USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Wiadomości na temat ST XI
 Strona:  ««  1  2  ...  38  39  40  41  42  ...  45  46  »» 
Autor Wiadomość
Domko
Użytkownik
#1171 - Wysłana: 14 Maj 2009 15:29:39
Odpowiedz 
Delta
Przeżyliśmy buraki poprzedniej ekipy, przeżyjemy i to.

Tam mieliśmy buraki fabularne, a teraz mamy za twórcę buraka.

Proste pytanie: gdyby to nie był ST ilu z Was poszłoby na niego do kina. Ilu specjalnie jechałoby kilkadziesiąt lub kilkaset km? Ilu zjechałoby go za to, że jest typową kinową papką?

Właśnie. I to jest też to o czym cały czas mówię - tj. gdy widzę tego typu informacje prasowe i trailery jakie były w przypadku tego Star Treka, to na taki film po prostu nie idę. I w tym przypadku zachowałem się jakbym zrobił z każdym innym filmem tak prezentowanym. Nie zamierzam robić wyjątku i chwalić coś co uznaję za papkę okresu MTV tylko dlatego, że to ma w tytule "Star Trek".

E, tam, czy nie byłoby fajnie złapać spółkę Abrams&scenarzyści wsadzić im po lizaku do kieszeni i posadzić na mrowisku za zniszczenie sagi...

Pamiętaj jeszcze o stosie.
Delta
Użytkownik
#1172 - Wysłana: 14 Maj 2009 15:44:07
Odpowiedz 
Domko
Tam mieliśmy buraki fabularne, a teraz mamy za twórcę buraka.

To wiele gorzej już być nie może. Cóż, mi się ST, jak dotąd, kończy na NEM.

Właśnie. I to jest też to o czym cały czas mówię (...) Nie zamierzam robić wyjątku i chwalić coś co uznaję za papkę okresu MTV tylko dlatego, że to ma w tytule "Star Trek".

A mi Eviva właśnie przypomniała to jak kiedyś niektórzy wozili się po Entku za niekanoniczność, a dzisiaj ST XI jest cacy i złego słowa o nim od tych samych osób nie uświadczy.

Pamiętaj jeszcze o stosie.

Pamiętam, ale czy to nie za łagodna kara? A tak mrówki pomału zrobią swoje.
Domko
Użytkownik
#1173 - Wysłana: 14 Maj 2009 15:47:49 - Edytowany przez: Domko
Odpowiedz 
A mi Eviva właśnie przypomniała to jak kiedyś niektórzy wozili się po Entku za niekanoniczność, a dzisiaj ST XI jest cacy i złego słowa o nim od tych samych osób nie uświadczy.

O tak. A swoją drogą zauważyłem, że jak mowa o technologiach to osoby, które bronią ST XI, powołują się na technologie z ENTka, a jak ktoś przeciwny się powołuje to następuje wytykanie, że kanonizuje się ENTka, a przedtem nikt nie chciał na niego spojrzeć. Ale cóż - mamy podwójne standardy ostatnio na forum.

ENT pokazał co działo się przed Kirkiem, czy nam się to podoba czy nie. Parę odcinków ENT widziałem i naprawdę nie lubię tego serialu - ale widzieliśmy tam kontynuacje Treka, które Abrams ignoruje.

Pamiętam, ale czy to nie za łagodna kara? A tak mrówki pomału zrobią swoje.

Może go po prostu powoli przypalać?
Sh1eldeR
Użytkownik
#1174 - Wysłana: 14 Maj 2009 15:50:31
Odpowiedz 
Domko
osoby, które bronią ST XI, powołują się na technologie z ENTka
Tak było? Jakiś przykład użycia ENT do obrony STIX, bo chyba to przeoczyłem...?
Eviva
Użytkownik
#1175 - Wysłana: 14 Maj 2009 17:39:06
Odpowiedz 
Delta
Domko
Pamiętaj jeszcze o stosie.
Pamiętam, ale czy to nie za łagodna kara? A tak mrówki pomału zrobią swoje.


A nie wiecie czasem, jak przekonac mrówki, by wzięły sie za Abramsa? Ja nie mam pojęcia, czym można by je do tegop skłonić.
Arek
Użytkownik
#1176 - Wysłana: 14 Maj 2009 17:52:42
Odpowiedz 
Jak już bronię ST XI, to powołuję się na TOS
Domko
Użytkownik
#1177 - Wysłana: 14 Maj 2009 17:58:31
Odpowiedz 
Eviva
A nie wiecie czasem, jak przekonac mrówki, by wzięły sie za Abramsa? Ja nie mam pojęcia, czym można by je do tegop skłonić.

Najlepiej powiedzieć mrówkom gdzie Abrams mieszka.

Ale ogólnie to stos jest lepszy.
Arek
Użytkownik
#1178 - Wysłana: 14 Maj 2009 18:01:33 - Edytowany przez: Arek
Odpowiedz 
Domko
Mrówki wyglądają bardziej spektakularnie!
Stos jest passe, lepiej go wystrzelić w kosmos bez skafandra i powiedzieć żeby czuł się jak Kirk lecący na wiertło
Eviva
Użytkownik
#1179 - Wysłana: 14 Maj 2009 18:09:48
Odpowiedz 
Arek
Domko
Delta


Zaraz przyjdzie walec i wyrówna... tj. przyjdzie moderator i objedzie Was, że to są groźby karalne i tak nie wolno, i żebyście czuli się ostrzeżeni.
Picard
Użytkownik
#1180 - Wysłana: 14 Maj 2009 19:56:26
Odpowiedz 
Eviva

Rzecz w tym, że nie miałam nic do powiedzenia - film powstał i juz. To, ze go zignoruję, nic nie da, postanowiłam więc, że przynajmniej będę się na nim dobrze bawić.

Wybacz ale nie potrafię zrozumieć takiej linii rozumowania! Raz: to czy masz jakiś wpływ na to, że film powstał nie ma większego znaczenia. Przez ekrany kin przewiało się już wiele gniotów - i staram się ich unikać jak mogę -, też nie miałem wpływu na ich powstanie, ale to, że ostatecznie zostały nakręcone nie obliguje mnie do ich obejrzenia. A nadanie gniotowi tytułu: Star Trek niczego nie zmienia. Wręcz przeciwnie - fakt ten przyczynia się do długiego procesu psucia Treka, a właściwie - przynajmniej w moich oczach - ostatecznie uśmierca tą serie. Tak więc jeśli coś jest złe - nie zamierzam tego oglądać. Dwa: piszesz, że nie lubisz Abramsa i jego stylu, ale za chwile stwierdzasz, że zamierzałaś dobrze bawić się na jego filmie. Jak mogłaś dobrze bawić się na filmie reżysera, którego stylu nie lubisz? Trzy: nowy film oczywiście nie zabierze Ci przyjemności z oglądania TOS, ale jednocześnie skutecznie zabija niemal wszystko czym ów TOS był, to co było w Treku ważne. Czy o to rzeczywiście Ci chodzi wspieranie anty-TOS'a, tylko dlatego, że ma magiczne słowa: Star Trek w tytule?

Poklok

po prostu to ignorujesz...

Może na to wygląda - ale nie do końca tak jest. O tym jakie to ,,wartości" i ,,przesłanie" niesie ze sobą rzekomo nowy film pisała - zdaje się - Eviva i Madame Picard, ale wszystko co napisały na ten temat świadczy o tym, że nowy film ma tyle przesłania co przeciętny serial dla nastolatków. Historii o dojrzewaniu i trudnym dorastaniu było już mnóstwo w TV i kinie: Smallville, Buffy Postrach Wampirów, Spiderman, Gwiezdne Wojny... To nie jest nic nowego, ani też specjalnie interesującego czy też głębokiego. Ot szablon, opowieści dla nastolatków - tak by mieli się oni z kim identyfikować - przeniesiony w realia uniwersum Star Trek. Nie widzę w tym nic dobrego ani ciekawego zważywszy, że w przeszłości Trek opowiadał o poważnych problemach społecznych, politycznych, moralnych, filozoficznych czy w końcu traktował o przyszłym rozwoju techniki i nauki oraz o tym jak postęp ten wpłynie na ludzkość? Jak na tym tle przedstawiają się problemy nastoletniego pseudo-Kirka? Mizernie, zwyczajnie mizernie! A co do tego przesłania, że każdy może zejść ze złej drogi i stać się wartościowym członkiem społeczeństwa, o wszystko to było by pięknie i ładnie gdyby nie pewne założenia, na których ten film się opiera. Po pierwsze: pseudo-Kirk nie chciał się sam zmienić, nie miał takiej woli - do wstąpienia do Akademii przekonał go Pike. Nie zmienił się też w trakcje szkolenia: na testach oszukiwał, a na Enterprise dostał się nijako ,,tylnymi drzwiami" - więc nadal nie było w nim chęci poprawy i pracy nad sobą. To, że ostatecznie został bohaterem zawdzięczał nie własnemu wysiłkowi tylko okolicznością, albo też... losowi! I tu pojawia się zasadniczy zarzut wobec koncepcji rozwoju postaci naszego protagonisty: w Star Trek nie ma przeznaczenia i być go nie może! Nie ma bowiem rzeczy, która bardziej przeczyła by filozofii głoszonej przez ów film niż właśnie owo przeznaczenie! Bowiem jeśli założysz, że istnieje jakaś mistyczna siła, która odgórnie steruje twoimi losami to cała ta praca nad sobą, cały wysiłek jaki wkładasz we własny rozwój, a nawet twoje przekonania i moralność, którą się kierujesz nie ma znaczenia! Jeśli istnieje przeznaczenie nie ma znaczenia co zrobisz i jakim będziesz człowiekiem - twój los i tak jest z góry ustalony i stanie się z Tobą to co ma się stać, niezależnie od twojej woli. Nie ma więc nic bardziej nie Trekowego niż wiara w przeznaczenie, jaką zdaje się tu uskuteczniać Abrams!


pretor

rek to dla mnie więcej niż tylko filmy i seriale, ale kawał rozmyślań i ciekawych wspomnień, więc nie wiem z jakiego powodu, skoro nowy film mi się podoba, to nie jestem prawdziwym fanem?

Zaimponowała mi twoja historia: dla mnie Trek to tylko hobby - aczkolwiek inspirujące - Ciebie zaś zmotywował do zainwestowania w siebie, rozwoju, zmiany stylu życia. Zadziwiające jaką ten serial miał siłę oddziaływania i inspirowania. Pytanie tylko czy ktoś kto zobaczy ten nowy film zostanie do czegokolwiek zainspirowany? Nie wydaje mi się. I taki jest mój główny problem z nowym filmem! Trek może być bardziej dynamiczny i efektowny niż do tej pory, może nawet dziać się w alternatywnym wszechświecie, ale musi mieć przesłanie wykraczające poza życiowe porady dla nastolatków - podane im raczej po to by poczuli się lepiej niż po to by zmotywować ich do pracy nad sobą i zmieniania świata czy poszerzania horyzontów myślowych - i jakąś solidną fabułę. Tego brakuje w nowym filmie i to mnie właśnie boli - zmienienie Treka w film, który nie motywuje do niczego dobrego, tylko schlebia gustom tej części kinomanów, którzy spragnieni są jedynie szybkiej akcji i widowiskowych efektów.
Eviva
Użytkownik
#1181 - Wysłana: 14 Maj 2009 20:19:52 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard

1. Nowy film nie jest gniotem - co by o nim nie mówić, nie jest, choć sama w irytacji tak go raz nazwałam.

2. To, że nie lubię reżysera, nie znaczy, że jakiś konkretny jego film nie może mi się podobać. Dla przykładu nie znoszę Rogera Zelaznego, a jedna jego książkę zaliczam mimo to do swych ulubionych.

3. Czy Ty aby nie przesadzasz? To, że nowy film powstał, niczego nie uśmierca. TOS żyje nadal, doczekał się nawet wydania na Blue-ray, zyskuje nowych fanów, a mnie jakoś obejrzenie wypieku Abramsa nie zepsuło przyjemności ogladania TOSu, co robię prawie codzień. Czy dzisiejsza noc unieważnia wczorajszy dzień? Absurd.

Odniosłam się chyba do wszystkich Twych zarzutów. Coś jeszcze?
Beyond
Użytkownik
#1182 - Wysłana: 14 Maj 2009 20:54:46 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Picard

Zauważyć należy, że przesłanie w rodzaju: każdy może zejść ze złej drogi i stać się wartościowym człowiekiem, jest przede wszystkim fałszywe. Nie każdy. Tylko osoba, która ma w sobie jeszcze jakieś dobro, która wciąż nie zgadza się w ten czy inny sposób na istniejące w niej zło.

Zło osób w gruncie rzeczy dobrych zazwyczaj polega na niezdolności przebaczenia: sobie, lub innym; albo sobie tego, że innym etc. Na braku wiary w możliwość poprawy. Taka walka z samym sobą, z własną przeszłością, z krzywdami jaki wyrządziliśmy innym, z utraconymi możliwościami, pustką stosunków, które powinny być pełne i widzimy je pełne i owocne w życiu innych osób, taka walka prowadzi do agresji, do poniżania raz siebie, to znowu każdego kto się do nas zbytnio zbliży, a to znowuż rodzi nowe wyrzuty, pogłębia pustkę i żal, jeszcze głębiej narusza szacunek do samego siebie, człowiek nie potrafi się przemóc i ucieka, ucieka, ażeby już więcej nie krzywdzić.

Błędne koło niezdolności bycia dobrym. Dopóki jednak człowiek walczy, dopóki nie przekroczy pewnych granic, jest dla niego szansa. I ten sens należało odsłonić. Ciekaw jestem jak to naprawdę w tym filmie wygląda.
_________________________

Ogólnie wydaje mi się zachodzi jedno znaczące nieporozumienie. Nieporozumienie odnośnie tego, co warto określać mianem przesłania.

Otóż ludzie miewają np. tzw. humory. Humor to jest jakiś stan umysłu, który zdaje się nie mieć wytłumaczenia. Osoba, która miewa humory równie dobrze - jak się wydaje - mogłaby istnieć bez nich i mówi się nawet, że w te humory "popada". Popada tzn. ni z tego ni z owego jej osobowość uzyskuje jakby nową jakość, traci część panowania nad sobą, jest naznaczona jakimś dążeniem, jakimś typem zachowania, który pojawia się nagle i zaczyna dominować. Kojarzy się to z "popadnięciem" w chorobę, z "opętaniem", ze struciem się jakąś substancją (mówi się nawet: szaleju się najadłeś?). Humory bywają różne, ale wszystkie charakteryzuje powyższe.

I teraz: można nakręcić film, odcinek w którym jakaś postać ma humory, pokłóci się z przyjacielem i utrudni wykonanie jakiejś misji, kiedy będzie chodziło właśnie o to, że ona się pokłóciła z przyjacielem, misja miała trudności, a w przyszłych odcinkach dana postać będzie musiała od nowa pracować na zaufanie; i można to nazwać przesłaniem o tym jak uleganie humorom jest szkodliwe (co jest wielce wątpliwym podejściem).

A można nakręcić film, który traktuje humory danej postaci jako exemplum, jako przykład do powiedzenie czegoś o humorach jako takich, do wskazania ich własności ogólnych, pokazania ich jako braku kontroli (nie braku, które zaowocował kłótnią z X-em, ale braku jako takiego), przypomnienia jakichś przykładów historycznych (czy literackich), pokazania jak do tego problemu podchodziły różne kultury, czy wreszcie - czym się humory tłumaczy, z jakich ogólnych cech ludzkich biorą one swe źródło. Humor, kaprys to bowiem pewien ogół, a nie tylko przypadek z życia. I każdemu z nas zdarzyło się kiedyś w tym ogóle uczestniczyć, powtórzyć we wszystkich istotnych cechach to, co kaprys czyni kaprysem, co naburmuszoną żonę/dziewczynę czyni powtórzeniem archetypu.

I wtedy można mówić o przesłaniu. Trek zawsze szedł w tym właśnie kierunku - ku ogółowi, archetypom, odwiecznym (niezmiennym) prawdom, naturze, temu co filozofia nazywa "istotą". I tak Trek mógł traktować np. o "złu" i można by powiedzieć, że "zło" daje się przecież wyeliminować, że często pokazywane w odcinku "zło" ulega w tymże odcinku zniesieniu. To prawda, a jednak - zauważmy - że zawsze w takich właśnie chwilach mamy wrażenie, że to tylko konkretne złe działanie, złe pobudki, zła sytuacja zostaje zniesiona, ale coś zostaje - coś w czym owe działanie, pobudki, sytuacja uczestniczyły, coś co powtarzały i co jest powtarzane od początku czasu.

Za tym wrażeniem stoi "Zło" jako takie, zło metafizyczne; we wszystkich dobrych odcinkach Treka poświęconych tej tematyce jest ono obecne. Niezły odcinek Voy'a pt. Equinox dlatego właśnie może przypominać nieco odczucia związane z czytaniem "Jądra ciemności", gdyż właśnie udaje mu się dość nieźle przywoływać wrażenie czystego zła, zła jako odwiecznej ogólności, jako groźby przełamania płaszczyzny metafizycznej i popadnięcia w otchłań z której nie ma już odwrotu, przywoływać to właśnie, a nie wykaz błędów i słabości kapitana Ransoma. Kapitan Ransom - zauważmy - ostatecznie jednak tej ostatniej granicy nie przekracza, chociaż widz rozumie i czuje, że niewiele brakowało. Gdyby sens zła w tym odcinku sprowadzał się np. do tylko prawnego roztrząsania uczynków jakie popełniła załoga Equinox, o tej bliskości ostatecznej klęski i popadnięcia w całkowite szaleństwo, groźbie przejścia na stronę "zielonookiego" diabła (jak nazywa go J.Conrad) nie mogłoby być w ogóle mowy.
Beyond
Użytkownik
#1183 - Wysłana: 14 Maj 2009 21:48:22 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Eviva

Czy dzisiejsza noc unieważnia wczorajszy dzień?

Tak, jeśli wczorajszego dnia człowiek się niemiłosiernie wynudził, a teraz spędził upojną noc (o wrażeniach z dnia i nocy mówię, bo o znaczeniu filmu mówił Picard, a nie o fizycznym zlikwidowaniu jego kopii). Tak jeśli z dzieckiem siedziałaś cały dzień nad matematyką, miałaś nadzieję, że się zainteresuje, a teraz widzisz jak się bawi nowym IPhone'm i gra z wypiekami na twarzy w głupie gierki, śląc sms-a za sms-em, z których każdy świadczy o hedonistycznych, stawiających na ignorancję z wyboru, priorytetach. Tym bardziej jeśli zdajesz sobie sprawę, że to dziecko zachowuje się po prostu tak, jak całe jego pokolenie i to niedługo to pokolenie dojdzie do głosu.

Dla Ciebie matematyka nadal może mieć wartość, ale wiesz, że jako sztuka, jako idea jest zagrożona. Nie istnieją bowiem idee bez ludzi je wyznających. I właśnie to miał zapewne na myśli Picard. Z tej perspektywy każde zbiorowe opowiedzenie się przeciw idei (czy za ideą odmienną: spłaszczającą czy przeciwną poprzedniej) jest tej idei zagrożeniem. I nie ma w tym nic naciąganego - to jest bardzo prawdziwe.
Poklok
Użytkownik
#1184 - Wysłana: 14 Maj 2009 21:52:15 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Picard, faktycznie tzw. przesłanie ST XI jest dość ubogie - powiedziałbym, że nie na tym skupili się twórcy filmu. Tym niemniej mowa tam o np. poświęceniu się w imię obrony życia ludzkiego, czy przezwyciężaniu własnych uprzedzeń. Anty-ToS byłby, gdyby Kirk latał po galaktyce i masakrował bezbronne światy. Tutaj jest film akcji, na poziomie rzemieślniczym niezły, o kiepskawym i dziurawym scenariuszu i z zaznaczonymi wątkami, których mówiłem. Nic odkrywczego, nic w pełni zadowalającego, ale też nie jest to IMHO profanacja Treka. Może gdybyś go obejrzał, doszedłbyś do wniosku, że jednak nie taki diabeł straszny...

EDYCJA

Jeszcze odnośnie przeznaczenia - tutaj wyciągasz moim zdaniem zbyt daleko idące wnioski. Zauważ, że nikt nie dostał się do Gwiezdnej Floty za piękne oczy. Wspomniano, że Spock, mimo "upośledzenia", odnosił w nauce doskonałe wyniki, co potem potwierdził w akademii. Mówiono też o wynikach Kirka - gdyby był tumanem, Pike nie wpychałby go do floty. To prawda, że przebieg jego kariery jest naciągany, nieprzekonujący. Nie wiem, jakim cudem dostał stały przydział jako kapitan flagowca. Tym niemniej nie osiągnąłby tego, gdyby nie skorzystał z szansy, jaką dostał. To nie przeznaczenie, to pomoc od ludzi, którzy dostrzegli w nim potencjał i pomogli go wykorzystać. I choć brzmi to banalnie, to nie widzę, w jaki sposób kłóci się z ideami Treka. Zwróć np. uwagę na wątek Ro w TNG. Też była rogatą duszą, też były powody, by ją skreślić, nawet większe niż w przypadku Kirka. A jednak Picard zdecydował się dać jej szansę
Eviva
Użytkownik
#1185 - Wysłana: 15 Maj 2009 07:26:12 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Beyond

Przesadzasz. To, że nakręcono kompletnie nieudany serial z Gerardem Depardieu "Hrabia Monte Christo" (ten wybór głównego amanta woła o pomste do nieba), nie ma wpływu na ekranizacje z rewelacyjnym Richardem Chamberlainem ani przede wszystkim na wspaniałą książkę. To, że Włosi nakręcili własna ekranizację "Ogniem i mieczem", w której ginie Wołodyjowski, Zagłoba, Rzędzian i kilka innych kluczowych osób, za to dziwnym trafem zostają ocaleni Podbipięta i ślepy kneź Wasyl, nie zaszkodziło ani Trylogii, ani naszym filmom. To że powstała nasza własna ekranizacja "Ogniem i mieczem", kretyńska, fatalnie zrobiona i jeszcze gorzej obsadzona, nie odjęło wartości dziełu Sienkiewicza. Tak że nie pleć.


Poklok

Fakt, przyspieszony awans Kirka jest trochę bez sensu, jednak jest powieść Verne'a "Piętnastoletni kapitan". Niedaleko to padło. Przynajmniej wzorzec był zacny.
Beyond
Użytkownik
#1186 - Wysłana: 15 Maj 2009 09:38:45 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Eviva

Moim zdaniem to Ty tutaj pleciesz

Wszystko o czym piszesz są to bowiem ekranizacje. Z natury rzeczy każda ekranizacja jest wizją dzieła, a nie odwołaniem do innych prób przeniesienia go na szklany ekran (chyba, że reżyser naprawdę jakąś próbę ceni).

Natomiast serial, uniwersum jest ROZWIJANE I TWORZONE z każdym nowym projektem. Samo niniejsze forum udowadnia, że w imię licentia poetica i pójścia w przyszłość część osób gotowa jest przyklasnąć łamaniu kanonu, a przede wszystkim ducha Treka. Osób z grona określającego się mianem fanów. Nie warto już nawet wspominać, że nowe Treki mają na celu owo grono zastąpić nowym.

Taki serial czy film jak ST jest zupełnie inaczej myślanym projektem, niż ekranizacja klasycznego dzieła. Przede wszystkim ekranizacje klasyki zawsze mogą liczyć na reżysera z nazwiskiem, cenionego wśród elity twórczej, który jako taki może uzyskać niezbędne środki i zrealizować naprawdę twórczą wizję, która wcale nie musi być natychmiast dochodowa. Czasami w ogóle nie jest - ale studio i patroni zdobywają prestiż (patronatem takie dzieło obejmują nawet np. aspirujące do intelektualnych tygodniki; pomijam już wsparcie instytucji państwowych, rozmaitych zrzeszeń i stowarzyszeń, nadzieje zysków wynikające z udziału w prestiżowych festiwalach, jak np. Cannes itd. - natomiast czysto komercyjne ekranizacje klasyki są najczęściej nędzą artystyczną).

Tym czasem Trek to projekt czysto komercyjny. Jak raz zostanie odkryty jako tania rozrywka, to taką już pozostanie. Nikt nie zaryzykuje ambicji, kiedy sprawdziła się tandeta. Jak nie znajdzie się wizjoner - a się w dzisiejszych układach nie znajdzie - to poziom będzie się staczał. Jedyna szansa, ażeby było inaczej, to trafienie na reżysera, który jak - w przywoływanym już Mrocznym Rycerzu - połączy rozrywkę z realną głębią. Abrams jednak daleki jest od osób po których można by się tego spodziewać. I jako taki jest zagrożeniem dla Treka.
Eviva
Użytkownik
#1187 - Wysłana: 15 Maj 2009 09:45:32
Odpowiedz 
Beyond

Dramatryzujesz. Jeśli o mnie chodzi, to wyżej cenię nowy Trek niz owego "Mrocznego rycerza", który zniechęcił mnie do Batmana na dobre.
Beyond
Użytkownik
#1188 - Wysłana: 15 Maj 2009 09:46:34 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Eviva

Powiem tak - za kilka lat będziesz z pokorą przyznawała mi rację Polecam zapoznanie się z uniwersum Star Gate - o ile jeszcze nie znasz - i wyciągnięcie wniosków.

EDIT: Dlaczego akurat SG? Bo tam jak nigdzie chyba indziej widać znak czasów: błąd na błędzie, naciąganie na naciąganiu, odchodzący i wracający aktorzy, scenarzyści ironicznie wyśmiewający własne niekompetencje, co jakoby ma pokazać ich świadomość i w ten zadziwiający sposób niby je znieść (postmodernizm?), kompletna dezorganizacja pomysłów na fabułę, sprzeczność na sprzeczności. Można powiedzieć, że seriale z tego świata są właściwie projekcją kondycji współczesnego studia, które zatrudnia masę niewydarzonych ludzi i niepewne jest finansów. Dosłownie - wydarzenia w tym serialu czasami można interpretować w pojęciach angażu etc.

Fandom po części narzekał, bo narzekał, ale oglądał. Młody narybek i - jak dla mnie - idioci, bronili każdej bzdury (dosłownie wszystkiego się na forach można obrony naczytać, a jak już brakuje jakichkolwiek argumentów, bo po prostu i zwyczajnie scenarzyści odwalili skrajny bezsens, to bronią tak: sam napisz lepszy scenariusz, za poważnie podchodzisz, to ma być zabawa itd.). Jak się ludzie zgadzają na padlinę, to to im scenarzyści rzucają i tak SG jest najbardziej poronionym uniwersum z najbardziej zmarnowanymi świetnymi możliwościami jakie dane mi było widzieć. Straszne, że ta sama mentalność przenosi się na fanów Treka. Naprawdę nikomu nie życzę takiego bigosu z pięknego w początkach pomysłu jak to zrobiono z SG.
Poklok
Użytkownik
#1189 - Wysłana: 15 Maj 2009 10:56:05
Odpowiedz 
Eviva

Bzdurka pozostaje bzdurką, choćby ją sam Platon sygnował parafką

beyond

Po części się zgadzam, bo np. SG-1 byłoby dużo lepsze, jakby ktoś scenarzystów od czasu do czasu kopnął w odwłok i zmusił do większego pomyślunku. I nie da się ukryć, że ST XI jest chwilami zupełnie puszczony, jeśli chodzi o elementarną logikę. Zauważ jednak, że już ToS bywał bezsensowny, a o takim Nemezis nawet lepiej nie wspominać. Czyli to nie jest tak, że przyszedł zły Abrams i popsuł kwitnącą serię, która do tej pory rodziła tylko dzieła wielkiej wagi, perfekcyjnie wykonane - a czasami takie można odnieść wrażenie, czytając Twoje posty. To prawda, że wiele wątków, które mogłyby być ciekawe i nawet niegłupie, pominięto lub wspomniano o nich półgębkiem. Myślę jednak, że próba takiego subtelnego zaznaczania pewnych problemów wnosi więcej, niż pięciominutowy monolog Picarda o tym, jak to w Federacji jest cudnie i wszyscy się w niej kochają. Może przeceniam tutaj trochę Abramsa i spółkę, zresztą bronić ich nie zamierzam, bo w dużej mierze zawalili sprawę (zwłaszcza scenarzyści). Nie zgadzam się jednak z tym, że ST XI jest kompletnym, bezrefleksyjnym gniotem, i nie mam wcale pewności, że kolejny film nie będzie lepszy.
Eviva
Użytkownik
#1190 - Wysłana: 15 Maj 2009 12:07:14
Odpowiedz 
Beyond
za kilka lat będziesz z pokorą przyznawała mi rację

Jesteś Cyganką, pięć złotych a propos powróżyć?

Polecam zapoznanie się z uniwersum Star Gate

Nie wspominaj mi nawet o tym gniocie. Nie rozumiem jednak, co to ma do rzeczy. Po prostu uparłeś się, żeby wszystkim wmówić, że to, co obejrzeli, nie tylko im się nie podobało, ale nawet nie miało prawa. Śmieszna ambicja. Skieruj energie na coś innego, dobrze Ci radzę.
Picard
Użytkownik
#1191 - Wysłana: 15 Maj 2009 15:12:24 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva

Nowy film nie jest gniotem - co by o nim nie mówić, nie jest, choć sama w irytacji tak go raz nazwałam.


No dla mnie filmy superbohaterskie i popcornowe w większości są gniotami - nie wszystkie ale jednak... A ten film właśnie do takiego gatunku się zalicza. ,,Dzieło" Abramsa to dowód na to, że Armageddon ożenił się z Transformers i wspólnie adoptowali Star Treka - biedne dziecko...

To, że nie lubię reżysera, nie znaczy, że jakiś konkretny jego film nie może mi się podobać. Dla przykładu nie znoszę Rogera Zelaznego, a jedna jego książkę zaliczam mimo to do swych ulubionych.

Nawet jeśli omawiane ,,dzieło" tegoż reżysera nie odstaje w żaden sposób od jego wcześniejszego dorobku, którego nie znosiłaś?

Czy Ty aby nie przesadzasz? To, że nowy film powstał, niczego nie uśmierca.

Uśmierca - Treka jakim znamy. Jeśli liczysz, że jeszcze kiedyś zobaczymy film czy serial w stylu TNG czy chociażby TOS to się grupo rozczarujesz...

Czy dzisiejsza noc unieważnia wczorajszy dzień? Absurd.

Tylko ja nie o tym pisze: chodzi mi o to, że argument wysuwany za koniecznością rebootu i powierzenia pieczy nad nim specjalistą od kina akcji, a mówiący o tym, że to obecnie jedyna szansa by Trek odbił się od dna i aby powstało coś nowego i wartościowego z ST w tytule, jest po prostu chybiony! Nie powstanie już nic na miarę dawnego, prawdziwego Treka bo ludzie tego nie chcą - chcą za to płytkiego, młodzieżowego kina akcji i tego im Abrams ochoczo dostarczy. Inna sprawa, że świadomość istnienia nowego filmu wpływa częściowo na mój odbiór starych odcinków: np. wczoraj wieczorem oglądając ST VI i jeszcze nigdy nie miałem takiej ochoty udusić Nimoy'a za to, że wystąpił w ,,dziele" Abramsa...

I jeszcze jedna, zabawna opinia fana:
rocketshipstud
startrek#11 the next degeneration is dummied down marvel level comic book version for epsilons who drink budweiser and yell what's up to each other in ebonic!...red matter that's what klingons blast out of their anus after eating too much gogh(worms)....contrived lame plot weak and antagonist sucked! sucked! sucked! star trek is not a comic book for the attention deficit disorded...it is not fantastic-4 ! this was made by greedy ferengi bastards whose true black hole is in uhura!
Delta
Użytkownik
#1192 - Wysłana: 15 Maj 2009 15:39:40
Odpowiedz 
Eviva
Fakt, przyspieszony awans Kirka jest trochę bez sensu, jednak jest powieść Verne'a "Piętnastoletni kapitan". Niedaleko to padło. Przynajmniej wzorzec był zacny.

O, a gdzie powiedziano, że to był wzorzec dla ST XI? No i od kiedy powieść Verne'a zalicza się do kanonu ST?

Nie wspominaj mi nawet o tym gniocie.

Gniot bo Evivie się nie podobało, arcydzieło, bo się podobało. Koniec argumentów.

Beyond
Samo niniejsze forum udowadnia, że w imię licentia poetica i pójścia w przyszłość część osób gotowa jest przyklasnąć łamaniu kanonu, a przede wszystkim ducha Treka. Osób z grona określającego się mianem fanów.

I to mnie najbardziej zaskakuje. Berman, Bennett, Braga, Piller byli źli bo łamali kanon, ale Abrams i Orci są dobrzy i chwaleni za to samo przez te same osoby.

Jak raz zostanie odkryty jako tania rozrywka, to taką już pozostanie. Nikt nie zaryzykuje ambicji, kiedy sprawdziła się tandeta. Jak nie znajdzie się wizjoner - a się w dzisiejszych układach nie znajdzie - to poziom będzie się staczał.

Co właśnie widać po ST XI. Strach pomyśleć, że ST XII może być nawet popłuczynami po "11".

Fandom po części narzekał, bo narzekał, ale oglądał.

Właśnie. W efekcie SG zamiast się skończyć po góra kilku sezonach, tłukło to samo przez kilkanaście. To samo jest ze ST XI. Sam po części jestem temu winien bo poszedłem na nowy film, ale jeśli wyniki okażą się dla wytwórni zadowalające, to będzie tłukła takie gnioty jak film Abramsa do oporu, dopóki nie przestanie się opłacać. Nie mam zamiaru ich za to chwalić.

to bronią tak: sam napisz lepszy scenariusz, za poważnie podchodzisz, to ma być zabawa

U nas jest to w wersji: nie podoba się to po co oglądasz.



Poklok
Czyli to nie jest tak, że przyszedł zły Abrams i popsuł kwitnącą serię,

Pewnie, że nie. On tylko ponownie obniżył poprzeczkę.

Picard
,Dzieło" Abramsa to dowód na to, że Armageddon ożenił się z Transformers i wspólnie adoptowali Star Treka - biedne dziecko...


Ale "dziecko" rzeczywiście biedne. W efekcie tęsknię za ekipą Bermana.
kordian
Użytkownik
#1193 - Wysłana: 15 Maj 2009 17:01:49
Odpowiedz 
I jeszcze jedna, zabawna opinia fana:
rocketshipstud


tez ci napisze opinie jednego fana, a co:
Oczywiscie, ze bedzie wiele kontynuacji. Takie "serie" to kopalnia kasy i skoro odnowili juz idee ST to teraz beda ja doic az wyschnie - nie zebym mial cos przeciwko - 1sza czesc zajebista.

Mozemy sie teraz spodziewac masy zabawek, ksiazek, gier komputerowych itp - wszystko na licencji.


i co? I nic, co mnie obchodzą jakichś fanów opinie? Na twoich 100 negatywów znajdę 1000 pozytywów.
Eviva
Użytkownik
#1194 - Wysłana: 15 Maj 2009 18:00:15
Odpowiedz 
Delta
Gniot bo Evivie się nie podobało, arcydzieło, bo się podobało. Koniec argumentów.

Akurat. Gnit, bo gniot. A to, co mi się podoba, akurat wcale nie musi byc arcydziełem. A SG1 jest po prostu do niczego, a raczej byłoby, gdyby nie MacGyver i Amanda Tapping. Ze względu na nich do pewnego momentu dało się to nawet oglądać
Picard
Użytkownik
#1195 - Wysłana: 15 Maj 2009 19:04:06 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
kordian

skoro odnowili juz idee ST

Jakie idee Ty widzisz w nowym filmie? No chyba, że masz na myśli powielanie schematów z filmów oraz seriali dla nastolatków: jak to trudno jest dorastać i jak taki biedny, prześladowany przez świat nastolatek zostaje w końcu bohaterem. Ostatnio takie podejście jest bardzo popularne i przeszczepiane jest na grunt różnych gatunków filmowych tudzież literackich - nie tak dawno bardzo popularny był np. film Zmierzch: z tego co się orientuję, poświęcony dzieją emo-dziewczyny i jej chłopaka wampira - wegetarianina... Nie, nie żartuje - taki jest opis tego filmu! Właśnie tak jak ten Zmierzch jest tylko popłuczynami i bladym cieniem Wywiadu z wampirem i innych książek Anny Rice - tak samo $tar Trek Abramsa jest tylko nikłym wspomnieniem o prawdziwym Treku.

1sza czesc zajebista

Mam rozumieć, że taki język i taki ton wypowiedzi to szczyt możliwości fanów nowego filmu?

Mozemy sie teraz spodziewac masy zabawek, ksiazek, gier komputerowych itp - wszystko na licencji.

Popatrz na ustęp z wyżej zacytowanej wypowiedzi przeciwnika filmu:
this was made by greedy ferengi bastards

I nic, co mnie obchodzą jakichś fanów opinie?

Pokazuje Ci, że jeszcze są ludzie, którzy nie zachwycają się nowym filmem bezkrytycznie i, którzy jeszcze pamiętają o czym był prawdziwy Star Trek.

Na twoich 100 negatywów znajdę 1000 pozytywów.

Wcale by mnie to nie zdziwiło - w końcu ten nowym film adresowany był do jak najszerszej widowni, w której zaspokajaniu Abrams ma już spore doświadczenie. A to, że szczytem elokwencji tej nowej publiki jest arcy wyszukane słowo: ,,zajebista" dobrze świadczy o tym co to za ludzie i jakie maja aspiracje.
Eviva
Użytkownik
#1196 - Wysłana: 15 Maj 2009 19:09:12
Odpowiedz 
Picard, może poczytaj, co na temat nowego filmu powiedział Piotr z naszego portalu-rywala, trek.pl.
Domko
Użytkownik
#1197 - Wysłana: 15 Maj 2009 19:17:30
Odpowiedz 
Chcesz dać Piotrowi wyzwanie?
Picard
Użytkownik
#1198 - Wysłana: 15 Maj 2009 19:28:29 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva

Picard, może poczytaj, co na temat nowego filmu powiedział Piotr z naszego portalu-rywala, trek.pl.


Gdzie mogę znaleźć jego wypowiedź?

Jeśli o mnie chodzi, to wyżej cenię nowy Trek niz owego "Mrocznego rycerza", który zniechęcił mnie do Batmana na dobre.

Oj, żarty sobie stroisz, koleżanko - czyż byś była tak zrażona do połączenia dobrego filmu akcji z niegłupim moralitetem, że Mroczny rycerz Ci się nie podobał? Zakładam za to, że podobały Ci się stare części w wykonaniu Tima Burtona? I odnośnie nich i nowego Treka: pierwszy Batman w reżyserii Burtona był wprawdzie piękną wizualnie, ale nie zbyt głęboką rozrywką, drugi już poruszał jakieś ważniejsze problemy i przedstawiał mniej jednoznaczne postaci. I jaka Burtona czekała nagroda za jego ambicje pokazania nieco głębszego - ale nieco niedopracowanego od strony scenariusza - filmu? A, no studio wykopało go ze stołka reżysera bo Powrót Batmana nie zarobił tyle ile by sobie tego Warner Brothers życzyło. Więc nawet jeśli Abrams i spółka mieli by jakieś ambicje względem Treka - w co osobiście wątpię - nie zarykują podzielania losu Tima B. Nie masz więc liczyć na to, że filmy Abramsa i jego kolegów będą jeszcze miały coś ze starego, prawdziwego Treka - bo ten niestety, obecnie jest deficytowy.
Zresztą Abrams zdaje się mieć takie pojęcie o Treku jak ten pan o Batmanie:
http://www.youtube.com/watch?v=4LPU5vD4kPo
Eviva
Użytkownik
#1199 - Wysłana: 15 Maj 2009 20:20:02 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard

Przeczytasz sobie tutaj

Co do Batmana, to wogóle nie lubię filmów z Batmanem. Trudno mi powiedzieć, czemu, może sa dla mnie zbyt mroczne. Perzyznaję, wolę cukierkowego Supermana, który jest tak durny, że nawet nie wie, iż gacie zakłada się pod dres, nie na. Widzisz, Picard, lubię Cię i dlatego Ci powiem: jestem tak niestabilna emocjonalnie, znaczy tak łatwo wpadam w przygnębienie, że moge ogladać jedynie naprawdę optymistyczne filmy. Dla mego własnego zdrowia.

Nie masz więc liczyć na to, że filmy Abramsa i jego kolegów będą jeszcze miały coś ze starego, prawdziwego Treka - bo ten niestety, obecnie jest deficytowy.

Zawsze był deficytowy, zwłaszcza w porównaniu z tak zwanymi hitami. Z seriali chyba jeden TNG spełnił finansowe nadzieje, z filmów - jak dotąd tylko FC.
Picard
Użytkownik
#1200 - Wysłana: 15 Maj 2009 21:33:13 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva

Przeczytasz sobie

Dzięki - przeczytałem sobie i nie mogę wyjąc ze zdziwienia, że ów Piotr może podchodzić do Treka tak jak podochodzi się do pierwszego z rzędu filmu rozrywkowego: jakieś Mumii czy innego ustrojstwa. Właśnie nie rozumie takiego podejścia u fan ów- czy ST to dla nich jedynie zbiór ładnych obrazków i scen akcji? Kiedyś, być może jeśli film obejrzę, to napisze odpowiedź. Ale to raczej głupia motywacja - by obejrzeć coś tylko po to by powalczyć na forum o to kto ma racje co do oceny danego filmu - nie chce aby moja motywacja była jeszcze mniej zrozumiała niż to pcha Nero do robieni tego co robi.

wolę cukierkowego Supermana

Właśnie taki mi przyszło do głowy, że $tar Trek Abramsa to właściwie taki superheromovie bez superbohatera - bo czy wyobrażasz sobie by np. Batman zezłomował Alfredowi samochód bo był przybity śmiercią rodziców, albo by Superman zostawił kogokolwiek na lodowej planecie na pastwę potworów?

jestem tak niestabilna emocjonalnie, znaczy tak łatwo wpadam w przygnębienie, że moge ogladać jedynie naprawdę optymistyczne filmy.

Ależ TDK w finale był aż za bardzo optymistyczny - wielu narzeka jak bardzo naiwna była scena, w której skazaniec wyrzuca detonator za burtę, a cywil na drugiej łodzi nie decyduje się również skorzystać ze swojego detonatora - obaj tym samym skazują się potencjalnie na śmierć. Oczywiście Batman ocalił pasażerów obu promów, ale oni o tym wiedzieć nie mogli więc oznacza to, że świadomie poświecili życie dla bliźnich - to naprawdę budujące. Nowy Trek aż prosił się o złoczyńce takiego jak Jocker - szalonego, brutalnego ale i zabawnego, którego jedynym celem jest udowodnienie jakie zwierzę siedzi w każdym człowieku. Zderzenie takiej postaci z Trekowym idealizmem mogło by być za prawdę piorunujące - a na pewno dużo bardziej oryginalne niż kolejny szalony łotr z super bronią i brakiem solidnych motywów. Ostatecznie największe bitwy w kinie rozgrywają się pomiędzy postaciami wyznającymi przeciwny system wartości: Neo i agent Smith, Luke Skywalker i Dath Vader, w końcu wspomniani Batman i Jocker... A poza tym: ponure filmy działają na Ciebie przygnębiająco a zagładę Wolkana przełknęłaś od tak?

Zawsze był deficytowy, zwłaszcza w porównaniu z tak zwanymi hitami.

Owszem - ale studio mimo to na nim zarabiało. Szczególnie jeśli zważyć stosunek środków wykładanych przez Paramount na produkcje kolejnych filmów i zestawić je z zyskami jakie one przynosiły. Gdyby studiu nie opłacała się produkcja ST - już dawno by jej zaprzestało, nikt w Hollywood nie działa przecież z dobroci serca...

Picard, lubię Cię

I nawzajem - zresztą nie ma chyba na tym forum kogoś kogo nie darzył bym pewną dozą sympatii, nawet jeśli rzadko kiedy się z taką osobą zgadzam.
 Strona:  ««  1  2  ...  38  39  40  41  42  ...  45  46  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Wiadomości na temat ST XI

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!