USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Czy STXI odniesie sukces w Polsce?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#61 - Wysłana: 30 Wrz 2008 02:06:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Ja myślę, ze jeśli Lem sie przyczynił, to nieznacznie. W TNG jest wiele odcinków po prostu nudnych i drętwych, sprawiających wrażenie zrobionych "na siłę".Po jkażdym takim zniechęcał się pewien procent widzów i to zaowocowało końcowym wynikiem.

Nawet w imie obrony Lema nie dam mówić w ten sposób o TNG. Na stos!

Picard

Swoja drogą ciekaw jestem co on wogóle sądził na temat innych popularnych serii fantastycznych zza oceanu?

SW nie lubił do tego stopnia, że nawet nie nazwal ich po imieniu krytykując. Zbyt mu przypominały (znienawidzonego za młodu) "Flasha Gordona". (Inna rzecz, że przez to nie rozniosło się, że SW są "be".)
Picard
Użytkownik
#62 - Wysłana: 30 Wrz 2008 08:35:25
Odpowiedz 
Eviva

Ślimaki, błee... Tego typu żarcie jest dla mnie tym samym w stosunku do jedzenia, czym pornografia w stosunku do miłości. Po co komu cholerny ślimak, małż czy cos w tym guście, skoro mozna upiec kaczuszkę z jabłkami lub usmażyć stek na masełku z czerwona papryką?

No i tak myśleć może każdy anty-fan Star Trek w naszym kraju - po co mu jacyś goście w piżamach, z kapustą na czołach jeśli może obejrzeć swojskie Na wspólnej czy inną Magde M? Swoją drogą do małżcy nic nie mam - spróbowałem swego czasu i mi zasmakowały. Problem w tym, że nie każdy jednak jest w stanie otworzyć się na nowości.

Ja myślę, ze jeśli Lem sie przyczynił, to nieznacznie. W TNG jest wiele odcinków po prostu nudnych i drętwych, sprawiających wrażenie zrobionych "na siłę".Po jkażdym takim zniechęcał się pewien procent widzów i to zaowocowało końcowym wynikiem

Uuuuu, tak to można mówić tylko o dwóch pierwszych sezonach - chodź i to oczywiście kwestia gustu. Mnie np. serial ten strasznie wciągnął kiedy był wyświetlany na TVN a miałem wtedy chyba coś około 15 lat. Nie sądzę więc, że TNG nudziła by dojrzalszego widza. Chyba, że taka SF to wogóle nie jego bajka.

Scimitar

no, ale trzeźwo się patrząc na zjawisko Trekkies (a widać tam było pewnego typu odmóżdżenie) to też nie byłbym za żeby coś takiego rozwinęło się u nas...

Ja do zdziwaczałych Trekkies nie mam pretensji - wręcz przeciwnie, patrząc na tych ludzi pokazanych w filmach dokumentalnych szczeże im współczuje. To po prostu smutne, że czyjeś życie jest na tyle puste i nieciekawe, iż zapełniają je fikcją w tak dużym stopniu, że często nie odróżniają owej fikcji od rzeczywistości.

Madame Picard

czy rzeczywiście chcielibyśmy, żeby "masy" zainteresowały się ST; w końcu dzięki temu, że mamy tak niszowe zainteresowanie, jest tu tak miło i przytulnie

W zasadzie masz racje odnośnie tego, że szersza popularność ST może też czkawką odbić się dotychczasowym fanom Z drugieje jednak strony większa popularnośc ST w Polsce może się przełożyć na zmianę podejścią dystrybutorów i wydawców - może wszystkie seriale i filmy wreszcie będzie można kupić w większości polaskich miast, nie tylko w tych największych i być może cena będzie przystępna, być może śladami wydawców publikujących książki o Gwiezdnych Wojnach, pojawią się też u nas powieści z świata Star Trek, być może wreszcie te dzieśiątki trekowych gier, które nie znalazły się na naszym rynku, wreszcię się na nim pojawią?
Scimitar
Użytkownik
#63 - Wysłana: 30 Wrz 2008 09:19:45
Odpowiedz 

Choć z drugiej strony większość tu zaczynała od TNG i jakoś nie tylko przełknęła tę żabę, ale i wiernymi trekkerami została.


Chyba dlatego, że głównie w innych czasach zaczynała. Wtedy to była niemal nowość i na Zachodzie a co dopiero u nas. Patrzyło się z rozdziawioną gębą.

Mnie np. serial ten strasznie wciągnął kiedy był wyświetlany na TVN a miałem wtedy chyba coś około 15 lat

Właśnie dość tego że serial był nowością na zachodzie wówczas czczonym niemal tak jak dzisiaj jest czczone USA w Meksyku, to byliśmy jeszcze młodymi gówniarzami jak TNG było emitowane, a dodając do tego brak jakiegokolwiek innego punktu odniesienia (czyli innych seriali o podobnej tematyce) nie trudno było siedzieć z rozdziawioną japą przed ekranem telewizora.U mnie doszło do tego stopnia, że (w czasach przedszkola jeszcze) w zimie śnieg jadłem żeby się rozchorować i w domu oglądać w paśmie porannym TNG (wtedy jeszcze na TVP)
Poza tym obecnie zamiast na tego typu serialach dzieci wychowują się na Cartoon Network...
Eviva
Użytkownik
#64 - Wysłana: 30 Wrz 2008 12:41:38 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Q__
Picard

No co ja zrobię, jeśli niektóre odcinki TNG naprawdę mnie nudzą? A z rozkładu prawdopodobieństwa wynika, że jeśli nudzą mnie, to nie tylko mnie. Na przykład odcinek "The Loss", gdzie Troi snuła się po statku i biadoliła nad sobą, był beznadziejny, nawet jeśli wziąć pod uwagę jego przesłanie. Jeśli ktoś, kto wcześniej treka nie wąchał, trafił akurat na ten, no to nic dziwnego, ze dalej oglądać nie chciał.

A co do preferencji żywieniowych, to naprawdę nie mam ochoty próbować paskudztwa tylko dlatego, by okazać się otwarta. Kiedyś kumpela namówiła mnie na łososia - obrzydlistwo. Nie obchodzi mnie, ile on kosztuje i jaki jest wytworny, dla mnie to paskudztwo i tyle. A do oglądania tego czy owego nie można tego porównywać, bo nawet po najgorszym filmie człowiek nie wybierze się w podróż do Rygi - a po takim żarełku to bardzo prawdopodobne.
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 30 Wrz 2008 12:47:49 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

No i tak myśleć może każdy anty-fan Star Trek w naszym kraju - po co mu jacyś goście w piżamach, z kapustą na czołach jeśli może obejrzeć swojskie Na wspólnej czy inną Magde M?

Zdaje mi się, że to jednak dwie trochę różne grupy targetowe.

Uuuuu, tak to można mówić tylko o dwóch pierwszych sezonach - chodź i to oczywiście kwestia gustu. Mnie np. serial ten strasznie wciągnął kiedy był wyświetlany na TVN

Mnie też wciągnął. Jeszcze na TVP.

W zasadzie masz racje odnośnie tego, że szersza popularność ST może też czkawką odbić się dotychczasowym fanom Z drugieje jednak strony większa popularnośc ST w Polsce może się przełożyć na zmianę podejścią dystrybutorów i wydawców - może wszystkie seriale i filmy wreszcie będzie można kupić w większości polaskich miast, nie tylko w tych największych i być może cena będzie przystępna, być może śladami wydawców publikujących książki o Gwiezdnych Wojnach, pojawią się też u nas powieści z świata Star Trek, być może wreszcie te dzieśiątki trekowych gier, które nie znalazły się na naszym rynku, wreszcię się na nim pojawią?

Zgoda co do jednego i drugiego. Zagrożeń, ale i zalet tej sytuacji.

Scimitar

Właśnie dość tego że serial był nowością na zachodzie wówczas czczonym niemal tak jak dzisiaj jest czczone USA w Meksyku, to byliśmy jeszcze młodymi gówniarzami jak TNG było emitowane, a dodając do tego brak jakiegokolwiek innego punktu odniesienia

To nie tylko kwestia braku konkurencji. Po latach (choć dostrzegam jego wady) robi na mnie nadal niezłe wrażenie, lepsze na przykład niż SW EP IV. A dobrych konkurencyjnych seriali SF nie powstało znowu tak wiele.

Eviva

Na przykład odcinek "The Loss", gdzie Troi snuła się po statku i biadoliła nad sobą, był beznadziejny

Ten "The Loss" w Twoim streszczeniu brzmi jak LOST.
Delta
Użytkownik
#66 - Wysłana: 30 Wrz 2008 15:22:41
Odpowiedz 
Eviva
Kiedyś kumpela namówiła mnie na łososia - obrzydlistwo.

O, dzięki za obrzydzanie mi mojej ulubionej rybki.
Eviva
Użytkownik
#67 - Wysłana: 30 Wrz 2008 18:45:07
Odpowiedz 
Delta

Widzisz, ja wogóle nie znoszę ryb. I w tym sęk, bo mój móżdżek cierpi na niedostatek fosforu.
Picard
Użytkownik
#68 - Wysłana: 30 Wrz 2008 21:24:22
Odpowiedz 
Scimitar

Właśnie dość tego że serial był nowością na zachodzie wówczas czczonym niemal tak jak dzisiaj jest czczone USA w Meksyku, to byliśmy jeszcze młodymi gówniarzami jak TNG było emitowane, a dodając do tego brak jakiegokolwiek innego punktu odniesienia

Ależ ja w tym serialu rozkochałem się kiedy leciał na TVN czyli w latach 97/98. To nie był już schyłek PRL i początek wolnej Polski kiedy to każda nowość zza Ocenau sprzedawała się jak świeże bułeczki - sam fakt, że serial się u nas nie przyjoł. Ja natomiast o ile miałem wcześniej już stycznośc z fantaystyką-naukową to nie przypadła mi ona do gustu, półki właśnie nie zobaczyłem TNG. I powiem Ci, że do dziś uważam ten serial za najlepszy z Treków - a dopiero w tym udało mi się w całości, dzięki AXN SF zaoczyć w całości dwa ostatnie sozony, więc miałem do czyniania z wieloma odcinkami, których wcześniej nie widziałem, więc o przypadku ślepego sentementu mowy być tu może.

Eviva

No co ja zrobię, jeśli niektóre odcinki TNG naprawdę mnie nudzą? A z rozkładu prawdopodobieństwa wynika, że jeśli nudzą mnie, to nie tylko mnie. Na przykład odcinek "The Loss", gdzie Troi snuła się po statku i biadoliła nad sobą

Lubie ten odcinek, kocham łososie - sorry, ale jak można nie lubić takiej smacznej rybki? - ale uważam, że rzeczywiście nie jesteś jedyną, którą nudzi wiele epizodów TNG, ba w naszym kaju większość ludzi tak myśli, dlatego serial stosunkowo szybko zleciałz anteny TVN. No i nie rozumie o co chodzi z tą Rygą?
Eviva
Użytkownik
#69 - Wysłana: 30 Wrz 2008 21:27:28 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard

Wyjazd do Rygi oznacza puszczenie pawia - tylko bardziej elegancko. A co do rybek, to naprawdę pobudzają mnie do wyżej opisanego manewru, jak wogóle wszystko, co pochodzi z wody - małże, wodorosty, ośmiornice itp. Nie wiem, może to rodzaj uczulenia. Nawet sam zapach ryb czy owoców morza, nie mówiąc już o widoku, pobudza mnie do mdłości.

A co do TNG, to parę nudnych w mojej ocenie odcinków nie psuje mi całości. Lubię ten serial, choć nie tak, jak TOS. Może TOS przemawia do tego "dziecka z wielkimi oczami", które według Gałczyńskiego kryje się w kazdym z nas, a u mnie zajmuje wcale pokaźne miejsce.
Picard
Użytkownik
#70 - Wysłana: 30 Wrz 2008 21:36:58 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva

Wyjazd do Rygi oznacza puszczenie pawia - tylko bardziej elegancko

Aha, czyli mozna powiedziec, ze na widok ryb masz objawy choroby morskiej? Moja reakcja na ryby a nawet owoce morza jest z gruntu przeciwna: uwielbiam rybki i to prawie wszystkie, poza jednostkowymi przypadkami.

co do TNG, to parę nudnych w mojej ocenie odcinków nie psuje mi całości. Lubię ten serial, choć nie tak, jak TOS. Może TOS przemawia do tego "dziecka z wielkimi oczami", które według Gałczyńskiego kryje się w kazdym z nas, a u mnie zajmuje wcale pokaźne miejsce

Ładnie powiedziane, ale ja wole jednak nieco spokojniejsze i dojrzalsze podejście do SF jakie prezentuje soba TNG - w TOS za dużo jest bójek i kaptana z goła klatą, co nie zmiena postacii rzeczy, że serial nadal uważam za przełomowy i ma kilka świetnych odcinków, do których lubie wracać. Ciekawe czy do nowego filmu o tej załodze też będe chętnie wracał? A Ty jak byś wolała by ów film cieszył się w Polsce popularnością czy też raczej nie?
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 1 Paź 2008 19:10:39 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Ładnie powiedziane, ale ja wole jednak nieco spokojniejsze i dojrzalsze podejście do SF jakie prezentuje soba TNG - w TOS za dużo jest bójek i kaptana z goła klatą

Choć z drugiej strony TOSowy TMP jest bojaj nawet dojrzalszy od TNG.

ps. ciekawa ichtiologiczno-vomitologiczna dyskusja się Wam rozwinęła.
Eviva
Użytkownik
#72 - Wysłana: 1 Paź 2008 19:11:05
Odpowiedz 
Picard
A Ty jak byś wolała by ów film cieszył się w Polsce popularnością czy też raczej nie?

Chciałabym, żeby ludzie dostali histerii i zadeptywali się w kolejce po bilety. Jednak bezstronnie przyznaję, że małe są na to widoki .
Q__
Moderator
#73 - Wysłana: 1 Paź 2008 19:20:48
Odpowiedz 
Eviva

Chciałabym, żeby ludzie dostali histerii i zadeptywali się w kolejce po bilety. Jednak bezstronnie przyznaję, że małe są na to widoki

Jest jedno wyjście. Poprosić episkopat (ew. ojca dyrektora) o głośne potępienie filmu.
Eviva
Użytkownik
#74 - Wysłana: 1 Paź 2008 19:23:23
Odpowiedz 
Q__

Podsunąłeś mi znakomitą myśl. Zaraz napiszę list pod odpowiedni adres i wyliczę całe satanistyczne przesłanie ST, nie zapominając o uszach Spocka i ogólnym żydostwie (bez urazy, obsado umiłowana).
waterhouse
Moderator
#75 - Wysłana: 1 Paź 2008 22:38:20
Odpowiedz 
moje 3 grosze:

sukces filmu zależy w dużej mierze od jego marketingu - jeśli ST będzie miał dużą, outdoorową kampanię promocyjną na wzór tej z SW+spoty w TV+odpowiednie nascenie trailerami, i jeśli to będzie promocja "mainstreamowa" czyli nie promocja kierowana do fanów ST i sci-fi, a fanów dobrego kina w ogóle - to wtedy film ma szasne wyjść z niszy w której znajduje sie ST w polsce.

Oczywiście wiele też zależy od tego jaki będzie sam film - ale zapowiedzi (wywiady) z których wynika że nie będzie to film skierowany tylko do hardkorowych fanów ST, ale także do "zwykłych" widzów. można spodziewać się że odpowiednia promocja będzie możliwa.
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 3 Paź 2008 18:29:24
Odpowiedz 
waterhouse

Nic dodać, nic ująć.

Że zaś w interesie dystrybutora będzie zareklamować film, a w interesie stacji TV podnieść sobie oglądalność przy okazji filmowej premiery (ileż razy to widzieliśmy, ostatnio w przypadku SW), to sądzę, że przejście ST przez ekrany będzie zauważalne.
kordian
Użytkownik
#77 - Wysłana: 13 Lis 2008 10:05:07
Odpowiedz 
Ja się obawiam, że najgorsza antyreklama filmu będzie sama jego nazwa. Znam masę ludzi, którzy Ster Trek uważają za dno totalne.

Jak niektórym z nich pokazałem nemezis to byli zdziwieni, że to startrek. Że broń to broń a nie pudełeczka, że nie gadają o pierdołach siedząc przed ekranem LCD 42' tylko że coś się dzieje, że jest akcja (tak, tego chce lud od filmów SF).

Dla masy moich kolegów, koleżanek, rodziny a nawet żony StarTrek jest żałosny, a raczej był, bo ja wyświetlając first contact, rebelię, nemezis przekonałem do innych filmów.
Pah Wraith
Użytkownik
#78 - Wysłana: 13 Lis 2008 10:42:43
Odpowiedz 
kordian
ak niektórym z nich pokazałem nemezis to byli zdziwieni, że to startrek.

Bo to dobry film jest. No, może nienajgorszy.
Dragon
Użytkownik
#79 - Wysłana: 13 Lis 2008 11:23:24
Odpowiedz 
Problemem nemezisa jest kilka wpadek, np niesamowicie głupi (biorąc pod uwagę realia treka) pościg na pustyni.
Pah Wraith
Użytkownik
#80 - Wysłana: 13 Lis 2008 11:31:54
Odpowiedz 
(biorąc pod uwagę realia treka)

Dlatego napisałem, że to dobry film, bo jako trek się po prostu nie sprawdził. Właśnie przez takie głupkowate wpadki.
Picard
Użytkownik
#81 - Wysłana: 13 Lis 2008 13:44:55
Odpowiedz 
kordian

ak, tego chce lud od filmów SF

To niech włączy sobie Szklaną pułapkę bo fantastka naukowa to coś z zupełnie innej beczki niż filmy sensacyjne, które zresztą lata świetności mają już dawno za sobą.

Pah Wraith

Dlatego napisałem, że to dobry film, bo jako trek się po prostu nie sprawdził. Właśnie przez takie głupkowate wpadki

Widze, że coraz bardziej zmienia Ci się gust - pamiętam jak broniłem Nemesis przed Tobą gdy Ty odsądzałeś go od czci i wiary. Podobnie zresztą było z nowym Batmanem, którego teraz stawiasz ponad wersją z 89 roku. Ale wracając do Nemesis: mój entuzjazm co do tego filmu mocno osłabł na przestrzeni lat ale nadal uważam, że ma on naprawdę kilka rzeczy zasługujących na uwagę: kwestia klonowania, wątek psychologiczny czyli relacje Picard-Shinzon, ewidentny rozwój Daty ( akurat gdy stał się bardziej ludzki postanowili go uśmiercić), Romulanie na duzym ekranie ( szkoda, że tylko w roli statystów!), no i ładnie zrealizowana finałowa bitwa ( nie jestem zwolennikiem strzelania w filmach SF, ale do czasu do czasu jedna taka scena nie zaszkodzi o jest dobrze zrealizowana). Problemem Nemesis jest jednak to, że film skierowany był do zbyt szerokiej grupy odbiorców: przez to właśnie ten głupi pościg na pustyni, idiotyczne potyczki Jean-Luca z rzekomo morderczymi Remanami i najgłupszy ze wszytskich, przepaścisty szyb, w który spadł vice-król Shinozna.
kordian
Użytkownik
#82 - Wysłana: 13 Lis 2008 14:12:51
Odpowiedz 
W nemezis najgorszy był pościg, uśmiercenie Daty oraz kretyńskie nowe promieniowanie o głupiej nazwie

O kamuflażu Scimtara nie wspomnę bo w ogóle go nie trawię.
Delta
Użytkownik
#83 - Wysłana: 13 Lis 2008 14:49:00
Odpowiedz 
kordian
Ja się obawiam, że najgorsza antyreklama filmu będzie sama jego nazwa. Znam masę ludzi, którzy Ster Trek uważają za dno totalne.

To mi przyszło na myśl w połączeniu ze zróżnicowanymi opiniami na temat ostatniego filmu o Bondzie. Jednym się podobał, innym nie bo brakowało "bondowskich smaczków". Natomiast mi było wszystko jedno, bo i tak nie poszedłem na film.
Tak coś mi się wydaje, że wykreślenie tych bondowskich smaczków miało przynajmniej po części taki sam cel jak w przypadku ST odcinanie się od kanonu, by film przypodobał się też tej części widowni, która Bonda nie trawiła.
Nie lubiłem starych filmów z Bondem. Zraziłem się do nich po obejrzeniu jednego, czy dwóch. Więc w moim przypadku (i prawdopodobnie części z publiczności mającej do Bonda takie samo podejście) było wszystko jedno jaki będzie "procent Bonda w Bondzie" i tak nie poszedłem na film. I popatrzcie, Bond w oczach niektórych stracił, przez brak tego co było niemal marką filmów o agencie JKM. A nowych fanów z tego powodu nie przybyło. IMHO to samo dotyczy ST. Abrams może nawet wywalić cały kanon do kosza (chociaż właściwie nie może, bo niektóre elementy i tak musiałby zostawić), a ludzie którym ST za przeproszeniem zwisał i powiewał i tak z tego powodu na film nie przyjdą, bo zniechęca ich już sam tytuł oraz to z kanonu, co zostać musi (czyli np. okręt, Federacja, strzelaniny fazerami, załoga itp.). I ich nastawienia nowy ST nie zmieni. Za to ludzie, którzy chętnie chodzili na ST do kina, podzielą się na dwa obozy. Jednym będzie to pasować innym nie i zniechęceni zrezygnują z oglądania nowego ST i jego potencjalnych następców.
kordian
Użytkownik
#84 - Wysłana: 13 Lis 2008 14:54:05
Odpowiedz 
Tak, myślę tak samo, dlatego, szkoda, że nie wywalili z promocji nazwy Star Trek, mógł by on być drugim dnem, o którym dowiadywali by się widzowie w kinie

My wiedzielibyśmy, że to trek, a zwykli szli by na nowy superowy film SF do kina i tyle
Picard
Użytkownik
#85 - Wysłana: 13 Lis 2008 16:45:41 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
kordian

Tak, myślę tak samo, dlatego, szkoda, że nie wywalili z promocji nazwy Star Trek, mógł by on być drugim dnem, o którym dowiadywali by się widzowie w kinie

Już próbowano, tyle,że w telewizji - nazywało się to Enterprise i zdechło po czterech sezonach bez nadziei na kontynuacje.

My wiedzielibyśmy, że to trek, a zwykli szli by na nowy superowy film SF do kina i tyle

Z takimi kicz-dekoracjami z rodem z TOS A.D 2008? Żartowniś z Ciebie!

Delta

piniami na temat ostatniego filmu o Bondzie

Ja powiem jeszcze jedno o nowym pseudo-Bondzie: ten film jest zwyczajnie słaby, niezależnie czy odbierać go jako częśc cyklu o agencie 007 czy jako osobny film akcji, rzecz jest słaba i tyle. I duża właśnie w tym zasługa majstrowania twórców przy bondowskim - nazwiemy to tak - kanonie. Bo Bond nie stał się mądrzejszym filmem: poczciwe fizyka i logika są tu nadal wyrzucane za okno, ale nie ma już tego charakterystycznego puszczania oka do widza, które czyniło ten film atrakcyjną zabawą dla dużych dzieci. Nie - tu wszystko jest śmiertelnie poważne i dosłowne, a przecież nie mozna na poważnie traktować skoku dwóch osób z samolotu, z jednym spadochronem, który otwiera się oczywiście niemal tuż nad ziemią, albo sceny w płonącym budynku gdzie wszystko wali się i pali a nasi bohaterowie nie są nawet ździebko poparzeni, nie mówiąc już o prozaicznym zaczadzeniu. Bonda mrugającego do widza okiem mógł bym sobie bez trudu w takich sytuacjach wyobrazić, śmiertelnie poważna, mordercza kłoda drewna alias Daniel Craig, w tej samej roli wywołuje u mnie jedynie uśmiech politowania. I - gdyby mnie ktoś nie zrozumiał - nie chodzi tu tylko o nastawienie samego Bonda i brak jego częstych ironicznych uwag, ale o ogólny charakter wykreowanego tu świata, który jest rodem z kreskówki a każe się traktować na poważnie. I nie wiem wobec czego to QoS jest wierne - czytam właśnie W tajnej służbie jej królewskiej mości i nie raz już zdarzyło mi się serdecznie nad tą książką zaśmiać - a tu tak na poważnie o sprawach nie poważnych, ze szczękościskiem, drewnianego twardziela. I coś mi się wydaje, że tak będzie z Trekiem - zabiorą to co jest w nim ważne i nie oferując nic w zamian.
Pah Wraith
Użytkownik
#86 - Wysłana: 13 Lis 2008 18:10:41
Odpowiedz 
Picard
ogólny charakter wykreowanego tu świata, który jest rodem z kreskówki a każe się traktować na poważnie

Mój drogi, nikt Ci nic nie każe. Nie wiem jak w Twoim przypadku, ale w kinie w którym ja ogladałem film w momentach takich jak skok publiczność się śmiała. "Kłoda drewna", jak barwnie nazwałeś znakomitego aktora jakim jest Craig, nie musi puszczać do nas oka. To nie jest pierwszy film, w któym bohater robi rzeczy niemożliwe. Widz jest świadomy i wie, że chodzi w gruncie rzeczy o zabawę. Ba, ludzie nawet śmiali się w scenie, w której Bond czeka aż bad guy na balkonie wreszcie wyzionie ducha. Craig ze śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy rozglądał się na około a tamten szarpał się ostatkiem sił. Ludzie śmiali się na głos. Znieczulica? Nie, po prostu wiadomo o co chodzi... Seria Bonda ma swój własny image i nie musi desperacko zmuszać widza do śmiechu wskazując mu - "o, tu Bond mrugnął okiem - to znak, ze nalezy się zasmiać". Nowy Bond, choć brutalniejszy i bardziej realistyczny, paradoksalnie stał się bardziej subtelny. I to bardzo do mnie przemawia. W QoS można się IMO przyczepić do wielu rzeczy, ale raczej nie do kwestii braku humoru, ironii czy otwartej kpiny. Po jednorazowej projekcji mogę z pamięci wymienić kilka naprawd zabawnych scen:
- motyw nauczycieli którzy wygrali na loterii,
- "nie musisz sie o mnie martwić",
- "ktoś taki jak twoja matka? Czasami jej się tak wydaje",
- przejazd zdemolowanym astonem po mieście,
- "can I offer an opinion?" w operze,
- wspomniane już zabójstwo,
- uwodzenie żeńskiej obsługi,
- całowanie pleców,
- "zatem mamy przed sobą całą noc"
I to co zapamiętałem po jednym oglądnięciu tydzień temu...
kordian
Użytkownik
#87 - Wysłana: 13 Lis 2008 18:28:33
Odpowiedz 
kurde, to musze to obejrzeć !!

Z zupełnie innej beczki, acz zbliżonej. Komu podobał się Punisher z Thomasem Jeanem? Bo tam chumor był perfekcyjnie jak dla mnie wpleciony w świetne sceny akcji
Picard
Użytkownik
#88 - Wysłana: 13 Lis 2008 21:53:51
Odpowiedz 
Pah Wraith

Nie, po prostu wiadomo o co chodzi...

Powiem, że w dziwnym chyba kinie byłeś albo ludzie z czegoś całkiem innego się śmiali niż Tobie się wydawało ( bo mina ,,wybitnego aktora" Craiga nie zmieniła się przez cały chyba film,a postać przez niego grana była tak niezdarna, że kogo się dotknoł tego zabił ) : bo mnie żadna ze wzmiankowanych sytuacji nie rozbawiła i bynajmniej zrealizowana w taki a nie inny sposób nie ma w sobie luzu i specyficznego poczucia humoru Bonda. Powiedź mi czym ten film różnił się od przeciętnego kina akcji w rodzaju, powiedźmy: Transporter? Akcja, brutalność i twardziel - nie czuje tu Bonda, ani powieściowego, ani filmowego. Ale skoro takie podejście Cię bawi, cóż na zdrowie.
kordian
Użytkownik
#89 - Wysłana: 13 Lis 2008 22:32:55
Odpowiedz 
Smutne jest to, że ty strasznie dajesz innym do zrozumienia, że skoro maja inny gust niż ty, inne rzeczy ich śmieszą i bawią to znaczy, że są gorsi. Że oni lubią rzeczy prymitywne a ty wyszukane. Czy to jest okej?
Beyond
Użytkownik
#90 - Wysłana: 13 Lis 2008 22:41:18 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Nie rozumiem pytania postawionego w tym wątku. To tak jakby nie znając jeszcze jakości wspomnianego filmu już przesądzać, że jeśli nie zostanie doceniony, to ze względu na jakąś zmowę przeciwko ST w Polsce.

Wielu filmów pełnometrażowych ST nie oglądałem, a te co oglądałem to w większości jeszcze przed zostaniem zagorzałym fanem serii i całego uniwersum; na tyle dawno, że nawet nie pamiętam, które to były. Pamiętam tyle, że żaden z nich nie wywarł na mnie specjalnego wrażenia. I może to tutaj należy szukać problemu, a nie w zmowie milczenia przeciw ST.

Jestem przekonany, że gdyby film nawiązywał do tego co w ST najlepsze (a więc stawiał na intelektualne rozważania) i dla wsparcia tego celu wykorzystał znacznie większy budżet i czas, niż miały do dyspozycji epizody seriali, a nie przeznaczał te dodatkowe fundusze na efekty i akcję, to zostałby przez krytyków doceniony. W - dajmy na to - półtoragodzinnym filmie sci-fi, mając duże fundusze (a więc np. możliwość zwrócenia się o scenariusz do jakiegoś pisarza), można z sukcesem przeanalizować jakieś filozoficzne pojęcie, czy intelektualny dylemat, a takie zamknięte całości-analizy, z pomysłowym osadzeniem problemu w fabule, są bardzo lubiane przez krytyków (i przeze mnie osobiście).

Sukces komercyjny to już zupełnie inna para kaloszy, ale podejrzewam, że taki film odniósłby sukces wśród miłośników sci-fi (nawet ci co nie specjalnie lubią ST poszliby namówieni pocztą pantoflową). Pamiętać jednak należy, że realnych fanów sci-fi, wśród tych co wyrażają pozytywne nastawienie do tego gatunku jest znikoma mniejszość. Większość to osoby, które chodzą na filmy akcji - tylko w klimatach kosmicznych.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Czy STXI odniesie sukces w Polsce?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!