USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Wiadomości na temat ST XI
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  42  43  44  45  46  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#31 - Wysłana: 24 Lis 2008 15:05:00
Odpowiedz 
Delta

Czyżbyśmy się w czymś zgadzali ? Świat się wali! A jak nie świat, to forum.
Delta
Użytkownik
#32 - Wysłana: 24 Lis 2008 15:34:36
Odpowiedz 
Eviva
Czyżbyśmy się w czymś zgadzali ?

Zaskoczona?
Domko
Użytkownik
#33 - Wysłana: 24 Lis 2008 15:58:42
Odpowiedz 
Eviva, to ostatnio norma na tym forum. Jeżeli my się zgadzamy częściej ostatnio, to świat już się zawalił.
Eviva
Użytkownik
#34 - Wysłana: 24 Lis 2008 18:32:48
Odpowiedz 
Delta
Domko

Świat to niech się wali, byle się forum nie zawaliło i byle Abrams mimo wszystko nie zawalił szansy na zreanimowanie Star Treku. Bo jednak przy napływie nowych fanów zawsze szansa na coś tam by była, a jak film zrobi klapę, to będziemy mogli zaśpiewać pieśń żałobną i oddać się gorzkim żalom.

Te ostatnie, co gorsza, możemy śpiewać i w przypadku sukcesu kasowego, tak że jak nie pałą to go kijem.
Havoc
Użytkownik
#35 - Wysłana: 25 Lis 2008 17:00:34
Odpowiedz 
Eviva

Świat to niech się wali, byle się forum nie zawaliło i byle Abrams mimo wszystko nie zawalił szansy na zreanimowanie Star Treku.


Zależy co rozumiesz przez "zranimowanie"?

Jako "nowa jakość", ma szansę.

Jako "nowe wydanie/części" będące kontynuacją "starych" treków, nie ma szansy. Stara "formuła treka" się wyczerpała i w dzisiejszych czasach zrobiłaby klapę.
Q__
Moderator
#36 - Wysłana: 25 Lis 2008 17:35:37
Odpowiedz 
Havoc

Stara "formuła treka" się wyczerpała i w dzisiejszych czasach zrobiłaby klapę.

Rozwiń, bo chyba będę miał ochotę na polemikę.
Havoc
Użytkownik
#37 - Wysłana: 25 Lis 2008 18:25:22
Odpowiedz 
Q
Rozwiń, bo chyba będę miał ochotę na polemikę.

Nie ma wiele do rozwijania. Generalnie widzowie wolą "bohaterów" z którymi moga się w jakiś sposób identyfikować, oglądać ich rozwój (w jedną lub drugą stronę), niejako "obserwować wydarzenia od środka", śledzić dylematy bohaterów.

W Treku takie rzeczy często są traktowane "po łebkach". Jeśli kogoś nie wciągnie "świat StarTreka", to małe szanse na to, że przyciągnie ją/jego jakakolwiek osoba/postać przedstawiona w serialu/filmie.
Eviva
Użytkownik
#38 - Wysłana: 25 Lis 2008 18:28:36 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Havoc
Stara "formuła treka" się wyczerpała i w dzisiejszych czasach zrobiłaby klapę.

Nie powiem "tak", nie powiem "nie". Powiem tylko: kochany, my się raczej nie polubimy.
Po namyśle jednak nieco rozwinę:
TOS powstał w zamierzchłych czasach. TNG w nieco nowszych, podobnie jak Voyager i DS9. A jednak to TOS "lata" na okrągło to tu, to tam, i ma coraz więcej zwolenników, i to nie wśród stetryczałych dziaduniów, którym przypomina czasy młodości, a u ludzi młodych, często dzieciaków. Zatem Twoja teoria nie trzyma się bieżni.
Havoc
Użytkownik
#39 - Wysłana: 25 Lis 2008 18:35:40 - Edytowany przez: Havoc
Odpowiedz 
Eviva
Nie powiem "tak", nie powiem "nie". Powiem tylko: kochany, my się raczej nie polubimy.

Nie mów hop,.... Nie tak dawno wyrażałaś zdziwienie, że masz podobne zdanie jak Delta i ... bodajże Domko, przynajmniej jeśli chodzi o STXI.

Nie wiadomo co przyniesie przyszłość...

edit
TOS powstał w zamierzchłych czasach. TNG w nieco nowszych, podobnie jak Voyager i DS9. A jednak to TOS "lata" na okrągło to tu, to tam, i ma coraz więcej zwolenników, i to nie wśród stetryczałych dziaduniów, którym przypomina czasy młodości, a u ludzi młodych, często dzieciaków. Zatem Twoja teoria nie trzyma się bieżni.

Bo TOS teraz razi przede wszystkim "efektami", po nim widać, że to serial prehistoryczny, ale jak ktoś jest ponad to, stwierdzi, że to jeden z lepszych treków. Mimo wszystko nie bardzo wierzę, że osoby o których wspomniałaś, zaczęły swoją przygodę z trekiem od TOSu i dzięki niemu są fanami StarTreka.
Eviva
Użytkownik
#40 - Wysłana: 25 Lis 2008 18:44:53
Odpowiedz 
Havoc
Nie wiadomo co przyniesie przyszłość...

I właśnie dlatego, mimo wszystko, chce się żyć...
Darklighter
Użytkownik
#41 - Wysłana: 12 Gru 2008 14:22:36
Odpowiedz 
http://trekmovie.com/2008/12/11/bob-orci-explains- how-the-new-star-trek-movie-fits-with-trek-canon-a nd-real-science/ - dość ciekawy artykuł. + ode mnie dla p. Boba Orcii podejście do teorii podróży w czasie, tj. trzymania się odcinka "Parallels".
Delta
Użytkownik
#42 - Wysłana: 12 Gru 2008 15:14:23
Odpowiedz 
Z jednej strony Orci mówi, podpierając się mechaniką kwantową, że w momencie gdy Nero cofa się w czasie i rozwala tam U.S.S. "Kelvin" to automatycznie powstaje alternatywna linia czasowa, która nie zastępuje "oryginalnej" tylko obydwie istnieją sobie dalej. Z drugiej mówi, że np. wydarzenia ze ST IV, to inny rodzaj podróży w czasie. Podróży, w której Kirk cofa się w czasie, zabiera dwa humbaki, ale wraca do swojej oryginalnej linii czasu, z której wyruszył i która dzięki tym humbakom się zmienia.
Czy tylko mi się wydaje to bardzo naciągane? Przecież skoro uznamy mechanikę kwantową za jedyną stałą, to istnienie obydwu rodzajów podróży w czasie jest niemożliwe. Poza tym jest też jeszcze jedna rzecz. Nero musi znać przynajmniej podstawy tejże mechaniki kwantowej, inaczej nie podróżowałby w czasie. Niech mi ktoś wyjaśni jak oni to sobie wyobrażają? Nero cofa się w czasie by pogrzebać w przeszłości, tworząc kolejny alternatywny wszechświat. Po co, skoro jego oryginalna linia czasowa (na tej przecież mu zależy) nie zostanie zmieniona, tylko istnieć będzie dalej nienaruszona? Co więcej Nero stworzy nowy wszechświat alternatywny. Po co, skoro wszechświatów jest tak duża ilość jak duża jest ilość możliwości (Orci sam powoływał się na Datę)? Przecież w którymś z istniejących wszechświatów już jest tak jak tego chciał Nero, na co mu kolejny taki alternatywny wszechświat, zwłaszcza, że on powinien być mu tak obojętny jak nam alternatywny do naszego wszechświat? No i trzecia rzecz: skoro, wg. Orciego, są możliwe podróże w czasie, które pozwalają wrócić do wyjściowej linii czasu i wyjściowego wszechświata i dokonać w nim zmian, to po cholerę babrać się w tworzenie alternatywnych uniwersów, skoro od stuleci można to zrobić bez przeszkód we własnym? Tym samym cała misja Nero, który chciał zmienić swoją linię czasu, nie ma sensu, bo on tworzy alterwszechświat zamiast zmienić własny -jedyny na którym powinno mu zależeć..
Domko
Użytkownik
#43 - Wysłana: 12 Gru 2008 15:25:01
Odpowiedz 
A jak kiedyś pytano czy będzie to działo się w alternatywnym świecie, Abrams i spółka ostro zaprzeczali.
Delta
Użytkownik
#44 - Wysłana: 12 Gru 2008 15:33:58
Odpowiedz 
Domko
A jak kiedyś pytano czy będzie to działo się w alternatywnym świecie, Abrams i spółka ostro zaprzeczali.

A co im teraz pozostało jak nie łatanie na siłę efektów swojego lenistwa.
Eviva
Użytkownik
#45 - Wysłana: 12 Gru 2008 15:39:07 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Domko
Delta
Darklighter

Czy widzicie, panowie, jak uchodzi ze mnie powietrze ? Ciekawe, czego dowiem się w następnej kolejności.
Darklighter
Użytkownik
#46 - Wysłana: 12 Gru 2008 15:41:23 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Podróży, w której Kirk cofa się w czasie, zabiera dwa humbaki, ale wraca do swojej oryginalnej linii czasu

No, to już zależy od tego jaka była przeszłość Ziemi PRZED wyruszeniem w podróż w czasie, np. co było w życiorysie tej babki od wielorybów, czy w XX wieku wynaleziono przezroczyste aluminium, czy aresztowano szpiegów na atomowym okręcie, itp, itd.

Czy tylko mi się wydaje to bardzo naciągane?

Sama teroia nie, bo jest to zabezpieczenie się natury przed paradoksem dziadka.

+

Q: Does this quantum theory approach conform to ‘Trek science?’
A: Depends on the episode(..)

Pamiętaj o tym, bo to jest fundamentem.

Po co, skoro jego oryginalna linia czasowa (na tej przecież mu zależy) nie zostanie zmieniona, tylko istnieć będzie dalej nienaruszona?

A gdzie jest powiedziane, że mu zależy na oryginalnej linii czasowej? Przecież nawet jeśli by uznawać, że rzeczy znikają, oznaczałoby to, że wielu z Romulan przestanie istnieć, właśnie przez mulenie w przeszłości.
Ja to widzę tak: jemu po prostu zależy na tym, aby umieścić swoje dupsko tam, gdzie Romki są silne i to właśnie robi.

Przecież w którymś z istniejących wszechświatów już jest tak jak tego chciał Nero, na co mu kolejny taki alternatywny wszechświat,

Bo żeby tam swoje dupsko usadzić, musi zmienić przeszłość.


jedyny na którym powinno mu zależeć..


To Romek, a nie Matka Teresa z Kalkuty. Nigdzie w jego opisie nie było "great patriot".


Czy widzicie, panowie, jak uchodzi ze mnie powietrze ?


Pompkę zatem polecam.
Delta
Użytkownik
#47 - Wysłana: 12 Gru 2008 16:18:43 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Darklighter
No, to już zależy od tego jaka była przeszłość Ziemi PRZED wyruszeniem w podróż w czasie, np. co było w życiorysie tej babki od wielorybów, czy w XX wieku wynaleziono przezroczyste aluminium, czy aresztowano szpiegów na atomowym okręcie, itp, itd.

Otóż nie według Orciego. ten genialnie orzekł, że ST IV dzieje się w dwóch alternatywnych uniwersach. W jednym mamy Kirka i sondę wielorybią. Drugi to ten, do którego przeszłości Kirk się cofnął by zabrać humbaki i przypadkiem panią oceanograf.

"They cross over to a parallel universe and grab some whales and bring them back and save their own universe."

I to jest nawet fajne wyjaśnienie, gdyby nie fakt, że powoduje całkowitą eliminację podróży w czasie tworzącej alternatywny wszechświat, którą postuluje Orci w arbitralnie wybranych przez siebie wypadkach. Nie wspominając już, że Kirk wg. tej mechaniki temporalnej nie może wrócić do swojego wszechświata, bo w jego wszechświecie sonda wielorybia zniszczyła życie na Ziemi.

Pamiętaj o tym, bo to jest fundamentem.

To jest bezsens. Orci powybierał sobie odcinki mieszające w czasie jak mu się podobało. Teoretycznie ma do tego prawo, ale tworzy niepotrzebny bałagan zamiast wcześniej pomyśleć nad stworzeniem sensownej fabuły. Do tego czyni całą fabułę ST XI bezsensowną, bo przez bezmyślność Orciego, który stara się teraz wytłumaczyć buraki które nasadził, zabiera Nero motywację, która popycha go do takich kroków jakie podjął mieszając w linii czasowej.

A gdzie jest powiedziane, że mu zależy na oryginalnej linii czasowej?

Jest to jedyne logiczne założenie. Jeśli Nero nie chce zmienić własnego uniwersum, to tłumaczenie które ufundował nam Orci daje mu dwie drogi.
1. Przeniesienie się do uniwersum, które jest takie jak to alternatywne, które Nero chce stworzyć. (zgodnie z tym co Data mówi w TNG: Paralels, wszystkie możliwości są ujęte w formie alternatywnych wszechświatów).
2. Namieszanie w czasie tak by można było wrócić do swojej własnej linii czasowej w swoim własnym wszechświecie ale dzięki temu mieszaniu ze zmienioną przyszłością (przykład: TOS: The City on the Edge of Forever).

Obydwu tych rzeczy Nero nie robi. Co oznacza, że wszystko to co zrobił nie ma sensu. Jest pozbawione motywu.

Przecież nawet jeśli by uznawać, że rzeczy znikają, oznaczałoby to, że wielu z Romulan przestanie istnieć,

Zapominasz o romulańskiej mentalności -dobro Imperium ponad wszystko.

Ja to widzę tak: jemu po prostu zależy na tym, aby umieścić swoje dupsko tam, gdzie Romki są silne i to właśnie robi.

A co to za problem? Bierzesz, znaną od minimum 100 lat, technologię skoków między wszechświatami, którą Orci właśnie wymyślił, bo mu nie pasował do całego tego naciągania ST IV i kilka innych epizodów, i szukasz wszechświata w którym Romki spełniają parametry wymagane przez Nero. Po czym przenosisz się tam i sprawa załatwiona.
Pozostaje też pytanie co Nero zrobił ze swoim odpowiednikiem. Stuknął samego siebie? Żyli obydwaj w tym samym uniwersum?

Bo żeby tam swoje dupsko usadzić, musi zmienić przeszłość.

Nie musi. ST IV, TOS: All Our Yesterdays i TNG: Paralels, dzięki kolejnej "genialności" Orciego, dają mu furtkę, którą może wykorzystać sadzając swe dupsko w dowolnym alterwszechświecie.

Po prostu Orci i spółka nie pomyśleli na samym początku tworząc fabułę ST XI z nasadzonymi burakami. Teraz próbowali je tłumaczyć i znów odwalili byle jak robotę, bo wyszło, że cały film jest pozbawiony sensu przez brak motywów jednej z głównych postaci.

To Romek, a nie Matka Teresa z Kalkuty. Nigdzie w jego opisie nie było "great patriot".

1. Romki dbają o dobro Imperium.
2. Tym bardziej Nero nie ma motywów swojego postępowania.

Edycja:
Aha, i jest jeszcze stary Spock z "naszego" wszechświata, któremu to co dzieje się w alternatywnych powinno zwisać.
Darklighter
Użytkownik
#48 - Wysłana: 12 Gru 2008 17:14:12 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Otóż nie według Orciego. ten genialnie orzekł, że ST IV dzieje się w dwóch alternatywnych uniwersach. W jednym mamy Kirka i sondę wielorybią. Drugi to ten, do którego przeszłości Kirk się cofnął by zabrać humbaki i przypadkiem panią oceanograf.

Orcii, jeżeli już podjął się popełnił błąd, bo powinien powiedzieć, że cofają się w czasie i zmieniają linię czasową już samą swoją obecnością (jeśli założyć, ale tylko wtedy, jeżeli nie uznamy tutaj efektu predestynacji, czyli tego, że w oryginalnej linii czasowej Kirka nie było w 1984 podróżników w czasie - patrz Terminator 1) i wyruszając z niej trafiają do swojej alternatywnej linii czasowej, która, żeby ładnie i nieskomplikowanie zakończyć, niczym się nie różni od ich oryginalnej linii, tak jak w FC.

To jest bezsens. Orci powybierał sobie odcinki mieszające w czasie jak mu się podobało.

No ale faktem jest, że to jak działa mechanika temporalna zależy od odcinka. Zresztą tyczy się to nie tylko mechaniki. Wytykanie buraków przez niego niczym się nie różni od fanowskiego.


Jest to jedyne logiczne założenie.


No tak jak myślałem - założenie.

Obydwu tych rzeczy Nero nie robi. Co oznacza, że wszystko to co zrobił nie ma sensu. Jest pozbawione motywu.

Robi, ale Romki i inni nie mają technologii slidersów i muszą to robić poprzez zmianę linii czasowej. Czasem tylko teleportem uda im się do mirrora przeskoczyć.

Pozostaje też pytanie co Nero zrobił ze swoim odpowiednikiem. Stuknął samego siebie? Żyli obydwaj w tym samym uniwersum?

Jeśli byłbym na miejscu Oricego, to bym się poważnie zastanowił, czy w ogóle z tym alternatywnym świecie Nero mógł się urodzić, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę zakres zmian w czasie. Chwilowo olałbym w tej kwestii mirorra, który jest w takim przypadku tak prawdopodobny, jak Hitler jako baletnica, jeśli chodzi o te same postacie, przy tak skrajnie innej linii czasowej.

Nie musi. ST IV, TOS: All Our Yesterdays i TNG: Paralels, dzięki kolejnej "genialności" Orciego, dają mu furtkę, którą może wykorzystać sadzając swe dupsko w dowolnym alterwszechświecie.

Musi, bo inaczej rzeczy potoczą się tak jak w jego linii.

Aha, i jest jeszcze stary Spock z "naszego" wszechświata

Wow, którego? Tego, gdzie Sisko spotkał się z Kirkiem, czy nie? Tego, gdzie Sisko był Bellem, czy nie? Tego gdzie Borg namieszał w 2161, czy nie? Bo tyle ich jest...

Romki dbają o dobro Imperium.

Ah, ta mrówkowatość, kurde jak mogłem o tym zapomnieć. dobrze, że wśród ludzi jest różnorodność i nie o każdym można powiedzieć "patriota".
Delta
Użytkownik
#49 - Wysłana: 12 Gru 2008 18:20:30 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Darklighter
No ale faktem jest, że to jak działa mechanika temporalna zależy od odcinka.

W sumie to nie. W sumie to zawsze próbowano przywrócić oryginalną linię czasu, po czym dalej żyli długo i pomyślnie olewając mechanikę kwantową tworzącą za każdym razem inny wszechświat. I robiono tak bez względu na metodę podróży w czasie (Strażnik Wieczności, lot wokół gwiazdy, timeshipy itd). Wyraźny podział jest wymysłem Orciego.

Wytykanie buraków przez niego niczym się nie różni od fanowskiego.

Ale on nie wytyka buraków. On burakami łata dziury w fabule i niezgodności z kanonem, spowodowane przez świeżo porobione przez niego błędy, czyli tłumaczy buraki burakami. Co sensownego może z tego wyjść? Zwłaszcza, że w zasadzie wszystkie ST o podróżach w czasie zakładały późniejsze naprawianie linii czasowej. Weź taki Year of Hell, na końcu zawsze wszystko wraca do normy. Yesterday's Enterprise, to samo, na końcu wszystko wraca do normy, potem pojawia się Sela ale nigdzie słowa nie ma że to inna linia czasu. Podobnie jest z resztą takich odcinków.

No tak jak myślałem - założenie.

A co to innego może być? Do końca nie wiadomo jak to wyjaśnią, bo Orci nie chce zdradzić reszty fabuły. Stąd słusznym chyba podejściem jest założenie zamiast 100 % pewności (aczkolwiek przekonany jestem, że oni z tego nie wybrną, jednak całkowitą pewność będę miał po obejrzeniu filmu). Zresztą z tego co Orci powiedział nic innego nie wynika. Nero musi mieć motywy. Co, wstał sobie pewnego romulańskiego ranka i powiedział: "a nudzi mi się pomieszam sobie w kilku liniach czasowych"? Musi mieć motyw. A bez względu jaki ma, to Orci już wskazał ewentualne logiczne jego rozwiązania w każdym wypadku. Nie pozostaje nic innego jak stwierdzić, że Orci prawdopodobnie strzelił do własnej bramki. A pewność tego czy domysły są słuszne, będę miał w maju.

Robi, ale Romki i inni nie mają technologii slidersów i muszą to robić poprzez zmianę linii czasowej.

Nieprawda. Orci wyraźnie powiedział, że ST IV jest tego rodzaju podróżą do innego uniwersum. Postacie z naszego wszechświata i z mirror universe także potrafią poruszać się między nimi i trafiają bezbłędnie mając do dyspozycji miliardy opcji. Strażnik Wieczności też to najwyraźniej umożliwia. Wszystko to nagle dostępne jest przez to, że Orci chciał zlikwidować buraczane poletko jakie z kumplami zasadził, tyle, że ponownie nie chciało mu się pomyśleć.
Poza tym tego rodzaju możliwość zaprzecza mechanice kwantowej, na którą Orci się powołuje w niektórych przypadkach. Nie można sobie namieszać w linii czasowej jednego wszechświata i stwierdzić, że nadal mamy ten sam wszechświat plus kilka innych. Ten oryginalny wszechświat musiałby przestać istnieć. Na jego miejsce wkroczyłby wszechświat stworzony na skutek mieszania w czasie.

Jeśli byłbym na miejscu Oricego, to bym się poważnie zastanowił, czy w ogóle z tym alternatywnym świecie Nero mógł się urodzić, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę zakres zmian w czasie.

A dlaczego nie? Znasz przecież założenia mechaniki kwantowej: każda możliwość tworzy wszechświat alternatywny. W jednym Nero jest, w innym go nie ma. Bez względu jak będzie Nero grzebał w czasie nie jest w stanie wpłynąć na wszystkie alteruniwersa.

Chwilowo olałbym w tej kwestii mirorra, który jest w takim przypadku tak prawdopodobny, jak Hitler jako baletnica, jeśli chodzi o te same postacie, przy tak skrajnie innej linii czasowej.

1. Postąpiłbyś tak samo wygodnie jak Orci.
2. A gdzie to podziała się zasada mechaniki kwantowej mówiąca, że to co ma większe szanse się zdarzyć zdarza się częściej?

Anthony: So even though some things, most notably Kirk himself, are on a different path (for example he doesn’t go to the Farragut after the Academy), he still ends up on the Enterprise with Scotty, Uhura, Chekov, Spock, etc. Are you saying there is some kind of ‘entropy’ perhaps? So even though some things are different, they gravitate towards some kind of center point?

Orci: Yes. If you look at quantum mechanics and you learn about the fact that our most successful theory of science is quantum mechanics, and the fact that it deals with probabilities of events happening. And that the most probable events tend to happen more often and that one of the subsets of that theory is the many universe theory.

A może to też wygodnie pominiemy, bo Orciemu nie chciało się przemyśleć sprawy, tylko myślał, że rzuci pierwszą z brzegu rzeczą by mu dano spokój?

Musi, bo inaczej rzeczy potoczą się tak jak w jego linii.

Nieprawda. Ponownie przykład ST IV i TOS.

Bo tyle ich jest..

Wrong. Do tej pory ich nie było. To była jedna główna linia czasu i jedno uniwersum. Dopiero te tłumaczenia Orciego powodują powstanie takiej możliwości. Orci przez to wysypał taki worek z burakami, że pomysły B&B z transwarp i Temporalną Zimną Wojną się chowają.
Darklighter
Użytkownik
#50 - Wysłana: 12 Gru 2008 19:36:08 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Aha, ok, niech będzie. EOT.
Dragon
Użytkownik
#51 - Wysłana: 13 Gru 2008 01:01:42
Odpowiedz 
Kolejna informacja.
Majel Barrett podłoży głos komputerowi w StXI
Link do informacji
Eviva
Użytkownik
#52 - Wysłana: 13 Gru 2008 07:33:58 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Dragon
Majel Barrett podłoży głos komputerowi w StXI

Siostra Chapel znowu nadaje! Ciesze sie. Jakoś ją lubię, i to we wszystkich jej wcieleniach i wycieleniach.

Swoją drogą, jak poczytałam trochę komentarze na FilmWeb, to o0kazało się, że większość czeka nie na nowy, a na... starego Spocka. Miał nosa cholerny Abrams, że go ściągnął.
Picard
Użytkownik
#53 - Wysłana: 13 Gru 2008 13:38:31
Odpowiedz 
Delta
Darklighter

I wszyscy zgromadzeni! Szczerze powiem to co tu czytam jest bardzo ciekawe - tematyka wszechświatów alternatywnych może być jedyną rzeczą, która każe mi myśleć, że ST Abramsa to jednak w jakimś stopniu fantastyka naukowa a nie wyłącznie film akcji dziejący się w kosmosie. Wszystkie te rozważania nad różnymi liniami czasu, związanymi z nim trudnościami natury logicznej i płynących z tego możliwości są fascynujące. Problemem polega jednak na tym, że w Star Trek nigdy nie było spójnej i logicznej wizji wszechświatów alternatywnych i podróży w czasie. Weźmy np. najbardziej oczywisty przykład kontynuacji TNG Yesterday's Enterprise. Dla nie zorjentowanych :w odcinku tym na skutek zniknięcia w przeszłości Enterprise-C, cała historia uległa zmianie, doszło do wojny z Klingonami, Tasha Yar nadal żyje i służy na Enterprise-D, który jest okrętem wojennym dowodzonym przez wojskowych, a nie radosnych odkrywców. Żeby odkręcić powstałe zmiany w historii Enterprise-C podróżuje w przeszłość by walczyć u boku Klingonów atakowanych przez przeważających liczebnie Romulan i w ten sposób zyskać przychylnośc wojowników z Quonos dla Federacji. Wszystko pięknie tylko na pokładzie omawianego Enterprise-C jest Tasha Yar z alternatywnego wszechświata. On sam z chwilą wypełnienia misji przez Enterpise-C przestaje istnieć, wracając do pierwotnego stanu. Na zdrowy rozum alter-Tasha też powinna więc przestać istnieć. Z tego co wiemy z Yesterday's Enterprise tak rzeczywiście mogło i powinno się stać - w końcu Enterprise-C wraz z całą załogą powinien zostać odparowany przez Romulan. Tak więc zniknięcie Tashy z poprawionej linii czasowej i tak by się dokonało. Ale scenarzyści w TNG Redemption oznajmili nam, że pani porucznik nie tylko nie przestała istnieć po wzmiankowanych wydarzeniach ale została pojmana przez Romulan i miała dziecko z ich generałem! Czyli tylko Tasha przetrwała z całej alternatywnej linii czasu, nie wiedzieć czemu. Ale ostatecznie ten ból głowy spowodowany próbą zrozumienia trekowej mechaniki kwantowej zaowocował w tym przypadku przynajmniej ciekawą postacią komandor Seli - córki Tashy - coś mi się natomiast widzi, że temporalny bigos twórców ST XI służy tylko usprawiedliwieniu wybuchów i strzelanin. Czyli nadal ten film nie oferuje mi niczego co skłoniło by mnie by jednak wybrać się nań do kina - ani sensownego scenariusza, ani też jakiegoś czynnika, który mógł by brak takowego usprawiedliwiać.
Q__
Moderator
#54 - Wysłana: 20 Gru 2008 04:44:58
Odpowiedz 
Kolejne zapowiedzi. Przyznaję, że brzmią nieźle:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=676
biter
Użytkownik
#55 - Wysłana: 20 Gru 2008 11:00:25
Odpowiedz 
Q__

Może ja mam paranoje ale czytając o stronie "wizualnej" głosu komputera. To stanęła mi przed oczami Romi (jak kolwiek się to pisze) z Andromedy. Mam nadzieję, że źle zrozumiałem JJa i komputer nie będzie hologramem. znaczy ja chętnie zobaczył bym Majel ale to by był gwóźdź do trumny.
Darklighter
Użytkownik
#56 - Wysłana: 29 Gru 2008 09:29:43
Odpowiedz 
Delta
Użytkownik
#57 - Wysłana: 29 Gru 2008 12:31:40
Odpowiedz 
Darklighter
część druga. Łopatologicznie, lecz skutecznie.

I tak Abrams i Orci zwalili wszystko na podróże w czasie. W starym ST wszystko załatwiał deflektor, w nowym jego rolę najwyraźniej zastąpią alternatywne wszechświaty.

A przy okazji. Pah Wraith kiedyś pisał, że dla niego odcinki takie jak VGR: Year of Hell nie mają znaczenia, bo pokazują postacie w innej linii czasowej, po czym wszystko wraca do normy w następnym odcinku. Ciekawe co powie na temat postaci ze ST XI, które, jak wynika z tego tłumaczenia twórców nowego ST, nijak się mają do oryginałów, więc wg. jego podejścia nie powinny się liczyć.
biter
Użytkownik
#58 - Wysłana: 29 Gru 2008 12:41:41
Odpowiedz 
nijak się mają do oryginałów, więc wg. jego podejścia nie powinny się liczyć.

W tym wypadku popieram jego tezę.

Z tym filmem trzeba będzie zrobić jak z egzaminami na uniwerku Z3

Zobaczyć

Zapić

Zapomnieć

I jak ktoś mnie zapyta wtedy dlaczego piję to mu odpowiem jak pijak z małego Księcia żeby zapomnieć - czego? -że się wstydzę. -Czego śię wstydzisz. (i tu odpowiem) -że to widziałem
Eviva
Użytkownik
#59 - Wysłana: 29 Gru 2008 14:31:16
Odpowiedz 
biter

Biter, kochany, trochę więcej optymizmu! Ja wiem, że najprawdopodobniej filom będzie mądry inaczej, ale może mimo wszystko da się obejrzeć?
biter
Użytkownik
#60 - Wysłana: 29 Gru 2008 15:24:14
Odpowiedz 
Eviva

Jako film TeenSciFi napewno będzie niezły ale nie ST
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  42  43  44  45  46  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / Wiadomości na temat ST XI

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!