USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI : jaki powinien być ?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#121 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:03:58
Odpowiedz 
Biter1

wątpie by Federacja w samotnej walce jeden na jeden dała radę któremu kolwiek z przeciwników.

To może przypomnę:
1. słowa Gartha o tym, że wystarczy jeden (właściwie użyty) Constitution by władać Gakaktyką (a konkretnie jej poznaną wtedy częścią),
2. szok Klingonów na widok wnętrz Enterprise-D, reagowali na niego jak załoga Kirka na Doomsday Machine.
Eviva
Użytkownik
#122 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:06:08
Odpowiedz 
Q__

Klingoni byli w szoku zdaje się ze względu na niepotrzebny ich zdaniem blichtr i komfort, co według ich pogladów powinno beznadziejnie rozmiękczyć załogę. Że zaś to nie następowało, Klingoni byli rzeczywiście wstrząśnięci.
Q__
Moderator
#123 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:11:27
Odpowiedz 
Eviva

Klingoni byli w szoku zdaje się ze względu na niepotrzebny ich zdaniem blichtr i komfort, co według ich pogladów powinno beznadziejnie rozmiękczyć załogę.

Nie, nie, nie. Wyrażnie jest tam powiedziane, że zaskoczyła ich potęga klasy Galaxy. Sami nic rownie potężnego nie mieli.
Darklighter
Użytkownik
#124 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:14:38
Odpowiedz 
Za to obraz Romulan jest jak zwykle mętny. A to przez to, że oni stali z boku w czasie wojny z Dominium. Skoro liczyli się z przegraną Federacji i Klingonów, to jakim cudem byli przekonani, że Dominium nie da im rady gdy nie będą mieli z kim zawrzeć sojuszu przeciwko Założycielom?

Widać liczyli na "lizanie tyłka" jako przegrani wasale. To tchórze i oportuniści.

Widać nikt normalny nie miał odwagi sie na nią porwać

Pozwala to stwierdzić, że "logiczny Borg" to jakieś pomyłkowe stwierdzenie i z pewnością nie pasuje do niego określenie "normalny" - to pewnie od czasu kiedy ta królowa zaczęła nimi rządzić . Why? Bo:

W jednym z odcinków Voya, przedstawiciel obcej rasy opowiadał jak setki sześcianów otoczyły jego system. Tak setki! Na Ziemię poleciał 1. Tak, 1 i to z głównym dowódcą (królowa), bez którego reszta ginie!!! Zastanawia mnie, czy rzeczywiście, w takim przypadku, istnieje asymilacja "kulturowa", a dokładnie podstawy taktyki walki.

Wiadomo, że "ekonomiczne zaplecze" Borg było znaczne - mogliby się dosłownie przetoczyć przez Alfę, ale nie zobaczymy masowej rzezi w kolorowej utopii, pozostanie cisza i myśl, że pewne oczywiste fakty pozostaną niedostrzeżone.
Q__
Moderator
#125 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:17:35
Odpowiedz 
Darklighter

W jednym z odcinków Voya, przedstawiciel obcej rasy opowiadał jak setki sześcianów otoczyły jego system. Tak setki! Na Ziemię poleciał 1. Tak, 1 i to z głównym dowódcą (królowa), bez którego reszta ginie!!! Zastanawia mnie, czy rzeczywiście, w takim przypadku, istnieje asymilacja "kulturowa", a dokładnie podstawy taktyki walki.

I traktuj tu poważnie VOY i resztę "arcydzieł" wiadomego duetu... Ci dwaj przeczą sami sobie znacznie intensywniej niż scenarzyści TOS.
Lt Antkov
Użytkownik
#126 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:17:58
Odpowiedz 
Ciekaw jestem co by wyszło, gdyby nawiązali też do ST TMP.. Wspominając coś o sondzie Voyager
Q__
Moderator
#127 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:26:36
Odpowiedz 
Lt Antkov

Ciekaw jestem co by wyszło, gdyby nawiązali też do ST TMP.. Wspominając coś o sondzie Voyager

Trochę bez sensu... V'Ger Incident nastąpi (z perspektywy in-Universe) wiele lat później...
Lt Antkov
Użytkownik
#128 - Wysłana: 18 Sier 2008 15:11:24 - Edytowany przez: Lt Antkov
Odpowiedz 
Trochę nie chronologicznie, wiem, ale może być wykorzystany np fakt, że sonda dryfując w przestrzeni dociera do pierwszej gwiazdy/układu planetarnego. W ST Generation byli dziennikarze na pokładzie Enterprise B. Przy sondzie też można coś podobnego skroić. Rzuciłem tylko temat, było by ciekawie jakby to wykorzystali
Chociaż nie każdy może podzielać moje zdanie
Q__
Moderator
#129 - Wysłana: 18 Sier 2008 15:23:10
Odpowiedz 
Lt Antkov

Trochę nie chronologicznie, wiem, ale może być wykorzystany np fakt, że sonda dryfując w przestrzeni dociera do pierwszej gwiazdy/układu planetarnego.

Byłoby to fajne. Tylko trochę nazbyt przypomina (znane z GEN) fanboyskei wtykanie wszystkich możliwych nawiązań do fabuły.
Lt Antkov
Użytkownik
#130 - Wysłana: 18 Sier 2008 15:50:37
Odpowiedz 
Tysss racja
Picard
Użytkownik
#131 - Wysłana: 18 Sier 2008 15:59:33
Odpowiedz 
Korrd

Jak to możliwe, że Federacja, tak istotna siła w kwadrancie, nie miała wcześniej do czynienia z rasą, która robi interesy gdzie i z kim tylko może ? Nigdyby przynajmniej nie spróbowaliby zrobić jakiegoś interesu z UFP ? Wątpię. Wątpię też aby to robili tylko przez audio ukrywając niepotrzebnie swoje wizerunki (na początku TNG chyba cierpiało na brak pomysłów i trochę ściągnęli z TOSowskich Romulan).

Co do Ferengich w ST XI - to, ktorych chcesz zobaczyc? Tych z Last outpost czy późniejszych? A tak na serio - to nie ma na sile sensu doszukiwania sie roznic tam gdzie ich nie ma. Przede wszytskim Ferengi tez moga miec grupy klany, organizacje, ktore zajmuja sie roznymi rzeczami. Np. Quark prowadzil tylko bar - i on mial pewne zasady - a juz jego krewny handlowal bronia - i byl gotow przyczynic sie do smierci milionow istnien. W tym kontekscie grupki rabusiow takie jak w Last outpost nikogo nie powinny dziwic. Tym bardziej,ze ENT -, ktorego nagle wszyscy bronia - powrocil wlasnie do takiego wizerunku owej rasy. Co do robienia interesow z Ferengimi zas - mozna powiedziec, ze oni wczesniej robili interesy tylko z tymi rasami, ktore im odpowiadaly np. Kardasjanie, takimi, ktore nie maja specjalnie skropulow moralnych. Uwazam,ze ukryli swoje istnienie przed UFP wystrzegajac sie jej jest bardziej prawdobodobne niz to,ze Gwziedna Flota zwyczajnie o nich zapomniala.

Delta

OK, nie mam az tak wiele czasu wiec na razie krociotko:

Po pierwsze mają być podróże w czasie. Po drugie można się odnieść do ST dziejących się w przyszłości, w filmie, którego akcja dzieje się w przeszłości: samo użycie technologii, realiów uniwersum, postaci i relacji między nimi, wydarzeń, które zaowocują tymi, które znamy z innych ST. I cała dotychczasowa saga jest tego pełna.

Oj, mam nadzieje, ze nie beda tak mieszac - ,ze niby mlody Kirk mial znac przyszlosc? Nie smiedzi Ci to? Wogloe podroze w czasie w ST wiece stwarzaly problemow niz ich rozwiazywaly - wlasciwie jednym wyjatkiem jest tu STIV, ktory jakos nie namotal w dotychczasowej historii uniwersum i chwala mu za to.

A powiesz mi, że tak nie jest? Czyli jak złamię sobie nogę, to na drugi dzień nie będzie to miało na moje życie wpływu? Dobre

Ja nie mowie tu o takich istotnych rzeczach jak lamanie sobie konczyn ale np. o tym jakie znaczenia ma to co jadnel wczoraj na sniadanie? Zadne! Tak samo jakie znaczenia ma dla obecnego filmu,ze byl jakis tam Archer i mial swoj stateczek? Mam nadzieje,ze znowu nie beda gadali o zimnej wojnie temporalnej, piersiach T'Pol - o tym akaurat by mogli - i o tym jak genialny Archer doprowadzil do powstanai Federacji. Po grzyba to komu - oprocz wzmianki o wolkanskich narzadach mlekodianych rzecz jasna!

Tam tego było na pęczki

To ja przyklady prosze!

A Khan to się z choinki zerwał, tak? Przecież fabuła STII opiera się na TOS: Space Seed

A byla mowa kim jest Khan, skad sie wziol, jak potoczyly sie jego losy na Ziemi a poźniej na Enterprise? Czy zwykly widz nie mogl go przyjac jako zwyklego czarnego charakteru, ktory ma uraze do glownego bohatera? Wiecej nawet w calym ST II nawet raz nie pada okreslenie wojny eugeniczne... Khan jest, jest zly i uwaza sie za lepszego - i to wystarczy nie ma sie nad czym rozwodzic.

O tak nie było ich. Ciekawe skąd się wziął okręt, postacie, technologia, wspomniana jest przebudowa okrętu, Wolkanie i ich bezemocjonalność, której Spock w serialu nie okazywał w takim stopniu, co z kolei w TMP zaskoczyło wszystkich, Kirk wspominający, że oddali mu "Enterprise"

Takie pytania mozna bylo by ciagnac i dalej: a skad wogle wzielo sie zycie na Ziemi, skad wziela sie sama Ziemia i jak powstal wszechswiat? Uniwersum ST - jak kazde inne - po prostu jest i trzeba je przyjac takie jakie jest, z calym dorobkiem inwenstaza. W LOTR tez nie tlumaczona skad Śródziemie itp.

ST II, ST III i ST IV takie były i im nie zaszkodziło

Tam nie bylo klasycznych cliffhangerów mam raczej na mysli te z Martixa 2 i z nastepnych czesci Piratów z karaibów, ktore to filmy nie stanowia zamnkietej calosci tylko kazdy kolejny jest nastepstwem poprzedniego i nie moze funkcjonowac odzielnie.

Zależy z jaką częstotliwością i jak sformułowane. Ale uważam, że w jakiś rozsądnych dawkach jest to wskazane

Eeee, po co?

1. Picard wspomina, że niewiele wiadomo o XXII wieku (TNG: Up the Long Ladder)
2. Nie każdy jest Datą by znać na pamięć wszystkie szczegóły.


To tyczylo sie tylko pewnego okresu tamtych dziejow - chyba pierwszej polowy tego wieku. Poza tym mozna nie miec szczeglowoych danych na jakis temat ale zeby wszytsko przepadlo - co to sredniowiecze? Nawet szkice maripozy mieli w banku pamieci Enterprise. A zaloga tegoz Enterprise liczyla jakies 1014 osob - i nikt nic o ferengich nie wiedzial?

Nikogo żywego? A El-Aurianie? Przynieśli do Federacji wieści o Borg już w XXIII wieku. I Flota najwyraźniej miała to w poważaniu. Do czasów Hansenów uważano Borg niemal za mit. A Hansenowie to już połowa XXIV wieku -60 lat po tym jak Borg zniszczyli planetę El-Aurian.

Ale o jakim micie moze byc mowa kiedy mamy naoczna relacje naszych ludzi - nie jakies obcych, ktorzy z jakis powodow mogli nie chciec podzielic sie swoja wiedza? Skoro GF znala by ta relacje pewnie uwiezyla by panstwu H. i zainwestowala w ich badania a tak latali oni samopas.

Picard mógł nie wiedzieć, ale Archer to już musi, tak?
2. Curzon Dax znał dobrze Ferengi. Skąd ich znał skoro pierwszy kontakt nawiązano z nimi niedługo przed jego śmiercią?


Ale czy do Archera Ferengi strzelali ze swojego statku nie nawiazujac nawet kontaktu audio czy tez paradowali po jego okrecie kradnac co popadnie? Dax mogl ich zas znac - on byl dyplomata wyslanym do Imperium Klingonskiego, nie czlonkiem zalogii badawczego statku GF, ktory za zdanie ma poznawanie nowych form zycia. Mogl nie dzielic sie swoja wiedza - bo i czy ktos sie go pytal o poznane przez niego rasy i czy opowiadanie o nich nalezalo do jego obowiazkow?

No właśnie. "Nikt nikt nie słyszał by kiedykolwiek je skonstruowano i użyto". Tyle, że zapomniałeś dodać, że nikt w Federacji, a to zmienia postać rzeczy, zwłaszcza, że o Romulanach wiele nie wiedziano i w czasach Picarda. Urządzenia takie mogły istnieć od dawna

Wybacz ale rozbrajasz mnie taka wypowiedzia! NX byl statekiem Floty, jego zaloga sluzyla we Flocie i spotkala sie z uzadzeniem maskujacym - de facto stosowanym nie tylko przez Romulan. Takie uzadzenie ma wielkie znaczenie militarne wiec powinno byc w orbicie zainteresowan Floty, a tu klops - w czasach TOS nie slyszeli by ktos go kiedys uzywal, wiedza tylko,ze jest co najwyzej teoretycznie mozliwe!

Mnie to mówisz? Ja mam kilka takich wypracowań do napisania

Ja jeszcze Q recenzje wisze - oj, kiepsko ze mna...
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 18 Sier 2008 16:33:57
Odpowiedz 
Picard

Ja jeszcze Q recenzje wisze - oj, kiepsko ze mna...

Ponoć masz je napisane, wiec tylko wstaw tagi i wysyłaj.
Biter1
Użytkownik
#133 - Wysłana: 18 Sier 2008 17:57:31
Odpowiedz 
2. szok Klingonów na widok wnętrz Enterprise-D, reagowali na niego jak załoga Kirka na Doomsday Machine.

Też bym sie dziwił czymś takim. widząc ich statki to Entek D musiał być dla nich jakimś sterylnym szaleństwem, pozatym co za marnotrastwo przestrzeni możliwej do wykorzystania na brońKlingoni byli w szoku zdaje się ze względu na niepotrzebny ich zdaniem blichtr i komfort, co według ich pogladów powinno beznadziejnie rozmiękczyć załogę. Że zaś to nie następowało, Klingoni byli rzeczywiście wstrząśnięci.

DokładnieTrochę nie chronologicznie, wiem, ale może być wykorzystany np fakt, że sonda dryfując w przestrzeni dociera do pierwszej gwiazdy/układu planetarnego. W ST Generation byli dziennikarze na pokładzie Enterprise B. Przy sondzie też można coś podobnego skroić. Rzuciłem tylko temat, było by ciekawie jakby to wykorzystali
Chociaż nie każdy może podzielać moje zdanie

zasadnicza niedoróbka. z jaką prętkością musiał by V'ger podróżować żeby dotrzeć na skraj galaktyki
Po pierwsze mają być podróże w czasie
Propo podróży w czasie to mam taką pewną wątpliwość ma przybyć jakiś wróg ale problem w tym że potem sie o tym nie wspomina w kanonie. sądzę że jak chciał mieć podróże w czasie to mógł by coś kanonicznego dać
Q__
Moderator
#134 - Wysłana: 18 Sier 2008 18:00:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Biter1

Też bym sie dziwił czymś takim. widząc ich statki to Entek D musiał być dla nich jakimś sterylnym szaleństwem, pozatym co za marnotrastwo przestrzeni możliwej do wykorzystania na broń

Tam było wspomniane wyraźnie, że zaszokowąła ich militarna potęga tego nie-militarnego przecież statku.
Biter1
Użytkownik
#135 - Wysłana: 18 Sier 2008 18:03:11
Odpowiedz 
możliwe szczerzze nnie pamiętam momętu ale militarna potęga statku federacji czy nie militarnego statku federacji?? bo to różnica
Q__
Moderator
#136 - Wysłana: 18 Sier 2008 18:06:51
Odpowiedz 
Biter1

ale militarna potęga statku federacji czy nie militarnego statku federacji?? bo to różnica

Fakt, że statek UFP, który jest explorerem przewyższa potęgą (także militarną) wszystko czym oni dysponuja.
Biter1
Użytkownik
#137 - Wysłana: 18 Sier 2008 18:08:43
Odpowiedz 
aha więc z wycofuje się z mojej tezy o poziomie militarnym federacji
Q__
Moderator
#138 - Wysłana: 18 Sier 2008 18:12:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Biter1

aha więc z wycofuje się z mojej tezy o poziomie militarnym federacji

Dla porządku: z tym poziomem to różniście. Bo znów w DS9 Federacja wydaje się byc rozpaskudzona dobrobytem i zbiera cięgi. Typowa Trekowa niekonsekwencja :]]]
Picard
Użytkownik
#139 - Wysłana: 18 Sier 2008 18:47:24
Odpowiedz 
Q__

Ponoć masz je napisane, wiec tylko wstaw tagi i wysyłaj

No i trza bedzie tak zrobic - ale czesc musze poprawic bo niektore pisalem do szuflady jeszcze w liceum.
Q__
Moderator
#140 - Wysłana: 18 Sier 2008 19:16:02
Odpowiedz 
Picard

Czekam.

ps. ad meritum, taki sobie kontrowersyjny tekścik:
http://www.dailynugget.com/2003/08/star_trek_sucks .php
Korrd
Użytkownik
#141 - Wysłana: 18 Sier 2008 20:51:11
Odpowiedz 
Picard
to nie ma na sile sensu doszukiwania sie roznic tam gdzie ich nie ma. Przede wszytskim Ferengi tez moga miec grupy klany, organizacje, ktore zajmuja sie roznymi rzeczami. Np. Quark prowadzil tylko bar - i on mial pewne zasady - a juz jego krewny handlowal bronia - i byl gotow przyczynic sie do smierci milionow istnien. W tym kontekscie grupki rabusiow takie jak w Last outpost nikogo nie powinny dziwic. Tym bardziej,ze ENT -, ktorego nagle wszyscy bronia - powrocil wlasnie do takiego wizerunku owej rasy. Co do robienia interesow z Ferengimi zas - mozna powiedziec, ze oni wczesniej robili interesy tylko z tymi rasami, ktore im odpowiadaly np. Kardasjanie, takimi, ktore nie maja specjalnie skropulow moralnych. Uwazam,ze ukryli swoje istnienie przed UFP wystrzegajac sie jej jest bardziej prawdobodobne niz to,ze Gwziedna Flota zwyczajnie o nich zapomniala.

Z tym, że "the last outpost" przeczy Twojej argumentacji. Tam wszyscy Ferengi są solidarni, prowadzą jedną politykę, przynajmniej w zakresie rozpaczliwego unikania kontaktu wzrokowego z UFP. W tym odcinku nie ma miejsca dla takiego Quarka, który prowadził sobie bar na stacji kosmicznej, na która może przylecieć praktycznie każdy. Co by zrobił gdyby na Terok Nor pojawił się człowiek ? Schował się za barem aby tylko nie zobaczył jego twarzy ? Nie ubiłby z nim jakiegoś interesu ze względu na oficjalną politykę Ferengich, o której piszesz ? A może na modłe "Enterprise", pogadał z nim ale nie powiedział jakiej jest rasy Ja myślę, że społeczeństwo Ferengich jest zbyt zatomizowane aby coś takiego w ogóle mogło być możliwe.
Tak, moga się zdarzyć grupy tajemniczych rabusiów z "the last outpost", ale to, że UFP nie zna Ferengich i nikt żadnego nigdy nie widział jest nadal przesadą. W przypadku Romulan miało to więcej sensu, mogli zwyczajnie zamknąc się w granicach swojego Imperium i nie wpuszczać tam niechcianych obcych, a na innych planetach udawać Volkan. Ferengi natomiast grasują po całym kwadrancie i robią tam interesy. Więc rozumiem, że jeżeli niespodziewanie przy negocjacjach pojawił się człowiek to taki Ferengi natychmiast chował się pod stół ? No bo przecież taki człowiek może być agentem SF albo może potem sprzedać informacje o ich istnieniu.
Delta
Użytkownik
#142 - Wysłana: 19 Sier 2008 01:20:36 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Picard
OK, nie mam az tak wiele czasu wiec na razie krociotko:

Ładne króciutko.

ze niby mlody Kirk mial znac przyszlosc? Nie smiedzi Ci to?

Kaśka znała i Voyagerowi to nie zaszkodziło (tak, wiem, Voyagerowi niewiele jest w stanie zaszkodzić ).
Ale to wcale nie musi być tak, ze Kirk będzie znał przyszłość, to mogą być wspominki starego Spocka.

Wogloe podroze w czasie w ST wiece stwarzaly problemow niz ich rozwiazywaly - wlasciwie jednym wyjatkiem jest tu STIV, ktory jakos nie namotal w dotychczasowej historii uniwersum

Po pierwsze, przypomnę co wspominał Pah Wraith: odcinki o podróżach w czasie były jednymi z najchętniej oglądanych przez widownię.
Po drugie, akurat ST IV też namieszał -uratował ludzi mieszkających na Ziemi przed zagładą, ciekawe jak to zmieniło przyszłość? Nie byłoby Picarda, Rikera, Janeway i setek mln innych obywateli Federacji.

Ja nie mowie tu o takich istotnych rzeczach jak lamanie sobie konczyn ale np. o tym jakie znaczenia ma to co jadnel wczoraj na sniadanie? Zadne!

No niekoniecznie. Można się zatruć. Można dojść do wniosku, że dziś śniadanie jadłem w tym barze, więc może dziś pójdę do innego i przydarzy się coś po drodze. Najmniejsza drobnostka może okazać się znacząca.

Tak samo jakie znaczenia ma dla obecnego filmu,ze byl jakis tam Archer i mial swoj stateczek?

Bez niego nie byłoby Federacji. IMHO z perspektywy świata ST to ma znaczenie.

To ja przyklady prosze!

Proszę bardzo.

ST IV.
-Metoda na cofnięcie się w czasie znana z TOS.
-Odniesienia do wydarzeń ze ST II i III.
-Wspominki Sareka, że był przeciwny by Spock służył we Flocie.

ST VI
-odniesienie do STIII: śmierć Davida Marcusa i przez to nienawiść Kirka do Klingonów.
-"Enterprise" NCC-1701-A.
-Wspomniana zimna wojna z Klingonami.
-Sulu dowodzący U.S.S. "Excelsior" (chciał i ma).
-Jak we wszystkich ST ta sama technologia (np. to, że BoP-y nie mogą strzelać w kamuflażu).

ST: FC
-Zefram Cochrane.
-Relacje Picard-Borg.
-"Defiant".
-nowe uzbrojenie -torpedy kwantowe (będące w opracowaniu w czasie TNG: TBoBW)
-ulubiona holopowieść Picarda -Dixon Hill.
-EMH.

A byla mowa kim jest Khan, skad sie wziol, jak potoczyly sie jego losy na Ziemi a poźniej na Enterprise?

A była. Powiedziano, żejest eksperymentem genetycznym z końca XX wieku, znalezionym w kriostazie na pokładzie "Botany Bay" przez Kirka 15 lat wcześniej, który zastał przyjęty na pokład "Enterprise" i chciał zdobyć okręt i zabić Kirka. Mścił się na Kirku za śmierć żony, która zginęła na Ceti Alpha V gdzie Kirk zesłał Khana, jego ludzi i członkinię swojej załogi.
I co, można coś takiego zrobić?
Zresztą popatrz na ST XI, już wiemy, że będzie nawiązywał do starego Spocka (i być może jakiś wydarzeń z TOS). I o to chodzi by takie nawiązania były.

Wiecej nawet w calym ST II nawet raz nie pada okreslenie wojny eugeniczne... Khan jest, jest zly i uwaza sie za lepszego

Nie pada, ale wspomniano o eksperymencie genetycznym, którego efektem jest Khan. A Khan nie uważa się za lepszego, on jest lepszy pod względem inteligencji czy siły fizycznej i wspomniano o tym. Khan podniósł jedną ręką Chekova, Kirk wspominał o jego "wyższym intelekcie". Jak kogoś ciekawi coś więcej, to dotrze i do informacji o wojnach eugenicznych. I o to chodzi. Fabuła jest tak skonstruowana, że widz-fan wie skąd się wziął Khan i bez tych wyjaśnień, widz, który nie jest fanem, ma dość informacji by rozumieć o co chodzi, a jeśli coś go zaciekawi, to poszuka dodatkowych i może go wciągnie.

i to wystarczy nie ma sie nad czym rozwodzic.

I widzisz, coś takiego mieliśmy w NEM. I co, chcesz powtórki?

W LOTR tez nie tlumaczona skad Śródziemie itp.

Nie jest tłumaczone i jakoś tłumy na film waliły. A więc można.

Tam nie bylo klasycznych cliffhangerów (...) ktore to filmy nie stanowia zamnkietej calosci tylko kazdy kolejny jest nastepstwem poprzedniego i nie moze funkcjonowac odzielnie.

Przecież dokładnie jest tak z ST II, ST III i ST IV. One też są następstwem poprzedniego. I też najlepiej obejrzeć je wszystkie a nie tylko jeden.

Eeee, po co?

Dla tej wspomnianej continuity. Dla wzbogacenia sagi. Dla wykorzystania sagi do rozbudowania tła nowego filmu, lub stworzenia dalszej części wybranych przez scenarzystów wątków. ST tworzony w ten sposób przetrwał 40 lat. Tworzony "nowocześnie" Nemesis okazał się klapą.

To tyczylo sie tylko pewnego okresu tamtych dziejow - chyba pierwszej polowy tego wieku.

A kiedy nastąpił pierwszy kontakt z Klingonami? 2151. To raptem rok (i to niecały, bo był to kwiecień) od wspomnianej przez Ciebie "pierwszej połowy tego wieku".

Poza tym mozna nie miec szczeglowoych danych na jakis temat ale zeby wszytsko przepadlo - co to sredniowiecze?

Najwyraźniej nie wszystko przepadło, sam wspominasz o "Mariposie".

A zaloga tegoz Enterprise liczyla jakies 1014 osob - i nikt nic o ferengich nie wiedzial?

A skąd mnie to wiedzieć? Zwłaszcza, że jakoś nie widziałem, by Łysy biegał po pokładach i każdemu z załogi podsuwał zdjęcie Ferengi pytając czy czasem nie wiedzą kto to. Widziało ich w danym momencie raptem kilka osób. To raz. Dwa, że najwyraźniej pierwszy kontakt a pierwszy oficjalny kontakt to jednak różnica. I to nie jeden taki przypadek w ST.

Skoro GF znala by ta relacje pewnie uwiezyla by panstwu H. i zainwestowala w ich badania a tak latali oni samopas.

Kanon mówi, że traktowano Borg jak Yeti. A Hansen w swoim dzienniku wspominał, że Flota miała jakieś obiekcje co do bezpieczeństwa misji, ale ostatecznie machnęła na to ręką. Może po prostu zlekceważono zagrożenie? Zresztą i tak to wynika z Generations i TNG, a nie z ENT.

Ale czy do Archera Ferengi strzelali ze swojego statku nie nawiazujac nawet kontaktu audio czy tez paradowali po jego okrecie kradnac co popadnie?

Ale Archerowi się tak samo nie przedstawili.

Dax mogl ich zas znac - on byl dyplomata wyslanym do Imperium Klingonskiego

Tak, i jako ambasador Federacji nie powiedział władzom o nieznanej dotąd rasie będącej finansową potęgą w Kwadrancie Alpha. W dodatku leżącą żabi skok od Ziemi.

Mogl nie dzielic sie swoja wiedza - bo i czy ktos sie go pytal o poznane przez niego rasy i czy opowiadanie o nich nalezalo do jego obowiazkow?

Jego obowiązkiem jest dostarczanie istotnych informacji władzom. Nie mógłby tego pominąć. A sami Ferengi mają zbyt duże uszy do interesu, by przez 200 lat omijać szerokim łukiem kilkaset miliardów potencjalnych klientów mieszkających za miedzą.

Wybacz ale rozbrajasz mnie taka wypowiedzia! NX byl statekiem Floty, jego zaloga sluzyla we Flocie i spotkala sie z uzadzeniem maskujacym - de facto stosowanym nie tylko przez Romulan.

Trudno jest powiedzieć na czym polegała niewidzialność romulańskich okrętów w tych czasach. Trzeba pamiętać o tym, że NX był dość prymitywnym okrętem pod względem technologicznym. Znacznie łatwiej było oszukać jego czujniki. Kamuflaż kamuflażowi nie równy.
Poza tym Romulanie żyli w izolacji i trzymali swe tajemnice w sekrecie. Myślisz że ogłosiliby wszystkim jaką mają technologię? Oglądałeś "Balance of Terror". Zwróć uwagę na ich taktykę -atakują tylko wtedy, gdy są pewni wygranej i najczęściej nie zostawiają nikogo żywego, by opowiadał ze szczegółami jak przebiegał ten atak. W ten sposób swe tajemnice technologiczne mogli utrzymywać przez lata.
No i jeszcze jedno. Historia jest dziedziną, która często pomija i przeinacza wydarzenia o których opowiada. Tak jest w realnym świecie i tak jest i w ST. Weź np. TOS: Where No Man Has Gone Before. Pamiętasz co mówił Kirk o tym co powinno się pojawić w aktach Mitchella? I później jakiś historyk po 200 latach bierze te akta i pisze w nich jak byk, że Mitchell zginął na służbie. I ani słowa więcej. A dzienniki "Excelsiora" wspomniane w VGR: Flashback? Sulu wspomniał o uszkodzeniach i naprawach, ale ni słowem się nie zająknął, że uszkodzenia były spowodowane starciem z Klingonami. I nikt by nie wiedział gdyby nie Tuvok i jego połączenie jaźni z Kaśką. Przy czym, jeśli się Kaśka nie pochwali, to nikt nie będzie wiedział nadal.
Picard
Użytkownik
#143 - Wysłana: 19 Sier 2008 11:52:23
Odpowiedz 
Korrd

tym, że "the last outpost" przeczy Twojej argumentacji. Tam wszyscy Ferengi są solidarni, prowadzą jedną politykę, przynajmniej w zakresie rozpaczliwego unikania kontaktu wzrokowego z UFP.

Wszyscy? Ilu tam widziałeś Ferenig- trzech czy cztrerech ich pokazali? To był jeden statek z jedna zaloga - skad wiesz czy dzialajaca na zlecenie wladz Ferenginaru i stosujaca sie do jego wytycznych?

Schował się za barem aby tylko nie zobaczył jego twarzy ? Nie ubiłby z nim jakiegoś interesu ze względu na oficjalną politykę Ferengich, o której piszesz ? A może na modłe "Enterprise", pogadał z nim ale nie powiedział jakiej jest rasy Ja myślę, że społeczeństwo Ferengich jest zbyt zatomizowane aby coś takiego w ogóle mogło być możliwe.

Do czasu skonczenia okupacji Bajo Quark mial 100% pewnosc,ze zaden czlowiek, ani wogole nikt z UFP nie pojawi sie na stacji. A to wszytsko z tego prostego powodu,ze nie mozna bylo sobie wleciec na terytirium okupowane przez Kardasje, tak samo jak nie mozna bylo odwiedzić Romulusa - oba Imperia byly oddzieilone od Federacji, odpwoiednio Strefa Neutralna i Strefa zdemilitaryzowana, ktorej nie wolno bylo przekraczac. Ferengi mogli rbic interesy z tymi Imperiami, ktore bardziej im odpowiadaly jesli chodźi o poziom ich moralnosci np. Kardasia.

Więc rozumiem, że jeżeli niespodziewanie przy negocjacjach pojawił się człowiek to taki Ferengi natychmiast chował się pod stół ?

To samo co wyzej - Ferengi mogli negocjowac z Kardachami czy innymi Imperiami jendak z jakiegos powodu nie chcieli zadawac sie z UFP - handlowali w obrebie np. Unii Kardasianskiej a nie na terenach gdzie znajdowaly sie Fedki. Zreszta polityka izolacjonizmu Ferengi to jest ona o tyle faktem,ze gdyby nie ona nie doszlo by do potyczki w systemie Maxia Zeta, gdzie Picard zastosowal po raz pierwszy swoj slawny manewr a deimon Bok stracil swojego syna, ktory nie przedstawiwszy sie nawet zaatakowal statek dowodzony przez J-L. P.

Delta

Kaśka znała i Voyagerowi to nie zaszkodziło (tak, wiem, Voyagerowi niewiele jest w stanie zaszkodzić ).
Ale to wcale nie musi być tak, ze Kirk będzie znał przyszłość, to mogą być wspominki starego Spocka


Ja wlasnie nowy film widze tak: Spoc wspomina swoja pierwsz misje. Ale czemu mial by przypominac sobie co innego co nie ma z akcja filmu nic wspolnego? A jesli mowisz,ze VOY end game mieszanie w czasie nie zaszkodzilo, to ja jestem pelen podziwu dla twojej tolerancji - ja uwazam ten odcinek i powstale w skutek niego komplikacje za dno i kilo mulu.

Po pierwsze, przypomnę co wspominał Pah Wraith: odcinki o podróżach w czasie były jednymi z najchętniej oglądanych przez widownię.
Po drugie, akurat ST IV też namieszał -uratował ludzi mieszkających na Ziemi przed zagładą, ciekawe jak to zmieniło przyszłość? Nie byłoby Picarda, Rikera, Janeway i setek mln innych obywateli Federacji


Czym innym jest uratowanie calej ludzkosci a czym innym podroze w czasie, ktore maja poprawic los zalogii np. jednego okretu, takie jak widzielismy w b]VOY end game[/b]. A czy odcinki o podrozach w czasie rzeczywisicie ciesza sie az taka popularnością? Być moze - ale zauwaz,ze dotad podroze by czasie odbywaly sie w jednym kierunku w przeszlosc. Czy na pewno poznawanie przez mlodego Kirka wlasnej przyszlosci poprzez podroz w czasie to jest to co chcial bys zobaczyc? Skoro znal swoja przyszlosc to kazde jego poczynianie nie mialo znaczenia, zaden wybor nie byl wazny, bo on juz za wczasu widzial co sie stanie!

Bez niego nie byłoby Federacji. IMHO z perspektywy świata ST to ma znaczenie

Z pewrspektywy tego filmu moze nie miec znaczenia - chyba, ze ow obraz bedzie wlasnie opowiadal o dziejach politycznych Federacji, w co mocno watpie. Rownie dobrze w kazdym filmie ST mogl bys oczekiwac wzmianki o Cochraneie bo przeciez bez niego nie bylo by napedu warp a co za tym idzie nie bylo by Federacji. Ale te informacje powiaja sie tylko tam gdzie jest to potrzebne - patrz ST: FC i bardzo dobrze.

ST IV.
-Metoda na cofnięcie się w czasie znana z TOS.
-Odniesienia do wydarzeń ze ST II i III.
-Wspominki Sareka, że był przeciwny by Spock służył we Flocie.


No wiec: widz nie musial wiedziec,ze ta metoda byla kiedykiowliek wczesniej stosowania. Rownie dobrze nasi bohaterowie mogli by podrozowac tak jak Marty McFly - po przekroczeniu magicznej granice 80 mil na godzinie cofneli by sie w czasie - dla widza to bez znaczenia. Odniesienia do wydarzen z poprzednich filmow - taki same jak Powrocie do przyszlosci i Gwiezdnych Wojnach. To ma sens kiedy mowa jest o serii powiazanych ze soba filmow, ktore widz zna, i ktorych bezposrednim nastepca jest obecny film. Nie ma zas sensu kiedy wspominac o wydarzenich z jakiegos serialu, ktorego akcja nie ma nic wspolnego z obecnymi wydarzeniami i trescia filmu. A to,ze Spoc sluzyl kiedys we Flocie i tato o tym wspominal? Rownie dobrze mogl wspominac, ze chodzil z synem na ryby - gdyby na Wolkanie byly jeziora Nie ma zandej roznicy pomiedzy obiema wspominkami - ot, ojciec wspomina sobie z synem stare czasy.

ST VI
-odniesienie do STIII: śmierć Davida Marcusa i przez to nienawiść Kirka do Klingonów.
-"Enterprise" NCC-1701-A.
-Wspomniana zimna wojna z Klingonami.
-Sulu dowodzący U.S.S. "Excelsior" (chciał i ma).
-Jak we wszystkich ST ta sama technologia (np. to, że BoP-y nie mogą strzelać w kamuflażu).


Co do technologii to akurat ten BoP mogl strzelac i dobrze mu to wychodzilo. Ale na serio: poziom technologii widz przyjmuje jako czesc swiata przedstawionego, tak po prostu jest i nie ma sensu rozwidzic sie czy te wynazaki wymyslono w serialu czy nie. Widz nie musi o tym widzec by zaakcaptowac futurystyczna technike - poszedl do kina na SF wiec wie czego sie spodziewac i nie bedzie sie temu dziwil szukajac uzasadnienia czemu to okreslone wynalazki dzialaja w pewnien sposob i nie bedzie pytal skad one sie wziely. Co do smierci syna Kirka - patrz wyzej, STVI odwolywal sie do konkretnego wydarzenia z jednego z poprzednich filmow, ktore to wydarzenie mialo wplyw na obecna fabule. Nie odwolywal sie zas do serialu, wydarzenia z ktorego byly by w tym przypadku bez znaczenia dla tresc filmu nic do niej nie wnoszac. Czy widz wogole musi widziec kim jest Sulu i czemu dowodzi Exelciorem? Ot, jest to kapitan, ktorego najwyrazniej lacza wiezi starej przyjaźni z zaloga Enterprise-A. Czy widz musi widziec cos wiecej?

ST: FC
-Zefram Cochrane.
-Relacje Picard-Borg.
-"Defiant".
-nowe uzbrojenie -torpedy kwantowe (będące w opracowaniu w czasie TNG: TBoBW)
-ulubiona holopowieść Picarda -Dixon Hill.
-EMH.


OK, jak pisalem wyzej o Cochranie nie wspomina sie przy kazdym okazji kazdego filmu, ale tu jest to wskazane bo rzeczona postac jest integralna czescia fabuly! Trudno bylo by sie bez niego obcyc w tym przypadku nieprawdaz? Szkoda tylko,ze z Alfy Cantauri - patrz TOS - ow jegomosc przeniosl sie na Ziemie i nawet boj sie latac - oj, burak panowie ot FC! Relacje Picard-Borg? Borg jest tez integralna czescia fabuly, glownym jej elementem a ich stosnek kapitana do nich jest dla przebiegu tego filmu dosc istotny. Tak wiec Borg nie jest tu zadnym fanserwisem tylko elementem opowiadanej histori! Defiant? A czy widz musi widziec co to za statek, czy wogole musi wiedziec, cos o DS9 by zaakceptowac,ze Worf dowodzi wzmiankowanym okretem w bitwie? Skoro np. USS Reliant nigdy nie powial sie w serialu, a Chekhov byl tam pierwszym oficerem, i nikt sie pytal co to za statek i co robi tam pan Ch. to chyba podobnie mozna podejsc do kwestii Defianta? EMH? To samo! Czy musisz wiedziec cokolwiek o Voyagerze by zaakcaptowac to,ze teraz statki Federacji wyposazone sa w medyczne hologramy, ktorych dr Crusher obiecala sobie nie uzywac?

Powiedziano, żejest eksperymentem genetycznym z końca XX wieku, znalezionym w kriostazie na pokładzie "Botany Bay" przez Kirka 15 lat wcześniej, który zastał przyjęty na pokład "Enterprise" i chciał zdobyć okręt i zabić Kirka. Mścił się na Kirku za śmierć żony, która zginęła na Ceti Alpha V gdzie Kirk zesłał Khana, jego ludzi i członkinię swojej załogi.
I co, można coś takiego zrobić?


To o czym piszesz mialo wplywa na przebieg fabuly STII - tlumaczylo np. motywacje postacii, czemu Khan tak nienawidzil Kirka i czemu chcial sie na nim zemscic? Po krotce tez wytlumaczono kim wogole jest co tez bylo istotne jako, ze byl pierwszoplanowa postacia. Natomiast wszytskie te rzeczy obdarte sa ze zbednych szczegolow- nie ma mowy o wojnach eugenicznych, nie wspomina sie ,ze zona Khana byla niegdys czlonkina zalogii Enterprise, ani o tym jak Khan znalazl sie wogole w kosmosie. Najwazniejsze natomiast zeby widza zainteresowal sam film- wtedy poszuka informacji o uniwersum tegoz filmu, natomiast jesli film bedzie kiepski, co tez moze sie zdarzyc na skutek bzdurnych odwłań, o ktorych postrony widz nie bedzie mial pojecia, a ktore nie maja zadnego wplywu na fabule, wtedy nie bedzie zainteresowania a wrecz pojawi sie zniechecenie.

widzisz, coś takiego mieliśmy w NEM. I co, chcesz powtórki?

NEM poniosl kleske nie dlatego,ze nie bylo w nim fanserwisu ale dlatego,ze sam film byl malo stosunkowo malo atrakcyjny. Malo tu raczej bylo ducha Treka natomiast calkiem sporo strzelania, ktore nigdy nie decydowalo o atrakcyjnosci ST. Widz idac do kina na SF nie oczekuje raczej, ze otrzyma film sensacyjny. No, a w NEM tez bylo sporo niepotrzebnych odwolan jak np. wojna z Dominium, ktorej nikt widzowi nie tlumaczyl.

Nie jest tłumaczone i jakoś tłumy na film waliły. A więc można

Tak mozna obejsc sie bez fanserwisu- czyli sie ze mna zgadzasz?

A kiedy nastąpił pierwszy kontakt z Klingonami? 2151. To raptem rok (i to niecały, bo był to kwiecień) od wspomnianej przez Ciebie "pierwszej połowy tego wieku

Ale jednak juz byla to druga polowa
Picard
Użytkownik
#144 - Wysłana: 19 Sier 2008 12:14:28
Odpowiedz 
Delta

Zjadlo mi druga czesc posta wiec wscieklem sie i bede sie streszczal:

A kiedy nastąpił pierwszy kontakt z Klingonami? 2151. To raptem rok (i to niecały, bo był to kwiecień) od wspomnianej przez Ciebie "pierwszej połowy tego wiek

Niedawno uswiadomilem sobie,ze argument o zaginionych danych to miecz obosieczny. Bo skoro zaginely dane o wyczynach Archera -prawdziwy przebieg pierwszego kontaktu z Klingonami, kontakty z Borg i Ferengi - to czemu nie mialy zaginac wzmianki o samym Archerze?

Jego obowiązkiem jest dostarczanie istotnych informacji władzom. Nie mógłby tego pominąć. A sami Ferengi mają zbyt duże uszy do interesu, by przez 200 lat omijać szerokim łukiem kilkaset miliardów potencjalnych klientów mieszkających za miedzą.

A co on szpieg czy badacz-odkrywca by to mial to robic? Poza tymskad wiesz gdzie klezy Ferenginar? I po co Dax mial wspominac o jeg mieszkancach gdy do pewnego czasu nie chcieli miec oni robic interesow z Federacja?

Trudno jest powiedzieć na czym polegała niewidzialność romulańskich okrętów w tych czasach. Trzeba pamiętać o tym, że NX był dość prymitywnym okrętem pod względem technologicznym. Znacznie łatwiej było oszukać jego czujniki. Kamuflaż kamuflażowi nie równy.
Poza tym Romulanie żyli w izolacji i trzymali swe tajemnice w sekrecie. Myślisz że ogłosiliby wszystkim jaką mają technologię? Oglądałeś "Balance of Terror". Zwróć uwagę na ich taktykę -atakują tylko wtedy, gdy są pewni wygranej i najczęściej nie zostawiają nikogo żywego, by opowiadał ze szczegółami jak przebiegał ten atak. W ten sposób swe tajemnice technologiczne mogli utrzymywać przez lata.
No i jeszcze jedno. Historia jest dziedziną, która często pomija i przeinacza wydarzenia o których opowiada. Tak jest w realnym świecie i tak jest i w ST. Weź np. TOS: Where No Man Has Gone Before. Pamiętasz co mówił Kirk o tym co powinno się pojawić w aktach Mitchella? I później jakiś historyk po 200 latach bierze te akta i pisze w nich jak byk, że Mitchell zginął na służbie. I ani słowa więcej. A dzienniki "Excelsiora" wspomniane w VGR: Flashback? Sulu wspomniał o uszkodzeniach i naprawach, ale ni słowem się nie zająknął, że uszkodzenia były spowodowane starciem z Klingonami. I nikt by nie wiedział gdyby nie Tuvok i jego połączenie jaźni z Kaśką. Przy czym, jeśli się Kaśka nie pochwali, to nikt nie będzie wiedział nadal.


Romulanie nie mogli w tajenicy utrzymac swojego kamuflarzu bo Archer i jego ludzie wiedzieli o jego istnieniu! Kamuflarz za zwsze dzialal tak samo - mogla zmienac sie tylko jego skutecznosc. Nie wazne wiec czy okrety w czasach ENT byly by latwiej wykrywalne niz ich nastepcy - wazne, ze oba niezalenie od okresu historycznego statki powinny korzystac z tego samego rodzaju technologii stealth, o ktorej - jesli uwzglednic ENT - Flota powinna byla widziec a nie wie. Czemu? I czemu Archer mial by fauszowac raporty o urzadzeniu maskujacym badz o czymkolwiek innym?
Korrd
Użytkownik
#145 - Wysłana: 19 Sier 2008 12:32:24
Odpowiedz 
Picard
Wszyscy? Ilu tam widziałeś Ferenig- trzech czy cztrerech ich pokazali? To był jeden statek z jedna zaloga - skad wiesz czy dzialajaca na zlecenie wladz Ferenginaru i stosujaca sie do jego wytycznych?

Przecież nie jest problemem to, że ludzie nie widzieli dotychczas żadnego członka załogi TEGO statu Ferengi, tylko w ogóle ŻADNEGO Ferengi.

Do czasu skonczenia okupacji Bajo Quark mial 100% pewnosc,ze zaden czlowiek, ani wogole nikt z UFP nie pojawi sie na stacji. A to wszytsko z tego prostego powodu,ze nie mozna bylo sobie wleciec na terytirium okupowane przez Kardasje, tak samo jak nie mozna bylo odwiedzić Romulusa - oba Imperia byly oddzieilone od Federacji, odpwoiednio Strefa Neutralna i Strefa zdemilitaryzowana, ktorej nie wolno bylo przekraczac. Ferengi mogli rbic interesy z tymi Imperiami, ktore bardziej im odpowiadaly jesli chodźi o poziom ich moralnosci np. Kardasia.

Czyli Twoim zdaniem żaden Ferengi nie robił intersów na światach ogólnodostępnych ? Planetach, gdzie zasadniczo każda rasa miała wstęp, czy to człowiek czy Ferengi ? Nie zrobi tam sobie interesu (nawet nie otworzy sklepu czy baru) bo jakiś człowiek go zobaczy ? Jak to się ma do Ferengich jakich znamy np. z DS9 ? Nie robią interesów z ludźmi ze wzlędu na ich poczucie moralności ? Jakoś mnie to nie przekonuje a już na pewno nie byłoby tak, że wszyscy Ferengi jak jeden mąż posłusznie trzymaliby się tej doktryny. Tu nie ma "jakiegoś powodu" dla izolacjonizmu, tylko zasadnicza zmiana koncepcji dotycząca tej rasy już w trakcie TNG. A widać to już bardzo wyraźnie w DS9.

Ferengi mogli negocjowac z Kardachami czy innymi Imperiami jendak z jakiegos powodu nie chcieli zadawac sie z UFP - handlowali w obrebie np. Unii Kardasianskiej a nie na terenach gdzie znajdowaly sie Fedki.

To oznacza celowe unikanie planet, gdzie potencjalnie mogli się pojawić "Fedki", nawet przypadkowo. Nie widzę w tym nic zyskownego. Żaden Ferengi (znany nam z późniejszych serii) nigdy by się do takiej polityki nie zastosował.
Picard
Użytkownik
#146 - Wysłana: 19 Sier 2008 13:44:47 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Korrd

Przecież nie jest problemem to, że ludzie nie widzieli dotychczas żadnego członka załogi TEGO statu Ferengi, tylko w ogóle ŻADNEGO Ferengi

I co to zmiania? Ci Ferengi byli dorbnymi zlodzjeaszkami, kradnacymi federacyjny sprzet i unikajacymi Fedkow, inni Ferengi byli roznymi handlarzami, ktorzy unikali UFP. W czym problem?

Czyli Twoim zdaniem żaden Ferengi nie robił intersów na światach ogólnodostępnych ? Planetach, gdzie zasadniczo każda rasa miała wstęp, czy to człowiek czy Ferengi ? Nie zrobi tam sobie interesu (nawet nie otworzy sklepu czy baru) bo jakiś człowiek go zobaczy ? Jak to się ma do Ferengich jakich znamy np. z DS9 ? Nie robią interesów z ludźmi ze wzlędu na ich poczucie moralności ? Jakoś mnie to nie przekonuje a już na pewno nie byłoby tak, że wszyscy Ferengi jak jeden mąż posłusznie trzymaliby się tej doktryny. Tu nie ma "jakiegoś powodu" dla izolacjonizmu, tylko zasadnicza zmiana koncepcji dotycząca tej rasy już w trakcie TNG. A widać to już bardzo wyraźnie w DS9.

Powod jest - kontakty z innymi,bardziej,ze tak powiem moralnymi rasami mogly by zachwiac ferenganskim swiatopogladem. I tak w koncu sie stalo. A co do tego,ze zaden Fereng nie handlowal na ogolnodostepnych planetach przez czasami DS9, to masz jakiekolwiek dowody na to by bylo inaczej?

To oznacza celowe unikanie planet, gdzie potencjalnie mogli się pojawić "Fedki", nawet przypadkowo. Nie widzę w tym nic zyskownego. Żaden Ferengi (znany nam z późniejszych serii) nigdy by się do takiej polityki nie zastosował

Ile interesow Ferengi zrobili z UFP? I nie mowie o sprzedawaniu drinkow na promenadzie DS9 bo na tym fortuny nie zarobisz. Czy taki kuzyn Quarka mogl handlowac bronia z UFP? Raczej nie - to bylo nielegalne i niemoralne dla Fedkow. Wogole strasznie kurczysz wszechswiat ST - np. w TNG Matter of honor jeden z Klingonow mowi,ze nigdy nie spotkal jeszcze ludzi! Ich Imperium jest tak wielkie i rozlegle terytorialnie, ze zyja w nim Klingoni, ktorzy nigdy nie zetkneli sie z Homos Sapiens! Myslisz,ze Ferengi nie mogli robic interesow np. glebi rzeczonego Imperium, oraz innych tego typu organizacji tylko musieli zadawac sie z ludźmi?
Darklighter
Użytkownik
#147 - Wysłana: 19 Sier 2008 14:17:08
Odpowiedz 
Powod jest - kontakty z innymi,bardziej,ze tak powiem moralnymi rasami mogly by zachwiac ferenganskim swiatopogladem. I tak w koncu sie stalo. A co do tego,ze zaden Fereng nie handlowal na ogolnodostepnych planetach przez czasami DS9, to masz jakiekolwiek dowody na to by bylo inaczej?

W kwestii informacyjnej, coś takiego znalazłem na MA:

The Ferengi Trade Mission was one of many Ferengi governmental authorities established for the purpose of providing regulation of Ferengi commerce.

Unlike the Ferengi Commerce Authority whose governance is mostly related to ensuring adherence to internal Ferengi business practices such as trade by-laws, the Trade Mission was established to promote and facilitate trade between the Ferengi Alliance and the formal governments of other species with whom a relationship had already been established.

In 2368 Qol claimed to be a representative of the Mission when he boarded the USS Enterprise-D. (TNG: "The Perfect Mate")
Picard
Użytkownik
#148 - Wysłana: 19 Sier 2008 14:27:39
Odpowiedz 
Darklighter

W kwestii informacyjnej, coś takiego znalazłem na MA:

Ale - o ile dobrze zrozumialem - te Trade Mission nie musza przestrzegac prawa Ferengi? Jesli zas ono mowi, ze w danej chwili nie moznahandlowac z ludźmi to oznacza to, ze nie wolno i juz! To tak jak w przypadku zakazu ubierania sie dla samic czy innych tego rodzaju ograniczen nakladanych przez centralne wladze na wszytskich obywateli Ferenginaru.
Korrd
Użytkownik
#149 - Wysłana: 19 Sier 2008 14:33:20
Odpowiedz 
Picard
Ci Ferengi byli dorbnymi zlodzjeaszkami, kradnacymi federacyjny sprzet i unikajacymi Fedkow, inni Ferengi byli roznymi handlarzami, ktorzy unikali UFP. W czym problem?

To że wszyscy solidarnie to robili, czy to organy Sojuszu Ferengi, czy niezależni handlarze prowadzący działalność na własną rękę.

A co do tego,ze zaden Fereng nie handlowal na ogolnodostepnych planetach przez czasami DS9, to masz jakiekolwiek dowody na to by bylo inaczej?

Ja tylko mówię, że to bez sensu z pkt widzenia mentalności Ferengi. Takie postępowanie jest raczej niedochodowe.

Ile interesow Ferengi zrobili z UFP?
To nie muszą być interesy z samą Federacją jako organizacją międzyplanetarną. Mogą być kontrakty z jakimkolwiek światem należącym (od niedawnana przykład) Federacji lub (jeżeli już - nie wiedzieć skąd - Twoim zdaniem Ferengi taką wagę przywiązują do moralności tych, których oszukują) dowolna osoba prywatna, mająca jakikolwiek kontakt z Federacją. I przez tyle lat nic ?

w TNG Matter of honor jeden z Klingonow mowi,ze nigdy nie spotkal jeszcze ludzi!

To, że jakiś tam człowiek nigdy by nie widział Ferengi czy jakiś tam Ferengi nigdy by nie widział człowieka, jeszcze by mnie nie raziło. Ale to, że żaden człowiek nigdy nie widział żadnego Ferengi (przynajmniej na tyle długo aby móc o tym powiedzieć) uważam już za bez sensowne, biorąc pod uwagę, że Ferengi są wszędzie tam gdzie można zarobić. Nie wiem skąd ten absurdalny pogląd jakoby nie dało się zarobić na rasach z większym poczuciem moralnośc ?

Powod jest - kontakty z innymi,bardziej,ze tak powiem moralnymi rasami mogly by zachwiac ferenganskim swiatopogladem. I tak w koncu sie stalo.

Czyli nie zarabiamy na nich ? Uważamy, że zasady Ferengi są tak kruche, że kontak ze "świętoszkami" z UFP wywróciłby ich porządek do góry nogami, więc izolujemy siebie i wszystkich swoich ludzi ? Jest to równie przekonujące co pomysł z "Enterprise" , tj. nie było jeszcze pierwszego kontaktu z Borg ani Ferengi bo się nie przedstawili
Picard
Użytkownik
#150 - Wysłana: 19 Sier 2008 14:50:35
Odpowiedz 
Korrd

To że wszyscy solidarnie to robili, czy to organy Sojuszu Ferengi, czy niezależni handlarze prowadzący działalność na własną rękę.

Przyznam sie,ze nie w pelni Cie w tym wypadku rozumie wiec zapytam sie: czy chodźi Ci o to,ze wszyscy Ferengi solidarnie przestrzegali zakazu kontaktow z UFP? Owszem - o tym swiadcza wydarzenia z serialu, a Ferengi solidarnie przestrzegali innych swoich prawa, jak np. to o zakazie odziewania samic wiec nie widze problemu.

Ja tylko mówię, że to bez sensu z pkt widzenia mentalności Ferengi. Takie postępowanie jest raczej niedochodowe

Ale czy chcieli handlowac z UFP swoimi ulubionymi przekaskami w postacii zuczkow? Szans na zrobienie wiekszych interesow z Fedkami nigdy Ferengi nie mieli.

To nie muszą być interesy z samą Federacją jako organizacją międzyplanetarną. Mogą być kontrakty z jakimkolwiek światem należącym (od niedawnana przykład) Federacji lub (jeżeli już - nie wiedzieć skąd - Twoim zdaniem Ferengi taką wagę przywiązują do moralności tych, których oszukują) dowolna osoba prywatna, mająca jakikolwiek kontakt z Federacją. I przez tyle lat nic ?

Komu w Federacji chcial bys opchnac np. duza dostawe broni? I takie dzialanie nie zwrociolo by na Ciebie organow sciagania Federacji? Nie sadze. Taka wpadka dopiero byla by małodochodowa.

To, że jakiś tam człowiek nigdy by nie widział Ferengi czy jakiś tam Ferengi nigdy by nie widział człowieka, jeszcze by mnie nie raziło. Ale to, że żaden człowiek nigdy nie widział żadnego Ferengi (przynajmniej na tyle długo aby móc o tym powiedzieć) uważam już za bez sensowne, biorąc pod uwagę, że Ferengi są wszędzie tam gdzie można zarobić. Nie wiem skąd ten absurdalny pogląd jakoby nie dało się zarobić na rasach z większym poczuciem moralnośc ?

No, to powiedź mi z czym chcesz handlowac z ludźmi jako przyklady Fereng? Hmm? I czy wogole musisz handlowac z ludźmi kiedy do obsluzenia masz cale rozlegle Impria Kardasian, Klingonow itp., ktorzy wezma to co sprzedajesz z pocalowianiem reki i nie beda grymasic, ze bron, ktora sprzedajesz jest nielegalna a jej uzycie nie moralne.

Czyli nie zarabiamy na nich ? Uważamy, że zasady Ferengi są tak kruche, że kontak ze "świętoszkami" z UFP wywróciłby ich porządek do góry nogami, więc izolujemy siebie i wszystkich swoich ludzi ? Jest to równie przekonujące co pomysł z "Enterprise" , tj. nie było jeszcze pierwszego kontaktu z Borg ani Ferengi bo się nie przedstawili

Wybacz ale jak sadzisz dlaczego teraz Wielkim Nagosem jest czlek, ktory dlugie lata spedzil wsrod ludzi, przesiaknal ich idealami, ozenil sie rownie z niekrwiozercza Bajoranka i zaczol wprawadzac reformy, ktorymi np. Quark jest zdegustowany? Czemu Nog pcha sie do Floty zamiast jak przykladny Fereng ciulac sztabki latinum?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI : jaki powinien być ?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!