USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Trailer Nr. 3
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
Autor Wiadomość
Arek
Użytkownik
#91 - Wysłana: 30 Mar 2009 16:30:26
Odpowiedz 
Darklighter
Krótko. Czy jest moralnie naganne oszukiwanie poprzez zmianę warunków testu? W "realu" też to mu się uda? No i jak poddać ocenie działanie osoby w stresującej sytuacji, skoro taka nie ma miejsca z powodu zmiany programu??

Krótko Kubayushi Maru nie da się zdać, i każdy o tym wie. Wszyscy bardzo podobnie reagują. A tu nagle przychodzi ktoś, kto nie ma zamiaru przegrać. Podchodzi do sprawy zupełnie inaczej. Myśli kreatywnie i zaskakująco. Nikt nie spodziewał się że po tylu latach można coś jeszcze wymyśleć. I czyn Kirka wybitnie pokazał że wierzy że zawsze jest wyjście, co więcej on zawsze to wyjście znajdzie. Jego niekonwencjonalne myślenie zatkało wszystkich. Fakt, test nie powinien być zaliczony, ale Kirk pokazał że żeby być dobrym kapitanem trzeba mieć "1 gram mądrości, i 3 brawury".
Delta
Użytkownik
#92 - Wysłana: 30 Mar 2009 16:46:05 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Madame Picard
Proponuję mały eksperyment myślowy: wyobraźmy sobie, że w TNG nie pojawił się odcinek Tapestry wraz z przedstawioną w nim akcją; że akcja ta pojawia się w hipotetycznym ST autorstwa Abramsa. I wyobraźmy sobie teraz, jakie gromy ciska na to Picard i spółka: że to nietrekowe, nieklimatyczne, pełne przemocy, niekanoniczne, masakrujące postać Picarda, jaką znamy z serialu, i tak dalej, i tak dalej .

Moment. Za co mielibyśmy ciskać te gromy? Za to, że Q przedstawił alternatywną wizję życia Picarda? Przecież Q to postać, a nie scenarzysta, którego ustalenia co do postaci rzeczywiście się na tej postaci odbijają. A gdzie tu brak klimatu? Gdzie łamanie kanonu? Nie pamiętam też by ktoś miał pretensję o to, że w ST pojawia się przemoc. Nie masakruje to także postaci Picarda, bo niby w jaki sposób to robi?

Kirk miał swoją ciemną stronę i jest to jasne dla wszystkich, którzy oglądali TOS i filmy.

Nikt nie mówi, że nie miał. Ale jak dotąd nie należało do niej to co jak dotąd wiadomo o Kirku stworzonym przez Abramsa&Co.

I nie tylko nie przeszkadzała ona w tym, aby być dobrym kapitanem, ale była wręcz niezbędna, co zostało dobitnie pokazane w TOS: The Enemy Within.

Bo była domieszką, będącą cały czas pod kontrolą (dokładnie tak jak mówisz) i tworzącą całość z tą "dobrą" stroną. Każdy ma tą ciemniejszą stronę, nad którą w jakiś sposób musi panować. A to co dotąd wiemy o Kirku ze ST XI czyni z tej ciemnej strony podstawę. To duża różnica.

Czy jednak zawsze tak było?

Mógł być gwałtowniejszy, ale powinien mieć coś w rodzaju hamulca, włączającego się w momentach przekroczenia pewnych granic. Ale z informacji o ST XI wynika, że albo go nie ma, albo ma nastawiony na zbyt dużą tolerancję dla swoich działań. To powinno go eliminować, bo na ogół ktoś taki jest nie do utemperowania.

Podobnie zachował się młody Q w VOY: Q2 i jakoś przeprowadzający test Tuvok nie był tym zachwycony...

To był Chakotay. A może zachwycony nie był bo młody Q nie zdawał Kobayashi Maru? Jakoś wątpię by Akademia Floty pochwalała np. na ściąganie na wszystkich egzaminach.
Madame Picard
Moderator
#93 - Wysłana: 30 Mar 2009 17:19:23 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Delta

Tylko, że do tego by się takim stał potrzeba też odpowiedniego charakteru, a pomimo iż charakter jest kształtowany w jakimś stopniu przez życiowe doświadczenia, to nie da się go zmienić poprzez wyuczenie. Nie można nauczyć się swojego charakteru, albo się taki ma jaki ma albo nie.
Bzdura . Socjolog Ci to mówi .
Nie ma czegoś takiego jak "wrodzony charakter". Wrodzone są jedynie pewne predyspozycje, reszta jest wynikiem socjalizacji, doświadczeń, oddziaływań środowiska itd.
I właśnie dlatego się w trakcie życia zmieniamy, choć, fakt, rzadko o 180 stopni. I to jest jednak możliwe. W socjologii taka zmiana nazywa się alternacją (przykładem może być nawrócenie religijne) i zwykle przebiega pod wpływem jakiegoś dramatycznego wydarzenia życiowego.

Z punktu widzenia nauki Abrams więc buraka nie popełnił. Tym bardziej, że w późniejszych losach Kirka widzimy tę ciemną stronę. Zmiana zaś w przypadku Kirka polega na tym, że do jakiegoś magicznego momentu ciemna strona dominuje nad jasną, a później jasna nad ciemną. Mam nadzieję, że ten magiczny moment, tę alternację właśnie zobaczymy w ST XI. A jeśli nie zobaczymy, to do wędzarni z Abramsem .

Pozostaje jeszcze jednak punkt widzenia twórczości artystycznej, a w niej temat zmian, jakim podlegają ludzie, jest, można by rzec, tematem dyżurnym. Jeśli z powodu zmieniającego się Kirka odrzucamy ST XI, to odrzućmy również "Potop" i "Pana Tadeusza". W czym Jacek Soplica ma być lepszy od Jamesa Tiberiusa?

Za co mielibyśmy ciskać te gromy? Za to, że Q przedstawił alternatywną wizję życia Picarda?
Za to, że pokazał legendę Gwiezdnej Floty wdającą się w barową bójkę. Wizja sprzeczna ze wszystkim, co o Picardzie wiemy z TNG .
Zresztą nie wątpię, że wykazalibyście się dużą kreatywnością w wymyślaniu powodów . Z dużym podziwem obserwuję Waszą gimnastykę myślową przy uzasadnianiu, dlaczego bójka Kirka jest sprzeczna ze "wszystkim, co o tej postaci wiemy", a bójka Picarda nie jest sprzeczna ze "wszystkim, co o tej postaci wiemy". I odnoszę nieodparte wrażenie, że głównym powodem jest to, że ta pierwsza znalazła się w inkryminowanym ST XI, a ta druga miała szczęście znaleźć się w TNG .
Eviva
Użytkownik
#94 - Wysłana: 30 Mar 2009 17:47:19
Odpowiedz 
Madame Picard

Za ten wywód zbierasz u mnie plus dodatni
A na poparcie tez naszej ekspertki przytocze tylko jedną historię, za to prawdziwą: mój wieloletni katecheta, ksiądz Stefan Batory (przysięgam, że tak się nazywał!), był za młodu takim chuliganem, ze własna matka wróżyła mu, iz skończy na szubienicy. Ja go znałam już jako staruszka i nie było lepszego człowieka i lepszego kapłana w moim życiu. Był zaprzeczeniem wszystkiego,co mówi się przeciw katolickim księżom - dobry, łagodny i współczujący, nigdy nie słyszałam, by kogokolwiek potępił.Do tego wszystkiego był wykształcony i bardzo mądry, wiedział,jak mówić i do kogo. W przeszłości był jednym z kapelanów powstania warszawskiego i odsiedział swoje w obozie, gdzie wszyscy mieli go za przygłupa, gdyż... nie kazał sobie płacić za spowiedź jak inni księża.
I niech mi ktoś jeszcze powie, że z rozwydrzonego nastolatka nie może wyrosnąć porządny człowiek, jeśli z jakiegoś powodu opamięta się w porę!
Picard
Użytkownik
#95 - Wysłana: 30 Mar 2009 19:00:45
Odpowiedz 
Eviva

Sprzeciwiam się używaniu słowa "wandal". Widzimy na trailerze akt chuligaństwa, nie wandalizmu, czyli umyślnego, złośliwego i bezcelowego niszczenia dóbr materialnych. Wypadek może mieć każdy, zwłaszcza taki smarkacz

A jednak gdyby smarkacz nie ukradł zabytkowego samochodu nic by się nie stało! No i jednak ów łobuz podpada moim zdaniem pod tą definicje:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wandalizm

Nawet Spock nie był idealnym nastolatkiem. Sarek mówił, że wciąż uciekał z domu i ani napomnienia, ani kary nic nie pomagały. Jak na Vulcan to był szczyt krnąbrności. A ukoronowaniem było otwarte sprzeciwienie się ojcu przez akces do Akademii Gwiezdnej Floty.

Ale czy Spock niszczył cudze mienie? O wszytskim o czym piszesz pamiętam ale aktów wandalizmu w jego przypadku nie pamiętam.

O Kirku wiemy mniej. Wiemy, jaki był w Akademii i nic o tym, jaki był przed wstąpieniem tam. Ja też jestem zupełnie inną osoba,niż nastoletnia buntowniczka, jaką byłam

Nie wiem czy miałaś kryminalną przeszłość, ale gdyby tak było założę się, że drogę do pewnych zawodów miała byś wobec tego zamkniętą. Jakiś czas temu w mediach przetoczyła się nawet dyskusja o zakazie kandydowania do parlamentu osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądowym. Nie wiem jaki finał miała ta propozycja ale wydaje mi się ona całkowicie słuszna i sądzę, że gdzie jak gdzie ale w XXIII wiecznej Federacji droga do kariery we Flocie jest zagrodzona dla osób z kryminalną przeszłością. Zresztą tak jak pisał Delta wymagania wobec kandydatów do tej instytucji są duże i na pewno nie przyjmuje się tam byle kogo.

Darklighter

Spoko, jedno jest faktem: bójki barowe nie są nietrekowe, jak stara się wykrzyczeć ten "skonfjuzowany" chłopak na you tube.

Ależ w recenzji Skołowanego Mateuszka nie ma słowa o tej bójce w barze! Ona nawet nie była na pierwszym zwiastunie, który on omawiał.

Widać, że pomimo upartości, niezależności a nawet, uwaga, oszukiwania podczas egzaminów, uznała, że Kirk się nadaje. Widać potrzebował bodźca. Pierwszym pewnie będzie spotkanie z Kenobim...tfu...z Pikem, który wyłoży gadkę o ojcu i poświęceniu.

No, nawet Ty przyznajesz, że nowy Trek ciąży w kierunku Gwiezdnych wojen tak jak nigdy wcześniej - i to niemiłosiernie zrzynając z nich całe całe partie scenariusza. A co do testu KB, nawet on nabiera w nowym filmie nowego wydźwięku niż dotychczas - w oryginalnym Treku przeprogramowanie symulatora, było dowodem sprytu i nieszablonowego myślenia, tu będzie najpewniej jedynie przejawem cwaniactwa, oczywiście zaserwowanego widzowi tak by młódź się ucieszyła, że ściągi i brygi są w szkole jak najbardziej pożądane. Pamiętam zresztą, że jakiś czas temu, na długo przed ukazaniem się pierwszego zwiastuna, na Phoenixie pojawiła się wiadomość jakoby młody Kirk miał ledwo przebrnąć przez Akademie a na rozdaniu dyplomów koledzy witali go transparentem: ,,Kirk oszukał." Dziwne, że już wtedy nie wyczułem, że coś z tym nowym filmem jest nie tak... Czyli wychodzi na to, że Kirka wykładowcy promować będą za piękne oczy tudzież ze względu na ojca i na znajomość z Pikiem. Słabo mi się robi gdy pomyśle o takiej ,,wizji" trekowej utopii...
Eviva
Użytkownik
#96 - Wysłana: 30 Mar 2009 19:08:37
Odpowiedz 
Picard
Nie wiem czy miałaś kryminalną przeszłość, ale gdyby tak było założę się, że drogę do pewnych zawodów miała byś wobec tego zamkniętą.

Tylko w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem sądowym. Była o tym mowa w trailerze?

A jednak gdyby smarkacz nie ukradł zabytkowego samochodu nic by się nie stało!

Skąd wiesz, że go ukradł? Skąd wogóle wiesz, jakie jest wyjasnienie tej sceny? A jeśli to rodzaj holosymulacji?

Atak na marginesie, to nie każde zniszczenie mienia jest aktem wandalizmu. Jesli jest to przypadek, to nie ma mowy o wandalizmie, a jedynie o nieumyślnym spowodowaniu szkody materialnej.

Podsumowanie: wszystko, co piszą Twoi oponenci,wlatuje Ci enterem, a wylatuje escapem.Powtarzasz jak papuga te same argumenty,ignorując kompletnie fakt, że dawno zostały obalone.
Picard
Użytkownik
#97 - Wysłana: 30 Mar 2009 19:31:03 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva

Tylko w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem sądowym. Była o tym mowa w trailerze?


Myślisz, że pseudo-Kirkowi upiekło się zniszczenie trzystuletniego zabytku? To, że był nie letni nie zmienia postaci rzeczy, że wyrok nad nim mógł i powinien zapaść. Nie wyobrażam sobie innej możliwości, a już na pewno nie w idealistycznej przyszłości prezentowanej przez ST.

Skąd wiesz, że go ukradł? Skąd wogóle wiesz, jakie jest wyjasnienie tej sceny? A jeśli to rodzaj holosymulacji?


Czyli uważasz, że Abrams jeszcze bardziej miesza w kanonicznej linii czasu i wproawadza holodecki w XXIII wieku, na sto lat przed ich wynalezieniem? Miodzio... A co do kradzieży - jest ona raczej pewna zważywszy, że: dwunastolatek na 100% nie ma prawa posiadać samochodu, nie ma prawa go prowadzić, a gdyby miał nie uciekał by przed policjom.

Atak na marginesie, to nie każde zniszczenie mienia jest aktem wandalizmu. Jesli jest to przypadek, to nie ma mowy o wandalizmie, a jedynie o nieumyślnym spowodowaniu szkody materialnej.

Czysta semantyka. Dla mnie zniszczenie mienia - umyślne czy nie - jest naganne i musi się spotkać z określonymi konsekwencjami zaś sprawców powinno nazywać się po imieniu. Zresztą pseudo-Kirk kradnąc samochód i jadąc nim w stronę przepaści, musiał wiedzieć czym skończy się jego mała przygoda...

Podsumowanie: wszystko, co piszą Twoi oponenci,wlatuje Ci enterem, a wylatuje escapem.Powtarzasz jak papuga te same argumenty,ignorując kompletnie fakt, że dawno zostały obalone.

Wybacz ale to już bzdura! Nikt nie jest w stanie udowodnić do tej pory jakobym mylił się co do oceny $tar Treka Abramsa. Bo co udowodniliście:, że film J.J'a nie będzie kalką Gwiezdnych wojen i filmów, superboheterskich, że powiela najgorsze schematy zaczerpnięte z ENT i NEM- o czym pisał również niedawno Delta -, że stawia na efekciarstwo i niszczy trekowy idealizm? Wybacz nawet gdyby sto razy napisać, że tak nie jest, nie zmieni to faktu, że w zwiastunie tak właśnie to wygląda! Skoro zaś już zarzucasz mi samopowtórzenia - chodź gdybyś nie zauważyła pojawiły się w tej dyskusji również nowe wątki - pragnę jeszcze raz znaznaczyć: ja przynajmniej opieram się w swoich dywagacjach na tymco widziałem w zwiastunie, Madame Picard zaś np. posiłkuje się chyba najwyraźniej jedynie swoją wyobraźnią. Bo do teraz nie wiem z jakiego frakmentu zwiastuna wywnioskowała, że nowy film musi traktować o przyjaźni Kirka i Spocka?
Eviva
Użytkownik
#98 - Wysłana: 30 Mar 2009 19:43:43
Odpowiedz 
Picard
Dla mnie zniszczenie mienia - umyślne czy nie - jest naganne i musi się spotkać z określonymi konsekwencjami zaś sprawców powinno nazywać się po imieniu

Dla Ciebie, ale dla prawa niekoniecznie. Nazywasz dzieciaka złodziejem i wandalem przed udowodnieniem mu czegokolwiek. Jesteś jak purytański kaznodzieja, który grzmi, że babka ma nieślubne dziecko, a nie dostrzega faktu, że została zgwałcona. Wciąż mamy ten sam problem - uważasz swoje zdanie za obowiązujące uniwersalnie.

Bo do teraz nie wiem z jakiego frakmentu zwiastuna wywnioskowała, że nowy film musi traktować o przyjaźni Kirka i Spocka?

Bo to wywnioskowała nie z trailera, a z przecieków do prasy. Których Ty pewnie nie czytasz, by się nie denerwować.
Delta
Użytkownik
#99 - Wysłana: 30 Mar 2009 19:43:55
Odpowiedz 
Madame Picard
Nie ma czegoś takiego jak "wrodzony charakter" (...)

Przecież nie mówię, że człowiek się w ogóle nie zmienia, tylko, że pewnych cech charakteru nie jest w stanie przeskoczyć. Nie są one wrodzone, z tego co słyszałem to kształtują się we wczesnym dzieciństwie, ale później już są cechami stałymi. Generalnie. Bo oczywiście zdarza się tak, jak piszesz, że ktoś pod wpływem bardzo silnych przeżyć diametralnie zmienia swoje postępowanie. Ale do tego są potrzebne właśnie te silne przeżycia i to w dużej dawce, bo większość z ludzi, może i większość z nas, coś silnie przeżyło, może nawet i tragedie, ale nie było to w stanie zmienić ich charakteru z jednej skrajności w drugą. Charakter okazał się w tych wypadkach silniejszy, mógł ulec jakiejś modyfikacji, ale jego zakorzenione podstawy na ogól są nie do zmiany. Zresztą nieraz przecież mówi się, że ktoś ma do czegoś wrodzone predyspozycje (nawet Spock tak mówi o Kirku w ST II ). IMHO nie mówi się tak bez przyczyny i tego się nie da wykorzenić. Dlatego albo jest się dobrym materiałem na coś albo się nie jest. Kirk rozrabiający tak jak chyba wszyscy w jego wieku to nie to samo co Kirk wszczynający burdy.

A jeśli nie zobaczymy, to do wędzarni z Abramsem .



Za to, że pokazał legendę Gwiezdnej Floty wdającą się w barową bójkę.

1. Ja nie miałem pretensji do Abramsa o to, że Kirk z kimś się pobił. Mi chodzi o motyw.
2. O tym, że Picard wdał się w bójkę w barze wiadomo niemal od początku TNG.

Zresztą nie wątpię, że wykazalibyście się dużą kreatywnością w wymyślaniu powodów .



I odnoszę nieodparte wrażenie, że głównym powodem jest to, że ta pierwsza znalazła się w inkryminowanym ST XI, a ta druga miała szczęście znaleźć się w TNG .

Jak mówiłem, dla mnie ważne są motywy. Nie mówię, że Picard był święty. Prawdopodobnie znalazłby sposób na uniknięcie bójki, gdyby nie to, że był bardziej wyrywny gdy był młodszy. Ale to jest właśnie przykład zmiany pod wpływem przeżyć i doświadczeń. Zaś różnica pomiędzy Picardem a Kirkiem Abramsa jest taka, że Picarda sprowokowano a Kirk dobierał się do napotkanej dziewczyny. To dwie różne motywacje i ta Kirka nie jest czymś co można by chwalić. Nie bardzo da się też zrzucić na młodzieńczy wiek, chyba, że... no właśnie chyba, że młody Kirk miał taki charakter. A tego IMHO żadne mordobicie nie wyleczy.

Eviva
I niech mi ktoś jeszcze powie, że z rozwydrzonego nastolatka nie może wyrosnąć porządny człowiek, jeśli z jakiegoś powodu opamięta się w porę!

Ależ może, zdarzają się takie wypadki. Tylko, że to co z tego rozwydrzonego dzieciaka wyrasta w dużym stopniu zależy od rozmiarów tego rozwydrzenia. No i niekoniecznie musi trafić akurat do Floty.

Picard
Nie wiem czy miałaś kryminalną przeszłość, ale gdyby tak było założę się, że drogę do pewnych zawodów miała byś wobec tego zamkniętą.

Niestety, o ile się orientuję to nasze kochane prawo nakazuje wymazać kartotekę nieletniego gdy staje się pełnoletni. Można być nawet mordercą i ma się czyste konto w momencie uzyskania pełnoletności.
Picard
Użytkownik
#100 - Wysłana: 30 Mar 2009 21:21:45
Odpowiedz 
Madame Picard

W czym Jacek Soplica ma być lepszy od Jamesa Tiberiusa?

W niczym. Przy czym zapytaj się bibliofila bądź polonisty jakby zareagowali gdyby w ekranizacji Pana Tadeusza Jacek Soplica nigdy nie został księdzem Robakiem i zamiast nawoływać do sprzyjania Napoleonowi był zagorzałym Rusofilem? Ciekawe czy taka zmiana w charakterze i ogólnym image tej postaci spodobała by się miłośnikom twórczości Mickiewicza?

a bójka Picarda nie jest sprzeczna ze "wszystkim, co o tej postaci wiemy". I odnoszę nieodparte wrażenie, że głównym powodem jest to, że ta pierwsza znalazła się w inkryminowanym ST XI, a ta druga miała szczęście znaleźć się w TNG

Ja tam lubię filmy za to jakie są i co sobą reprezentują, a nie za to jaki noszą tytuł. Bójka Picarda i pseudo_kirka to zwyczajnie nie to samo i nikt z Was nie potrafi udowodnić aby było inaczej.

Eviva

Nazywasz dzieciaka złodziejem i wandalem przed udowodnieniem mu czegokolwiek

Jeśli już powołujesz się na obecnie obowiązujące prawo, to pokaż mi gdzie w nim jest zapisane, że 12 latki mogą posiadać i prowadzić samochody? I Ty twierdzisz, że cokolwiek mi udowodliliście i obaliliście moje tezy - za pomocą takich argumentów, że dzieciak nie jest ani złodziejem ani wandalem, bo na pewno 12 mogą mieć w przyszłości samochody i mogą bezkarnie uciekać nimi przed policją oraz niszczyć je zrzucając z przepaści?




Wciąż mamy ten sam problem - uważasz swoje zdanie za obowiązujące uniwersalnie

Rzeczywiście mamy pewien problem - nie piszesz tego co czytam! Nie raz bowiem pisałem o tym, że wszystko co głoszę w kwestii Abramsa to wyłącznie moje zdanie i moje wnioski. Może błędne, ale w obecnej chwili przekonany jestem o ich słuszności - tak jak zapewne Wy wielbiciele J.J'a o słuszności swoich.
Eviva
Użytkownik
#101 - Wysłana: 30 Mar 2009 21:39:58
Odpowiedz 
Picard
Bójka Picarda i pseudo_kirka to zwyczajnie nie to samo i nikt z Was nie potrafi udowodnić aby było inaczej.

Ty też nie potrafisz udowodnić, że to nie to samo, mamy wiec pat.

Rzeczywiście mamy pewien problem - nie piszesz tego co czytam!

Ależ czytam. Na swoje nieszczęście. I nie jestem wielbicielką JJ'a. Przeciwnie,jestem trochę przerażona, ale mam zaufanie - nie do niego ani do jego piesków - lecz do Nimoya, który niejednokrotnie odrzucał propozycję powrotu do roli Spocka i udziału w TNG oraz DS9, a tu zdecydował się pomóc. I do Roda Roddenberry, który jest ostatnią osobą, pragnącą spaprania tego,co stworzył jego ojciec. Wierzę ich słowom, że to będzie dobre.
Madame Picard
Moderator
#102 - Wysłana: 30 Mar 2009 21:55:32 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Nikt nie jest w stanie udowodnić do tej pory jakobym mylił się co do oceny $tar Treka Abramsa.
Bo nikt poza Tobą nie widział jeszcze tego filmu. Ciężko jest udowodnić, że coś jest / czegoś nie ma w filmie, którego jeszcze się nie widziało.

stawia na efekciarstwo
Bo, jak wiadomo, prawdziwy Trek powinien być nudny jak śledź i rozgrywać się w styropianowych dekoracjach. Tylko taki entourage gwarantuje głębię myślenia.

niszczy trekowy idealizm
Zwłaszcza dowodząc, że można zmienić się na lepsze . Bo jak również wiadomo, porządny bohater filmu czy książki nie powinien zmieniać się w ogóle. Takie założenie jest zresztą nieodzownym gwarantem kanonicznej trekowej nudy.
Ludzie są poza tym niezmienni, to też powszechnie wiadomo.

Bo do teraz nie wiem z jakiego frakmentu zwiastuna wywnioskowała, że nowy film musi traktować o przyjaźni Kirka i Spocka?
Bo to wywnioskowała nie z trailera, a z przecieków do prasy
Na przykład .
IMO trailery zapowiadają film, który będzie opowiadał o losach dwóch ludzi od kołyski po wiek młodzieńczy; pokazywać wydarzenia, które doprowadzą do zasadniczego wyboru ich drogi życiowej.

Ciekawe czy taka zmiana w charakterze i ogólnym image tej postaci spodobała by się miłośnikom twórczości Mickiewicza?
A teraz przeczytaj jeszcze raz mój post, tym razem ze zrozumieniem.
Podałam ten przykład po to, żeby wskazać, że zmiana w osobowości i postępowaniu jest możliwa, a w każdym razie, że w twórczości nie raz się z takim przypadkiem spotykaliśmy. A taką właśnie zmianę ma nam pokazać podobno Abrams.

Delta

Dlatego albo jest się dobrym materiałem na coś albo się nie jest. Kirk rozrabiający tak jak chyba wszyscy w jego wieku to nie to samo co Kirk wszczynający burdy.
Prawidłowe założenie, błędny wniosek .
O tym, czy jest się albo nie jest dobrym materiałem na coś, można się bowiem przekonać tylko tak, że się tym staniemy albo nie. Innymi słowy, nie da się dowieść na papierze istnienia predyspozycji.
Czy prześladujący chrześcijan Szaweł był dobrym materiałem na chrześcijańskiego świętego?
Czy zabijający swego niedoszłego teścia Jacek Soplica był dobrym materiałem na księdza?
Na wypadek, gdybyś chciał powiedzieć, że to wymyślone przykłady, to chciałam zauważyć, że Kirk też.

I niniejszym ogłaszam ze swej strony stanowczy EOT co do ST XI.
Mam wrażenie, że wszystko zostało już powiedziane, że czytam po raz dziesiąty to samo i piszę po raz dziesiąty to samo. Kręcimy się w kółko i kręcić się będziemy aż do maja. A na razie przerzucamy się domysłami. I to się robi coraz bardziej jałowe i bez sensu.

Miłej dyskusji, everybody .
Picard
Użytkownik
#103 - Wysłana: 30 Mar 2009 22:00:21
Odpowiedz 
Eviva

Ty też nie potrafisz udowodnić, że to nie to samo, mamy wiec pat.


Nie chce mi się ,,miądlić" tego samego po raz kolejny więc pozwól, że zacytuje Delte
: rawdopodobnie znalazłby sposób na uniknięcie bójki, gdyby nie to, że był bardziej wyrywny gdy był młodszy. Ale to jest właśnie przykład zmiany pod wpływem przeżyć i doświadczeń. Zaś różnica pomiędzy Picardem a Kirkiem Abramsa jest taka, że Picarda sprowokowano a Kirk dobierał się do napotkanej dziewczyny. To dwie różne motywacje i ta Kirka nie jest czymś co można by chwalić.
Ale pewnie dla wszystkich zwolenników Abramsa to nie ma znaczenia. Tylko nie wiem czy takie wasze wnioski formułowane są z przekonaniem czy też może twierdzicie coś na przekór sobie bo macie aż taką wielką wiarę i nadzieje, że jednak nowy film będzie dobry, że ignorujecie wszystko co zdaje się temu przeczyć?

Wierzę ich słowom, że to będzie dobre.

Czyli tak jak pisze: chcesz wierzyć i dlatego ignorujesz to co nie przystaje do twoje wizji nowego filmu.

Delta

Niestety, o ile się orientuję to nasze kochane prawo nakazuje wymazać kartotekę nieletniego gdy staje się pełnoletni. Można być nawet mordercą i ma się czyste konto w momencie uzyskania pełnoletności

To jest już chore, ale mniema, że jednak w prawie idealnej przyszłości ST - chodź i to Abrams może zmienić - takich kuriozów nie ma.
kordian
Użytkownik
#104 - Wysłana: 31 Mar 2009 09:51:26
Odpowiedz 
Fanatyzm w każdej postaci jest złem.

Ja nie rozumiem co to za głupia dyskusja ciągle. Po co przekonywać Piccarda, że wszystkie jego wnioski są wyssane z palca?

Teraz nawet jakby dobry film trekowy wyszedł spod skrzydła JJA to on i tak będzie twierdził, że to chłam i basta.

Jeśli film będzie dziadowski to przyznamy mu rację, jeśli będzie kapitalny, to on racji nam raczej nie przyzna.

A tłumaczeni różnych scen może być i kretyńskie i sensowne.

Co do formy, kolorów itp to owszem. Czerpią ciut z nowoczesnego kina typu superherosmovies, transformers itp, ale pod względem wizualnym te filmy są doskonałe, więc czerpią z dobrych źródeł.

Czepianie się kolorów skafandrów to głupota i czepialstwo.

Auto raczej nie jest 300 letnim pojazdem. nie sądzę, aby jakikolwiek dziś samochód przerwał 300 lat bez rdzy. Zapewne to "replika". Może w środku siedzi silnik na antymaterie, a specyficzny dźwięk jest tylko ku uciesze prowadzącego przez głośniki wydawany.

czerwone potwory już ktoś mądrze tłumaczył.

W treku zawsze była masa kretynizmów (ino niezauważanych przez fanatycznych trekkerów).

Byłą masa złych odcinków, i kilka (w sumie dla mnie dwa) beznadziejnych filmów.

Ten na który czekam z utęsknieniem wygląda na nowocześnie zrealizowaną historię dwóch osób ich ewolucję. Bardzo mnie ciekawi jak z emocjonalnego Spoka zrobią "sztywniaka" z TOSu. Potem, w TMP Spok "sztywniakiem" był znowu, ale już w następnych odcinak "sztywniactwo" zostało bardzo zredukowane.

Historia Treka nie jest jednolita. Bohaterowie czasem zachowują się inaczej niz w innych odcinkach.
Picard
Użytkownik
#105 - Wysłana: 31 Mar 2009 10:03:45
Odpowiedz 
Madame Picard

Zgadzam się z Tobą całkowicie w jednym: to się robi coraz bardziej jałowe i bez sensu.
Więc ja tylko króciutko i też dam sobie spokój do premiery, albo przynajmniej jakiegoś nowego newsa:
Zwłaszcza dowodząc, że można zmienić się na lepsze

Taaa, szczególnie dowodząc, że ta zmiana - o ile będzie miała wogóle miejsce bo ten pseudo-Kirk kozaczyć może i na Ziemi i później w kosmosie - wyjęta rodem z komiksowej opowiastki dokona się jedynie dlatego, że ktoś będzie za naszego bohatera świecił oczami. Nepotyzm i zaniżanie standardów w niemal idealnej przyszłości - genialnie.

Bo jak również wiadomo, porządny bohater filmu czy książki nie powinien zmieniać się w ogóle. Takie założenie jest zresztą nieodzownym gwarantem kanonicznej trekowej nudy

Jedno pytanie: Ty jeszcze lubisz Treka czy tą twoją do niego sympatie całkiem wyparła chęć cieszenia się filmem Abramsa? Jak dotąd postacie w Treku nie przechodziły jakiś drastycznych metamorfoz ale gdy taką zmianę zaproponował Abrams i okrasił ją toną efektów specjalnych, to nagle jakieś 90% forumowiczów uważa przeobrażenie bohatera za niezbędny element każdej dobrej opowieści. Więc co u licha, dotąd Trek nie był dobrą opowieścią?

Ludzie są poza tym niezmienni, to też powszechnie wiadomo.


A niech nam reżyser rzeczywiście pokaże zmianę zachodzącą w młodym Kirku - taki jest przecież cele prequela, o czym już wyżej pisałem - ale niech to robi w ramach kanonu. Czy to co przedstawi koniecznie musi być sprzeczne z tym co do tej pory wiemy o Kirku, czy musi robić z niego młodocianego łobuza i młodego gniewnego, powielając tym samym nie do znudzenia wytarte schematy?

teraz przeczytaj jeszcze raz mój post, tym razem ze zrozumieniem.
Podałam ten przykład po to, żeby wskazać, że zmiana w osobowości i postępowaniu jest możliwa, a w każdym razie, że w twórczości nie raz się z takim przypadkiem spotykaliśmy. A taką właśnie zmianę ma nam pokazać podobno Abrams.


Ależ ja Cię jak najbardziej zrozumiałem, jednak twoja analogia jest błędna co usiłowałem - najwyraźniej nieudolnie - Ci pokazać. Tak jak zmiana wpisana jest w postać Jacka Soplicy, tak pewna niezmienność jest częścią postaci Kirka. I stąd moja analogia odnośnie tego jak zareagowali by Poloniści czy bibliofile gdyby reżyser ekranizacji Pana Tadeusza potraktował postać księdza Robaka tak dowolnie jak zrobił to Abrams z Kirkiem.
Madame Picard
Moderator
#106 - Wysłana: 31 Mar 2009 11:32:02
Odpowiedz 
Tak sobie jeszcze pomyślałam, że zabawne by było, gdyby się np. okazało, że cała ta scena z autkiem to sen albo marzenie młodego Kirka . W Lost co i rusz pojawiają się takie podpuchy: widzimy, że np. ktoś ginie, a potem się okazuje, że to tylko czyjaś wyobraźnia.
Darklighter
Użytkownik
#107 - Wysłana: 31 Mar 2009 11:35:44
Odpowiedz 


Lecimy tędy.
Picard
Użytkownik
#108 - Wysłana: 31 Mar 2009 13:17:04 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
kordian

Po co przekonywać Piccarda, że wszystkie jego wnioski są wyssane z palca?

Już o tym pisałem: jeśli moje argumenty są wyssane z palca, to Wasze spadły z sufitu, albo Wam się przyśniły. Prosze udowodnij mi gdzie ja się myliłem w ocenie zwiastuna Abramsa? Ale zamiast pisać po raz enty w jaką stronę najwyraźniej ciąży nowy film i jak bardzo będzie on zapewne oryginalny, napisze tylko co zobaczyłem na jednym z paneli komiksu Countdown: łysy Romulanin strzela do swoich przeciwników z zamaskowanego okrętu. Oooo, to całkiem oryginalne i całkiem nie podobne do tego niesławnego filmu:


Teraz nawet jakby dobry film trekowy wyszedł spod skrzydła JJA to on i tak będzie twierdził, że to chłam i basta.

Bzdura! Gdyby J.J'a nakręcił dobry film trekowy chwaił bym go nie mniej niż autorów TNG. Problem w tym, że bym mógł to zrobić Abrams musiał by nakręcić całkiem nowy film, bo szanse na to, że jego obecne ,,dzieło" będzie mogło być dobre istnieją
jedynie wówczas gdyby okazało się, że wszystkie zwiastuny oraz inne informacje to jedna wielka ściema i prawdziwy film wygląda całkiem inaczej.

Co do formy, kolorów itp to owszem. Czerpią ciut z nowoczesnego kina typu superherosmovies, transformers itp, ale pod względem wizualnym te filmy są doskonałe, więc czerpią z dobrych źródeł.

Tylko co w tych filmach poza warstwą wizualną jest godne uwagi? Dla mnie poza efektami nie mają one nic do zaoferowania. Ale jeśli rzeczywiście tylko o efekciarstwo Wam chodzi to rzeczywiście Star Trek XI: Transformers the movie będzie Wam się podobał. Tyle, że to już nie będzie Trek i nie będzie to też dobry film, ale cóż...

nie sądzę, aby jakikolwiek dziś samochód przerwał 300 lat bez rdzy

Już teraz metale można odrestaurować i konserwować tak aby wyglądały jak nowe. Ja np. nie tak dawno w muzeum widziałem rzymskie monety, które odpowiednio zakonserwowane ustrzegły się rdzy. Myślisz, że w przyszłości sztuka konserwacji i renowacji nie posunie się na przód tylko zostanie zapomniana? To jak Picard mógł oglądać Phoenixa w muzeum?

Czepianie się kolorów skafandrów to głupota i czepialstwo

Mi rozchodzi się o to jakim wydźwięk i stylistykę ma dzięki temu scena skoku ze spadochronem ,,mędrcze". I sam przyznałeś mi racje, że stylistyka filmu przypomina superheromovie a teraz mądralo udajesz, że nie wiesz o co chodzi...
A to, że w Treku pojawiały się od czasu do czasu pewne kretynizmy, to nie powód aby pojawiały się one nadal i to w znacznie większym stężeniu niż to miało miejsce do tej pory.

Darklighter

Lecimy tędy

Tyle, że The Hero with a Thousand Faces Campbell'a - bo chyba on opisywał podobne do zamieszczonych przez Ciebie schematy, czego pewien nie jestem bo wspomnianej książki nie czytałem - był jedną z inspiracji dla Star Wars. Dla Gwiezdnych wojen nie do Star Trek'a, którego popularność na dobre zrodziła się na kontrze wobec SW. A teraz Abrams chce wsadzić Treka do tego samego wora, w którym tkwią Star Wars. Owszem Trek odwoływał się nie raz do pewnych motywów przewijających się wcześniej w literaturze czy filmie - np. motywy Ahab'a z Moby Dicka są zbliżone do motywacji Picarda w First Contact czego autorzy tego ostatniego jak najbardziej są świadomi i nawet powołują się na tą alegorie w wiadomej scenie swojego filmu - ale w zasadniczej swej naturze był oryginalny. A Wy teraz cieszycie się, że ta oryginalność zniknie zastąpiona MCdonaldyzacją w wydaniu Abramsa. Nie rozumie Was i szczerze powiem odrobinę jest mi szkoda, że fani Treka tak podchodzą do tematu.
Domko
Użytkownik
#109 - Wysłana: 31 Mar 2009 13:20:41
Odpowiedz 
Gdyby tylko film Abramsa, chcąc mieć głębię psychologiczną, był tak poprowadzony jak "Gran Torino", to bym się pewnie zachwycił. Ale to inne kino, a Abrams to, niestety, efekciarz hollywoodzki, który niewiele ma do opowiedzenia.
Darklighter
Użytkownik
#110 - Wysłana: 31 Mar 2009 13:54:49
Odpowiedz 
ale w zasadniczej swej naturze był oryginalny.

Nie aż tak bardzo jak Ci się wydaje. Jak każda opowieść o ludziach nietypowych ma cechy, które pojawiały się wcześniej.

Koncepcje Campella były dalej rozwijane (David Adams Leeming, Phil Cousineau) i każdy kto spojrzy te analizy i podstawi je pod treka łatwo zauważy jak trek się w nie wpasowuje, np:
Mythology: The Voyage of the Hero (David Adams Leeming)

1) Miraculous conception and birth (symbolika: Kirk rodzi się wśród gwiazd, unika śmierci)
2) Initiation of the hero-child (koniec niewinności, scena w barze - Kirk, Spock - zobaczymy, ale coś chyba było w trailerze - child of two worlds, itp.)
3) Withdrawal from family or community for meditation and preparation (Spock i medytacje TMP, Kirk, Spock i wielu innych w Akademii)
4) Trial and Quest (przygody z seriali i filmów)
4) Death (Spock - TWOK, Kirk -Generations, sceny w których Picard, Data, Janeway się poświęcają)
5) Descent into the underworld (Kirk w Nexusie - Generations)
6) Resurrection and rebirth (Spock - STIII, Kirk - Generations, Picard/Janeway - przy "odkręcaniu" linii czasowej/testach Q, Data w ciele drugiego androida)
7) Ascension, apotheosis, and atonement (Kirk - Generations)

Oczywiście można tu podstawiać i inne filmy: Matrixa, Lotr, Narnię, itp.

Nie rozumie Was i szczerze powiem odrobinę jest mi szkoda, że fani Treka tak podchodzą do tematu.

Jako nie fan, doradzę Ci coś: więcej czytaj, mniej oglądaj.

Polecam to:
http://books.google.com/books?id=jdvByVvrzE0C&pg=P A57&lpg=PA57&dq=star+trek+monomyth&source=bl&ots=Q 6EKgEiBui&sig=yxe7kTNSZBxPv0i9jAzoU8cBYTI&hl=en&ei =R__RScL2MJiTsAawydClBA&sa=X&oi=book_result&resnum =1&ct=result#PPA62,M1 - trochę "nudne" dla niektórych może się okazać....
Pah Wraith
Użytkownik
#111 - Wysłana: 31 Mar 2009 15:20:33
Odpowiedz 
Nooo, widzę, że mamy tu samych ekspertów od otworzenia struktur historii filmowych. Że też Was jeszcze nie ma na rynku scenopisarskim. Przecież przy takiej dozie znawstwa z pewnością Wasze scenariusze zakwitną na ekranach kin nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Do dzieła!

Domko
Ale to inne kino, a Abrams to, niestety, efekciarz hollywoodzki, który niewiele ma do opowiedzenia.

Pragnę gorąco zwrócić uwagę na fakt, że to nie Abrams pisał scenariusz do tego filmu.

Picard
Widzę że dołączyłeś do elitarnego klubu jedynych prawdziwych, niekomercyjnych Fanów Treka. Gratuluję.
Picard
Użytkownik
#112 - Wysłana: 31 Mar 2009 19:11:00 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Pah Wraith

Nooo, widzę, że mamy tu samych ekspertów od otworzenia struktur historii filmowych. Że też Was jeszcze nie ma na rynku scenopisarskim. Przecież przy takiej dozie znawstwa z pewnością Wasze scenariusze zakwitną na ekranach kin nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Do dzieła!

Jeśli mowa o tym co pisze ja i Domko to szczerze, daruj sobie, bo to co w tej chwili piszesz nie jest ani miłe wobec nas, ani - tym bardziej sensowne -, ,,argument": ,,jeśli dany film czy książka ci się nie podobał to napisz coś lepszego" oscyluje na poziomie piaskownicy. Rozumując w ten sposób nie można oceniać nikogo i niczego, bo w końcu samemu nie zrobiło by się tego lepiej -, że piłkarze grają jak noga? To wyjdź na boisko i zagraj lepiej! Że zupa za słona? To ugotuj lepszą! Itd, itp. Litości Pah, nikt z nas nie musi mieć talentu w danej dziedzinie by móc się wypowiadać co mu się podoba a co nie. Ja osobiście - prócz kliku niedokończonych fan-fików z lat liceum - nie napisałem niczego i nie mam ambicji by ,,żyć z pióra" ale czy oznacza to, że mam się w pas kłaniać każdemu zawodowemu scenarzyście -tylko dlatego, że jest zawodowcem- i zachwycać się każdym gniotem, który usiłuje mi on wcisnąć?

Darklighter

Miraculous conception and birth (symbolika: Kirk rodzi się wśród gwiazd, unika śmierci)

W filmie Abramsa ma się rozumieć?

Initiation of the hero-child (koniec niewinności, scena w barze - Kirk, Spock - zobaczymy, ale coś chyba było w trailerze - child of two worlds, itp.)

Czyli rzeczywiście analizujesz film Abramsa - de facto tez musiałeś go widzieć, podobnie jak ja! A ja sądziłem, że podasz mi jakieś przykłady z wcześniejszych Treków na poparcie swoje tezy... A jeśli już o tym końcu niewinności mowa: mam wrażenie, że będzie on miał miejsce albo wcześniej - śmierć ojca Kirka - albo później: kiedy to jego mentor kapitan Pike poleci na łono Abrahama. Takim momentem końca niewinności była np. scena śmierci rodziców Bruce'a Wayna w Batman begins - i po raz kolejny widać skąd ściąga Abrams.

Withdrawal from family or community for meditation and preparation (Spock i medytacje TMP, Kirk, Spock i wielu innych w Akademii)

OK, ale ten schemat nie jest ani tak oczywisty i wytarty jak młody buntownik, relacje: mentor-uczeń oraz przemiana w stylu: od zera do bohatera. To raz. Dwa: medytacje Spocka, nie były sprzeczne z jego charakterem, wręcz przeciwnie ładnie ten wątek ładnie przedstawił tą postać, a cała scena pokazana w TMP a rozgrywająca się na Wolkanie ma naprawdę ciekawy, nieziemski klimat - od muzyki przewijającej się w tle, poprzez niesamowitość prezentowanego miejsca, aż po to co w owej scenie zostało powiedziane- , to nie to co bójki w barze o dziewczynę.

Trial and Quest (przygody z seriali i filmów)

Tego to już zwyczajnie nie rozumie. Takim trailem i questem mogła być wyprawa Froda i Sama do Mordoru ale jakim żeby nazwać w ten sposób przypadki ludzi, którzy zwyczajnie wykonują swoją pracę, tj. oficerów gwiezdnej Floty. Poza tym reguła ta o tyle nie ma tu zastosowania, że o ile w przypadku utworów typu ,,quest" bohater poprzez swoją podróż i próbą, którym w jakiej trakcje jest poddawany staje się inną niż pierwotnie sobą - widać to na przykładzie Froda czy Luke'a Skywalkera. Star Trek nigdy nie zaliczał się zaś do utworów typu ,,quest", jako iż postacie w nim prezentowane, nie zmieniały się wcale, bądź jedynie nieznacznie - o czym była już nie raz mowa w tym temacie. Trek zalicza się do kategorii utworów, gdzie widz przywiązuje się do postaci taką jaką ona jest i nie tyle liczy na zmianę w jej charakterze i wgłębienie się w jej psychikę co chce przeżywać jej przygody. Dobrym przykładem takich filmów jest seria o Jamesie Bondzie - gdzie wręcz określone cechy a nawet nawyki bohatera stały się jego znakiem rozpoznawczy, jak Martini z wódką wstrząśnięte nie mieszane, elegancie ubrania, czy nieokiełznany pociąg do kobiet - czy o przygodach Indiany Jones'a - gdzie bohater przez lata ubiera się tak samo, z legendarnym kapeluszem na czele, wciąż podejmuje się podobnych misji i wciąż romansuje z przedstawicielkami płci przeciwnej. Tak więc czasami to nie zmiana w image postaci ale właśnie jej niezmienność przemawia do widowni i przyciąga ją do kin.

Death (Spock - TWOK, Kirk -Generations, sceny w których Picard, Data, Janeway się poświęcają)

Śmierć nie jest jednak stałym elementem ST i w przeciwieństwie do większości utworów heroicznych bywa ona niekiedy ostateczna. Np. zgon Tashy Yar czy śmierć Ziel. Nie zawsze też śmierć ta ma sens i nie zawsze służy większemu celowi - w dwóch wymienionych przypadkach była wręcz bez sensowna, a co za tym idzie jaszcze bardziej okrutna. A czasami nawet jeśli nieborak wróci do życia - jak np. Neelix - jego powrót nie odbywa się w glorii chwały, nie służy wypełnieniu przez zmartwychwstałego żadnej wzniosłej misji, a wręcz przeciwnie, podważa jego dotychczasową wiarę i z tego tytuł staje się dlań źródłem problemów, których nie uświadczy heros z prozy fantasy.

Descent into the underworld (Kirk w Nexusie - Generations)

Trochę za bardzo chyba rozszerzasz definicje zaświatów - Kirk żył, miał się dobrze, przebywał jedynie w miejscu nie dostępnym innym ludziom, którzy w dodatku nie szukali go gdyż rzeczywiście uznali go za zmarłego.

Resurrection and rebirth (Spock - STIII, Kirk - Generations, Picard/Janeway - przy "odkręcaniu" linii czasowej/testach Q, Data w ciele drugiego androida)

Co do Spocka - racja. Co do Picarda i Jeaneway - nie wiem o czym mowa? Kirk - sprzeciw, on naprawdę nie umarł więc nie mógł zmartwychwstać. Data - nie odrodzi się w ciele B4, tak jak Curzon Dax, nie odrodził się w ciele Jadzi Dax, a ta z kolej nie odrodziła się w ciele Ezri. Tak jak każdy kolejny Trill ma wspomnienia i zna przeżycia poprzedniego nosiciela symbionta, ale nie jest tą samą osobą, która nosiła uprzednio symbiont, tak, też B4 miał by wspomnienia Daty, ale by nim nie był.

Ascension, apotheosis, and atonement (Kirk - Generations)

Ale Kirk umiera pod koniec Generations do żadnego raju nie wstępując - i nawet nie ma zbyt okazałego pochówku więc nie można mówić o apoteozie -więc o co Ci chodzi?

Jako nie fan, doradzę Ci coś: więcej czytaj, mniej oglądaj.

Czytam, czytam i to książki, które nie konieczne powielają wytarte schematy, Zresztą już dawno byłem zdania, że zamiast kolejnego kitowego filmu wszechświat Treka powinien przenieść się do świata literatury.
Delta
Użytkownik
#113 - Wysłana: 31 Mar 2009 19:21:21
Odpowiedz 
Picard
też B4 miał by wspomnienia Daty, ale by nim nie był.

Co zresztą Data podkreślał w Nemesis.
Pah Wraith
Użytkownik
#114 - Wysłana: 1 Kwi 2009 13:01:28
Odpowiedz 
Picard
,,argument": ,,jeśli dany film czy książka ci się nie podobał to napisz coś lepszego" oscyluje na poziomie piaskownicy

Dlatego też nie użyłem go ani razu.
Pozdrawiam.
Domko
Użytkownik
#115 - Wysłana: 2 Kwi 2009 13:32:44
Odpowiedz 
Sorry, ale chyba jednak dałeś to do zrozumienia.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#116 - Wysłana: 5 Kwi 2009 13:34:39
Odpowiedz 
Madame Picard

Tym bardziej, że w późniejszych losach Kirka widzimy tę ciemną stronę. Zmiana zaś w przypadku Kirka polega na tym, że do jakiegoś magicznego momentu ciemna strona dominuje nad jasną, a później jasna nad ciemną. Mam nadzieję, że ten magiczny moment, tę alternację właśnie zobaczymy w ST XI.

Jakoś mi się skojarzyło z Kmicicem. Otóż Kirk może nie był najlepszym materiałem na kapitana, ale jedna jego cecha była na wagę złota jeśli chodzi o kogoś kto dowodzi ludźmi zamkniętymi w blaszanej puszce daleko od domu. Kirk praltycznie zawsze szybko reagował na zmieniającą się sytuację- może nie zawsze reakcja na bodźce była "prawidłowa" no ale cóż - ludzie którzy wyrywają znane z nieznanego raczej nie maja komfortu czerpania z doświadczenienia.
Eviva
Użytkownik
#117 - Wysłana: 5 Kwi 2009 13:48:59
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

W życiu ideały są nieosiągalne. Kirk miał swoje wady, ale zawsze jakoś znalazł wyjście z sytuacji, a za swoja załogę gotów był oddać życie. Jak na swoje czasy był najlepszy - czego chcieć więcej?
Delta
Użytkownik
#118 - Wysłana: 5 Kwi 2009 14:15:12
Odpowiedz 
Eviva
Jak na swoje czasy był najlepszy

I to chyba najistotniejsza kwestia -jak na swoje czasy. Janeway powiedziała raz, że w jej czasach takich jak Kirk wywalono by z Floty. Widać w czasach Kaśki i Picarda popyt na kowboi znacznie się zmniejszył.
Eviva
Użytkownik
#119 - Wysłana: 5 Kwi 2009 14:49:38 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Delta

Deltu, kwiatuszku. Każdy musi pasować do swoich czasów, także kapitan statku. Trudno porównywać generała Neya z generałem Andersem na przykład. Trudno też robić zarzut Kirkowi, że pasował do swoich czasów, bo niby do jakich miał pasować?
Delta
Użytkownik
#120 - Wysłana: 5 Kwi 2009 14:53:23
Odpowiedz 
Eviva
Trudno też robić zarzut Kirkowi, że pasował do swoich czasów, bo niby do jakich miał pasować?

Przecież nie czynię z tego zarzutu. Tak tylko mi się to przypomniało i chyba coś w tym jest. Flota z czasów Picarda trochę różni się od tej z czasów Kirka. Abrams zaś zrobi jeszcze jedną różną od obydwu poprzednich (i to już jest zarzut).
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Trailer Nr. 3

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!