USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / OFICJALNY TRAILER "ST XI" !!
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  ...  19  20  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#391 - Wysłana: 18 Lis 2008 21:46:08
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

Gene może i był małpą zieloną dla pracowników, łącznie z aktorami, ale miał ten pazur.
Panowie B&B przynajmniej usiłowali stworzyć coś, co od biedy by zaakceptował - myślę, że czepnął by się tego czy owego, wygładziłby pewne sprawy, ale całość by zaakceptował.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#392 - Wysłana: 18 Lis 2008 21:48:12
Odpowiedz 
Eviva

panowie B&B inaczej zinterpretowali to motto, ale jeszcze w sposób do przyjęcia, zobaczymy jak Towarzysz Abrams zinterpretuje tą złota myśl.

a właśnie słyszałem ze nastepny trailer w czwartek..
valencia
Użytkownik
#393 - Wysłana: 18 Lis 2008 21:48:27
Odpowiedz 
Eviva
ściągnąłem sobie trailera HD, ZGASIŁEM wszystkie światła i wyostrzyłem OCZY do granic możliwości, mówię ci jestem pewny na 70% że to orionka (wiadomo że mogę się mylić) w maju się dowiemy
Picard
Użytkownik
#394 - Wysłana: 18 Lis 2008 22:08:23 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva

Kirk jako jeden z niewielu żywych świadków widział masakrę na Tarsus IV i jej sprawcę. Nie jest powiedziane, czy wychowywał sie w tej kolonii, ale był tam i to, co widział, musiało spowodować u niego błyskawiczną przemianę. U kogoś, kto by świadkiem takixch wydarzeń, nie ma miejsca na bycie "młodym gniewnym", bo to dotyka rozpieszczone dzieciaki z przeważnie bogatych rodzin, które nie mają większych zmartwień niż pryszcz na nosie.

No i mamy świetny materiał na film! Można w nim pokazać akcje, nawet brutalną bo w końcu mowa o masakrze ale jednocześnie jest to punkt wyjścia do przemiany młodego człowieka, w kogoś bardziej rozważnego, dojrzalszego, a przynajmniej początek takiej przemiany. Chciał bym zobaczyć taki ST XI...

eorge Bernard Shaw, gdy przerobiono w sposób dowolny jego "Pigmaliona" na ekranie - "Zmieńcie mi jeszcze nazwisko na Bobby Brown!"

Czytałem też, że Kena Kesey, po tym jak Miloš Forman dowolnie zinterpretował jego książkę Lot nad kukułczym gniazdem nie obejrzał tego go... do końca życia! Oczywiście filmu nie Formana.
waterhouse
Moderator
#395 - Wysłana: 18 Lis 2008 23:20:44 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Picard
Smutny jest fakt,że ludzie wciąż nabierają się na takie sztuczki w rodzaju Blair Witch Project - de facto więc nawet w dziedzinie marketingu i wyłudzania Abrams nie wymyślił tu nic nowego.

Smutne jest to że niektórzy tak jak Ty - mówią o czymś o czym nie mają zielonego pojęcia.


Ależ gdyby Archera alternatywnego nie zetknąć ze statkiei i niesionymi przezeń danymi - z innego wszechświata, to skąd wogóle wiedział byś, że jakaś alternatywa istnieje?




Oglądałem inne odcinki ENT? Co ciekawe, przyznajesz że punkt widzenia widza jest istotny w swoim następnym zdaniu. (Ty to byś wiedział bo wynikało by to z tego co wiesz o ST jako całości)


Picard...rozumiem że chcesz się jakoś bronić ale to już jest żenujące.

A można się zapytać skąd wiesz,że ten Spock jest z naszego wszechświata, a nie tego stworzonego przez Abrasma, tylko przybył z czasów późniejszych niż te pokazane w filmie?

Bo czytałem spoiler (pomijam już stwierdzenie na temat "naszego" wszechświata)


Dwie rzeczy: owszem uważam, że problemy rasowe są już dziś przebrzmiałe i w dużej mierze nieaktualne w dobie powszechnej politycznej poprawności


Nie pisałem o problemach rasowych. Mógłbyś czytać to co piszę?

Nie, ludzie się rozwijają, zmieniają i właśnie dlatego, z narracyjnego punktu widzenia sens ma tylko ukazanie tych zmian, które doprowadzić miały młodego Kirka do stania tym mężczyzną, którego wszyscy znamy z TOS i późniejszych filmów. Tu natomiast mamy do czynienia z stwarzaniem tej postaci na nowo bez szacunku dla oryginału.


Problem polega nie tylko na tym, że twierdzisz tak na podstawie 120 sekundowego trailera. Problem polega na tym, że Abrams nie tworzy tej postaci na nowo. Tworzy jej młodszą wersję, i tyle. Ja nie widzę w tym co zaprezentowano w trailerze nic, co kłóciłoby się z wizerunkiem Kirka w TOS.

Dziękuję za doskonałą rozrywkę przez te kilka dni.

Twoje naginanie faktów, zmieniania zdanie (patrz Twoja opinia co do Nemesis), ignorowanie problemów społecznych tylko ze względu na możliwość ich występowania w ST XI, pewność co do wydarzeń które nie miały miejsca (patrz rozbieranie się Uhury na mostku), betonowa pewność co do filmu i totalnie zamknięcie umysłu na cokolwiek odmiennego od świętego kanonu, oceniania filmu na podstawie trailera ( w przypadku maszyny marketingowej JJ Abramsa), używanie nadinterpretacji - żeby nie powiedzieć kłamstw - na temat moich słów, budowanie idiotycznych i pozbawionych sensu teorii (patrz teoria na temat wszechświatów alternatywnych) zasłużyły na medal "prawdziwego fana ST".

Nie obchodzi mnie to co myślisz i w jaki sposób oceniasz czy będziesz oceniał ST XI.

Ale sposób w który próbujesz swoje subiektywne zdanie przenieść na sferę obiektywną nie zasługuje na pochwałę.
Q__
Moderator
#396 - Wysłana: 18 Lis 2008 23:29:43
Odpowiedz 
Eviva

Widza, który nie zna twórczości Lema, tez nie obejdzie to, ze z Ijona Tichego chca na ekranie zrobić kobietę, a ja bym za to pobiła sprawcę, gdybym miała okazję. I w końcu twórcy nalezy się jakieś poszanowanie, do stu diabłów! Jak powiedział George Bernard Shaw, gdy przerobiono w sposób dowolny jego "Pigmaliona" na ekranie - "Zmieńcie mi jeszcze nazwisko na Bobby Brown!"

Albo jak Lem, który krzyczał na Tarkowskiego "Wy durak!". A'propos Lema... Tak mi się skojarzyło, że Star Trek Abramsa tak się będzie miał do TOSu jak "Solaris"Soderbergha do "Solaris" Tarkowskiego.
waterhouse
Moderator
#397 - Wysłana: 19 Lis 2008 01:01:05 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Na koniec mały cytacik z trekmovie, fragment tekstu napisanego przez jednego z redaktorów tego bloga po pokazie tych 4 pięciominutowych fragmentów :

Final thoughts
Quick thoughts as Trek fan for over 30 years is:

* Karl Urban is McCoy. Dead on. Steals the show!! De Kelley would really be proud.
* Anton Yelchin plays a better Chekov (as an actor) than Walter Koenig. He is the same Chekov. The accent is perfect and so is his dialogue. Just well done!
* Chris Pine is Kirk. He holds the screen. He is not Shatner, but he is a leader and you see him grow as a man in these 4 clips alone.
* Bruce Greenwood is the new Pike. Plain and simple. What an actor. I know his performance would make Gene Roddenberry proud.
* Quinto is Spock. Didn’t see enough of him in these clips to really make a determination. I liked what I saw though.
* Zoe and John Cho are fine as their characters. Uhura is a tough woman but didn’t get much from their performance other than that
* I found Simon Pegg to be slightly disappointing in his take on Scotty, but again, not enough to make a real judgment call. He has Scotty’s spirit but delivers him in a different way. Might take some getting used to.
* Finally, the Enterprise is awesome. The exterior looks nothing like that still shot Paramount released. Fans need to relax.



Zakładam że ten człowiek został kupiony przez Abramsa.

Ale dość żartów.

Najbardziej ironiczny w tej dyskusji wydają mi interesujący paradoks. Star Trek - wizja przyszłości ma wielu fanów, którzy myślą tylko o przeszłości i kurczowa się jej trzymają.

Po drugie, Star Trek - wizja przyszłości w której najważniejsze słowo to TAK: tak biały i czarny mogą pracować razem na mostku okrętu, tak nieważne czy ktoś nazywa się Sulu czy Chekov, ważne kim jest, tak możemy być lepsi, tak w przyszłość należy patrzeć z optymizmem.

Tymczasem Star Trek ma wielu fanów dla których jedyne słowo to słowo nie. Nie, nie wolno zmieniać tego. < i tu następuje lista rzeczy których w ST zmienić nie można bo to już nie będzie ST> Ten kolor obić musi zostać. Nie, nie wolno tej postaci tak pokazać, nie nie wolno tamtego rezysera zatrudniac. Nie.Nie.Nie...Kanon. Kanon.Kanon. Nie.Nie.Nie.

To jednak zrozumiała patrząc na to czym dla wielu jest Star Trek: nie jest to narzędzie do opowiadania ważnych historii. Dla wielu Star Trek to tylko historia - kanon, którego nie wolno zmieniać. Zgodnie z panującym tu duchem powinienem w następnym zdaniu absolutnie zmiażdżyć takie podejście ale nie zrobię tego ponieważ nie uważam że mam monopolu na prawdę. Jeśli dla kogoś trek=27890 tysięcy złych odcinków Voyagera i transporter, który działa cały czas inaczej (polecam ksiażkę Krasussa o fizyce ST, tam wyraźnie autor twierdzi że nie można się dopatrzeć logiki w tych zasadach) to nic mi do tego.

Warto też zauważyć czym jest Star Trek dla innych ludzi, spoza "kregu czcicieli świętego kanonu". Tu mały szok: ST jest pomnikiem dawnej przeszłości, którego najnowsze wersje wywołują śmiech. Zapytałem niedawno mojego dobrego znajomego - który uwielbia fantastykę naukową - czy oglądał/lubi Star Treka. On mi odpowiedział że nie, widział co prawda kilka odcinków TNG/VOY ale ponieważ dla nie jest to dzieło kompletnie niestrawne, które nie odnosi się do współczesności zarówno pod względem formy jak i treści a na dodatek po prostu nie nadaje się do oglądanie jeśli chodzi o formę.

Oczywiście jeśli trek=kanon, to takie odświeżenie nie jest potrzebne, potrzebne jest tylko więcej kanonu.
Takie stwierdzenie jest zrozumiałe gdy spojrzy się na BSG - serial doskonale zrealizowany, z prawdziwymi postaciami które podejmują realne decyzje ( w przeciwienstwie do wiekszosci odcinkow wiekszosci seriali ST, poza DS9,gdzie postacie sa papierowe a ich decyzje niewazne za tydzien) nawiązujący do prawdziwych problemów tego świata. Serial cytowany w gazetach takich jak New York Times, oceniany jako "dojrzały". Stal sie częścią mainstreamowych mediów - nie tematem konwentow. Tak jak niegdys TOS

Innymi słowy: BSG to taki Star Trek z lat 60tych. Tak jest traktowany.

Czy ST XI będzie krokiem w kierunku "unowocześnienia ST", sprawienia by był realny i prawdziwy zarówno pod względem formy jak i treści, by znowu pokazywał to co ważne teraz - zgodnie z intencją jego twórcy który stwierdził kiedyś.

I think it would be wonderful years from now to see Star Trek come back with an equally talented new cast playing Spock and Kirk and Bones and Scotty and all the rest as they say tomorrow’s things to tomorrow’s generations…

Czy ST XI spełni moje nadzieje? Nie wiem - niektóre rzeczy które wiem o tym filmie sugerują mi że tak, inne że niekoniecznie. Na pewno zapowiada się dobry film robiony przez bardzo sprawnego reżysera, co już jest miłą odmianą. Ze wszystkich filmów (GEN,FC,INS, NEM) tylko ten ostatni próbował być filmem, z miernym skutkiem. Nie dziwi to zresztą bo chociaż pozostałe 3 "filmy" to rozbudowane odcinki, o podobnej strukturze do odcinków, to reżyserią NEM zajął się...montażysta (Baird) a nad całością czuwali panowie B&B.

Ale wiem na pewno że ta odpowiedź jest lepsza niż "nie, w trailerze sie szczelaja i rozbieraja i to łamie kanon". Nie zmuszam i nie zachęcam nikogo do uwielbiania, czekania z optymizmem na nowy film itd ale zachęcam do spojrzenia czasami inaczej na sprawę niż przez wąskie gardło kanonu i uprzedzeń oraz metodologicznej sieczki, która nie ma nic wspólnego z poprawnym rozumowaniem. Zwłaszcza bawi mnie argumentacja w której myli się opinię z faktami, kwantyfikatory (np. "wszyscy fani"), mylenie negatywnych opinii z błędami logicznymi (sic!) , nadintepretacje (nie wiem czy złośliwe czy nie) błędy non sequitur nadbudowywane na to itd.
Q__
Moderator
#398 - Wysłana: 19 Lis 2008 01:36:27
Odpowiedz 
waterhouse

Simon Pegg

Mamy go właśnie na stronie głównej i to co mówi brzmi uspokajająco.

Czy ST XI będzie krokiem w kierunku "unowocześnienia ST", sprawienia by był realny i prawdziwy zarówno pod względem formy jak i treści, by znowu pokazywał to co ważne teraz - zgodnie z intencją jego twórcy który stwierdził kiedyś.

Życzył bym sobie tego. W VOY i ENT drażniło mnie właśnie odejście odrzeczywistości w kierunku tzw. fikcji autonomicznej.
Beyond
Użytkownik
#399 - Wysłana: 19 Lis 2008 03:12:36 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
waterhouse

Całkowicie odwracasz kota ogonem. W przyszłość można się cofać, a dla Ciebie jedynie istotne to w jej kierunku zmierzać. Współczesność w sci-fi dziejącym się kilkaset lat w przyszłość to absurd (współczesna psychologia postaci w DS9 - szczególnie Sisko i rodzina - to absurd i jedna z większych wad serialu). Treść intelektualna nie jest ani współczesna, ani przeszła, ani przyszła - jest uniwersalna, a więc każda zarazem. Współczesne mogą być jedynie wydarzeniowe problemy. Dziwnych znasz miłośników sci-fi, skoro tego ostatniego nie rozumieją i problematyki ST w związku z tym nie widzą. Piszesz o BSG i nazywasz współczesnym ST, a prawda jest taka, że kiedy bardzo lubię BSG, to w żaden sposób nie zastępuje mi to ST i w ogóle zastąpić nie może nikomu - m.in. właśnie przez realizm. Mit nie jest realistyczny, kiedy coś jest realistyczne nie jest mitem. Ideał nie jest realistyczny, kiedy sens jest realistyczny nie jest ideałem. Pojęcie nie jest realistyczne, kiedy jest realistyczne jest rzeczywistością. Cechą sci-fi jako świata wyobrażonego jest materializowanie pojęć i ich związków. Pojęć (ideałów) odnośnie ludzi nie zmaterializujesz przy realizmie postaci; pojęć filozoficznych nie zobrazujesz jak się zanurzysz w wydarzeniowej problemowości. Wielu rzeczy nie da się realistycznie powiedzieć, może właśnie tych najważniejszych.
Q__
Moderator
#400 - Wysłana: 19 Lis 2008 03:19:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Beyond

Współczesność w sci-fi dziejącym się kilkaset lat w przyszłość to absurd

To zależy czy ukazana wprost - wtedy to bzdura. Czy w formie odniesień, ostrzeżeń, prognoz. W tym drugim wypadku - wręcz przeciwnie.

współczesna psychologia postaci w DS9 - szczególnie Sisko i rodzina - to absurd i jedna z większych wad serialu

Hmmm... W końcu ktoś zauważył to samo co ja. Za to Uhura była ok - pasowała mentalnie do szczęśliwej epoki jaką chciał pokazać Roddenberry. (Picard też był ok oczywiście.)
waterhouse
Moderator
#401 - Wysłana: 19 Lis 2008 03:23:39 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Beyond

Widzę że raczej tego co napisałem nie zrozumiałeś, a zwłaszcza fragmentów o BSG.

Mam taki plan, że jak napiszesz coś w sposób sugerujący że zrozumiałeś i nawiążesz do tego co napisałem to Ci odpisze.

Fragment o DS9/tym co to jest sci-fi jest bardzo zabawny podobnie jak przekonanie że wystarczy napisać coś w stylu "i; pojęć filozoficznych nie zobrazujesz jak się zanurzysz w wydarzeniowej problemowości. " by to miało sens.

Póki co, EOT.
Delta
Użytkownik
#402 - Wysłana: 19 Lis 2008 03:31:56 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
waterhouse
Steals the show!!

W to uwierzę.

Karl Urban is McCoy.

A w to, za Chiny nie.

He is the same Chekov.

Czy ten redaktor ma oczy?


Wskaż mi chociaż jedno podobieństwo.

The accent is perfect

No i co z tego. Jeśli jedynym kryterium wyboru było to, że chcieli faceta z ruskim akcentem, to mogli zatrudnić nawet Gorbaczowa (i też pewnie by ktoś znalazł podobieństwo do starego Chekova ).

and you see him grow as a man in these 4 clips alone.

Rzeczywiście wspaniały rozwój. Od szalejącego diabli wiedzą skąd wziętym samochodem, przez bójki w barze za jakieś namolne zaczepianie dziewczyny, skończywszy na jakiejś bijatyce ze Spockiem na pokładzie. Idealny prawidłowy rozwój.

Co do reszty, to największym problemem jest to, że nie są podobni (trzeba było wymyślić nową załogę zamiast wyciskać kasę ze starej). A jako że to postacie właściwie z tła, to niewiele na razie można o nich powiedzieć (za mało materiału udostępniono). Jedynie co to bardziej jaskrawo (i na niekorzyść) rzuca się w oczy to nowy Scotty -faceta pokazali tylko moment w trailerze a już zdobył moją dozgonną niechęć. IMHO on niepodobieństwem do oryginału (zarówno ze względu na wygląd jak i chyba sposób bycia) przebije nawet nowego Chekova.

wizja przyszłości ma wielu fanów, którzy myślą tylko o przeszłości i kurczowa się jej trzymają.

Bo niestety ale fundamentem sagi jest kanon, czy się to Abramsowi podoba czy nie. I to na jego podstawie niech sobie buduje tą wizję. Inaczej po prostu wykorzystuje nazwę. Nawet optymistycznie zakładając, że w ogóle będzie jakaś wizja, to sama wizja to za mało. To jak do połowy napełniona szklanka -i teraz choćby twórcy stawali na głowie nie napełnią jej do końca. Pozostanie niedosyt i niesmak.z tego powodu. A jak jeszcze tej wizji na którą czekasz nie będzie to ST XI będzie jak wydmuszka -pozostanie tylko tytuł i znane nazwiska postaci. I dopiero będzie kac. Tak, czy inaczej nie będzie to to, czego przynajmniej część z nas się spodziewała. I nie usprawiedliwi tego "przeżycie ST", bo można było zrobić film tak by zapewnić i zgodność z kanonem i tą całą wizję. A skoro tego nie zrobiono to wniosek nasuwa się sam: widać liczy się jednorazowy zarobek na znanym tytule, czyli nie dostaniemy ani dobrze dopasowanej do reszty kanonu fabuły ani tej wizji, którą Abrams obiecywał. A ST "przeżyje" tyle, że już jako rozrywka w stylu ekranizacji komiksów i gier komputerowych.

Tymczasem Star Trek ma wielu fanów dla których jedyne słowo to słowo nie. Nie, nie wolno zmieniać tego.

Czyli sugerujesz, że poprzednie odsłony sagi nie pokazywały współpracy pomiędzy przedstawicielami różnych ras i narodowości?

To jednak zrozumiała patrząc na to czym dla wielu jest Star Trek: nie jest to narzędzie do opowiadania ważnych historii. Dla wielu Star Trek to tylko historia - kanon, którego nie wolno zmieniać.

I tu się mylisz. To nie jest tylko kanon. To jedno i drugie. Cóż, widać nie każdego cieszy tylko samo pokazanie jakieś wizji (jaka ona będzie to się jeszcze okaże) przy jednoczesnym niedbaniu o spójność uniwersum sagi (co IMO jest raz olewaniem widza -traktowaniem go jak kogoś, komu wszystko można wcisnąć, dwa, zwyczajnym niedbalstwem).

On mi odpowiedział że nie, ponieważ dla nie jest to dzieło kompletnie niestrawne, które nie odnosi się do współczesności zarówno pod względem formy jak i treści.

Ciekawe jak to uzasadnił? Konkretnie, nie samymi ogólnikami.

Określić ogólnikiem, że coś jest niestrawne, czy nie odnoszące się do współczesności to można wszystko. Nie wspominając już o tym, że ST to jednak po części jedynie rozrywka, nie musi być na liście super-ambitnych dzieł.
Zresztą, z moich obserwacji wynika, że tak było zawsze. Ja długo nie znałem nikogo, kto by w ogóle ST oglądał, chociaż 99% moich znajomych oglądała i lubiła m.in. filmy S-F, zwłaszcza Gwiezdne Wojny, w których jakiś odniesień do współczesnych problemów jak na lekarstwo. I im więcej efektów tym chętniej oglądano. ST nie był przebojem nigdy. I nigdy nie będzie, chyba... no właśnie, chyba że ktoś o nastawieniu Abramsa zrobi z niego Gwiezdne Wojny, co jak widać z zapałem czyni. I tyle będzie z oryginalności podejścia, z prezentowanej wizji i "odniesień do współczesności".

Serial cytowany w gazetach takich jak New York Times, oceniany jako "dojrzały".

Tak jakby recenzja w jakiejkolwiek gazecie była coś warta. One są jakości doradztwa analityków giełdowych, których pełno po różnych portalach ekonomicznych -mają w tym swój interes.
Oto przykład recenzji:

"(...)has reviewed NEMESIS positively, saying the film continues the STAR TREK tradition of "60's optimism.""

Wiesz o czym tak napisali? O Nemesis. A wiesz kto to napisał? Tak, tak, New York Times.
http://talk.trekweb.com/articles/2002/12/13/103975 5704.html

Dla nich było cacy, a film zrobił klapę. I tyle są warte tego typu recenzje.

they say tomorrow’s things to tomorrow’s generations…

To będą mieć spory problem. A to z tego powodu, że nie powiedzą nic co by do tej pory nie zostało powiedziane. W swej esencji, świat i ludzie się nie zmienili. Dlatego takie uniwersalne prawdy jak konieczność likwidacji segregacji rasowej, czy zaprzestania wojen i tym podobne tematy, nadal są aktualne. Abrams co najwyżej powtórzy je za poprzednikami (optymistycznie zakładając, że znajdzie czas pośród tej tony efektów specjalnych). Problem z ST polega na tym, że jak nawet tutaj się niektórzy zwolennicy nowego filmu wypowiadali, Trek jest zbyt przegadany i zbyt moralizatorski. A to właśnie ta część składa się na wizję jaką ST miał propagować. Tymczasem nawet ci fani tego nie chcą bo wolą by to było przynajmniej skrócone na rzecz akcji i efektów specjalnych. Pomyśl zatem czego mogą chcieć widzowie, którzy idą do kina na kolejną "strzelaninę S-F". I zanosi się na to, że dokładnie to im Abrams da, a nie żadną wizję. Bo on doskonale wie, że tą wizję to może sprzedać dotychczasowym fanom, a umie liczyć i wie, że jest ich zbyt mało, dlatego wizja albo będzie maksymalnie okrojona, albo powędruje do kosza wraz z kanonem.
waterhouse
Moderator
#403 - Wysłana: 19 Lis 2008 03:32:50 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta

To nie jest post który miał zapoczątkować dyskusję z moim udziałem. Nie licz na odpowiedź. Ja jeśli nie czyta mnie więcej niż 5-10 osób na tym to nie piszę nic dłuższego, bo to bez sensu. Nie mam czasu na elaboraty tutaj.

To pożegnanie. Jak dobrze pokazała zresztą Twoja odpowiedź nie masz absolutnie nic nowego do powiedzenia.

Rewelacyjnie zabawna jest Twoja polemika z opiniami człowieka który w przeciwieństwie do Ciebie widział kawałki filmu, a nie trailer. To samo mozna powiedziec o próbie argumentacji, ze skoro jeden recenzent NYT nie mial racji, to wszyscy jej nie maja.

Nie mam czasu na takie przepychanki a zwłaszcza z Tobą (nie bierz tego do siebie). Papa.
Beyond
Użytkownik
#404 - Wysłana: 19 Lis 2008 03:40:47 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
waterhouse

Otóż wystarczy, Twoim zadaniem jest tekst zrozumieć, nie moim.

To co napisałeś o BSG doskonale zrozumiałem. Otóż to podpada pod moje stwierdzenie, że w przyszłość można się cofać. Doskonała realizacja nie pociąga za sobą jakości, realizm może eliminować pewne treści (ideału samokształcenia nie zobrazujesz realną postacią), intelektualne rozważania zawsze się odnoszą do współczesnego świata i film który się odnosi do wydarzeniowych problemów nie jest w niczym z definicji lepszym czy głębszym, czy poważniejszym od filmu bliższego w wielu aspektach mitom czy rozważaniom filozoficznym (TNG); tak jak Władca Pierścieni nie jest mniej poważny od Zbrodni i kary dlatego, że jest fantasy. Do wydarzeniowych problemów współczesności odnosi się niemal cała mainstreamowa literatura, ale tylko fantastyka umożliwia np. materializowanie filozoficznych pojęć.

Dlatego jest bzdurą argumentowanie, że to dobrze, że nowy ST może zmierzać w kierunkach w rodzaju BSG. Inaczej - to, że w jakimś aspekcie zmierza (np. realizmu postaci), może być cofaniem się w przyszłość nawet jeśli gotów byłbym przyznać wartość pozytywną samej zmianie w tym kierunku (bo realistyczna postać, a realistyczna postać to często dwie różne rzeczy; i nie jest istotny sam realizm za wszelką cenę, lecz przede wszystkim jaki to jest realizm i jakie ma granice). To może ST jako ST zniszczyć, a możliwa większa popularność nie jest żadnym argumentem za. I tutaj nie chodzi o kanon jako fakty (np. co jak się konkretnie nazywa), ale o ducha i zdolność stawiania pewnych problemów. I wszyscy to doskonale rozumieją łącznie z Tobą, ale chciałeś sobie ulżyć więc przyjąłeś w tym poście, że tylko o kanon się rozchodzi. Jeśli kanon się dla kogoś liczy to w ten sposób w jaki już raz Ci opisałem w krótkiej naszej wymianie zdań o kolegium ds. kanonu; powinieneś to uszanować i wreszcie zrozumieć, że można film ulepszyć bez zmiany kanonu, i o to chodzi w tym całym kanonicznym zarzucie.
Delta
Użytkownik
#405 - Wysłana: 19 Lis 2008 03:54:11
Odpowiedz 
waterhouse
To nie jest post który miał zapoczątkować dyskusję z moim udziałem. Nie licz na odpowiedź.

A czy ja się jej domagam?

Ja jeśli nie czyta mnie więcej niż 5 osób to nie piszę nic dłuższego, bo to bez sensu.

1. Skąd wiesz ile to osób czyta? No chyba, że masz umiejętności Q i wiesz wszystko.
2. To czy jest to bez sensu czy nie to kwestia poglądu -każdy ma swój. Ale takie stwierdzenie (bez urazy) ogólnie trąci arogancją.

Jak dobrze pokazała zresztą Twoja odpowiedź nie masz absolutnie nic nowego do powiedzenia.

Może nie zauważyłeś ale dlatego, że nie miałem nic więcej do dodania, dyskusja toczyła się ostatnimi czasy bez mojego udziału. A co do mojego ostatniego postu, to:

1. po części jest to komentarz wypowiedzi jednego z fanów którą przytoczyłeś (nie moja wina, że jego wypowiedź powtarza część argumentów, które na naszym Forum tez już padły z jednej ze stron)
2. po części komentarzem na Twoje rewelacje, że fani uważają, że segregacja rasowa (biali i czarni nie mogą pracować razem) była dawniej w ST i tego się uparcie fani trzymają. Oraz dotyczyła rewelacyjnych recenzji z NYT, a także paru zdań na temat niestrawności jaką wzbudza Trek wśród osób lubiących SF i tego jak Abrams wydaje się tą niestrawność zwalczać. Zapewne przynajmniej częściowo się powtórzyłem, tyle, że nie zauważasz, że Ty również.

Rewelacyjnie zabawna jest Twoja polemika z opiniami człowieka który w przeciwieństwie do Ciebie widział kawałki filmu, a nie trailer.

Czy mi się wydaje, czy on widział te fragmenty, które już niemal tydzień temu dość dokładnie opisano?

Nie mam czasu na takie przepychanki

Szczerze mówiąc odniosłem inne wrażenie, bo aktywnie bierzesz w nich udział cały czas.

nie bierz tego do siebie

Nie biorę.
Beyond
Użytkownik
#406 - Wysłana: 19 Lis 2008 04:05:59 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Q__

To zależy czy ukazana wprost - wtedy to bzdura. Czy w formie odniesień, ostrzeżeń, prognoz. W tym drugim wypadku - wręcz przeciwnie.

Zgadzam się, chodzi mi o to, że np. filozoficzne dywagację jako uniwersalne i będące podłożem wielu problemów również odnoszą się do współczesności. I nie trzeba stawiania wprost np. problemu rasizmu, czy pokazywania realizmu postaci dla powiedzenia czegoś dla współczesnego człowieka istotnego. W mitologii brak jest jakiegokolwiek realizmu, a często głębiej takowa odsłania jakieś problemy, niż powieść realistyczna. Odsłania bowiem myślowe i uczuciowe podłoże całych dziedzin problemowych. Realizm wiele rzeczy przesłania, wielu w ogóle nie pozwala postawić. Ja nie mówią, że realizm czy stawianie wprost problemu rasizmu jest złe; ja tylko mówię, że nie jest konieczne dla powiedzenia rzeczy ważnych. I że ST nie będzie ST, gdy utraci swoją warstwę mityczną i archetypiczną (w znacznej mierze utracił ją już np. w DS9 w porównaniu z TNG).

Weźmy to. TNG, a DS9. W DS9 odpowiedzialność jest społeczna, jest odpowiedzialnością człowieka wobec człowieka. W TNG mamy do czynienia odpowiedzialnością metafizyczną, odpowiedzialnością w obliczu całego sensu wszechświata. I jest to odpowiedzialność znacznie bardziej radykalna, znacznie bardziej pierwotna. Odpowiedzialność za wybór jako wybór, który z istoty wyklucza wszystko inne, który wyklucza wszystkie inne sensy po kres czasu. Zagłada gatunku (w DS9 też napomykana, ale tylko napomykana), pierwsza poprawka, stworzenie życia itp. W DS9 odpowiedzialność nie jest metafizyczna, bo DS9 jest społeczne. Ktoś kto odczuwa odpowiedzialność społeczną, bardzo często nie odczuwa odpowiedzialności metafizycznej; ktoś kto odczuwa odpowiedzialność metafizyczną prawie zawsze odczuwa i społeczną. Mógłbym to rozróżnienie rozwinąć w dziesiątki konkretnych problemów.

W BSG również mamy problem odpowiedzialności metafizycznej, ale to właśnie dlatego, że mimo wielu wątków społecznych problem odpowiedzialności w BSG nie został niemal uspołeczniony, a raczej pozostał w najważniejszych wątkach poza uspołecznieniem. Problem ten jest stawiany z punktu tego co w BSG najmniej związane z problemami wydarzeniowymi - przez Cylonów i wątek mitologiczny oraz postać Gaiusa Baltara, której ogrom odpowiedzialności (zagłada cywilizacji) zbliża ją do postaci mitycznych. Gdyby Gaius Baltar pozostał tylko człowiekiem (nie miał wizji, nie partycypował w wątku mitologicznym) ta postać nie stawiałaby nawet połowy problemów jakie stawia, a wciąż nawracające odczucie odpowiedzialności metafizycznej związane z tą postacią rozpłynęłoby się albo w tym, że stałby się żałosny, albo w tym, że by się powiesił, albo popadł w całkowity cynizm, czy wreszcie w realistyczny sposób zwariował. Postać Baltara uspołeczniłaby się w swojej odpowiedzialności, mimo całego ogromu zbrodni - spowszedniała (jak Hitler oglądany od strony codzienności, czy Goring jako oskarżony w Norymberdze). BTW. Baltar przypomina mi nieco Nietzschego.

Przyszła mi taka myśl: całkowite urealnienie TNG zniosłoby np. natychmiastowo zdolność postaci do przyjmowania konwencji, a gra konwencją, odniesienia literackie, zabawa stylem jest istotą wielu odcinków TNG. Data jako np. pełnokrwisty człowiek nigdy nie byłby dobrym Sherlockiem, zbyt bardzo by spoza tej postaci przezierał, ta gra stylem byłaby już inna. Zawsze uważałem TNG za serial angażujący bardzo wiele archetypów kultury i zawsze to w nim ceniłem. Zawsze też lubiłem groteskę - dlatego bardzo lubię BSG i rozumiem wartość realizmu w tym filmie; ale nie będę optował za urealnianiem na siłę ST.

Chociaż próbę przemyślanego i ostrożnego urealnienia, z pomysłami na to jak przestrzenie które najłatwiej mogą na tym ucierpieć ująć tak, ażeby stratę pewnych właściwości zrekompensować, z chęcią bym zobaczył. Tylko to wymaga przeniesienia każdej cząstkowej konwencji w nowy, realistyczny wymiar, tak, ażeby ją pogłębić, a nie znieść, tak żeby to co zniesione zastąpić czymś zbliżonym w sensie. To musiałby robić ktoś z naprawdę genialnym wyczuciem. Wyprawy do holodeku osób, które przeżywają głębokie miłosne dylematy, mają skomplikowane związki rodzinne, cierpią czasami nudę, walczą z problemami intelektualnymi w pocie czoła, mają swoje obawy i codzienne dylematy, to naprawdę zupełnie inna para kaloszy. To już by były pełną gębą postacie-aktorzy, a nie postacie przemienione w inne postacie. Może i to by było ciekawsze, co ja bredzę - na pewno byłoby ciekawsze (ileż oddziaływań między światem np. Sherlocka Holmesa a kimś kto nie staje się Sherlockiem, nie programuje się w roli, lecz świat ten bada jako całkowicie pełna osobowość), ale jak zebrać razem scenarzystów, grafików komputerowych, reżyserów, którzy mogliby temu podołać; jaką kasę na to trzeba wyłożyć. Taki holodek to byłby już dosłownie odrębny film w filmie.

I właśnie o to chodzi, to byłoby piękne, gdyby ktoś to zrealizował w całości, gdyby rzecz dogłębnie przemyślał i każdej zmianie wyznaczył takie granice, ażeby była pogłębieniem, a tam gdzie coś trzeba usunąć - tłumaczeniem (wydobyciem analogicznych sensów w nieco innej grze). Jak Data był niemal Holmesem, tak teraz bada świat Holmesa, filozofuje o różnicach między tym światem, a własnym; jak postacie w holodeku były mocno ograniczone w zachowaniach, ażeby je odróżnić od dość idealnych - a więc również ograniczonych - bohaterów, tak teraz są bardziej złożone, a wizyty w holodeku znacznie głębiej wnikają w specyfikę estetyki utworów o detektywie, odsłaniają jej rekwizyty, motywy, sposoby myślenia.

Ale jeśli się uważa za plus samo to, że postacie będą bardziej realistyczne (nie ważne, że będą chłystkami niszczącymi cała ideę), to może to być cofanie się w przyszłość. Dlatego głupotą jest mówienie, że skoro postacie są bardziej ludzkie, to już od razu i bezapelacyjnie dobrze. Bzdura nie dobrze, to może zniszczyć całkowicie to, czym Star Trek jest.
waterhouse
Moderator
#407 - Wysłana: 19 Lis 2008 06:44:57 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Beyond

Takie male post scriptum

Otóż wystarczy, Twoim zadaniem jest tekst zrozumieć, nie moim. (...)powinieneś to uszanować i wreszcie zrozumieć

Byl juz na tym forum taki jeden, ktory uzywal wobec innych takiego tonu, dlatego mozesz tego nie pamietac, jak rowniez tego co zaraz napisze.

NIE zycze sobie uzywania wobec mnie lektorsko-mentorsko-co-to-nie-ja-bo-potrafie-sklec ic-dwa-zdania tonu.

Poza tym piszesz o tym ze chce aby ST zmierzal w kierunku realizmu BSG. To nieprawda. Ten ktos o ktorym pisalem na poczatku robil dokladnie tak samo jak Ty.
waterhouse
Moderator
#408 - Wysłana: 19 Lis 2008 06:59:43 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta

post scriptum x2

po części komentarzem na Twoje rewelacje,że fani uważają, że segregacja rasowa (biali i czarni nie mogą pracować razem) była dawniej w ST i tego się uparcie fani trzymają

To nieprawda że cokolwiek takiego napisałem. Takim stwierdzeniem mnie obrazasz. I to jest dokladnie powod dla ktorego nie zamierzam dalej dyskutowac z Toba.

Napisałem coś takiego :


Tymczasem Star Trek ma wielu fanów dla których jedyne słowo to słowo nie. Nie, nie wolno zmieniać tego. < i tu następuje lista rzeczy których w ST zmienić nie można bo to już nie będzie ST> Ten kolor obić musi zostać. Nie, nie wolno tej postaci tak pokazać, nie nie wolno tamtego rezysera zatrudniac. Nie.Nie.Nie...Kanon. Kanon.Kanon. Nie.Nie.Nie.


A Ty mnie tak zacytowałeś :

"Tymczasem Star Trek ma wielu fanów dla których jedyne słowo to słowo nie. Nie, nie wolno zmieniać tego."

i napisałeś "Czyli sugerujesz, że poprzednie odsłony sagi nie pokazywały współpracy pomiędzy przedstawicielami różnych ras i narodowości?"

i dalej w następnym poście tak uzasadniasz pisanie swojego "po części komentarzem na Twoje rewelacje, że fani uważają, że segregacja rasowa (biali i czarni nie mogą pracować razem) była dawniej w ST i tego się uparcie fani trzymają."

Bez komentarza.
Beyond
Użytkownik
#409 - Wysłana: 19 Lis 2008 07:20:59 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
waterhouse

To jest dokładna kalka z tego co Ty napisałeś do mnie. Że jak tekst zrozumiem, to mi odpowiesz. Dla mnie to równie mentorskie. I nie pierwsza Twoja wypowiedź - może nie akurat do mnie - mentorska w sensie. Jak mam Ci powiedzieć, że w kółko pomijasz pewne treści, jak nie mentorsko. Każde zwrócenie uwagi, że czegoś się nie zauważa jest mentorskie. A ja uważam takie wskazania za w pełni uprawnioną część dyskusji (jak się na skutek tego nie wdaje w dyskusje o mentorstwie, to to zazwyczaj skraca tłumaczenia).

Nie piszę, że koniecznie w kierunku realizmu BSG, ale w ogóle realizmu (pokazuję - a właściwie wzmiankuję - jak realizm może przesłaniać pewne treści na przykładzie BSG) - BSG mocno postawiłeś jako przykład, przeciwstawiłeś sztampowości i w ogóle idiotyczności ST dla wielu osób; to ma swoje konsekwencje znaczeniowe. Skoro stawiasz za wzór BSG z jej poważnymi decyzjami i realizmem, a obok piszesz o sztampowości ST, to później się nie dziw, że biorę BSG za przykład i zakładam, że BSG jest dla Ciebie pewnym wzorem z którego ST mógłby zaczerpnąć. Nie dziw się przede wszystkim dlatego, że wielokrotnie w tym wątku stawiałeś zmianę w kierunku realizmu za wartość samą w sobie, nie wnikając w ogóle w jej specyfikę i podobnie było w tym poście (dlaczego więc raptem nie BSG? bo ni z tego ni z owego zauważyłeś, że tego wprost nie napisałeś i można się do czegoś przyczepić, że można w ten sposób zbyć moją wypowiedź i udawać, że się zrobiło ze mnie głupka, a obok skrobać o mentorstwie? już raptem zmiana ku realizmowi sama w sobie nie jest wartością?).

Prosto z mostu - przyznam Ci rację, że dobrze by było gdyby; tylko obok tego "dobrze by było gdyby" (postacie były bardziej głębokie, mniej sztampowe, bardziej realistyczne) istnieje cała olbrzymia dziedzina tego: w jaki sposób, w jakim stylu, jakie to będą postacie, jakie będą granice realizmu czy zostanie zachowana mityczność specyficzna dla ST. O tym do Ciebie osoba za osobą pisze, osoba za osobą powtarza to jak mantrę; tymczasem całkowicie to pomijasz, nie czytasz poza dosłownymi sensami, nie czytasz sensów naddanych, jak ktoś daje przykład na pokazanie czegoś to kłócisz się z przykładem, a nie z tym co miał pokazać, i zamieszczasz posta, który ogólniki w postaci "mniejszej sztampowości" uważa z góry za plus, a obawy przedstawia jak jakiś chorobliwy konserwatyzm, który jakoby przeczy samej idei ST i przesłaniu jego twórcy. Trudno zachować wobec takiego podejścia spokój, naprawdę; bo to jest właśnie mentorskie, to jest nieuczciwe. Pomijasz niebezpieczeństwo cofnięcia się w przyszłość; podobnie jak Twoja argumentacja za tym, że ST ma być dla kolejnych pokoleń. Jak wyrośnie pokolenie kanibali, to Picard ma zjeść Pierwszego? To żaden argument. A już może z 10 raz go raz w jednej formie raz w innej powtarzasz.

I nie dziw się, że pojawia się mentorski ton, jak tak pogrywasz. Przyznaje się do mentorstwa ze swojej strony, przyznaję, że w Twoim kierunku padały nieuczciwe zagrania także od innych, ale nadal utrzymuję, że pod pozorami kryjesz podobne mentorstwo. I jeszcze widzisz w tych pozorach swoją wyższość. Nie mówiąc o editach, które nie tyle dodają, co zmieniają i to drobne zmiany, a już po zamieszczonych przez innych postach, bardzo dziwnie zawsze znoszące połowę zarzutów, co bardzo trudno wytłumaczyć tym, że ktoś coś dopisał jak akurat edytowałeś.
Delta
Użytkownik
#410 - Wysłana: 19 Lis 2008 07:27:37
Odpowiedz 
waterhouse
Napisałem coś takiego :

Nigdy jak dotąd nie zamierzałem Cię obrażać (i w tym wypadku także nie).

Napisałeś coś takiego:

"Po drugie, Star Trek - wizja przyszłości w której najważniejsze słowo to TAK: tak biały i czarny mogą pracować razem na mostku okrętu, tak nieważne czy ktoś nazywa się Sulu czy Chekov, ważne kim jest, tak możemy być lepsi, tak w przyszłość należy patrzeć z optymizmem. Tymczasem Star Trek ma wielu fanów dla których jedyne słowo to słowo nie. Nie, nie wolno zmieniać tego. Nie, nie wolno tego, nie nie wolno tamtego. Nie.Nie.Nie..."

Z tego wynika, że wcześniej tego rodzaju rzeczy (np. biali z czarnymi pracujący razem, czy choćby patrzenie w przyszłość z optymizmem) w ST nie miało miejsca. Co jest, jak sam zapewne wiesz, niezbyt szczęśliwym sformułowaniem, bo w ST jest to widoczne i podkreślane od samego jego początku.
Poza tym Twoja wypowiedź dodatkowo sugeruje, że właśnie te rzeczy fanom przeszkadzały i dlatego są na "nie". I to już, niestety, ociera się o nieprawdę, bo ani tutaj tego rodzaju oskarżenia z niczyjej strony nie padły, ani nigdy to nie było wysuwane jako "argument na nie" dla nowego ST.

A Ty mnie tak zacytowałeś :

Zacytowałem tak, by skrócić długość mojego postu (i tak są zawsze za długie). Poza tym pewnie zwróciłeś uwagę, że każdy z wyodrębnionych odstępami (plus cytat z Twojej wypowiedzi) fragmentów mojej wypowiedzi, dotyczył nieco oddzielnych od siebie kwestii. Nie jest moją winą, że akurat tak sformułowałeś swoją wypowiedź. A tak właśnie można ją odebrać.
waterhouse
Moderator
#411 - Wysłana: 19 Lis 2008 07:33:49 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta

Popatrz co rzeczywiście napisałem wczoraj w nocy, i zastanów się jeszcze raz o co mi chodzi i do czego się odnosiłem. Skróciłeś cytat , by oskarżyć mnie o rzeczy które nie są prawdziwe.


Tymczasem Star Trek ma wielu fanów dla których jedyne słowo to słowo nie. Nie, nie wolno zmieniać tego. < i tu następuje lista rzeczy których w ST zmienić nie można bo to już nie będzie ST> Ten kolor obić musi zostać. Nie, nie wolno tej postaci tak pokazać, nie nie wolno tamtego rezysera zatrudniac. Nie.Nie.Nie...Kanon. Kanon.Kanon. Nie.Nie.Nie.

Z tego wynika, że wcześniej tego rodzaju rzeczy (np. biali z czarnymi pracujący razem, czy choćby patrzenie w przyszłość z optymizmem) w ST nie miało miejsca.


To jest kłamstwo.

Poza tym Twoja wypowiedź dodatkowo sugeruje, że właśnie te rzeczy fanom przeszkadzały i dlatego są na "nie".

To jest drugie kłamstwo. Moje wypowiedź odnosi się do czegoś innego - to jest w drugiej cześci cytatu który już nie zacytowałeś.

Jestem bardzo głęboko rozczarowany.
Delta
Użytkownik
#412 - Wysłana: 19 Lis 2008 07:38:48
Odpowiedz 
waterhouse
Popatrz co napisałem, i zastanw się jeszcze raz o co mi chodzi.

To teraz inaczej brzmi to fakt. Tylko, że to jest po edycji. Ja nie jestem wróżką, nie siedzę nikomu w głowie i jedyne skąd mogę wyciągnąć wnioski (i do czego się odnieść) to z napisanej wypowiedzi, stąd napisałem w odpowiedzi to co napisałem.
waterhouse
Moderator
#413 - Wysłana: 19 Lis 2008 07:39:44 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta
o teraz inaczej brzmi to fakt. Tylko, że to jest po edycji.

Wezmę pod uwagę że pisałeś to co pisałeś późną nocą i mogłeś czegoś nie zauważyć. Twoje tłumaczenie się etc wolę pozostawić w spokoju.


EOT
Delta
Użytkownik
#414 - Wysłana: 19 Lis 2008 07:59:17
Odpowiedz 
waterhouse
To jest kłamstwo.

A jak myślisz, jak to wyglądało po mojej stronie ekranu, gdy tak było napisane?

To jest drugie kłamstwo. Moje wypowiedź odnosi się do czegoś innego - to jest w drugiej cześci cytatu który już nie zacytowałeś.

Napisałem dlaczego nie zacytowałem całości. Od dzisiaj będę. A Twoja odpowiedź nie odnosi się do czegoś innego (a przynajmniej tak wyglądała, stąd moje wnioski) bo:
1. została sformułowana w jednym wyodrębnionym akapicie.
2. z jednej strony wymieniłeś takie rzeczy jak współpraca między różnymi rasami i optymizm, z drugiej napisałeś, jak dla dla kontrastu, że niektórzy fani są na "nie". I jak dla mnie takie akurat zestawienie było celowym zabiegiem, bo inaczej wcześniej napisałbyś jak teraz, że dotyczy np. obicia tapicerki na fotelu Kirka (czyli ogólnie kanonu). Zamiast umieszczać, po jednej stronie, jak w formie zarzutu, przykłady jaką ST ma/miał wizję, a po drugiej, jak to jesteśmy temu przeciwni. A o tym, że ja i inni czepialiśmy się łamania kanonu w tym całym zarzucie jak to jesteśmy na "nie", jakoś nawet wzmianki nie zrobiłeś. Dlatego wyszło na to, że nie czepiamy się odstępstw od kanonu tylko takich rzeczy jak brak segregacji rasowej (w domyśle Abrams to przedstawi, nam się to nie podoba bo tak nie było i nie wolno tego zmieniać). I jeśli jak sądzę to było celowym zabiegiem, to IMHO było to zagranie nie fair. A jeśli nie, to trzeba było inaczej tę wypowiedź zredagować zamiast mieć później pretensje.

Wezmę pod uwagę że pisałeś to co pisałeś późną nocą i mogłeś czegoś nie zauważyć.

Przeginasz, waterhouse. Wiesz równie dobrze jak ja, że to jest fragment, który był tu umieszczony oryginalnie. Nie wiem kiedy zrobiłeś edycję, nie jestem w stanie pilnować wszystkich tu napisanych postów pod kątem dokonywania zmian przez ich autorów.
Beyond
Użytkownik
#415 - Wysłana: 19 Lis 2008 08:56:15 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Delta

Sam często edytuję, częściej dodaję, czasami coś zmieniam (i pewnie czasami komuś odpowiedź wypaczę), ale jakoś tak dziwnie się zdarza - bardzo krótko jestem na forum, a już to mnie mocno uderzyło - że waterhouse dziwnie wyedytowuje drobne fragmenty jakby już po zamieszczeniu odpowiedzi innych i w taki sposób, że znosi połowę zarzutów. Zmiany kosmetyczne, a więc można je było dokonać po chwili, a jednak po czasie i tak punktowe, że stawiają jego wypowiedź w zupełnie innym świetle, jakby były dopasowywane do odpowiedzi. To tylko wrażenie, może inni mają takie samo o moich editach.
kordian
Użytkownik
#416 - Wysłana: 19 Lis 2008 09:07:44 - Edytowany przez: kordian
Odpowiedz 
Tak mi się skojarzyło, że Star Trek Abramsa tak się będzie miał do TOSu jak "Solaris"Soderbergha do "Solaris" Tarkowskiego.

Czyli będzie super filmem, bo Solaris Soderbergha to doskonała wyprawa po morzu miłości i psychiki
kordian
Użytkownik
#417 - Wysłana: 19 Lis 2008 09:18:24
Odpowiedz 
waterhouse

zgadzam się z kolegą w 100%, jak również zauważyłem, dyskusja tu jest bez sensu dlatego przestałem pisać
Picard
Użytkownik
#418 - Wysłana: 19 Lis 2008 10:33:25 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
waterhouse

Smutne jest to że niektórzy tak jak Ty - mówią o czymś o czym nie mają zielonego pojęcia.

Już nie raz pisałem o tym, że filmu nie widziałem i proszę Cię w związku z tym byś napisał mi jakie były te mylące różnice w zwiastunie ,,potwornego" filmu Aramasa, a samym filmem? Czy film był głębszy, lepszy, ciekawszy niż na to wskazywał zwiastun? Bo mnie wygląda on na hybrydę Blair Witch Project i Godzilli. Mylę się?

Oglądałem inne odcinki ENT? Co ciekawe, przyznajesz że punkt widzenia widza jest istotny w swoim następnym zdaniu. (Ty to byś wiedział bo wynikało by to z tego co wiesz o ST jako całości)

A jak nie oglądałeś? A jak trafiłeś na ten jeden odcinek ENT? A jak nie masz zielonego pojęcia o ST jako takim? Skąd masz wobec tego wiedzieć, że to co pokazano w rzeczonym odcinku nie jest normalnym Trekiem, zobrazowaniem zwyczajnej rzeczywistości tego wszechświata? Widzisz: to czy wszechświata jest alternatywny, czy nie musi wynikać ze struktury odcinka, który o alternatywnym wszechświecie opowiada.

Picard...rozumiem że chcesz się jakoś bronić ale to już jest żenujące.


Bardzo miło mi, że masz tak obiektywne spojrzenie ma oczywistą kwestię przedstawienia wszechświatów alternatywnych w SF. Oj...

Bo czytałem spoiler (pomijam już stwierdzenie na temat "naszego" wszechświata)

,,Normalny" wszechświat Star Trek jest przedłużeniem naszego wszechświata - nie mów, że nie widziałeś? Ale nadal nie odpowiedziałeś skąd wiesz, że stary nie Spock pochodzi z przyszłości ,,ich" wszechświata tylko z ,,naszego"? Bo tak napisali, czy też dali temu jakiś dowód, np. w filmie pokazana jest kanoniczna wersja wszechświata ST, z której Spock podróżuje do uniwersum Abramsa?

Nie pisałem o problemach rasowych. Mógłbyś czytać to co piszę?

Chwila pisałeś o ksenofobi. Nie wiele się ona różni przecież od rasizmu, prawda? Nie rozumie więc w czym problem?

Problem polega nie tylko na tym, że twierdzisz tak na podstawie 120 sekundowego trailera. Problem polega na tym, że Abrams nie tworzy tej postaci na nowo. Tworzy jej młodszą wersję, i tyle. Ja nie widzę w tym co zaprezentowano w trailerze nic, co kłóciłoby się z wizerunkiem Kirka w TOS.


Wiesz co, teraz to już za przeproszeniem jaja sobie ze mnie robisz! Przecież Eviva pisała nie, jeden i nie dwa posty o tym jaki w młodości był Kirk! To było powiedziane w TOS, to jest część wizerunku tej postaci przedstawiona w rzeczonym serialu. Czyli jednak Abrams tworzy własnego Kirka, a nie tworzy młodszą wersje kanonicznego James'a T. Po co to mydlenie oczu?

Dziękuję za doskonałą rozrywkę przez te kilka dni.

Ja częściowo również, chodź twoja postawa wobec mnie oraz innych ludzi przejawiających niechęć do projektu Abramsa raziła mnie nie raz na przestrzeni tej dyskusji.

Twoje naginanie faktów, zmieniania zdanie (patrz Twoja opinia co do Nemesis), ignorowanie problemów społecznych tylko ze względu na możliwość ich występowania w ST XI, pewność co do wydarzeń które nie miały miejsca (patrz rozbieranie się Uhury na mostku), betonowa pewność co do filmu i totalnie zamknięcie umysłu na cokolwiek odmiennego od świętego kanonu, oceniania filmu na podstawie trailera ( w przypadku maszyny marketingowej JJ Abramsa), używanie nadinterpretacji - żeby nie powiedzieć kłamstw - na temat moich słów, budowanie idiotycznych i pozbawionych sensu teorii (patrz teoria na temat wszechświatów alternatywnych) zasłużyły na medal "prawdziwego fana ST".

Tu już doznałem szoku: estetycznego i etycznego również. Znamy się na tym forum od lat i nigdy nie spodziewałem się po Tobie czegoś takiego. Bo to co napisałeś jest nie tylko nadinterpretacją i wykoślawieniem moich postów, oraz świadectwem złej woli z twoje strony ale także dowodem na tak wielką hermetyczność twoich poglądów, że nie pozwala Ci ona nawet przyjąć do wiadomości, że ktoś może mieć w danej materii odmienne zdanie. Zarzucanie mi częściowej zmiany zdania odnośnie Nemesis - bo jakim prawem zmiany zdanie o filmie, o którym ostatnią w pełni pozytywną uwagę poczyniłem chyba w styczniu? -, dolepienie mi łatki betona, kłamczucha i idioty jest tego najlepszym przykładem. Wytykanie nieścisłości tyczących się kwestii rozbierającej się Uhury - wynikłych z tego, że nie zapamiętałem tego ,,genialnego" zwiastuna, z pewnością równie genialnego filmu - jest już zwykła dziecinadą. Rzeczywiście dziewczyna rozbiera się chyba w kaucje, co nie zmiana postaci rzeczy, że taka scena to magnez na nastolatków. Powiem tylko tyle: przykro mi, że tak myślisz, przykro mi, że nie jesteś w stanie zaakceptować kilku prostych prawd takich jak to, że nie oceniam samego filmu, na podstawie zwiastuna tylko to, czym może się on stać oraz tego, że ktoś może mieć inne pogląd niż Ty co nie czyni go automatycznie kłamczuchem, idiotom czy betonem. A na marginesie to dzieje się gdy nie szanuje się chociaż częściowo, ,,świętego" kanonu:

Oscarowa aktorka w stroju Myszki Miki sado-maso.

Ale sposób w który próbujesz swoje subiektywne zdanie przenieść na sferę obiektywną nie zasługuje na pochwałę.


Wiesz mimo wszystko mam do Ciebie pewną dozę szacunku więc proszę nie każ mi zmieniać o Tobie zdania. Nie formułuj kłamliwych sądów o tym, że ja maje posty - w kwestii zwiastuna i przyszłej jakości ST Abrasma- traktuje jako coś więcej niż moje osobiste zdanie, nie będące w żadnym razie obiektywną prawdą! Dobrze?
Benjamin Sisko
Użytkownik
#419 - Wysłana: 19 Lis 2008 10:40:25 - Edytowany przez: Benjamin Sisko
Odpowiedz 
Dawno tu nie zaglądałem i widzę ostre dyskusje się pojawiły. Ale nie będe tego komentował.

Co do samego zwiastuna. Dla mnie fana Star Treka grzechem byłoby skreślać ten film na samym początku jak to tutaj ma miejsce. Polak to tylko narzekać potrafi jeszcze jak mu źle nie jest. Po zwiastunie powiedziałem tylko jedno WOW ide na premierę! Jestem tak spragniony Star Treka, że powtarzam grzechem byłoby skreślać na samym początku coś co nigdzie indziej nie powstanie (chyba, że amatorskie fan seriale/filmy). Nic innego nie mamy to jest to na co czeka każdy fan. Na Star Trek.
Lt Antkov
Użytkownik
#420 - Wysłana: 19 Lis 2008 10:49:34
Odpowiedz 
Witam wszystkich. Widzę, że wiele osób krytykuje nową wizję ST. A mi się podoba. Może rzeczywiście kolory są zbyt jaskrawe i zdecydowanie dużo akcji, ale może to jest potrzebne w ST. Zaraz pewnie zostanę zlinczowany . Może w końcu uda się doczekać następnej części za 2 lata a nie po 6. G. Lucas nakręcił 3 części SW a później kolejne, które były bardziej "zaawansowane" technicznie niż te, które rzekomo działy się później. Co z tego? Ważne, że będzie to dobry stary ST. Nie oglądałem dzieła abramsa i Wy pewnie też nie. Może trailer po to właśnie jest, żeby rozpętać dyskusję i jeszcze większe zainteresowanie

Pozdrawiam
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  ...  19  20  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / OFICJALNY TRAILER "ST XI" !!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!