USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / USS Phoenix / Mężczyźni - fani star treka!!!
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7 
Autor Wiadomość
Tina46
Użytkownik
#181 - Wysłana: 16 Lip 2010 13:47:15
Odpowiedz 
Evelin Siv
U mnie mama lubi Treka, a brat obejrzał tylko STXI.
U mnie też w otoczeniu nie ma nikogo kto by lubił Treka. I nie wiem nawet dlaczego ale przyjaciółka nawet nie obejrzała żadnego odcinka/filmu a zapiera się że nielubi Treka

Evelin Siv:
Eviva:Nooo, my chyba jesteśmy tego najlepszym dowodem! Nie ma nas aż tak mało na tym forum i w ogóle.
Zgadzam się. Podciągamy żeńską poprzeczkę w Treku

I im nas więcej tym lepiej
Seybr
Użytkownik
#182 - Wysłana: 16 Lip 2010 13:53:54
Odpowiedz 
Tina46:
U mnie mama lubi Treka, a brat obejrzał tylko STXI.

Moja matka nie trawiła takiego kina, przez przypadek pojechała na Avatara. Miał z niej ubaw ;].
Mój ojciec nie jest zwolennikiem trka ale obejrzy.
Moja siostra kiedyś lubiła, w śród znajomych nie znam nikogo by był na poziomie fan. Znam paru ludzi, co oglądali ale żeby się fascynowali.
TSan
Użytkownik
#183 - Wysłana: 16 Lip 2010 14:42:42
Odpowiedz 
U mnie cała rodzina lubi, jedynie babcia nie może przetrawić. Cóż, ona praktycznie nic nei trawi. Np. stoje po pas w wodzie, a babcia krzyczy: nie wchodź głębiej!
Tina46
Użytkownik
#184 - Wysłana: 16 Lip 2010 14:50:55
Odpowiedz 
TSan:
stoje po pas w wodzie, a babcia krzyczy: nie wchodź głębiej!


Moja babcia nie trawi bałaganu i zawsze jak widzi moje półki łapie się za głowe
Seybr
Użytkownik
#185 - Wysłana: 16 Lip 2010 14:55:40
Odpowiedz 
Tina46:
Moja babcia nie trawi bałaganu i zawsze jak widzi moje półki łapie się za głowe

Moja babcia jak żyła (matka mojej matuli), zawsze stawała w naszej obronie. Krzyczeć, tresować możecie u sienie, teraz są u nas.
Babcia dobrze gotowała, oj to była babcia ;]. Obecnie mam jedynie przyszywaną babcie, w sumie jest to babcia mojej żony. Ta to by tylko nas karmiła, co wizyta to głodny jesteś ?
Eviva
Użytkownik
#186 - Wysłana: 16 Lip 2010 15:10:41
Odpowiedz 
U mnie nikt ze znajomych nie lubi Treka, jedynie dzieci jednej z lekarek. Może nawet będą na TSF. Reszta uważa, że jestem zdrowo puknięta.
Evelin Siv
Użytkownik
#187 - Wysłana: 16 Lip 2010 15:24:49
Odpowiedz 
Eviva:
Reszta uważa, że jestem zdrowo puknięta

Nie znają i się udzielają. Zawsze to samo.
Scully
Użytkownik
#188 - Wysłana: 17 Sier 2010 00:56:06
Odpowiedz 
Tina46:
U mnie też w otoczeniu nie ma nikogo kto by lubił Treka. I nie wiem nawet dlaczego ale przyjaciółka nawet nie obejrzała żadnego odcinka/filmu a zapiera się że nielubi Treka

Haha, to jeszcze nic ;)

Pamiętam, jak kiedyś dwójką trekkerów zawładnęliśmy pokojem w akademiku na imprezie i leciały wszystkie filmy po kolei - reszta lokatorów przy czwórce już błagała o litość a później na widok treka uciekała z krzykiem

podobnie moja współlokatorka - zwierzam się jej z moich jazd typu 'słuchaj Guzik, wymyśliłam napęd warp' tudzież 'ciekawe jaki jest seks z Datą' ucieka jak mnie widzi w dobrym, trekowym humorze Raz nawet jęcząc zaklinała mnie, żebym się w końcu zamknęła.

Nie doceniają tego co dobre, biedni
Sh1eldeR
Użytkownik
#189 - Wysłana: 17 Sier 2010 02:32:50
Odpowiedz 
Z moich obserwacji wynika, że kobiet-wielbicielek Treka wcale nie jest tak mało! Zobaczcie, ile na tym forum dziewczyn. Całkiem sporo.

Nieco gorzej z tym u mnie w realu. Choć w sumie nie pytam każdej napotkanej dziewczyny, czy nie lubi przypadkiem Treka. W zasadzie to (prawie?) nigdy się o to nie pytam, żeby przypadkiem nie odstraszyć. Ale kilka wyjątków przypadkowo poznałem. Nie są to jednak hardkorowe fanki. Raczej na zasadzie, że oglądały Treka przypadkiem, z przyzwyczajenia. Bo "leciał akurat gdy szykowały się do szkoły / przychodziły z pracy do domu i robiły obiad". Zabawne, ale sporo osób, które obejrzały całe sezony np. Voya czy DS9, ale trekkerami w sensie stricte nie są, ma takie właśnie skojarzenia. Że "Trek leciał codziennie akurat gdy robili [BLE]".

Przy okazji: udzielam się też na dużym forum astronomicznym i tam też kobiet jest całkiem sporo. Choć raczej nie wśród forumowych dziadów i wyjadaczy. Ale często zdarzają się np. żony pytające się o to, jaki model teleskopu wybrać. Bynajmniej nie dla męża: dla siebie. Mąż ma tylko służyć do przenoszenia kilkunasto/kilkudziesięciokilogramowej tuby z montażem ;).

Trzecie forum, na którym się udzielam, to forum związane z moim zawodem: programistyczne. Tam niestety kobiety wchodzą tylko po to, by ktoś za nich rozwiązał zadanie które dostały w szkole/na studiach (takie leniwe osoby są z forum, za przeproszeniem, wydalane). Rzadziej dlatego, że chcą się naprawdę czegoś nauczyć i pytają o pomoce naukowe lub proszą o pomoc z konkretnym problemem. A już dziewczyny, która rozwiązałaby czyjś problem, nie widziałem dosłownie ANI RAZU . Mogłem mieć pecha, zapewne były takie przypadki, ale wciąż częstotliwość ich występowania musi być zastraszająco niska.

Także IMO Trekkerki akurat trzymają się wg mnie bardzo mocno, szczególnie na tym forum. Bo na zagranicznych bywa różnie.

Inna sprawa, że ze wszystkich sci-fi chyba właśnie wielbiciele Treka uważani są za największych nerdów. Mam kumpli, którzy obejrzeli całego StarGate'a, całe nBSG, nie wspominając o SW czy serialach typu LOST lub 4400, ale Treka boją się jak ognia. Uważają, że "to już za duży hardkor" ;).

Coś w tym może i jest. SG był lightowy i momentami aż za bardzo głupi. SW to baśń z dużymi ilościami walk na miecze świetlne i innych akcji, więc łatwo można to oglądać tak "tępo", bez wgłębiania się w sens całego widowiska. LOST był bardziej skomplikowany, ale też ciekawie i bardzo współcześnie zrobiony; wręcz rozpoczął nowe standardy kręcenia serialów. nBSG to serial bardziej mroczny, ale nie nastawiony na technikę, w sporej części pozbawiony technobełkotu pomimo używania wojskowych skrótów i terminów, z rzadka tylko nieistniejących w prawdziwym świecie (FTL, CAG, DRADIS). Ale nBSG miał bardzo wysoką jakość oprawy, unikał mozolnego tłumaczenia niepotrzebnych dla fabuły rzeczy, no i zawierał trochę przemocy, przeklinania (zamaskowanego -- 'frak!') i seksu, co dzisiaj się dobrze sprzedaje.

A Trek... Ma swoje tempo. Ma swoją formułę, z grubsza (mimo wszystko) utrzymywaną w kolejnych serialach. Ma swój technobełkot i swoje skoncentrowanie się na problemach moralnych.

Zmienił to wszystko dopiero ST XI. Tu nie miałem problemu ze znalezieniem ekipy do kina. I wszyscy wyszli z niego zadowoleni, choć może film fabularnie nie był zachwycający. Ale oglądało się im go przyjemnie.

My, Trekkerzy się na to oburzaliśmy, a reszta świata opowiadała potem kawały-anegdoty w stylu:
-Widziałeś już nowego Treka?
-Nie, u mnie grają dopiero od jutra. Jaki jest?
-Da się go oglądać!
-Nieeeeeeeeeee!

;)
Madame Picard
Moderator
#190 - Wysłana: 17 Sier 2010 10:21:15
Odpowiedz 
Sh1eldeR

To taki sam stereotyp, jak z tym, że kobiety nie lubią piłki nożnej.
Przy czym tu się nakładają na siebie 2 stereotypy. Po pierwsze taki, że Trek to serial wymagający dużej wiedzy naukowej i technicznej. Tymczasem sami wiemy, że nadmiar takiej wiedzy może raczej w odbiorze przeszkadzać, bo jaskrawo widzimy wtedy wszystkie bzdury i rozmaite bełkoty ze słynnym technobełkotem na czele. Siłą Treka jest natomiast poruszanie problemów filozoficznych, społecznych, moralnych (choć niekiedy niestety w infantylny i uproszczony sposób) oraz emocjonalne perypetie bohaterów i budowanie relacji między nimi, czyli sprawy, które mogą być jak najbardziej interesujące dla stereotypowych kobiet.
Właśnie: stereotypowych... Bo druga sprawa jest taka, że kobiety również mogą się interesować naukami ścisłymi i techniką, choć zapewne rzadziej niż mężczyźni.
Wychodzi więc na to, że Trek to serial o dla kobiet i dla mężczyzn, choć stereotypowa opinia jest taka, że raczej dla nikogo .
Sh1eldeR
Użytkownik
#191 - Wysłana: 17 Sier 2010 17:12:11
Odpowiedz 
Madame Picard
Mam nadzieję, że mój post nie zabrzmiał inaczej niż powinien. Nie chodziło mi o to, że niby "kobiety Treka nie lubią". Bo trekkerek jest i tak całkiem sporo. Na tutejszym forum bywają dosyć często bardziej aktywne niż faceci.

Chodziło mi raczej o to, co wspomniałaś na końcu posta: że nikt ("normalny") Treka nie lubi, zgodnie ze stereotypem :P.

Choć z moich doświadczeń wynikało raczej, że ten stereotyp jest jednak traktowany trochę z przymrużeniem oka. Dość życzliwie. Nieraz ktoś tam sobie robił -- za przeproszeniem -- podśmiechujki że oglądam Treka, ale nie było to raczej związane z ocenianiem mnie na poważnie.

Madame Picard:
Siłą Treka jest natomiast poruszanie problemów filozoficznych, społecznych, moralnych (choć niekiedy niestety w infantylny i uproszczony sposób) oraz emocjonalne perypetie bohaterów i budowanie relacji między nimi, czyli sprawy, które mogą być jak najbardziej interesujące dla stereotypowych kobiet.

Tak, przy czym mnóstwo osób, które Treka NIE oglądały -- a przynajmniej nie w skupieniu -- uważa, że tam chodzi o "latanie po kosmosie i szczelanie". Tylko w nudniejszym wydaniu niż w Gwiezdnych Wojnach. Ugh.

Inna sprawa, że dostępny dla przeciętnego człowieka Trek jest tak rozległy, iż łatwo trafić na jakiś bubel. Słaby film czy słaby odcinek.

W przypadku tych SW jest inaczej. Owszem, jest sporo książek i materiałów dodatkowych. Ale przeciętny widz natyka się tylko na filmy, a tych jest sześć. Więc nie mogło się zdarzyć coś takiego, że ktoś po przyjściu z pracy zasypiał prze telewizorem na kilku pierwszych sezonach Deep Sleep Nine.

Przy czym DS9 nie próbowało być głupkowate i lekkie i serial nie śmiał się sam z siebie. StarGate potrafił to robić i miał sporo autorionii (która mnie częściej irytowała niż śmieszyła). Może dlatego mimo LICZNYCH naprawdę kiepskich odcinków StarGate nie ma opinii serialu dla nerdów.
Eviva
Użytkownik
#192 - Wysłana: 17 Sier 2010 17:30:17
Odpowiedz 
Przepraszam, w kwestii formalnej: to ja jestem nerd?
Dragon
Użytkownik
#193 - Wysłana: 17 Sier 2010 17:34:59
Odpowiedz 
Eviva
Wszyscy nimi jesteśmy, i to powód do dumy
Sh1eldeR
Użytkownik
#194 - Wysłana: 17 Sier 2010 17:41:05
Odpowiedz 
Eviva
Skoro oglądasz treka, to Z DEFINICJI jesteś nerdem...
Eviva
Użytkownik
#195 - Wysłana: 17 Sier 2010 17:44:08
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Hurra, odkryłam swą tożsamość ! Jestem nerdem samiczką !
Szkoda, że nie mogę mieć małych nerdziątek, żeby utwierdzić chwałę Treka na polskiej ziemi,...
Picard
Użytkownik
#196 - Wysłana: 18 Sier 2010 11:09:02 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
"to już za duży hardkor"

Wow, jestem ,,hardcorem"! Poczytuje to sobie jak powód do dumy.

Sh1eldeR:
Zmienił to wszystko dopiero ST XI. Tu nie miałem problemu ze znalezieniem ekipy do kina. I wszyscy wyszli z niego zadowoleni, choć może film fabularnie nie był zachwycający. Ale oglądało się im go przyjemnie.

Widzę, że ten tematy wraca jak bumerang. Więc króciutko: z takim podejściem jakie prezentujesz mam zasadniczo dwa problemy. Jeden: nie widzę powodu, dla którego wszystko ma być przeznaczone dla wszystkich? Ja osobiście nie przepadam za dwoma z wymienionych przez Ciebie seriali - LOST nie trawie za bezsensowne, a nudne utykanie po krzakach , a SG mnie nudził swoją powtarzalnością schematu: ratujemy świat i Daniel Jackson umiera i wraca do życia. Ale to nic, że mnie się te produkcje nie podobały, bo mają one rzesze oddanych wielbicieli na całym świecie i fajnie niech tak będzie, nie muszą podobać się one wszystkim, ważne, że ktoś je docenia. Tak samo jest z Trekiem: ma on swoją wierną grupę odbiorców i nie widzę potrzeby by ją poszerzał o ludzi, którzy dotąd byli niechętnie, czy wręcz wrogo nastawieni do ST. Po drugie: nie widzę powodu, dla którego film adresowany do szerszego grona odbiorców, miał by być koniecznie głupi i beztreściowy - jak miało to miejsce w przypadku ,,dzieła" Abramsa. Filmy Nolana dowodzą, że można łączyć w sobie kasę i klasę - potrzeba do tego tylko trochę talentu i pasji! W każdym razie nie godzę się na to by oglądanie filmów było jak jedzenie batoników: słodkie i przyjemne to danie, ale pozbawione właściwie wartości odżywczych, zęby się od niego psują, a później człowiek ma wyrzuty sumienia, że napchał się czymś tak bezwartościowym.
Sh1eldeR
Użytkownik
#197 - Wysłana: 18 Sier 2010 12:57:57
Odpowiedz 
Picard:
Więc króciutko: z takim podejściem jakie prezentujesz mam zasadniczo dwa problemy. Jeden: nie widzę powodu, dla którego wszystko ma być przeznaczone dla wszystkich?

Ja też nie.

I gdzie tu problem?

Picard:
Po drugie: nie widzę powodu, dla którego film adresowany do szerszego grona odbiorców, miał by być koniecznie głupi i beztreściowy

Ja też nie.

Choć takie filmy bardzo trudno zrobić; to prawdziwe perełki. Np. Avatar fabularnie był bardzo prosty, choć miał jakieś przesłanie.

Gdyby założyć, że nowy Trek miał zdobyć znacznie więcej (nowych!) widzów niż poprzednie części -- a wygląda na to, że tak założono w przypadku ST XI -- to lepiej jest zrobić film strawny i przyjemny do oglądania, a głupszy, niż ponownie mądrzejszy, a praktycznie nie do oglądania dla masowego widza.

I nie chodzi o to, czy nam fanom by to się podobało, czy nie. Celem priorytetowym nie byłoby dogodzenie fanom.

Picard:
Filmy Nolana dowodzą, że można łączyć w sobie kasę i klasę - potrzeba do tego tylko trochę talentu i pasji

Potrzeba bardzo, bardzo dużo talentu i pasji. Takich filmów nie liczy się w tysiącach! Zaryzykuję stwierdzenie, że Trek jeszcze NIGDY takiego filmu nie miał, nie na tak dużą skalę jak filmy Nolana.

Picard:
nie godzę się na to by oglądanie filmów było jak jedzenie batoników: słodkie i przyjemne to danie, ale pozbawione właściwie wartości odżywczych, zęby się od niego psują, a później człowiek ma wyrzuty sumienia, że napchał się czymś tak bezwartościowym.

Ale masz prawo się nie godzić -- tak długo, jak długo dotyczy to wyłącznie Ciebie. Możesz mieć po niektórych filmach potężne wyrzuty sumienia nawet graniczące z załamaniem nerwowym. Możesz cierpieć na taki niedobór gimnastyki mózgu (lub tak wielkie zapotrzebowanie... co w sumie też wiązałoby się z niedoborem), że na żadnym filmie nie mógłbyś się po prostu wyłączyć i pooglądać dla samego oglądania, a nie myślenia .

Ty tego nie lubisz i to jest OK tak długo, jak jesteś szczęśliwy (chyba że lubisz być nieszczęśliwy). Inni mogą to lubić i choćbyś stanął na głowie, to im tego (na szczęście) nie zabronisz.
Jurgen
Moderator
#198 - Wysłana: 18 Sier 2010 15:34:00
Odpowiedz 
Picard:
W każdym razie nie godzę się na to by oglądanie filmów było jak jedzenie batoników: słodkie i przyjemne to danie, ale pozbawione właściwie wartości odżywczych, zęby się od niego psują, a później człowiek ma wyrzuty sumienia, że napchał się czymś tak bezwartościowym

Obawiam się, że Twoja niezgoda producentów za bardzo nie obchodzi, dopóki film zabrabia kasę. Ale ja nie o tym chiałem, a o batonikach. Otóż nie zgodze się z tym stwierdzniem. Taki mars nie ma, powiedzmy, witamin, błonnika czy innych mikroelementów, ale np. ma ogromną ilość łatwo przyswajalnego cukru, co przy dłuższym wysiłku jest nie do przecenienia. A jakiego kopa daje... I nigdy nie mam wyrzutów sumienia po jego zjedzeniu. Może więc i STXI jakieś zalety posiada, tylko nie wszyscy potrafią je dostrzec.
Picard
Użytkownik
#199 - Wysłana: 18 Sier 2010 23:07:33 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
I gdzie tu problem?

Problem w tym, że nowy film był przeznaczony właśnie dla wszystkich - nawet, a może przede wszystkim, dla tych którzy Treka nie lubili -, czyli w sumie był dla nikogo.

Sh1eldeR:
Gdyby założyć, że nowy Trek miał zdobyć znacznie więcej (nowych!) widzów niż poprzednie części -- a wygląda na to, że tak założono w przypadku ST XI -- to lepiej jest zrobić film strawny i przyjemny do oglądania, a głupszy, niż ponownie mądrzejszy, a praktycznie nie do oglądania dla masowego widza.

Utwierdzasz mnie w moim przekonaniu, że uważasz, iż jeśli coś jest popularne to musi być głupie. Pewnie myślisz, że po kasowej klęsce Enterprise i Nemesis, nie dało się zrobić mądrzejszego filmu, który mógł by przyciągnąć masy do kin. Widzisz takie nastawienie jest o tyle błędne gdyż Nolan odnawiając kinowego Batmana - po klapie żenującego Batman & Robin - postawił właśnie na ciekawy, inteligentny scenariusz i psychologiczne podejście do głównego bohatera i opłaciło się. Filmy o Batmanie odniosły finansowy sukces i uznanie krytyków oraz widowni. To dowodzi, że widz docenia gdy twórcy nie traktują go jak idioty, który zadowoli się błyskającymi światełkami. Nawet młodzieżowe seriale Joss'a Whedon'a miały coś istotnego do powiedzenia a mimo to - a może dzięki temu? - cieszą się statusem kultowych produkcji. Ciekawe kto za jakieś dziesięć lat będzie jeszcze pamiętał o gniocie Abramsa? Druga kwestia, to to że ,,dzieło" Abramsa w żaden sposób nie było mądrzejsze od wspomnianych Enterprise czy Nemesis - wręcz przeciwnie - , szło w ich ślady a leczenie umierającego pacjenta tym co go zabija zbyt mądre nie jest, czyż nie?

Sh1eldeR:
I nie chodzi o to, czy nam fanom by to się podobało, czy nie. Celem priorytetowym nie byłoby dogodzenie fanom.

Wiesz i wilk może być syty i owca cała - przykładem wyżej wspomniane Batmany.

Sh1eldeR:
Potrzeba bardzo, bardzo dużo talentu i pasji. Takich filmów nie liczy się w tysiącach! Zaryzykuję stwierdzenie, że Trek jeszcze NIGDY takiego filmu nie miał, nie na tak dużą skalę jak filmy Nolana.

Zgadzam się, że jeszcze nie miał, ale kto powiedział, że nie mogły by mieć? Zresztą to był tylko przykład na poparcie tezy, że da się zrobić, raz: dobry reboot znanego cyklu bez sprowadzania go do rzędu niewyszukanej rozrywki, dwa: zrobić film bliższy oryginałowi niż jakakolwiek wcześniejsza produkcja - wersja Nolana ma dużo więcej wspólnego z komiksowym Batmanem niż filmy Burtona czy Schumachera -, trzy: zadowolić fanów kultowej postaci i jednocześnie przyciągnąć do kin masowego widza, który też będzie zadowolony z filmu, który dostał. Dla chcącego nie ma nic trudnego!

Sh1eldeR:
Ty tego nie lubisz i to jest OK tak długo, jak jesteś szczęśliwy (chyba że lubisz być nieszczęśliwy). Inni mogą to lubić i choćbyś stanął na głowie, to im tego (na szczęście) nie zabronisz.

Nie mam zamiaru im tego bronić, niech się cieszą wszystkimi tymi superheromovies i innymi czysto rozrywkowymi produkcjami jakie wychodzą w masowej ilości każdego roku. Tylko czy oni muszą z kolej zabierać mi przyjemność z oglądania kolejnej odsłony mojego ulubionego cyklu SF?

Jurgen:
Taki mars nie ma, powiedzmy, witamin, błonnika czy innych mikroelementów, ale np. ma ogromną ilość łatwo przyswajalnego cukru, co przy dłuższym wysiłku jest nie do przecenienia. A jakiego kopa daje... I nigdy nie mam wyrzutów sumienia po jego zjedzeniu. Może więc i STXI jakieś zalety posiada, tylko nie wszyscy potrafią je dostrzec.

Eee, tam tylko zęby sie od takiego batonika psują i tyje się od tego! Analogicznie z filmem Abramsa. Poza tym ,,Marsów" w kinie dostatek, trzeba jeszcze pełnowartościowe danie jakim był Trek, na kolejnego batona przerabiać?
Sh1eldeR
Użytkownik
#200 - Wysłana: 18 Sier 2010 23:38:10 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Picard:
Utwierdzasz mnie w moim przekonaniu, że uważasz, iż jeśli coś jest popularne to musi być głupie.

No to czytaj uważnie(j) i pamiętaj o zasadach logiki i działaniu kwantyfikatorów .

Implikacja "jeśli coś jest X, to musi być również Y" zachodzi zawsze, tj. zawsze gdy X jest prawdziwe, to Y też musi być prawdziwe (z definicji: z prawdy nie może wynikać fałsz). Czyli tutaj by było, że absolutnie we wszystkich przypadkach, gdy film by był popularny, to musiałby też być głupi. Bez wyjątku, tj. nie mógłby istnieć film popularny, który by NIE był głupi.

Niby jesteś przekonany, że ja tak uważam, tymczasem z moich postów wynika, że NIE uważam choćby popularnych filmów Nolana (Batmany i Incepcja) za głupie. Ergo: nie uważam, że jak coś jest popularne, to MUSI być głupie.

Czyli inaczej: coś może być i popularne, i niegłupie (czyli mądre). Filmy Nolana to przykłady takich dzieł.

Faktycznie, da się takie dzieło zrobić, ale udaje się to rzadko. Po prostu jest to bardzo trudne. Gdyby było łatwe, gdyby co drugi reżyser tak potrafił, to mnóstwo filmów byłoby i popularnych (=kasowych), i mądrych, ambitnych.

Picard:
Ciekawe kto za jakieś dziesięć lat będzie jeszcze pamiętał o gniocie Abramsa?

Jest spora szansa, że film ten przejdzie do historii jako pierwszy strawny Trek. Poza tym: fani będą o nim pamiętali. Ja pamiętam również o The Final Frontier [edit: lol, przez przypadek napisałem tu wcześniej Undiscovered Country, który lubię], mimo że film za dobry to nie był (IMO). A od chwili premiery TFF minęło znacznie więcej niż 10 lat. ST XI akurat zapamiętam lepiej niż TFF, choć nie jest to szczególne osiągnięcie :P.


Picard:
Zgadzam się, że jeszcze nie miał, ale kto powiedział, że nie mógł by mieć?

Jakby trafił się taki Trek, to szczerze spróbowałbym zaklaskać uszami. Jestem jednak realistą (oprócz momentów, gdy jestem podjarany na nowego Treka :P) i cudów nie wymagam. Mimo że bym się cieszył, gdyby nastąpiły. Ojjj tak.

Picard:
Dla chcącego nie ma nic trudnego!

Dla chcącego wszystko jest trudne ;). No, może nie wszystko, ale niektóre rzeczy tak. Na przykład ta, o której mówimy: zrobienie bardzo kasowego, ale ambitnego filmu.

Jaki jeden reżyser na świecie nie chciałby powtórzyć sukcesu Dark Knighta? Z jakiego powodu miałby nie chcieć? To oczywiste, że każdy by chciał coś takiego zrobić! Reboot z odpowiednim -- lepszym! -- klimatem, wcale niegłupi, z rewelacyjną miejscami grą aktorską, a w dodatku mega, mega kasowy.

Każdy chce (bo kto by nie chciał?), a prawie nikomu się to nie udaje.
Jurgen
Moderator
#201 - Wysłana: 19 Sier 2010 07:21:36
Odpowiedz 
Picard:
Eee, tam tylko zęby sie od takiego batonika psują i tyje się od tego!

No skoro dostarcza Ci szybko niezbędnych węglowodanów to nie tylko zęby sie od takiego batonika psują i tyje się od tego

Picard:
Analogicznie z filmem Abramsa. Poza tym ,,Marsów" w kinie dostatek, trzeba jeszcze pełnowartościowe danie jakim był Trek, na kolejnego batona przerabiać?

No dobra: w czasie dłuższej wycieczki rowerowej lepiej zjeść szybko tego marsa i jechać dalej, niż zjeść "pełnowartościowy" posiłek i musieć po nim odpocząć (bo przecież trzeba to przetrawić) albo męczyć się jadąc...
Picard
Użytkownik
#202 - Wysłana: 19 Sier 2010 10:49:12
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Niby jesteś przekonany, że ja tak uważam, tymczasem z moich postów wynika, że NIE uważam choćby popularnych filmów Nolana (Batmany i Incepcja) za głupie. Ergo: nie uważam, że jak coś jest popularne, to MUSI być głupie.

No niby tak piszesz, piszesz jednak też coś innego:
Sh1eldeR:
Gdyby założyć, że nowy Trek miał zdobyć znacznie więcej (nowych!) widzów niż poprzednie części -- a wygląda na to, że tak założono w przypadku ST XI -- to lepiej jest zrobić film strawny i przyjemny do oglądania, a głupszy, niż ponownie mądrzejszy, a praktycznie nie do oglądania dla masowego widza.

A ja podałem Ci przykłady - chociażby - Batmanów Nolana na poparcie tezy, że jednak coś co jest nie głupie, może jednak się sprzedać bo masowy widz go łyknie.

Sh1eldeR:
Faktycznie, da się takie dzieło zrobić, ale udaje się to rzadko. Po prostu jest to bardzo trudne. Gdyby było łatwe, gdyby co drugi reżyser tak potrafił, to mnóstwo filmów byłoby i popularnych (=kasowych), i mądrych, ambitnych.

Myślę, że tu wcale nie chodzi o brak rzeczywistego talentów w Hollywood - patrz przypadek wzmiankowanych Nolana i Whedona -, tylko o to, że wytwórni zależy wyłącznie na kasie i idzie po najmniejszej linii oporu, angażując ludzi, którzy rzeczywiście pozbawieni są tej iskry bożej, która pozwoliła by im zrealizować niegłupi film, przyswajalny przez masy. Nie twierdzę, że nakręcenie dobrego filmu jest łatwe, ale w końcu kręcenie filmów to nie smażenie frytek w jakimś fastfoodzie - ta praca wymaga jednak odrobiny talentu, inteligencji i kreatywności.

Sh1eldeR:
Jest spora szansa, że film ten przejdzie do historii jako pierwszy strawny Trek. Poza tym: fani będą o nim pamiętali. Ja pamiętam również o The Final Frontier [edit: lol, przez przypadek napisałem tu wcześniej Undiscovered Country, który lubię], mimo że film za dobry to nie był (IMO).

Hmmm. Fani będą go pamiętać, pewnie tylko dzięki kontrowersją jakie wywołał. A reszta widowni? Sądzę, że szybko o nim zapomnij w zalewie bliźniaczo podobnych produkcji.

Sh1eldeR:
Każdy chce (bo kto by nie chciał?), a prawie nikomu się to nie udaje.

Nie wiem czy Abrams chciał. Szczerze powiem, oglądając wywiady z tym panem odnoszę wrażenie, że podchodził on do nowego Treka jak pies do jeża: ,,Nigdy nie myślałem, że nakręcę Star Treka, nigdy nie byłem fanem Treka, lubiłem Gwiezdne Wojny, to nie jest film dla fanów, tylko dla szerokiej publiczności itp., itd." Tak jakby wogóle wstydził się projektu, który wziął pod własne skrzydła i podjął się go wbrew sobie, tylko dlatego, że skusił się na finansowe profity.

Jurgen:
No skoro dostarcza Ci szybko niezbędnych węglowodanów to nie tylko zęby sie od takiego batonika psują i tyje się od tego

Jak będziesz regularnie i w miarę zdrowo się odżywiał to i taki zastrzyk węglowodanów nie będzie Ci potrzebny.

Jurgen:
No dobra: w czasie dłuższej wycieczki rowerowej lepiej zjeść szybko tego marsa i jechać dalej, niż zjeść "pełnowartościowy" posiłek i musieć po nim odpocząć (bo przecież trzeba to przetrawić) albo męczyć się jadąc...

A nie można zjeść dobrego posiłku przed wycieczką? Ale OK, niech będzie, że taki ,,Mars" też w pewnych okolicznościach się przydaje. Czy w związku z tym wszystkie dania muszą teraz smakować jak ów baton i mieć identycznie wartości odżywcze?
Jurgen
Moderator
#203 - Wysłana: 19 Sier 2010 11:15:06
Odpowiedz 
Picard:
Jak będziesz regularnie i w miarę zdrowo się odżywiał to i taki zastrzyk węglowodanów nie będzie Ci potrzebny

Pod warunkiem, że pojedziesz na wycieczkę powiedzmy 30 kilometrową tempem spacerowym, a nie np. 100 km ze średnią ok. 25 km/h (MTB) czy 30 km/h (rowerem szosowym). Organizm nie jest w stnie zgromadzić na tyle węglowodanów, żeby przez cały czas dłuższego wysiłku z nich korzystać. A jak spadnie ci poziom cukru we krwi, to lezysz i kwiczysz, np. 50 kilometrów od domu.
Madame Picard
Moderator
#204 - Wysłana: 19 Sier 2010 11:55:30
Odpowiedz 
Jurgen:
A jak spadnie ci poziom cukru we krwi, to lezysz i kwiczysz, np. 50 kilometrów od domu

Za to możesz mieć wtedy unikalną okazję, żeby przejechać się karetką .
Sh1eldeR
Użytkownik
#205 - Wysłana: 19 Sier 2010 16:26:09 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Picard:
No niby tak piszesz, piszesz jednak też coś innego:

Ale nie można tak dokładać do cudzych wypowiedzi dodatkowych założeń czy wniosków, które wcale z tej wypowiedzi jednoznacznie nie wynikają. Znaczy się: można, ale jaki ma to sens, to nie wiem...

Napisałem, że jeśli chodzi o zdobycie jak największej liczby widzów, to LEPIEJ jest zrobić film strawny i przyjemny do oglądania (w domyśle: głupi) NIŻ mądry i ambitny (w domyśle: ale niestrawny i nieprzyjemny do oglądania dla przeciętnego widza).

A jeszcze lepiej zrobić film i mądry i strawny. To oczywiste, bo nikt chyba nie oleje filmu tylko dlatego, że jest mądry. Raczej chodzi o to, że bardziej ambitne filmy są zbyt skomplikowane, zbyt ciężkostrawne, zbyt mało przyjemne do oglądania. Tu jednak zakładamy, że film -- mimo swoich ambicji -- tych wad nie będzie miał. Nie widzę innych wad mądrego filmu, niespokrewnionych z wymienionymi, które byłyby istotne. Czyli: dorzucenie głębi, mądrości do strawnego i przyjemnego filmu, przy zachowaniu strawności i przyjemności, nie daje mu NIC złego.

Z drugiej strony może nawet zjednać kolejnych widzów: tych, którzy lubią ambitniejsze kino. Oni są co prawda w mniejszości, ale dla sukcesu kasowego zawsze warto zjednać i ich, skoro nie spowoduje to żadnych negatywnych konsekwencji (bo film nadal pozostanie strawny i dla innych widzów).

Rzadko jednak ktoś ma do wyboru opcję "wszystko!". To tak jak z samolotami. Chciałeś mieć świetny myśliwiec do walki na długi dystans? Brałeś Tomcata z sześcioma Phoenixami i bardzo ograniczonymi możliwościami np. atakowania celów naziemnych. Chciałeś myśliwiec do walki manewrowej? Brałeś MiG-a 29 lub inną rosyjską konstrukcję o świetnej aerodynamice i z dobrymi prędkościami, ale o stosunkowo niewielkim udźwigu i z praktycznie zerowymi możliwościami atakowania celów naziemnych. Chciałeś atakować cele naziemne? Brałeś A-10, silnie opancerzony niszczyciel czołgów z potężnym działkiem GAU-8/A i sporym zestawem pocisków powietrze-ziemia, ale o małej prędkości i bardzo kiepskim możliwościom atakowania celów naziemnych. Coś uniwersalnego? F-16, sprawdzony samolot o przyzwoitych możliwościach w walkach powietrze-powietrze (ale z daleka słabszy niż Tomcat, z bliska aerodynamicznie słabszy niż MiG-29 i nowsze), mający również spory udźwig bomb i rakiet powietrze-ziemia. A może coś niewykrywalnego? F-117, ale on ma niewielki udźwig, słabą zwrotność i małą prędkość. Pionowy start? Harrier -- może atakować zarówno cele powietrzne, jak i naziemne, ale z udźwigiem u niego tak sobie, z prędkością słabo.

A czasem pojawia się coś takiego, jak F-35. Obniżona wykrywalność. Duża prędkość z możliwością lotu ponaddźwiękowego bez włączonego dopalacza. Dobra zwrotność. Dobry udźwig, w dodatku uzbrojenie przechowywane w wewnętrznych komorach dla obniżenia wykrywalności. Jest nawet wersja pionowego startu.

Samolot jednak niesprawdzony jeszcze w boju i może mieć pewne wady konstrukcyjne; trudno na razie ocenić czy to normalne problemy (każdy samolot ma na początku takie czy inne), czy coś gorszego. No i budżet przekroczony wielokrotnie.

Zwykle jednak musisz wybierać: albo to, albo to. W przypadku ST XI Abrams, jak sądzę, dostał polecenie zjednania nowej rzeszy widzów i odświeżenia Treka. Nie wydaje mi się, że ktoś zabronił mu wprowadzenia tam ambicji, ale może ktoś wyraźnie powiedział: nie wprowadzaj ambicji kosztem przystępności. Abrams więc na wszelki wypadek jej nie wprowadził; może nie wiedział jak to zrobić w stylu nolanowskim.
Q__
Moderator
#206 - Wysłana: 13 Paź 2011 09:02:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wydało się.. Większość fanów ST to kobiety między 40 a 50 mające (jak mawiano w czasach kadencji Kwaśniewskiego) prezydencki model wykształecenia:
http://www.startrek.com/article/following-fandom-a -brief-online-survey

(A w dodatku TOS i TNG przyciagaja do Treka znacznie lepiej niż wszystko inne. Zwłaszcza niż film Abramsa.)

EDIT: uświadomiłem sobie właśnie, że nie znam na forum NIKOGO kto by w 100% pasował do opisu statystycznego fana Treka. Na Borga! Toż to tragedia! Jesteśmy tak niszowi, że stanowimy niszę w niszy!
Q__
Moderator
#207 - Wysłana: 20 Maj 2013 20:50:11
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#208 - Wysłana: 16 Wrz 2013 18:51:19
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#209 - Wysłana: 7 Gru 2017 20:02:31
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7 
USS Phoenix forum / USS Phoenix / Mężczyźni - fani star treka!!!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!