USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / OFICJALNY TRAILER "ST XI" !!
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  16  17  18  19  20  »» 
Autor Wiadomość
kordian
Użytkownik
#91 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:09:10
Odpowiedz 
DZIĘKI, no to się doczekać nie mogę
waterhouse
Moderator
#92 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:10:39
Odpowiedz 
Domko
Chciałbym też zauważyć, że Star Trek w podobnej formie przetrwał 40 lat (!) i nadal się podobał.

Coż proponuje Ci żebyś przeczytał wrażenia z kina w którym siedzili ludzie, jak im się podobało. Poza tym forma ST z 1960 a forma ST z 2002 (NEM) to jednak coś innego.
Delta
Użytkownik
#93 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:11:23
Odpowiedz 
Madame Picard
No mówię, że rozumiem, że ta zmiana nie musi się każdemu podobać. To nie miało być stwierdzenie ironiczne, choć chyba tak zabrzmiało...

Jeśli o mnie chodzi, to ja nie mam do Ciebie żadnych pretensji. Chodziło mi tylko o to, że uważam podobnie jak Domko jeśli Abrams chciał sobie stworzyć film oderwany w swych realiach od sagi, to mógł tej sagi nie ruszać tylko stworzyć nowy, odrębny tytuł. Ale tego nie zrobił. Zabrakło mu na to inwencji? Jak na razie w moim odczuciu jest to próba wykorzystania popularności tytułu do tłuczenia kasy. Wszelakie moje pretensje skierowane są więc do Abramsa&Co i do nikogo więcej.

IMHO z tego rodzaju tytułami jest trochę tak jak z muzyką. Są piosenki uznawane za hit, które nie przetrwają więcej niż kilka miesięcy i są takie, które przetrwają i kilkadziesiąt lat i nadal są uważane za bardzo dobre i to przez coraz nowsze pokolenia, które niby powinny iść z duchem czasu i trzymać się z dala od muzyki z czasów ich rodziców. A jednak ta jakość do nich przemawia i nie odchodzą od takich kawałków w dodatku, o zgrozo, chwaląc je sobie.
Delta
Użytkownik
#94 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:21:30
Odpowiedz 
waterhouse
Coż proponuje Ci żebyś przeczytał wrażenia z kina w którym siedzili ludzie, jak im się podobało. Poza tym forma ST z 1960 a forma ST z 2002 (NEM) to jednak coś innego.

Fakt forma się zmieniała. Ale:
1. NEM przeginał i dlatego był krytykowany.
2. Forma stopniowo ewoluowała. Patrząc na to co wiemy o ST XI to Abrams najwyraźniej nie wie co to słowo znaczy.
3. Gdy nowy film miał powstać, łudziłem się, że zmiany jakie nastąpią będą głównie dotyczyć oprawy wizualnej. A konkretniej takich przypadków by np. planeta widziana w TOS
http://tos.trekcore.com/gallery/albums/2x01/amokti me0613.jpg

Nie wyglądała tak jak na zdjęciu powyżej, tylko np. tak:
http://ent.trekcore.com/gallery/albums/3x09/norths tar_657.jpg
http://ent.trekcore.com/gallery/albums/3x09/norths tar_656.jpg

Czyli zmiany miały być podobne jak w przypadku TOS Remastered. Natomiast cała reszta, tworząca tło, klimat, postacie itp powinna pozostać. Abrams tego nie robi. W ten sposób pozbywa się istotnej części tego czym był ST, czyniąc z niego film niczym nie wyróżniający się od współczesnej masowej produkcji.
waterhouse
Moderator
#95 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:23:38 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta
W ten sposób pozbywa się istotnej części tego czym był ST, czyniąc z niego film niczym nie wyróżniający się od współczesnej masowej produkcji.

Mówisz tak głównie ponieważ trailer był "szybko" zmontowany i zawierał sceny akcji?

Napisałeś wcześniej że

Rozmach jest rzeczą mile widzianą, ale sam rozmach nie zastąpi scenariusza, klimatu i zgodności poprzednimi częściami, a tych rzeczy niestety nie widać.


Scenariusz oceniasz tylko i wylącznie na podstawie trailera, i już po trailerze możesz stwierdzić że go nie ma ? Myślałem że to można ocenić w pełni dopiero po obejrzeniu filmu.

I jaki to oszałamiający sukces odniósł NEM/ENT czy nawet Voyager pod koniec, by mówić że potrzebna jest dalsza łagodna ewolucja?

I w czym przegiął NEM jeśli chodzi o formę co było przyczyną krytyki?

2. Forma stopniowo ewoluowała. Patrząc na to co wiemy o ST XI to Abrams najwyraźniej nie wie co to słowo znaczy.


To dla Ciebie zaskoczenie czy tak po prostu stwierdzasz żeby dodatkowo Abramsowi dokopać??
Arek
Użytkownik
#96 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:49:43
Odpowiedz 
Pozwólcie że zacytuję komentarz do wspomnianego trailera na Vimeo:
"He had to turn it into something. Star Trek has been very shit for a very long time. "

Wariaci jednak sie zdarzają. Chociaż może dzięki takim ten film odniesie sukces i zainwestują w kolejne treki, których być może nie zniszczą
Eviva
Użytkownik
#97 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:52:05
Odpowiedz 
Arek

Bądź spokojny, ten film zakwitnie dolarami jak lipa kwiatami. Jednak fani zwieszą nos na kwintę, a ci bardziej nerwowi, być może, urządzą małe auto da fe, gdy tylko dorwą Abramsa gdzieś na osobności.
Arek
Użytkownik
#98 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:54:04
Odpowiedz 
Ja pewnie z przyjemnością obejrzę, ale dla mnie to nie będzie Kirk&Co, ani nawet TOS
Delta
Użytkownik
#99 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:54:37 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
waterhouse
Mówisz tak głównie ponieważ trailer był "szybko" zmontowany i zawierał sceny akcji?

Nie chodzi tylko o trailer. Także o to co wcześniej już ogłoszono. O zmiany wyglądu okrętu (bo miały się podobać nowej publiczności). O takie błędy jak wiek postaci. O to, że Nero kontra Kirk jako żywo przypomina wątek Picard-Shinzon. Jednym słowem o całokształt tego co o filmie dotąd powiedziano. Jedynym plusem jest budżet pozwalający na rozmach, na który nie stać było poprzednich filmów. Ale samo to nie czyni z filmu dobrego Treka (bo dobry widowiskowy jedno-sezonowy hit być może, tylko taki hit wcale nie musi się nazywać ST, stąd zarzut o wykorzystanie popularności marki dla zysku).

Scenariusz oceniasz tylko i wylącznie na podstawie trailera,

Scenariusz oceniam po tym co do tej pory się dowiedzieliśmy nie tylko po trailerze (gdybym był złośliwy, to bym wytknął, że wciskasz mi coś czego nie powiedziałem ).

Jak dla mnie Abrams stworzył masę błędów i niezgodności z dotychczasową sagą. To jak stawianie domu na złych fundamentach -bez względu jak się by w dalszej części scenariusza nie starał, te błędy będą na nim ciążyć, wpływać na jego całość (IMO źle wpływać) a koniec końców mogą doprowadzić do tego, że cały scenariusz będzie zły (w sensie nie spełni ani moich, ani Twoich ani kogokolwiek innego oczekiwań).

I jaki to oszałamiający sukces odniósł NEM/ENT czy nawet Voyager pod koniec, by mówić że potrzebna jest dalsza łagodna ewolucja?

NEM nie osiągnął sukcesu bo miał być dla wszystkich (jak ST Abramsa) w efekcie nie był dla nikogo: ani dla fanów, ani dla pozostałej widowni, która albo go olała, albo nie wywarł na nich wrażenia by przyciągnąć ich do sagi na dłużej. IMO nie wywarł tego wrażenia bo był pichcony na taką samą modłę jak reszta dzisiejszych hitów -brakowało mu oryginalnego podejścia jakie wyróżniało wcześniej Treka odróżniając go od innych pozycji. Abrams robi w tym momencie to samo -pierwsze skojarzenie przynajmniej części z nas po obejrzeniu trailera jest takie, że jest to nowy Bond, bądź podobny film. Zero oryginalności. Kalka.

ENT. Tak dalece wychodził do nowych widzów, że nawet do nazwy sagi się nie przyznawał. Nie wyszło mu to na zdrowie bo przez pierwsze sezony był papką jakich w TV wiele. Publiczność z rekordowej przy Broken Bow spadła kilkakrotnie. I co z tego, że twórcy dostrzegli błąd a nowi współpracownicy na tyle skutecznie zaczęli reanimować serial, że nawet część przeciwników chwalić zaczęła ostatni sezon? Nie zdołano odzyskać widowni. I dlatego serial skasowano. Jednym słowem i tu jak w przypadku NEM, producenci postanowili zrobić to co Abrams -jak najbardziej odciąć się od korzeni. Ale nie dali widzowi nic w zamian oprócz dzisiejszego standardu. I dlatego ponieśli porażkę.

I w czym przegiął NEM jeśli chodzi o formę co było przyczyną krytyki?

Był robiony wg. szablonu na współczesny kasowy film: jak najwięcej akcji (nie ważne czy uzasadnionej fabułą), jak najwięcej zwrotów (nie ważne czy spójnie logicznych), jak najmniej treści i jak najmniej odwołań do reszty sagi, by niezorientowany widz nie musiał kombinować czemu coś dzieje się tak a nie inaczej. Do tego niewyobrażalna prostota scenariusza sprawiająca wrażenie pisanego w ostatniej chwili na kolanie. I współpraca ludzi szczycących się tym, że w życiu nie widzieli an odcinka sagi (Abrams zaś przedkłada Star Wars nad ST i to tak jaskrawo widać w materiałach ze ST XI aż bije po oczach).

2. Forma stopniowo ewoluowała. Patrząc na to co wiemy o ST XI to Abrams najwyraźniej nie wie co to słowo znaczy.

To dla Ciebie zaskoczenie czy tak po prostu stwierdzasz żeby dodatkowo Abramsowi dokopać??


Nie. To dotyczy np. tego o czym mówił Rick Sternbach w przypadku strony designerskiej. Abrams ją kompletnie olał na rzecz tego by dać to co jemu wydaje się cool i co chwyci ludzi nie mających do tej pory styczności z sagą. To błąd.
Eviva
Użytkownik
#100 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:56:39
Odpowiedz 
Arek
dla mnie to nie będzie Kirk&Co, ani nawet TOS

To tak jak dla mnie. zamiast swoich ulubieńców zobaczę wychowanków Beverly Hills ileś tam, którzy z nudów bawią się w "Enterprise". Jeśli się pomyliłam, będę bardzo zadowolona, ale marne na to szanse.
Picard
Użytkownik
#101 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:57:23 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Ja jeszcze pare słów dorzuce od siebie o kwestii motoryzacji w nowym Treku. Przyznam się, że na samochodach nie znam i nigdy się w nich nie orientowałem - chyba, że chodzi o modele używane w niektórych filmach. Ale co rzuca się w scenie pościgu z początku zwiastuna w oczy to jej całkowity jej idiotyzm. Pisałem już o tym,że dorosły Kirk nie umiał obsługiwać samochodu, podczas gdy jego młodzieńcza wersja rozbijała się zarówno autami jak i motocyklami. Ale to na dobrą sprawę jedynie czubek góry lodowej. Bo zastanówcie się: rzecz dzieje się w XXIII wieku, kiedy to samochody zbierają kurz w muzeach. Kto w tych czasach podróżował by paliwożernym, zanieczyszczającym środowisko, niebezpiecznym a w dodatku diabelnie powolny środkiem transportu? Skąd Kirk wytrzasnął w tamtych czasach autko? Rozumie,że Kirk jako młody gniewny - de facto strasznie to sztampowe przedstawienie postaci - mógł wybrać np. podróż motorem czy samochodem jako rodzaj buntu. Ale fajny to bunt gdy młody gniewny, który stara się być cool dla siebie i swoich ziomków, innych młodych gniewnych rozbija się przestażałym środkiem transportu - dzisiejszym odpowiednikiem takiego buntu było by: ukraśc z muzeum karoce, zaprzęgnąć ją w parę siwków, i popędzić przed siebie z oszałamiającą prędkością 30 kilometrów na godzinę. I co najważniejsze skąd wzioł się tam gliniarz z drogówki na latającym motorze - aż przecierałem oczy ze zdumienia na ten widok! Ten Robocop bowiem oznacza dwie rzeczy. O czym koledzy już pisali: implikuje to, że ludzie wciąż łamią w XXIII wieku prawo, a dwa: ,że w w przyszłości, o której mówimy istnieje ruch drogowy! Tak w świecie transporterów, które w ciągu sekundy są w stanie rozbić człowieka na molekuły i przesłać go z orbity na powierzchnie i dokładnie poskładać, oraz promów znacznie szybszych niż współczesne myśliwce, ludzie wciąż tłuką się prymitywnymi automobilami - latającymi nad ziemią czy nie, ale jednak. Nie wiem wogóle czy Abrams wie jakim potencjałem technologicznym dysponuje Federacja w XXIII wieku... Takie podejście nie jest dla Was idiotyczne? Bo mnie śmierdzi kreskówką pt. Flinstonowie, gdzie jaskiniowcy żyli w wierniej kopi naszego świata, z identycznym poziomem technologii co obecny. Jeśli taki prehistoryczny ludek chciał się tam przemieścić z punktu A do punktu B wsiadał do kamiennego samochodu przebierając nogami aby popchnąć cała konstrukcje i wraz z nią dotrzeć na miejsce. Problem w tym ,że samochód z grubsza wymyślono z dwóch powodów: by człowiek się nie namęczył biegając z miejsca na miejsce, dwa: po to by dotrzeć tam gdzie się chce znacznie szybciej niż na własnych nogach. Kamienny samochód, który trzeba pchać owocował ny tym, że człowieczyna nie tylko piekielnie by się zmęczył transportując swój pojazd na miejsce docelowe, ale też dotarł by tam dużo później niż gdyby podróżował na własnych kończynach, nie obciążony ciężarem autka. Podobnie ma się rzecz w sensowności podejścia do kwestii techniki w tym zwiastunie: oto mamy futurystyczny świat, gdzie każdy może podróżować z prędkością światła, ale jakoś ludzie nadal wleką się autkami - żeby sobie i środowisku uprzykrzyć życie.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#102 - Wysłana: 15 Lis 2008 18:58:20 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Eviva

To tak jak dla mnie. zamiast swoich ulubieńców zobaczę wychowanków Beverly Hills

Star Trek XI:Beverly Hills 2250

XXIII wieku, kiedy to samochody zbierają kurz w muzeach

nie zapomnij o pięknym motorku,
Eviva
Użytkownik
#103 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:01:39
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Star Trek XI:Beverly Hills 2250

Otoż to - w sedno waść trafiasz. A ja Beverly Hills znieść nie mogłam (co prawda ze względu na Tori Spelling, bo jej nie trawię nawet przy popitce).
waterhouse
Moderator
#104 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:08:14 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta

Jak dla mnie Abrams stworzył masę błędów i niezgodności z dotychczasową sagą.


Mówisz o kanonie nie jakości sceneriusza. To dwie różne rzeczy.

Nie zdołano odzyskać widowni. I dlatego serial skasowano. Jednym słowem i tu jak w przypadku NEM, producenci postanowili zrobić to co Abrams -jak najbardziej odciąć się od korzeni. Ale nie dali widzowi nic w zamian oprócz dzisiejszego standardu. I dlatego ponieśli porażkę.

I dlatego XI też poniesie porażkę. Klasyczny non sequitur. Tego jeszcze nie wiesz. Chciałbym też zauważyć, że NEM nie był robiony przez Abramsa za 150 mln ani też nie nawiązywał do TOSa.

I chociąż jak zapewne zauważysz to jeszcze nie znaczy że ST XI się uda, ani to że na pewno się uda. To nie znaczy nic. Ale przynajmniej jest szansa że może się udać, chyba znacznie większa gdyby to był powrót do post TNG świata zrobiony przez B&B.

I o to właśnie chodzi. Jest szansa, żeby Trek wrócił do swojej świetności, chociaż może dla Ciebie cena będzie zbyt wielka. Dla mnie nie, bo definiuje Star Treka szerzej niż tylko dekoracje/kanon.

Wyobraź też sobie że ja też wolałbym że nowego Treka robił Moore, żeby w trailerze nie było tego policjanta, żeby to żeby tamto.

ALE

Abrams gwarantuje przynajmniej jedno - to NIE będzie ST jaki znamy. I to może przypieczętować jego koniec, jednak nie musi. Wręcz przeciwnie. Poza tym lepszy chyba taki koniec (który nie musi nastąpić) niż powolne dogrywanie.

Dlatego wolę podchodzić do nowego filmu z optymizmem, typowym dla STAR TREKA. Na martwienie się i narzekanie będzie czas później
Picard
Użytkownik
#105 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:32:38
Odpowiedz 
waterhouse

Mówisz o kanonie nie jakości sceneriusza. To dwie różne rzeczy

Pozwól, że się wtrące; jeśli stwarza się scenariusz dziejący się realiach danego uniwersum to sią rzeczy scenariusz ten powinien uwzględniać wspomniane realia. Jeśli tego nie robi nie jest nic wart -sorry.

dlatego XI też poniesie porażkę. Klasyczny non sequitur. Tego jeszcze nie wiesz. Chciałbym też zauważyć, że NEM nie był robiony przez Abramsa za 150 mln ani też nie nawiązywał do TOSa.

Nie, nie - to może się sprzedać. Ale - jak już pisałem - u pewnej określonej grupy ludzi, która interesuje się MTV i współczesnymi ,,filmami" akcji a nie fantastyką naukową. Ale czy będzie sukces nowego filmu owocował przywróceniem dawnej jakości ST i powstaniem czegoś nowego i lepszego niż widzimy w tym zwiastunie? Szczerze wątpię - jeśli powstanie kontynuacja to będzie ona adresowana do tej samej publiczności, której też temat może szybko się znudzić i poleci do innych świecidełek. A ze Star Treka zostanie już wrak, który nawet dawny fan ominie szerokim łukiem...

o to właśnie chodzi. Jest szansa, żeby Trek wrócił do swojej świetności, chociaż może dla Ciebie cena będzie zbyt wielka. Dla mnie nie, bo definiuje Star Treka szerzej niż tylko dekoracje/kanon.

Jak już nie raz pisałem: nie ważne czy szklanka jest w połowie pusta czy pełna, ważne co w tej szklance pływa. Ja zamawiałem drink pod nazwą Star Trek, a co mi przyniesiono? Zabili go i uciekł i space - jako to się ktoś wyraził.

brams gwarantuje przynajmniej jedno - to NIE będzie ST jaki znamy

O, to na pewno. Dla mnie to wogóle nie będzie Trek. Zresztą o sam przeczysz sobie - chcesz przywrócenia świetności sadze, jednocześnie zmieniając ją tak, że przestaje być ona sobą. Jaki w tym sens? To nie jest żadne przywracanie świetności - bo i wyglądane z takim utęsknieniem przesłanie raczej się tu zmieni - ale tworzenie czegos całkiem nowego pod starym szyldem.

oza tym lepszy chyba taki koniec (który nie musi nastąpić) niż powolne dogrywanie.

Moim zdaniem koniec powinien nastąpić już dawno temu - biorąc pod uwagę alternatywę. Ale ważnie by Trek się kręcił, nie ważne jaki będzie, prawda? Oj...

latego wolę podchodzić do nowego filmu z optymizmem, typowym dla STAR TREKA.

Ja w tym zwiastunie optymizmu nie widziałem - za to było tam sporo głupoty, która nie była poprzednio wyznacznikiem sagi i przez, którą - między innymi - Enterprise poniósł klapę.
waterhouse
Moderator
#106 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:37:26 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Picard
Pozwól, że się wtrące; jeśli stwarza się scenariusz dziejący się realiach danego uniwersum to sią rzeczy scenariusz ten powinien uwzględniać wspomniane realia.

Inaczej: mówiąc o jakości scenariusza mam na myśli to czy będzie to dobry film "warsztatowo". Ale - jak już pisałem - u pewnej określonej grupy ludzi, która interesuje się MTV i współczesnymi ,,filmami" akcji a nie fantastyką naukową.

Pokazałem ten trailer moim znajomym którzy nie interesują się trekiem ale fantastyką naukowoą. "Kupili" ten film i chcą teraz iść.

A ze Star Treka zostanie już wrak, który nawet dawny fan ominie szerokim łukiem...



To się okażę.

Zabili go i uciekł i space - jako to się ktoś wyraził.

Patrz wyżej.

Zresztą o sam przeczysz sobie - chcesz przywrócenia świetności sadze, jednocześnie zmieniając ją tak, że przestaje być ona sobą. Jaki w tym sens?

Nie wiem, ale nic takiego nie powiedziałem, przykro mi. To że nie będzie to ST jaki znamy, nie oznacza że to nie będzie ST.

Ale ważnie by Trek się kręcił, nie ważne jaki będzie, prawda? Oj...

To ważne jaki będzie, nawet jeśli ostatecznie się nie uda go przywrócić do życia. Ale warto przynajmniej spróbować.

Ja w tym zwiastunie optymizmu nie widziałem - za to było tam sporo głupoty, która nie była poprzednio wyznacznikiem sagi i przez, którą - między innymi - Enterprise poniósł klapę.

Jak chcesz....
kordian
Użytkownik
#107 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:41:44
Odpowiedz 
w moim odczuciu jest to próba wykorzystania popularności tytułu do tłuczenia kasy

Włąsnie tej popularności dziś nie ma, i film byłby bardziej kasowy gdyby miał tytuł np. "Destroyers from Romulus"

Albo "the war day".

Oni wyraźnie chcą tchnąć ducha w treka, i są przygotowani na to, że trekerzy i tak będą narzekać, czego by nie zrobili.

A samochody? No cóż, gdyby nie wy to bym nie wiedział, że Kirk nie potrafi obsługiwać auta Bo co, aut nie było? To co, oni jak do kibla szli to się teleportowali?
Ludzie bez przesady. Że policji nie było i przestępstw??

BZDURY. Włąsnie oglądałem ST 3. No i prosze, gdzie doktorek trafia? A no do więzienia..... a po co więzienie skoro nie ma przestępców? A sam Khan? To co, duchowny?

Lepiej nie pitolcie głupot, bo jesteście ta na maksa na NIE, że tego po prostu nie rozumiem......
Delta
Użytkownik
#108 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:42:20
Odpowiedz 
waterhouse
Mówisz o kanonie nie jakości sceneriusza.

Jak scenariusz ma być dobry skoro tworzy błędy ciążące na całości?

I dlatego XI też poniesie porażkę.

To zależy co rozumiemy przez porażkę. On może nawet i zarobić na siebie. Ale nie ożywi ST jak tego się z Pah Wraithem spodziewaliście. Dlaczego? Bo po prostu na razie wychodzi na to, że z prawdziwym ST wspólną ma jedynie nazwę. A to będzie porażką.
Abrams sprzeda raz ST XI (a pamiętaj, że Paramount już chce kolejnego po ST XI filmu) i ten oparty o koncepcję jaką widać po ST XI się już nie sprzeda bo jak w wypadku współczesnych sequeli będzie dla widza do którego chce dotrzeć zbyt nudny i oklepany, a fani nie będą chcieli go oglądać za to co zrobił z kanonem. I to będzie porażka a zatem koniec Treka.
Po prostu Abrams popełnia te same błędy co Berman, dlatego z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że skończy się to tym samym. Popatrz na rekordową widownię Broken Bow i na widownię jaką ENT miał później. Popatrz na sukces FC i na Nemesis. Wstaw ST XI w miejsce FC lub Broken Bow, a zobaczysz co czeka przyszłość sagi pod przewodnictwem Abramsa.

Dlatego wolę podchodzić do nowego filmu z optymizmem

Wypada więc pozazdrościć optymizmu.
waterhouse
Moderator
#109 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:46:03 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta
o po prostu na razie wychodzi na to, że z prawdziwym ST wspólną ma jedynie nazwę. A to będzie porażką.

Myśle że fani będą co do tego bardzo podzieleni. Wystarczy przeczytać trekmovie czy trekbbs. Ake podziały wśród fandomu to nic nowego.

już nie sprzeda bo jak w wypadku współczesnych sequeli będzie dla widza do którego chce dotrzeć zbyt nudny i oklepany, a fani nie będą chcieli go oglądać za to co zrobił z kanonem.

Nie było nawet oficjalnej premiery trailera XI a Ty już domyślasz się co będzie z XII?

Wstaw ST XI w miejsce FC lub Broken Bow, a zobaczysz co czeka przyszłość sagi pod przewodnictwem Abramsa.


Tak jak pisałem, jedno z drugiego nie wynika. Nie ma żadnych podstaw by stwierdzić że efekt będzie taki sam.

Przekonamy się za jakiś czas.

PS

SPOILER

Nero ma zaatakować USS Kelvin na 30 lat przed TOS. Biorąc pod uwagę że Orci pisał w pewnym momencie że inspiracją dla scenariusza był między innymi odcinek TNG "Tomorrow is Yesterday" może to wiele dać do myślenia jeśli chodzi o kanon itd.
Eviva
Użytkownik
#110 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:50:14
Odpowiedz 
kordian
gdyby nie wy to bym nie wiedział, że Kirk nie potrafi obsługiwać auta

Wystarczyłoby, gdybys obejrzał TOS, konkretnie odcinek "A Piece of Action", gdzie Kirk wsiada do mercedesa i nie wie, co dalej. To, że Ty czegoś nie wiesz, nie znaczy, że to nieważne i nie ma znaczenia.

To co, oni jak do kibla szli to się teleportowali?

Zawsze do kibla jeździsz wozem>? Nie zazdroszczę przy rozstroju jelit.
Nie przyszło Ci do głowy, że samochody zastapiły inne pojazdy, działajace na innych zasadach i z inaczej rozwiązanym sterowaniem?

No i prosze, gdzie doktorek trafia? A no do więzienia..... a po co więzienie skoro nie ma przestępców?

Nie do więzienia, tylko do aresztu. Przestępcy są, ale jest ich bardzo mało i są to jednostki wyjątkowo zdegenerowane. Była o tym mowa równiez w TOS.

A sam Khan? To co, duchowny?

Tak się mści na człowieku brak znajomości tematu. Khan był z XX wieku - wiedziałbyś o tym, gdyby jak wyzej, odcinek "Space Seeds"

Lepiej nie pitolcie głupot

Wiem, że jesteś modnym luzakiem, ale możeby tak odrobinę kultury, co? To forum nie jest podrzędną mordownia.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#111 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:58:04 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Nero ma zaatakować USS Kelvin na 30 lat przed TOS

hmmm to daje nam 2235, uhura się urodziła w 2239, a kirk rodzi się w 2233 r
Eviva
Użytkownik
#112 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:59:31
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

Jeśli jesteś pewny tych wyliczeń, to ja już zaczynam wyć z rozpaczy.
Delta
Użytkownik
#113 - Wysłana: 15 Lis 2008 19:59:48
Odpowiedz 
waterhouse
Nie było nawet oficjalnej premiery trailera XI a Ty już domyślasz się co będzie z XII?

Logiczny wniosek. Abrams pichci ST XI na dzisiejszą modłę. Jeśli odniesie sukces, zrazi fanów nawet bardziej niż NEM i ENT. Ale nie zwróci na to uwagi, bo kasę za bilety dostarczy nowy rodzaj widzów, który jest targetem dla Abramsa. Tyle, że ten gatunek widza ma to do siebie, że szybko się nudzi. Stąd Abrams będzie miał spory kłopot przy ST XII. Od założeń ST XI, które się nowym widzom spodobają, nie będzie mógł się odwrócić, tak jak B&B nie mogli się odwrócić od poprzedzających ENT serii. Więc to go będzie usztywniać w podejściu do nowego filmu. A jeśli zafunduje go widzowi ponownie, zmieniając tylko lokalizację czy "złych odcinka" , ale "esencję" zostawiając tą samą. To narazi się na niechęć bo widz powie: to już było. Tak było z wieloma sequelami. Choćby Matrix jest tego przykładem. Po pierwszej części twórcy byli geniuszami, na ostatniej to już psy na nich wieszano.

Poza tym widziałeś może by Abrams robił kilka części jednego tytułu filmowego? Myślę, że tak nie jest bez przyczyny. Bo stworzyć coś na bazie czyjegoś pomysłu jest łatwiej (zwłaszcza gdy odrzuca się to co w tym starym pomyśle jest niewygodne) niż stworzyć coś od podstaw. Łatwiej też jest, gdy robi się to raz i nie ma potrzeby myślenia o konsekwencjach, bo kolejnych odsłon nie zamierza się robić. I Abrams tak sobie od czasu do czasu skacze z kwiatka na kwiatek. Paramount wymagając od niego kolejnej po ST XI odsłony sagi może to bardzo ukrócić, pokazując ile tego unikalnego talentu Abrams rzeczywiście posiada. I tak naprawdę to dopiero to będzie rzetelnym świadectwem sukcesu ST, a nie sam ST XI nawet jeśli ST XI okaże się kasowy.

Tak jak pisałem, jedno z drugiego nie wynika. Nie ma żadnych podstaw by stwierdzić że efekt będzie taki sam.

Jak wolisz. Dla mnie jeśli popełniane są te same błędy, to efekt prawdopodobnie będzie ten sam.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#114 - Wysłana: 15 Lis 2008 20:02:18
Odpowiedz 
Eviva

tos zaczął się w 2265 roku bodajże, może się mylę, jak tak to mnie poprawcie
Delta
Użytkownik
#115 - Wysłana: 15 Lis 2008 20:02:18 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
hmmm to daje nam 2235, uhura się urodziła w 2231, a kirk rodzi się w 2233 r

Widać cuda się zdarzają. Nawet takie, że syn rodzi się kilka lat po śmierci ojca. Jak to mawiają: są takie przypadki, że córka jest starsza od matki.

tos zaczął się w 2265 roku bodajże, może się mylę, jak tak to mnie poprawcie

A niektóre chronologie uważają, że drugi pilot TOS ma miejsce nawet 2264 roku.
Picard
Użytkownik
#116 - Wysłana: 15 Lis 2008 20:03:14
Odpowiedz 
waterhouse

Inaczej: mówiąc o jakości scenariusza mam na myśli to czy będzie to dobry film "warsztatowo".

I taki jest dla Ciebie wyznacznik jakości ST i wogóle fantastyki naukowej? Czy w pojęciu wielowarsztatowości mieści się też wziankowane przez Ciebie nie raz przesłanie sagi? Bo ja tam wole słabego warsztatowo - nawet takiego TOS - Treka od może sprawnie od strony technicznej zrealizowanego ale ENT, ale głupiego w sumie i pustego w środku.

Pokazałem ten trailer moim znajomym którzy nie interesują się trekiem ale fantastyką naukowoą. "Kupili" ten film i chcą teraz iść.

Nie dziwie się, że podoba on się ludziom, którzy nie siedzą w SF - bo to nie jest science fiction tylko action movie...

To się okażę

W każdym razie to nie film dla mnie. A moda modą - szybko przemija - nie wieże żeby coś pod współczesną modę skrojone przetrwało dłużej niż ona trwa.

To że nie będzie to ST jaki znamy, nie oznacza że to nie będzie ST.

Pozostaje mi więc zapytać jak definiujesz ST? Czy nawet jeśli z przesłania, o które tak Ci chodzi nic nie zostanie - tak jak z kanonu - to też będzie to dla Ciebie Trek?

To ważne jaki będzie, nawet jeśli ostatecznie się nie uda go przywrócić do życia. Ale warto przynajmniej spróbować.

Wiesz już próbowano w ten sposób działac - akcja, efekty, głupawe rozwiązania fabularne - ENT, NEM i efekty tego wszyscy znamy... Decydentów z Paramount należało by spytać jak można robić wciąż te same rzeczy i oczekiwać róznych rezultatów? A podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...

ak chcesz....

To inaczej: gdzie w tym zwiastunie Ty widzisz optymizm i przesłanie Treka?
waterhouse
Moderator
#117 - Wysłana: 15 Lis 2008 20:03:37 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta
Dla mnie jeśli popełniane są te same błędy, to efekt prawdopodobnie będzie ten sam.

A ja tych błędów na ten moment nie widzę. Filmu też jeszcze nie widziałem.

Łatwiej też jest, gdy robi się to raz i nie ma potrzeby myślenia o konsekwencjach, bo kolejnych odsłon nie zamierza się robić.

Tak jak w LOST ?

Picard
I taki jest dla Ciebie wyznacznik jakości ST i wogóle fantastyki naukowej?

Nie, to jest dla mnie wyznacznik m.in tego czy to będzie dobry film.

To inaczej: gdzie w tym zwiastunie Ty widzisz optymizm i przesłanie Treka?

Widziałeś np. trailer TWOK?

Czy nawet jeśli z przesłania, o które tak Ci chodzi nic nie zostanie - tak jak z kanonu - to też będzie to dla Ciebie Trek?


A jak nie będzie wszystko oprócz przesłania? kanon w 100% zachowany, dekoracje z lat 60tych itd ale będzie to komedia romantyczna? Takie hipotetyczne pytanie.
Eviva
Użytkownik
#118 - Wysłana: 15 Lis 2008 20:03:58
Odpowiedz 
Gdy syn się rodzi kilka lat po śmierci ojca, to akurat żaden cud. W końcu to ojciec umarł, nie mamusia .
Picard
Użytkownik
#119 - Wysłana: 15 Lis 2008 20:13:04 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
waterhouse

Tak jak w LOST ?

Tylko patrząc na fora gdzie komentowany jest LOST zauważyć można,że o ile serial ten początkowo cieszył się olbrzymim zainteresowaniem, to liczba nań narzekających coraz bardziej się zwiększa i nie cieszy się on juz nawet połowiczną popularnością jaką cieszył się początkowo uprzednio. Ja np. oglądałem pierwszą- chętnie i drugą serię - ze znacznie mniejszym entuzjazmem - , jakoś jeszcze przebrnąłem przez kilka odcinków trzeciej, ale czwartej już nie tknąłem - bo to ciągłe mnożenie tajemnic bez ładu i składu w egzotycznych plenerach już nie bawią.
waterhouse
Moderator
#120 - Wysłana: 15 Lis 2008 20:14:17
Odpowiedz 
Picard
a np. oglądałem pierwszą- chętnie i drugą serię - ze znacznie mniejszym entuzjazmem - , jakoś jeszcze przebrnąłem przez kilka odcinków trzeciej, ale czwartej już nie tknąłem - bo to ciągłe mnożenie tajemnic bez ładu i składu w egzotycznych plenerach już nie bawią.


Zapewne dlatego LOST ma być na antenie do 2010 r.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  16  17  18  19  20  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / OFICJALNY TRAILER "ST XI" !!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!