USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI : jaki powinien być ?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8 
Autor Wiadomość
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#211 - Wysłana: 18 Kwi 2009 20:51:27
Odpowiedz 
Star Trek is full of surprises again

Czyli, jak rozumiem, to będą niespodzianki i breaking new ground w stylu pana Bermana?
Eviva
Użytkownik
#212 - Wysłana: 18 Kwi 2009 20:54:33
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

Największą niespodziankęto byśmy mieli,gdyby film spodobał się Picardowi i Domko....
Picard
Użytkownik
#213 - Wysłana: 18 Kwi 2009 21:38:24
Odpowiedz 
Eviva

Największą niespodziankęto byśmy mieli,gdyby film spodobał się Picardowi i Domko....

Jak także niespodzianką było by gdyby ów gniot nie spodobał się Tobie i paru innym osobą...
Eviva
Użytkownik
#214 - Wysłana: 18 Kwi 2009 21:41:06
Odpowiedz 
Picard
Jak także niespodzianką było by gdyby ów gniot nie spodobał się Tobie

Jeśli mi się nie spodoba, to możesz być pewny, że przyznam to otwarcie. Kłamać nie będę.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#215 - Wysłana: 18 Kwi 2009 23:13:52
Odpowiedz 
Picard

Jak także niespodzianką było by gdyby ów gniot nie spodobał się Tobie i paru innym osobą...

Czyli już widziałeś ten film?
Picard
Użytkownik
#216 - Wysłana: 19 Kwi 2009 00:20:55
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

Czyli już widziałeś ten film?


Nie - moja wiedza na temat tego filmu jest taka sama jak każdej innej zgromadzonej tu osoby, ale jeśli niektórzy już ów film chwalą to czemu ja nie mam prawa go ganić?
Sh1eldeR
Użytkownik
#217 - Wysłana: 19 Kwi 2009 04:16:19
Odpowiedz 
Picard
A czy ktoś nazywa tu ST XI doskonałym filmem? Super filmem? Wybornym filmem? Jakoś nie widzę.

Ja go nazywam filmem bardzo wyczekiwanym i z najwyraźniej świetnymi efektami specjalnymi. Tyle mogę teraz stwierdzić z całą pewnością, bo jestem do niego pozytywnie nastawiony, a efekty było widać na trailerach. Czy po tym mogę jednak ocenić cały film? Nie mogę! Nie wiem, czy będzie super, czy będzie beznadziejny. Dowiem się, jak obejrzę. Nie żyję samymi efektami specjalnymi, czy tymi nieszczęsnymi scenami miłosnymi. Nawet sama historia bohaterów, jeśli będzie dobrze opowiedziana, nie uczyni z filmu arcydzieła. Liczy się całość. I z ogólną oceną powstrzymam się do obejrzenia tego filmu.

Szczerze mówiąc to kompletnie nie rozumiem, czemu już teraz nazywasz film gniotem, skoro nawet go nie widziałeś. Chwalić można film za fajny efekt wejścia w warp, fajne modele okrętów, mundury, czy Kirka w gaciach . Za to samo można go ganić. Tyle właśnie żeśmy widzieli do tej pory (plus parę innych rzeczy). Jednak osądzać cały film po paru minutach materiału? Nazywać go teraz gniotem?

To trochę tak, jakby Ciebie ktoś nazwał trekowym analfabetą, bo nie poszedłeś do kina na najnowszy film. A że zrobiłeś to świadomie? Że widziałeś bodaj całą resztę Treka, w dodatku sporo z tego po kilka razy? Że piszesz na forach, że często zastanawiasz się nad bliskimi Ci -- trekowymi -- ideałami? A co tam! Co mnie to obchodzi! Widziałem Picarda 8 maja jak siedział pijany w barze, mamrocząc coś o beznadziejności Treka i parszywym życiu, a wcześniej na forum widziałem parę jego postów, z czego we wszystkich nic tylko narzekał i narzekał! Co z niego za trekkie? Co on wie o Treku, skoro nie chodzi na filmy? O! O! To pewnie jakiś fan Gwiezdnych Wojen!

Taka scenka też mogłaby się wydarzyć (czego Ci nie życzę... czy raczej nie życzę tego osobie, która by Cię tak oceniła ).

Widzisz, pochopnie, to można sobie oceniać różne rzeczy (czy nawet ludzi). Wyrwane z kontekstu fragmenty nie muszą świadczyć jednoznacznie o całości. IMO dżentelmen powinien zyskać całkowitą pewność, zanim zmiesza coś/kogoś z błotem . Wtedy i satysfakcja jakby większa, i jest to poczucie, że udało się zachować zimną krew, że dało się (w tym wypadku filmowi) szansę, ale po prostu nie została ona wykorzystana.

Nie, nie, nie gderam, żebyś szedł koniecznie na film, bo to Twój wybór, ale nazywać go już teraz gniotem? To jest trekowe podejście? Albo sprawiedliwe? Albo obiektywne?

Ten argument o bojkocie w ogóle wydaje mi się dość wątły. Że dzięki temu Trek będzie lepszy i nie będą wypuszczali gniotów? Tak, racja. Jak nie będziemy chodzili na filmy... to w ogóle nie będą ich wypuszczali! Wtedy to będzie super, będzie można sobie codziennie oglądać TMP .

Moim zdaniem najkrótsza droga do dobrego Treka to właśnie chodzenie na filmy. Potem dawanie feedbacku. Nikt nie chodzi, to nikt nie będzie niczego kręcił i szanse na dobry film spadają praktycznie do zera. Tbh zawsze miałem wrażenie, że każdy z nas się kiedyś przebijał w mniejszych czy większych męczarniach przez jakieś kretyńskie odcinki, które zdarzały się bodaj w każdym serialu.

Możliwe, że nowy film będzie gniotem i papką, ale wolałbym już obejrzeć tę trekową papkę za 150 milionów dolarów, niż coniektóre odcinki (kochanego) TOS-a. Sorry, ale zmusiliście mnie do wytoczenia ciężkich dział. Dwa słowa: Spock's Brain.
Q__
Moderator
#218 - Wysłana: 19 Kwi 2009 05:43:45
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Dwa słowa: Spock's Brain.

Nie był taki zły. Wspomnij tą niemą empatkę, to dopiero było dno.
Eviva
Użytkownik
#219 - Wysłana: 19 Kwi 2009 09:33:24
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Ten cios był poniżej pasa. Każdy serial miewa gorsze odcinki. Takie,że tylko siąść i płóakać.Ile takich było w "Stargate"? A w obsypanym nagrodami "Farscape"niemal co drugi jest denny. Mnie takie odcinki nie psują ogólnie dobrej całości.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#220 - Wysłana: 19 Kwi 2009 11:37:20
Odpowiedz 
Eviva
Q__
Sh1eldeR

Zaraz, zaraz... Cofnijmy się o kilka lat, do czasu wytworzenia wspomnianych odcinków. On nie był w tym czasie w najmniejszym nawet stopniu denny. To możemy uznawać za naukowo śmieszne, ewentualnie za bzdurne...
Eviva
Użytkownik
#221 - Wysłana: 19 Kwi 2009 13:27:20
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

Nie chodzi o to.Po prostu niektóre odcinki, nawet w moim "obóstwianym" TOS są mniej udane niż inne i nie jest to kwestia spraw naukowych, tylko scenariusza.
Sh1eldeR
Użytkownik
#222 - Wysłana: 19 Kwi 2009 13:37:20 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Q__
Był był. I, jak zauważyłeś, nie był jedyny.

galaktyczny kurczak
Czy ja wiem, czy nie był? "W najmniejszym nawet stopniu"? Hmm, TOS jest cokolwiek nierówny i choćby po tym widać, jaka była w tamtych czasach różnica pomiędzy dobrymi odcinkami, a słabymi. Kiedyś na pewno nie wydawał się tak denny jak teraz, ale myślę, że i wtedy należał do sucharów.

Eviva
Evivie odpowiem na koniec, bo to dobre podsumowanie i wyjaśnienie mojego toku rozumowania. Tak, to był cios poniżej pasa i tak, w każdym serialu (uniwersum) są suchary. W Stargate nie da się ich zliczyć. Były tam całe odcinki zrobione w stylu filmu o nastolatkach (ala pierwsze American Pie, tyle że dużo gorsze). W Stargate zresztą, w Atlantydzie występuje najpotężniejsza postać w całym sci-fi, sam wielki Niszczyciel Światów, Doktor Rodney McKay -- zdecydowanie "overpowered" postać, która -- będąc teoretycznie zwykłym ziemianinem -- niszczyła całe zaawansowane technologicznie rasy, czy nawet systemy planetarne, czy nawet... galaktyki. Przewinęła się Wam przez myśl fraza "plot device"? Jasny gwint! To tutaj to przesada napędzająca cały serial! (serial, który odniósł dużo sukces i miewał też fajne odcinki) Farscape... Darzę Farscape dużą sympatią, ale przyznać muszę, że wśród ciekawych, fajnie zrobionych odcinków pływało całe MORZE -- ba! -- ocean sucharów. A zrobiona wg pomysłu naszego wielkego Gene'a Andromeda? Sam pomysł fajny? Tak! Były dobre odcinki? Były! (zawsze podaję przykład Angel Dark, Demon Bright, ale były też inne) A czy były denne? Ojjj... lepiej nie pytać i nie próbować zliczyć, bo się chyba nie da.

Dosłownie każdy serial miał denne odcinki. Nawet te nowe. Oglądałem LOST-a z zapartym tchem, po czym dosłownie nie wytrzymałem gdzieś w okolicach końca drugiego sezonu, jeśli się nie mylę. Nic się nie działo i nie posuwało do przodu. Ale LOST podniósł się z tego niesamowicie i nie tylko wrócił, ale przebił swoją poprzednią formę. BSG też miała suchary.

Od strony naszej "konkurencji", czyli Gwiezdnych Wojen, też jest podobnie. Wielu fanów uważa oryginalną trylogię za lepszą, ale Epizod I to w ogóle często mieszają z błotem. Potem jednak (EP II i EP III) filmy się trochę jednak podniosły i mi np. oglądało się te części naprawdę przyjemnie.

Tak czy siak, oglądamy i te słabsze odcinki/filmy. To poniekąd część bycia fanem. Jak trafię w TV na TOS, to po prostu go nie przełączam, choćby leciał akurat jakiś gorszy odcinek (choć i tak mam niebywałe szczęście, zupełnie losowo trafiłem w krótkim czasie na Amok Time i bodajże Balance of Terror). Dlatego mnie nawet gorszy film tak łatwo chyba nie oburzy. Mieliśmy cokolwiek słabe trekowe filmy za 2 dolary na krzyż i jakoś je obejrzałem kilkakrotnie, no to można i się przejść na taki za 150 mln -- rzadko jest okazja, by zobaczyć tak efektownego Treka na dużym ekranie.

edit: jeszcze odnośnie tego, co napisała wyżej Eviva. Ja mówię tu o obu rzeczach: słabej (=z góry skazanej na porażkę) nauce i słabym scenariuszu, ze zdecydowanym naciskiem na to drugie.
Picard
Użytkownik
#223 - Wysłana: 19 Kwi 2009 16:27:35 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Możliwe, że nowy film będzie gniotem i papką, ale wolałbym już obejrzeć tę trekową papkę za 150 milionów dolarów, niż coniektóre odcinki (kochanego) TOS-a. Sorry, ale zmusiliście mnie do wytoczenia ciężkich dział. Dwa słowa: Spock's Brain.

Problem w tym ,że jeśli ktoś chce w dzisiejszych czasach zobaczyć papkę za 150 milionów zielonych to nie ma z tym najmniejszego problemu - tylko w bieżącym roku naliczyłem aż sześć ekranizacji komiksów z czego zaledwie jedna, góra dwie były dobre, reszta to właśnie taka papka dla zjadaczy popcornu . Za dużo jest już takich filmów i nie widzę żadnego powodu dla, którego Star Trek - jeszcze bardziej niż w czasach ENT i NEM - miał by się do nich upodabniać. Zreszą plaga wspomnianych gniotów dobrze udawanida moją teże o gniciu współczesnego kina Amerykańskiego. . A , że w Treku zdarzały się złe i głupie odcinki? Pewnie, że tak było i nie świadczy o tym wyłącznie Spock Brain ale też i TNG Shades of gray czy VOY Threshold - bo już ENT Unexpected litościwie pominę milczeniem bo nawet do Treka tego czegoś nie zaliczam. Ale co z tego, że takie odcinki się zdarzały, czy daje to usprawiedliwienie Abramsowi by ten nakręcił chałę zamiast dobrego filmu? Naprawdę chcesz zobaczyć reinkarnacje wspomnianych gniotów na dużym ekranie tylko z większym budżetem? Jeszcze chcesz za to płacić i przyczyniać się tym samym do produkcji jeszcze większej ilości tego typu ,,dzieł"? Naprawdę istnienie gniotów nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla kręcenia kolejnych - to tak jakbyś napisał, że wprawdzie filmy Uwego Boll'a są koszmarne ale
taki Ed Wood też robił okropne filmiszcza więc Bollowi też wolno...

Ja go nazywam filmem bardzo wyczekiwanym i z najwyraźniej świetnymi efektami specjalnymi. Tyle mogę teraz stwierdzić z całą pewnością, bo jestem do niego pozytywnie nastawiony, a efekty było widać na trailerach

OK, jeśli ktoś w filmach poszukuje tylko efektów to niech obejrzy jakąś Fantastyczną czwórkę czy innego Spidermana. A czy to były dobre filmy? Nie. Więc jeśli jesteś nastawiony do filmu pozytywnie tylko dlatego, że ma dobre efekty to ja już wogóle nie mam do Ciebie dalszych pytań...

Liczy się całość. I z ogólną oceną powstrzymam się do obejrzenia tego filmu.


Ale właśnie na tą całość składają się między innymi te fragmenty obrazu J.J'a, które już poznaliśmy. A w moim odczuciu już one same dyskwalifikują ,,dzieło" Abramsa w kategorii dobry filmy. Żeby można było zmyć niesmak jaki pozostawiają te sceny reszta materiału, którego jeszcze nie znamy musiała by być - co najmniej - na poziomie Ojca chrzestnego, a coś nie wydaje mi się bo u Coppoli jakoś nie było kozackich efektów, komiksowej psychologii i ,,subtelnych" tekstów o kopulacji ze zwierzętami czy wymiotowaniu...

Szczerze mówiąc to kompletnie nie rozumiem, czemu już teraz nazywasz film gniotem, skoro nawet go nie widziałeś. Chwalić można film za fajny efekt wejścia w warp, fajne modele okrętów, mundury, czy Kirka w gaciach . Za to samo można go ganić.

Ale wszystko rozbija się właśnie o to: o stylistykę nowego filmu, a wskazuje ona jednoznacznie, że mamy do czynienia z gniotem. Powiedź mi czy gdybyś zobaczył zwiastun takiego oto filmu: http://www.youtube.com/watch?v=aKNSstnq4sg
wybrał byś się do kina aby ocenić go po premierze? Zresztą wiemy już znacznie więcej o ,,dziele" Abramsa niż to co bezpośrednio wynika ze zwiastunów: znamy już ogólny zarys fabuły, nie znane są nam tylko szczegóły i nie sądzę by uratowały one ten pełen klisz film. Ja osobiście jestem już potwornie zmęczony kolejnym szalonym złoczyńcą z superbronią chcącym zniszczyć coś tam bądź kogoś tam... Łysy romulański górnik z super statkiem maszczący się za śmierć rodziny - naprawdę bardzo oryginalne, wszelkie podobieństwa z Shinzonem i Khanem czysto przypadkowe. Jeśli nie są w stanie wymyślić czegoś lepszego niech nie kręcą wcale - jak to moja kochana babunia mawia: jeśli nie umie się czegoś robić dobrze, lepiej wcale się tego nie tykać!

Co z niego za trekkie? Co on wie o Treku, skoro nie chodzi na filmy? O! O! To pewnie jakiś fan Gwiezdnych Wojen!

No i właśnie udowadniasz to co już nie raz pisałem: nowe Treki dzielą fanów a nie łączą tak jak jeszcze nigdy dotąd. Akcja Kill Enterprise i stosunek niektórych ludzi do owej akcji równie dobrze tego dowodzi - kiedyś tego nie było, obecnie skala niechęci fanów do nowych Treków i siebie nawzajem jest niespotykana. Zauważ, że żaden z lepszych filmów czy seriali ST nie powodował powodował miał tak negatywnego oddźwięku - przyznasz chyba, że częściej spieramy się o tu o gnioty niż porządne filmy? Ja np. nie przepadam za TOS ale gniotem bym go się nie odważył nazwać - i nie chodzi tu tylko o reakcje Evivy! Dla mnie wszystko rozbija się o podstawową kwestię: czy łykniesz nowy film - nawet gdyby okazał się on rzeczywiście gniotem - dlatego, że nosi tytuł Star Trek?

Moim zdaniem najkrótsza droga do dobrego Treka to właśnie chodzenie na filmy. Potem dawanie feedbacku. Nikt nie chodzi, to nikt nie będzie niczego kręcił i szanse na dobry film spadają praktycznie do zera

To się nazywa dopiero naiwny, Trekowy idealizm! Naprawdę wierzysz, że Hollywood zamkną na cztery spusty bo jakaś cząstka ludzi przestanie chodzić na ich filmy? Nie - będą je kręcić do czasu gdy ostatni widz nie opuści sali kinowej, bo za tym idzie kasa, którą tylko widz może im dać! Nie na darmo mówi się o przemyśle filmowym: właściciele studiów i producenci żyją ze swoich produkcji i to żyją wyjątkowo dostatnie. To ich praca, wyjątkowo dobrze płatna. A kto jest ich pracodawcą: ja, Ty i wszyscy, którzy zapłacili za przyjemność zobaczenia owoców tej pracy! Nie wiem czy Ty jako pracodawca chciał byś komuś płacić grube pieniądze za fuszerkę, za przysypianie w pracy i obijanie się po kątach zamiast wykonywania solidnej roboty - ja na pewno bym nie chciał... Czy to tak źle domagać się jakości za to za co się zapłaciło? A argument z feedbackiem był by dobry gdyby nie to co dzieje się przez ostatnie 10 lat. Jaki był odzew na ENT - czy nie zdjęli go z anteny po 4 latach - jaki był odzew na Nemesis - czy wpływy z wyświetlania filmu ledwie pokryły koszty jego produkcji? I co, czy coś się zmieniło, czy Paramount wziął opinie widowni pod uwagę? Nie - za to powierzył realizacje klona ENT i NEM gościom od Transformers i Cloverfield - brawo! Widać jak się przejmują feedbackiem - a to tylko dlatego, że uważają, że ,,tępi" Trekies i tak na film pójdą, a reszta poleci zobaczyć efekty i akcje i panienki wyskakujące z ciuchów...
Q__
Moderator
#224 - Wysłana: 19 Kwi 2009 16:32:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Ale wszystko rozbija się właśnie o to: o stylistykę nowego filmu, a wskazuje ona jednoznacznie, że mamy do czynienia z gniotem.

Zaraz. Jak wiesz, trailer mocno minie zniechecił, ale sam design nowego Enterprise'a, i niektóre widoczki są po prostu piękne, jednocześnie dość realistyczne, i trekowe.

powierzył realizacje klona ENT i NEM

Raczej NEM, gorszych sezonów ENT i FC .

(Choć widzę jedną zmianę na plus - ostatnie "dzieła" duetu B&B były osadzone w świecie mającym odnośniki do poprzednich odsłon ST, ale pozbawionym już - nawet pozorów - wszelkiej naukowości. Twórcy nowego filmu pysznią się solidną konsultantką naukową. Zobaczymy zresztą ile z tego pysznienia wyniknie...)

Ciekawe skądinąd, że nie twierdzisz już, iż tamete filmy były lepsze od ST XI, tylko, że równie złe. Łagodne złagodzenie stanowiska?

ps. przyznaję zresztą, że mam takie same obawy co Ty, ale obawy to jeszcze nie pewność, więc z ocenami wstrzymam się do czasu gdy obejrzę.
Delta
Użytkownik
#225 - Wysłana: 19 Kwi 2009 17:22:39
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Moim zdaniem najkrótsza droga do dobrego Treka to właśnie chodzenie na filmy. Potem dawanie feedbacku.

Tak, żeby wytwórnia mogła powiedzieć: "widocznie się ten gniot podobał, to robimy następny". Bo po co się wysilać?

Dosłownie każdy serial miał denne odcinki.

Jest jeden wyjątek (IMHO) Babylon 5.

Mieliśmy cokolwiek słabe trekowe filmy za 2 dolary na krzyż i jakoś je obejrzałem kilkakrotnie, no to można i się przejść na taki za 150 mln

Ale mieliśmy też dobre trekowe epizody "za 2 dolary na krzyż", co dowodzi, że nie budżet jest tu decydujący. Przyciąganie do kin wielkim budżetem to chyba najstarsza sztuczka w Hollywood.
Q__
Moderator
#226 - Wysłana: 19 Kwi 2009 17:28:38
Odpowiedz 
Delta

Tak, żeby wytwórnia mogła powiedzieć: "widocznie się ten gniot podobał, to robimy następny". Bo po co się wysilać?

I w efekcie takiego myślenia wytwórni mamy NEM... :]
Sh1eldeR
Użytkownik
#227 - Wysłana: 19 Kwi 2009 17:33:58
Odpowiedz 
Jeszcze chcesz za to płacić i przyczyniać się tym samym do produkcji jeszcze większej ilości tego typu ,,dzieł"?
A propos płacenia to uważam, że faktycznie nikt nie powinien za nic trekowi płacić, jeśli zapłacił już za wszystkie obejrzane filmy i seriale. Jeśli ktoś zaś zdobywał je (choćby po części) nielegalnie, to coś tam mógłby im od siebie z czystej przyzwoitości dać, np. idąc do kina na film. W końcu to jego ulubione uniwersum.

jeśli jesteś nastawiony do filmu pozytywnie tylko dlatego, że ma dobre efekty
...i porywający trailer i Abramsa jako reżysera. I... co tam jeszcze było... aa, jest Trekiem. I aktorów zdaje się mieć starannie dobranych, a wizualnie wygląda ślicznie. Co do fabuły to nie mam zielonego pojęcia, bo nie widziałem jeszcze tego cholernego filmu . Tu się wypowiem, jak zobaczę. A spoilerów nie czytam, więc na tym polu też nie mogę (i nie chcę) tego analizować.

Żeby można było zmyć niesmak jaki pozostawiają te sceny reszta materiału, którego jeszcze nie znamy musiała by być - co najmniej - na poziomie Ojca chrzestnego
Woohoo! Poleciałeś ostro, nie ma co! OK, przyznaję: jest spora szansa, że się zawiedziesz Olbrzymia. Niebotyczna wręcz.

Ja osobiście jestem już potwornie zmęczony kolejnym szalonym złoczyńcą z superbronią
Aye, ja też wolałbym coś innego i bardziej obcego niż kosmita z takimi to a takimi uszami. Idealnie wolałbym coś prawdziwie "nie z tego świata", ale na to szeroka widownia może jeszcze nie być gotowa. Jak pójdą na ten i podchwycą bakcyla, to może w następnym filmie coś takiego uda się zaimplementować. Tak to sobie przynajmniej tłumaczę i czekam na kolejne TMP .

nowe Treki dzielą fanów a nie łączą tak jak jeszcze nigdy dotąd
Wiesz, na początku to był Wielki Gene i On to wszystko tworzył. Nie bardzo można mu było wytknąć, że zrobił coś nietrekowego.

Tak naprawdę to nie od dzisiaj, ani nie od wczoraj niektórzy trekkie narzekają. Jesteśmy straszliwie marudzącymi fanami; wydaje mi się że najbardziej ze wszystkich, choć mogę się mylić. DS9 -- zbyt militarne (nietrekowe), zbyt statyczne (nietrekowe). Zwane również Deep Sleep Nine. Śmiało podążać... na stacji kosmicznej? Eee?

VOY też wzbudził emocje. Zamiast śmiałego podążania był wielki powrót tam, gdzie już dawno byli ludzie . Ogólnie serial jakoś nie świecił, a postacie wielkich sympatii nie wzbudzały (no może oprócz doktora).

O ENT i NEM już napisałeś. O INS jakoś nikt nigdy nie mówi, a FC z kolei przez wielu uważany jest za bardzo dobry (ale niektórzy uważają wręcz przeciwnie).

Tymczasem przynajmniej DS9 jest uważany za bardzo dobry serial, a i VOY nie był taki zły i nietrekowy i przyjemnie się go oglądało. Oba te seriale zresztą potrzebowały trochę czasu, żeby się rozkręcić.

Kontrowersje jednak pojawiły się już dawno, właściwie to przynajmniej od początku powszechnego dostępu do internetu. Wcześniej czegoś takiego nie było i trudno było narzekać, gdy wychodziło TNG, o TOS-ie nie wspominając. DS9 trwało w najlepsze w połowie lat 90. i tu już "magia Internetu" dała o sobie znać.

czy Paramount wziął opinie widowni pod uwagę? Nie - za to powierzył realizacje klona ENT i NEM gościom od Transformers i Cloverfield - brawo! Widać jak się przejmują feedbackiem
Może uznali, że za bardzo marudzimy i jesteśmy niewdzięczną (a przy tym nie aż tak dużą) widownią, więc zaczęli szukać nieco innej widowni.

Hmm, no nie wiem, ja tam lubię oglądać naprawdę różne filmy i się tego nie wstydzę. Ojciec Chrzestny, czy reszta filmów wymienionych przeze mnie niedawno przy okazji jakiegoś postu -- jak najbardziej. TMP, Odyseja Kosmiczna -- pewnie.

Ale do tego za świetny film uważam Rocky'ego (najbardziej lubię chyba IV część), czy nawet najnowszego Rambo . Także sama akcja mnie nie odstrasza. Cloverfield wydał mi się bardzo oryginalny i cieszę się, że poszedłem na niego do kina -- zostawił fajne wrażenie, trwające parę ładnych godzin po seansie (choć chciałem go obejrzeć drugi raz, na małym ekranie i po jakimś czasie mi się odechcało). Nawet Transformersi mi się podobali (też byłem w kinie), bo fajnie było zobaczyć na wielkim ekranie Optimusa i spółkę i te wszystkie zabawki z US Army.

Z drugiej strony tych wszystkich Big Brotherów i Tańców-srańców Na Czymśtam nie trawię i nie oglądam... Można to nazwać brakiem logiki.

A na Treka faktycznie przeszedłbym się choćby dla zasady (choć nie muszę, bo nowy zapowiada się ciekawie).
Eviva
Użytkownik
#228 - Wysłana: 19 Kwi 2009 18:38:51
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Z drugiej strony tych wszystkich Big Brotherów i Tańców-srańców Na Czymśtam nie trawię i nie oglądam... Można to nazwać brakiem logiki.

Dlaczego brakiem logiki? Właśnie, że to bardzo logiczne, bo te produkcje w czambuł nadają się do śmietnika.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#229 - Wysłana: 19 Kwi 2009 18:53:42
Odpowiedz 
Eviva

Nie chodzi o to.Po prostu niektóre odcinki, nawet w moim "obóstwianym" TOS są mniej udane niż inne i nie jest to kwestia spraw naukowych, tylko scenariusza.

Zgoda. Tylko to jest kwestia nie bycia dennym, a bycia sucharem (ach, jak mi się to określenie podoba...).

Picard

Naprawdę chcesz zobaczyć reinkarnacje wspomnianych gniotów na dużym ekranie tylko z większym budżetem? Jeszcze chcesz za to płacić i przyczyniać się tym samym do produkcji jeszcze większej ilości tego typu ,,dzieł"?

Jeśli okrasimy to danie logo Star Trek to, mimo oczywistej niestrawności, przełkniemy to wszyscy.

I tu leży ten problem. Zjadamy co nam dają. Weźmy obecną rozrywkę w telewizji. Kto popadnie wiesza na niej co tylko się da (oczywiście z racji poziomu jest to jednoznaczne z położeniem na ziemi), ale to nie przeszkadza przecież w oglądaniu telepudła od strony ekranu.

Możemy nawet strajkować, tyle tylko, że kontynuowana będzie produkcja na obecnym poziomie. Nic tego nie zmieni, bo publiczność jest. Nawet jeśli nie kryje świętego sprzeciwu.

Ale właśnie na tą całość składają się między innymi te fragmenty obrazu J.J'a, które już poznaliśmy.

Tyle razy ten argument się przewalał. Powstrzymajmy się od generalizacji. Będziemy mogli mówić o nowym filmie gniot już za kilka tygodni i to oficjalnie.

a to tylko dlatego, że uważają, że ,,tępi" Trekies i tak na film pójdą, a reszta poleci zobaczyć efekty i akcje i panienki wyskakujące z ciuchów...

Prawda. Tylko czego więcej oczekiwać skoro większość pragnie właśnie tego co (najprawdopodobniej) jest w tym filmie? O eksploracji kosmosu możemy zapomnieć, o idei pokojowego współżycia również. Postrzelajmy sobie, może nawet będziemy mogli sobie trochę pokopulować, a na koniec kogoś wysadzić w powietrze, yyyy... przestrzeń kosmiczną.

Sh1eldeR

Co do fabuły to nie mam zielonego pojęcia

Fabuła, a co to być fabuła? Strzelać, sex, sex, sex, sex... Bum... A, to być fabuła!

VOY też wzbudził emocje. Zamiast śmiałego podążania był wielki powrót tam, gdzie już dawno byli ludzie . Ogólnie serial jakoś nie świecił, a postacie wielkich sympatii nie wzbudzały (no może oprócz doktora).

Ta... Mnie zawsze Kaśka odpowiadała: nieodpowiedzialna, nerwowa, rządna krwii...
Picard
Użytkownik
#230 - Wysłana: 19 Kwi 2009 22:01:08 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Sh1eldeR

A propos płacenia to uważam, że faktycznie nikt nie powinien za nic trekowi płacić, jeśli zapłacił już za wszystkie obejrzane filmy i seriale. Jeśli ktoś zaś zdobywał je (choćby po części) nielegalnie, to coś tam mógłby im od siebie z czystej przyzwoitości dać, np. idąc do kina na film. W końcu to jego ulubione uniwersum.


Wiesz ja wszystkie Trekowe filmy, które posiadam kupiłem legalnie na DVD i stoją sobie one dumnie na moje półce zdobiąc moją kolekcję. TNG mam nagrane na VHS z telewizji - niczego innego związanego z Trekiem a nielegalnie zdobytego nie posiadam. Więc sumienie mam spokojne. A, że zobaczyło się taką czy inną odsłonę cyklu gdzieś w internecie? Toż dziesięć lat - od czasu gdy TVN przestał puszczać Następne Pokolenie - o ,,suchym pysku" żyć nie zamierzałem , bytujemy ostatecznie w Polsce a nie USA gdzie rzeczy w podobie ST wysysa się nijako z mlekiem matki i gdzie dzięki temu są one popularne. Gdyby dystrybutor miał do Treka inne podejście - gdy był on jeszcze dobrym serialem - to nie musiał bym niczego piracić.

..i porywający trailer i Abramsa jako reżysera. I... co tam jeszcze było... aa, jest Trekiem. I aktorów zdaje się mieć starannie dobranych, a wizualnie wygląda ślicznie. Co do fabuły to nie mam zielonego pojęcia, bo nie widziałem jeszcze tego cholernego filmu . Tu się wypowiem, jak zobaczę. A spoilerów nie czytam, więc na tym polu też nie mogę (i nie chcę) tego analizować.

A widzisz - gdybyś je czytał wiedział byś to samo co ja i być może oceniał byś wtedy film podobnie jak ja. I serio podoba Ci się ten zniekształcony Enterprise z mostkiem a'la dyskoteka? Jeśli kiedyś mi tak zbezczeszczą moją ulubioną klasę Galaxy to żywcem ze skóry obedrę! Co do tego, że rzecz ma w tytule Star Trek - nie lecę na film ze względu na sam tytuł, wręcz przeciwnie, znany tytuł do czegoś zobowiązuje, nie jest zaś usprawiedliwieniem dla produkcji gniotów. Nie wiem jaki jest z Abramsa reżyser - nie widziałem żadnego jego filmu - ale jako producent mnie nie zachwycił, nie jestem fanem żadnych LOSTów i Aliasów.

Woohoo! Poleciałeś ostro, nie ma co! OK, przyznaję: jest spora szansa, że się zawiedziesz Olbrzymia. Niebotyczna wręcz.


Ja po prostu piszę, że to co zobaczyłem i co wiem na temat nowego filmu jest takim chłamem, że reszta musiała by być jak Ojciec chrzestny by film można było uznać za dobry. Tak złe jest to co do tej pory o filmie wiem...

Aye, ja też wolałbym coś innego i bardziej obcego niż kosmita z takimi to a takimi uszami. Idealnie wolałbym coś prawdziwie "nie z tego świata", ale na to szeroka widownia może jeszcze nie być gotowa.

Fajnie, że co do czegoś jednak się zgadzamy - obaj nie chcemy kolejnego szalonego bad guy'a i chwała nam za to! A co do tego co chcielibyśmy zobaczyć: czemu Star Trek ma się podobać szerokiej widowni, czemu to ona ma dyktować jak ten film ma wyglądać? Kiedyś to przecież Trek dyktował mody i trendy a teraz jemu owe mody i trendy narzucają - tylko po to by jeszcze się sprzedał. Ale nawet jeśli chcą zarobić kokosy na nowym filmie, chcą pokazać po raz kolejny ratowanie wszechświata, to niech im będzie. Ale czy muszą to robić w taki denny i skrajnie wtórny sposób? Co powiedział byś np. na film o Gatunku 8472? Powiedźmy, że z niewiadomych przyczyn - ich Płynna przestrzeń przenika do naszej rzeczywistości i zaczynają w niej rozrabiać. Jako, iż 8472 są skrajnie agresywni, na horyzoncie zaczęła by się rysować perspektywa wielkiej wojny z tym Gatunkiem toczonej przez większość ras z naszego wszechświata. Aby temu zapobiec nasza załoga musiała by odkryć źródło przenikania się rzeczywistości, odwrócić cały proces i przekonać 8472, że za ich obecne kłopoty nie ponoszą winy mieszkańcy naszego wszechświata. W takim filmie mielibyśmy i akcje i spektakularne efekty i przygodę a zarazem byli by tam naprawdę różni od nas obcy i trekowe przesłanie. A co np. powiesz na filmową wersje odcinka TNG The Chase - wyścig po starożytne tajemnice, mnóstwo obcych, potężnych statków i egzotycznych światów, a pod koniec krzepiący i optymistyczny w swej naturze morał. Czy nie było by to lepsze niż te kalki i plagiatowanie Gwiezdnych wojen w wykonaniu Abramsa? A takie pomysły przyszły mi do głowy zaledwie w przeciągu kilku ostatnich minut, podczas pisania tego posta - więc co powinien móc wymyślić zawodowy scenarzysta?

Wiesz, na początku to był Wielki Gene i On to wszystko tworzył. Nie bardzo można mu było wytknąć, że zrobił coś nietrekowego.

Dlatego pisze, że chodzi mi o Treki ostatnich 10 lat.

Jesteśmy straszliwie marudzącymi fanami; wydaje mi się że najbardziej ze wszystkich, choć mogę się mylić. DS9 -- zbyt militarne (nietrekowe), zbyt statyczne (nietrekowe). Zwane również Deep Sleep Nine. Śmiało podążać... na stacji kosmicznej? Eee?

Ja już nie raz o tym przypadku pisałem. DS9 mogło być mało Trekowe - i rzeczywiście jest to temat do dyskusji - ale mało kto powie, że serial ten był sam w sobie nieudany. Nie można tego powiedzieć tego już o takim ENT - on i mało Trekowy był i gniotowaty przy okazji.

VOY też wzbudził emocje. Zamiast śmiałego podążania był wielki powrót tam, gdzie już dawno byli ludzie . Ogólnie serial jakoś nie świecił, a postacie wielkich sympatii nie wzbudzały (no może oprócz doktora).

Racja, ale cokolwiek o nim powiedzieć nikt go tak bardzo nie nienawidził jak to się ma w przypadku ENT. I VOY przynajmniej można uważać za Trek - czy dobry to już inna sprawa. Przypadek VOY zresztą dobrze pokazuje jak do widowni podchodzi Paramount: Trekies i tak obejrzą to co im zaserwujemy więc nie ma się co przejmować jakością tego co pokazujemy - i tak po mocno nie równym VOY przyszły czasy tragicznego ENT.

gdy wychodziło TNG


Wiesz jaki był opór przeciwko temu serialowi kiedy powstawał? Ostatecznie okazało się, że nie tylko obawy fanów były płonne ale nawet TNG przerosło jakością swego poprzednika. Ze względu na to i Abramsowi dał bym kredyt zaufania gdyby to co pokazuje nie było tak bliźniaczo podobne do tego nieszczęsnego ENT i NEM. Ale jest więc...

Może uznali, że za bardzo marudzimy i jesteśmy niewdzięczną (a przy tym nie aż tak dużą) widownią, więc zaczęli szukać nieco innej widowni.

Jak tu być wdzięcznym za gnioty, które w dodatku wyprodukowane zostały jako kontynuacja niegdyś świetnego cyklu? A co do innej widowni - niech chodzi na inne filmy, Paramount nie może wymyślić dla niej czegoś nowego? A, zapomniałem: żyjemy w czasach deficytu oryginalności gdzie żeruje się na tym co ktoś, kiedyś dawno temu wymyślił i zniża się to coś do poziomu zjadacza popcornu. Co by świat począł bez ,,dzieł" pokroju Rambo IV i Die Hard 4.0 albo dziesiątek ekranizacji komiksów?

Cloverfield wydał mi się bardzo oryginalny

Nie widziałem i oglądać nie chce - po Blair Witch Project obiecałem sobie, że już nigdy nie takiego przereklamowanego filmu z ,,genialnym" pomysłem kręcenia z ręki nie obaczę. Chodź REC - obejrzany całkiem przypadkiem i bynajmniej nie w kinie - całkiem niezły był, ale tam chociaż jakiś scenariusz był i coś się działo. Czy w Cloverfield było podobnie?

Także sama akcja mnie nie odstrasza

OK, ale czy właśnie jej szukasz w Treku?

Ale do tego za świetny film uważam Rocky'ego

Ja też - ale tylko pierwszą część, bo to prawdziwy dramat o głębszym przesłaniu, a nie jakiś tępy film akcji. Reszta tego cyklu dla mnie nie istnieje.

A na Treka faktycznie przeszedłbym się choćby dla zasady

Dzięki, że udowadniasz to o czym już nie raz pisałem.

galaktyczny kurczak

Jeśli okrasimy to danie logo Star Trek to, mimo oczywistej niestrawności, przełkniemy to wszyscy.


Nie ja.
Madame Picard
Moderator
#231 - Wysłana: 19 Kwi 2009 22:10:59
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

bo publiczność jest. Nawet jeśli nie kryje świętego sprzeciwu.
... z kogo się śmiejecie? -- z siebie się śmiejecie...
Q__
Moderator
#232 - Wysłana: 25 Kwi 2009 19:20:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
A teraz powiem coś kontrowersyjnego.

Otóż z okazji premiery ST XI zrobiłem sobie przegląd starych startrekowych filmów. Efekty samego mnie zaskoczyły.

Doszedłem mianowicie do wniosku, że współczesny widz nie-Treker jest w stanie obejrzeć bez wzruszenia ramion tylko:
1. jeśli lubi klasykę SF i ogólnie jest wymagajacy - TMP,
2. jeśli oczekuje niezobowiazujacej rozrywki - FC i INS (NEM go odrzuci głupotą). A jeśli przy tym ceni stare filmy o piratach (typu "Captain Blood") - ST II.

Reszta się za mocno postarzała, lub była adresowana zbyt ściśle w fanów. Np. GEN - nie-fana nic tam nie przyciągnie, bo to jest takie fanboyskie wypracowanie spod znaku "zbieramy ich wszystkich do kupy". ST III - klasyczna zapchajdziura, nakręcona na zasadzie "musimy go jakoś ożywić, nie? więc wybaczcie resztę". ST V - pomysł ciekawy (fakt, że z domniemaną Bozią walczą robi wrażenie), ale wykonanie na poziomie TROMY. ST VI - przesłanie b. zacne, ale widać dokładnie jakich czasów dotyczył (no i są lepsze filmy dotykające końca zimnej wojny, bez czerwonych mundurów z jednej, a barokowych szat z drugiej strony; scenografia + fakt, że mówi się oto o światowym pokoju w konwencji filmu o piratach zniechęci widza nieprzygotowanego do obcowania z ST i jego - nie oszukujmy się, dość kiczowatą nieraz - stylistyką). NEM - jak wszyscy wiemy, miało być mhrrocznie, wyszła kicha, jak ten cały viceroy masuje skronie Shinzona zwijałem się ze śmiechu. ST IV - niby mówi o ważnych rzeczach, ale nie-treker traci połowę humoru, i będzie się momentami zżymać "ale ossochodzi"; i trudno przełknie satyrę społeczną (celną) z Wielkim Ratowaniem Świata w tle (znów forma może odrzucić go od treści). Poza tym, jeśli ma docenić przesłanie, to pewnie czytał "Powiastki filozoficzne", a tam to samo lepiej (i bez campowej scenografii). (Nie zrozumcie mnie źle - ST IV i ST VI oglądałem z przyjemnością, i wiem, że o ważkich sprawach mówią, ale nie uważam, by kogokolwiek "z zewnątrz" przyciągnęły dziś do ST.)

A znów te relatywnie dobre Treki? ST II - nie każdy lubi kosmicznych piratów wygłaszających napuszone monologi + przedatowane F/X (choć nie przeczę, film stanowi godną konkurencję dla SW OT, i szkoda, że nie wszedł na polskie ekrany w latach swej świeżości). FC - całkiem fajna popcornówka, wyzbyta wszelkich ambicji, czy technologicznego realizmu, ale sa lepsze popcornówki (np. SW czy "Powrót do przyszłosći"). INS - niby ambitniejszy od poprzednika, ważkie tematy itp. ale scenariuszowo jest to groch z kapustą, za dużo mądrosci chciał tam Piller naćkać (co gorsza większość z tych "mądrości" to były wysilone głupoty); no i to dające nieśmiertelność promieniowanie - tylko treker łyknie taka bzdurę . (Choć na tle większości współczesnych produkcji "SF" wypada ten film nawet, nawet, bo usiłuje jeszcze cokolwiek powiedzieć, mniejsza o to, że to co mówi przeważnie nie ma wielkiego sensu...)

(Zresztą, po prawdzie, poza TMP i - może - ST II, trekowe filmy stanowiły od lat raczej dodatek do seriali, podukowany na potrzeby fanów, niż samoistne dzieła. Widać to choćby po tym, że tylko do TMP zatrudniono znanego reżysera, i znanego autora SF w roli konsultanta, potem zatrudniano już tylko rzemieślników, często od lat zwiąszanych z serialem. Widać też po tym, że szukającym w ST mądrości, nie tylko rozrywki, można polecić raczej wybrane seriale, niż filmy.)

Pozostaje TMP - lubię, i szanuję, ale, patrząc obiektywnie, na tle "Odysei kosmicznej", czy "Blade Runnera", to ubogi braciszek, może się najwyżej ścigać z "Bliskimi spotkaniami..." Spielberga (i tu nawet wygra). W sumie całkiem dobra rzecz, która z list klasyki nie spadnie, acz nie fenomenalna. (Tym niemniej reprezentuje poziom wyższy niż jakieś 90% kina SF.)

Powtarzam, patrzę "zewnętrznym okiem".

A nowy film? Sądząc z trailerów i innych reklam, już teraz można uznać, że zostanie zaliczony do blockbusterów i w najgorszym wypadku zestawiony z filmidłami Bay'ów i Emmerichów (w końcu Abramsowi do renomy Camerona, Scotta, Zemeckisa, Howarda czy Spielberga jeszcze daleko), w najlepszym zaś uznany za konkurencję (może nawet zwycięską) dla nowych "Zwiezdnych wojnów". (Bo jak będzie można inaczej zaklasyfikować coś, w czym palce maczali twórcy "Armageddonu", "LOST" i "Transformers"? )

Tym niemniej, patrząc chłodno, trudno uznać, by kiedyś było tak znów różowo, a dziś, tak czarno (lub na odwrót).

ps. celowo abstrahuję tu od zgodności z kanonem, i smaczków istotnych dla fana, może być bowiem i tak, że ST XI odniesie np. większy sukces niż sądziłem i "na zewnątrz" będzię porównywany np. z TDK, natomiast w oczach fanów wypadnie gorzej od NEM, bo zabraknie w nim tej nieuchwytnej "trekowości", i trudno będzie wyjaśnić nie-fanom "czego się czepiamy"...
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#233 - Wysłana: 25 Kwi 2009 20:50:57
Odpowiedz 
GEN - nie-fana nic tam nie przyciągnie, bo to jest takie fanboyskie wypracowanie spod znaku "zbieramy ich wszystkich do kupy".

Zapomniałeś do tego dodać średnio ekstremalne zburaczenie i nieścisłości. Wyświechtane pomysły i powtórki z efektów specjalnych.

ST III - klasyczna zapchajdziura, nakręcona na zasadzie "musimy go jakoś ożywić, nie? więc wybaczcie resztę".

Absolutnie zgoda. Całkowity brak możliwości zrozumienia dla "zewnętrznych" widzów. I do tego rola Saavik bez Kirstie Alley...

Właśnie tutaj widać pierwszy problem Treka- odejście od koncepcji "otwartych drzwi". TOS miał właśnie tę piękną właściwość, że nie trzeba było znać tysiąca wcześniejszych ocinków, aby cokolwiek zrozumieć. VOY i TNG, jeszcze nie były tak złe. Opierały się jednak zbytnio na koncepcjach technologicznego bełkotu (magiczny deflektor). DS9, niestety, stanowi już całkowicie hermetryczny świat. Aby cokolwiek z niego zrozumieć trzeba przyswoić sobie całą encyklopedię PWN Star Treka (szkoda, że czegoś takiego nie ma).

Jest jeszcze Entek. Ten, niestety, nie ma problemów powyższych seriali. Buraki i inne warzywa przysłaniają wszystko.

Gdzie jest więc koncepcja otwartych drzwi w filamch? Oczywiście, że jest. Na niej opiera się TMP, STII FC, jak i INS. Podobnie jest z NEM. Tyle tylko, że ten ostatni cierpi na syndrom buraka.

ST V - pomysł ciekawy...

Jak dla mnie nie, bo co oni wszyscy robią? Jedzą grochówkę, poznają brata Spocka, lecą na planetę, poznają złego kosmitę i w sposób nieefektowny go zabijają, by w końcu ponownie jeść grochówkę. Hę?

ST VI i ST IV

Te akurat zbyt lubię, aby im cokolwiek zarzucić. Opowiadają o problemach czasu ich powstania przez pryzmat przyszłości. Powinny być za to cenione i zarezerwowane tylko dla tego czasu (choć uniwersalne przesłanie jest piękne).

ST II

Kosmiczni kowboje. Można to lubić, lub nie. Efektywne zwroty akcji, ciekawa fabuła. Robaki w uchu. To się podoba mimo zabawnych kostiumów (czytaj mundurów) i ewidentnej głupoty Kirka, który nie nakazał włączenia osłon.

Jest jeszcze pudełko TMP. Starodawnej produkcji lubianej tylko przez oldschool'owych fanów SCI FI.

I teraz trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie znajduje się droga przeżycia dla Treka? Czy będziemy sobie swobodnie gwałcili kanon, tu i ówdzie skłaniali się do koncepcji nowych Gwiezdnych Wojen (niezłe naparzanie się) i wplatali sceny seksu? Czy może wrócimy do koncepcji pierwotnej eksploracji, anomalii zamiast wojen, szukania wewnętrznego "ja" człowieka?

Zostawiam to pytanie Wam i proszę o wyrozumiałość dla finansowych racji wytwórni.
Eviva
Użytkownik
#234 - Wysłana: 25 Kwi 2009 21:13:44
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak
Aby cokolwiek z niego zrozumieć trzeba przyswoić sobie całą encyklopedię PWN Star Treka (szkoda, że czegoś takiego nie ma).

Fakt, ale encyklopedia Treka istnieją. Jedną nawet mam w domu.
Delta
Użytkownik
#235 - Wysłana: 25 Kwi 2009 21:17:28
Odpowiedz 
Eviva
Fakt, ale encyklopedia Treka istnieją. Jedną nawet mam w domu.

Wydali Memory Alpha w wersji papierowej?
Eviva
Użytkownik
#236 - Wysłana: 25 Kwi 2009 21:19:49
Odpowiedz 
Delta
Wydali Memory Alpha w wersji papierowej?

W pewnym sensie. "Star Trek encylopedia - A reference guide to the future" autorstwa Michaela i Denise Okuda oraz Debbie Mirek. Są też bardziej szczegółowe wydawnictwa.
Q__
Moderator
#237 - Wysłana: 25 Kwi 2009 21:25:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

encyklopedię PWN Star Treka (szkoda, że czegoś takiego nie ma).

A Memory Alpha?

Jest jeszcze pudełko TMP. Starodawnej produkcji lubianej tylko przez oldschool'owych fanów SCI FI.

SciFi to raczej pozstałe filmy. TMP to prawdziwa SF.

I teraz trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie znajduje się droga przeżycia dla Treka? Czy będziemy sobie swobodnie gwałcili kanon, tu i ówdzie skłaniali się do koncepcji nowych Gwiezdnych Wojen (niezłe naparzanie się) i wplatali sceny seksu? Czy może wrócimy do koncepcji pierwotnej eksploracji, anomalii zamiast wojen, szukania wewnętrznego "ja" człowieka?

Wydaje mi się, że zważywszy na renomę Treka wykonalne byłoby pójście raczej drogą TMP i najlepszych odcinków TNG i TOSu, czyli eksploracji, filozofii (acz z zarezerwowaniem miejsca i dla wysokooktanowej rozrywki, bardziej jednak a'la Cameron, niż a'la SW).

Gdybym był paramountowskim oficjelem posadziłbym (jak już pisałem) do scenariusza jakiego Reynoldsa, Sawyera, Benforda, Baxtera czy - zakochanego wręcz w ST i jego ideałach - Brina (czyli kogoś z autorów rozrywkowej, lecz zachowujacej wysokie standardy SF), a na reżyserskim stołku Camerona, Zemeckisa, Howarda lub Spielberga, a może nawet odważył się wybrać twórcę kina bardziej autorskiego - Lyncha, Arronofsky'ego czy Soderbergha. (Ostatecznie precedens jest: reżyser TMP był całkiem znanym artystą, a przy scenariuszu pracowali uznani pisarze SF.) Zmniejszył do logicznego minimum ilość sensacyjnej akcji, albo schował ją za fabułę (jak w "Raporcie mniejszości" nie przymierzając). Zlikwidwał - mimo utyskiwań fanów - przewodnią rolę humanoidów między Obcymi, i: albo wepchnął je wszystkie w końcu w szeregi Federacji by ograniczyć ich rolę do tła, jak w TMP, lub też... poprosił o pomoc Le Guin i - tak jak ona w cyklu haińskim - zaczął w końcu sensownie wygrywać biologiczno-kulturowe różnice między nimi (a może nawet jedno i drugie - tzn. humanoidy w głębokim tle, ale sensownie przedstawione).

I wreszcie wrócił do znanej z seriali Roddenberry'ego i TMP, a wspomnianej przez Ciebie, tradycji konforntowania bohaterów z intelektualnymi i etycznymi wyzwaniami oraz niezwykłością Wszechświata, zamiast rzucać ich w wir kolejnych walk z "demonami zła" w komiksowym stylu. No i dał w końcu konsultantowi naukowemu głos veta wobec co głupszych zapędów scenarzystów, by (nawet za cenę dekanonizacji np. niektórych "voyageryzmów") zrobić ponownie z ST porządną SF.

(And one more thing: może być sensacja, mogą być uproszczenia - ostatecznie w "Epidemii" Petersena też były, i nawet Lem jakos to zniósł, ale niech zalety dominują nad wadami, a logika trzyma wszystko w garści. I niech Trek stanie się wartosciową, intelektualną rozrywką dla wszystkich, nie tylko dla tych, którzy zdążyli go pokochać gdy jeszcze nia był.)

ps. Wbrew pozorom nie jestem przeciwnikiem akcji w ST, problem tylko w tym, by to nie ona dominowała - weźmy na przykład "Aliens" czy "Park jurajski", niby są to filmy pure action, a jednak po ich obejrzeniu to nie akcja i wyśmienite F/X najsilniej zapadają w pamięć, a to co twórcy usiłowali nam powiedzieć tymi środkami. "Wieczna wojna" Haldemana czy "Żołnierze Kosmosu" Heinleina są krwistymi militarnymi czytadłami, ale są też czymś znacznie więcej. Dlatego - jak dla mnie - w ST powinny współistnieć zarówno odcinki/filmy filozoficze, nakręcone w niepiesznym tempie (przywodzące na myśl "Odyseję Kosmiczną", oba"Solarisy", "Kontakt"), odcinki z mądrze dozowaną akcją (wzorem da nich mogą być "Doomsday machine" oraz wspomniane filmy Camerona i Spielberga), odcinki opiewające codzienny trud eksploracji Wszechświata (wyglądające tak jak wyglądałby "Apollo 13" gdyby ufantastycznić go do kwadratu), i wreszcie odcinki "społeczne" przypominające powieści Zajdla i Le Guin. Ba, te odcinki "akcyjne" mogą nawet dominować, ale niech trzymają poziom.

EDIT: zanim zdążyłem odpisac, temat MA już się pojawił.
Q__
Moderator
#238 - Wysłana: 24 Wrz 2015 20:41:40
Odpowiedz 
Czy Star Trek potrzebował reBootu?
http://www.youtube.com/watch?v=eXrE8D5reso
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI : jaki powinien być ?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!