USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI : jaki powinien być ?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#91 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:04:32
Odpowiedz 
Picard

ani tez nie widze potrzeby aby w imie ciaglosci kanonu nawiazywac do serialu, ktory sam ow kanon lamal.

W pierwszych sezonach, zanim naprawiono linię czasu.

Porownujac moje oczekiwania wzgledem nowego Indiany Jonesa i TDK do tych wzgledem nowego ST to te ostatnie sa wrecz mikroskopinych rozmiarow.

Heh, ja na tamte dwa też czekałem raczej obojętnie. Za to napalam się na "Virtuality" Moore'a.
Lt Antkov
Użytkownik
#92 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:33:54 - Edytowany przez: Lt Antkov
Odpowiedz 
PORUCZNIKU, BUZI!
Eviva ups, czyżby jakaś chemia między Nami? Upomnę się hihi
Eviva
Użytkownik
#93 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:36:37
Odpowiedz 
Lt Antkov

Na Treksferze może? Kto wie... Ale nie bądź taki zadowolony.
Tylu tu przeciwników TOSu, że jestem gotowa ucałować każdego, kto przyznaje, że ceni tę serię wyżej niż inne.
Lt Antkov
Użytkownik
#94 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:42:13
Odpowiedz 
Wracając do TOS'u. Lubie ten serial dlatego, że opowiadana historia jest na pierwszym miejscu a nie "technologia". W TNG i kolejnych trekach, otoczka technologiczna i efekty specjalne przyćmiewają fabułę. Nie żebym się czepiał ale mi to pierwsze bardziej odpowiada
Eviva
Użytkownik
#95 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:44:35 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Lt Antkov

Mam dokładnie te same odczucia. W TOSie najważniejszy był aktor, dobrali wiec takich, którzy mieli i umiejętności zawodowe, i silną osobowość, która zjednywała im uczucia widzów. Obecnie faktycznie większość twórców filmowych uwaza, że jak dadzą do filmu tonę efektów specjalnych, to mogą do niego nawet krowę jako primabalerinę zatrudnić, bo i tak nikt nie zwróci na to uwagi.

Zresztą, niby dlaczego akcja mego bloga rozgrywa się właśnie w świecie TOSu?
Lt Antkov
Użytkownik
#96 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:51:23
Odpowiedz 
Eviva znowu się z Tobą zgadzam Oj oj coś czuję, że między nami nawiązała się jakaś więź Całę szczęście, że kręcili ten serial w latach 60-tych. Gdyby powstał w dzisiejszych czasach i w Polsce (brońcie Panie Boże). TOS wyglądałby pewnie jak taniec z gwiazdami albo jak oni śpiewają Bo tylko to dzisiaj się sprzedaję....
Słabo mi się zrobiło na samą myśl

P.s. Offtopic jak nic
Eviva
Użytkownik
#97 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:54:25
Odpowiedz 
Lt Antkov

Offtopiki to tutejsza specjalność. Co i rusz się robią.

A tak wogóle, to strach pomyśleć, co by było, gdyby TOS wogóle nie powstał. Nie tylko nie byłoby pozostałych serii, ale i naszego forum, Treksfery, ST XI, a ja nie wiem, o czym bym teraz pisała. O "M jak Miłość"? Uchowaj Boże, wolę "S jak Star Trek".
Lt Antkov
Użytkownik
#98 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:57:07 - Edytowany przez: Lt Antkov
Odpowiedz 
Skąd oni biorą te tytuły? "G jak glebogryzarka" , "Miłość ulicy", "Ona i Leonsio", "Srebroruscy", "Na złe i na gorsze", "Przeminęło i się zmyło"
Eviva
Użytkownik
#99 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:59:59
Odpowiedz 
Nie mam pojęcia. Tytuły zresztą najczęściej mają więcej treści niz scenariusz takiego dzieła, którym możnaby karać zamkniętych na dożywocie. Ja po tygodniu poddałabym się i prosiła o dyslokowanie mnie w ramach łaski na Rura Penthe - wolałabym klingońskie baty w kopalni dylithium niz to cholerstwo.
Lt Antkov
Użytkownik
#100 - Wysłana: 17 Sier 2008 22:02:58
Odpowiedz 
Chociaż gdyby umieścili by wszystko w uniwersum ST hihi to może... a nie to też była by sieczka dla mało wymagających
Q__
Moderator
#101 - Wysłana: 17 Sier 2008 22:55:28
Odpowiedz 
Lt Antkov

". W TNG i kolejnych trekach, otoczka technologiczna i efekty specjalne przyćmiewają fabułę.

W TNG być może. Ale już w VOY czy ENT to raczej niemożliwe. Tamtejsza technologia nie ma sensu.

"M jak Mosiek"

Czuj się upomniany.

(By była jasność: "M jak Miłosć mam za dno.)
Lt Antkov
Użytkownik
#102 - Wysłana: 18 Sier 2008 00:58:43
Odpowiedz 
Czuj się upomniany.
Nie rozumiem? Przepraszam, jeżeli Cię uraziłem. Nie miałem takiego zamiaru. Napisałem m jak mosiek, bo to odwołanie to skeczy na mtv. Pokazują perypetie braci mośkowiaków. Nie gniewaj się
W każdym razie przepraszam raz jeszcze
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 18 Sier 2008 01:04:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Lt Antkov

Nie rozumiem? Przepraszam, jeżeli Cię uraziłem. Nie miałem takiego zamiaru. Napisałem m jak mosiek, bo to odwołanie to skeczy na mtv. Pokazują perypetie braci mośkowiaków. Nie gniewaj się
W każdym razie przepraszam raz jeszcze



Ja sie nie gniewam, bo nie mnie obraziłeś...

W moich latach szkolnych "Mosiek" było pogardliwym określeniem Żyda (od imienia Mojżesz) A nie uważając bynajmniej ludzi tej narodowosci za "święte krowy", których nie wolno krytykować (tak jak wolno krytykować każdego, kto dostarczył po temu powodów), jestem przeciwny obrażaniu jakiejkolwiek narodowości.

Skeczy MTV nie znam, ich istnienie stawia sprawę w nieco innym świetle.
Lt Antkov
Użytkownik
#104 - Wysłana: 18 Sier 2008 01:17:23
Odpowiedz 
tutaj daje linka http://pl.youtube.com/watch?v=9W6eEGsflMU&feature= related
Nie wiedziałem nic o takim określeniu. nie znajomość prawa nie zwalnia z jego nie przestrzegania. Zmieniam tamten fragment
Przepraszam jeszcze raz, na prawdę nie miałem nic złego na myśli i nie miałem zamiaru kogokolwiek obrażać
Lt Antkov
Użytkownik
#105 - Wysłana: 18 Sier 2008 01:20:09
Odpowiedz 
Jeszcze małe sprostowanie. Oczywiście chodziło mi o Vive a nie MTV. Sorrki
Delta
Użytkownik
#106 - Wysłana: 18 Sier 2008 04:14:09 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Picard
Ale jedno i drugie - w jednym filmie - nie jest konieczne.

Zaletą sagi jest rozbudowane uniwersum. Bez nawiązań do reszty nie będzie wspomnianej przez Q__ "continuity". A bez tego, to można dać filmowi i inny tytuł. Skoro nie jest konieczna ciągłość pomiędzy filmami/serialami, to po co nazwa "Star Trek" w tytule? Tylko po to by tytułem przyciągać widzów?

TOS był pierwszym serialem w historii Treka z tego tez powodu nie było w nim i być nie mogło odwołań do pozostałych produkcji.

Przecież nie o tym pisałem, tylko o tym, że wyszłoby na to, że Abrams wykorzystując znane postacie i serial, chce wycisnąć dodatkową kasę. I wyjdzie na to właśnie wtedy, gdy zabraknie tych realiów sagi i odniesień do reszty.

W ten sposób można też uzasadnić brak odwołań do innych seriali w filmie - oto opowieść z prawdziwych początków Treka, dziejąca się na długo przed właściwą akcją TOS o jego następcach już nie wspominając.

Przecież można się odnieść do TOS w ST XI. Mamy postacie, okręty, realia danego okresu, o których już w ST wspominano.

Powiem więcej: nowy film to doskonała okazja do odcięcia się od swoistego Star Trek: Begins jakim miał być Entek

Nie, nie da rady się odciąć. Z dwóch powodów.
1. ENT i tak dzieje się wcześniej.
2. ENT nie został wywalony z kanonu.

No, nie zagalopowywał bym się z tym wpasowywaniem w kanon skoro w serialu nadal ważną role odgrywały wszytskie te wynazalki jakich nie powinno tam być, np. urzadzenie maskujace.

A znasz datę wprowadzenia urządzenia maskującego? Przecież nigdy jej nie podano.

A o tym do kogo docelowo skierowany był serial świadczy nawet nie tyle olanie kanonu przez autorow tego ,,wiekopomnego dziela" co ich ogolne podejscie do tematu. Na plan pierwszy wysowaly sie tu wybuchy, poscigi, strzelaniny i inne atrakcje, ktorymi fani Treka raczej nigdy sie nie pasjonowali.

No i to samo dostaniesz w ST XI, jeśli fabuła, do ostatniego szczegółu, ma być zrozumiała dla wszystkich i ma się odciąć od całej reszty. A poza tym nie ma nic złego w efektach specjalnych, pod warunkiem że równoważy je treść filmu. Tej treści będzie niewiele jeśli nie może w niej być ani nawiązań do pozostałych ST ani czegoś więcej niż lekkostrawnej papki, byle widz się nie przemęczył.

Ale,żeby ich zainteresować tematem trzeba im pokazać wpier dobry film czy serial SF- nie sadzisz? Bo jak potencjalny widz trafi na kiepska pozycje to moze zrazić sie do gatunku.

Owszem. Dlatego NEM nie przyniósł nowych fanów. Ludzie obejrzeli papkę zrobioną wg. obecnych standardów Hollywood i po tygodniu zapomnieli co oglądali. Jeśli dasz im coś takiego ponownie, to ponownie uzyskasz ten sam efekt. Wyjście z założenia, że to ma być jak najbardziej strawne dla jak najszerszej rzeszy odbiorców powoduje, że filmy wyglądają właśnie tak jak NEM. Ceną poprawy jakości NEM, poprzez dopracowanie fabuły, dodanie nawiązań do reszty sagi itd, jest zawężenia grona odbiorców. Zawsze jest coś za coś. Ale powstaje za to produkt, który może nie przyciągnie rekordowej widowni, ale przyciągnie część widowni na dłużej. To właśnie pozwoliło ST przetrwać 40 lat, a nie produkcje typu: obejrzyj i zapomnij.

O przymuszaniu widza do czegokolwiek wogole zapomnji - to jest jego czas wolny, jego pieniedze i wyda je w kinie na film, ktory da mu jak najwiecej frajdy.

Tak się tylko wydaje. Spece od reklamy potrafią przyciągnąć widownię do kin.
Natomiast problem leży w tym, że to wytwórnie mają widza za bezmyślnego odbiorcę wszystkiego co producenci wypuszczą. Przecież nie chodzi o to, by ktoś stał nad widzem z batem, każąc mu się przekopywać przez M-A. Ani o to by film nie przynosił frajdy. Tylko by zaciekawił na tyle, by się widzowi chciało z własnej ciekawości poszukać informacji by dowiedzieć się np. o co chodziło z wspomnianym Traktatem z Algeron.
Wiesz, często jest tak, że czytam coś na Wikipedii, i ze zwykłej ciekawości zajrzę do innego hasła powiązanego z tym, o jakim czytałem. A później w nim z kolei coś znajdę i zaglądam coraz dalej. Nikt mnie nie zmusza. Ale z jednej strony nie wyjaśnienie danej kwestii do końca w pierwszym z tekstów, plus ułatwienie znalezienia odpowiedzi w postaci linku do kolejnego tekstu, jest sposobem (nie wiem czy celowym czy nie, ale jest sposobem) na "dobrowolne przymuszenie" do wciągnięcia się coraz bardziej. I to samo powinno dotyczyć ST jeśli ma zatrzymać przy sobie widza na dłużej. Co wcale nie oznacza, by był na tyle nudny i zawalony technobełkotem, by widz nie miał frajdy z samego oglądania.

Baza sukcesu jest solidny film, nie liczba nawiazan do serialu, na ktorym jest oparty.

To zależy. Popatrz na wspomniany przez Ciebie "Powrót do Przyszłości" nie ma w nim nawiązań do poprzednich/następnych części? W Star Wars chyba także są (przynajmniej w orginalnej trylogii).
Owszem, bazą jest solidny film. Ale istnieje różnica pomiędzy wyprodukowaniem pojedynczego (bez żadnych następców) filmu, a trylogii, czy filmów powiązanych z serialami jak w przypadku ST. Tam te odniesienia są niemal koniecznością, choćby dla wzbogacenia fabuły, czy odpowiedniego klimatu samego filmu.

Natomiast owszem możesz widza zrazić do tematu jeśli będziesz mu co pięc minut truł o jakimś Archerze, którego on nie zna i nie ma obowiązku znać.

To nie musi być trucie co pięć minut. To ma być w formie podobnej do Wikipedii czy Memory Alpha -czytasz jeden tekst, ciekawi Cię, znajdujesz w nim odnośnik do czegoś powiązanego i zaglądasz tam przymuszony przez samego siebie, bo na tyle Cię wciągnęło. Czemu u nas na Forum toczą się dyskusje takie jak sławna "Galaxy vs Defiant"? Bo ludzi, którzy tam dyskutują interesuje temat, bawi sama dyskusja, ciekawi znalezienie jakiegoś szczegółu. Koniec końców przywiązani są do danego tytułu bardziej niż do innych, a przecież o to wytwórni chodzi -by znaleźć odbiorcę na swe produkcje.

Zakłucał wcześniejszym pojawieniem się Borg,

Którzy się nawet nie przedstawili. A fabuła i skoki w czasie częściowo to usprawiedliwiają. Ponadto Borg pojawiał się w okolicy nim nastąpiły wydarzenia z TNG: Q Who.

Ferengi,

To samo, co w przypadku Borg. Pierwszy kontakt nastąpił w 2364 roku, a już dużo wcześniej Picard się na nich nadział. Przy czym nie wiedział kto to, tak jak Archer.

pojawnieniem się urządzenia maskującego na długo przed TOS

Gdzie podano kiedy dokładnie powstało takie urządzenie?

i używaniem broni na antymaterie wtedy gdy nie powinno jeszcze jej być.

To jest burak.

Nie pamietam żebym pisał o dacie kontaktu, a co się tyczy jego przebiegu w TNG: First Contact Picard wspomina, że to własnie katastrofalny jego przebieg i wszystkie tego konsekwencje doprowadziły dowprowadzenia w zycie Pierwszej Dyrektywy. Czyzby Jean-Luc spal na zajeciach z historii UFP?

"Centuries ago, a disastrous first contact with the Klingon Empire led to decades of war." (Picard, TNG: First Contact)

Zwróć uwagę na dwie rzeczy:
1. "Centuries" to "wieki" a nie "wiek". Gdyby Picard odnosił się do czasów TOS, nie mógłby tak powiedzieć, bo to raptem ponad 100 lat. Jedyny okres, który pasuje to czasy Archera. I przy okazji, nie podano dokładnej daty.
2. "Doprowadził do dekad wojny". Gdzie w ST jest wspomniane o tym, że Federacja toczyła kilkudziesięcioletnią wojnę z Klingonami? Ja jedynie słyszałem o zimnej wojnie (ST VI). Albo burak jest w TNG, albo Picard odnosił się do niej. Tak czy inaczej, w ENT buraka nie ma. Zwłaszcza, że nie wiemy dokładnie, dlaczego uznano ten pierwszy kontakt za winowajcę późniejszych problemów. Picard może to sobie oceniać z perspektywy dwóch wieków wydarzeń, o których wie więcej niż my.
Spohkh
Użytkownik
#107 - Wysłana: 18 Sier 2008 09:11:54
Odpowiedz 
Myślę, że nawiązania do ENT muszą być. Czy to się komu podoba, czy nie, ENT się pojawił i stanowi teraz część świata ST (Evivivka nawet już pisze powieść na tym oparta, choć błagam ją, by powstrzymała się przynajmniej do czasu, aż obejrzy wszystko, a nie jeden jakiś sezonik). Tak więc film powinien choc delikatnie odwołac się do Archera i jego paczki.
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 18 Sier 2008 11:29:02
Odpowiedz 
No i jeszcze jedno jest ważne, bo odeszli od ducha fanboy'stwa, który zaczął isę wraz z FC:
http://blogs.techrepublic.com.com/geekend/?p=965
(a moze i GEN).

I wrócili do dobrego Treka (i tworzenia SF serio),
Picard
Użytkownik
#109 - Wysłana: 18 Sier 2008 11:47:17
Odpowiedz 
Delta

Cholercia, po co tu zajrzalem - kusisz mnie i tymi postami i odciagasz od innych waznych spraw! Ciezke jest zycie forumowicza... Ale do rzeczy:

Centuries" to "wieki" a nie "wiek". Gdyby Picard odnosił się do czasów TOS, nie mógłby tak powiedzieć, bo to raptem ponad 100 lat. Jedyny okres, który pasuje to czasy Archera. I przy okazji, nie podano dokładnej daty.
2. "Doprowadził do dekad wojny". Gdzie w ST jest wspomniane o tym, że Federacja toczyła kilkudziesięcioletnią wojnę z Klingonami? Ja jedynie słyszałem o zimnej wojnie (ST VI). Albo burak jest w TNG, albo Picard odnosił się do niej. Tak czy inaczej, w ENT buraka nie ma. Zwłaszcza, że nie wiemy dokładnie, dlaczego uznano ten pierwszy kontakt za winowajcę późniejszych problemów. Picard może to sobie oceniać z perspektywy dwóch wieków wydarzeń, o których wie więcej niż my.


Oj, po pierwsze gdzie ja pisalem o czasie, w ktorym mial sie odbyc rzeczony kontakt? Tego sie nie czepiam - wrecz przeciwnie, fajnie,ze w ENT go pokazano problem w tym jednak jak go ukazano! Czy kontakt ten, przebiagajacy tak a nie inaczej mogl doprowadzic do dekad wojny - niezależnie czy mamy na mysli regularny konflikt zbrojny czy zimna wojne? Na margiensie zaznaczyc nalezy, ze co najmniej jeden calkiem goracy konflikt miedzy obiema potegami - UFP i Imperium - musial miec miejsce jako, iz np. Bashir wspomina w odcinku DS9: The Way of the Warrior,ze na jego oczach dobiega koca 20 letni okres pokoju z Klingonami. Wiec przed tym okresem obie nacje musialy sie tluc! We wczesnym TNG tez mamy wzmianki o jakims konflikcie - TNG: Q who - i nawet jesli rozumie sie przez to tylko jakies utarczki graniczne to jednak cos zlego sie dzialo pomiedzy milusimi mocarstwami. I właśnie w ENT mieliśmy szanse zobaczyc poczatek tego konfliktu, zrozumiec z czego on wynika, przekonac sie jak roznice kulturowe doprowadzily do tego stanu rzeczy - przynajmnie taka mialem nadzieje, ze dane mi to bedzie zobaczyc. I przez chwile myslalem, ze rzeczywisicie sie tak stanie - bo zaloga NX-01 nie dala umrzec Klangowi tak jak to doradzali Wolkanie, myslalem, iz Klingoni znarowią się, że przez ludzi ich czlowiek okryl sie chanba! A tu klops! Podczas tego kontaktu nie zdarzylo sie nic, powtarzam nic co moglo by prowadzic do dekad nieporozuien i wojen. Czyli jednak wielki klingonski burak!

To jest burak

I to jeszcze jaki - problem,ze na nim zasadzal sie caly poźniejszy serial, od drugiego sezonu w zwyz.

Gdzie podano kiedy dokładnie powstało takie urządzenie?

W odcinku TOS z Romulanami, ,,Rownowaga terroru" sie to nazywalo! Wczesniej takie urzadzenie pozostawalo jedynie w sferze teorii - nikt nie slyszal by kiedykolwiek je skonstulowano i uzyto.

To samo, co w przypadku Borg. Pierwszy kontakt nastąpił w 2364 roku, a już dużo wcześniej Picard się na nich nadział. Przy czym nie wiedział kto to, tak jak Archer

Nawet jesli za pierwszy kontakt nie uwaza sie bitwy w systemie Maxia Zeta to taki fakt mozna bez trudu zrozumiec. Picard nie wiedzial wowczas z kim ma do czyniania, nie widzial nawet napastnikow, dostrzegl tylko ich statek! Zaloga NX widziala zas Ferengich na wlasne oczy - musiala sporzadzic szczegolowe raporty z wydarzen z ich udzialem i sila rzeczy opisac dla przyszlych pokolen te niezwykle istoty. Wiec czemu zaloga Enterprise-D nie wie nic o kuzynach Quarka, czemu kiedy poznali metody dzialania istot zwacych siebie Ferengi nie skojarzyli skim maja do czyniania, czymu gdy zobaczyli je pierwszy raz na oczy nie zakrzykneli,ze juz z kims takim ludzie wczesniej sie zetkneli? Znowu klops...

Którzy się nawet nie przedstawili. A fabuła i skoki w czasie częściowo to usprawiedliwiają. Ponadto Borg pojawiał się w okolicy nim nastąpiły wydarzenia z TNG: Q Who.

Owszem pojawial sie i nie pozostawial nikogo zywego kto mogl by o nich opowiedziec. Tak jak z Ferengi: klops! Tym razem nawet wiekszy: bo mamy do czyniania z niezwykle groźną istotą raporty, o ktorej powinny znaleźć sie w orbicie zainteresowan wszystkich wyzszych oficerow Floty - bo takie stworzenia jak te, ktore napotkal NX to potencjalne zagrozenie! Tym bardziej,ze pod koniec odcinka wspomina sie o tym, ze zalodze NX udalo sie jedynie opóźnic inwazje o dwa wieki! Ale kiedy ten czas nadszedl wszyscy spotykajacy Borg rozdziwiaja paszcze ze zdziwienia jakby Yeti zobaczyli,ze niby nigdy o niczym podobnym nie slyszeli. Czemu?

Czemu u nas na Forum toczą się dyskusje takie jak sławna "Galaxy vs Defiant"? Bo ludzi, którzy tam dyskutują interesuje temat, bawi sama dyskusja, ciekawi znalezienie jakiegoś szczegółu. Koniec końców przywiązani są do danego tytułu bardziej niż do innych, a przecież o to wytwórni chodzi -by znaleźć odbiorcę na swe produkcje.

Mowisz o nas czyli o Trekowych nerdach, ludziach, ktorzy wsiakli w temat juz dawno i zatopili sie w nim tak dalece, ze byc moze dla czesci postronnych ludzi to co robimi jest zwyczajnie smieszne. Zeby sprzeczac sie o nieitniejace statki, zeby marnowac swoj czas i pieniadze na jakies fan-seriale? Nie sadze aby postronny widz, ktory chce zoabzcyc w kinie dobry film SF chcial byc zaliczony do naszej wesolej gromadki.

To zależy. Popatrz na wspomniany przez Ciebie "Powrót do Przyszłości" nie ma w nim nawiązań do poprzednich/następnych części? W Star Wars chyba także są (przynajmniej w orginalnej trylogii).
Owszem, bazą jest solidny film. Ale istnieje różnica pomiędzy wyprodukowaniem pojedynczego (bez żadnych następców) filmu, a trylogii, czy filmów powiązanych z serialami jak w przypadku ST. Tam te odniesienia są niemal koniecznością, choćby dla wzbogacenia fabuły, czy odpowiedniego klimatu samego filmu


Owszem takie nawiazania w powyzszych tytulach sa ale nie ograniczaja one w niczym odbioru samego dziela przez przecietnego widza, i tycza sie tylko samych, scisile powiazanych ze soba filmow. Np. Powrot... to wlasciwie jednen film podzielony na trzy czesci, jendak kazda z nich jest tak zrealizowana,ze ktos kto nie widzial poprzednich nie musi sie martwic,ze czegos nie zrozumie, podobnie Gwiezdne Wojny - to jest saga, ale inteligentnie skonstrulowana, np. juz na napisach tlumaczą Ci w jakich rzeczywistosci jestes i co zdarzylo sie poprzednio, a później mozesz cieszyc sie samym filmem bez trucia co piec minut: ,,Vader jest zlym Jedi, zle wykorzystuje Moc ta wielka mistyczna sile, o ktorej mowil stary ben, ktorego Vader ubil. Tesknie za Benem. Tesknie za wujem i ciatka, ktorzy zgineli na Tatooine. Teskie tez za ojcem, ktorego nigdy nie znalem. O i teskinie za moimi przyjaciomi na Tatooine, i za moim starm scigaczem i nawet za Jawami i ludziami piasku i za..." Chcial bys zeby cos takiego bylo w filmie?

Tak się tylko wydaje. Spece od reklamy potrafią przyciągnąć widownię do kin

I umieja to robic - patrz przyklad TDK, ktory mial chyba najciekawsza kampanie reklamowa w dziejach. A sam film? Nie tylko sprawial frajde ale i stanowil zamknieta calosc. Nie tlumacza tam kim jest Batman ani Jocker - oni po prostu sa i robia to co potrafia najlepiej. I takie podejscie do tematu dziala duzo lepiej niz gdyny znowu co piec minut Wayn jeczal z ekranu,ze jego rodzicow zabito, a on aby ich pomscic szkolil sie na wypasionego ninje. Czy to bylo by ciekawe? Nie sadze! Natomiast mysle, ze film byl na tyle dobry,ze zainteresuje tymi postaciami spora czesc widowni i DC Comics moze odnotowac wieksza sprzedaz tytulow z Gackiem. Mam tez nadzieje, ze nowy ST bedzie stanowil zamknieta calosc tak jak filmy Nolana - niby ciag dalszy jest mozliwy, ale rzecz nie konczy sie zadnym cliffhangerem. Prorocy, oby tylko w nowym ST nie bylo cliffhangera - to najglupsze co mozna zbrobic w filmie kinowym!

Ceną poprawy jakości NEM, poprzez dopracowanie fabuły, dodanie nawiązań do reszty sagi itd, jest zawężenia grona odbiorców. Zawsze jest coś za coś. Ale powstaje za to produkt, który może nie przyciągnie rekordowej widowni, ale przyciągnie część widowni na dłużej. To właśnie pozwoliło ST przetrwać 40 lat, a nie produkcje typu: obejrzyj i zapomnij

Dziwne,ze TMP nie mialo odwolan do serialu a odnioslo sukces. Dziwne, ze ST II ich tez nie mialo i jego triumf byl jeszcze wiekszy. A inne udane odcinki kinowej serii takie jak: STIV, STVI i ST:FC cechowaly tylko nieliczne nawiazania do porzednikow i to zazwyczaj do poprzednich filmow a nie seriali. Zakladajac, ze dobry ST musi miec odwolania do poprzednikow, ogranicza ten film do bardzo scislego grona odbircow, ktore tez bedzie sie wykruszac kiedy okaze sie,ze nowy film ma wprawdzie setki odwolan ale sam w sobie jest do bani. W ten sposob zamykamy sie w trekowym zascianku!

Nie, nie da rady się odciąć. Z dwóch powodów.
1. ENT i tak dzieje się wcześniej.
2. ENT nie został wywalony z kanonu


Czy ja aby funkcjonowac dzis musze ciagle myslec o tym co robilem wczoraj? Czy to, ze wczorajsze wydarzenia mialy miejsce w rzeczywistosci musi miec jakis wplyw na teraźniejszość?

Przecież można się odnieść do TOS w ST XI. Mamy postacie, okręty, realia danego okresu, o których już w ST wspominano

Nie za bardzo bo wydarzenia z TOS nie mialy jeszcze miejsca - tu nam pokarza jak do nich doszlo. Mam taka nadzieje, ze znowu nie bedzie to kosmiczny klops jak ENT...

A bez tego, to można dać filmowi i inny tytuł. Skoro nie jest konieczna c
Darklighter
Użytkownik
#110 - Wysłana: 18 Sier 2008 11:55:44
Odpowiedz 
No i jeszcze jedno jest ważne, bo odeszli od ducha fanboy'stwa, który zaczął isę wraz z FC:
http://blogs.techrepublic.com.com/geekend/?p=965
(a moze i GEN).

I wrócili do dobrego Treka (i tworzenia SF serio),


W powyższym artykule jest też link do 22 najgorszych momentów s-f. Cieszę się, że jego autor zauważył, to o czym pisałem wcześniej, tj. "Space the final frontier", a nie "Time the final frontier", który jest coraz częściej promowany.
Q__
Moderator
#111 - Wysłana: 18 Sier 2008 12:36:23
Odpowiedz 
Darklighter

Cieszę się, że jego autor zauważył, to o czym pisałem wcześniej, tj. "Space the final frontier", a nie "Time the final frontier", który jest coraz częściej promowany.

Zauważmy, że w ST XI też.
Korrd
Użytkownik
#112 - Wysłana: 18 Sier 2008 12:37:04
Odpowiedz 
Picard

Zaloga NX widziala zas Ferengich na wlasne oczy - musiala sporzadzic szczegolowe raporty z wydarzen z ich udzialem i sila rzeczy opisac dla przyszlych pokolen te niezwykle istoty. Wiec czemu zaloga Enterprise-D nie wie nic o kuzynach Quarka, czemu kiedy poznali metody dzialania istot zwacych siebie Ferengi nie skojarzyli skim maja do czyniania, czymu gdy zobaczyli je pierwszy raz na oczy nie zakrzykneli,ze juz z kims takim ludzie wczesniej sie zetkneli? Znowu klops...

Racja, tutaj jednak problem tkwi we wczesnym TNG.
TNG na początku wykreowało pewien obraz Ferengich, od którego później zaczęto odchodzić. W późniejszych sezonach TNG, w DS9, Voyagerze oraz w ENT mamy już do czynienia z zupełnie inną koncepcją tej rasy. To jakimi ich znaliśmy z np. "The last outpost" zupełnie straciło sens w świetle późniejszych odcinków (począwszy chociażby od "Capitain's Holidays"). Jak to możliwe, że Federacja, tak istotna siła w kwadrancie, nie miała wcześniej do czynienia z rasą, która robi interesy gdzie i z kim tylko może ? Nigdyby przynajmniej nie spróbowaliby zrobić jakiegoś interesu z UFP ? Wątpię. Wątpię też aby to robili tylko przez audio ukrywając niepotrzebnie swoje wizerunki (na początku TNG chyba cierpiało na brak pomysłów i trochę ściągnęli z TOSowskich Romulan).
O ile deptanie kanonu przez ENT działało mi na nerwy, w tym przypadku cieszę się, że twórcy zlekceważyli kanon i jakby od nowa wprowadzili wątek Ferengich. Próba zachowania zgodności poprzez nie przedstawienie się danej rasy jest pomysłem naiwnym, mam nadzieję, że później nie będzie to tak interpretowane. Powiem więcej, mam nadzieję, że zobaczę Ferengi w ST XI , bo przyznam, że jestem ciekaw jak Kirk by się z nimi obchodził
Q__
Moderator
#113 - Wysłana: 18 Sier 2008 12:55:20
Odpowiedz 
Korrd

O ile deptanie kanonu przez ENT działało mi na nerwy, w tym przypadku cieszę się, że twórcy zlekceważyli kanon i jakby od nowa wprowadzili wątek Ferengich.

Skoro o kanonie mowa... Myślac o serialowym Treku swoich marzeń waham sie między dwiema skrajnościami:
- jedna to trek spójny i konsekwentny jak dobra powieść hard SF, przy tym maksymalnie dostosowany do stanu obecnej wiedzy,
- druga to przeciwieństwo wersji pierwszej - zero continuity i zorbienie z serialu antologii osobnych opowieści, połączonych tylko osobami bohaterów i statkiem.
Jedyne co łączy oba te wariaty to chęc by (jak za czasów TOSu) posadziac do pisania scenariuszy najlepszych autorów SF (zauważmy kto "wynalazł" takie twory jak Strażnik Wieczności czy Doomsday Machine).
Delta
Użytkownik
#114 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:05:32 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Picard
Cholercia, po co tu zajrzalem - kusisz mnie i tymi postami i odciagasz od innych waznych spraw! Ciezke jest zycie forumowicza...

Mnie to mówisz? Ja mam kilka takich wypracowań do napisania. Do tego ostatnio jakoś nie mogę się przysiąść porządnie do M-A...

Oj, po pierwsze gdzie ja pisalem o czasie, w ktorym mial sie odbyc rzeczony kontakt? Tego sie nie czepiam

Myślałem, że chodziło Ci datę, bo o ile dobrze pamiętam to ENT zarzucano m.in. to, że pierwszy kontakt z Klingonami był za czasów Archera a nie w XXII w.

Czy kontakt ten, przebiagajacy tak a nie inaczej mogl doprowadzic do dekad wojny - niezależnie czy mamy na mysli regularny konflikt zbrojny czy zimna wojne?

Są dwie możliwości:
1. Nie znamy wszystkich faktów "historycznych" na podstawie których Picard tak powiedział. Może, z jakiś powodów, taka była ocena historyków z czasów skippera "Enterprise-D"?
2. Picard przesadził a wzięło się to stąd, że ludzie z jego epoki mieli pojęcie o czasach odległych od nich o 200 lat takie jakie mieli o Zeframie Cochrane?

Na margiensie zaznaczyc nalezy, ze co najmniej jeden calkiem goracy konflikt miedzy obiema potegami - UFP i Imperium - musial miec miejsce jako, iz np. Bashir wspomina w odcinku DS9: The Way of the Warrior,ze na jego oczach dobiega koca 20 letni okres pokoju z Klingonami. Wiec przed tym okresem obie nacje musialy sie tluc!

Dobrze pamiętasz. Ale niekoniecznie "obie nacje musiały się tłuc". Pamiętasz pewnie TNG: Yesterday's Enterprise. Załoga "Enterprise-C pochodzi z czasów, o których wspomniał Bashir. Castillo twierdził, że trwały negocjacje pokojowe z Klingonami. Jest bardzo możliwe, że to są negocjacje, które zaowocowały podpisaniem Traktatu z Khitomer. I to raczej o tym wspomina Bashir.

We wczesnym TNG tez mamy wzmianki o jakims konflikcie - TNG: Q who - i nawet jesli rozumie sie przez to tylko jakies utarczki graniczne to jednak cos zlego sie dzialo pomiedzy milusimi mocarstwami.

Nie było nic na temat Klingonów w TNG: Q Who. Jedynie Q wspomniał, że Fedki oceniają się poprzez porównanie do takich żałosnych potęg jak Romulanie i Klingoni.

I właśnie w ENT mieliśmy szanse zobaczyc poczatek tego konfliktu (...) A tu klops! Podczas tego kontaktu nie zdarzylo sie nic, powtarzam nic co moglo by prowadzic do dekad nieporozuien i wojen. Czyli jednak wielki klingonski burak!

Być może widzielibyśmy więcej, gdyby Entka nie skasowano przedwcześnie. A poza tym pewne namiastki konfliktu widzieliśmy -wątek Archer-Duras, wątek z klingońskimi eksperymentami genetycznymi. Imperium niezbyt przychylnie patrzyło na Ziemian, to mogło narastać, aż doprowadziło do zimnej wojny wspomnianej przez Spocka w ST VI.

I to jeszcze jaki - problem,ze na nim zasadzal sie caly poźniejszy serial, od drugiego sezonu w zwyz.

Właściwie to od trzeciego. Nowe torpedy pojawiły się w ostatnim odcinku II sezonu. Ale masz rację, że to burak. Szkoda, ale niestety żaden ST od takich błędów nie jest wolny.

W odcinku TOS z Romulanami, ,,Rownowaga terroru" sie to nazywalo! Wczesniej takie urzadzenie pozostawalo jedynie w sferze teorii - nikt nie slyszal by kiedykolwiek je skonstulowano i uzyto.

No właśnie. "Nikt nikt nie słyszał by kiedykolwiek je skonstruowano i użyto". Tyle, że zapomniałeś dodać, że nikt w Federacji, a to zmienia postać rzeczy, zwłaszcza, że o Romulanach wiele nie wiedziano i w czasach Picarda. Urządzenia takie mogły istnieć od dawna.

Nawet jesli za pierwszy kontakt nie uwaza sie bitwy w systemie Maxia Zeta to taki fakt mozna bez trudu zrozumiec. Picard nie wiedzial wowczas z kim ma do czyniania, nie widzial nawet napastnikow, dostrzegl tylko ich statek!

1. Picard mógł nie wiedzieć, ale Archer to już musi, tak?
2. Curzon Dax znał dobrze Ferengi. Skąd ich znał skoro pierwszy kontakt nawiązano z nimi niedługo przed jego śmiercią?

Zaloga NX widziala zas Ferengich na wlasne oczy - musiala sporzadzic szczegolowe raporty z wydarzen z ich udzialem i sila rzeczy opisac dla przyszlych pokolen te niezwykle istoty.

1. Picard wspomina, że niewiele wiadomo o XXII wieku (TNG: Up the Long Ladder)
2. Nie każdy jest Datą by znać na pamięć wszystkie szczegóły.

Owszem pojawial sie i nie pozostawial nikogo zywego kto mogl by o nich opowiedziec. (...) Ale kiedy ten czas nadszedl wszyscy spotykajacy Borg rozdziwiaja paszcze ze zdziwienia jakby Yeti zobaczyli,ze niby nigdy o niczym podobnym nie slyszeli. Czemu?

Nikogo żywego? A El-Aurianie? Przynieśli do Federacji wieści o Borg już w XXIII wieku. I Flota najwyraźniej miała to w poważaniu. Do czasów Hansenów uważano Borg niemal za mit. A Hansenowie to już połowa XXIV wieku -60 lat po tym jak Borg zniszczyli planetę El-Aurian.

Mowisz o nas czyli o Trekowych nerdach, ludziach, ktorzy wsiakli w temat juz dawno i zatopili sie w nim tak dalece, ze byc moze dla czesci postronnych ludzi to co robimi jest zwyczajnie smieszne.

Racja. Tylko że stopień tego fanatyzmu jest różny, prawda? To, że ktoś lubi i zna uniwersum nie musi jeszcze oznaczać, że jest takim przypadkiem nie do odratowania jakim ja jestem. I tym widzom na różnym poziomie "fanostwa" trzeba zapewnić coś więcej niż same efekty specjalne oparte na byle jakiej fabule byle tylko była lekkostrawna dla osoby przypadkowo oglądającej ten film.

Np. Powrot... to wlasciwie jednen film podzielony na trzy czesci, jendak kazda z nich jest tak zrealizowana,ze ktos kto nie widzial poprzednich nie musi sie martwic,ze czegos nie zrozumie,

Właśnie. I coś takiego trzeba zrobić. Przykład filmowych ST (z wyjątkiem NEM) świadczy o tym że da się coś takiego zrobić. Popatrz na TMP. Film powstał 10 lat po skasowanym ze względu na słabą oglądalność serialu. Kto poza fanami TOS orientował się w realiach uniwersum? A jednak okazał się sukcesem. Podobnie kolejne były tak skonstruowane by można je było oglądać nawet gdy nie widziało się reszty, ale i tak były w nich nawiązania do pozostałych ST. I tego potrzeba. Tyle, że to było robione w czasach, gdy nie zastępowano efektami specjalnymi fabuły.

Chcial bys zeby cos takiego bylo w filmie?

Zależy z jaką częstotliwością i jak sformułowane. Ale uważam, że w jakiś rozsądnych dawkach jest to wskazane.

Prorocy, oby tylko w nowym ST nie bylo cliffhangera - to najglupsze co mozna zbrobic w filmie kinowym!

ST II, ST III i ST IV takie były i im nie zaszkodziło.

Dziwne,ze TMP nie mialo odwolan do serialu a odnioslo sukces.

O tak nie było ich. Ciekawe skąd się wziął okręt, postacie, technologia, wspomniana jest przebudowa okrętu, Wolkanie i ich bezemocjonalność, której Spock w serialu nie okazywał w takim stopniu, co z kolei w TMP zaskoczyło wszystkich, Kirk wspominający, że oddali mu "Enterprise"

Dziwne, ze ST II ich tez nie mialo i jego triumf byl jeszcze wiekszy.

A Khan to się z choinki zerwał, tak? Przecież fabuła STII opiera się na TOS: Space Seed.

A inne udane odcinki kinowej serii takie jak: STIV, STVI i ST:FC cechowaly tylko nieliczne nawiazania do porzednikow i to zazwyczaj do poprzednich filmow a nie seriali.

Tam tego było na pęczki.

Zakladajac, ze dobry ST musi miec odwolania do poprzednikow, ogranicza ten film do bardzo scislego grona odbircow, ktore tez bedzie sie wykruszac kiedy okaze sie,ze nowy film ma wprawdzie setki odwolan ale sam w sobie jest do bani.

A kto powiedział, że on ma się składać z samych odwołań do reszty? To ma być jeden z elementów fabuły.
No i skąd założenie, że film będzie do bani?
Poza tym grono się nie wykruszy. Może się nawet powiększyć, tak jak TNG powiększyło grono w porównaniu z TOS. Potrzebny jest tylko jeden warunek: musi być dobry, a nie może być taką papką jak NEM, inaczej wszystko się skończy tak jak poprzednio. A czego zabrakło Nemesis? Fabuły.

Czy ja aby funkcjonowac dzis musze ciagle myslec o tym co robilem wczoraj? Czy to, ze wczorajsze wydarzenia mialy miejsce w rzeczywistosci musi miec jakis wplyw na teraźniejszość?

A powiesz mi, że tak nie jest? Czyli jak złamię sobie nogę, to na drugi dzień nie będzie to miało na moje życie wpływu? Dobre.

Nie za bardzo bo wydarzenia z TOS nie mialy jeszcze miejsca - tu nam pokarza jak do nich doszlo. Mam taka nadzieje, ze znowu nie bedzie to kosmiczny klops jak ENT...

Po pierwsze mają być podróże w czasie. Po drugie można się odnieść do ST dziejących się w przyszłości, w filmie, którego akcja dzieje się w przeszłości: samo użycie technologii, realiów uniwersum, postaci i relacji między nimi, wydarzeń, które zaowocują tymi, które znamy z innych ST. I cała dotychczasowa saga jest tego pełna.
Biter1
Użytkownik
#115 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:07:37
Odpowiedz 
Jedyne co łączy oba te wariaty to chęc by (jak za czasów TOSu) posadziac do pisania scenariuszy najlepszych autorów SF (zauważmy kto "wynalazł" takie twory jak Strażnik Wieczności czy Doomsday Machine).

w dzisiejszych czasach taki eksperyment mógł by sie nie udać. Autorzy SF albo utkneli w jakiś kanonach albo walczą między sobą kto wymyśli coś bardzij odiechanego. Ja osobiście pisanie scenariuszy powierzzył bym młodym scenarzystom albo autorom takim chłopakom 25-30 lat ludziom którzy wychowali się w epoce TNG. potrzebna jest nam świerza krew ludzi który zobaczyli TOS by sie przekonać jaki był pierwowzór TNG i sie w nim zakochali. oni stworzą ST na miare naszych czasów takiego który przejdzie do histori jak TOSNie, nie da rady się odciąć. Z dwóch powodów.
1. ENT i tak dzieje się wcześniej.
2. ENT nie został wywalony z kanonu

Owszem ENT dzieje się wcześniej. a że nie został wywalony a kto o tym decyduje jeśli nie my. eśli chcą żeby film sie sprzedał to muszą liczyć głównie na nas a my mówimy ENT nie więc mogą go przemilczeć. co do odniesienia się do TOS to faktycznie możemy kożystać tylko z technologi wczesnego TOS cała reszta musi zostać pominięta w fabule
Q__
Moderator
#116 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:09:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Jedynie Q wspomniał, że Fedki oceniają się poprzez porównanie do takich żałosnych potęg jak Romulanie i Klingoni.

Jako wszechwiedzący "rodak" wiedział co mówi. Czyli mamy w TNG kanoniczne potwierdzenie faktu, że UFP jest znacznie potężniejsza od tych Imperiów. Czekałem na przyznanie tego.
Biter1
Użytkownik
#117 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:16:38
Odpowiedz 
Czyli mamy w TNG kanoniczne potwierdzenie faktu, że UFP jest znacznie potężniejsza od tych Imperiów. Czekałem na przyznanie tego.
Federacja ma więcej farta niż potęgi. powiedzmy sobie szczerze kiedy zostało pokazane że wygrała w walce zrównym przeciwnikiem. nie dezerterem albo wariatrem chcącym wysadzić siebie i załoge
Delta
Użytkownik
#118 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:17:39
Odpowiedz 
Q__
Jako wszechwiedzący "rodak" wiedział co mówi. Czyli mamy w TNG kanoniczne potwierdzenie faktu, że UFP jest znacznie potężniejsza od tych Imperiów. Czekałem na przyznanie tego.

Albo jej potęga jest porównywalna z tamtymi. Prawdopodobnie jednak jest silniejsza od Klingonów, bo Worf w DS9 wspominał, że gdyby Klingoni byli przekonani, że Federacja jest słaba, to zaatakowaliby ją.
Za to obraz Romulan jest jak zwykle mętny. A to przez to, że oni stali z boku w czasie wojny z Dominium. Skoro liczyli się z przegraną Federacji i Klingonów, to jakim cudem byli przekonani, że Dominium nie da im rady gdy nie będą mieli z kim zawrzeć sojuszu przeciwko Założycielom?
Q__
Moderator
#119 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:30:33
Odpowiedz 
Biter1

Federacja ma więcej farta niż potęgi. powiedzmy sobie szczerze kiedy zostało pokazane że wygrała w walce zrównym przeciwnikiem. nie dezerterem albo wariatrem chcącym wysadzić siebie i załoge

Widać nikt normalny nie miał odwagi sie na nią porwać.

Delta

Za to obraz Romulan jest jak zwykle mętny. A to przez to, że oni stali z boku w czasie wojny z Dominium. Skoro liczyli się z przegraną Federacji i Klingonów, to jakim cudem byli przekonani, że Dominium nie da im rady gdy nie będą mieli z kim zawrzeć sojuszu przeciwko Założycielom?

Taki już urok DS9 - mrok i dramatyzm, kosztem logiki.
Biter1
Użytkownik
#120 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:49:04
Odpowiedz 
Widać nikt normalny nie miał odwagi sie na nią porwać.
Widać nie tylko federacja chce wejśc na drogę pokojowego rozwoju. wątpie by Federacja w samotnej walce jeden na jeden dała radę któremu kolwiek z przeciwników. a z drógiej strony w okresie przed TNG sądze że zmasowany atak jednej ze stron doprowadzził by do natarcia przez drugiego przeciwnika i Federacja została by podzielona na dwie strefy wpływów, Romulan i Klingonów.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / ST XI : jaki powinien być ?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!