USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / pierwsze zdjęcia z filmu STAR TREK !!!!
 Strona:  ««  1  2  3  ...  10  11  12  13  14  15  16  »» 
Autor Wiadomość
waterhouse
Moderator
#331 - Wysłana: 31 Paź 2008 22:13:08 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Picard
ie wiem jak Ciebie ale mnie właśnie te obce światy pociągają w szeroko rozumianej fantastyce równie mocno co jej przesłanie. Takie rzeczy idą ze sobą w parze: tak jak pisałem nie widzę Władcy Pierścieni w wersji,,proponowanej" przez Lucasa

Jakiego Lucasa? Nie rozumiem o co chodzi.

Nie, nie i jeszcze raz nie drogi panie!

(Czyli Phase II nie byłby trekiem?)

Jak chcesz. Dla Ciebie forma=treść. Trek=światełka na mostku. W ten sposób rzeczywiści możesz już napisć negatywną recenzję ST XI, bo nie podoba Ci się jego forma (a konkretniej mostek, nie czytałem narzekań na mundury, USS Kelvin itd ale mogę się mylić), która została zaprezentowana na dwóch zdjęciach mostka. Jak chcesz.


Ja będę oceniał XI po tym co jest w Treku najważniejsze dla mnie - po treści. Może się rozczaruję, może nie. Może XI będzie nawiązywać i realizować wizję Roddenberry'ego, może nie. - to jest dla najważniejsze.

Nie wiem, ale wypowiedzi Abramsa - które zacytowałem kilka postów wyżej - zapowiadaja że wie o co chodzi. Ale to jak się z tego wywiąże, przekonam się w maju i wtedy to ocenię.
Delta
Użytkownik
#332 - Wysłana: 31 Paź 2008 22:24:28
Odpowiedz 
Ciekawe rzeczy w tym podesłanym przez waterhouse'a artykule piszą. Np.

"the director makes it clear that he does not plan to do Trek what has been done to Star Wars in the last decade:
Star Wars was everything to me when I was a kid. It was this mind-expanding, visually stunning emotional ride. Like with Star Trek, though, I think the original films are what Star Wars really is."

i

"However, there is one area of Star Wars that he does want to bring into Trek…more action:

Star Wars was always full of action. If I had one criticism of the original Star Trek, it’s that the show was often a lot of discussion about things that were happening and not a lot of action depicting it. That needed to change. So we looked at the ships, the feeling of battle and action and fights and all the stuff that makes a movie like this so exciting. It all needed to be done in a way that people had never seen before, and certainly never in a Star Trek movie."

I tyle z wizji Roddenberry'ego.
Wnioski mam następujące:
1. Abrams będzie stawał na głowie by ST XI przypominał oryginalną trylogię SW.
2. Wprowadzi się więcej akcji, zwłaszcza czysto wojennej akcji plus mordobić za jakie krytykowano np. DS9 a przede wszystkim Archera i ENT. Pozostaje się tylko modlić, by nie było jak w przypadku NEM gdzie film można było streścić samą bitwą z Romulanami i tym kawałkiem zbierania do kupy podrzuconego Łysemu androida (też była potyczka, a jak! w końcu potrzebujemy więcej akcji ). Będzie ekscytująco, w sam raz by wielbiciele strzelanin w kosmosie walili drzwiami i oknami.

Wyjdzie jak holoopowieść autorstwa Parisa: mniejsza o sens, ważne, że dużo ekscytujących zwrotów akcji.

waterhouse
Czyli Phase II nie byłby trekiem?

Byłby, ale tam prawdopodobnie również powiedziano by, że np. "Enterprise" przeszedł refit. Poza tym Warto też pamiętać, że Roddenberry'emu nie w smak był serial naładowany akcją, strzelaninami i mordobiciami, a Abrams sam przyznaje, że chce to zrobić. Jest więc różnica pomiędzy Phase II a planami Abramsa. A miały być tak zgodne z wizją G.R....
biter
Użytkownik
#333 - Wysłana: 31 Paź 2008 22:25:47 - Edytowany przez: biter
Odpowiedz 
nie czytałem narzekań na mundury

mundury są najbardziej kanonicznym z pośród widzianych przez nas elementów nowego filmu.

USS Kelvin

Flota miała różne szalone pomysły odnośnie statków, począwszy od liczby i położenia gondol, typy napędu wygląd spodka, i jego położenie, na phoenixie kończąc.

Czepiacie się wglądu Kelvina a Grissom też był "inny"



EDIT:

Przypomniało mi się jak po raz pierwszy w polskiej telewizji puscili ST III to widziałem go na jakimś małym tv wtedy czy coś i jak ENT uciekał z bazy i pokazali Exa to mi sie wydawało że ma kilka spodków połaczonych ze sobą i kilkoma "szyjami" z częscią napędową. teraz chce mi się z tego pomysłu smiać. Swoją droga Scotty zepsół Exowi napęd żeby Entka nie dogonił, sam tak stwierdził, więc dlaczego zaprzestano pracy nad Trans Warp?? nie przyznał się czy były kolejne nieudane próby
Pah Wraith
Użytkownik
#334 - Wysłana: 1 Lis 2008 10:16:44
Odpowiedz 
Picard
Abrams twierdził też, że kręci swój film zgodnie z obowiązującym kanonem

No więc nie. To Ty i Delta i parę innych osób dokonało takiej interpretacji słów Abramsa, jego scenarzystów i innych ludzi z ekipy. Przytoczmy parę cytatów:

Abrams said "The show itself made mistakes. The idea that there is a canon of Trek and what is honest to goodness Trek and what you can't change - The show itself changed history and revised things a lot. So clearly the approach was we want to make this thing feel real.

Co to znaczy? Ze Istniejące do tej pory Star Treki miały kanon, ale w istocie dochodziło do tylu pomyłek oraz celowych zmian, że w chwili obecnej widać, że chodziło o utrzymanie wiarygodności show. Kanon nie był celemsamym w sobie, ale metodą. O czym już notabene pisałem.

The truth is, the story that we were telling required a certain adherence to the Trek canon and consistency of storytelling.

Adherence to trzymanie się, stosowanie się, spójność, ale tylko "certain".

The respect we all have for Star Trek canon - and for a brand-new audience - is massive.

Zdanie które powiedział na etapie, na którym skończono prace nad scenariuszem i zaczęto preprodukcję (kwiecień 2007). No i słusznie - JUŻ PISAŁEM - SCENARIUSZ TRZYMA SIĘ KANONU. Ani słowa nie ma o warstwie wizualnej. Dlaczego? Bo jak to mówił nie było jeszcze nawet SZKICÓW KONCEPCYJNYCH, bno prepprodukcja jeszcze się nie zaczęła! To samo tutaj:

Alex and Bob wrote an amazing script that embraces and respects Trek canon, but charts its own course.

A dlaej, przy okazji pytania o pasy bezpieczeństwa (i znów pytanie podobne jak to, kiedy stawiałem kwestie dźwięków w kosmosie czy mowy komputera):

Abrams discussed Star Trek canon and why certain things are in the film or not in the film. "There are no seatbelts [on the Enterprise]," he said. "You have to honor the canon of 'Star Trek.' Where do you draw the line? There are certain things that you want to be consistent about."

I co? I mamy wyraźne - trzeba honorować (uznawać) kanon więc na pewne rzeczy można sobie pozwolić, a na pewne nie.



Udało mi się nawet znaleźć całkiem niedawny artykuł Guardiana, w którym autor ironicznie użala się nad Abramsem własnie ze względu na kanon. Przepowiada, że zeżrą go Trekkies. I co? Nawet trailera nie ma a Wy mu już stos układacie:
http://www.guardian.co.uk/film/filmblog/2008/sep/1 2/1

Jakże znamienne są słowa które wypowiada:
And you really don't want to upset those Trekkies, trust me. I'm even slightly loath to post this here today, given that my last comment on this subject was shot down in flames when I managed to mix up the red shirts worn in the original series by members of the engineering unit, with the, erm, red shirts worn by the members of the security detail. Seriously, it's a minefield out there on the final frontier.


Tak, tak, tak. Twórcom wydawało się, że skoro wstrzelą się w słabo opisany w dziedzictwie Treka fragment jego historii kwestie kanonu zmniejszą do podstawowych rozmiarów. Ich błąd! Orci, jeszcze żyjąc marzeniami powiedział:

There's going to be a debate when this movie comes out whether or not it's consistent with canon. We argue that it is. But there's literally nothing we can say about this movie. Even if we think it's not controversial, people will say, "Oh, that's convenient, they're covering a story that's never been covered before instead of dealing with canon."

A ja mówię: nie! Skoro już po paru zdjęciach wybucha ognista debata i ciosy rozdawane są na lewo i prawo to z filmu po prostu polecą drzazgi, bo czupryna Kirka nie ma charakterystycznego przedziałka!



Tylko w takim razie co im do mojego - i innych fanów - Treka? Nie ma co na siłe upowrzechniać czegoś co nie koniecznie pomyślane zostało jako magnes na szeroką widownie! Nie uważasz,że takie uśrednienie gustów wyjaławia wyobraźnie i kreatywność?
? Nie ma co na siłe upowrzechniać czegoś co nie koniecznie pomyślane zostało jako magnes na szeroką widownie! Nie uważasz,że takie uśrednienie gustów wyjaławia wyobraźnie i kreatywność?


W momencie kiedy zacząłeś porównywać Treka z M jak Miłość to powinno zwrócić Twoją uwagę na to, że co jednak jest nie tak z Twoim rozumowaniem...

To nie jest Twój ani mój Trek! To są idee i wizja, które należy rozpowszechniać. Widać że tak naprawdę masz dla treści Treka zero szacunku, bo chcesz je zagarnąć pod dywan, żeby przypadkiem szeroka publiczność nie zobaczyła, że Star Trek to nie jest rzecz z której można się tylko śmiać, naigrywać. Trek, to jeden z niewielu wytworów amerykańskiej popkultury zasługujący na uwagę. Gdzie się podział ten idealizm fanów Treka i chęć dzielenia się doświadczeniami, optymizmem, wiedzą i przygodą? Abrams mówi: Fani Treka, czas wyjść z piwnicy rodziców i zacząć ewangelizować! A Ty co robisz Picard? Obrażasz się i żądasz by Twoja pisakownica była tylko Twoją i ewentualnie garstki wtajemniczonych.

TO - JEST - ZŁE !


No, dla mnie mostek Enterprise

Hate to brake it to you, pal, but... ENTERPRISE NIE JEST POSTACIĄ !

ale mimo to cechuje go pewna wewnętrzna spójność i logika.

Jaka logika? Załamać się można... Gdzie pasy bezpieczeństwa? Gdzie bezpieczne konsole? Gdzie jednoznaczna prędkość impulsowa? Skąd zmieniające się kolory i wygląd fazerów i torped? Skąd warp 13 (i nie mówię o przepisanej skali warp)? Skąd śmiejący się Spock? Skąd nagle kara śmierci w rozkazie o Talos? Skąd dźwięki w kosmosie? Skąd... A to tylko napowazniejsze buraki z TOS. Pomyśl sobie o dalszych seriach. Tak lubisz Tolkiena to pomyśl sobie, że na jednej stronie legolas strzela z łuku a na trzydziestej wycaga nagle bazookę. Taka jest spójność Treka.

Ale jaki jest sens w zmianianu takiego jak mostek statku, który zrodził się wyłącznie w głowie scenarzystów i w filmowej rzeczywistości zbudowany ma zostać na 200 lat?

Rece opadają... Ale wojny eugeniczne też zrodziły się w umysłach scenarzystów. A wiesz jaki jest sens w zmienianiu mostku? Żeby 10-cio latek nie wyszedł z kina pytając matkę o to, czemu ci panowie biegali wokół kartonowych dekoracji. Jesli nie rozumiesz immanentnej cechu świata filmowego, to jest maksymalizacji realności i wiarygodności kreacji świata przedstawionego i jego atrybutów, to albo jesteś miłośnikiem teatru albo urodziłeś się wczoraj. Dla nas to:



może być przekonujące, bo jesteśmy z tym obyci, ale dla zwykłego widza "spoza elitarnego kręgu największych myślicieli świata i jedynych godnych oglądania startreka ludzi" to jest karton, farbki, styropian i trochę landrynek rozsypanych na blatach. Przeciętny człowiek nawet na to nie spojrzy. A powinien, bo inaczej chowamy ideały i wizję treka (czyli jego treść) pod dywanem.


A o czym twoim zdaniem świadczą prezentowane zdjęcia z filmu?

Picard, powtarzam pytanie - czy jednym filmem Abrams odbierze Ci treka? Przyjdą, napadną cię z Orcim i Kurtzmanem i spalą Twoje płyty z filmami i serialem?

Delta
No właśnie: marketingowym. Czyli lep

Tak, lep - po co? Pisałem o tym w tym samym poście powyżej.

nieważne, że już teraz zanosi się, że niewiele więcej za tym idzie, a cała gadka o optymizmie i wizji Roddenberry'ego może okazać się takim samym pomysłem marketingowym jak wykorzystanie TOS.

Może. Możliwe też, że w połowie filmu bohaterów zastąpią różowe słonie. I co z tego?



Dobra na razie kończę, bo rodzina przyjechała ...
Eviva
Użytkownik
#335 - Wysłana: 1 Lis 2008 12:58:44
Odpowiedz 
Możliwe też, że w połowie filmu bohaterów zastąpią różowe słonie. I co z tego?

To z tego, że Abrams zostanie wtedy spalony na stosie ze staroświeckich taśm filmowych. Nieźle się hajcują. Myślę, że nie jest on takim idiotą, by o tym nie wiedział.

Żeby 10-cio latek nie wyszedł z kina pytając matkę o to, czemu ci panowie biegali wokół kartonowych dekoracji.

Krzysio Daukszewicz wspomina, że na premierze "Ogniem i mieczem" usłyszał znienacka jakiś dziecinny głosik, pytający:
"Tato, a czemu tego pana posadzili na patyk?"
Jak już wspomniałam, zrobienie TOSu z całym jego dobrodziejstwem inwentarza w czasach TOSu jest zrozumiałe i wybaczalne - teraz byłoby kompletną porażką. Abrams musiał uwspółcześnić i dekoracje, i efekty. W końcu ma to być film dla wszystkich.


A ja mówię: nie! Skoro już po paru zdjęciach wybucha ognista debata i ciosy rozdawane są na lewo i prawo to z filmu po prostu polecą drzazgi, bo czupryna Kirka nie ma charakterystycznego przedziałka!


I nos ma trochę szerszy też.

Co robić - nie przerobimy starej załogi na młodą, zwłaszcza, ze tego czy owego wogóle już brakuje, a reszta nadaje się, owszem, ale do Domu Spokojnej Starości. Moznaby co prawda zamiast castingu zrobić konkurs na sobowtórów, ale - macie na to moją rękę i słowo - fani i tak nie byliby zadowoleni.
Picard
Użytkownik
#336 - Wysłana: 1 Lis 2008 13:00:32 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
waterhouse

Jakiego Lucasa? Nie rozumiem o co chodzi.

Oj, link do takiego krótkiego zabawnego filmiku umieściłem, w którym autor pytał co by sięstało gdyby LOTR realizowany był przez G. Lucasa.

Czyli Phase II nie byłby trekiem?

Jak pisałem: nie widzę problemu w unowocześnieniu starego statku bądź zbudowaniu całkiem nowego od podstaw, ale nie można mi wmówić, że Enterprise przed czasami TOS wyglądał tak jak to pokazują nowe zdjęcia i jednocześnie twierdzić, że jest to ten sam okręt co w serialu!

Dla Ciebie forma=treść. Trek=światełka na mostku. W ten sposób rzeczywiści możesz już napisć negatywną recenzję ST XI, bo nie podoba Ci się jego forma

Pisze tylko, że w przypadku sag spod znaku szeroko rozumianej fantastyki treść jest równie ważna jak forma, która służy do jej przekazania. Jeśli forma przekazu była by całkiem nieistotna to miliony ludzi na całym świecie nie pasjonowało by się fantastycznymi opowieściami, pewnie wybrali by literaturę i film realistyczny, które też poruszają ważne treści bez tej całej dziwacznej, wymyślonej w głowie autora otoczki, odnosząc się bezpośrednio do naszych realiów. I tak jak Hobbity żyły w norkach, były niskie, jadły sześc posiłków dziennie tak mostek oryginalnego Enterprise wyglądał jak wyglądał i tak jak nikt mi nie wmówi, że wysoki niejadek mógł by być Hobbitem tak i nikt nie powie mi, że ten mostek to jest TEN Enterprise, nie ma nawet co udawać, ze jest inaczej!

Pah Wraith

Co to znaczy? Ze Istniejące do tej pory Star Treki miały kanon, ale w istocie dochodziło do tylu pomyłek oraz celowych zmian, że w chwili obecnej widać, że chodziło o utrzymanie wiarygodności show. Kanon nie był celemsamym w sobie, ale metodą

I nie mozna w zdodzie z ową metodą nakręcić nowego filmu by był atrakcyjny? Dziwne, że wcześniej się to udawało. Zważ też na to co sam napisałeś: kanon służył do uwiarygodnienia Treka, wyrzucając ów kanon za burte saga straci w oczach lwiej części odbiorców swoją wiarygodność.

JUŻ PISAŁEM - SCENARIUSZ TRZYMA SIĘ KANONU

Znowu piszesz o tym jak o fakcie chodź samego scenariusza nikt na oczy nie widział - poza samymi jego autorami i decydentami z Paramount rzecz jasna. Nie wiem jak można z taką pewnością wyrażać się o czymś czego się jeszcze nie uświadczyło, tym bardziej, że strona wizualna filmu nie idzie - co już widać - pod ręke z deklarowaną treścią przyszłego ST.

o nie jest Twój ani mój Trek! To są idee i wizja, które należy rozpowszechniać. Widać że tak naprawdę masz dla treści Treka zero szacunku, bo chcesz je zagarnąć pod dywan, żeby przypadkiem szeroka publiczność nie zobaczyła, że Star Trek to nie jest rzecz z której można się tylko śmiać, naigrywać. Trek, to jeden z niewielu wytworów amerykańskiej popkultury zasługujący na uwagę. Gdzie się podział ten idealizm fanów Treka i chęć dzielenia się doświadczeniami, optymizmem, wiedzą i przygodą? Abrams mówi: Fani Treka, czas wyjść z piwnicy rodziców i zacząć ewangelizować!

Jedno pytanie: czy Ty piszesz to na poważnie? Czy Ty chcesz kogokolwiek nawracać na Treka i jego ideały? Nie chce Cię urazić, ale zachowujesz się tak jakbyś oznajmiał tu swoje wyznanie wiary a Abrams był prorokiem tej nowej religii. Szlachetny idealizm - zgoda, ale ilu ludzi tak naprawdę wciela go w życie? Czy robimy to Ty czy ja, czy robią tą decydenci z Paramount, czy w końcu robi to sam Abrams? Jak można głosić hasła, do których samemu się nie stosuje? I żeby nie było jestem tolerancyjny, mam szacunek do ludzi i ich odmienności, wierze, że współpraca przynosi więcej korzyści niż wzajemna wrogość i, iż są pewne kanony zachowań, które czynią nas ludźmi cywilizowanymi - i nie twierdze, że ludzie odpowiedzialni za nowego Treka nie mogą mieć podobnych przekonań. Ale widzisz ja - nie wiem jak Ty - nie zmieniam świata: nie pracuje w wolontariacie, nie staram się znaleźć szczepionki na raka, ani wymyślić nowej technologii, która odmieni naszą cywilizacje. Może źle robie ale tak jest bo część tych zdań przerasta moje możliwości i chęci. Bo Treka traktuje jako alegoryczną opowieść o ludziach i ich dążeniach a nie jako przykazanie ewangelizacji. Czy to czyni mnie złym człowiekiem i złym fanem - nie wydaje mi się, ale mogę się też mylić, jak już nie raz zresztą bywało. Nie wydaje mi się jednak bym był w jakiś sposób gorszy od ludzi, którzy chcą wspomniane przez Ciebie ideały - rzekomo - opakować i sprzedać jak największej grupie odbiorców, za możliwie jak największe pieniądze. Patrząc na to opakowanie ani trochę nie opuszcza mnie przeświadczenie, że kto miał się śmiać z Treka i tak będzie się z niego śmiał, a to rzekome przesłanie, którego obecność w filmie podobno jest pewna, nie rozejdzie się szerokim echem. Popatrz na filmowe fora Spider-mana - jak wiele jest tam tematów o tym, że wielka moc to wielka odpowiedzialność? Zero! Bo młodzież nie po to poszła do kina na film o facecie w rajtuzach by nad takimi pytaniami się zastanawiać! A przecież w przeszłości Trek serwując nam inną niż - obecnie prezentowaną - formę jednak docierał do szerszej widowni przekazując im swoje najistotniejsze treści. Ci fani bowiem nie wieli się z sufitu, a Ty traktujesz ich jak ludzi, którzy tak jak Vorta mieli genetycznie zaprogramowaną miłość do SF wogóle i Treka w szczególności...

aka logika? Załamać się można... Gdzie pasy bezpieczeństwa? Gdzie bezpieczne konsole? Gdzie jednoznaczna prędkość impulsowa? Skąd zmieniające się kolory i wygląd fazerów i torped? Skąd warp 13 (i nie mówię o przepisanej skali warp)? Skąd śmiejący się Spock? Skąd nagle kara śmierci w rozkazie o Talos? Skąd dźwięki w kosmosie?

Nie zauważasz pewnego prostego faktu: logika wymyślonego świata nie musi być zgodna z logiką naszej rzeczywistości. W wielu przypadkach ta odmienność wykreowanych w głowie autora realiów przemawia do widza mocniej niż prawa rządzące naszą codziennością. Dlatego fantastyka cieszy się taką popularnością - nie uważasz? A skale warp można zmienić, broń również, kara śmierci miała wymiar wyłącznie odstraszający a dźwięk w kosmosie to po prostu część konwencji i nie widze w tym nic złego. Jak pisze - najważniejsze by wymyślone światy były spójne same ze sobą, nie muszą mieć większego sensu w świetle praw rządzących naszą rzeczywistością.

ece opadają... Ale wojny eugeniczne też zrodziły się w umysłach scenarzystów. A wiesz jaki jest sens w zmienianiu mostku? Żeby 10-cio latek nie wyszedł z kina pytając matkę o to, czemu ci panowie biegali wokół kartonowych dekoracji. Jesli nie rozumiesz immanentnej cechu świata filmowego, to jest maksymalizacji realności i wiarygodności kreacji świata przedstawionego i jego atrybutów, to albo jesteś miłośnikiem teatru albo urodziłeś się wczora

Na litość Proroków: kto Ci powiedział, że dekoracje mają wyglądać identycznie tak jak w latach 60? Wystarczy,że zachowa się ogólny plan mostka i nie będzie się z niego robiło tandetnej dyskoteki. Jak nie raz już pisałem w wyglądzie mostka zachowało się tylko jedno: kicz! Tyle, że ten stary kicz - o czym pisała Eviva - da się zrozumieć, ze względu na brak środków i możliwości technicznych w ukazaniu konkretnej wizji. Teraz takich wymówek nie ma a jednak mostek wygląda w sumie gorzej niż w TOS, bo kicz pozostał, a jednocześnie rozmieszczenie poszczególnych konsol jest całkiem inne. I Ty mi piszesz o jakimś tam maksymalnej realności - czy myślisz,że w przyszłości ludzie będą podróżować USS Dyskoteką? No i uważasz, że film będzie przeznaczony dla 10 latków - nie wiem jak to wszystko ze sobą pogodzić: ideały i maksymalnie skomercjalizowany produkt skierowany do jak najmłodszego odbiorcy, maksymalny realizm i kicz-mostek a'la dyskoteka?
A wojny eugeniczne zasługują na odrębny temat więc na razie dam im spokój...

Picard, powtarzam pytanie - czy jednym filmem Abrams odbierze Ci treka? Przyjdą, napadną cię z Orcim i Kurtzmanem i spalą Twoje płyty z filmami i serialem?

I Ty piszesz, że ja porównuje Treka do M jak miłość a teraz piszesz, że ST to tylko płyty czy kasety z odcinkami... Trek to uniwersum, pewna wizja wszechświata, którą - mam nadzieje, że się mylę - Abrams i spółka niszczą. To tyle w tym temacie.
Eviva
Użytkownik
#337 - Wysłana: 1 Lis 2008 14:06:59
Odpowiedz 
Picard
Trek to uniwersum, pewna wizja wszechświata, którą - mam nadzieje, że się mylę - Abrams i spółka niszczą.

Słabiutki musiałby być to wszechświat, gdyby jeden Abrams, nawet ze spółką, zdołał go naruszyć. Tak źle nie będzie

I jeszcze raz zwracam Ci uwagę, że nadużywasz słowa kicz.
Delta
Użytkownik
#338 - Wysłana: 1 Lis 2008 17:32:00
Odpowiedz 
Pah Wraith
No więc nie. To Ty i Delta i parę innych osób dokonało takiej interpretacji słów Abramsa, jego scenarzystów i innych ludzi z ekipy.

Może i to przesadna interpretacja, ale z drugiej strony Abrams&Co w swych wypowiedziach są bardzo ogólnikowi. Ja rozumiem, że nie może ujawniać wielu szczegółów, ale dając same ogólniki a jednocześnie IMHO niedbale podchodząc do kanonu powoduje, że taka jest interpretacja części z nas.

Kanon nie był celemsamym w sobie, ale metodą.

Zgoda. Tylko, że powinno się zadbać o utrzymanie spójności sagi, bo co prawda nie samym kanonem ST stoi ale jest integralną częścią tej sagi. Jego spójność byłaby zaletą. I tu zgadzam się z Picardem, który podawał przykład trylogii Tolkiena, w której autor zwracał uwagę na szczegóły. I popatrz nie tylko stworzył dzieło, które jest popularne ale też które jest cenione za dbałość o szczegóły. Czyli można. Ceną za to jest pewnie ograniczona ilość dzieł o takim standardzie jakie mogą powstać dzięki autorowi, ale za to produkt jest daleko lepszy niż np. sztuczne utrzymywanie przy życiu danej sagi dokręcając kolejną słabą jej odsłonę.

Adherence to trzymanie się, stosowanie się, spójność, ale tylko "certain".

No właśnie i to "certain" stanowi tego rodzaju ogólnik o których wspomniałem. W tym słowie można zmieścić wszystko od drobnych kosmetycznych zmian do kompletnego wywrócenia ustanowionego kanonu. Moim zdaniem Abrams właśnie robi to drugie i popełnia błąd. Gdyby te zmiany były tylko kosmetyczne jak w przypadku mundurów, to nikt by złego słowa nie powiedział. I to jest różnica pomiędzy naszymi stanowiskami. Zarówno ja jak i (jak sądzę) Picard chcemy nowego ST ale nie za wszelką cenę, nie podoba nam się założenie, że nowy film ma powstać bez względu na wszystko byle miał tytuł Star Trek w nazwie.

The respect we all have for Star Trek canon - and for a brand-new audience - is massive.
Zdanie które powiedział na etapie, na którym skończono prace nad scenariuszem i zaczęto preprodukcję (kwiecień 2007). No i słusznie - JUŻ PISAŁEM - SCENARIUSZ TRZYMA SIĘ KANONU. Ani słowa nie ma o warstwie wizualnej. Dlaczego? Bo jak to mówił nie było jeszcze nawet SZKICÓW KONCEPCYJNYCH, bno prepprodukcja jeszcze się nie zaczęła!


A potem pre-produkcja się zaczęła, szkice powstały i okazało się, że pomimo tego co twierdził, nie zachowano tego olbrzymiego szacunku dla kanonu. I o tym właśnie pisaliśmy, gdy pisaliśmy, że Abrams stracił wiarygodność.

To nie jest Twój ani mój Trek! To są idee i wizja, które należy rozpowszechniać. Widać że tak naprawdę masz dla treści Treka zero szacunku,

Pah Wraith, zwróć uwagę, że mówisz o treści, której jeszcze nam ani skrawka nie pokazano. I z takim przekonaniem uważasz, że to my nie mamy do niej szacunku, bo śmiemy krytykować posunięcia Abramsa, że wygląda to na szafowanie wyroków z Twojej strony, nie z naszej, w dodatku wyroków bez podparcia w faktach, bo opierasz się na gołosłownej jak na razie obietnicy Abramsa, który już nam poprzednio obiecywał olbrzymie poszanowanie dla kanonu, a dowody, na to jak go uszanował, mamy w garści, bo sam nam je udostępnił. Nie zwróciłeś uwagi na to, że nikt nie skrytykował tego, że Abrams (jak twierdzi) chce pokazać wartości, o których piszesz. Tylko, że jedynie wyrażane są obawy, że tak samo nie spełni obietnicy dotyczącej treści filmu.

Taka jest spójność Treka.

Zapominasz o tym, że błędy pojawiały się zawsze, bo jest to trudne do uniknięcia, ale twórcy zawsze za nie byli krytykowani, a ostatecznie wylecieli z roboty. Bo powinni się starać, by było tych błędów jak najmniej. I to samo dotyczy Abramsa. On nie jest, za przeproszeniem, świętą krową, tylko dlatego, że łaskawie zgodził się nakręcić nowy film. Tak samo jak Bennett, Berman, Braga czy Piller, będzie on krytykowany za błędy i fuszerkę. To nie jest w żadnym stopniu różne od krytyki poprzednich ekip.

czy jednym filmem Abrams odbierze Ci treka?

Abrams może zostawić sporego kaca. Może też spowodować kolejną klapę i rzeczywiście śmierć sagi, nad którą się z waterhousem tak roztkliwiacie.

Może. Możliwe też, że w połowie filmu bohaterów zastąpią różowe słonie. I co z tego?

To, że nie tędy droga. Bo film to nie tylko samo przesłanie, to także cała reszta (postacie, scenografia, zachowanie wewnętrznej spójności). Jedno bez drugiego traci na jakości i znaczeniu -jest po prostu uboższe.

Eviva
"Tato, a czemu tego pana posadzili na patyk?"

Dzięki za dobry przykład. To jest dobry przykład na to, że nie wszystko powinno się zmieniać by dotrzeć do widza. W tamtych czasach nabijanie na pal (bo jak rozumiem o to chodzi) było powszechnie stosowaną torturą i pozostawiono to zamiast zmienić na bardziej widowiskowe, lecz niezgodne z epoką i książkowym oryginałem, metody tortur czy zabijania. Pah Wraith właśnie takiego rodzaju zmiany postuluje, bo uważa, że widz nie zdzierży "kartonu i styropianu". Tylko dlaczego nie może wyjść z założenia, że ten sam projekt mostka wykonany z lepszych materiałów, ale w podobnej konwencji, będzie daleko lepiej wyglądał i nie będzie przypominał kartonu i styropianu. Przykładem takich zmian wprowadzonych poprawnie jest np. ENT: In a Mirror, Darkly, gdzie na ekranie mostka wyświetlono szczegółowy przekrój okrętu, czego nie miało prawa być w TOS ze względów technicznych, albo choćby wygląd wnętrz samego "Defianta" w tym samym epizodzie. I dało się, uniknąć wrażenia styropianu i dykty.

Co robić - nie przerobimy starej załogi na młodą

Dlatego powinno się odpuścić film z załogą TOS dając zamiast niej inną, nową, z tej samej epoki. No ale Abramsowi potrzeba było lepu na widza.
Vanja
Użytkownik
#339 - Wysłana: 1 Lis 2008 17:47:18
Odpowiedz 
Facsynujące- parę zdjęć i 12 stron dyskusji o kanoniczności obić na mostku

Powiem tak- nie podobają mi się te zdjęcia i nie podoba mi się to co na nich widać- mostek który wygląda jak urządzany przez osobę ogarniętą manią światełek i żarówek korzystającą z wyprzedaży w fabryce neonów, metroseksualny kapitan, woskowy Spock który do oryginału ma podobne tylko uszy, Chekov wyglądający jak zagubiona młodsza wersja Bashira na mostku i Uhura jak laleczka.

Nie podoba mi się pomysł wskrzeszania Kirka i jego załogi bo ich miejsce jest IMO w przeszłości Treka, w TOSie. Mottem Treka zawsze było to boldly go, a co mamy w ST XI? Próbę reanimacji czegoś co minęło. Lubię i cenię TOS, ale wolałabym mimo wszystko zobaczyć coś czego jeszcze nie było.

Nie wiem co zrobią „wszyscy” fani po premierze. Wiem co zrobię ja Pójdę do kina z nastawieniem że obejrzę dobry film (i pewnie się nie zawiodę). Czy będzie to dobry Trek i czy w ogóle to będzie Trek przekonam się w maju. Będę się cieszyć jeżeli będzie dobry, a jeżeli nie? Nie odstrzelę Abramsa, Kurtzmana ani Orciego, nie podłożę ognia pod Paramount i nie założę kartonu na głowę. Urządzę sobie wykopki buraczane, obejrzę jeszcze raz TOSa czy TNG i będę czekać na Horizona
waterhouse
Moderator
#340 - Wysłana: 1 Lis 2008 17:51:36 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Picard
Jeśli forma przekazu była by całkiem nieistotna to miliony ludzi na całym świecie nie pasjonowało by się fantastycznymi opowieściami, pewnie wybrali by literaturę i film realistyczny, które też poruszają ważne treści bez tej całej dziwacznej, wymyślonej w głowie autora otoczki, odnosząc się bezpośrednio do naszych realiów. I tak jak Hobbity żyły w norkach, były niskie, jadły sześc posiłków dziennie tak mostek oryginalnego Enterprise wyglądał jak wyglądał i tak jak nikt mi nie wmówi, że wysoki niejadek mógł by być Hobbitem tak i nikt nie powie mi, że ten mostek to jest TEN Enterprise, nie ma nawet co udawać, ze jest inaczej!

Wszystko pięknie, ale nie wyraziłeś specjalnego oburzenia na myśl że Phase II mógłby być "gorszym Trekiem" bo pokazywałby drmatycznie inne otoczką (mostek, okręt itd) niż TOS. Tak samo jest z TNG/DS9 - tu też można było reprezentować Treka, w innej otoczce.

To gdzie leży problem z mostkeim Abramsa? Nie wiem. No tak - bo jego wygląd jest sprzeczny z "kanonem" który mówi że mostki wtedy wyglądały inaczej i który zresztą tak sobie zintepretowałeś. Tylko w tym.


Pisze tylko, że w przypadku sag spod znaku szeroko rozumianej fantastyki treść jest równie ważna jak forma, która służy do jej przekazania.



Przykład z Tolkienem jest całkowicie chybiony. Świat przedstawiony TOSa miał czemuś służyć - przekazywaniu pewnej treści i GR nie wachał się planować szokujących zmian w Phase II, a jednocześnie (prawdopodobnie) nadal promować te same treści co w TOSie. Tymczasem Tolkien napierw kilkanście lat obymślał świat, a później w jego realiach opisał kilka historii. Z Trekiem było inaczej.

Mylenie formy z treścią jest błędem. A jak treśc będzie zobaczymy w maju 2009.
Delta
Użytkownik
#341 - Wysłana: 1 Lis 2008 18:32:03
Odpowiedz 
Vanja
Wiem co zrobię ja Pójdę do kina z nastawieniem że obejrzę dobry film

Ja pójdę z nastawieniem neutralnym "no expectations, no disappointments". Nadziei na dobrego Treka nie mam, za współcześnie kręconymi hitami made in Hollywood zaś nie przepadam.

waterhouse
No tak - bo jego wygląd jest sprzeczny z "kanonem" który mówi że mostki wtedy wyglądały inaczej i który zresztą tak sobie zintepretowałeś.

Daruj, ale z tego fragmentu wypowiedzi wynika, że różnice pomiędzy obydwoma pomieszczeniami mającymi być tym samym pomieszczeniem są wymysłem Picarda, który tak sobie umyślił. Nie wiem jakim cudem wyciągasz ten wniosek -przecież na pierwszy rzut oka widać różnicę.

To:
http://tos.trekcore.com/gallery/albums/2x04/TOS_2x 10_MirrorMirror0471-Trekpulse.jpg
http://movies.trekcore.com/gallery/albums/tmp/them otionpicture0227.jpg

W żaden sposób nie przypomina tego:
http://movies.trekcore.com/gallery/albums/xi/scree ncaps/prerelease/ll010_10300_206.jpg

Tymczasem Tolkien napierw kilkanście lat obymślał świat, a później w jego realiach opisał kilka historii. Z Trekiem było inaczej.

Owszem, stąd w kanonie ST pojawiały się błędy. Tyle, że to nie usprawiedliwia czynienia nowych błędów.
Picard
Użytkownik
#342 - Wysłana: 1 Lis 2008 20:32:08
Odpowiedz 
waterhouse

Wszystko pięknie, ale nie wyraziłeś specjalnego oburzenia na myśl że Phase II mógłby być "gorszym Trekiem" bo pokazywałby drmatycznie inne otoczką (mostek, okręt itd) niż TOS. Tak samo jest z TNG/DS9 - tu też można było reprezentować Treka, w innej otoczce.

Już w kolejnym wątku muszę to napisać: można się ze mną nie zgadzać, ale czy nie można mnie zrozumieć? Przecież we wspomnianym TNG/DS9 mieliśmy do czynienia z całkiem innym miejscem akcji - odpowiednio całkiem nowy Enterprise i stacja kosmiczna Kardasjan. Więc nie było problemu z zastosowaniem nowych dekoracji, bo to miał być nowy Trek - jednocześnie kontynuacja poprzednika - , przenoszący nas w nowe czasy i już nieco inne realia niż te znane z Oryginalnego Serialu. I chwała twórcą, że postąpili tak a nie inaczej bo dzięki temu TNG i DS9 stały się najlepszymi odsłonami cyklu ST w historii a nie tylko nieudolną kalką poprzednika! W Phase II - o którym zresztą trudno się wypowiadać gdyż nie sposób ostatecznie mówić na poważnie o czymś co nie powstało - mogliśmy mieć do czynienia z refitem starego okrętu. Znowu nie widzę w tym nic złego. A tymczasem teraz...

o gdzie leży problem z mostkeim Abramsa?

...wmawia nam się, że ten mostek ze zdjęć to ten sam, na którym będą później siedzieć Kirk i spółka w latach ich pięcioletniej podróży! Tak przecieram oczka i jakoś nie widzę podobieństw pomiędzy oboma mostkami, chodź podobno to jedno i to samo miejsce! Bohaterowie też ,,nieco" zbyt wymuskani, bo wiadomo z nowego Bonda zrobili flejtucha to nowy Kirk i Spock muszą być metroseksualni. No i tu dochodzimy do sedna problemu: TNG i DS9 stawiały naprawdę na oryginalność przenosząc nas w nowy czas i nowe miejsca, jednocześnie kontynuując historie uniwersum zapoczątkowaną w TOS. A Abrams nie dość, że stawia na powtarzalność, powracając do oryginalnego pomysłu sprzed czterdziestu przeszło lat, to jeszcze chce nam, widzą wmówić, że to co będziemy widzieć na ekranie jest tożsame z tym co było później w pokazane w rzeczonym TOS. A co gorsza robi to w taki sposób, że wychodzi na to, że jedna rzecz, która w jego filmie zachowała się z wspomnianego pierwszego Treka to kiczowatość tamtej produkcji - bo bez urazy, Eviva ale takie dekoracje i tak przedstawieni aktorzy to właśnie dla mnie jest kicz! Sama pisałaś w podobnym duchu i nie wiem czemu kolejny raz zmieniasz zdanie?

rzykład z Tolkienem jest całkowicie chybiony. Świat przedstawiony TOSa miał czemuś służyć - przekazywaniu pewnej treści i GR nie wachał się planować szokujących zmian w Phase II, a jednocześnie (prawdopodobnie) nadal promować te same treści co w TOSie. Tymczasem Tolkien napierw kilkanście lat obymślał świat, a później w jego realiach opisał kilka historii. Z Trekiem było inaczej.

Wszystko co pisał Tolkien na temat swojego Środziemia jest jedną wielką historią - zmianiała się forma tych opowieści, ale duch pozostawał ten sam i takie same były realia rządzące prawem tamtego wyimaginowanego świata. Jednocześnie owa zmyslona rzeczywistość służyła Tolkienowi do ukazania swoim czytelniką swych przemyśleń i wyznawanych przez siebie wartości. Jedyną więc różnicą pomiędzy Trekiem a światem Śródziemia może być więc w zasadzie szczegółowość w przedstawieniu i złożoności tego świata, a co za tym idzie dbałości z jaką został on pomyślany. U Tolkiena jest ona znacznie większa, co nie zmienia postaci rzeczy, że i Trek ma swoje realia, których - o ile to możliwe - należy się trzymać. Właśnie w myśl utrzymania atrakcyjności i spójności prezentowanego uniwersum. I nie wiem czemu tak uparcie trzymasz się przykładu z niepowstałym Phase II? Jak wiadomo, na kanwie tego niezrealizowanego projektu powstał TMP - i tam wszelkie zmiany wytłumaczono upływem czasu i refitem Enterprise. Więc gdzie ta rozbieżność i gdzie ten błąd w koncepcji, o którym piszesz?
Eviva
Użytkownik
#343 - Wysłana: 1 Lis 2008 21:00:12
Odpowiedz 
Picard
bez urazy, Eviva ale takie dekoracje i tak przedstawieni aktorzy to właśnie dla mnie jest kicz! Sama pisałaś w podobnym duchu i nie wiem czemu kolejny raz zmieniasz zdanie?

Wcale nie napisałam, ze to kicz. Po prostu uważam, że jest to słowo tutaj nie na miejscu, a Tobie jakoś szczególnie ono "leży".
waterhouse
Moderator
#344 - Wysłana: 1 Lis 2008 21:04:05 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Picard

Ok, czyli sprowadzając sprawę do meritum nie przeszkadza Ci że zmienia się dekoracja - którą notabene porównujesz do mitologii świata Tolkiena, co jest gigantycznym nieporozumieniem - tylko że ta akurat dekoracja "nie pasuje" do innych ze względu na "continuity", tak ?


Sam napisałeś że Trek traktujesz jako"alegoryczną opowieść o ludziach i ich dążeniach a nie jako przykazanie ewangelizacji"

Uważasz że - hipotetyczne - naruszenie kanonu w postaci innego mostka naprawdę unimożliwi prowadzenie takiej opowieści? Jeśli tak, to dlaczego?

bo wiadomo z nowego Bonda zrobili flejtucha to nowy Kirk i Spock muszą być metroseksualni.

nowy Bond "feljtuchem" ?

to jeszcze chce nam, widzą wmówić, że to co będziemy widzieć na ekranie jest tożsame z tym co było później w pokazane w rzeczonym TOS

Problem polega na tym, że nie widziałeś jeszcze filmu, więc de facto nie wiesz jeszcze co Abrams będzie chciał Ci "wmówić". A jeśli zmieni się linia czasowa? A jeśli ten mostek zostanie zniszczony i na jego miejsce w ostatniej scenie filmu zostanie zamontowany inny?

Nawet zakładająć że coś takiego nie ma miejsca, Abrams robi tylko to co zostało zrobione już w TOS:Remastered, tylko na większą skalę.


Wszystko co pisał Tolkien na temat swojego Środziemia jest jedną wielką historią - zmianiała się forma tych opowieści, ale duch pozostawał ten sam i takie same były realia rządzące prawem tamtego wyimaginowanego świata


Co to znaczy "realiza rządzące prawem"? To zasady świata dyktują jego realia, nie na odwrót.

I nie wiem czemu tak uparcie trzymasz się przykładu z niepowstałym Phase II?

Bo pokazuje, że mimo innych dekoracji Trek może (mógłby) pozostać Trekiem. I to jest dla mnie najważniejsze.

Ciekawe że w 1976 r. sam Roddenberry chciał zrobić coś takiego jak ST XI

http://startrek11.blogspot.com/2008/02/gene-rodden berry-interview-from-1976.html

"- Roddenberry was thinking the movie could tell the story of how "all the Enterprise crew came together for first time years ago but we are all 7 years older now and that might become such a huge makeup problem that make it impossible.

http://trekmovie.com/2008/02/27/roddenberry-consid ered-tos-prequel-for-tmp/

a tutaj - tragedia - Rodenberry mówi o tym że ten film powinien być - ZGROZA - także dla nie-fanów. Co za koszmar.

As far as cameo and guest roles we do hope to have six named stars so we will be advertising to theater owners and to the public at large, this is not just an ‘inside Star Trek thing.’ We are going to give you a piece of entertainment that is worth your $3 whether you are a Star Trek fan or not.

I jeszcze mówi o ST jako o "entertainment" któru nie powinien być "inside ST thing" DRAMAT! Cóż za uporczywe forsowanie pomysłu, że ST może być kierowany nie do fanów
Delta
Użytkownik
#345 - Wysłana: 1 Lis 2008 21:35:17
Odpowiedz 
waterhouse
A jeśli ten mostek zostanie zniszczony i na jego miejsce w ostatniej scenie filmu zostanie zamontowany inny?

To wyjaśnienie akurat nie będzie pasować.

"- Roddenberry was thinking the movie could tell the story of how "all the Enterprise crew came together for first time years ago but we are all 7 years older now and that might become such a huge makeup problem that make it impossible.

I mamy przykład na to jak można przy odrobinie chęci trochę pomyśleć, by pomysł i scenariusz dało się wykonać pomimo przeszkód jakie stawia realny scenarzystom świat, a jednocześnie zachować wewnętrzną spójność sagi. Tylko trzeba chcieć.

Co więcej, dalsza część wywiadu z G.R. potwierdza czemu to zrobiono refit "Enterprise" (nawet mówi o mostku ). Ponownie, dla chcącego...

a tutaj - tragedia - Rodenberry mówi o tym że ST powinien być - ZGROZA - także dla nie-fanów. Co za koszmar.

Owszem. Tylko zdajesz się nie zwracać uwagi, że mówi to w połączeniu z poprzednią częścią tego, co powiedział w tym wywiadzie, czyli, że będzie to film także dla "nie-fanów" ale jednocześnie to co dziś nazywany kanonem będzie zachowane a wszelkie ewentualne zmiany dobrze wyjaśnione. I popatrz, słowa dotrzymał: TMP jest jedynym ST, który został:

1. dobrze przyjęty przez krytyków
2. dobrze przyjęty przez fanów
3. dobrze przyjęty przez "nie-fanów" dzięki scenariuszowi, który zachowywał kanon, wyjaśniał jego zmiany/ewolucję oraz zachowywał "ducha Treka" a jednocześnie pozwalał dobrze się oglądać widzowi, który nie był zorientowany w temacie (IMHO o wiele łatwiej niż filmy Bennetta i ST VI gdzie już jest większe skupienie na samej sadze, przeszłych relacjach między jej bohaterami i na jej realiach).

I to jest idealnym dowodem, że można. Oczywiście jak się chce zamiast iść na łatwiznę. Tymczasem ST Abramsa pod względem "poszanowania kanonu" już w tym momencie traci, czyli już pokazuje że nie jest w stanie osiągnąć pułapu np. TMP.
Pah Wraith
Użytkownik
#346 - Wysłana: 2 Lis 2008 09:13:48
Odpowiedz 
nie mozna w zdodzie z ową metodą nakręcić nowego filmu by był atrakcyjny? Dziwne, że wcześniej się to udawało.

Tak? Który to ostatnimi laty film zgromadził w kinach masową publikę?
http://www.boxofficemojo.com/franchises/chart/?id= startrek.htm
Najwięcej W ciągu ostatnich 20 lat zgromadził First Contact a i tak było to marne 92 mln $ co daje 17-te miejsce w rankingu, co oznacza, że był o 2 miliony lepszy od... "Kosmicznego meczu" !!!

Znowu piszesz o tym jak o fakcie chodź samego scenariusza nikt na oczy nie widział - poza samymi jego autorami i decydentami z Paramount rzecz jasna. Nie wiem jak można z taką pewnością wyrażać się o czymś czego się jeszcze nie uświadczyło, tym bardziej, że strona wizualna filmu nie idzie - co już widać - pod ręke z deklarowaną treścią przyszłego ST.

Picard - pisałem z punktu widzenia informacji które nam podali. Już Ci pokazałem, że nie było mowy o tym, że DEKORACJE są ścisle przystające do kanonu, lecz o SCENARIUSZU. Więc słowa Abramsa i spółki mogą być prawdziwe, podczas gdy Wy zarzucacie im JUŻ kłamstwo. Więc to nie jest tak, że ja jestem przekonany że mówią prawdę, to Wy w to wątpicie.

Jedno pytanie: czy Ty piszesz to na poważnie? Czy Ty chcesz kogokolwiek nawracać na Treka i jego ideały? Nie chce Cię urazić, ale zachowujesz się tak jakbyś oznajmiał tu swoje wyznanie wiary a Abrams był prorokiem tej nowej religii.

Oczywiste jest, że celowo przesadziłem pisząc zdanie o ewangelizacji, to się nazywa ironia :] Ale z drugiej strony faktem jest też, że nie uwierzę, że nie chciałbyś by świat zmieniał się na lepsze. A jedną z drug do tego jest niewątpliwie ekspozycja ideałów i wartosci, których Trek jest, pomimo swojej czysto rozrywkowej natury, nosnikiem. Ba! Jest nawet łatwą do przełknięcia pigułką właśnie ze wzgledu na swoje opakowanie, o którym z tak wielką odrazą się wypowiadasz. A zatem musisz się zastanowić, czy chcesz zamiatać treka pod swój dywan, czy dzielić się nim z innymi, nawet jeśli wypadałoby dokonać kilku kompromisów...

Nie zauważasz pewnego prostego faktu: logika wymyślonego świata nie musi być zgodna z logiką naszej rzeczywistości.

Nie, Picard, logika jest jedna. Nie ma czegoś takiego jak logika tego świata czy innego. Wynika to z faktu, że wszystko ma swoje konsekwencje. Jak mówił Spock - jeśli upuszczę młotek na planecie o niezerowej grawitacji, nie muszę patrzeć, by wiedzieć że upadnie on na podłoże. A zatem niezaleznie od realiów logika musi być:
a) konsekwentna,
b) spójna,
c) dająca się pojąć.
To tak jak z tymi pasami bezpieczeństwa - skoro w świecie Treka jest inercja (czy trzba to udowadniać?) to powinny być pasy bezpieczeństwa (zwłaszcza że są one znane).

kto Ci powiedział, że dekoracje mają wyglądać identycznie tak jak w latach 60?

Wybacz, ale3 pojawiły się tu głosy, w których wyraźnie było widać dążność do odtworzenia tego co pokazano np. w "In a mirror darkly". Więc tak - ktoś mi to właśnie powiedział!

Wystarczy,że zachowa się ogólny plan mostka

No to zachowali (przynajmniej na tyle na ile widzieliśmy) Są jakieś róznice w rozplanowaniu mostka?

nie będzie się z niego robiło tandetnej dyskoteki

To już Twoje odczucie. Poza tym - dlaczego? Takie są nowoczesne trendy stylistyczne:


I-pod


Mac


Sony Ericsson


Opel Flextreme


Honda CR-Z


BMW


hundai qarmaq


I-phone


Windows Vista

itd itp. Takie wnętrze jest obecnie po prostu modne. N9e ma się co spodziewać, żeby teraz czy za 200 lat projektanci wnętrz nie sugerowali się modą. Spytaj Queerbota...

I Ty piszesz, że ja porównuje Treka do M jak miłość a teraz piszesz, że ST to tylko płyty czy kasety z odcinkami... Trek to uniwersum, pewna wizja wszechświata, którą - mam nadzieje, że się mylę - Abrams i spółka niszczą.

Picard - coś nie bardzo zrozumiałeś o co mi chodzi. W czym Ci nowy film przeszkadza dalej oglądać i wierzyć w wizję z TOS i dalej? Jak Ci się nie spodoba - ZIGNORUJ GO.

PS. Porównanie Stra Trek do Spider Mana to niewiele lepiej jak porównanie do M jak Miłość. Spiderman ma aspekt wyłącznie rozrywkowy. Warstwa moralizatorska znajduje się tam na dalekim, trzecim czy czwartym planie. W Star Trek prawie zawsze była eksponowana przynajmniej na mocnym, drugim miejscu.


Delta
z drugiej strony Abrams&Co w swych wypowiedziach są bardzo ogólnikowi. Ja rozumiem, że nie może ujawniać wielu szczegółów, ale dając same ogólniki a jednocześnie IMHO niedbale podchodząc do kanonu powoduje, że taka jest interpretacja części z nas.

Tej dyskusji byśmy w ogóle nie prowadzili, gdyby nie to, że Paramount postanowił przesunąć premierę.

za to produkt jest daleko lepszy niż np. sztuczne utrzymywanie przy życiu danej sagi dokręcając kolejną słabą jej odsłonę.

W takim razie żegnam Cię na forum poświęconym Star Trekowi bo rozumiem, że przenosisz się na forum Tolkienistów?

można zmieścić wszystko od drobnych kosmetycznych zmian do kompletnego wywrócenia ustanowionego kanonu.

No więc nie. I dobrze o tym wiesz.

chcemy nowego ST ale nie za wszelką cenę, nie podoba nam się założenie, że nowy film ma powstać bez względu na wszystko byle miał tytuł Star Trek w nazwie.

Film ten będzie Star Trekiem tylko z nazwy jeśli:
a) nie będzie okrętu (najlepiej Enterprise) zabierającego bohaterów na przygody,
b) ... gdzie spotkają ich rzeczy nad którymi warto się zastanowić, bo w sposób krytyczny oceniają ludzkie postawy i obecne wydarzenia.
Ilość żarówek na mostku nie mieści się w mojej definicji Star Treka.

A potem pre-produkcja się zaczęła, szkice powstały i okazało się, że pomimo tego co twierdził, nie zachowano tego olbrzymiego szacunku dla kanonu. I o tym właśnie pisaliśmy, gdy pisaliśmy, że Abrams stracił wiarygodność.

Ale na Boga - ON MÓWIŁ O SCENARIUSZU. Jesli mówię, że jutro będzie piękna pogoda, a pojutrze wyjdziesz z domu i będzie lało, to oskarżysz mnie o kłamstwo???

Tylko, że jedynie wyrażane są obawy, że tak samo nie spełni obietnicy dotyczącej treści filmu.

Po raz kolejny - ABRMAS NIE WYPOWIADAŁ SIĘ O WARSTWIE WIZUALNEJ FILMU. To jest ta drobna różnica, której nie zrozumieliście i wydaje się Wam, że Abrams nas okłamał. Tak nie było! Dlatego też uważam, że należy spokojnie poczekac nagotowy film a potem rzucać się jak wsciekłe psy do gardła Abramsowi. Bo wybacz, ale komentarze typu "zakopać ich" i "rozstrzelać" to nie jest konstruktywna krytyka warstwy dizajnerskiej czy odejścia od kanonu, lecz nagonka (chocby w żartach) na kogoś kto ciężko pracował, żeby zainteresować ludzi trekiem na nowo.

ale twórcy zawsze za nie byli krytykowani, a ostatecznie wylecieli z roboty.

Kto wyleciał z roboty? Braga, który po 15 latach sam odszedł? Bzdura, mości panie.

On nie jest, za przeproszeniem, świętą krową, tylko dlatego, że łaskawie zgodził się nakręcić nowy film. Tak samo jak Bennett, Berman, Braga czy Piller, będzie on krytykowany za błędy i fuszerkę. To nie jest w żadnym stopniu różne od krytyki poprzednich ekip.

To dajcie mu skończyć! O to mi chodzi...

Tylko dlaczego nie może wyjść z założenia, że ten sam projekt mostka wykonany z lepszych materiałów, ale w podobnej konwencji, będzie daleko lepiej wyglądał i nie będzie przypominał kartonu i styropianu. Przykładem takich zmian wprowadzonych poprawnie jest np. ENT: In a Mirror, Darkly, gdzie na ekranie mostka wyświetlono szczegółowy przekrój okrętu, czego nie miało prawa być w TOS ze względów technicznych, albo choćby wygląd wnętrz samego "Defianta" w tym samym epizodzie. I dało się, uniknąć wrażenia styropianu i dykty.

Picard - pytałeś kto mi naopowiadał, że chcecie mostka z lat 60-tych?




DOBRA, IDĘ NA TYDZIEŃ NA URLOP BEZ TREKA
a w ogóle to ja czekam na Bonda a nie na Treka
Eviva
Użytkownik
#347 - Wysłana: 2 Lis 2008 09:27:08
Odpowiedz 
Pah Wraith
DOBRA, IDĘ NA TYDZIEŃ NA URLOP BEZ TREKA

Zanudzisz się, chłopie, na śmierć.

w ogóle to ja czekam na Bonda a nie na Treka

No to idziesz na forum bondowców? Ma ono przynajmniej jedna zaletę - mnie tam na pewno nie spotkasz. Już chyba dla tego samego warto.
Pah Wraith
Użytkownik
#348 - Wysłana: 2 Lis 2008 09:57:01
Odpowiedz 
Eviva
Zanudzisz się, chłopie, na śmierć.

Spoko, przyżyłem 3miesięczną przerwę, przeżyję i tydzień

No to idziesz na forum bondowców?

Już byłem Za nudno.

Ma ono przynajmniej jedna zaletę - mnie tam na pewno nie spotkasz. Już chyba dla tego samego warto.

Eee tam.
Delta
Użytkownik
#349 - Wysłana: 2 Lis 2008 11:25:14 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Pah Wraith
Tak? Który to ostatnimi laty film zgromadził w kinach masową publikę?
Najwięcej W ciągu ostatnich 20 lat zgromadził First Contact a i tak było to marne 92 mln $


Pah Wraith, Picard ma rację, że wcześniej się to udawało. A to dlatego, że nie bierzesz pod uwagę wielu rzeczy.

Zapominasz o porównaniu kosztów produkcji z zyskami. Weźmy np. FC, które jak mówisz zgromadziło największą widownię (co się jeszcze okaże, czy tak było ). FC zarobiło 150 mln na całym świecie. Kosztowało 45 mln i było wyświetlane w niemal 3000 kin w samych Stanach, które przyniosły największą część zarobku filmu (wspomniane przez Ciebie 92 bańki ). Zarobiło więc łącznie około trzy razy tyle co kosztowało (150 mln). I uważasz to za sukces? To porównaj sobie choćby z tym:

ST II. Kosztowało 11 mln USD, zarobiło... 97 mln (a 78 w samych Stanach), przy czym w Stanach było wyświetlane w liczbie kin o połowę mniejszej niż FC. ST II zarobiło więc niemal 9-krotnie więcej niż kosztowało. Żeby tyle zarobić, FC musiałby mieć zarobek rzędu 400 mln USD, a ST XI Abramsa to 1,75 mld. Co więc było lepiej się sprzedającym filmem?

Poza tym nie wziąłeś pod uwagę zmian wartości pieniądza. Pomyśl ile był wart dolar kiedyś, a jaką ma wartość dzisiaj. To się przekłada na ceny w kinach. Jak to wspomniał Roddenberry w wywiadzie, którego fragment podrzucił waterhouse -bilet kiedyś kosztował 3 (może później 5) USD. A ile kosztuje dzisiaj? Minimum jest to raz - dwa razy tyle. Dlatego nominalne zyski wytwórni są dużo wyższe niż kiedyś, co rzadko kiedy przedkłada się na rzeczywistą oglądalność.

Ale to nie wszystko. Przypatrzmy się następnym filmom ST z ostatnich lat.
Generations: kosztowało 35 mln, zarobiło 120 mln (na całym świecie).
Inssurection kosztowało 58 mln, zarobiło 119.
Nemesis: koszt: 60 mln, zarobek: 67,3 mln.

Co się rzuca w oczy? Coraz większy budżet, coraz mniej wpływów z filmu. Masz tu więc jak na dłoni sytuację o której mówiłem, gdy pisałem o tym, że Abrams ryzykuje przeinwestowanie.

Już Ci pokazałem, że nie było mowy o tym, że DEKORACJE są ścisle przystające do kanonu,

Nie było o tym mowy, bo Abrams cwanie unikał jednoznacznej deklaracji zasłaniając się takimi określeniami jak wspomniane przez Ciebie "certain". Jednym słowem wodził nas za nos.

A zatem musisz się zastanowić, czy chcesz zamiatać treka pod swój dywan, czy dzielić się nim z innymi, nawet jeśli wypadałoby dokonać kilku kompromisów...

Nie w ten sposób, bo te kompromisy za dużo kosztują. Jeśli się okaże, że Abrams tak samo wciska kit mówiąc o scenariuszu to ze ST już nic nie zostanie, a wtedy nie będzie czym się dzielić z innymi. Jeśli Abrams koniecznie chce się dzielić tą super-wizją o jakiej mówisz, to mógł to zrobić na wiele różnych sposobów, począwszy od zajęcia się całkiem innym od ST tytułem, skończywszy na dopracowaniu współgrania tej wizji z kanonem. Jak udowodnił Roddenberry, w tym wywiadzie linkowanym przez waterhouse'a, to się da zrobić jeśli się rzeczywiście chce,zamiast iść na łatwiznę i szukać lepu na widza w postaci np. załogi TOS. Poza tym, czy nie sądzisz, że ST nie przyciągnęło masowego widza na swoją wizję właśnie dlatego, że nie dało się pogodzić "nudnego, przegadanego filmu", z współczesnym filmem akcji? Abrams stoi na straconej pozycji. Jeśli chce zarobić na porównywalnym poziomie z takim TMP czy ST II, to musi dać masowemu widzowi współczesną papkę i szybką akcję, co oznacza, że musi zrezygnować z reszty.

A zatem niezaleznie od realiów logika musi być:
a) konsekwentna,
b) spójna,
c) dająca się pojąć.


Otóż to, dlatego Roddenberry się starał powiązać kanon do kupy. Abrams zaś go wygodnie olewa.

To tak jak z tymi pasami bezpieczeństwa - skoro w świecie Treka jest inercja (czy trzba to udowadniać?) to powinny być pasy bezpieczeństwa (zwłaszcza że są one znane).

Bo oczywiście w ST o czymś takim jak pochłaniacze inercyjne nie słyszałeś?

Poza tym - dlaczego? Takie są nowoczesne trendy stylistyczne:

W naszym świecie. Ale podobnie jak w przypadku występowania scenarzystów w świecie ST, nasz świat i jego trendy nie występują w universum ST.

To tak jakbyś chciał we wspomnianym przez Evivę "Ogniem i mieczem" zastąpić pal karabinem bo taka jest dzisiejsza logika, technika i design.

A Vistę, to Microsoft musiał ponoć wciskać ludziom na siłę dołączając ją do kupowanych komputerów.

Tej dyskusji byśmy w ogóle nie prowadzili, gdyby nie to, że Paramount postanowił przesunąć premierę.

Raczej niewiele by to zmieniło. Ot, najwyżej byłaby prowadzona wcześniej, w miarę otrzymywania przecieków.

W takim razie żegnam Cię na forum poświęconym Star Trekowi bo rozumiem, że przenosisz się na forum Tolkienistów?

A to ma jakiś związek? Treka nie kręcą od lat, a jakoś wszyscy tu siedzimy. Czyli wcale nie musi być kręcony za wszelką cenę, tylko po to by można było powiedzieć, że saga żyje bo dokręcają jej kolejne odsłony, nieważne jakie byleby kręcili nadal.
Zresztą nie ma po co podchodzić do "tolkienistów" ironicznie. Popatrz, taki Tolkien napisał swoją trylogię kilkadziesiąt lat temu, a ludzie nadal się nią pasjonują. Czyli wniosek z tego, że nie trzeba dopisywać kolejnych tomów, by móc powiedzieć, że saga jest żywa (w sensie nie została zapomniana, gromadzi kolejne pokolenia czytelników i jest wznawiana co jakiś czas). Podobnie zdaje się było z Harrym Potterem. Rowling założyła, że będzie tyle i tyle tomów i na tym koniec. Ale za to każdy cieszył się powodzeniem. I prawdopodobnie będzie się nim cieszył bardzo długo. Tymczasem kto pamięta o ST Nemesis, które w odróżnieniu od trylogii Tolkiena powstało raptem kilka lat temu? Zwróć uwagę, że ludzie bardziej pamiętają TOS-a i TNG, powstałe dziesiątki już lat temu, niż ostatni film kinowy. Ciekawe czemu?

No więc nie. I dobrze o tym wiesz.

?

Film ten będzie Star Trekiem tylko z nazwy jeśli:
a) nie będzie okrętu (najlepiej Enterprise) zabierającego bohaterów na przygody,


Dziwne a wydawało mi się, że DS9, nawet lepsze odcinki Voyagera, to ST, chociaż nie było w nim "Enterprise". Poza tym kto mówił, że ma nie być jakiegoś okrętu (ja sobie nie przypominam, by takie zdanie w ogóle padło w całej tej dyskusji).

b) ... gdzie spotkają ich rzeczy nad którymi warto się zastanowić, bo w sposób krytyczny oceniają ludzkie postawy i obecne wydarzenia.

Bo oczywiście nie da się tego pokazać jak w przypadku TNG czy DS9 gdzie dano, od zera, nowe załogi i odniesiono sukces?

Ilość żarówek na mostku nie mieści się w mojej definicji Star Treka.

I widzisz, zarzucasz Picardowi, że traktuje Treka jako swoją własność, swoje podwórko, a sam po chwili robisz to samo.

Ale na Boga - ON MÓWIŁ O SCENARIUSZU.

Wiem, że mówił o scenariuszu. Ty na tej podstawie twierdzisz, że scenariusz trzyma się kanonu. Dlaczego? Bo Abrams tak powiedział. Dajesz w tym momencie wiarę bez żadnego cienia podparcia konkretem.
Poza tym zapominasz, że scenariusz musi wiązać się z resztą filmu w całość. W tym jest scenografia, relacje pomiędzy bohaterami i same postacie wraz ze swoją historią. Jeśli tu zachodzą zmiany łamiące ustalony kanon, to widać scenariusz tego wymagał. A zatem i scenariusz prawdopodobnie będzie zawierał buraki. Bo to się razem wiąże -żadna część filmu nie może być oderwana od reszty (sam wspominasz o logice, spójności itp.). Nie możesz sobie w scenariuszu nagle wytłumaczyć czegoś np. starwarsową "mocą", bo akurat tylko w ten sposób uda się widzowi wcisnąć buraki jakie popełniono tworząc scenografię czy postacie. W ten sposób ta scenografia i postacie pociągną za sobą błędy w scenariuszu. I jak mam wierzyć Abramsowi, skoro już widać sygnały, że tą część potraktował wedle swojego widzimisię, pomimo tego co mówił o szacunku dla kanonu?

Bo wybacz, ale komentarze typu "zakopać ich" i "rozstrzelać"

Oj, po pierwsze, nie "zakopać" czy "rozstrzelać" tylko "uwędzić żywcem".

A po drugie, czy naprawdę uwierzyłeś, że zaraz po premierze filmu, polecę do Stanów polować na Abramsa? To tak samo jak z tym stosem dla Madame Picard za herezję. Można by to podciągnąć pod karalne zagrożenie dla życia, a jednak nie tylko jeszcze nie zgłosiła tego policji, ale sama z tego żartuje.

lecz nagonka (chocby w żartach) na kogoś kto ciężko pracował, żeby zainteresować ludzi trekiem na nowo.

No popatrz, zaszczułem biednego Abramsa, który nawet pojęcia nie ma, że istniejemy i rozmawiamy na jego temat.
Poza tym, Abrams robi to dla zysku. Krytyka i praca włożona w to zainteresowanie ludzi Trekiem jest w to wliczona. A nie byłoby jej, gdyby sobie, niewiniątko, nie zasłużył.

Kto wyleciał z roboty? Braga, który po 15 latach sam odszedł? Bzdura, mości panie.

Ja nie wiem jak Braga z Bermanem dogadali się z Paramountem co do pracy w tej wytwórni. Ale wiadomo, że NEM nie uszczęśliwił szefostwa wytwórni, a ENT kończy się po czwartym sezonie,który został jeszcze uproszony i więcej ST nie będzie. Więc obojętne jak wyglądało ich pożegnanie się z pracą, fakt jest faktem, że decyzją Paramount ją utracili, bo wytwórnia nie tylko nie zdecydowała się kręcić dalej ST, ale też dała do zrozumienia, że jeśli nawet będzie kręcony to nie będzie przy tym Bermana i Bragi.

To dajcie mu skończyć!

A kto mu broni? Czy nasza dyskusja spowodowała zatrzymanie produkcji filmu?

Już byłem Za nudno.

Nie kłócą się o kanon?
Eviva
Użytkownik
#350 - Wysłana: 2 Lis 2008 11:34:00 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Już byłem Za nudno.

Nie kłócą się o kanon?


Nie, Deltuś, ale nas tam nie ma .

i więcej ST nie będzie

Przecież właśnie, że będzie. "ST Resurection" Jestem pieruńsko przekonana, że ST XI otworzy wrota do nowego seriali, serii filmów, diabli tam wiedza, czego jeszcze.
Delta
Użytkownik
#351 - Wysłana: 2 Lis 2008 11:40:28
Odpowiedz 
Eviva
Nie, Deltuś, ale nas tam nie ma .

Racja. Na szczęście dla bondowców, a na Wasze nieszczęście, bo się ze mną męczycie, nie lubię filmów z Bondem.
Ale przynajmniej Pah Wraith ma gdzie ode mnie odetchnąć.

Przecież właśnie, że będzie.

Miałem na myśli czasy, gdy powstawały ostatnie ST. Wtedy mówiono, że w najlepszym przypadku, ST pójdzie na półkę na wiele lat. Czyli wychodziło, że więcej nie będzie.

"ST Resurection" Jestem pieruńsko przekonana, że ST XI otworzy wrota do nowego seriali, serii filmów, diabli tam wiedza, czego jeszcze.

Może. Jeszcze są na to szanse.
Eviva
Użytkownik
#352 - Wysłana: 2 Lis 2008 12:28:32
Odpowiedz 
Delta
Może. Jeszcze są na to szanse.

Jak na Ciebie, to zdanie to wielkie ustępstwo pod między innymi moim adresem. Dzięki, stary.
Picard
Użytkownik
#353 - Wysłana: 2 Lis 2008 19:45:25
Odpowiedz 
Pah Wraith

Możliwe też, że w połowie filmu bohaterów zastąpią różowe słonie. I co z tego?

Ale tych odpowiedzi namnożyło się jak Tribli! W związku z czym pozwólcie, że na razie odpowiem tylko na jeden iście powalający argument : Czy wedłóg Ciebie Catwoman w reżyserii Pitofa to dobry film? Czy jest to dobra ekranizacja komiksu i dobre działo kinematografii jako takiej? Bo jak widzisz, dla mnie jak także dla lwiej części widzów i krytyków Kobieta-gniot była olbrzymią porażką! A zgadnij dlaczego? Bo wspomniany Pitof wykazał się podczas realizacji filmu podejściem w stylu ,,różowe słonie"! Bo cóż z tego, że jego ,,dzieło" nie ma nic wspólnego z Seliną Kyle, że rzeczona bohaterka nie była czarna, a jej alter ego nie miało nadprzyrodzonych mocy i nie nosiło stroju a'la Myszka Miki-Sado maso, co z tego, iż rzecz, która wyszła spod ręki Pitofa nie ma nic wspólnego z pierwowzorem? Dla niego to nie ważne: ma niby zmysłową bohaterkę, licencje Catwoman, komiksową - czytaj kiczowatą treść - i to panu reżyserowi wystarczało. Ale widzisz nie wystarczyło widowni i krytyka, którzy - jak rzadko kiedy - jednomyślnie zmieszali ten film z błotem! Tyle w temacie ,,różowych słoni"...
biter
Użytkownik
#354 - Wysłana: 3 Lis 2008 13:43:52
Odpowiedz 
A ja postuluję zamknąć ten topic do chwili aż ktoś wklei linka do Zajawki puszczanej przed Bondem. Tylko się kłucimy i zaczynamy się na siebie obrażać a to nikomu nie służy. Poziom różowych słoni jest już naprawdę ciutke za niski, BTW: Różowe słonie to świetny tekst z piosenki Farben Lehre
Eviva
Użytkownik
#355 - Wysłana: 3 Lis 2008 14:00:06
Odpowiedz 
Różowe słonie widzą pijani Francuzi - a pijani Polacy białe myszki. Stąd powstało powiedzenie:

Jak jest szczyt przyjaźni polsko-francuskiej?
Zobaczyć różowego słonia w wianuszku z białych myszek.
Domko
Użytkownik
#356 - Wysłana: 3 Lis 2008 14:11:42
Odpowiedz 
Abrams musiał uwspółcześnić i dekoracje, i efekty. W końcu ma to być film dla wszystkich.

OK, ale nie musiał robić treka z załogą Kirka & c.o. tylko np. inny statek, bo nie powiedziane, że nie było statku wyglądającego tak jak na zdjęciach ze ST XI. Tylko to by wystarczyło, aby się nie było czego czepiać tak naprawdę jeszcze przed premierą. Co do treści cały czas podkreślam, że się nie wypowiadam (choć niektórzy twierdzą inaczej) - tylko cały czas podkreślam, iż Abrams pokazuje, że ma szczegóły w treku tam gdzie słońce nie dochodzi - i to rodzi obawy o wykonanie całości. Abrams tymi "przeciekami" dał powody do zadawania sobie pytania: ile będzie treka w treku...
Eviva
Użytkownik
#357 - Wysłana: 3 Lis 2008 15:17:47
Odpowiedz 
Domko
Abrams musiał uwspółcześnić i dekoracje, i efekty. W końcu ma to być film dla wszystkich.

OK, ale nie musiał robić treka z załogą Kirka & c.o


Ale on chciał zrobić Treka z załogą Kirka! Tu właśnie jest pies podgrzewany! Chciał wskrzesić legendę Kirka, a nie tworzyć nowa załogę, która dopiero będzie musiała mozolnie zdobywać sympatię widzów i zmierzyć się z porównaniami typu - pierwszy oficer to T'Pol skrzyżowana z Worfem, naukowy wygląda niczym dziecko Spocka po ekshumacji, a kapitan to wykapana Kaśka ogolona na Picarda.
atozz
Użytkownik
#358 - Wysłana: 4 Lis 2008 18:37:25 - Edytowany przez: atozz
Odpowiedz 
Wybrane kadry dają dokładnie ZEROWE pojęcie o filmie. Przewijanie to nie oglądanie. No niby wiemy jak wygląda "mostek" itp. ale nie wiemy co oni MÓWIĄ i o co im chodzi. Tak więc byłbym ostrożny z ocenianiem filmu na podstawie samych ogólnych założeń . Pomysł to jedno a realizacja to co innego. Kiedyś jak jeszcze byłem fanem Treka to przed obejrzeniem odcinka czytałem spojlery I czasami dobry pomysł był realizowany słabo albo coś co z założenia "nie mogło wyjść" okazywało się genialne w odbiorze.

No ale ta genialność jest względna. Bycie fanem Treka w zasadzie kończy się po obejrzeniu wszystkiego. Ja widziałem wszystko - wszystkie seriale i filmy, z wyjątkiem Entka (z Entka widziałem tylko pilot, wybrane odcinki z sez. 3 i 4 oraz oczywiście masakryczny finał). A teraz zwróciłem się w stronę nowych ciekawych obszarów, których w Treku była tylko namiastka. Pomysł wyciśnięcia czegoś jeszcze z Treka przez Abramsa jest tak karkołomny że aż ciekawy. Zobaczymy, może wyjdzie z tego drugi Entek. A może rzeczywiście coś bliżej Star Trek: The Undiscovered Country (ST6)...

biter
Użytkownik
#359 - Wysłana: 4 Lis 2008 19:34:57
Odpowiedz 
Zostawiając Różowe Słonie, mam pytanko. Czy przed Bondami w polskich kinach będą puszczane zajawki z Treka?? Nie wiem czy mam się zrywać i iśc na poranny seans w piątek, z laptopem, i z miejskiego wifi pisać swoją opinię czy spokojnie pójść na wieczór...
Vanja
Użytkownik
#360 - Wysłana: 5 Lis 2008 00:13:33
Odpowiedz 
Eviva

Chciał wskrzesić legendę Kirka,

IMO raczej odgrzać kotleta, reanimować nieboszczyka, ewentualnie własny ogon nadgryźć.

a nie tworzyć nowa załogę, która dopiero będzie musiała mozolnie zdobywać sympatię widzów i zmierzyć się z porównaniami

Za to zreanimowana załoga Kirka będzie się musiała zmierzyć z porównaniami z oryginalną załogą, a to będzie znacznie trudniejsze. Powinien dać spokój Kirkowi i wymyślić coś nowego.
 Strona:  ««  1  2  3  ...  10  11  12  13  14  15  16  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / pierwsze zdjęcia z filmu STAR TREK !!!!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!