USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / pierwsze zdjęcia z filmu STAR TREK !!!!
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  ...  15  16  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#271 - Wysłana: 30 Paź 2008 18:31:27
Odpowiedz 
Coś mi przyszło do głowy, gdy tak przyglądałam się temu obszczekiwanemu przez was mostkowi. Wiem ja i Wy też, czemu w TOSie wyglądał, jak wyglądał. I jeśli ktoś umie przy oglądaniu wziąć poprawkę na a/ epokę, b/ budżet i c/ ogólnie małe wymagania, stawiane wtedy SF jako produkcji i tak z założenia niepoważnej (kogo to obchodzi, jak wygląda, kogo obchodzi, że mało prawdopodobne, i tak oglądają to głównie dzieci i blablabla) to mu to nie przeszkadza (zbytnio). Jednak teraz, teraz...
Nawet gdy odwołamy się do "tamtych czasów", teraz kontrolki, przypominające skrzyżowanie policyjnego "koguta" z lampkami na choinkę i tak będą razić. Popatrzcie na ENT, któremu dokopujecie - myślicie, że ot, tak sobie zrobiono go w konwencji mocno stonowanej? Nawet nie przepadając za ENT warto wziąć pod uwagę pobudki panów B&B, którzy próbowali zrobić serial, co nie będzie raził zbytnim archaizmem. TOS zrobiony w latach sześćdziesiątych można bronić - gdyby ten sam serial w ten sam sposób zrobiono dziś, byłyby podstawy do poważnych oskarżeń.
Tyle tytułem mostka. Co dalej z tym będzie, zobaczę. Zaczynam opadać jak przekłuty balon.
Madame Picard
Moderator
#272 - Wysłana: 30 Paź 2008 20:39:25
Odpowiedz 
"Beverly Hills 90210" -powiedziałam ja.
"Raczej magazyn dla gejów" - powiedział mój mąż.
Eviva
Użytkownik
#273 - Wysłana: 30 Paź 2008 20:40:33
Odpowiedz 
Madame Picard
"Beverly Hills 90210" -powiedziałam ja.
"Raczej magazyn dla gejów" - powiedział mój mąż.


I oboje mieliście rację, niestety.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#274 - Wysłana: 30 Paź 2008 20:42:08
Odpowiedz 
Madame Picard

"Raczej magazyn dla gejów" - powiedział mój mąż.

też to chciałem napisać ale się wstrzymałem. Widze że nie tylko ja mam takie spostrzeżenia.
Eviva
Użytkownik
#275 - Wysłana: 30 Paź 2008 21:45:45 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Chyba zacznę chodzić z torbą na głowie jeszcze przed premierą - a po premierze przyjdzie mi wynieść się po cichu z kraju.
Picard
Użytkownik
#276 - Wysłana: 30 Paź 2008 22:23:43
Odpowiedz 
Eviva

Targa mną tragiczna sprzeczność - z jednej strony tak bardzo chcę, by film okazał się hitem, że wmawiam sobie, że to już pewne. Kolekcjonuję fotki i artykuły. Zachwycam się i pyskuje w tak zwanej obronie. Z drugiej strony, coraz dobitniej przekonuje się o tym, że Quinto, choćby na głowie sie postawił i zatupał uszami, Nimoyem nie jest i niestety chyba nie będzie. To samo dotyczy substytutu Shatnera - nie jest Shatnerem i w tym właśnie sęk

Czyli masz tak samo jak ja - chciał bym aby film był dobry i by odnowił legendę Treka, jednak przecieki każą mi myśleć, że może być wręcz przeciwnie. Masz takie same obawy jak ja odnośnie tego, że to co zobaczymy na ekranie będzie się nijak miało do tego co już dane nam było w Treku zobaczyć. I o to samo się obawiam - bo jaki TOS był taki był, ale jest częścią historii a tą należy szanować. Więc tak jak koledzy piszą: jesli był by to inny statek z inną załogą, być może w troszkę innych czasach to nikt by pewnie tych aktorów ani dekoracji się nie czepiał! A od siebie dodam natomiast, że jeśli Abrams chce robić remake Treka to niech potraktuje go tak jak John Sturges nigdyś zrobił z Siedmioma samorajami Kurosawy - wyreżyserował film, w którym miejsce i czas akcji oraz bohaterów zmieniono ale treść została praktycznie ta sama. I nikt nikomo nie wmawia w ten sposób, że Siedmiu wspaniałych to to samo co Siedmiu samurajów, a ów amerykański remake sam w sobie jest filmem bardzo dobrym.
Pah Wraith
Użytkownik
#277 - Wysłana: 31 Paź 2008 10:40:19
Odpowiedz 
Zdziwniej i zdziwniej, jak mówiła Alicja. Dawno, dawno temu, kiedy toczyły się tu dyskusje na temat tego czym jest "Star Trek" i jaki "Star Trek" jest dobry pozwoliłem sobie zauważyć, że istotną dla fanów częścią Treka są tak naprawdę postaci. Oczywiście wszyscy się tego wypieraja, bo szlachetniej i bardziej "sofistykaciej" (jakby rzekł mały Alex) jest powiedzieć że chodzi nam o ideały i optymistyczną wizję przyszłości. Teraz jednak widzę, że bardziej fanom zależy jednak na postaciach. Mało kto (o ile pamiętam to Waterhouse tylko o tym pisał, acz mogę się mylić) pyta o ideały i wizję w powstającym filmie. Dla fanów ważniejsze jest to, że Spock wygląda jak romulanin a Romulanin nie wygląda jak romulanin, niż pytanie o to czy duch idei czy wizji Roddenberry'ego będzie trwał w nowej wersji Treka. Ciekawe to. I dowodzi jednak, że fani to też ludzie. Nie anioły.
Domko
Użytkownik
#278 - Wysłana: 31 Paź 2008 10:47:58 - Edytowany przez: Domko
Odpowiedz 
Zdziwniej i zdziwniej, jak mówiła Alicja.

Jaka Alicja? Nie widzę tu osoby o takim nicku.

Dla fanów ważniejsze jest to, że Spock wygląda jak romulanin a Romulanin nie wygląda jak romulanin, niż pytanie o to czy duch idei czy wizji Roddenberry'ego będzie trwał w nowej wersji Treka.

Nie mogę się z tym zgodzić. Czy będzie duch treka jest jak najbardziej istotne. Ale gdy Abrams zaprzecza sam sobie (mówiąc o trzymaniu się ściśle kanonu i łamiąc go już w drobiazgach) i robi z załogi TOS-a jakichś metro, to sam musisz przyznać, że istnieją poważne obawy, iż ducha treka w tym "dziele" nie będzie. Abrams po prostu przestaje być wiarygodny i kieruje nowego treka do innej grupy docelowej niż fani, co wynika choćby ze zdjęć.

A kanonu trzeba się poczepiać, skoro Abrams sam się wystawił mówiąc o wielkim szacunku do tej kwestii. Szacunek diabli wzięli i wiarygodność Abramsa razem z nim.

EDIT:
Już wiem jaka Alicja - w krainie czarów. Imię mi się dziwnie skojarzyło stąd zagwozdka.
Delta
Użytkownik
#279 - Wysłana: 31 Paź 2008 10:57:47 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Eviva
Chyba zacznę chodzić z torbą na głowie jeszcze przed premierą - a po premierze przyjdzie mi wynieść się po cichu z kraju.

Z tym to będzie problem, bo ST puszczą na całym świecie. Gdzie nie pojedziemy, może być wstyd.

Picard
A od siebie dodam natomiast, że jeśli Abrams chce robić remake Treka to niech potraktuje go tak jak John Sturges nigdyś zrobił z Siedmioma samorajami Kurosawy - wyreżyserował film, w którym miejsce i czas akcji oraz bohaterów zmieniono ale treść została praktycznie ta sama. I nikt nikomo nie wmawia w ten sposób, że Siedmiu wspaniałych to to samo co Siedmiu samurajów, a ów amerykański remake sam w sobie jest filmem bardzo dobrym.

Domko
Szacunek diabli wzięli i wiarygodność Abramsa razem z nim.

O to to.

Pah Wraith
Mało kto (o ile pamiętam to Waterhouse tylko o tym pisał, acz mogę się mylić) pyta o ideały i wizję w powstającym filmie.

Bo ideały to Abrams mógł równie dobrze pokazać w całkowicie nie mającym nic wspólnego z ST filmie, lub jeśli już musiał, to mógł sobie darować przyciąganie widzów mamieniem ich nazwiskami znanych i lubianych postaci i nakręcić Treka z inną załogą w tych samych co TOS czasach, lub inną załogą w całkiem nowej epoce.
waterhouse
Moderator
#280 - Wysłana: 31 Paź 2008 10:59:20
Odpowiedz 
Domko

mówiąc o trzymaniu się ściśle kanonu i łamiąc go już w drobiazgach)

proszę o cytat
Domko
Użytkownik
#281 - Wysłana: 31 Paź 2008 11:06:47
Odpowiedz 
"[Alex Kurtzman] and Roberto Orci] wrote an amazing script that embraces and respects Trek canon"
Pah Wraith
Użytkownik
#282 - Wysłana: 31 Paź 2008 11:09:29
Odpowiedz 
Domko
"[Alex Kurtzman] and Roberto Orci] wrote an amazing script that embraces and respects Trek canon"

Czy Alex Kurtzman i Roberto Orci odpowiedzialni byli za projekty i wykonanie dekoracji, kostiumów oraz casting?
Domko
Użytkownik
#283 - Wysłana: 31 Paź 2008 11:10:44
Odpowiedz 
Jednakże to jest cytat z Abramsa, który tym stwierdzeniem sugeruje dbałość o kanon (zresztą powtarza to też w innych cytatach, ale nie będę już szukał ). On jest reżyserem, więc on odpowiada za klimat tego filmu i szczegóły. A efekt jest jaki widzimy.
waterhouse
Moderator
#284 - Wysłana: 31 Paź 2008 11:28:01 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Domko


sorry, ale z tego nie wynika że wszystko będzie ściśle zgodnie z kanonem np. mostek w stopniu w którym Ty i Delta sobie to wyobrażacie.
Darklighter
Użytkownik
#285 - Wysłana: 31 Paź 2008 11:31:07
Odpowiedz 
In a light-hearted interview for BBC Radio 1, JJ Abrams talks about Fringe, Cloverfield, Lost, and yes…Star Trek.(...)
The host asked JJ if they studied plans for the USS Enterprise and then asked if his had any toilets on it. Which led Abrams to talk about canon and camp…

"It is very funny because when you get into what is known– they had blueprints that they sold, but a lot of it is hypothesis, like made up. … The show itself made mistakes. The idea that there is a canon of Trek and what is honest to goodness Trek and what you can’t change — The show itself changed history and revised things a lot. So clearly the approach was we want to make this thing feel real. It is so insane, the idea of these massive starships. The goal of this movie, despite it being called Star Trek, despite the pointy ears and all the established fans and hundreds of hours and almost a dozen movies and all that kind of stuff, we actually feel this is kind of a new thing and this is legitimate. Which is probably the biggest challenge, because it is by default so close to being campy. Like you see Galaxy Quest, which is such a great movie, and it is so — when you are actually on the set doing Star Trek, there are these moments that are like ‘dear God, how do I not make this bad?’ You see how easily you could go the wrong direction and suddenly you are mocking your own world."
Pah Wraith
Użytkownik
#286 - Wysłana: 31 Paź 2008 11:36:15 - Edytowany przez: Pah Wraith
Odpowiedz 
Domko
Jednakże to jest cytat z Abramsa, który tym stwierdzeniem sugeruje dbałość o kanon (zresztą powtarza to też w innych cytatach, ale nie będę już szukał ). On jest reżyserem, więc on odpowiada za klimat tego filmu i szczegóły. A efekt jest jaki widzimy.

Nie, Domko. Cytat który podałeś explicite mówi o scenariuszu a nie elementach, które się tu krytuje, czyli visuals. Scenariusz nie opisuje elementów wystroju czy szczegółów wyglądu róznych rzeczy.




Pójdźmy dalej. Zastanówcie się wszyscy nad tym co byłoby gdyby Abrams zadecydował o czymś bardzo istotnym. W "Star Trek" nie usłyszymy dźwięków w kosmosie. Nie ma "ziuuu" przelatującego Enterprise, "fsssss" fazerów ani 'buuuum" eksplozji. Film zyskałby na warstwie naukowej, ale to przecież nizezgodność z kanonem! Przełkniemy to? A co jeśli uznają, że centrum dowodzenia, z konieczności nazywamy to mostkiem, nie powinno się znajdować głupio na wierzchu, gdzie liczne kuku może się przydarzyć mózgowi okrętu (kapitan, oficerowie), tylko w głębi konstrukcji? Logiczniej, ale sprzecznie z kanonem! Bardziej realsitycznie, inteligentnie, bardziej... rozsądnie! No, ale tak nie było! I jak byśmy to przyjęli? A takjuż dużo bardziej prawdopodobnie (bo tamte przykłady zapewne nie zostaną zrealizowane) - co z głosem komputera? Na Enterprise komputer dukał jak Kaczyński podczas przemówień lub Tusk gdy mówi po angielsku. Ale dzisiaj ogólnodostępna Ivona potrafi wokalizować pełne zdania w dość płynny sposób - strach pomyslec co będzie za 200 lat. No i wracając do "Star Trek" - jak u Abramsa powinno być? Kanonicznie - komputer ma dukać (co bedzie anachroniczne i niedorzeczne) czy też posługiwać się płynną wymową jak w póxniejszych Trekach (co z kolei będzie rozsądne i nei nonsensowne)?

No więc jak to będzie? Rozsądek czy kanon, moi drodzy?



Darklighter
when you are actually on the set doing Star Trek, there are these moments that are like ‘dear God, how do I not make this bad?’ You see how easily you could go the wrong direction and suddenly you are mocking your own world.

Wiesz, mógłbym się podpisać pod tym każdego dnia, w którym pracujemy nad Horizonem. A my nie mamy praktycznie żadnych dekoracji... Myślę, że Domko i waterhouse się też z tym zgodzą - kiedy zaczynasz tym żyć w sposób aktywny widzisz wszystkie niedorzeczności w zupełnie innym świetle niż pasywny fan.
Delta
Użytkownik
#287 - Wysłana: 31 Paź 2008 12:16:26
Odpowiedz 
waterhouse
sorry, ale z tego nie wynika że wszystko będzie ściśle zgodnie z kanonem np. mostek w stopniu w którym Ty i Delta sobie to wyobrażacie.

Ja nie twierdzę, że nie ma być w ogóle zmian, tylko, że idą one za daleko. Powinny być w tym wypadku tylko kosmetyczne.

Darklighter
there are these moments that are like ‘dear God, how do I not make this bad?'

W bardzo prosty sposób -jeśli nie czuli się na siłach, mogli ST zostawić w spokoju i zabrać się za coś innego. Abrams jest uważany za gwiazdę nie narzekał chyba na brak ofert innej pracy.

Pah Wraith
Cytat który podałeś explicite mówi o scenariuszu a nie elementach, które się tu krytuje, czyli visuals. Scenariusz nie opisuje elementów wystroju czy szczegółów wyglądu róznych rzeczy.

Ale skoro scenariusz może opierać się na kanonie nie łamiąc go (ot, odrobina optymizmu ), to i reszta powinna być robiona z podobnym założeniem. Poza tym, jako współtwórcy, jakiś wpływ na to jak wygląda reszta, musieli mieć. W końcu byli przy tworzeniu filmu, omawiali go zarówno z pozostałymi twórcami jak i z użytkownikami internetu, czyli przyszłą widownią. Mogli zwrócić uwagę na niektóre rzeczy. Gdy tworzono poprzednie Treki, zdarzały się błędy, ale starano się dopilnować także jak największej zgodności dekoracji z kanonem, czego przykład choćby w ENT: In a Mirror, Darkly.

W "Star Trek" nie usłyszymy dźwięków w kosmosie. Nie ma "ziuuu" przelatującego Enterprise, "fsssss" fazerów ani 'buuuum" eksplozji. Film zyskałby na warstwie naukowej, ale to przecież nizezgodność z kanonem! Przełkniemy to?

Przełkniemy, tak jak przełknięto to w przypadku BSG. I tak wiadomo, że te efekty to dodatek, by film oglądało się lepiej nie kanon jako taki.

A co jeśli uznają, że centrum dowodzenia, z konieczności nazywamy to mostkiem, nie powinno się znajdować głupio na wierzchu, gdzie liczne kuku może się przydarzyć mózgowi okrętu (kapitan, oficerowie), tylko w głębi konstrukcji? Logiczniej, ale sprzecznie z kanonem!

I można to zrobić projektując na potrzeby filmu nową klasę okrętu, albo na upartego przebudowując starą, jak to zrobiono w TMP (przecież "Enterprise" został przebudowany dla widzów ). W przypadku ST XI tych elementów być nie może, bo będzie się to kłócić z ustanowionym kanonem.

A tak poza tym, to umiejscowienie mostka w głębi nie ma wielkiego znaczenia, bo od obrony są głównie osłony, a nie kadłub.

Ale dzisiaj ogólnodostępna Ivona potrafi wokalizować pełne zdania w dość płynny sposób - strach pomyslec co będzie za 200 lat.

I to jest jeden z drobiazgów, których zmianę można by wprowadzić. Nikomu to nie będzie przeszkadzać, bo na mniejsze błędy przymyka się i tak oczy, a poza tym wiadomo, że w czasach Kirka, komputer już posługiwał się syntezatorem mowy.
Popatrz za to na ENT, tam twórcy, co by o nich nie powiedzieć, uszanowali to, że w czasach Archera, komputery najprawdopodobniej nie mogły mówić i nie przejęli się tym, że "ogólnodostępna Ivona potrafi wokalizować pełne zdania w dość płynny sposób". I to akurat należy im zaliczyć na plus, gdyby odpuścili sobie jeszcze wynalazki w rodzaju torped fotonowych, to nawet Picard nie miałby się o co przyczepić. I tego rodzaju rzeczy oczekiwałem (i po części nadal oczekuję) od nowej ekipy twórców.
Nie wspominając już o tym, że ST nie musi się wpasować w nasze czasy i rozwój technologiczny. Masz pretensję o to, że nie było pod koniec XX wieku wojen eugenicznych, albo, że nikt w ST nie słyszał o serialu ST? I można się obejść bez odniesienia do współczesnego tempa rozwoju techniki? Można.

No więc jak to będzie? Rozsądek czy kanon, moi drodzy?

Wyważenie jednego z drugim z naciskiem na wpasowanie się nowego filmu w kanon. A jeśli nie są w stanie tego zrobić, to mogli się za to nie zabierać.
Spohkh
Użytkownik
#288 - Wysłana: 31 Paź 2008 12:20:41
Odpowiedz 
Delta
No więc jak to będzie? Rozsądek czy kanon, moi drodzy?

Wyważenie jednego z drugim z naciskiem na wpasowanie się nowego filmu w kanon. A jeśli nie są w stanie tego zrobić, to mogli się za to nie zabierać.


Za późno, bo już się zabrali. Teraz pozostaje nam czekac ze strachem w oczach i rozpaczą & nadzieją w sercach.
waterhouse
Moderator
#289 - Wysłana: 31 Paź 2008 12:30:31 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta
Ja nie twierdzę, że nie ma być w ogóle zmian, tylko, że idą one za daleko. Powinny być w tym wypadku tylko kosmetyczne.

Twoim zdaniem powinny być kosmetyczne. Moim nie.

W bardzo prosty sposób -jeśli nie czuli się na siłach, mogli ST zostawić w spokoju i zabrać się za coś innego. Abrams jest uważany za gwiazdę nie narzekał chyba na brak ofert innej pracy

Tak, najlepiej żeby ST był martwy.

Pah Wraith
Wiesz, mógłbym się podpisać pod tym każdego dnia, w którym pracujemy nad Horizonem. A my nie mamy praktycznie żadnych dekoracji... Myślę, że Domko i waterhouse się też z tym zgodzą - kiedy zaczynasz tym żyć w sposób aktywny widzisz wszystkie niedorzeczności w zupełnie innym świetle niż pasywny fan.


Zgadzam się w 100%

Kiedyś padło tu zdanie że nie ma problemów z napisaniem kanonicznego scenariusza ktory byłby jednocześnie "świeży". Pamiętasz nasze prace nad scenariuszem Horizona i wielogodzinne zastanowiania się nad każdym szczegółem, co dramatycznie ograniczało niektóre nasze pomysły?

To pokazuje że takie powiedzenie sobie "łatwo jest pisac kanoniczne rzecze" jest nieporozumieniem, łagodnie mowiąc.
Delta
Użytkownik
#290 - Wysłana: 31 Paź 2008 12:30:47 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Spohkh
Teraz pozostaje nam czekac ze strachem w oczach i rozpaczą & nadzieją w sercach.

Prawda. Ale jak to śpiewają w czołówce Entka: "I've got faith" (a przynajmniej jeszcze odrobinę, pomimo tego, że przecieki mi się nie spodobały ).

Edycja:

waterhouse
Twoim zdaniem powinny być kosmetyczne. Moim nie.

Widać mamy różne punkty widzenia. Jak sam kiedyś stwierdziłeś w maju przyszłego roku zweryfikujemy które były bardziej trafne.

Tak, najlepiej żeby ST był martwy.

Nie, najlepiej żeby był robiony dobrze albo nawet bardzo dobrze. Co mi po filmie, po którym jak Eviva będę musiał nałożyć torbę na głowę jeszcze przed premierą, a po premierze cichcem wyjechać z kraju?

Pamiętasz nasze prace nad scenariuszem Horizona i wielogodzinne zastanowiania się nad każdym szczegółem, co dramatycznie ogranicza niektóre możliwości twórcze?

A gdzie powiedziano, że to łatwy chleb? To nie jest program w rodzaju szansy na sukces, czy innych śpiewających na lodzie gwiazd. I Wasze poświęceni czasu na dopracowywanie szczegółów jest tego dowodem. Tym więcej winno wymagać się od ludzi, których jest to bardzo dobrze płatnym zawodem.
Spohkh
Użytkownik
#291 - Wysłana: 31 Paź 2008 12:37:24
Odpowiedz 
waterhouse
Tak, najlepiej żeby ST był martwy.

Mam nadzieję, że to była ironia.

To pokazuje że takie powiedzenie sobie "łatwo jest pisac kanoniczne rzecze" jest nieporozumieniem, łagodnie mowiąc.

Obserwuje, jak Eviva męczy się nad swoim fanfikiem, kombinujac, co jest kanoniczne, a co nie, ale ostatecznie dopuszczalne. Niełatwo wstrzelić się w czyjś pomysł i to tak, by nie popsuć schematu. Kto mówi, że to łatwe, niech spróbuje i najlepiej da to potem komuś do przeczytania.

Delta
przecieki mi się nie spodobały

One chyba mało komu sie spodobały. Może ostatecznie twórcom, ale na pewno nie fanom. A Roddenberry już tyle razy obrócił się w grobie, że robi tam za wentylator.
waterhouse
Moderator
#292 - Wysłana: 31 Paź 2008 12:45:25 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta

A gdzie powiedziano, że to łatwy chleb? To nie jest program w rodzaju szansy na sukces, czy innych śpiewających na lodzie gwiazd. I Wasze poświęceni czasu na dopracowywanie szczegółów jest tego dowodem. Tym więcej winno wymagać się od ludzi, których jest to bardzo dobrze płatnym zawodem.

Chyba mnie nie do końca zrozumiałeś. Kanon jest jak gorset który zabija wszelką oryginalność i wiele rzeczy uniemożliwa. Dlatego po pisaniu scenariusza Horizona doskonale rozumiem Abramsa i jego zespół którzy - prawdopodobnie - postanowili poświęcić pewne sprawy ze "świetego kanonu" które i tak prawie nikogo nie obchodzą na ołtarzu znacznie wyższych celów np. zrobienia dobrego trekowego filmu. Pogodzenie tych dwóch spraw - co właśnie uzmysłowiła mi praca nad fanfilmem - czasami może nie być możliwe, tj. w takim starciu film zawsze cierpi. A o ile przy Horizonie, ze wzgledów dośc oczywistych (brak budżetu, niska oglądalnosć, specyficzna widownia itd) mogliśmy sobie pozwolić na kompromisy tego typu, przy zupełnie innych celach i warunkach Abrams mógł postanowić inaczej. My nie powiedzieliśmy sobie "kanon moze iść się paść" albo "kanon możemy naruszyć w 10% czy też w pewnych szczegółach" i staraliśmy się zrobić dobry film i scenariusz przy naszych założeniach. (moje subiektywne zdanie)

Ale tak jak pisałem fanfilm a film za 200 mln$ (zwłaszcza taki) to dwie zupełnie różne rzeczy.

I szanuje Abramsa za to że przynajmniej nie uległ terrorowi "basement dwellers" i postanowił zaryzykować.

Ale oczywiście Ty możesz mieć własne zdanie na ten temat.
Darklighter
Użytkownik
#293 - Wysłana: 31 Paź 2008 12:46:27 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Moim nie.

Moim też nie. Chyba nikt się nawet nie łudził, że będzie miał deja vu z lat 60. licząc na kopię mostka z całym dobrodziejstwem inwentarza TOS.

Czyli:
Trzymać się chronologii z poprzednich treków - tak.
Serwować dekoracje i feel technologiczny z lat 60. - nie. Czemu? Bo tamto to mogła łykać społeczność tamtej epoki. Teraz to pobłażliwy uśmiech to maks. co można dać. Teraz trzeba to uwspółcześnić, aby:
make this thing feel real.

W bardzo prosty sposób -jeśli nie czuli się na siłach, mogli ST zostawić w spokoju i zabrać się za coś innego. Abrams jest uważany za gwiazdę nie narzekał chyba na brak ofert innej pracy

On nie stwierdził w tym zdaniu, że nie czuje się na siłach. Nie zrozumiałeś go.

Przełkniemy, tak jak przełknięto to w przypadku BSG.

Skrajnie zły przyklad, jako że BSG jest jak najdalsze od serialu "niemego kosmicznie". 2001 jest tu najlepsze.
Delta
Użytkownik
#294 - Wysłana: 31 Paź 2008 14:33:58 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
waterhouse
Chyba mnie nie do końca zrozumiałeś.

Zrozumiałem.

Kanon jest jak gorset który zabija wszelką oryginalność i wiele rzeczy uniemożliwa.

Kanon, rzeczywiście ogranicza nieco możliwości. Ale nie jest ani przekleństwem, ani główną przyczyną kłopotów z pisaniem epizodów i filmów. Jest potrzebny, by zachować realia i continuity uniwersum, o którym twórcy chcą widzom opowiedzieć. A z tego co po naszym Forum widać, to jedyne o co ludzie mają na ogół pretensje, to pójście dotychczasowych twórców na kompletną łatwiznę bo widz i tak to kupi, nawet jeśli będzie później narzekał. A to już nie jest wina usztywniającego wszystko kanonu, tylko twórców. Zresztą na prawdziwe drobiazgi ludzie najczęściej przymykają oczy. Drażnią ich duże błędy, odstępstwa od ustalonych wcześniej "kanonicznych" reguł jakie rządzą daną sagą.

Dlatego po pisaniu scenariusza Horizona doskonale rozumiem Abramsa

Ale między Wami, twórcami Horizona, a Abramsem istnieje różnica. Domyślam się, że jak najbardziej staraliście się zachować zgodność z kanonem. I dokładnie to powinni robić twórcy ST, tym bardziej, że mają dużo większe środki i to ich zawód, w którym podobno są profesjonalistami. Jest trudne, zgoda, ale nikt im nie obiecywał łatwizny, w końcu za coś biorą wypłatę. Prosta zasada: jeśli się na czymś nie znam, nie czuję się na siłach, to się tego nie podejmuję. A skoro jestem w stanie się podjąć, to robię wszystko, by wyszło jak najlepiej. Tymczasem co robi Abrams&Co? Zagwarantowali dodatkowo sobie widownię obietnicami poszanowania kanonu (W tym momencie, dzięki przeciekom, tracą wiarygodność, nie mogą dotrzymać tego co obiecali, poszanowania kanonu, to mam im wierzyć że dadzą nam te "wyższe cele", o których mówisz. Na podstawie czego? Tego, że tak powiedzieli, a nie zanosi się na to, że z poprzedniej obietnicy się wywiązali?) i nazwiskami głównych bohaterów. Ale nie bardzo widać, by cokolwiek, poza tym, że pozostanie tytuł i postacie, za tym szło. W tym momencie skłaniam się ku zdaniu, że pod względem reszty idą po prostu na łatwiznę. A ludzie i tak obejrzą.

i jego zespół którzy - prawdopodobnie - postanowili poświęcić pewne sprawy ze "świetego kanonu" które i tak prawie nikogo nie obchodzą na ołtarzu znacznie wyższych celów np. zrobienia dobrego trekowego filmu.

I robią, IMHO, błąd. Wyjdzie im kolejny hit made in Hollywood, o którym ludzie zapomną w tydzień po obejrzeniu, a zrażą sobie fanów. A potem będą narzekania producentów, że Trek powinien iść na półkę na jakiś czas, że temat się wyczerpał, że winni są fani wieszający psy na filmie. Tak jak to było po wyświetleniu w kinach Nemesis. Ale nie przyjdzie im do głowy, że trzeba się było po prostu bardziej postarać, może przemyśleć podejście z nieco innej perspektywy niż tej jaką Abrams powtarza po Bermanie -filmu dla wszystkich.
Kanon stanowi integralną część każdej sagi, powinno się robić wszystko tak przemyślanie, by był w jak największym stopniu zaletą a nie wadą. A nie każda saga może pochwalić się tak rozbudowanym uniwersum. Potrzeba twórców, którzy nie podejdą do tego po łebkach, wtedy nawet, gdy gdzieś przy jakiś drobiazgach popełnią błąd lub go nagną, to będzie im wybaczone.

zrobienia dobrego trekowego filmu.

A czy nie może być to dobry kanoniczny trekowy film? Co stoi na przeszkodzie? Poza chęcią pójścia na łatwiznę i przeświadczeniem, że "my, Abrams&Co, nie mając do tej pory nic wspólnego z produkcją ST, wiemy co jest dla wszystkich najlepsze, dlatego uznaliśmy, że powywracamy kanon do góry nogami wedle naszego widzimisię, przy jednoczesnym zapewnianiu poszanowania dla tegoż kanonu, a dodatkowo, żeby zapewnić sobie przynajmniej częściowy zwrot kosztów damy wam najbardziej znane postacie, zamiast tak dopasować nasze pomysły, by powstał dobry trekowy film zgodny z dotychczasowym kanonem i rozbudowujący go"?

Pogodzenie tych dwóch spraw - co właśnie uzmysłowiła mi praca nad fanfilmem - czasami może nie być możliwe, tj. w takim starciu film zawsze cierpi.

To jakim cudem powstawał ST przez tyle lat? Oczywiście, nie jest to łatwe, ani nigdy nie będzie super idealnie. Tyle, że ponownie, dla profesjonalistów takich jak Paramount to nie jest usprawiedliwieniem, zwłaszcza, że mają za to wymierne korzyści. Jeśli zdarza im się, że z wygody olewają sprawę, to muszą się później liczyć z krytyką i nie pomoże im tłumaczenie, że to było trudne.

Ale tak jak pisałem fanfilm a film za 200 mln$ (zwłaszcza taki) to dwie zupełnie różne rzeczy.

I to ma być usprawiedliwienie dla Abramsa? Gdyby ode mnie zależała decyzja, to po poczytaniu sobie opinii krążących po internecie, Abrams musiałby się gęsto tłumaczyć z każdego dolara jaki wydał. Głównie z tego powodu, że zrażanie sobie podstawowej widowni nie jest dobrym pomysłem. Poza tym, przyjrzałbym się na co zostało wydane te 200 mln. Jeśli poszło w dużej mierze na gaże dla aktorów i zespołu: Abrams, Orci, Kurtzman itd, to tym bardziej musiałby to dobrze uzasadnić. A skoro już poszło na gaże, to lepiej by stawali na głowie by film się zwrócił, inaczej koniec współpracy. Jakiejkolwiek i kiedykolwiek, nie tylko przy tego rodzaju projektach. Dbanie o markę tytułów to w wypadku takiej i podobnych branż podstawa. Nie można sobie pozwolić na fuszerkę, bo chcieliśmy dobrze, ale jest trudne, więc wyszło jak zwykle. Poza tym nie wiem czemu wszyscy sprawiają wrażenie zachwytem nad budżetem. Duży budżet nie gwarantuje powodzenia, zwłaszcza w tak śliskiej branży zależnej od czynnika zewnętrznego jakim jest widownia. Często jest przekleństwem, bo raz, presja, że musi się zwrócić i jeszcze zarobić. Dwa, istnieje coś takiego jak przeinwestowanie, które w skrajnych przypadkach może nawet doprowadzić do klapy całej inwestycji. Zresztą zwróć uwagę na to, że często hity filmowe były produkcjami co najwyżej ze średnim budżetem. Star Wars miało budżet wynoszący 8 milionów USD a zarobiło ponad 300 mln. I to jest interes. No ale co by nie powiedzieć Star Wars było dobrym filmem. Żeby osiągnąć taki wynik ST XI musiałby zarobić 7-8 mld dolarów, a tyle to ST nie zarobił razem z ze 40 letnią sprzedażą, książek, gazet i gadżetów, to jest po prostu niemożliwe. Wniosek z tego, że nie na budżet a na jakość powinni twórcy położyć nacisk, a w tym wypadku specyfiką ST jest to, że kanon jest elementem, który będzie bardzo rzutował na tę jakość, czy się to Abramsowi podoba czy nie, więc powinien o niego zadbać.

Ale oczywiście Ty możesz mieć własne zdanie na ten temat.

I wzajemnie.

Darklighter
Serwować dekoracje i feel technologiczny z lat 60. - nie. Czemu? Bo tamto to mogła łykać społeczność tamtej epoki. Teraz to pobłażliwy uśmiech to maks. co można dać.

Moim zdaniem, wystarczało zmienić trochę drobnych szczegółów, dać lepszej jakości materiały, a ogólną stylistykę i konstrukcję pozostawić. Albo machnąć ręką na przyciąganie widza Kirkiem i umieścić akcję w czasach po Nemesis. Na większość rzeczy można znaleźć rozwiązanie.

On nie stwierdził w tym zdaniu, że nie czuje się na siłach.

Więc prawdopodobnie wyjdzie na to, że był zbyt pewny siebie. A zbytnia pewność siebie gubi, bo zaślepia.

2001 jest tu najlepsze.

To niech będzie jak Odyseja. Zresztą same dźwięki jako takie są dodane z wiadomych względów i raczej nie zdarzają się o to pretensje. Równie dobrze można by mieć pretensję o to, że słyszymy muzykę, która przecież w real life się nie pojawia.
Picard
Użytkownik
#295 - Wysłana: 31 Paź 2008 14:39:53
Odpowiedz 
Pah Wraith

No więc jak to będzie? Rozsądek czy kanon, moi drodzy?

Tylko nie wiem jak jedno z drugim koniecznie musi się kłucić? Jak mówie jeśli Abrams chce robić nowy film wyłącznie po swojemu to niech weźmie się za coś własnego pomysłu. Przeciez nikt nie ma do niego pretensji, że np. LOST jest niezgodny z jakimś kanonem bo to Abrmas ustala kanon tamtej swojej opowieści! Piszesz o ideałach głoszonych przez G.R i ja się zgadzam, że one są jedną z najważniejszych rzeczy w przypadku Treka, ale raz: nie jedyną, dwa: nic o obecności drugiego dna w STXI nie wiemy. Swoją drogą jest masa mądrych filmów, które nie były Trekiem i miały niebanalne przesłanie oraz jest sporo odcinków ST, które ową mądrością i posiadaniem drugiego dna pochwalić się nie mogły jak np. lwia część epizodów ENT - bo wybacz Delta we wzmiankowanym serialu nie tylko torpedy ,,fotoniczne" mi zgrzytały. Więc Pah Wraith do ukazania tego o czym piszesz wcale nie trzeba marki ST, natomiast zmianianie owej marki tak by schlebiała gustą dziesiejszej młodzieży zapoatrzonej w kolorowe filmy o superherosach jest jakimś nieporozumieniem.
waterhouse
Moderator
#296 - Wysłana: 31 Paź 2008 14:57:06 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta
Zagwarantowali dodatkowo sobie widownię obietnicami poszanowania kanonu

Poszanowania, a nie wiernopoddańczego trzymania się "świetego kanonu" To dwie różne rzeczy.


I robią, IMHO, błąd. Wyjdzie im kolejny hit made in Hollywood, o którym ludzie zapomną w tydzień po obejrzeniu, a zrażą sobie fanów.


Cała Twoja argumentacja opiera się na założeniu, że fani odrzucą nawet najmniejsze odstępstwa od kanonu, a przez to XI będzie klapą.

Założenie że kanon jest dla każdego fana najważniejszy jest fałszywe.


Tak jak to było po wyświetleniu w kinach Nemesis.

Nemesis był finansową klapą. Nikt poza fanami go nie obejrzał.

ludzie najczęściej przymykają oczy. Drażnią ich duże błędy, odstępstwa od ustalonych wcześniej "kanonicznych" reguł jakie rządzą daną sagą.



I znowu wiesz co drażni ludzi (fanów). Skąd ta wiedza? Głównie z tego powodu, że zrażanie sobie podstawowej widowni nie jest dobrym pomysłem.

Ja też jestem podstawową widownią ST XI (przyjmując to zalożenie że fani są takową, na szczęscie jest inaczej) i nie jestem zrażony...coś jest nie tak. Robiłeś badania statystyczne?


Poza chęcią pójścia na łatwiznę i przeświadczeniem, że "my, Abrams&Co, nie mając do tej pory nic wspólnego z produkcją ST, wiemy co jest dla wszystkich najlepsze

I jeszcze wiesz co sobie Abrams myśli. Gratuluję

Podsumowując, dla Ciebie :

Star Trek=kolor obić na mostku i światełka=kanon

zmiana która Ci sie nie podoba=łamanie kanonu wedle widzimisię=morderstwo na Star Treku.

Problem polega na tym, że nie każdy podziela Twoje zdanie. A piszesz jakby tak było, co więcej piszesz jakby film został już odrzucony przez fanów. Niesamowite.

Ale nie jest ani przekleństwem, ani główną przyczyną kłopotów z pisaniem epizodów i filmów.

Pozwolę sobie mieć odminne zdanie, popartę doświadczeniami. No ale Ty wiesz najlepiej co jest łatwe a co nie gdy sie pisze scenariusz filmu takiego jak ST XI za 200 mln $.

Ja oczwiście też nie wiem, ale znam przynajmniej realia pisania *jakiegokolwiek* trekowego scenariusza.

I powtórze: moim zdaniem w obecnej sytuacji kanon zabija oryginalność i możliwosci zrobienia naprawdę dobrego, świeżego filmu.
Darklighter
Użytkownik
#297 - Wysłana: 31 Paź 2008 15:07:57
Odpowiedz 
Więc prawdopodobnie wyjdzie na to, że był zbyt pewny siebie. A zbytnia pewność siebie gubi, bo zaślepia.

Też tego nie powiedział. Zwrócił uwagę, że tworząc ten film miał przed sobą trudne zadanie, bo, cytując:

Which is probably the biggest challenge, because it is by default so close to being campy.

A właśnie tego odczucia należy uniknąć u widza. Dobrze, że jako twórca jest tego świadomy i dba, aby nie wpaść w tę pułapkę, ale ostatecznie ocenić nam to przyjdzie po premierze.
Eviva
Użytkownik
#298 - Wysłana: 31 Paź 2008 15:14:59
Odpowiedz 
Czekajcie, zgubiłam się.

Kanon rzecz święta, tak? Abrams go łamie. Abrams zły.

Kanon zabija oryginalność. Temu chyba nikt nie przeczy. Jednocześnie niu,niu, nie ruszać kanona, bo mamusia będzie się gniewać.

TOS siermiężny i barchanowy, tandeta i ogólnie kalafior. Nie da się go powtórzyć. Jednocześnie widzę, że ktoś tu walczyłby o każdy karton z dekoracji tegoż TOSu, by przypadkiem Abrams nie zastąpił go plastikiem.

Widzę tu pewną niekonsekwencję - nie tylko Abrams, złota rybka nie dałaby rady.
Darklighter
Użytkownik
#299 - Wysłana: 31 Paź 2008 15:19:06 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Widzę tu pewną niekonsekwencję - nie tylko Abrams, złota rybka nie dałaby rady.

Abrams nie powiedział, że kanon dla niego to dekoracja ala lata 60. Najwyrażniej wg niego kanon to postacie i wydarzenia z uniwersum ST, a nie jego oprawa, która zmienia się i tak z każdym następnym serialem.
Delta
Użytkownik
#300 - Wysłana: 31 Paź 2008 15:24:45
Odpowiedz 
waterhouse
Poszanowania, a nie wiernopoddańczego trzymania się "świetego kanonu" To dwie różne rzeczy.

To nie są dwie różne rzeczy w przypadku, gdy robi się taki cyrk jak to pokazano np. na zdjęciach mostka "Enterprise". To nie jest jakaś drobna modyfikacja wymuszona fabułą, dzisiejszymi wymogami widowni itd tylko radykalne zmiany, całkowicie odrzucające ustalony kanon. Co więcej, jeśli Abrams chciał takiego wyglądu mostka, to mógł sobie zmienić epokę, w której dzieje się akcja filmu. W ten prosty sposób wilk byłby syty i owca cała. Skoro najważniejszą kwestią jest by ST XI pokazywał "ducha Treka", to wybór epoki nie ogranicza się w żaden sposób do TOS. TOS i załoga Kirka są po prostu najpopularniejszą po załodze Picarda (której nie wzięto po klapie Nemesis) ikoną ST. Dlatego z wyrachowania zostali wybrani.

Cała Twoja argumentacja opiera się na założeniu, że fani odrzucą nawet najmniejsze odstępstwa od kanonu, a przez to XI będzie klapą.

Nie powiedziałem że za najmniejsze, tylko za takie jakie widzimy w przeciekach z planu nowego ST.

Założenie że kanon jest dla każdego fana najważniejszy jest fałszywe, podobnie jak cała argumentacja.

Może nie dla wszystkich, ale o ile się orientuję dla sporej grupy. To po pierwsze. Po drugie zaś: "Nemesis był finansową klapą. Nikt poza fanami go nie obejrzał". I w tym, Twoim przecież zdaniu, masz dowód na ważność jakości filmu. zarówno pod względem fabuły jak i kanonu. Poza tym masz też dowód na to kto jest rzeczywistym targetem dla tego rodzaju produkcji. Abrams więc popełnia ten sam błąd co Berman chcąc za wszelką cenę skierować go do wszystkich. Do tego jest bardziej zdesperowany bo ten wydany budżet musi mu się z nawiązką zwrócić. A co się zmieniło od 2003 roku pod względem widowni i jej upodobań? W zasadzie nic. Więc tak, będzie tak samo. A nawet jeśli przyjdą widzowie, którzy nie są fanami, to może ich być zbyt mało by tak duży budżet się zwrócił nie mówiąc o zarobku.

Na marginesie IMHO Paramount popełnił błąd wydając tak dużą kasę na jeden film. Za tą forsę mogli siąść i zrobić dopracowaną w szczegółach trylogię z efektami specjalnymi na poziomie Nemesis. I mieliby większe szanse na zwrot kosztów za pierwszy z wypuszczonych filmów.

I znowu wiesz co drażni ludzi (fanów). Skąd ta wiedza?

Z wniosków podobnych do tego co sam powiedziałeś o Nemesis: "Nemesis był finansową klapą. Nikt poza fanami go nie obejrzał."

Poza tym, patrząc choćby po naszym Forum, widać jak rozkładają się opinie na temat ST XI. Przy czym nawet gorliwi optymiści Spohkh i Eviva zaczynają się obawiać o to, że coś jest nie tak jak być powinno.

Star Trek=kolor obić na mostku i światełka=kanon
zmiana która Ci sie nie podoba=łamanie kanonu wedle widzimisię=morderstwo na Star Treku.


Tak, bo te przecieki są jak dotąd jedynymi w miarę pewnymi informacjami. I nie sądzę by tylko to z kanonu co ich dotyczy objęły rewolucyjne zmiany Abramsa.

A piszesz jakby tak było, co więcej piszesz jakby film został już odrzucony przez fanów. Niesamowite.

Nie. Piszę o tym co moim zdaniem będzie, jeśli reszta filmu będzie tak się miała do dotychczasowego ST jak te przecieki. A uzasadnieniem jest klapa Nemesis i ENT których autorzy też chcieli obrać za target szeroką widownię.
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  ...  15  16  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / pierwsze zdjęcia z filmu STAR TREK !!!!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!