USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Komiks opowiadający historię Nero. Star Trek: Countdown
 Strona:  ««  1  2  3 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#61 - Wysłana: 25 Kwi 2009 22:33:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

w FC bardzo podobało mi się jak pokazali jak Zefram Cochrane pod wpływem ludzi Rikera stał się lepszym człowiekiem

Zakład, że podobnie "ucywilizuje" się na naszych oczach pod wpływem 1. okoliczności, 2. wiedzy o tym, kim było jego "przyszłe ja"?

od czasu FC wszystkie trekowe produkcje kładą coraz większy nacisk na akcje. Nie bez podstaw więc uważam rok 1996 za datę graniczną, po której Trek zaczął się na psuć. FC więc - jak dla mnie - był dobrym filmem ale jego sukces paradoksalnie przyczynił się do obumierania tego co najważniejsze w ST i ostatecznie do śmierci sagi jaką znamy.

Cóż, w dużym stopniu racja. Ale podobnie było po sukcesie TWoK, bo to też był dobry, rozrywkowy film, który narzucił bardziej rozrywkowe oblicze Trekowi. Ale potem nastał wszak TNG, i tendencja się odwróciła.

Dodajmy tu, że FC był dobry jako rozrywka, klimatyczny, b. interesujacy scenograficznie - pod tym względem chyba najlepszy od czasów TMP, i nawet w należytym stopniu trekowaty, ale zawodził jako autentyczna SF (wątek budowy Phoenixa jak już pisałem) i poczynał sobie nader swobodnie z kanonem (przeniesienie miejsca urodzin Cohrane'a i zepsucie jednej z największych Trekowych legend - Borga). Dokonał też - typowego dla space oper - skurczenia wszechświata - czemu akurat Pierwszy Kontakt z Wolkanami był dokonany w okolicach Ziemi, i dlaczego zaszedł tak gładko?

Tym niemniej za jedno (poza robiącą wrażenie stroną plastyczną) ma u mnie plusa - był ponoć pierwszym poststarwarsowym filmem SF pokazującym, że w kosmicznej próżni nie ma kierunków w ziemskim znaczeniu (tak, ta scena z kosmonautami "głową w dół").
Picard
Użytkownik
#62 - Wysłana: 26 Kwi 2009 01:00:27 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__

Zakład, że podobnie "ucywilizuje" się na naszych oczach pod wpływem 1. okoliczności, 2. wiedzy o tym, kim było jego "przyszłe ja"?


Nie twierdze, że nie ale czy tak czy inaczej pan C. zmienił się na lepsze dzięki wpływom ludzi z przyszłości. Inna sprawa, że też ciekawe jest jak ja czy Ty byśmy zachowali się gdybyśmy dowiedzieli się, że jakimś cudem odegramy w przyszłości znaczną rolę w historii ludzkości? To też daje do myślenia. Nie wiem natomiast czy nowy po nowym filmie będzie można myśleć o czymkolwiek poza tym jak bardzo go sknocili. Ciekawe jest zresztą, że większość nie trekowych recenzentów dobrze się o nim wypowiada co skłania mnie do następujących przemyśleń: czy kino amerykańskie rzeczywiście już tak dalece się zdegenerowało, że ktoś wogóle rozważa uznanie filmu z ,,inteligentnymi" tekstami o sexie ze zwierzętami i o wymiotowaniu za dobry projekt, i dwa: czy w tym nowym filmie rzeczywiście nie ma nic dla fanów, skoro podniecają się nim ci, którzy dotąd sagą się nie interesowali?

Cóż, w dużym stopniu racja. Ale podobnie było po sukcesie TWoK, bo to też był dobry, rozrywkowy film, który narzucił bardziej rozrywkowe oblicze Trekowi. Ale potem nastał wszak TNG, i tendencja się odwróciła.

Jednak FC sporo się od TWOK różnił - w komentarzach do Pierwszego kontaktu, jakie znaleźć można na płycie z filmem, jego twórcy mówią jak bardzo było nie trekowe pokazanie ich bohaterów z ,,biegających" z karabinami i, że nawet w najbardziej dotąd nasyconym akcją Gniewie Khana mielismy do czynienia jedynie z pojedynkami okrętów.
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 26 Kwi 2009 01:19:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Ciekawe jest zresztą, że większość nie trekowych recenzentów dobrze się o nim wypowiada co skłania mnie do następujących przemyśleń: czy kino amerykańskie rzeczywiście już tak dalece się zdegenerowało, że ktoś wogóle rozważa uznanie filmu z ,,inteligentnymi" tekstami o sexie ze zwierzętami i o wymiotowaniu za dobry projekt, i dwa: czy w tym nowym filmie rzeczywiście nie ma nic dla fanów, skoro podniecają się nim ci, którzy dotąd sagą się nie interesowali?

Widzisz. Kłopot w tym, że zgadzam się z tym co mówił Confused Matthew o tym, że ST powinien (jak kiedyś TOS czy TNG) mieć siłę przyciągania "zwykłych ludzi" i czynienia ich fanami. Film/serial kręcony tylko dla fanów szybko się degeneruje i zaczyna "zjadać własny ogon". Prawda jest natomiast taka, że Trek zbyt często adresowany był tylko do fanów: praktycznie wszystkie filmy, począwszy od ST II (ba, TMP w oczach nie-fana też nieco straci, bo nie-fana nie podnieci Enterprise-pierwszy-raz-na-dużym-ekranie) i wszystkie nowsze seriale począwszy od DS9. W związku z tym marzyła mi się chwila, gdy epigoni odzyskają odwagę Roddenberry'ego - odwagę sięgania do normalnych ludzi, którzy o ST dotąd nie słyszeli. Inna rzecz, że pierwszą próbą wykonaną w tym kierunku był ewidentnie sknocony NEM, a druga (na ile mogę ją ocenić) też nie nastraja zbyt optymistycznie.

Prawda jest natomiast brutalna: dobry Trek powinien zarówno docierać do zwykłej publiczności filmowo-telewizyjnej, a przynajmniej części jej inteligentniejszej części, jak i zadowolić fanów. Zadowolić, idąc nawet wbrew ich oczekiwaniom, tak jak TNG, który zawiódł fanów oczekujących powtórki z TOSu, ale wyznaczył nowe standardy. (Dlatego zresztą popierałem inicjatywy Straczynskiego czy Sawyera - oni też mieli odwagę iść pod prąd, nie gubiąc przy tym tego co było duchem Treka. I obaj odnieśli sukces - B5 w oczach niektórych wyprzedził nawet Treka, którego miał być prequelem; Starplex zdobył nominacje do Hugo i Nebuli.)

w komentarzach do Pierwszego kontaktu, jakie znaleźć można na płycie z filmem, jego twórcy mówią jak bardzo było nie trekowe pokazanie ich bohaterów z ,,biegających" z karabinami i, że nawet w najbardziej dotąd nasyconym akcją

To prawda (i pierwszy krok w kierunku strzelanin-i-ganianin z NEM i ST XI). Tak samo zresztą niepotrzebna była sekwencja "snu w śnie" mająca chyba zakasować sekwencję snu w "Aliens".

Choć TWoK też nie był bez winy - wprowadził do ST coś, czego w nim przedtem nie było - wątki hornblowerowskie i operetkowe mundury (te z TMP nie wszystkim muszą się podobać, ale z pewnością bardziej pasują do statku kosmicznego).
Picard
Użytkownik
#64 - Wysłana: 26 Kwi 2009 03:39:31 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__

Kłopot w tym, że zgadzam się z tym co mówił Confused Matthew o tym, że ST powinien (jak kiedyś TOS czy TNG) mieć siłę przyciągania "zwykłych ludzi" i czynienia ich fanami.

Ja nie widzę w tym kłopotu: jeśli dotrzesz do moich wypowiedzi z lata ubiegłego roku przekonasz się, że stoczyłem wówczas dość długą dyskusje z jednym z forumowiczów - nie pamiętam już czy był to Domko, Delta czy też ktoś inny - na temat tego czy warto w nowym filmie odwoływać się do continuity Treka w tym stopniu w jakim robiono to do tej pory. Ja osobiście opowiadałem się - i nadal opowiadam się - za tym by tego nie robić: sceny, w których w INS czy NEM wspominano np. o wojnie z Dominium nie tylko nie wnosiły nic do akcji filmu ale też i alienowały część ludzi nie zaznajomionych z serialem, nie mówiąc już o tym, że same w sobie były nudne. Ale to, że jestem za nie odwoływaniem się na każdym kroku do continuity, nawet przeżyje drobną i sensowaną zmianę w kanonie - jak np. brak wojen eugenicznych w 1996 czy zmiana miejsca urodzenia Cochrane'a - o tyle jestem całkowicie przeciwny wyrzucaniu kanonu całkowicie do kosza! Nie tędy droga - tym bardziej, że wielu ludzi do Treka przyciąga właśnie wizja wszechświata jaki ów film prezentuje, a tego nie da się osiągnąć bez w miarę spójnego obrazu tegoż świata. Ten temat też rozmawiali twórcy First Contact w swoim komentarzu umieszczonym na DVD ze wspomnianym filmem - zastanawiali się nawet czy reboot wogóle był by Star Trek jako, iż właśnie stracił tą osławioną continuity, która budowała trekową rzeczywistość. Nie widzę zaś osobiście problemu w stworzeniu filmu, który nie odwoływał by się na każdym kroku do kanonu i był w równym stopniu zrozumiały i atrakcyjny dla przeciętnego widza, co nie przekreślający dotychczasowego dorobku Treka - no bo powiedź co to za hasło: This no you father Star Trek???

nicjatywy Straczynskiego czy Sawyera - oni też mieli odwagę iść pod prąd

Mnie szczególnie podobał się twój pomysł by do pisania scenariusza nowego Treka zatrudnić Stephen Baxter. Nie tak dawno temu skończyłem czytać pierwszy tom powieści, którą napisał do spółki z świętej pamięci Arthurem C. Clarkiem: Odyseja czasu i choćby na tej podstawie powiedzieć mogę, że pisarz ten doskonale nadawał by się do tego co chce osiągnąć Paramount jako, iż umie on dobrze łączyć fantastyczną wizje rzeczywistości, studium ludzkiej natury, propagowanie wiedzy i naukowo - techniczne realia, oraz akcje i przygodę w jedną zgrabną całość. Chciało by się to zobaczyć w nowym Treku: a nie tylko szalonych obcych z superbronią, bieganie z mieczami, ordynarne teksty i wyskakiwanie z mundurów.

Tak samo zresztą niepotrzebna była sekwencja "snu w śnie" mająca chyba zakasować sekwencję snu w "Aliens".

Mnie akurat się to podobało - ale może dlatego, że mam osobiście słabość do Borga...

Prawda jest natomiast taka, że Trek zbyt często adresowany był tylko do fanów: praktycznie wszystkie filmy, począwszy od ST II (ba, TMP w oczach nie-fana też nieco straci, bo nie-fana nie podnieci Enterprise-pierwszy-raz-na-dużym-ekranie)

Jak na ironię wszyscy nie-fani ostatnio zdają się zachwycać właśnie Gniwewm Khana jako rzekomo najlepszym filmem spośród Treków. Osobiście nie wiem czemu bo chociaż go lubię to osobiście uważam, że daleko mu do genialnej części VI. Ale może to znowu tylko ja bo wychowywałem się w Polsce i z wczesnego dzieciństwa zachowałem pewne wspomnienia z czasów upadku komizmu a nie sposób nie doszukiwać się analogii do tego okresu w ST VI. A co do TMP - być może Cię zaskoczę bo o ile rzeczywiście był to chyba jedyny film z serii ST, który pomyślany został jako stand alone movie to o tyle szerszej publice się on nie podoba - jest raczej klasyfikowany jako rzecz przeznaczona wyjątkowo dla fanów...
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 26 Kwi 2009 10:50:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

osobiście uważam, że daleko mu do genialnej części VI. Ale może to znowu tylko ja bo wychowywałem się w Polsce i z wczesnego dzieciństwa zachowałem pewne wspomnienia z czasów upadku komizmu a nie sposób nie doszukiwać się analogii do tego okresu w ST VI.

Analogie są dość czytelne. (Zresztą A.C. Clarke ST VI też chwailił, pewnie własnie za to polityczne zaangażowanie.)

A co do TMP - być może Cię zaskoczę bo o ile rzeczywiście był to chyba jedyny film z serii ST, który pomyślany został jako stand alone movie to o tyle szerszej publice się on nie podoba - jest raczej klasyfikowany jako rzecz przeznaczona wyjątkowo dla fanów...

Kiedy mam wrażenie, że to raczej fani nisko go oceniają, bo "jest za malo TOSowaty", z tego co czytam to raczej piszą o jego pechu, bo "trafił nie na swój czas" (tzn. na epokę w której SW zdominowało gusta). Wspomina się też o tym, że wyprzedził koncepcje Penrose'a. Porównuje TMP do "Diuny" Lyncha (że oba filmy nie do końca udane, ale ambitne i artystyczne), "Odysei Kosmicznej" i "Bliskich spotkań...". Nie widzę zmasowanej krytyki.

Zresztą to dosć zabawne. Niby różnie oceniany, a w box office prowadzi:
http://news.cnet.com/8301-10784_3-6123301-7.html
(Jeśli uwzględnimy inflację idzie łeb w łeb z FC.)

Zastanawiam się też czasem, czy jego - relatywnie nienejwyższa - ocena nie wynika czasem z tego, że pozostałe filmy ST oceniaja głównie fani (i rąbią najwyższe noty), a TMP także "zwykli" krytycy czy kinomani, którzy oceniają go w kontekście całokształtu kina (nie tylko SF)...

ps. no i jeszcze to (aż nazbyt prawdziwe) zdanko:

That said, the critical failure of this film meant the sequel and all subsequent Trek movies (perhaps bar "First Contact") ventured too far in the other direction and became variously entertaining comic strip.
http://www.bbc.co.uk/films/2001/09/04/star_trek_th e_motion_picture_1979_review.shtml
Darklighter
Użytkownik
#66 - Wysłana: 26 Kwi 2009 14:13:43
Odpowiedz 
który używa statku na technlogii Borg, zbudowanego przez Geordiego (technolgia romulańsko-federacyjno-borgowa).

Nie. Naradę zbudowały Romki w tajnym ośrodku, a la Forge zbudował "Fisha".
Q__
Moderator
#67 - Wysłana: 26 Kwi 2009 15:48:41
Odpowiedz 
Darklighter

Nie.

Czyli źle zrozumiałem streszczenia.

Naradę zbudowały Romki w tajnym ośrodku

Widać pozazdrościli Remanom .
Borlog
Użytkownik
#68 - Wysłana: 26 Kwi 2009 18:16:34
Odpowiedz 
Q__
Wychodzi na to że Nero kumplował się nawet z Picardem, ale Łysy uznał, że da się rzecz jeszcze załatwić pokojowo, a Nero sie wk***, porwał statek, i cofnął się w czasie zniszczyć Federację z zemsty za los Romulan. Spock, który pracował z Picardem i Nero, cofnał się za tym drugim pomóc młodszemu sobie.

Nie - Nero nie planował skoku w czasie i rozwalenia federacji w przeszłości. Zamierzał rozwalić Volkana, Ziemię i Kronosa w terażniejszości. W międyczasie Spock eliminuje zagrożenie jakie stawrzała gwiazda Hobus, efektem ubocznym było powstanie zrnej dziury. Nero chciał wykończyć Spocka lecz jego statek będąc za blisko czarnej dziury, jest w nią wciągnięty. Chwilę póżniej ten sam los spotyka statek Spocka.

Tak że żadnych szczwanych Baldrickowych planów Nero nie miał wszak to tylko górnik a nie jakiś super złoczyńca. Nero zapewne będzie chciał dokończyć robot e z przyszłości nie zważając na wynikająe z tego temporalne konsekwencje.
Q__
Moderator
#69 - Wysłana: 26 Kwi 2009 19:22:06
Odpowiedz 
Borlog

Nero zapewne będzie chciał dokończyć robot e z przyszłości nie zważając na wynikająe z tego temporalne konsekwencje.

W końcu nie ma już nic do stracenia... :]]
Darklighter
Użytkownik
#70 - Wysłana: 26 Kwi 2009 20:14:04
Odpowiedz 
W końcu nie ma już nic do stracenia... :]]

Ech, no nie wiem, skoro każdy kto ma statek, ma wehikuł czasu na stanie, to raczej nie ma "nic do stracenia".
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 17 Kwi 2014 09:06:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#72 - Wysłana: 15 Sty 2015 19:42:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ciekawa recenzja tytułowej opowieści:
http://borg.com/2011/11/14/star-trek-countdown-whe n-a-comic-book-prequel-is-better-than-the-movie-pa rt-1/

Swoją drogą, a'propos, żywej niedawno, dyskusji o technologiach i realizmach, zwróćcie uwagę - choćby oglądając powszechnie znaną planszę z kapitanem Datą - że mamy tam poniekąd powrót do technologii znanych z wczesnego TNG i ich dalszy rozwój, bo nad konsolami/kapitańskimi biurkami unoszą się holograficzne interface'y. TU też je widać:

(Co zresztą oznacza, że Orci miał jakieś tam pomysły na rozwój universum.)
Q__
Moderator
#73 - Wysłana: 26 Mar 2015 13:13:52
Odpowiedz 
Wywiad z rysownikiem:
http://www.trekzone.de/content/literatur/interview s/a-great-voyage-with-an-awesome-crew.htm

I wyekstrahowany z niego "portret" załogi Daty:
 Strona:  ««  1  2  3 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Komiks opowiadający historię Nero. Star Trek: Countdown

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!