USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek XI / [Star Trek XI] teaser trailer - dyskusja
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
Autor Wiadomość
Domko
Użytkownik
#121 - Wysłana: 21 Sty 2008 09:12:32
Odpowiedz 
Darklighter
Jakoś słowo "stocznia" kojarzy mi się z czymś bardziej zaawansowanym niż zwykły dok orbitalny. Ta na Marsie, także ma kompleks naziemny:

Już to gdzieś pisałem, ale zdjęcie owego kompleksu naziemnego na Marsie pochodzi z odcinka TNG: "Parallers" z ALTERNATYWNEJ RZECZYWISTOŚCI. Nie wiemy czy taki kompleks istnieje w normalnej trekowej rzeczywistości. Posługiwanie się przykładami z alternatywnych rzeczywistości to naginanie faktów na swoją korzyść.
Darklighter
Użytkownik
#122 - Wysłana: 21 Sty 2008 09:23:09 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Na Ain's Cool News sporo fanów zaczęło omawiać kwestię budowy statku na Ziemi. Jako, że nie jestem w tej dziedzinie zbyt obeznany, prosiłbym o potwierdzenie padających tam następujących stwierdzeń:


Star Trek Star Fleet Technical Manual from 1976 indicated that the Ship was constructed in San Francisco Disasembled shipped into orbit and Final reassembly in orbit.


czy

Rodenberry always said, the Enterprise components were built in the Oakland Naval Shipyards, and then assembled in orbit. Check his notes.

PS. Muszę wyrazić swoje rozbawienie podejściem do wszystkich alternatywnych rzeczywistości. Za każdym razem, gdy ktoś powoła się na coś takiego, jest zbywany, że w jednej rzeczywistości może dana rzecz istnieć, a w drugiej nie. Jednak nikogo nie dziwi fakt, że pomimo tak odmiennych historii istnieją dokładne odpowieniki postaci z danego uniwersum, czyli, że postacie łączyły się w pary i miały potomstwo tak samo, jak w innym świecie - pomimo tak skrajnych różnić pomiędzy rzeczywistościami.
Domko
Użytkownik
#123 - Wysłana: 21 Sty 2008 10:36:05 - Edytowany przez: Domko
Odpowiedz 
Owszem. Ale nigdy nie wiemy co w jednej rzeczywistości istnieje, a w drugiej nie. Widzieliśmy już rzeczywistości, gdzie niektóre postacie nie żyły, widzieliśmy rzeczywistości, gdzie występowały inne warunki polityczne, inne technologie, etc.

Sama idea tych rzeczywistości jest naciągana. Ale powoływanie się na zdjęcie z alternatywnej rzeczywistości jest równie naciągane.
Darklighter
Użytkownik
#124 - Wysłana: 21 Sty 2008 10:51:31 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Owszem. Ale nigdy nie wiemy co w jednej rzeczywistości istnieje, a w drugiej nie. Widzieliśmy już rzeczywistości, gdzie niektóre postacie nie żyły, widzieliśmy rzeczywistości, gdzie występowały inne warunki polityczne, inne technologie, etc.

Dlatego warto by zerknąć do Star Trek: The Next Generation Technical Manual i zobaczyć co napisano o naziemnych ośrodkach Utopia Planitia. MA odsyła min. do tego źródła.
Domko
Użytkownik
#125 - Wysłana: 21 Sty 2008 10:52:55
Odpowiedz 
Jak pamiętamy, manuale to nie kanon.
Darklighter
Użytkownik
#126 - Wysłana: 21 Sty 2008 11:17:07
Odpowiedz 
Jak pamiętamy, manuale to nie kanon.

Już nie. Warto jednak wrócić do kwestii alternatywnych rzeczywistości - w odcinku "Parallels" Worf, przeskakując pomiędzy alternatywnymi światami, od razu zauważał różnice pomiędzy nimi, nawet jeśli chodziło o niewielkie szczegóły. Przy rozmowie na temat obiektów obserwowanych przez czujniki, nie zaprotestował jeśli chodzi o Utopię Planitię, co logicznie wskazuje, że kompleks naziemny istniał w jego rzeczywistości także.
Domko
Użytkownik
#127 - Wysłana: 21 Sty 2008 11:25:30
Odpowiedz 
Nie pamiętam dokładnie tej sceny - ale nadal będę się upierał, że opieranie się o coś, co miało miejsce w alternatywnej rzeczywistości, niczego nie udowadnia. Mieliśmy dużo więcej przypadków pokazywania statków remontowanych i budowanych w dokach w kosmosie, a tylko jeden - i to alternatywny - przypadek pokazania kompleksu na planecie.
Madame Picard
Moderator
#128 - Wysłana: 21 Sty 2008 11:27:05
Odpowiedz 
Czytam tak sobie Waszą dyskusję i mam kilka spostrzeżeń, z którymi pozwolę sobie z Wami się podzielić:
1. Dlaczego niektórzy z Was (np. Delta) uważają, że potencjalna widownia składa się li i jedynie z fanów oraz z bandy troglodytów, którym można wcisnąć każdy kit? Każdy fan ma monopol na mądrość, każdy nie-fan to idiota? Wśród ludzi, którzy nie są znawcami Treka, też jest sporo ludzi inteligentnych i wymagających, żeby film tej ich inteligencji nie obrażał. Takich, którym jest wszystko jedno, czy oglądają ST czy Piłę IV, nie jest aż tak znowu dużo, a w każdym razie nie oni są kluczem do komercyjnego sukcesu. Dowodzi tego klapa ENT i NEM, które przecież nie sprzedały sie nie dlatego, że były zbyt wyrafinowane artystycznie tylko dlatego, że były właśnie dziurawe logicznie i swoją głupotą zniechęciły wielu widzów. Myślę, że wytwórnia wyciągnęła z tego wnioski i spróbuje teraz przedstawić produkt rozrywkowy, ale zarazem inteligentny, w którym nikt nie zatyka dziury w poszyciu ziemniakiem, w którym żaden Shinzon nie buduje śmiercionośnego statku na strychu po godzinach i w którym na kapitańskim stołku nie zasiada kretyn.
2. Powiem tak: choć generalnie lubię filmy "o Kosmosie", to przez długie lata unikałam jak morowej zarazy wszystkiego, co ma znaczek ST. A to dlatego, że byłam przekonana, że do ST nie ma co zasiadać, jak się nie oglądało wszystkiego, co wyszło wcześniej, bo ten świat jest straszliwie skomplikowany i i tak nic nie zrozumiem. ST wydawał mi się czymś zarezerwowanym dla znawców. I śmiem twierdzić, że takie podejście może mieć wielu innych ludzi, którym trek mógłby się spodobać. I myślę, że Waszym podejściem względem kanonu i potencjalnej widowni możecie zniechęcić ich jeszcze bardziej. Budujecie wokół Treka aurę dzieła dla wybrańców, którzy znają każdy odcinek na pamięć. Trek jest tylko dla tych , którzy wiedzą, gdzie był budowany każdy statek, a ci, którzy tego nie wiedzą to profani niegodni dostąpienia do Treka, którzy swoją obecnością przed ekranami bezczeszczą święte dzieło. Najlepiej zamknąć Treka w pancernej szafie i dopuszczać do niego tylko tych, którzy zdadzą uprzednio egzamin z wiedzy o Treku. (Nie twierdzę, że ktoś z Was dosłownie tak napisał, ale taki jest tego klimat. Ja przynajmniej tak to odczuwam jako ktoś, kto właśnie w pełni fanem nie jest). Uważam zatem, że to bardzo dobrze, że twórcy chcą się otworzyć na wszystkich, którzy fanami ST (jeszcze?) nie są. I wcale nie uważam, żeby były to tylko "kanapowe kartofle", którym można zaserwować każdą sieczkę.
3. Kanon. Ja rozumiem, że jak gdzieś w Treku jest powiedziane, że matka Kirka miała na imię Zośka, a w nowym filmie ma mieć na imię Ziuta, to jest to złamanie kanonu (żeby nie było, nie wiem, jak miała na imię matka Kirka ). Ale na litość, Wasze rozważania o budowie statku na Ziemi to jest jakieś szukanie dziury w całym. Bo jak czegoś do tej pory nie było, to znaczy że tego nie ma. A najlepiej obejrzeć film złożony ze scen z tego, co znamy. I w ogóle najbardziej lubimy te treki, które już kiedyś widzieliśmy .
4. Budowa statku na Ziemi mogła być zarzuconym później eksperymentem, decyzją niezbyt udanego szefa Gwiezdnej Floty, efektem zniszczeń w dokach spowodowanych jakąś naturalną katastrofą albo atakiem, wymogiem kontahentów z Wolkana, koniecznością spowodowaną nowym projektem silników i zylionem innych powodów, więc argument, że jest to niemożliwie, bo nigdy tego nie widzieliśmy, jest - przepraszam - ale czepianiem się.
5. Jeździcie po tym tym Treshold jak po łysej kobyle, a ja w świętym TOS-ie już kilka razy słyszałam o Warp 10, Warp 11, a raz chyba nawet o Warp 14. No to jak to w końcu jest z tym kanonem?
Darklighter
Użytkownik
#129 - Wysłana: 21 Sty 2008 11:30:27 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Nie pamiętam dokładnie tej sceny - ale nadal będę się upierał, że opieranie się o coś, co miało miejsce w alternatywnej rzeczywistości, niczego nie udowadnia.

Jeśli ktoś pamięta jak wszystko wyglądać powinno w jego rzeczywistości, to chyba raczej udowadnia, bo nie mamy tu do czynienia z alternatywnym Worfem:

http://pl.youtube.com/watch?v=S9IH51wfYQ4 - tu jest ta scena.

A skoro chodziło w tym przypadku o kwestie bezpieczeństwa, to Worf nie sidziałby cicho widząc różnice w bazie danych, dotyczącą tak kluczowego ośrodka.

5. Jeździcie po tym tym Treshold jak po łysej kobyle, a ja w świętym TOS-ie już kilka razy słyszałam o Warp 10, Warp 11, a raz chyba nawet o Warp 14. No to jak to w końcu jest z tym kanonem?

I latali sobie do granic galatyki i z powrotem itp, itd.

Polecam artykuł Warp speed anomalies - super
http://www.ditl.org/hedarticle.php?17
waterhouse
Moderator
#130 - Wysłana: 21 Sty 2008 11:37:21 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Delta
To prawdopodobnie zabudowania.

Moim zdaniem to coś innego.

Chodzi o to, że z Waszych wypowiedzi odnoszę wrażenie, że obydwaj uważacie za nie na miejscu to, ze ktokolwiek śmiał skrytykować pomysły Orciego.


To odnosisz bardzo złe wrażenie.

chociaż nigdzie przecież nie powiedziano, że akurat to oznacza -pamiętasz waterhouse, że trzymamy się faktów kanonicznych?)

W takim razie zostaje tylko miasto "san francisco"

Na niej jest nazwa i numer okrętu oraz napis: San Francisco, Earth (oraz lista nazwisk i motto). Teraz zerknij jeszcze raz na zdjęcia NX-02 i powiedz mi, że zbudowano ją na powierzchni planety, bo przecież napis z tabliczki to nazwa miasta i planety.

Widzimy tylko końcowe fazy budowy. Nic temu nie przeczy. e. Sęk w tym, że ten konkretny okręt nie został zbudowany na powierzchni Ziemi. Dowodzi tego to, co wyżej Ci napisałem.

Wybacz...ale to są wciąż spekulacje.

Ergo: od czasów Archera przyjęto budować okręty w dokach w przestrzeni i do czasów NEM Flota z jakiś powodów się tego trzyma. A skoro na ekranie pokazano, ze tylko tak się buduje od ponad 200 lat okręty, to jest to kanon. Na tym polega błąd Orci'ego.

Na ekranie w wiekszości przypadków Rikre ma brodę. Ergo : zawsze musi mieć brodę (kanon). Ale jednak w INS ją zgolił.

a tym polega błąd Orci'ego

Ustaliliśmy już, że Twoje "rozumowania" nie mogą złamać kanonu, bo to mogą tylko uczynić fakty i rzeczy które widzimy na ekranie.

INawiasem mówiąc, wiesz czemu Roddenberry wymyślił transporter?

W książce "Making of Star Trek" z 1969 właśnie on napisał, że Enterprise zbudowano na Ziemi i złożono na orbicie.

To zdaje się Orci nam też zafunduje. Będziemy mieć podróże w czasie i kolejnego maniaka możliwe, że będącego w rodzaju Sorana lub Shinzona.


Na razie nie znamy nic w 100% pewnego co do fabuły filmu. Jakim tonem? Co ja takiego powiedziałem?

Doskonale wiesz co.

Ignoruje w ten sposób to, co widzieliśmy dotąd, a co jest chronologicznie wcześniej lub niewiele później od omawianego przez nas okresu, a co stanowi kanon. I w ten sposób go łamie.


Znowu wracamy do tego samego...czyli do możliwości złamania kanonu przez wypowiedzi... A także to, że Flota buduje wszystkie okręty w ten sposób od ok. 250 lat.


(zakładając że ta generalizacja jest prawdziwa)
I NIE może budować inaczej ?

Patrząc na to, co do tej pory wiadomo z przecieków, wydaje mi się, że Abrams&Co popełniają te same błędy, które zrobił Paramount oraz B&B

Wydaje Ci się także, że zamykamy Ci z Pah Wraithem
usta ws. krytyki ST XI.



Tylko dlatego, że wytwórnia dała mu szansę.


Teraz nie daje mu szansy? Inwestując 150 mln ?


Co się później z nim stanie to już nie jest takie ważne aż do ewentualnie następnego razu. Taką mentalnością kieruje się już od lat przemysł filmowy zwłaszcza ten rodem z USA. W efekcie często dostajemy popłuczyny i popłuc

Jak to się ma do casusu Nemesis?


Stwierdzenie: "zarobią swoje i nic więcej ich nie obchodzi" jest o tyle prawdziwe, że tylko tyle ich interesuje.


a zastanawiałeś się co jest potrzebne żeby "chciwa wytwórnia" rzeczywiście te pieniądze zarobiła ?

Madame Picard

Dziękuję za słowa pełne mądrości
Pah Wraith
Użytkownik
#131 - Wysłana: 21 Sty 2008 11:52:44 - Edytowany przez: Pah Wraith
Odpowiedz 
Delta
Wiem, ze do tej pory przez 40 lat produkcji serialu i fabule obejmującej kilkaset lat, nie było problemów z budową okrętów w dokach orbitalnych.

Obawiam się, że przez 40 lat widzieliśmy tylko 4 sezony czegoś, co może nam dać o omawianym zagadnieniu jakieś pojęcie. Wszystko inne było dużo bardziej zaawansowane. Więcej! W TOS ani razu nie widzieliśmy o budowie okretu!

Pamiętam Nightingale. I pamiętam też o kilku rzeczach:
1. To miał być kapitalny remont, który mu się od dawna należał.


kapitalny remont w wielu wypadkach może przypominać budowę od "zera". Nic dziwnego, że musieli lądować, by zbalansować cewki/gondole.

2. "Voyager" nie miał dostępu do stoczni Floty.

I co z tego? Jak tu udowadniano, remont w kosmosie jest rzekomo łatwiejszy. Więc po kiego wacława ladowali?

3. Był sam, często narażony na niebezpieczeństwo, logiczne jest chyba, że poszukano bezpiecznego schronienia, skoro na czas generalnego remontu okręt był bezbronny.

I poszukali go na powierzchni planety? W czasach czujników o zasięgu lat świetlnych i broni mogącej w kilka godzin obrócić skorupę planety klasy M w perzynę?

Zresztą, w ich sytuacji naprawy na powierzchni pozwalały zaoszczędzić trochę zapasów i mogły być łatwiejsze, bo nie mieli dostępu do stoczni.

Rozumiem. Czyli operacje w kosmosie są łatwiejsze, ale w trudnej sytuacji łatwiej jest remontowac na planecie?

4. Miał zapasy na wyczerpaniu (podobnie jak zużyte części np. injektory deuteru -rzecz wydaje się bardzo przydatna w reaktorze warp, bez którego "Voyager" nie ma szans na dalszą podróż).

A co ma piernik do wiatraka?


[i]5. Co do gondoli na zdjęciu: Torres mówiła wyraźnie (aczkolwiek ogólnie) o mikropęknięciach w prawej gondoli. Słowem nie wspomniała np. o cewkach warp, które zresztą na "Voyagerze" już wymieniano znacznie wcześniej i nie jest powiedziane, że z tego powodu lądował (okolice odc. "Investigations").


W takim razie po co je wyciągali? Tak, te rdzawo-bordowe rzeczy to cewki warp.
Za "memory alpha":
put down on a planet to make repairs. Among the repairs was the removal and maintenance of several warp coils via shuttle. (VOY: "Nightingale")

No i? Ilość kasy (skądinąd rzeczy niezbędnej) jeszcze nie gwarantuje że film będzie dobry. Powstało wiele byle jakich, które miały znaczny budżet.

Ale łatwiej jest zrobić naprawdę dobry technicznie film za 150 mln niż za paczkę dropsów.

Kogo masz na myśli?

Aktorów, których widzieliśmy na ekranie już 18 lat na przykład :]

To, że ich nie ma to jeszcze za mało.

Ale to nie są warunki wystarczające tylko konieczne!

Nie uważasz, że obdarzanie ich nadmiernym kredytem zaufania to przesada?

Co to znaczy "nadmierny kredyt zaufania"?


Tak jakby to coś zmieniało. Brak konkurencji może spowodować, że więcej osób przyjdzie i obejrzy film. Będzie kasowy sukces. Ale kasowy sukces to jeszcze nie wszystko. Jest ważny dla wytwórni.


Tak i to jest najważniejsze. Myślisz, że jeśli najbliższy trek nie zrobi kasy to kiedykolwiek powstanie jakikolwiek film lub serial z sagi?? Jesli teraz nie będzie sukcesu kinowego to ten nowy, dobry trek dla fanów nigdy nie powstanie. A jesli teraz, zrobia ten "nowy, dobry trek dla fanów" to się nie sprzeda. Widzisz - to koło jest zamknięte.

Przesadzasz.

Być może. Znajdźmy zatem jakieś rankingi, bo "na czuja" to se możemy kfiatki porysować...

Więc będzie widowiskowe. Dobrze. Ale co z treścią?

Nie widzę związku. Jak można uważać, że dobry reżyser=brak treści??

Poza tym popraw mnie jeśli źle pamiętam, ale czy Abrams to nie jest czasem ten sam facet, który mówił, że nie oglądał w ogóle wcześniej ST?

Poprawię Cię - to mówił właśnie Stuart Baird, który z zawodu jest montażystą, a zabrał się za reżyserkę NEM i wyszło jak wyszło.

Oj zadba i wydatek się zwróci z zyskiem. But that's not the issue.

A właśnie że tak, to jest sedno! Inaczej nie ma już Treka. Rozumiesz? Przeminęło z wiatrem...

A kto tak powiedział? Myślisz, że jeśli wytwórnia zarobi "tylko" 100 czy 150 mln to nie wypuści następnego? Oni będą doić trade mark dopóki im się będzie nieźle zwracał, a nie tylko będzie w czołówce kasowych filmów.

No wiesz, coś dziwnego napisałeś. Wytwórnia nie robi na "zero". Wytwórnia chce zysków. Jeśli zainwestowali 150 mln $ to uważasz, że jak będzie mniej niż 200 mln $ to uznają to za sukces? Przychód musi wynosić przynajmniej 50-100 mln. Inaczej zupełnie się to nie opłaca.

Nimoy jest aktorem. To kwestia przekonania go do roli i odpowiedniego wynagrodzenia.

Dokładnie - Abrams czymś o przekonał do roli. Myślisz, że pieniędzmi?

A co z nim ma być?

Jak dla mnie to on jest tak silnie trekowy, że chyba bardziej być nie może.

A jak ją zdefiniujesz? ENT i NEM miały być przecież na miarę XXI wieku.

Widzisz, to jest zagadnienie na zupełnie osobną dyskusję. Moim zdaniem format serialu telewizyjnego jak w TNG, który kontynuowano w VOY i ENT wyczerpał się dawno temu. Obecne seriale zupełnie nie przypominają tego co nam oferowano w latach 90-tych. W skrócie: nBSG, Lost i Heroes to seriale na miarę XXI wieku, VOY i ENT to seriale produjkowane w XXI wieku.

Tak piszesz, jakby ode mnie zależało, czy "11" powstanie.

Oczywiście, że tak nie jest. Ale od Ciebie zależy co będzie dalej. Jesteś tej siły (nabywczej) drobną cząstką....

Wcale nie. To nie wina tego, że akcja Entka dzieje sie w przeszłości a VGR w przyszłości. To wina odwalenia roboty przez "tfórców".

Dokładnie o to mi chodziło. Właśnie z trekiem jest ten problem - jak ruszymy przeszłość, to oczywiście wszyscy krzyczą o ENT, jak pójdziemy w przyszłość, to nagle pojawiają się nam hiperpancerz i supertorpedy. Trek siedzi w bardzo grzązkiej mazi i tylko ktoś z nową wizją może go wydostać. Jak na razie o filmie nie wiemy nic, a sam Abrams wydaje się raczej bardziej kompetentny niż mniej () bo kreatywny, bestia, jest

Ale większość trzyma się tego wyznaczonego przez Paramount.

Taak? jakoś dyskusje na tym forum mnie w tym nie utwierdziły.

Ucieszę się jak będziesz miał rację.

Uważasz, że ktokolwiek na górze Paramountu mógł zatrudnić celowo ludzi, którzy w ich opinii nie spełnią pokładanych w nich zamierzeń, a konkretnie podniesienie Treka z błota, o którym wcześniej pisałem??

Podejrzewam, ze znasz się przynajmniej tak dobrze jak ja. I wiesz, że jest teoria Orciego o nagłej potrzebie zbalansowania gondol, jest naciągana.

Nie, nie wiem, bo nie wiem jak zbudowana jest cewka warp czy gondola. Musisz to sobie uświadomić - my naprawdę bardzo mało WIEMY, cała reszta to nasze ZMYŚLENIE.

Widziałeś NEM i "Ent-E" w doku? Jakoś można było grzebać w gondolach. Widziałeś TMP i "Enterprise" w doku z nowymi gondolami? I jakoś się dało. To samo dotyczy "Voyagera", "Enterprise-D", "Excelsiora".

W ŻADNYM nie widzieliśmy konstrukcji okrętu na takim etapie jak ten zaprezentowany w teaserze. Nie można twierdzić że to co zaprezentowano w kanonie jest bzdurą poprzez czystą ekstrapolację.

Orci umieszczając stocznię na powierzchni i dając tak bełkotliwe tłumaczenie złamał kanon

To jest nieprawda. No, chyba, że pokażesz w kanonie identyczny moment budowy innego okrętu, która odbywa się w kosmosie i to w tym samym okresie historycznym!
Domko
Użytkownik
#132 - Wysłana: 21 Sty 2008 11:55:07
Odpowiedz 
Madame Picard
Jeździcie po tym tym Treshold jak po łysej kobyle, a ja w świętym TOS-ie już kilka razy słyszałam o Warp 10, Warp 11, a raz chyba nawet o Warp 14. No to jak to w końcu jest z tym kanonem?

Gwoli ścisłości - skala warp została zmieniona między TOS-em a TNG, więc np. warp 9 w TOS-ie to duuuuuużo mniejsza prędkość niż warp 9 w TNG. Czyli jest to kanoniczne.
Pah Wraith
Użytkownik
#133 - Wysłana: 21 Sty 2008 12:39:06 - Edytowany przez: Pah Wraith
Odpowiedz 
Delta
Te gondole są puste. Nie ma w nich cewek warp. To tylko skorupa.

No niestety nie koniecznie. Nie ma "tego niebieskiego siatełka", cewki mogą być we wnętrzu tylko ich po prostu nie widać.

Cewki wyglądają tak:
http://memory-alpha.org/en/wiki/Warp_coil

Nie chodzi o stwierdzenie: "nie krytykuj" bo takie oczywiście z Twojej czy Pah Wraitha strony nie padło. Chodzi o to, że z Waszych wypowiedzi odnoszę wrażenie, że obydwaj uważacie za nie na miejscu to, ze ktokolwiek śmiał skrytykować pomysły Orciego.

Nie, mój drogi, ja bynajmniej nie uważam, za nie na miejscu jest krytykowanie Abramsa, Orciego i Kurtzmana. Nie silę się jednak na krytykowanie czegoś, o czym nie mam pojęcia (podejście do teorii warp) lub czegoś, czego jeszcze nie ma :]

Madame Picard
Masz u mnie jakiś dobry napój


Edith:
na wersję oficjalną teasera poczekamy do wtorku, choć możliwe, że na yahoo pojawi się już dzisiaj.
Delta
Użytkownik
#134 - Wysłana: 21 Sty 2008 12:44:13 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Madame Picard
laczego niektórzy z Was (np. Delta) uważają, że potencjalna widownia składa się li i jedynie z fanów oraz z bandy troglodytów, którym można wcisnąć każdy kit?

Ja tak wcale nie uważam. Oczywiście, że największą rzeszą widzów jest cała gama widzów będących pośrodku (tj. pomiedzy tak skrzywionymi fanami jak ja a wspomnianymi troglodytami ). I oto co sądzą oni np. o NEM.

http://star.trek.nemesis.filmweb.pl/Star+Trek++Nem esis,2002,recenzje,FilmReview,id=31763

Każdy fan ma monopol na mądrość, każdy nie-fan to idiota?

Wcale nie (aczkolwiek wielu stwarza sobie kanon na swoje podobieństwo ).

Wśród ludzi, którzy nie są znawcami Treka, też jest sporo ludzi inteligentnych i wymagających, żeby film tej ich inteligencji nie obrażał.

A kto mówi, że tak nie jest? Z tym, że ośmielę się zauważyć, że widz może być wybitnie inteligentny, ale jeśli nie będzie znał realiów sagi, to wiele rzeczy, których fani nie darują, przyjmie za dobrą monetę. Tyle, ze to tez jest do czasu, aż za którymś kolejnym dziełem o jakości NEM (lub za kolejnym obejrzeniem poprzedniego) zorientuje się, że film nie odpowiada jego wymaganiom i na następny już się nie wybierze. a przecież nie tylko chodzi nam o nakręcenie dobrego ST XI ale także o to, by po nim było coś dalej.

Takich, którym jest wszystko jedno, czy oglądają ST czy Piłę IV, nie jest aż tak znowu dużo, a w każdym razie nie oni są kluczem do komercyjnego sukcesu.

W skali całego świata znajdzie się spora ich grupka (a z punktu widzenia Paramountu ich kasa za bilet nie różni się od kasy innych). Ale nawet oni karmieni zbyt często tą samą papką za którymś razem zwymiotują.

Dowodzi tego klapa ENT i NEM, które przecież nie sprzedały sie nie dlatego, że były zbyt wyrafinowane artystycznie tylko dlatego, że były właśnie dziurawe logicznie i swoją głupotą zniechęciły wielu widzów. Myślę, że wytwórnia wyciągnęła z tego wnioski i spróbuje teraz przedstawić produkt rozrywkowy, ale zarazem inteligentny, (...)

Enterprise i NEM nie sprzedały się głównie z jednego istotnego powodu: niemożności pogodzenia tego czego oczekiwali fani z tym czego oczekiwał przeciętny widz (przy czym "przeciętny" nie oznacza i nie oznaczał we wcześniejszych wypowiedziach, ograniczonego idioty, lecz statystycznego widza, który chętnie pójdzie także na wiele innych filmów). Wytwórnia, która ma za zadanie zarobić, musiała wybrać. I tak zaczęła się motać pomiędzy tymi dwiema grupami, w efekcie zniechęciła skutecznie obie. A z tego co do tej pory wiadomo z przecieków to moje (może za jakiś czas okaże się, że niesłuszne) wnioski są następujące: niczego się nie nauczyli.

ST wydawał mi się czymś zarezerwowanym dla znawców. I śmiem twierdzić, że takie podejście może mieć wielu innych ludzi, którym trek mógłby się spodobać. I myślę, że Waszym podejściem względem kanonu i potencjalnej widowni możecie zniechęcić ich jeszcze bardziej.

Nie chcę by to zabrzmiało jak zabrzmi, ale trudno tak zabrzmi: jeśli ktoś chce poznać cokolwiek (operę, cykl książek, czy sagi takie jak ST, albo B5) to nie ma wyboru, musi pogodzić się z tym, że musi przez nie przebrnąć. Jak zrezygnuje na starcie, tylko z tego powodu, że tego jest dużo, to przecież nikt go nie na siłę nie zmusi. A pretensje to może mieć tylko do siebie. Zniechęcające to w pewnym stopniu jest, ale tak już jest. Nikt chyba się jeszcze nie nauczył pływać nie mając kontaktu z wodą.

I myślę, że Waszym podejściem względem kanonu i potencjalnej widowni możecie zniechęcić ich jeszcze bardziej. Budujecie wokół Treka aurę dzieła dla wybrańców, którzy znają każdy odcinek na pamięć. Trek jest tylko dla tych , którzy wiedzą, gdzie był budowany każdy statek, a ci, którzy tego nie wiedzą to profani niegodni dostąpienia do Treka, którzy swoją obecnością przed ekranami bezczeszczą święte dzieło.

I tak ma być.

A poważnie.
To przesada. Prawdą jest, że są tacy maniacy jak ja, którzy rozbiorą każdy odcinek na drobne. Bo złożoność tego świata i możliwość takiej rozbiórki na czynniki pierwsze sprawia frajdę. Ale przecież nie jest obowiązkowe. Z pewnością jest wielu, którzy oglądają ST i bez tego i dobrze się przy tym bawią. Natomiast są granice do których jest to przyjemna zabawa. Jeśli widz (jeden szybciej, drugi wolniej) widzi, że twórcy go, za przeproszeniem, zlewają, wciskając coraz gorszy chłam to jaka ma być jego reakcja? Ma ich za to chwalić?

Najlepiej zamknąć Treka w pancernej szafie i dopuszczać do niego tylko tych, którzy zdadzą uprzednio egzamin z wiedzy o Treku.

Tak jest. A pytania wraz z odpowiedziami i komentarzami do nich są tutaj.

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=1879

Ja przynajmniej tak to odczuwam jako ktoś, kto właśnie w pełni fanem nie jest).

A czy ktoś dał to na Forum odczuć? Na każde zadane pytanie znajdzie się przynajmniej kilka osób które udzielą życzliwej odpowiedzi. Jeśli ktoś czegoś nie wie i palnie to w którymś miejscu, to nie zdarzyło się chyba, by ktoś to złośliwie wyśmiał. A że nie wszyscy mają takiego fioła jak ja -no cóż jest dla Was "nie w pełni fanów" jeszcze jakaś nadzieja.

Uważam zatem, że to bardzo dobrze, że twórcy chcą się otworzyć na wszystkich, którzy fanami ST (jeszcze?) nie są.

To by było bardzo dobrze, gdyby nie świadomość, że jeszcze nikomu się nie udało. To raz. A dwa, że IMHO zanosi się na powtórkę.

I wcale nie uważam, żeby były to tylko "kanapowe kartofle", którym można zaserwować każdą sieczkę.

Ja również. Stąd słuszne chyba obawy co do przyszłości ST jeśli przydarzy się, że ST XI będzie miał podobną jakość do NEM, prawda? "Kanapowym kartoflom" (Spock powiedziałby pewnie, że to "barwna metafora" ) raz na te 5 lat można wcisnąć następny gniot. Reszcie "widzów nie-fanów" już nie bardzo.

Ale na litość, Wasze rozważania o budowie statku na Ziemi to jest jakieś szukanie dziury w całym. Bo jak czegoś do tej pory nie było, to znaczy że tego nie ma. A najlepiej obejrzeć film złożony ze scen z tego, co znamy.

Po pierwsze, to dla rozrywki. Po drugie kanon rzecz święta.
Po trzecie szukanie dziur w całym na dobre rozpocznie się dzień po emisji w kinach.
Poważniej. Jedną z najlepszych rzeczy jaka różni Treka od innych serii (z wyjątkiem takich jak B5) jest właśnie ciągłość i dbanie (lub przynajmniej starania) o to by była zachowana. To rzadkość i szkoda by było zmarnować tylko po to, bo jakiś poszukiwacz łatwego zarobku chciał nabić sobie kieszeń. Mając zdolnych ludzi, z pasją, można by było nakręcić całkiem przyzwoity film, zamiast tego powstał NEM. Można było zrobić najlepszy serial ze wszystkich ST, czerpiąc z kanonu i dodając zbudowane na jego podstawie (a nie wyssane z palca na ostatnią chwilę) historie. Zamiast tego powstał ENT.

Budowa statku na Ziemi mogła być zarzuconym później eksperymentem, decyzją niezbyt udanego szefa Gwiezdnej Floty, efektem zniszczeń w dokach spowodowanych jakąś naturalną katastrofą albo atakiem, wymogiem kontahentów z Wolkana, koniecznością spowodowaną nowym projektem silników i zylionem innych powodów, więc argument, że jest to niemożliwie, bo nigdy tego nie widzieliśmy, jest - przepraszam - ale czepianiem się.

No i o to właśnie chodzi. O to, że twórcom nie zawsze chce się przyłożyć i odwalają robotę, niczego nie osiągając poza tym, że pogrążają sagę i od czasu do czasu próbują znaleźć jakieś naciągane tłumaczenie (bo żeby jeszcze dobrze przemyślane to by było dobrze). A wystarczałaby odrobina wysiłku z ich strony. Przecież za coś im płacą.

Jeździcie po tym tym Treshold jak po łysej kobyle, a ja w świętym TOS-ie już kilka razy słyszałam o Warp 10, Warp 11, a raz chyba nawet o Warp 14. No to jak to w końcu jest z tym kanonem?

TOS jest traktowany na nieco innych, łagodniejszych zasadach. A to z tego względu, że gdy powstał nikomu nie śniło się, jaki sukces ST osiągnie. Stąd nie przywiązywano tak wagi do niektórych szczegółów. I to niestety trzeba zaakceptować. Od czasu filmów kinowych zaczęto dbać o szczegóły bardziej. Później pojawiły się następne seriale i ludzie, którzy całe lata spędzili na pracy nad stroną techniczną ST. Niestety główny głos mieli producenci, twórcy wtórnych scenariuszy i domagająca się jak największej kasy wytwórnia. Stąd powolny upadek zakończony ostatecznie klęską ST: Nemesis.
Pah Wraith
Użytkownik
#135 - Wysłana: 21 Sty 2008 12:56:55 - Edytowany przez: Pah Wraith
Odpowiedz 
Delta
Dobrze, że zapodałeś tego linka.

Zwróćcie uwagę na to co koles napisal o efektach CGI w NEM:
"Star Trek: Nemesis" nie prezentuje się dużo lepiej niż jego telewizyjny odpowiednik. Efekty specjalne są poprawne, ale daleko im do standardu wyznaczonego przez "Atak klonów", czy "Dwie wieże", a ilość i różnorodność lokacji w których rozgrywa się akcja jest bardzo ograniczona.
I co? I... racja! Dla nas, fanów, NEM to szczyt ślinienia się, bo nigdy, ani wczesniej, ani poźniej, nie widzieliśmy tak dobrze wyglądającego Enterprise i kosmosu. A tu co? Przeciętne efekty!



PS Swoją drogą sama nomenklatura pewne rzeczy nam wyjaśnia: "orbital dock" - to jest dok, a "shipyard" to już co innego. Na tą chwilę jak dla mnie to w XXIII wieku w stoczni buduje się większe kawałki okrętów na powierzchni, a potem składa się je na orbicie. Tak rzecze kanon. Kropka.


PS 2
Zapodano tu już ujęcia z ENT, ale oto te w lepszej rozdzielczości:

Delta
Użytkownik
#136 - Wysłana: 21 Sty 2008 13:28:57
Odpowiedz 
waterhouse
Widzimy tylko końcowe fazy budowy.

Tak końcowe, ale wiemy, że budowa trwała kilka lat. I że od zdjęcia, które zamieścił Darklighter do ENT: Home minął jeszcze ponad rok, a "Columbia nadal nie wyszła z doku. Ładna końcówka.

Wybacz...ale to są wciąż spekulacje.

Jak dla mnie to tyle co przytoczyłem jest wystarczające do tego by przynajmniej rozważyć czy czasem rzeczywiście tak nie jest, zamiast wpatrywać się bezkrytycznie w Orciego jak w zbawcę. To co zafundował nam Orci to też by były spekulacje, gdyby nie to, że diabli go nadali na to stanowisko i teraz to on rządzi kanonem. To może pójdźmy mu na rękę i wykreślmy z kanonu wszystkie okręty, które śmiano pobudować w doku orbitalnym. Niech zrobią reboot i już. Wtedy każdy będzie miał swój odrębny kanon i wszyscy będą zadowoleni. No tak, ale zapomniałem, Paramount potrzebuje wydoić także i dotychczasowych fanów dlatego próbuje wskrzesić ST.

Na ekranie w wiekszości przypadków Rikre ma brodę. Ergo : zawsze musi mieć brodę (kanon). Ale jednak w INS ją zgolił.

Gdybym był złośliwy to bym się przyczepił o to, że przegapiłeś fakt, że oryginalnie Riker był bez brody, co umożliwia nam bezproblemowe przejście nad tym do porządku dziennego.
A poważnie. Przecież wiesz, że nie wszystko mierzy się tą samą miarą. I oba przykłady są niewspółmierne. Musisz koniecznie stosować takie chwyty?

Ustaliliśmy już, że Twoje "rozumowania" nie mogą złamać kanonu, bo to mogą tylko uczynić fakty i rzeczy które widzimy na ekranie.

A nie ustaliliśmy czasem tego, że to co piszę na temat ST XI to moje wnioski i obawy co do ST XI na podstawie dostępnego materiału, a nie definitywne przekreślenie filmu na moje widzimisię? Natomiast to, że staram się uzasadnić dlaczego tak sądzę, to zupełnie co innego. Nikt nie musi się z tym zgadzać, ale prosiłbym o lepsze uzasadnienie niż to że Orci tak powiedział a to on tworzy kanon. Jak na razie ST XI nie wyszedł z wytwórni i kanon stanowi to co do tej pory go stanowiło. W świetle tego pomysł Orciego uważam za bzdurny.

W książce "Making of Star Trek" z 1969 właśnie on napisał, że Enterprise zbudowano na Ziemi i złożono na orbicie.

Książki nie należą do kanonu. Nawet te autorstwa Roddenberry'ego. Zawsze tego by dane były kanoniczne pilnujesz, więc z pewnością o tym wiesz.

Na razie nie znamy nic w 100% pewnego co do fabuły filmu.

toteż na razie odnoszę się tylko do tego co wiemy z przecieków. Czy gdzieś napisałem o jakimś innym elemencie fabuły ST XI?

Doskonale wiesz co.

Nie wiem i byłbym wdzięczny za wyjaśnienie.

Znowu wracamy do tego samego...czyli do możliwości złamania kanonu przez wypowiedzi...

A uważasz, że Orci palnął trzy po trzy ot tak sobie?

I NIE może budować inaczej ?

Może, o ile wytłumaczenie tego faktu będzie mieściło się w granicach kanonu do tej pory nam znanym. A jak na razie to, które przedstawił w swej wypowiedzi Orci (a które prawdopodobnie zamieści i w filmie, zwłaszcza skoro zwrócono mu na to uwagę) takie nie jest.

Wydaje Ci się także, że zamykamy Ci z Pah Wraithem
usta ws. krytyki ST XI.


Nie (o czym już zresztą napisałem -nikt z Was tego nie zrobił). Ale na jakąkolwiek krytykę odpowiadacie w sposób, który daje do zrozumienia, że jest ona nie na miejscu pisząc tekst w rodzaju: "bo z takim podejściem to każdy film można by było storpedować" -co jest grubą przesadą.

Teraz nie daje mu szansy? Inwestując 150 mln ?

Owszem, ale sytuacja jest nieco inna. A jeśli okaże się, że Abrams i Orci zrobią film wg. utartego hollywoodzkiego przepisu (podobnego do tego jaki zastosowano wobec NEM) to historia nie zakończy się dla Treka szczęśliwie. I stąd obawy.

a zastanawiałeś się co jest potrzebne żeby "chciwa wytwórnia" rzeczywiście te pieniądze zarobiła ?

Owszem, dlatego już nie raz pisałem, że produkcja wg. przepisu na sukces kasowy po linii najmniejszego oporu jest koniec końców zła także dla wytwórni (a Picard to nawet nowy temat o jakości współczesnych filmów założył). Niestety nic nie wskazuje na to, że to się zmieniło.
Domko
Użytkownik
#137 - Wysłana: 21 Sty 2008 13:29:14
Odpowiedz 
Tak rzecze kanon. Kropka.

Wybacz, ale w którym miejscu.

Mogę się ewentualnie zgodzić, że kanon nie zaprzecza temu co widzieliśmy w teaserze - ale na pewno tego nigdzie nie potwierdza, co już ustaliliśmy wcześniej.
Madame Picard
Moderator
#138 - Wysłana: 21 Sty 2008 14:22:17
Odpowiedz 
Domko
Gwoli ścisłości - skala warp została zmieniona między TOS-em a TNG,
A to ja przepraszam .

Pah Wraith
Masz u mnie jakiś dobry napój
Poproszę Chateau Picard .

Delta
Oczywiście, że największą rzeszą widzów jest cała gama widzów będących pośrodku (tj. pomiedzy tak skrzywionymi fanami jak ja a wspomnianymi troglodytami
Rzecz w tym, że jest to zbiorowość bardzo heterogeniczna pod względem upodobań. Wiadomo, że wszystkim nie da się dogodzić. Jednak w sytuacji, kiedy nie wiadomo, jak coś zrobić, lepiej zrobić to porządnie. Czyli bez dziur logicznych w scenariuszu, z interesującą fabułą, bez bzdur w postaci ziemniaków w poszyciu. A widowiskowość może być dodatkowym bonusem, a nie czymś, co samo w sobie przyciągnie ludzi do kin. Ludzie przyzwyczaili się już do efektów specjalnych i wytwórnie dobrze wiedzą, że same efekty nie gwarantują sukcesu.

ośmielę się zauważyć, że widz może być wybitnie inteligentny, ale jeśli nie będzie znał realiów sagi, to wiele rzeczy, których fani nie darują, przyjmie za dobrą monetę. Tyle, ze to tez jest do czasu, aż za którymś kolejnym dziełem o jakości NEM (lub za kolejnym obejrzeniem poprzedniego) zorientuje się, że film nie odpowiada jego wymaganiom i na następny już się nie wybierze
Sądzę, że jeśli tenże widz dostanie produkt dopracowany, dobrze przygotowany i zagrany, to może zainteresować się Trekiem i raczej nie będzie mu bardzo przeszkadzało, jak kiedyś odkryje, że w filmie pomylono imię psa ciotecznego dziadka Spocka, co fani uznali za niewybaczalny błąd.

W skali całego świata znajdzie się spora ich grupka (a z punktu widzenia Paramountu ich kasa za bilet nie różni się od kasy innych). Ale nawet oni karmieni zbyt często tą samą papką za którymś razem zwymiotują.
I chyba zwymiotowali właśnie po NEM. A zysk z filmu to nie tylko zysk z jednorazowej wizyty widza w kinie. Widz zainteresowany filmem pójdzie na niego 2 razy, a potem jeszcze kupi DVD, dodatki i płytę z muzyką. Dlatego też opłaca się robić fimy dobrze

jeśli ktoś chce poznać cokolwiek (operę, cykl książek, czy sagi takie jak ST, albo B5) to nie ma wyboru, musi pogodzić się z tym, że musi przez nie przebrnąć. Jak zrezygnuje na starcie, tylko z tego powodu, że tego jest dużo, to przecież nikt go nie na siłę nie zmusi.
Ale należy raczej takich ludzi do tego zachęcać, a nie zniechęcać, prawda? Uważam, że z punktu widzenia twórców dobrze by było przygotować (o zgrozo!) nawet jakąś kampanię promocyjną przybliżającą świat ST komuś, kto jeszcze go nie zna. A nie przyjmować podejście: no tak, świat Treka jest dla wybrańców gotowych na wiele wyrzeczeń, a jak się nie poświęcisz, żeby przekopać się przez Memory Alpha i obejrzeć poprzednie dzieła, to nawet nie siadaj do ST XI, bo na to nie zasłużyłeś.
Owszem, można przyjąć taką strategię, ale jest ona na dłuższą metę samobójcza dla samego Treka, bo grozi tym, że Trek wymrze razem z nami. I nie chodzi tylko o to, że nikt nie będzie robił nowych filmów, tylko o to, że nikt nie będzie go już nawet znał i lubił.

A czy ktoś dał to na Forum odczuć?
Nie o to chodzi (jeden przypadek, kiedy oberwało mi się za "Wolkanina" odrzucamy jako odosobniony ). Chodzi o to, co się kryje w np. Twoich wypowiedziach: skierowanie Treka do szerokiej publiczności oznacza jego nieuchronną wulgaryzację, spłycenie, upadek, a co najgorsze, gwałt na kanonie, który przecież jest świętszy od Treka .

Stąd słuszne chyba obawy co do przyszłości ST jeśli przydarzy się, że ST XI będzie miał podobną jakość do NEM, prawda?
Optymistycznie sądzę, że twórcy odrobili tę lekcję.

A uważasz, że Orci palnął trzy po trzy ot tak sobie?

Tak, ja tak uważam. I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby w filmie zostało to wyjaśnione zupełnie inaczej (a kto wie, może i mądrzej).
Jurgen
Moderator
#139 - Wysłana: 21 Sty 2008 14:37:18 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Z jednej strony dyskusja mi się podoba, bo padają bardzo dokładne i rzeczowe argumenty, z drugiej jednak Szanowni Koledzy trochę skaczą sobie do gardła... Ja mam więc tylko jedno pytanie (bo część zadała już Madame Picard): czy jesteśmy pewni, że dok znajduje się na Ziemi, a nie na jej orbicie??? Bo może na razie nie ma się o co kłócić...

Tak się zresztą zastanawiam, czy twórcy celowo nie mówią/pokazują pewnych rzeczy, żeby podgrzać atmosferę. A w filmie może być zupełnie inaczej. W końcu chyba zwtykłą spawarka nie będą Entka lepić...
Darklighter
Użytkownik
#140 - Wysłana: 21 Sty 2008 14:44:46
Odpowiedz 
A w filmie może być zupełnie inaczej.

Owszem, bo to tylko teaser. Poczekamy na trailer i wtedy zobaczy się, czy twórcy zrobili tak, jak zakładał to sobie G.R., czy też po swojemu.
Delta
Użytkownik
#141 - Wysłana: 21 Sty 2008 14:47:53
Odpowiedz 
Pah Wraith
Obawiam się, że przez 40 lat widzieliśmy tylko 4 sezony czegoś, co może nam dać o omawianym zagadnieniu jakieś pojęcie.

A cała reszta od TMP wzięła się znikąd, tak? Ciekawe, że numery z takimi stwierdzeniami jakoś nie przechodziły, gdy połowa Forum okopała się przeciwko ENT a połowa za. ENT również opowiadał o zagadnieniach o których niewiele było wiadomo. I co więcej nie było niczego nawet tych skromnych 4 sezonów. I nie przeszkadzało go wyklinać. Poza tym chciałbym przypomnieć, ze ENT dzieje się chronologicznie dużo wcześniej niż ST XI i tam (nawet w tym wyklinanym Entku) takich "kwiatków" nie było. Za to pokazano budowę normalnie w stoczni i jest to wystarczające źródło kanoniczne, do którego twórcy ST XI powinni się stosować.

kapitalny remont w wielu wypadkach może przypominać budowę od "zera". Nic dziwnego, że musieli lądować, by zbalansować cewki/gondole.

Pah Wraith, czy przeczytałeś może co pisałem o VGR: The 37's? To odcinek przed VGR: Nightingale, w którym pokazano remont okrętu na planecie ale słowem nie wspomniano o balansowaniu gondol (naginasz fakty dla swojej wygody -bardzo to sprawiedliwa ocena). "The 37's" dzieje się wcześniej, więc kanon daje mu pierwszeństwo (o czym również doskonale wiesz). No i na koniec, Orci mówił o gondolach. A teraz słyszę o gondolach i cewkach.

I co z tego? Jak tu udowadniano, remont w kosmosie jest rzekomo łatwiejszy. Więc po kiego wacława ladowali?

Czy muszę się powtarzać? Dobrze. Bo w promieniu 30000 -40000 lat świetlnych nie było stoczni Floty. Bo bezbronny okręt i załoga byli na planecie bezpieczniejsi. Mało?

I poszukali go na powierzchni planety? W czasach czujników o zasięgu lat świetlnych i broni mogącej w kilka godzin obrócić skorupę planety klasy M w perzynę?

No to bron się z rozbebeszonym okrętem od dziobu po rufę. Pah Wraith, kto jak kto, ale Ty na tyle znasz ST, że stać Cię na lepsze argumenty.

Rozumiem. Czyli operacje w kosmosie są łatwiejsze, ale w trudnej sytuacji łatwiej jest remontowac na planecie?

A co w tym takiego śmiesznego? Co w tym takiego zaskakujjącego? Jak mawiał waterhouse: "kanon nie zabrania nam myśleć" Więc pomyśl, Pah, pomyśl. Po pierwsze Interprid to pierwsza klasa okrętów zdolnych do lądowania na powierzchni (to kanon). Mając taką możliwość ułatwienia sobie pracy w skrajnych warunkach z dala od załatwiającej to stoczni, nie skorzystałbyś z okazji? Wolałbyś ryzykować dryft, anomalie, burze jonowe i potencjalnych wrogów, byle tylko remont był w próżni. Po drugie. Skoro Intrepid to pierwsza klasa zdolna do lądowania, to ciekawe jak radziły sobie okręty zaginione, lub ciężko uszkodzone, znajdujące się z dala od Federacji i baz? Nie miały wyboru, musiały dokonywać remontów w przestrzeni. I dokonywały. Enterprise Kirka, ten sam, który wg. Orciego musi mieć w grawitacyjnej studni planety balansowane gondole, miał powymieniane bebechy napędu warp (i nie tylko) po przejściu przez barierę w TOS: Where No Man Has Gone Before (ponownie kanon). I, o zgrozo, był po naprawie w pełni sprawny. Dalej nie rozumiesz, że Orci palnął bzdurę?

A co ma piernik do wiatraka?

No oczywiście nic, pomijając fakt, że np. oszczędza się tlen i urządzenia do jego filtracji, że można zdobyć żywność, co oszczędza zapasy żarcia i energii itp.

W takim razie po co je wyciągali? Tak, te rdzawo-bordowe rzeczy to cewki warp. Za "memory alpha"...)

A gdzie zacytowany tekst o konieczności zbalansowania gondol? Czyżby go nie było? Na a przecież to taka oczywistość. Od dwóch dni.

Ale łatwiej jest zrobić naprawdę dobry technicznie film za 150 mln niż za paczkę dropsów.

No i? NEM też jest widowiskowy i co z tego?

Aktorów, których widzieliśmy na ekranie już 18 lat na przykład

No i w czym Ci przeszkadzali. Zresztą oni Ci przeszkadzają, ale obecność Nimoya, którego w ST widzieliśmy ponad 20 lat już nie. Ciekawe podejście...

Ale to nie są warunki wystarczające tylko konieczne!

Bo? A nie przyszło Ci do głowy, ze Berman może mieć rację z tym twierdzeniem, że wytwórnia coraz bardziej na niego cisła? O ile pamiętam to Roddenberry zdecydował się na TNG dopiero wtedy, gdy Paramount zagwarantował mu całkowicie wolną rękę we wszystkim. To rzadkość. Berman mógł nie mieć tyle szczęścia.

Co to znaczy "nadmierny kredyt zaufania"?

To, że Berman&Co są "be" za to co robił przez 20 lat (a często robili bardzo dobrze), a Abrams&Orci&Co są "cacy" cokolwiek by nie powiedzieli, chociaż jeszcze praktycznie nic nie pokazali (a to co pokazali nie jest IMHO zachęcające) i na dokładkę na starcie pokazali fanom "kto rządzi".

Tak i to jest najważniejsze. Myślisz, że jeśli najbliższy trek nie zrobi kasy to kiedykolwiek powstanie jakikolwiek film lub serial z sagi?? Jesli teraz nie będzie sukcesu kinowego to ten nowy, dobry trek dla fanów nigdy nie powstanie. A jesli teraz, zrobia ten "nowy, dobry trek dla fanów" to się nie sprzeda. Widzisz - to koło jest zamknięte.

Więc może trzeba by było dać sobie spokój z kręceniem nowych? Trudno.
I nie wmawiaj mi, że jesteś aż taki naiwny, że wierzysz, że skoro nakręcą byle Treka ale takiego który się sprzeda, to po zgarnięciu zarobku postanowią go wydać na porządnego Treka, który się nie sprzeda.

Nie widzę związku. Jak można uważać, że dobry reżyser=brak treści??

A oglądałeś może Nemesis. Zresztą podałem wyżej linka do jego recenzji na filmweb, gdzie ktoś również się zastanawia jakim cudem ktoś taki jak np. Logan mógł wypuścić coś takiego. Zapewne znajdą się i tacy, którzy zastanawiają się jak Baird mógł coś takiego wyreżyserować. A nasz dobry znajomy z Forum Q__ zastanawia się, jak Abrams mógł współtworzyć Armageddon.

Poprawię Cię - to mówił właśnie Stuart Baird, który z zawodu jest montażystą, a zabrał się za reżyserkę NEM i wyszło jak wyszło.

Dziękuję.

A właśnie że tak, to jest sedno! Inaczej nie ma już Treka. Rozumiesz? Przeminęło z wiatrem...

Wszystko ma swój koniec.

No wiesz, coś dziwnego napisałeś. Wytwórnia nie robi na "zero". Wytwórnia chce zysków. Jeśli zainwestowali 150 mln $

Przepraszam za niedbałość, nieściśle się wyraziłem. Pisząc "zarobi 150 mln" miałem na myśli zarobek, czyli to co jest powyżej kosztów.

Przychód musi wynosić przynajmniej 50-100 mln. Inaczej zupełnie się to nie opłaca.

Ujmując rzecz ściśle przychód musi być powyżej kosztów bo inaczej się nie opłaca. Czyli w tym wypadku to jakieś 150 mln.

Dokładnie - Abrams czymś o przekonał do roli. Myślisz, że pieniędzmi?

Czy to ważne czym? Może mieszanką obietnic. Może sentymentem bo mu się nudzi na emeryturze. Co to za różnica? Czy nie odnosisz wrażenia, że często jest tak, że wszyscy zaangażowani w projekt filmu, przed jego emisją rozpływają się, w udzielanych wywiadach, w uprzejmościach wobec siebie i genialnego dzieła, które nieraz okazuje się gniotem?

Jak dla mnie to on jest tak silnie trekowy, że chyba bardziej być nie może.

A widziałeś zapowiedź ENT? "For decades we dream about...." "The first Trek into the final frontier...". I co z tego wyszło?

(...)W skrócie: nBSG, Lost i Heroes to seriale na miarę XXI wieku

Nie wiem, nie oglądałem ich. nBSG strawiłem pilota i Losta również. I miałem dosyć.

Oczywiście, że tak nie jest. Ale od Ciebie zależy co będzie dalej. Jesteś tej siły (nabywczej) drobną cząstką....

... której nie spodobało się to co dotąd zobaczyła.

Dokładnie o to mi chodziło. Właśnie z trekiem jest ten problem (...)

To niech sobie dadzą spokój i więcej go nie tworzą.

Taak? jakoś dyskusje na tym forum mnie w tym nie utwierdziły.

Eee, większość trzyma się paramountowskiej wykładni kanonu.

Uważasz, że ktokolwiek na górze Paramountu mógł zatrudnić celowo ludzi, którzy w ich opinii nie spełnią pokładanych w nich zamierzeń, a konkretnie podniesienie Treka z błota, o którym wcześniej pisałem??

Niekoniecznie. Ale przypomnij sobie co pisałem o różnych priorytetach twórców i widzów. Abrams, Berman, czy ktokolwiek inny to rzemieślnicy, nieraz taśmowa produkcja filmów/seriali to dla nich rutyna. Stad często większość opiera się na pewnym schemacie, pewnych wspólnych cechach (np. gwiazdorska obsada, duży budżet, widowiskowe efekty). To nie są złe rzeczy, ale często brakuje tej jednej -treści. To właśnie m.in. dlatego tak często pojawiają się powtórki pomysłów czy kolejne części filmu który odniósł sukces. Gdyby byli tacy zdolni wymyślali by własne oryginalne filmy/sagi nie musieli by chwytać chałtury w Paramount.

Nie, nie wiem, bo nie wiem jak zbudowana jest cewka warp czy gondola. Musisz to sobie uświadomić - my naprawdę bardzo mało WIEMY, cała reszta to nasze ZMYŚLENIE.

Taaa. Ciekawe co na to twórcy niemal 30000 artykułów w M-A. Im powiedz, że niewiele wiedzą.

W ŻADNYM nie widzieliśmy konstrukcji okrętu na takim etapie jak ten zaprezentowany w teaserze.

i

To jest nieprawda. No, chyba, że pokażesz w kanonie identyczny moment budowy innego okrętu, która odbywa się w kosmosie i to w tym samym okresie historycznym!

Czy muszę znów przypomnieć: że kanon nie zabrania nam myśleć? A czemu to "Treshold" jest głupie? Przecież nigdzie wcześniej nie widzieliśmy lotu transwarp i nie widzieliśmy jego skutków. To kanon. A jednak wszyscy zgodnie krytykują. Pah Wraith tu nie chodzi tylko o to co wejdzie w skład kanonu bo pomysł Orciego wejdzie (na to się zanosi), tu chodzi o to, ze bardzo możliwe, że pozostawi po sobie taki sam niesmak jak "Treshold". I żadne naciągane tłumaczenia, robione przez nas dla rozrywki mu nie pomogą.
Delta
Użytkownik
#142 - Wysłana: 21 Sty 2008 15:02:24 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Pah Wraith
I co? I... racja! Dla nas, fanów, NEM to szczyt ślinienia się, bo nigdy, ani wczesniej, ani poźniej, nie widzieliśmy tak dobrze wyglądającego Enterprise i kosmosu. A tu co? Przeciętne efekty!

No to teraz Abrams ufunduje Ci efekty za ok. dwa razy tyle. I co będziesz zadowolony jeśli poziom będzie NEM a efekty świetne? Jeśli coś takiego wyjdzie to ja dziękuję, wolę nawet TOS-a, bez efektów.

No niestety nie koniecznie. Nie ma "tego niebieskiego siatełka", cewki mogą być we wnętrzu tylko ich po prostu nie widać.

Cóż, pozostaje mi zacytować waterhouse'a i powiedzieć, że to spekulacja. I mamy pata.

Nie, mój drogi, ja bynajmniej nie uważam, za nie na miejscu jest krytykowanie Abramsa, Orciego i Kurtzmana. Nie silę się jednak na krytykowanie czegoś, o czym nie mam pojęcia

Toteż, jak już wspomniałem, "obrabiam" tylko przecieki, które otrzymaliśmy. Nic więcej.

Na tą chwilę jak dla mnie to w XXIII wieku w stoczni buduje się większe kawałki okrętów na powierzchni, a potem składa się je na orbicie. Tak rzecze kanon. Kropka.

Tak, jasne. To Earth Station McKinley w której widzimy remont Ent-D" to też dok orbitalny. Bo nie widzimy nic innego poza nim. A przecież wiadomo, ze nie jest tak. Podobnie z Utopia Planitia SF Yatrds, też widać Akiry i "Voyagera" w doku. A to, że istnieje cały kompleks z biurami projektowymi magazynami fabrykami itp. to co. I rzecz najważniejsza. Całość stoczni zarówno tą na orbicie jak i na powierzchni (jeśli występuje) nazywa się nazwą stoczni. Czego przykładem Utopia Planitia. Czyli, że nawet jeśli część kompleksu jest na Ziemi, to nie oznacza, że dokładnie tam zbudowano cały okręt, tak jak tego chce Orci. Nadal wychodzi, ze zbudowano go w doku orbitalnym (lub jak wolicie poskładano z drobnych elementów do kupy). Tako rzecze kanon. Kropka.
myszatorek
Użytkownik
#143 - Wysłana: 21 Sty 2008 16:46:04
Odpowiedz 
Nawiasem mówiąc, wiesz czemu Roddenberry wymyślił transporter? Bo nie potrafił wymyślić i racjonalnie uzasadnić jak okręt mógłby wylądować na planecie.

Sprostuje Ciebie, transpoter wysmyslono po to ze zaczynajac kręcenie sarialu firma ktora miala dostarczyc modele promow do ladowania na ziemi spoznila sie z dostawa owych modeli i tworcy zeby nie robic przestoju w serialu wymyslili transporter.
Pah Wraith
Użytkownik
#144 - Wysłana: 21 Sty 2008 16:50:02
Odpowiedz 
na jakąkolwiek krytykę odpowiadacie w sposób, który daje do zrozumienia, że jest ona nie na miejscu pisząc tekst w rodzaju: "bo z takim podejściem to każdy film można by było storpedować" -co jest grubą przesadą.

Nie na jakąkolwiek, ale na tą, którą zaprezentowałeś. Krytyka oparta na "widzimisię"

Domko
Wybacz, ale w którym miejscu.

Poprawka: jeszcze nie mówi. Pojawia się pytanie o to, jaki wpływ na kanon ma teaser.

Mogę się ewentualnie zgodzić, że kanon nie zaprzecza temu co widzieliśmy w teaserze - ale na pewno tego nigdzie nie potwierdza, co już ustaliliśmy wcześniej.

Przy czym więcej przesłanek wspiera "teorię powierzchni".

Delta
A cała reszta od TMP wzięła się znikąd, tak?

Nie. Po prostu jak dla mnie na temat budowy okrętów w XXIII wieku jakiekolwiek pojęcie mogą nam dać tylko seriale i filmie umiejscowione w danym punkcie w czasie. Ponieważ TOS po pierwsze - nie zawiera takich informacji a po drugie dzieje się dobre 10 lat później, uważam, że jesli gdzieś sięgać w tej dyskusji to tylko do ENT.

ENT również opowiadał o zagadnieniach o których niewiele było wiadomo. I co więcej nie było niczego nawet tych skromnych 4 sezonów. I nie przeszkadzało go wyklinać.

Obawiam się, że nie zaliczyłes tu żadnego touche, ponieważ sam byłem jednym z najbardziej zagorzałych obrońców wielu aspektów ENT...

Pah Wraith, czy przeczytałeś może co pisałem o VGR: The 37's?

Owszem. czy z kolei Ty przeczytałeś co pisałem o kwestii starów i lądowań? Start z powierzchni ze zbudowanej na pewno konstrukcji (to oczywiście tylko założenie, ale chyba zgodzisz się, że musiało istnieć jakieś rusztowanie) a lądowanie na małych nóżkach, które staje się procedurą to dwie zupełnie inne sprawy. Przeczytaj tez prosze co napisałem ostatnio - osobiście motyw z budowaniem komponentów i przenoszeniem ich na orbitę gdzie następuje finalny montaż mi problemu nie robi. Wtedy mamy i wilka sytego i owce całą - okręt jest składany na powierzchni i w doku kosmicznym.

słowem nie wspomniano o balansowaniu gondol

Owszem. Tylko że to jest sytuacja najbliższa ze wszystkich pokazanych w Treku.

No to bron się z rozbebeszonym okrętem od dziobu po rufę. Pah Wraith, kto jak kto, ale Ty na tyle znasz ST, że stać Cię na lepsze argumenty.

Nooo a na planecie ich szanse się jakimś cudem zwiększyły? Jak? IMO byliby bezbronni w obu przypadkach. jak juz chcieli sie zabezpieczyć to mogli wlecieć w jakąś mgławicę czy cuś.... Ponawiam pytanie - po co lądowali?
A odpowiadasz mi tak:

Bo w promieniu 30000 -40000 lat świetlnych nie było stoczni Floty.

Czyli remont na gołej planecie, na której jeszcze (jak przypomniałeś) lądowanie stanowi znaczne ryzyko (!), jest łatwiejszy niż w pustce kosmosu?

Wolałbyś ryzykować dryft, anomalie, burze jonowe i potencjalnych wrogów, byle tylko remont był w próżni.

Gdybym z tego powodu miał ryzykować utratę możliwości wejscia w szybki warp - tak, wtedy ryzyko byłoby do przyjęcia. BTW - nie strasz tymi burzami, bo je wykryć łatwo z większych odległości (kilka lat świetlnych) i wykreslić ich kurs (zwłaszcza dzięki superhiperduperczujnikom Borg). Anomaliami cały kosmos obsiany jest równo, więc nie wiem czemu przestrzeń jest mniej bezpieczna od powierzchni. A wrogie okręty? Jak pisałem - Intrepida wykryją i na powierzchni i w kosmosie. Wsio ryba.

Skoro Intrepid to pierwsza klasa zdolna do lądowania, to ciekawe jak radziły sobie okręty zaginione, lub ciężko uszkodzone, znajdujące się z dala od Federacji i baz? Nie miały wyboru, musiały dokonywać remontów w przestrzeni. I dokonywały.

A widzisz - ile to okrętów, które zostały ciężko uszkodzone w TOS odratowano? ile zaginionych okrętów się odnalazło?

Enterprise Kirka, (...), miał powymieniane bebechy napędu warp (i nie tylko) po przejściu przez barierę w TOS: Where No Man Has Gone Before (ponownie kanon). I, o zgrozo, był po naprawie w pełni sprawny.

Jak bebechy mają się do balansowania gondol? I ponownie - remont=/=budowa.

No oczywiście nic, pomijając fakt, że np. oszczędza się tlen i urządzenia do jego filtracji, że można zdobyć żywność, co oszczędza zapasy żarcia i energii itp.

Owszem, owszem. Równie jednak dobrze po zapasy mogli se polecieć promem (Janeway w voice overze mówi, że wysłała promy po zapasy) z kosmosu. Wystarczyłoby, żeby wlecieli w jakiś układ gwiezdny. Jeśli chodzi o tlen, to jakoś ani razu nie było chyba w Treku problemów z nim (poza sytuacjami w których uszkodzony został system podtrzymywania życia).

No i? NEM też jest widowiskowy i co z tego?

Czytałeś zlinkowaną przez siebie recenzję?

No i w czym Ci przeszkadzali

Ile można?

Zresztą oni Ci przeszkadzają, ale obecność Nimoya, którego w ST widzieliśmy ponad 20 lat już nie. Ciekawe podejście...

Nie, bo mam nadzieję, że nie będzie on grał pierwszych skrzypiec.

Bo? A nie przyszło Ci do głowy, ze Berman może mieć rację z tym twierdzeniem, że wytwórnia coraz bardziej na niego cisła?

Rozumiem, że to Paramount naciskał na Bragę, żeby napisał odcinek o zamienianiu sie w jaszczurki, right? To Paramount wymógł na Bermanie szybko działające transportery na NX-01? To Paramount nakazał naprodukować dziwnych pomysłów, z których trzeba było się w sezonie 4-tym tłumaczyć gęsto? I rozumiem, że na Manny'ego Coto Paramount niewiedzieć czemu nie naciskał i dlatego wyprodukował solidny sezon czwarty?

To, że Berman&Co są "be" za to co robił przez 20 lat (a często robili bardzo dobrze),

Nie, za to co robili od połowy VOY.

Abrams&Orci&Co są "cacy" cokolwiek by nie powiedzieli, chociaż jeszcze praktycznie nic nie pokazali

Też nie. Dopóki serio traktują to co robią są cacy. Dopóki myślą, jak zarobić na Treku jak najwiecej kasy są kasy. A wiesz czemu? Bo to jest jedyna droga dla jakiejkolwiek przyszłości Treka. Ale o tym już pisałem...

Więc może trzeba by było dać sobie spokój z kręceniem nowych? Trudno.

A może wystarczy po prostu nie bać się robić pewnych rzeczy?

I nie wmawiaj mi, że jesteś aż taki naiwny, że wierzysz, że skoro nakręcą byle Treka ale takiego który się sprzeda, to po zgarnięciu zarobku postanowią go wydać na porządnego Treka, który się nie sprzeda.

I widzisz teraz - w każdej swojej wypowiedzi stawiasz tylko dwie możliwości na ostrzu noża: że trek będzie genialny albo będzie klapą. A nic po środku nie ma?

A oglądałeś może Nemesis. (...) Zapewne znajdą się i tacy, którzy zastanawiają się jak Baird mógł coś takiego wyreżyserować.

Czytałeś może moją recenzję NEM (część pierwsza)? Baird nie jest dobrym reżyserem. On nawet wcale nie jest reżyserem. Jest przede wszystkim montażystą (i to, notabene dobrym). Wyreżyserował 3 (słownie: trzy) filmy.
http://www.imdb.com/name/nm0000829/

Ujmując rzecz ściśle przychód musi być powyżej kosztów bo inaczej się nie opłaca. Czyli w tym wypadku to jakieś 150 mln.

Ja natomiast pisałem "musi zarobić minimum 200 mln" i miałem na myśli właśnie pokrycie kosztów (150) i zysk (50). Jasne?

Czy to ważne czym?

Chyba ważne, z punktu widzenia tej dyskusji. Dla mnie obecność Nimoya, który jest jedną z najsilniej związanych z Trekiem postaci, stanowi znak jakości.

Czy nie odnosisz wrażenia, że często jest tak, że wszyscy zaangażowani w projekt filmu, przed jego emisją rozpływają się, w udzielanych wywiadach, w uprzejmościach wobec siebie i genialnego dzieła, które nieraz okazuje się gniotem?

A jak to sobie inaczej wyobrażasz? i w sumie dla mnie to nie ma znaczenia, bo czytałem chyba tylko jedna wypowiedź Nimoy'a na temat nowego filmu i już nawet nie pamiętam co mówił. Dla mnie ważny jest fakt udziału. Nimoy współtworzył scenariusze filmów, w których brał udział. W "Generations" udziału nie wziął bo uważał, że jego rola nie jest rolą Spocka. Tam, jego zdaniem mógłby wystąpić każdy (i w rezultacie tak się stało).
Posłużę się cytatem z MA:
"There was no contribution to be made in that movie. It was just sort of 'let's get Nimoy in here too.' I said there is nothing here I can do so I said 'thanks, but I’ll pass."
I wracając do kwestii udziału Nimoya - to rzekomo jest film, w którym główną rolę gra Spock. Więc kto jest w filmie? Nimoy. A jakby tak pojawił się Shatner? UUUUU, no to by sie pewnie fani ucieszyli, Bring Back Kirk, w końcu! co nie? A tu figa

Nie wiem, nie oglądałem ich. nBSG strawiłem pilota i Losta również. I miałem dosyć.

Miliony widzów z drugiej strony przylgnęło do tych seriali całym sercem.

Niekoniecznie.

Rozumiem, że uważasz decydentów Paramount za bandę idiotów z tendencjami samobójczymi?

To nie są złe rzeczy, ale często brakuje tej jednej -treści. To właśnie m.in. dlatego tak często pojawiają się powtórki pomysłów czy kolejne części filmu który odniósł sukces. Gdyby byli tacy zdolni wymyślali by własne oryginalne filmy/sagi nie musieli by chwytać chałtury w Paramount.

Rozumiem, że nBSG Ci się nie podoba, ale za pozbawiony treści, to ten serial bym nie uznał... A swoją drogą - co miałeś na myśli pisząc o chałturze? Treka?

Taaa. Ciekawe co na to twórcy niemal 30000 artykułów w M-A. Im powiedz, że niewiele wiedzą.

Sam jestem twórcą kilku wpisów i szczerze powiem, ze (najwyraźniej) nie wiesz jak ciężko jest oddzielić suche fakty i logiczne konkluzje od wyobrażeń i mitów. Nie wiem jaki proces jest odpowiedzialny za kreowanie tychże, ale jest to zjawisko fascynujące.

A czemu to "Treshold" jest głupie? Przecież nigdzie wcześniej nie widzieliśmy lotu transwarp i nie widzieliśmy jego skutków. To kanon. A jednak wszyscy zgodnie krytykują.

Jest głupie z bardzo wielu powodów, ale generalnie dlatego, że ma głupkowatą treść i sam fakt łatwego utrzymania warp 10 jest sprzeczny z kanonem (kwestia koniecznej ilości energii), a także z powodu wszystkich konsekwencje jakie za sobą niesie. Osobiście nic innego łamiącego ka
Pah Wraith
Użytkownik
#145 - Wysłana: 21 Sty 2008 17:00:05
Odpowiedz 
Osobiście nic innego łamiącego kanon w tym odcinku nie widzę.

Pah Wraith tu nie chodzi tylko o to co wejdzie w skład kanonu bo pomysł Orciego wejdzie (na to się zanosi), tu chodzi o to, ze bardzo możliwe, że pozostawi po sobie taki sam niesmak jak "Treshold". I żadne naciągane tłumaczenia, robione przez nas dla rozrywki mu nie pomogą.

Delta... powiedz mi z ręką na sercu: masz dowody czy nie masz na to, że Enterprise nie został zbudowany na Ziemi? Jeśli masz podziel się, jeśli nie masz - znajdź inny powód żeby krytykować spółkę Abramsa...



I na koniec:
Ja:
Dokładnie o to mi chodziło. Właśnie z trekiem jest ten problem (...)
Ty:
To niech sobie dadzą spokój i więcej go nie tworzą.


Dlaczego? Jak nie chcesz, to nie oglądaj. Ja na przykład czekam z niecierpliwością na ten film. Nie wykluczam, że mnie zawiedzie, ale na chwilę obecną wiem o nim tak mało, że nie umiem się do niego odnieść w tych kategoriach.

Howgh.

No to teraz Abrams ufunduje Ci efekty za ok. dwa razy tyle. I co będziesz zadowolony jeśli poziom będzie NEM a efekty świetne?

jakie masz przesłanki, by podejrzewać, że Abrams tak zrobi?

Cóż, pozostaje mi zacytować waterhouse'a i powiedzieć, że to spekulacja. I mamy pata.

Owszem, to spekulacja. Jesli jednak zaczniemy szukać rozwiązania na to pytanie i trafimy na teaser STXI to możemy smiało sobie powiedzieć, że gondole (razem z cewkami) "przyleciano" z Ziemi.

A to, że istnieje cały kompleks z biurami projektowymi magazynami fabrykami itp. to co.

O, a gdzie to pokazano?

Całość stoczni zarówno tą na orbicie jak i na powierzchni (jeśli występuje) nazywa się nazwą stoczni.

Serio?

Czyli, że nawet jeśli część kompleksu jest na Ziemi, to nie oznacza, że dokładnie tam zbudowano cały okręt, tak jak tego chce Orci.

A chce? Z tego co pamiętam, to Orci mówił o balansowaniu gondol. nie mówił nic o budowaniu całego okretu... Teraz Ty z kolei naciągasz fakty

Nadal wychodzi, ze zbudowano go w doku orbitalnym (lub jak wolicie poskładano z drobnych elementów do kupy). Tako rzecze kanon.

No, wiesz, jakby to powiedzieć. Kanon mówi, że zbudowano go w San Francisco, Calif. To jest JEDYNA kanoniczna informacja co do miejsca w którym zbudowano Ent przed teaserem. A gdzie jest San Francisco, Calif. jak nie na powierzchni Ziemi?
Connor
Użytkownik
#146 - Wysłana: 21 Sty 2008 17:55:30
Odpowiedz 
A gdzie jest San Francisco, Calif. jak nie na powierzchni Ziemi?
A może to zbyt mocne założenie?
W przeszłości zdarzało się, że powstawały miasta o takich samych nazwach na różnych kontynentach. Zauważmy ile miast o nazwie "Warszawa" jest w Stanach. Być może w przyszłości też będą powstawały miasta na innych obiektach astronomicznych o nazwach takich jak na Ziemi.
Darklighter
Użytkownik
#147 - Wysłana: 21 Sty 2008 18:26:18
Odpowiedz 
I stany też będą przenosić?

W Treku jeżeli jakaś nazwa się powtarza, to jest lekko modyfikowana, np. New Berlin na Księżycu.
Slovaak
Użytkownik
#148 - Wysłana: 21 Sty 2008 18:30:48
Odpowiedz 
Muszę wyrazić swoje rozbawienie podejściem do wszystkich alternatywnych rzeczywistości. Za każdym razem, gdy ktoś powoła się na coś takiego, jest zbywany, że w jednej rzeczywistości może dana rzecz istnieć, a w drugiej nie. Jednak nikogo nie dziwi fakt, że pomimo tak odmiennych historii istnieją dokładne odpowieniki postaci z danego uniwersum, czyli, że postacie łączyły się w pary i miały potomstwo tak samo, jak w innym świecie - pomimo tak skrajnych różnić pomiędzy rzeczywistościami.

I po mimo o wiele krwawszego uniwersum wszystkie pokolenia i tak się urodzą
Pah Wraith
Użytkownik
#149 - Wysłana: 21 Sty 2008 19:17:22
Odpowiedz 
Connor
A może to zbyt mocne założenie?
W przeszłości zdarzało się, że powstawały miasta o takich samych nazwach na różnych kontynentach. Zauważmy ile miast o nazwie "Warszawa" jest w Stanach.


Wtedy nie stałoby napisane San Francisco, Calif. tylko San Francisco, Moon. Chyba że zakładasz że w amerykanistowskim duchu treka podzielono np. Księżyc na stany





UWAGA!


Teaser pojawi się w Sieci oficjalnie o godzinie 10 rano czasu USA. W Polsce będzie wtedy 19:00.
Czyli czekamy dobę...
waterhouse
Moderator
#150 - Wysłana: 21 Sty 2008 19:23:44 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek XI / [Star Trek XI] teaser trailer - dyskusja

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!