomyślany specjalnie z myślą o lądowaniu na planetach, nie tak jak inne statki GF.
Darklighter
Użytkownik
#44 - Wysłana: 8 Maj 2009 09:00:52
Odpowiedz 
Dlaczego Enterprise budowany jest na Ziemi?

Bo twórcy założyli sobie, że potrzeba grawitacji do precyzyjnego zbalansowania silników. No i właściwie to można zamknąć już ten temat - konkretne pytanie, konkretna odpowiedź, nie trzeba bezcelowo spekulować.
Eviva
Użytkownik
#45 - Wysłana: 8 Maj 2009 09:01:22
Odpowiedz 
Picard

Dla ścisłości - temperatura plazmy to od 4000 do nawet 30 000 stopni w skali Kelvina. Jako ciekawostkę podam, że tzw. "zimna plazma" jest w rzeczywistości gorętsza od "zwykłej".
Nie należy sugerować się tym, że to gaz - gazem jest rozrzedzona atmosfera Marsa, ale jest nim też ciekły azot. Ani jednym, ani drugim nie radziłabym oddychać. A stan gazu zwany plazmą jest bardziej zabójczy niż napalm. Jakie zaś jest działanie napalmu, wiemy niestety z doswiadczenia w Wietnamie i Korei.
Z tego wynika, że albo założymy isnienie potężnych filtrów chłodzących, montowanych w statkach, albo nie mogą one latać w atmosferze planety ani tym bardziej lądować bez wypalania wszystkiego dookoła.
Picard
Użytkownik
#46 - Wysłana: 8 Maj 2009 09:06:39
Odpowiedz 
Darklighter

o twórcy założyli sobie, że potrzeba grawitacji do precyzyjnego zbalansowania silników. No i właściwie to można zamknąć już ten temat - konkretne pytanie, konkretna odpowiedź, nie trzeba bezcelowo spekulować.


Tj, to było w tym nowym filmie? Ciekawe wobec tego czemu grawitacja nie jest potrzebna do z balansowania silinków innych statków?

Eviva

A stan gazu zwany plazmą jest bardziej zabójczy niż napalm

Dzięki za potwierdzenie - w serialu też to widać: delikwent po spotkaniu z plamą kończy zazwyczaj jak pozostałość łańcucha DNA na stopionych elementach konstrukcyjnych. A jako fanki TOS zapytam się Ciebie: czy obrażenia kapitana Pike'a nie miały czasami swojego źródła właśnie w kontakcie z plazmą?
Eviva
Użytkownik
#47 - Wysłana: 8 Maj 2009 09:12:01
Odpowiedz 
Picard

Nie. Poparzyło go promieniowanie delta, które, sądząc z objawów, jest wyjątkowo destrukcyjne w stosunku do tkanki żywej. Plazma jednak załatwiła Tripa w ENT, i to pomimo to, że nie miał z nią bezpośredniego kontaktu
Darklighter
Użytkownik
#48 - Wysłana: 8 Maj 2009 09:31:07 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Tj, to było w tym nowym filmie?

Nie, to była odpowiedź twórców na pytanie społeczności fanów ST.

Ciekawe wobec tego czemu grawitacja nie jest potrzebna do z balansowania silinków innych statków?

H.G.W., ale chyba z tego samego powodu, z którego na Entku z TOSa dominują ekrany TV z lat 60. a na Entku XN płaskie HD LCD.

Tyle dla jaj, a teraz podsumowanie wg mnie:

Nie widziałem do tej pory statku w tak wczesnej fazie budowy, tj. z dziurami i widocznymi wew. komponentami, który by stał w kosmicznym doku. To co je opuszcza, to statki gotowe do służby.
I tak właśnie będzie w przypadku i tego Entka. Wpierw budowa na planecie, a 3 lata później start z doku (w doku go zapewne wykończono): start z bazy - pokazane jest to i trailerach i na zdjęciach i potwierdzają to osoby, które film widziały:

podpis: Enterprise leaves Space Dock

Podpis: Bones and Kirk head for space dock.
Startu z planety nie będzie.

I jest to zgodne z pierwszymi założeniami G.R. dot. budowy Entka. EOT.
Slovaak
Użytkownik
#49 - Wysłana: 8 Maj 2009 11:53:56
Odpowiedz 
Picard

No i skoro oba statki używają takiego samego rodzaju napędu to czy czy torpeda nie powinna skierować się na najbliższe źródło gazu, tj. na Enterprise, który także ów ,,gaz" wydzielał?

Też o tym myślałem i rozwiązanie jest bardzo proste. Wymyślone już w latach 60-tych XX wieku. Rakiety na podczerwień czyli o ile się nie mylę kierujące się na ciepło silnika wrogiego samolotu jakoś nie zawracały masowo do samolotu który je wystrzelił. A z pewnością były bardziej prymitywne.


ale skoro statek ten nie został zbudowany z myślą o lotach atmosferycznych to czemu budowany ma być niby na powierzchni planety?

W kilku postach były wymieniane zalety takiego rozwiązania. Poza tym okręty nawodne i podwodne dziś też nie są budowane w wodzie. Także niepoważny ten argument.


W 100% prawdą jest oczywiście to co piszesz o mgławicach - jest to gaz. Ale nie zawsze jest on tak gęsty jak twierdzisz - przeciwnie może być on rozproszony na przestrzeni wielu lat świetlnych, a zagęszczenia występują lokalnie w miejscach gdzie mają się narodzić przyszłe gwiazdy.

Ale ja nie gdybam jakie są mgławice ale opisuje to co widziałem. Borg Cube przemieszczał sie po tak gęstej mgławicy że nie było go widać z odległości 2 kilometrów. Wniosek jest prosty, skoro coś tak nieaerodynamicznego może w tak gęstym gazie to coś bardziej aerodynamicznego z pewnością może się przemieszczać bez problemu i gazie dużo rzadszym. Co z resztą udowodnił USS Voyager. Ten wątek wg. mnie nie podlega żadnej dyskusji.


No i po ostatnie: Federacja nigdy nie budowała okrętów w mgławicach, czemu więc miała by to robić na powierzchni planet?

Bo wygodniej jest budować z udziałem grawitacji niż marnować dodatkową energię by utrzymać budowniczych i części przy kadłubie.


świadczy o tym, że jest to celowe

To tylko spekulacja, nic więcej.


Owszem, ale ryzyko na wojnie istnieje zawsze

Co wcale nie oznacza że trzeba dodatkowo robić sobie straty na wypadek gdyby ktoś przyleciał po rozbitków, a jeśli nie przyleci? Ryzyko tutaj było by zbyt wielkie i zbyt kosztowne. Poza tym widziałem tylko jedną sytuację w której Klingoni nie chcieli zniszczyć okrętu ST:3, Kruk/g chciał mieć jeńców a inny Kligon o ile dobrze pamiętam chciał przejąć Enterprise. Poza tym można wymienić wiele przykładów niszczenia okrętów przez Klingonów, chociażby krążownik Kardasjański Brakesz z Kardasjańskim rządem na pokładzie (!). Klingoni mogąc mieć tak cennych jeńców i w przypadku gdzie mogli być pewni że ich ktoś uratuje chcieli go zniszczyć. Okręt eksplodował dosłownie chwilę po ewakuacji rady.


Hmmm... A to czemu?

A niby jak ma dowodzić? Poza tym jedno rozwiązanie nie wyklucza drugiego.


to kwestia praktyczności danego rozwiązania. Biorąc pod uwagę oczywiste korzyści płynące z budowy stoczni na orbicie, jak także to, że zawsze widzieliśmy, iż budowa właśnie tam się odbywa logicznie jest założyć, że Flota wybrała właśnie to rozwiązanie.

Jak już mówiłem argumenty za stocznią planetarną się pojawiały. Dodatkowo to że okręty się buduje w kosmosie widzieliśmy dopiero w VOY, tak więc stosunkowo nie dawno.


Lądował na Ziemi??? Zresztą możecie mieć racje z tymi filtrami czy czym tam - ale zważcie, że Intrepid mimo wszystko został pomyślany specjalnie z myślą o lądowaniu na planetach, nie tak jak inne statki GF.

Tak dwa razy lądował na powierzchni planety. A jeśli chodzi Ci o naszą planetę to z pewnością został zaprojektowany tak by i na niej mógł lądować, po co dawać okrętowi możliwość z które nie miał by gdzie skorzystać? Logiczne jest że muszą istnieć specjalne lądowiska. A że inne statki nie to tego absolutnie nie wiadomo. Poza tym start to nie lądowanie i absolutnie nie należy tego równać ze sobą.


Klingonka nie była nawet prawdziwa

Co to ma do rzeczy? skoro nie była prawdziwa to Worf mógł ją zignorować a zareagował.

Garak był jak najbardziej prawdziwy i nie stwarzał w danej chwili żadnego zagrożenia

Worf przez całą dyskusję był dla Garaka nie miły, więc skoro nie powiedział mu "nie masz szasn w AF" to znaczy że je miał.


Eviva

Ale z tego co wiem to plazma tworzy się podczas wyładowań atmosferycznych i jakoś nie powstaje krater od tego? Co najwyżej drzewo spali czy telewizor w domu walnie...
Picard
Użytkownik
#50 - Wysłana: 8 Maj 2009 14:04:14
Odpowiedz 
Darklighter

Nie, to była odpowiedź twórców na pytanie społeczności fanów ST.

Znaczy się nawet tego w filmie nie umieścili? To się nazywa lenistwo - tłumaczyć wszystko poza kadrem...

H.G.W., ale chyba z tego samego powodu, z którego na Entku z TOSa dominują ekrany TV z lat 60. a na Entku XN płaskie HD LCD.

Nie, widziałem, że kiedyś to napiszę ale: łamanie kanonu - w niektórych sprawach technicznych - było bardziej zrozumiałe w przypadku ENT, niż w przypadku tego nowego filmu. O ile bowiem monitory LCD są obecnie powszechne, a nie było ich czterdzieści lat temu - i dlatego można zrozumieć czemu znalazły się we współcześnie kręconym filmie SF, o tyle tłumaczenie budowy okrętu na planecie zrównoważeniem grawitacyjnym silników jest nie tylko sprzeczne z kanonem ale też i nie mądre. Bo skąd im się coś takiego wzięło - są jakieś dowody płynące z naszej rzeczywistości, bądź rzeczywistości Treka, które mogły by poprzeć taką tezę? Nie! Ale jakimikolwiek wytłumaczeniami pewnie w filmie i tak nie będą sobie zawracali nawet głowy - może było by to złe wytłumaczenie, ale przynajmniej by było, a tak...

I jest to zgodne z pierwszymi założeniami G.R. dot. budowy Entka. EOT.

Serio to nigdy i nigdzie nie słyszałem jakoby statek miał być budowany w całości na powierzchni planty, wynoszony na orbitę i tak jego budowa była by dokańczana. Nie ma to większego sensu jako, iż było by to wykonywanie dwa razy tej samej pracy.

Slovaak

Też o tym myślałem i rozwiązanie jest bardzo proste. Wymyślone już w latach 60-tych XX wieku. Rakiety na podczerwień czyli o ile się nie mylę kierujące się na ciepło silnika wrogiego samolotu jakoś nie zawracały masowo do samolotu który je wystrzelił. A z pewnością były bardziej prymitywne.

Jest to jakieś wytłumaczenie jakkolwiek gaz i ciepło to nie to samo co samo, tak samo detektor gazu i detektor ciepła nie jest tym samym. Ale może ostatecznie może być to całkiem sensowne rozwiązanie. Tak więc mogę się z Tobą zgodzić w tym punkcie - przynajmniej do czasu aż nie zajrzę do ST VI. Co nie zmienia postaci rzeczy, że z tego cytatu może wynikać, że Klingońskie okręty też wyrzucają z siebie plazmę, która jest w tym przypadku silnie zjonizowanym gazem - czy jak oni to określają - i sama w sobie zawsze będzie rozgrzana do wielkich temperatur.

W kilku postach były wymieniane zalety takiego rozwiązania. Poza tym okręty nawodne i podwodne dziś też nie są budowane w wodzie. Także niepoważny ten argument.

Nie jest to niepoważny argument, jako, iż współczesne statki nawodne i podwodne buduje się wprawdzie na lądzie, ale następnie woduje i tą drogą transportuje się je na miejsce przeznaczenia - nigdy nie transportuje się ich w całości drogą lądową. Statki te zostały zbudowane z myślą o pływaniu i od początku swojego istnienia pływają - nie buduje się im natomiast kółek by mogły jechać po lądzie na miejsce przeznaczenia. Natomiast statki gwiezdne pomyślane zostały o podróżach kosmicznych i także nie logiczne było by kazać im po zbudowaniu odnaleźć się w środowisku, z myślą o którym nie zostały zaprojektowane.

Ale ja nie gdybam jakie są mgławice ale opisuje to co widziałem.

Ja nie gdybam - podpieram się wiedzą z książek i wikipedii jaką mam na temat mgławic i faktem jest, że zagęszczone są one jedynie miejscowo, w tych obszarach, w których narodzą się przyszłe gwiazdy.

Borg Cube przemieszczał sie po tak gęstej mgławicy że nie było go widać z odległości 2 kilometrów.

Znowu - skąd wiesz, że widoczność była mniejsza niż dwa kilometry? Dwa: przejrzystość obiektu i jego stężenie to dwie różne rzeczy. Weź np. mgłę: nie udusisz się w niej i nie będziesz miał innych problemów z przemieszczaniem się po niej jak tylko kłopoty z ograniczoną widocznością - mgła nie stawia większego oporu niż zwykłe powietrze. Trzy: skąd wiesz, że Borg Cube jest mniej aerodynamiczny niż statki Federacji - obie konstrukcje nie mają przecież opływowych kształtów?

Bo wygodniej jest budować z udziałem grawitacji niż marnować dodatkową energię by utrzymać budowniczych i części przy kadłubie.

Nie, nie jest prościej budować z użyciem grawitacji gdy trzeba coś ciężkiego wtaszczyć na dużą wysokość, albo gdy to coś może ci w każdej chwili spaść na głowę. A później jeszcze trzeba tą konstrukcję wynieść w całości na orbitę. W kosmosie nie ma takich problemów, a i nie ma problemów z utrzymaniem budowniczych na kadłubie: wystarczą buty magnetyczne i po problemie, tym bardziej, że część pracy i tak odwalają roboty. Mniejsze części zaś w całości może sprowadzać z planet i tam od razu montować je w jedną całość - ponownie: w czym problem? Co do zużycia energii: oczywiście zawsze mamy z nim do czynienia w przypadku jakiegokolwiek przedsięwzięcia, w tym budowy okrętu. Jednak wydatki na energię na budowę na powierzchni planety muszą być siłą rzeczy większe niż na budowę na orbicie. Wiążę się to z wieloma czynnikami. Raz: wiele komponentów - jak np. rdzeń Enterprise-D - sprowadza się z innych miejsce w galaktyce i trzeba było by je umieścić na powierzchnię a później na nowo z tej powierzchni podnosić. Po co skoro może zmontować je już na orbicie? Dwa: wydatki energii na podnoszenie czegokolwiek na powierzchni planety są większe niż na orbicie. Pamiętasz te stare filmy z misji Apollo - jak astronauci wysoko skakali po Księżycu w skafandrach ważących po 30 kilo? Na Ziemi nie było by to możliwe: czym mniejsza siła ciążenia tym mniej trzeba włożyć siły w daną czynność i tym lepsze są rezultaty pracy - przy wkładzie tej samej energii co na Ziemi - czym mniejsza jest siła ciężkości. W przestrzeni kosmicznej wszystko na co musisz wydawać energię to buty magnetyczne, oraz sama budowa statku - zaś samo przemieszczanie i operowanie częściami, z których buduje się okręt już dużo prostsze niż na planecie. Natomiast na planecie musisz sprowadzić potrzebne materiały na dół, pokonując siłę ciężkości musisz je wnieść na odpowiednią wysokość - bez dźwigów, które w kosmosie są zbędne się tu nie obędzie - by dokończyć budowę górnych partii okrętu a następnie musisz pokonać siłę ciężkości by wynieść swoją konstrukcje na orbitę. Sam odpowiedź sobie co jest łatwiejsze i oszczędniejsze? Zresztą wielu pisarzy SF i popularyzatorów nauki wypowiadało się za budowaniem prawdziwych statków w przestrzeni kosmicznej - i tu jest Tribl pogrzebany: nowy film nie jest już SF, ale tylko i wyłącznie efekciarskim kinem akcji, które nie troszczy się o logikę konkretnych rozwiązań.

Jak już mówiłem argumenty za stocznią planetarną się pojawiały. Dodatkowo to że okręty się buduje w kosmosie widzieliśmy dopiero w VOY, tak więc stosunkowo nie dawno.


Jakie to były argumenty? Możesz w kilku punktach przypomnieć bo jakoś mi nic nie świta? A co do budowy statków w przestrzeni to widzieliśmy przebudowę Enterprise NCC 1701 w doku orbitalnym w TMP i nowy Enterprise -A też zastaliśmy w doku kosmicznym.

Tak dwa razy lądował na powierzchni planety. A jeśli chodzi Ci o naszą planetę to z pewnością został zaprojektowany tak by i na niej mógł lądować, po co dawać okrętowi możliwość z które nie miał by gdzie skorzystać?

Bo zanieczyszczać cudze i swoje środowisko to dwie różne rzeczy? Bo Voyager budowany był na orbicie chodź mógł wznieść się z powierzchni Marsa co najwyraźniej nie było dla tamtejszych mieszkańców zbyt zdrowe?

Poza tym start to nie lądowanie i absolutnie nie należy tego równać ze sobą.

Poruszyłeś istotny problem: uważam za zasadę, że jeżeli statek może startować z powierzchni planety to powinien też mógł na niej lądować. Inne rozwiązanie zwyczajnie nie ma sensu jak także jest - po części - zwyczajnie nie możliwe. Czemu? Voyager potrzebuje do stania na powierzchni planety tych swoich łap, które wysuwają się z kadłuba. Jeśli konstruowany na powierzchni okręt by ich nie miał po jak miał by utrzymać się powierzchni planety? Jak grunt wytrzymał by jego ciężar?

Co to ma do rzeczy? skoro nie była prawdziwa to Worf mógł ją zignorować a zareagował.


Nie byłą prawdziwa w znaczeniu nie była żywą istotą - postacie z holodecku też zazwyczaj nie są żywe ale mogą czasami stanowić zagrożenie dla załogi - i tak było w tym przypadku ta pani rzuciła się na Tashe.

Worf przez całą dyskusję był dla Garaka nie miły, więc skoro nie powiedział mu "nie masz szasn w AF" to znaczy że je miał.

Raz: nadal nie wiem co to ma wspólnego z naszą dyskusją o wieku Chekova i Uhury, o tym, że są dużo za młodzi aby znaleźć się na statku gwiezdnym w tym czasie gdy Kirk dostał pierwszy przydział. Nawet uwzględniając inną linie czasu nie widzę możliwości aby obie te postacie mogły urodzić się kilka lat wcześniej niż w oryginalnej linii czasu i mimo to były wciąż tymi samymi ludźmi co w TOS. Dwa: Worf nie musiał być miły - ważne, że nie był chamski. To cecha oficera Gwiezdnej Floty o jakiej Abrams zdaje się całkiem zapomniał patrząc na scenę w barze.
Slovaak
Użytkownik
#51 - Wysłana: 8 Maj 2009 14:25:00 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
Picard

Statki te zostały zbudowane z myślą o pływaniu i od początku swojego istnienia pływają - nie buduje się im natomiast kółek by mogły jechać po lądzie na miejsce przeznaczenia.

Dalsze porównania okrętów nawodnych i podwodnych do okrętów kosmicznych są już nie trafione. Okrętom nawodnym fakt nie buduje się kółek żeby mogły jeździć po lądzie ale okrętom kosmicznych buduje się silniki by mogły latać w atmosferze.


Znowu - skąd wiesz, że widoczność była mniejsza niż dwa kilometry? Dwa: przejrzystość obiektu i jego stężenie to dwie różne rzeczy. Weź np. mgłę: nie udusisz się w niej i nie będziesz miał innych problemów z przemieszczaniem się po niej jak tylko kłopoty z ograniczoną widocznością - mgła nie stawia większego oporu niż zwykłe powietrze. Trzy: skąd wiesz, że Borg Cube jest mniej aerodynamiczny niż statki Federacji - obie konstrukcje nie mają przecież opływowych kształtów?

Ponieważ Borg Cube jest tak blisko że zajmuje cały ekran i już jego kawaki stają się mniej widoczne: VOY: Endgame 29 minuta.

We mgle się nie uduszę ale jednak oddycha się w niej inaczej.

Mgła musi stanowić większy opór niż zwykłe powietrze ponieważ zawiera w sobie ogromną ilość wody.

Z prostej przyczyny, Borg Cube to prosta ściana, a aerodynamiczny kształt ułatwia przepływ powietrza w okół konstrukcji a nie hamuje go. Przeprować sobie doświadczenie od ręki. Machnij ręką jak najszybciej najpierw otwartą dłonią a później pod kątem 90 stopni.


Na resztę obiecuje odpisać jak wrócę po zakupienu biletów na ST Bo mnie już siostra pogania...
Eviva
Użytkownik
#52 - Wysłana: 8 Maj 2009 14:51:54
Odpowiedz 
Slovaak
Ale z tego co wiem to plazma tworzy się podczas wyładowań atmosferycznych i jakoś nie powstaje krater od tego? Co najwyżej drzewo spali czy telewizor w domu walnie...

Raz: ilość. Dwa: gęstość. Te dwa czynniki decydują o tym, na ile ta plazma będzie szkodliwa. Analogioa jest taka: dwutlenek węgla jest na stałe obecny w powietrzu i jakoś nikomu nie szkodzi, jak więc to możliwe, że ktoś się nim udusi?
kordian
Użytkownik
#53 - Wysłana: 8 Maj 2009 15:45:23
Odpowiedz 
scena budowy w filmie dokładnie znaczy to co wcześniej powiedziałem. Dla kanonu jest bez znaczenia.
Slovaak
Użytkownik
#54 - Wysłana: 8 Maj 2009 15:51:18 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
Slovaak pisze już jako szczęśliwy posiadacz biletów na Star Trek Czuje się jakby były święta!


Eviva

Raz: ilość. Dwa: gęstość. Te dwa czynniki decydują o tym, na ile ta plazma będzie szkodliwa. Analogioa jest taka: dwutlenek węgla jest na stałe obecny w powietrzu i jakoś nikomu nie szkodzi, jak więc to możliwe, że ktoś się nim udusi?

W takim razie nie znając ilości oraz gęstości szkodliwości plazmy na środowisko nie da się udowodnić.



Picard


Nie, nie jest prościej

1. Od ponad 100 lat buduje się budynki wyższe od Constitutiona. Nie dawno słyszałem o budynku który ma mieć czy ma wysokość 500 metrów czy 5 razy więcej niż Constitution. Także wyniesienie i zabezpieczenie elementów tak wysoko już za pomocą technologi XX wieku nie stanowi problemu. To wyobraź sobie co będzie można zrobić za 250 lat! Przecież sie nie cofniemy w rozwoju.

2. Budowniczowie... Od 100 lat budowniczowie pracują na ogromnych wysokościach i znów nie jest to problem, szczególnie kiedy pojawiły się już normy bezpieczeństwa. Wiec wytłumacz w czym będzie polegał problem przy bardziej zaawansowanej technowce?! Piszesz że wystarczą buty magnetyczne a żadne zabezpieczenia nie wystarczą by komuś belka na głowę nie spadła? A co będzie gdy zabraknie zasilania, co utrzyma statek w kupie? Jedna niewielka siła i belka zacznie się oddalać zmiatając wszystkich co stoją jej na drodze. Wystarczy jeden niewielki podmuch jakiegoś gazu i taki budowniczy odlatuje w próżnie. Wystarczy że ktoś upuści klucz i ten klucz zacznie dryfować swobodnie i uderzy kogoś w szybkę, szybka pęknie i będzie można zaobserwować dość ciekawe zjawisko jak umiera człowiek wystawiony na działanie kosmosu.

Oglądałeś Armagedon? Pamiętasz co się działo na asteroidzie? Jak jeden koleś odfrunął po wybuchu jakiegoś gazu?

Dodatkowo dochodzi problem skafandrów. Obojętnie jak dobre one będą to nigdy nie będą tak dobre jak ludzkie, niczym nie skrępowane ciało. A żeby tego było mało to w takim skafandrze trzeba umieć pracować i poruszać się. Także to dodatkowe koszta, skoro już czepiamy się opłacalności.

Kosmos sam w sobie jest niebezpieczny dla ludzi.

3. Transport elementów np. reaktora. Widzisz po raz kolejny brakuje ci obiektywności. Dopuszczasz transport elementu z powierzchni na orbitę ale już z orbity na powierzchnię nie bo to za dużo energii. Poza tym nie ma dowodów że reaktor w XXIII wieku jest produkowany poza planetą.

4. Energia. No ta jest potrzebna szczególnie w kosmosie. Żeby przetransportować element na powierzchni wystarczy go podnieść i położyć, przyspawać i gotowe. I energia jest potrzebna jedynie do podniesienia i spawania. A taka sama operacja na orbicie będzie dodatkowo kosztować dzięki utrzymywaniu elementu w odpowiednim miejscu, dodatkowe koszta trzeba ponieść żeby utrzymać przy życiu budowniczych, i to nie tylko przez normy bezpieczeństwa ale tez ich zwykłe funkcje życiowe. Skoro tyle powietrzna jest na planecie to po co sobie utrudniać życie bawiąc się w środowisku do którego ludzie nie zostali stworzeni? To skoro czepiamy się opłacalność.

Podsumowywując: łatwiejsze i oszczędniejsze jest budowanie okrętu na powierzchni planety.

Poza tym nie chcę Cię urazić ale brakuje ci obiektywności. Uważasz że budowa na orbicie to niebo, żadnych problemów wszystko super a na powierzchni (ignorując że od początków ludzkości doskonaliliśmy to rzemiosło) nagle jest jedna wielka katastrofa.


Na Ziemi nie było by to możliwe

Myślałem kiedyś o tym. Na Ziemi też to by było możliwe. Gdyby jakiś człowiek urodzić sie na planecie gdzie ciążenie wynosi 2G to na Ziemi czułby się lekki jak piórko. Z drugiej strony gdyby ktoś urodził się na księżycu to tam jego mięśnie nie mogłyby tak wysoko skakać jak astronauci.


to widzieliśmy przebudowę Enterprise NCC 1701 w doku orbitalnym w TMP i nowy Enterprise -A też zastaliśmy w doku kosmicznym.

Nie widzieliśmy przebudowy tylko niemal gotowy do startu okręt. To że został tam wybudowany to aż do czasów VOY było tylko i wyłącznie spekulacją. Równie dobrze prace wykończeniowe okrętów robi się już po ich zwodowaniu.


Bo zanieczyszczać cudze i swoje środowisko to dwie różne rzeczy? Bo Voyager budowany był na orbicie chodź mógł wznieść się z powierzchni Marsa co najwyraźniej nie było dla tamtejszych mieszkańców zbyt zdrowe?

1. To tylko spekulacja.
2. Jest sprzeczna z duchem GF. Gwiezdna Flota ma szukać życia a nie niszczyć je bo to nie nasz dom i to co to kogo obchodzi skoro nas to nie dotyczy. To jest Picard Twój najdziwniejszy argument, zupełnie dowodzący że starasz się za wszelką cenę oczernić nowy Star Trek.


Poruszyłeś istotny problem: uważam za zasadę, że jeżeli statek może startować z powierzchni planety to powinien też mógł na niej lądować. Inne rozwiązanie zwyczajnie nie ma sensu jak także jest - po części - zwyczajnie nie możliwe.

To całkowicie błędna zasada. Której przeczą okręty budowane na lądzie. Popatrz: http://farm2.static.flickr.com/1121/1400337655_e42 25e4193.jpg

Takie podpory może mieć Constitution, utrzyma się, wystartuje ale sam nigdy lądować nie będzie mógł. Chyba że utworzy się specjalne lądowisko.

Także nie obraź się ale znów brakuje ci obiektywności. Tworzysz kolejne błędne teorie pod swoją pierwszą błędną teorię. To nie są fakty Picard ale Twoje własne widzimisię. Niestety ale tak to ujmę.


Czemu? Voyager potrzebuje do stania na powierzchni planety tych swoich łap, które wysuwają się z kadłuba. Jeśli konstruowany na powierzchni okręt by ich nie miał po jak miał by utrzymać się powierzchni planety? Jak grunt wytrzymał by jego ciężar?

Widzisz znów karkołomna teoria jakoby tylko i wyłącznie własne łapy okrętu mogły by utrzymać jego ciężar. A w nich chodzi jedynie o to by statek nie rył kadłubem o grunt, o to by rozłożyć masę oraz o to by utrzymać równowagę. To wszystko ma chociażby ten zardzewiały statek w linku powyżej. A to tylko XX wiek.
Eviva
Użytkownik
#55 - Wysłana: 8 Maj 2009 17:52:25
Odpowiedz 
Slovaak
W takim razie nie znając ilości oraz gęstości szkodliwości plazmy na środowisko nie da się udowodnić.

Ja nie udowodnię, ale zrobiłby to każdy fizyk-teoretyk, i to z palcem w bucie. Wszystko bowiem da sie wyliczyć.
kordian
Użytkownik
#56 - Wysłana: 8 Maj 2009 17:53:29
Odpowiedz 
plazma muze co najwyżej podpalić troszkę trawki spokojnie
Slovaak
Użytkownik
#57 - Wysłana: 8 Maj 2009 17:57:46
Odpowiedz 
Ja nie udowodnię, ale zrobiłby to każdy fizyk-teoretyk, i to z palcem w bucie. Wszystko bowiem da sie wyliczyć.

Jak nie znając szczegółów napędu impulsowego?
Eviva
Użytkownik
#58 - Wysłana: 8 Maj 2009 17:59:13 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
kordian

4000 stopni "podpali tylko troszkę trawki"? Ciekawa konkluzja.

Slovaak

Szczegółów nie zna, ale wie, co to plazma, w jakich warunkach może się wydzielać i w jakiej ilości przy teoretycznym napędzie dostatecznym, by poruszać miliontonowym pojazdem. Zapewniam, że takie wyliczenia to dla niego pestka.
kordian
Użytkownik
#59 - Wysłana: 8 Maj 2009 20:28:23
Odpowiedz 
Ciekawa konkluzja.

ale prawdziwa poważnie, możesz mi wierzyć

Poza tym, nie sądzę aby w silnikach owych plazma stanowiła źródło odrzutu. A jeśli tak jest to największy burak techniczny treka jaki widziałem Uwaga, silniki plazmowe są i dziś

Plazma to tam jest raczej jakiś produkt uboczny
Eviva
Użytkownik
#60 - Wysłana: 9 Maj 2009 07:19:49
Odpowiedz 
kordian
Plazma to tam jest raczej jakiś produkt uboczny

Dzisiejsza plazma tak, ale odnoszę wrażenie, że Treku podeszli do niej jakoś inaczej. Ile zapłacili Archer i jego załoga za naprawę statku na automatycznej stacji? 200 litrów plazmy. Z czego wniosek, że albo scenariusz pisał jakiś kompletny ignorant, albo uzyto słowa "plazma" w znaczeniu jakiegoś paliwa, które ma tę nazwę, ale jest inną plazmą niż ta, którą znamy i kochamy.
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Dlaczego Enterprise budowany jest na Ziemi?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!