USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / OFICJALNY TRAILER "ST XI" !!
 Strona:  ««  1  2  3  ...  14  15  16  17  18  19  20  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#451 - Wysłana: 19 Lis 2008 19:36:08
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

Nie jest przecież prawdą twierdzenie: "To nie moja wina, że jestem be- to ich". Można się zmienić, a przynajmniej usiłować.


Oczywiście, że tak jest. Tylko że nikt sam z siebie się nie zmieni. Trzeba mieć motywację. W swojej pracy nieraz spotykam różnych typków. Ostatnio miałam pacjenta skina i z trudnością rozumiałam slang, którym do mnie przemawiał, a drugi miał przy sobie łańcuch rowerowy z ciężką mutrą i składany nóż. Przyznałam mu się, że w liceum nosiłam kastet w kieszeni i udało mi się nawiązać z nim nić porozumienia. Okazało się, że to miły, inteligentny chłopak - ale musi zachowywać się w określony sposób, bo inaczej będzie uważany przez otoczenie za "cwela". I kto tu jest winien?
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#452 - Wysłana: 19 Lis 2008 19:40:36
Odpowiedz 
Eviva

Okazało się, że to miły, inteligentny chłopak - ale musi zachowywać się w określony sposób, bo inaczej będzie uważany przez otoczenie za "cwela". I kto tu jest winien?

Wypalę banałem: zmienić otoczenie?
Eviva
Użytkownik
#453 - Wysłana: 19 Lis 2008 20:04:17 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak
Wypalę banałem: zmienić otoczenie?

Czasem nie jest to możliwe. Kilkunastolatek skazany jest na otoczenie, w którym umieściła go rodzina - i w tym sęk. Nie wyprowadzi się z dzielnicy ani nie zmieni szkoły bez zgody powyższej władzy ustawodawczo-wykonawczej.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#454 - Wysłana: 19 Lis 2008 20:12:14
Odpowiedz 
Eviva

Tu pewnie masz rację. Czyli istotnie mamy decydującą rolę rodzica (dorosłego). Pytanie tylko, czy człowiek dojrzały nie powinien zwracać szczególnej uwagi na dobro dziecka?

Ja jednak nigdy nie miałem tego problemu. Ktoś mi nie pasował, odwracałem się i wybierałem tych, którzy na ten wybór zasługiwali. To jednak mój przywilej...

Szczęśliwie już w znacznym stopniu jestem wolny- studiuję, a to daje inny punkt widzenia i możliwości wspominania tego, co minione (ponoć im bardziej coś jest odległe czasowo, tym bardziej zacieramy negatywne wydarzenia...).
Hazral
Użytkownik
#455 - Wysłana: 19 Lis 2008 21:17:22
Odpowiedz 
http://trekmovie.com/2008/11/19/trekmovie-star-tre k-trailer-analysis/
Po analizie tego jestem coraz bardziej pozytywnie nastawiony! Nie to nie była ironia! Po prostu patrze na film pod kątem filmu a nie analizy co się nie zgadza:*Spoilery* (których i tak tu się roi od groma i trochę )
W końcu akcja nie skupi się na ratowaniu ziemi!! Jeaaaa (famfary w tle)! Ten temat jest tak strasznie ograny że aż niemożliwie nudny, przewidywalny, to juz było, i to tyle razy że aż mi się niedobrze robi. Wszak ziemia nie jest pępkiem wszechświata! A federacja ma wiele ważnych planet. Samym tym film u mnie już zarabia u mnie punkty No i widać Volkan będzie solidnie broniony (pole szczątków na orbicie). USS Kelwin taranujący najeźdźce.
Ciekawy ten statek romulański, taki bardzo nieromulański a zarazem obcy, dziwny, majestatyczny a przez to bardzo romulański
Eviva
Użytkownik
#456 - Wysłana: 19 Lis 2008 21:33:35 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Coś mi tu nie halo (znowu sie czepiam, psiakość, w rzepa się już zmieniłam?). Chodzi mi o kapitana Pike'a. zajrzyjcie sobie z łaski swojej, z prośby mojej na stronę zalinkowaną przez Hazrala i popatrzcie na zdjęcie kapitana Pike'a.

URL a potem porównajcie sobie wizerunek starucha ze zdjęcia z kapitanem, którego znamy z "The Cage". Przypominam, że "he Cage rozgrywa się już po akcji ST XI. Nie chodzi mi tu bynajmniej o kolor włosów czy podobne bzdety, ale o ewidentna różnicę wieku. Kapitan z "The Cage" był młodym, pełnym wigoru człowiekiem. Ten ze zdjęcia przypomina raczej jego dziadka.

Dodatkowo:
miałeś rację, valencia, to Orionka

FederacyjneMSZ miał rację, to rodzice Spocka,.

Ja miałam rację, to na rękach Amandy to Spock.
michstach
Użytkownik
#457 - Wysłana: 19 Lis 2008 21:49:25
Odpowiedz 
Najpierw mały offtop:
Pomimo kłótni to forum jest tak zajmujące, że skutecznie przeszkadza w oglądaniu meczu Polska - Irlandia (na marginesie 1:0 dla nas)

A teraz do tematu:
W końcu postanowiłem się wypowiedzieć na temat samego trailera:
1) Faktycznie co do samochodu i Kirka to dziwne jest że potrafi prowadzić auto, ale co do argumentów, że niepotrzebnie robi się z niego buntownika - w końcu powiedziane jest w STII, że w celu pokonania testu Kobayashi Maru oszukał komputer, więc taki święty też nie był
2) co do scen pseudo-erotycznych, to tak na pradę nie wiemy w jakim celu Uhura się rozbiera. Nie musi to mieć związku z późniejszą sceną, w której partnerem wcale nie musi byc Kirk. Równie dobrze może się rozbierać tak szybko w celu przebrania się w inny, wymagany przez sytuację strój.
3) Enterprise - tak na prawdę jest bardziej szczegułułową wersją oryginalnego Enterprise, któremu dodano trochę "kształtów", zaokrąglono tu i tam i w sumie nadal wygląda jak stary dobry Enterprise. I nawet gdybym nie widział nazwy na obrazkach i trailerze to i tak wiedziałbym, że to ten statek.
Podsumowując - tak na prawdę trailer tak niewiele mówi nam o samym filmie, że nie do końca rozumiem tak długą i burzliwą kłótnię na ten temat
Tak czy inaczej czekam z nadzieją na film i jeżeli okaże się, że np. w Niemczech będzie pokazywany wcześniej i do tego z napisami, to poświęcę trochę kasy i pojadę na film wcześniej do Niemiec

A teraz kontynuacja offtopa:
Koniec pierwszej połowy meczu a wynik nadal 1:0 dla nas
Beyond
Użytkownik
#458 - Wysłana: 19 Lis 2008 22:05:13 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Q__

Nie sądzę. Uważam, że ideałem w SF jest połączenie realizmu formy z filozoficzna treścią.

To bardzo skomplikowane zagadnienie, więc nie będę się sprzeczał, bo sam nie jestem całkowicie pewien. Tzn. zawsze można przekazać filozoficzną treść w dialogu i wtedy daje się każdą; ale nie jestem tego pewien co do treści wydobywanych przez świat przedstawiony. Zresztą zależy też to od tego, co będziemy rozumieć przez realizm.

Owszem DS9 był społeczny, ale z tej racji nie stawiałbym mu jeszcze zarzutu - zmiana perspektywy (zwłaszcza, że DS9 miał pokazywać "federacyjną codzienność") była odświeżajaca, nawet gdy oznaczała odejście od filozofii, w stronę socjologii. Moje zarzuty wynikaja dopiero z pójscia w kierunku wojny, a wiec fabuły raczej awanturniczej (mimo dodanych poważniejszych dylematów).


Nie miałem na myśli zarzutu - chociaż wolę filozoficzność TNG - lecz pokazanie, że jeśli będziemy bardzie realistyczni społecznie, jeśli świat będziemy obrazować od strony codzienności bohaterów, to pojęcie takie jak odpowiedzialność się nam uspołeczni, zatraci swoją metafizyczność. Nazizm i jego natura opisywane przez intelektualistów po fakcie bywają demoniczne, metafizycznie złe (bo są w momentach zła, w powiązaniach myśli ku złu, wyabstrahowane), lecz już nazizm opisywany przez więźniów obozów; czy naziści widziani jako oskarżeni w procesie norymberskim, tracą tę własność. O to między innymi się rozchodzi kiedy pojawia się taki film jak Upadek. Jedni widzą tym bliskość prawdy historycznej, inni uczłowieczanie zła. Bo jedni traktują nazizm jako przypadek z historii, inni jako przykład, jako spływający krwią symbol, który ma nas strzec przed powtórką. W tym sensie realizm przesłania pewne treści. O Hitlerze w Upadku łatwo powiedzieć - ot zdarzył się wariat.

Edit: Albo jaka jest wartość groteski? Rekwizyty, umowność, upojęciowienie postaci, zdarzeń, przedmiotów; idealizacja, wyolbrzymianie, karykatura, wybastrahowana w sensach znaczących otoczeniowość itd. Mniej więcej cała druga połowa XIX wieku to czasy powieści realistycznej; dlaczego więc pojawiający się dopiero pod koniec XX-lecia międzywojennego Gombrowicz objawia czytelnikom i krytykom całkowitą nowość, dlaczego Schulz mówi o nim że wynalazł nową metodę powieści i wydobył na światło dzienne całkowicie nową dziedzinę zjawisk, na której wcześniej hulał jedynie nieodpowiedzialny żart, kalambur, nonsens? Bo pewnych rzeczy nie dało się realistycznie naświetlić, a zrobił to Gombrowicz w grotesce. Te sensy w podejściu realistycznym bywały przeczuwane, ale nie dało się ich wyciągnąć jako pojęć, bo dopiero pokazanie społecznych gier postaci zaakcentowanych w określonych kierunkach i działających w sytuacjach groteskowo podkreślonych w sensach istotnych dla pewnych zjawisk, pozwoliło rzecz obnażyć, wyabstrahować z przesłaniającego ją realizmu.

Ostatecznie groteskowe i teatralne podejście zawsze pozwala powiedzieć coś więcej, niż bezpośrednie znaczenie sytuacji. Pozwala bowiem pokazać co to jest to coś w sytuacji co coś znaczy. Jak masz w realistycznym filmie spotkanie na ławce w parku, to przyjmujesz to podświadomie i skupiasz się np. na tym co postacie mówią i najczęściej nawet nie zauważasz jakie znaczenie ma otoczenie. Kiedy jednak otoczenie jest ławką, paroma brzózkami rosnącymi dokoła i parą trzymającą się za ręce przechodzącą alejką, to nie tylko mamy postaci rozmawiające na ławce i nie tyle park, ale parkowość (coś co dla człowieka sugeruje park, abstrakcję parku; i już samo to jest pewnym odkryciem nieistniejącym w realizmie). Tą parkowością można się bawić, można ją badać dodając i odejmując sensy; sprawdzając jakich innych znaczeń nabiera wypowiedź bohaterów w różnych takich abstrakcjach, albo jeśli ta wypowiedź z definicji miała być nie przystająca do miejsca, śmieszna dlatego, że pada w parku, doskonale obnażyć poprzez parkowość owo wrażenie nieprzystawalności, ująć je w pojęciu tzn. w powiązaniu cząstkowych sensów, atomów znaczeń (a nie w ogólnym wrażeniu, kiedy sensy rozpraszają się w bogactwie cech przygodnych realnego parku).

To jest bardzo podobne do eksperymentów naukowych, które również z całej złożoności rzeczywistości wydobywają poprzez odpowiednio postawione pytanie, odpowiedź odnośnie konkretnych cech; bo każą działać rzeczywistości w odniesieniu do tych cech. To jest podobne do metody kontrastu służb wywiadowczych, kiedy np. wsypuje się niby niechcący własnego informatora, ażeby odkryć siatkę wroga, bo dopiero w odniesieniu do posiadanej przez wroga informacji, że ma on na swoim terenie agenta, działanie osób pozostających w jego (tego agenta) otoczeniu zaczyna się krystalizować w działanie wywiadu i osób postronnych, w szybkość przebiegu informacji, w hierarchię dowodzenia etc. I to jest walor skeczu, groteski, teatralności, humoru absurdu itp. Walor wobec realizmu (który właśnie pewnych możliwości nie posiada).

ST ma ten plus, że możliwe jest w tym świecie złączenie realizmu z konwencją całkowicie odmienną. M.in. dzięki holodekom. Nie oznacza to jednak, że realizm niczego nie przesłania, po prostu ST umożliwia obrazowanie obok realizmu. Uogólniając problem - w mojej opinii wartością sci-fi jest między innymi to samo co groteski. Tylko jak groteska zazwyczaj wyabstrahowuje pojęcia z rzeczywistości (wychodząc od rzeczywistości, pokazując rzeczywistość w krzywym zwierciadle, karykaturując ją), tak sci-fi wychodząc od pojęć materializuje owe pojęcia (przedstawia je w formie bytów rzeczywistych w prezentowanym świecie przedstawionym) i je bada w relacjach do świata przedstawionego, analizuje poprzez ich uczestniczenie w rzeczywistości tego świata.

I tak np. Lore jest materializacją kulturowego archetypu złego brata bliźniaka, oraz archetypu Frankensteina; razem z Datą jest też materializacją pojęcia sztucznie stworzonego życia i samego problemu tego czym jest życie; jest tego znacznie więcej: archetyp duszy w zegarze, ojca-stworzyciela (ojciec Daty), mechanicznej cielesności i rozmontowania (rzecz ciągnąca się od starożytności; średniowieczne bestiariusze przedstawiające postaci będące złożeniem zewnętrznych cech różnych zwierząt i postaci), poszukiwania człowieczeństwa i jego istoty, myśli zaklętej w ruchu (zacięcie w ruchu jako intelektualne cierpienie - umierająca córka Daty, bardzo mocne myślowe nawiązanie do pokoju zabawek z Łowcy Androidów gdzie każda zabawka była uwiezioną w mechanizmie myślą, jak również Odysei Kosmicznej Kubricka - Hal i jego działanie wynikające z wprowadzonej weń przez człowieka sprzeczności, ostatecznie kończące się jego śmiercią; podobnie córka Daty umiera - tu już bezpośrednio - poprzez wprowadzoną w nią ludzkim okrucieństwem nieczułości sprzeczność: ma zostać zabrana, ale tego nie chce; jako dziecko odbiera to zabranie jako logiczną konieczność, ogółem to narzucanie się pozbawienia ojca jako logicznej konieczność pokazuje właśnie bezwzględność prawa federacyjnego w tym względzie, w tym jednym zacięciu w ruchu odsłania się bezbronność w całym jej bólu i cierpieniu; bezbronność w całej swojej istocie: jako nieznaszalne zaprzeczenie życzenia. To było możliwe do pokazania tylko poprzez całkowitą logiczność androidów, i nieprzypadkowo też Lal jest dziewczynką - istotą kojarzoną z kruchością - i dzieckiem - to umożliwia pokazanie zniszczenia rodzącej się osobowości poprzez zaprzeczenie, poprzez nieczułość, to umożliwia zamknięcie cierpienia w prostej logicznej sprzeczności i przywołanie we wnioskach sensu, że dla dziecka nawet błahostka może być nierozwiązywalnym problemem, bo dziecko nie potrafi wyjść poza sprzeczność, popada w sprzeczność tam gdzie dorosły ją przekracza głębszym zrozumieniem problemu; temat pokrewny - okrucieństwo niszczenia marzeń czy nabijanie się osób nadwrażliwych, które z natury każdą złośliwą uwagę biorą do siebie i wciąż na nowo ją rozpamiętują popadając w błędne koło, w cierpienie zamknięte w nawracającej sprzeczności: mieli rację, nie mieli racji, jestem głupi, nie nie jestem, ale dlaczego to powiedzieli itd.). Jest tego mnóstwo w TNG. Nie ma tego niemal w DS9.

I teraz - współcześnie uważamy przynajmniej w pewnej mierze postać Daty za realistyczną, podobne problemy stawiano jednak wieki temu, kiedy o realizmie w ich przypadku nie mogło być mowy. Gdyby wymagać realizmu nie zostałyby one postawione, a jak współcześnie widzimy - nie były jakąś brednią. Dlatego uważam i od tej strony, od strony nauki, że realizm jako konieczne wyprowadzanie problemów ze współczesnych teorii naukowych, pewne sensy skreśla, tak jak skreślał je kiedy wykluczał problemy w rodzaju Daty. Tak naprawdę nie wiemy co przyniesie przyszłość i choć jeśli do postawienia problemu wystarcza coś bliskiego współczesnej myśli naukowej, to jestem za tym, ażeby się jej trzymać, to kiedy tak nie jest, nie będę automatycznie obrażał się na wątpliwą naukowość pewnego przedstawionego w filmie sci-fi bytu. Dodatkowo - jak powiedziałem - cenię w TNG archetypy kulturowe, a ich materializacje często bardzo trudno, o ile w ogóle to możliwe, uzyskać w filmie tak realistycznym, jak Odyseja Kosmiczna.
__________________________

Co do samej DS9 - może okażę się tutaj dla niektórych bezczelny - ale uważam, że postaci w tym filmie są mało mniej schematyczne, a czasami nawet bardziej, niż te z TNG. I nie chodzi o to, że nie dostrzegam tego, iż po postaciach z TNG coś czasami spływa (to mnie akurat bardzo irytuje). Po prostu wszystkie te wątki poboczne w DS9, te osobiste historie, są dla mnie jednym wielkim schematem w ucieczce od schematu (jest parę wyjątków). Ostatecznie wygląda to dla mnie tak, że postaci te są charakterologicznie płaskie, lecz mają bogatszą chociaż dość powierzchowną psychologicznie historię; kiedy w TNG postacie bywają głębsze w punkcie wyjścia, a irytuje tylko brak rozwoju. Kiedy się jednak rozwój pojawia (jak u Picarda pod koniec serialu), to mam wrażenie - jest psychologicznie subtelniejszy. Nie mówiąc już o tym, że w TNG ten brak powszedniego realizmu jest często rekompensowany bogactwem symbolicznym - jak w postaci Daty.

Ponadto mam poważne obawy, że "dolewanie oliwy do ognia" w tej sytuacji kłóci się dośc stanowczo z drugim punktem regulaminu.

Już milczę na drażniące tematy.
Q__
Moderator
#459 - Wysłana: 19 Lis 2008 22:18:34
Odpowiedz 
Hazral

Po analizie tego jestem coraz bardziej pozytywnie nastawiony!

Mi sie podobały te dwa obrazki:



Maja klimat.
Delta
Użytkownik
#460 - Wysłana: 19 Lis 2008 22:22:55
Odpowiedz 
waterhouse
Myśle że doskonale będziesz się z Deltą dogadywał.

Wiesz, waterhouse, nie czepiałbym się tego, że edytujesz posty, nie napisałem, że się z Beyondem zgadzam w jego ocenie Twojej osoby. Ale naprawdę przegiąłeś. Napisałeś to, co napisałeś, napisałeś to w formie jaką zacytowałem (bo tak się składa, że nie cytowałem tego z pamięci tylko ten fragment mam) -czyli dokonałeś edycji a teraz grasz wielce obrażonego i wciskasz mi:
1. że to kłamstwo
2. że ewentualnie była późna noc i mogłem coś przeoczyć.

Takim Twoim podejściem jestem niemile zaskoczony. I jeśli zamierzasz w taki sposób ze mną rozmawiać to możesz sobie z góry darować.
kanna
Użytkownik
#461 - Wysłana: 19 Lis 2008 22:36:10
Odpowiedz 
Delta

ja Cie bardzo prosze, odpuść. Już dośc kłótni na dzisiaj.
Q__
Moderator
#462 - Wysłana: 19 Lis 2008 22:38:20
Odpowiedz 
Delta

Przyłączam się do apelu kanny.
Delta
Użytkownik
#463 - Wysłana: 19 Lis 2008 22:58:04 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
kanna
ja Cie bardzo prosze, odpuść. Już dośc kłótni na dzisiaj.
Q__
Przyłączam się do apelu kanny.

1. To była (mam nadzieję) moja ostatnia wypowiedź na temat sporu z waterhousem.

2. Ja się naprawdę nie zamierzałem i nie zamierzam kłócić. Gdy toczyła się dyskusja o nowym ST, starałem się by nikogo nie obrażać, tylko przedstawić swój punkt. Ale dyskusja (po części pewnie i z mojej winy) dawno temu przestała być spokojna. Cóż, zdarza się, jak to ładnie Pah Wraith napisał: "Był czas, gdy toczyło się wiele dyskusji o strasznie wysokim poziomie merytorycznym na wielu płaszczyznach, był okres wygłupów, był okres linków, był okres kłótni, był okres całkowitej ciszy morskiej." I tak do tego się starałem podchodzić. Do wczoraj (a właściwie do dzisiaj w nocy). Ale są pewne granice, których przekraczanie mi się nie podoba i nie zamierzam ich tolerować pod swoim adresem. IMO waterhouse ją właśnie przekroczył, bo ja nie mam nic przeciwko edycjom postów, sam je także robię i choć staram się je ograniczać do poprawek błędów i literówek, to czasem zdarzy się, że coś dodam, lub poprawię by lepiej oddawało sens wypowiedzi. Ale edycja to jedno, a edycja i wciskanie komuś, że się tak nie napisało i granie obrażonego, to zupełnie co innego, stąd moja reakcja, bo w ten sposób nie zamierzam się bawić, a taką postawą waterhouse'a, którego cenię i nigdy nie zamierzałem w jakikolwiek sposób obrażać (nawet gdy pisał mi o mojej umiejętności powtarzania jedynie talking point z Naszego Dziennika ), jestem rozczarowany. Tyle z mojej strony, kłócić się nie zamierzam, jedynie chciałem napisać waterhouse'owi, że jeśli nasze rozmowy będą w taki sposób prowadzone to ja z góry dziękuję.
Q__
Moderator
#464 - Wysłana: 20 Lis 2008 00:11:11
Odpowiedz 
Delta

waterhouse'a, którego cenię

I moze pamiętajmy o tym w dyskusjach. Nie tylko Ty. Pamietajmy o wzajemnym szacunku i zakładajmy dobra wolę rozmówcy.
Beyond
Użytkownik
#465 - Wysłana: 20 Lis 2008 00:31:36
Odpowiedz 
Q__

Obiecuję dostosować się do regulaminu. Liczę na dalszą dyskusję
Beyond
Użytkownik
#466 - Wysłana: 20 Lis 2008 02:47:54 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Q__

Odkryłem błąd w kodzie strony. Mój post kończył się uśmieszkiem, który przez php jest zamieniany na znacznik html dodający obrazek. Wyedytowałem posta dodając tekst tak, że przekroczyłem limit znaków. Ucięty został ten znacznik html. Nie zostało to jednak uwzględnione w kodzie php i z prawej strony mojej wypowiedzi (poza tabelą forum, na marginesie) pojawił się Twój post, będący kolejnym po moim i zawierający obrazek. Wydaje mi się, że kod po prostu znalazł zamknięcie znacznika dopiero w Twoim poście i dlatego Twojego posta umieścił zamiast mojego uśmieszku.

Jeśli przekroczy się limit znaków to dokonanie edycji czy dodanie posta powinno być niemożliwe, powinien wyświetlać się tekst o przekroczeniu limitu i okienko edycji czy dodawania posta (z całym wpisanym tekstem) z zaznaczeniem miejsca od którego tekst przekracza limit. Można jeszcze dodać jakiś licznik znaków w czasie pisania posta i edycji. To łatwo zrobić.
Q__
Moderator
#467 - Wysłana: 20 Lis 2008 03:13:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Beyond

Jeśli przekroczy się limit znaków to dokonanie edycji powinno być niemożliwe, powinien wyświetlać się tekst o przekroczeniu limitu i okienko edycji (z całym tekstem) z zaznaczeniem miejsca od którego tekst przekracza limit, albo jeszcze lepiej - jakiś licznik znaków w czasie pisania posta i edycji.

Proponuję poruszyć ten temat w topicu "Prośby do Kai'a". Kod strony to nie moje kompetencje.

ps. a co do edytowania, to sam często edytuję posty post factum i często dopiero po sporej edycji zauważam (z nijaką konsternacją), że ktoś juz odpowiedział na pierwotną wersję. Naprawdę trudno mi uwierzyć w złą wolę waterhouse'a.
Beyond
Użytkownik
#468 - Wysłana: 20 Lis 2008 03:30:32
Odpowiedz 
Q__

Zrobione
Darklighter
Użytkownik
#469 - Wysłana: 20 Lis 2008 09:02:24 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Hazral

W końcu akcja nie skupi się na ratowaniu ziemi!!

Nie, skupi się na powstrzymaniu szaleńca, który swoimi zmianami w czasie zagrozi nie tylko Ziemi, ale i całej Federacji. Tadaaa!! The world is not enough.

PS. Ja umiem prowadzić samochód, ale jeżeli zabytkowy złom (cadillac z 1931 r.) ma inną skrzynię biegów niż obecne samochody, np. jakieś gałki przy kierownicy, to d..a zbita. Taki mały reminder.
Q__
Moderator
#470 - Wysłana: 20 Lis 2008 12:39:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
BTW. ten nieszczęsny trailer (poza sekwencją z robogliną) jednak przypomina TOS - panienki, "szczelaniny" i mordobicia, a my (tzn. moja strona w dyskusji) oczekiwaliśśmy czegoś jeszcze dojrzalszego od TNG.

Tymczasem szykuje się raczej powtórka z ST II (z tym worldem co to jest not enough).

Osobiście mogę być rozczarowany, ale może po przygodowym ST XI nadejdzie dojrzały ST XII (tak mi przynajmniej wmawia Madame Picard )? Jeśli "olejemy" widowisko Abramsa szanse na to spadną, tak jak i szanse na dostrzeżenie Treka w Polsce. Zresztą mamy szczęście: mogli na reżyserskim stołku posadzić Emmericha lub Bay'a...

ps. inna rzecz, że gdyby ST XI miał być Trekiem moich marzeń, scenariusz musiałby pisać ktoś z czwórki Robert J. Sawyer, David Brin, Stephen Baxter, Alastair Reynolds. A reżyserować... hmmm... i tu mam kłopot... w wypadku Camerona bałbym się militaryzmu, w wypadku Spielberga "familijności", w wypadku Soderbergha mrocznego klimatu i braku spójności fabuły, w wypadku Scotta braku optymizmu, w wypadku Lyncha nie pasującego do ST okrucieństwa... Ale chyba jednak patrzący sobie wzajem na ręce Cameron ze Spielbergiem byliby idealnym wyborem (albo Spielberg, któremu ktoś by powiedział, że ma kręcić ST bez infantylizmów, jak "Raport mniejszości" i słuchać scenarzystów oraz science advisorów bez narzucania im swojej wizji).
kanna
Użytkownik
#471 - Wysłana: 20 Lis 2008 13:55:20
Odpowiedz 
Darklighter
to d..a zbita

Doceniam na prawdę doceniam, ze uszanowałes panujący tu zwyczaj odnośnie języka
Q__
Moderator
#472 - Wysłana: 20 Lis 2008 15:02:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dla poprawy humorów - wybrane reacje na trailer:
http://trekmovie.com/2008/11/19/star-trek-trailer- spawns-parodies/
elbereth
Moderator
#473 - Wysłana: 20 Lis 2008 15:14:16
Odpowiedz 
Q__
niektore sa super ;]
Q__
Moderator
#474 - Wysłana: 20 Lis 2008 15:18:38 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
elbereth

SW, A-Team i BH 90-210? (No i wściekły Kirk.)
Darklighter
Użytkownik
#475 - Wysłana: 20 Lis 2008 15:22:11
Odpowiedz 
Drużyna A z ksywkami jest świetna.

W trailerze, zapewne będzie to końcowa scena, pada tekst Kirka, już jako kapitana: "Buckle up!". Następny tekst kogoś z załogi powinien, IMHO, brzmieć "With what?".

Abrams przyznał w wywiadzie: "There are no seatbelts".
Picard
Użytkownik
#476 - Wysłana: 20 Lis 2008 15:26:53
Odpowiedz 
Miałem się już tu wprawdzie nie wypowiadać do czasu ukazania się nowego zwiastuna, ale skoro już mowa o reakcjach na stary trailer:
http://www.youtube.com/watch?v=klDAoqU9Ogc&watch_r esponse
Q__
Moderator
#477 - Wysłana: 20 Lis 2008 16:38:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Polskie tłumaczenie analizy trailera ST XI autorstwa Krusty'ego, z ukłonami od Administracji Trek.pl:
http://www.trek.pl/forum/index.php?showtopic=5338& st=0&gopid=77203&#entry77203

Jeśłi Autor się zgodzi, chętnie wrzucę to na stronę głowną.
PaulAtryda
Użytkownik
#478 - Wysłana: 20 Lis 2008 16:50:05
Odpowiedz 
haha świetne filmiki, nieźle się ubawiłem szczególnie na Star Trek 90210 "bobs in star trek" i opis sylar na spocka super.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#479 - Wysłana: 20 Lis 2008 17:28:38
Odpowiedz 
Picard

Miałem się już tu wprawdzie nie wypowiadać do czasu ukazania się nowego zwiastuna, ale skoro już mowa o reakcjach na stary trailer:
http://www.youtube.com/watch?v=klDAoqU9Ogc&watch_r esponse


Mistrzostwo. Świetny komentarz i to z wielką dawką poczucia humoru.
Domko
Użytkownik
#480 - Wysłana: 21 Lis 2008 09:42:36
Odpowiedz 
Najlepszy filmik to chyba z wkurzonym Kirkiem, gdy zobaczył trailer.
 Strona:  ««  1  2  3  ...  14  15  16  17  18  19  20  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / OFICJALNY TRAILER "ST XI" !!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!